Autor: William H. Peterson
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Jan Wróbel
Wersja PDF

Rozdział z książki Freedom and Free Enterprise: Essays in Honor of Ludwig von Mises (1956).

prawo SayaEkonomiści, podobnie jak kobiety, nie są niewrażliwi na dyktaty mody. Jedną z takich mód wśród postkeynesistów stał się akcelerator, który podobną popularnością cieszył się we wczesnych latach 20. Ten nawrót popularności zawdzięcza byciu integralną częścią Ogólnej teorii[1].

Teoria akceleratora zakłada, że tymczasowy wzrost popytu konsumpcyjnego przekłada się na zwiększony „popyt wtórny” na dobra kapitałowe. To działanie, według zwolenników teorii, przynajmniej częściowo wyjaśnia przyczyny cyklu koniunkturalnego.  Dowodem na poparcie tej hipotezy mają być fazy wzrostu i załamania (stany uczty i głodu), widoczne w przemyśle wytwarzającym dobra kapitałowe.

Pochylmy się nad typowym przedstawieniem zasady działania akceleratora. Przyjmijmy, że „normalny” roczny popyt na konkretne dobro konsumpcyjne wynosi 500 000 jednostek. Produkcja ta jest osiągana dzięki 1 000 trwałych dóbr kapitałowych, z których każde  jest w stanie wyprodukować 500 jednostek dobra rocznie w ciągu 10 lat swojego życia. Następnie załóżmy dziesięcioprocentowy wzrost popytu konsumpcyjnego. Tak więc:

Roczna    konsumpcja

Popyt

Dobra kapitałowe

Roczny popyt na dobra kapitałowe (wtórny)

„Normalny rok”

500 000

1000

100 (wymiana)

Przyszły rok (+10%)

550 000

1100

200 (wymiana + nowe)

Rok trzeci  (nowa normalność)

550 000

1100

100 (wymiana)

 

Wnioski: dziesięcioprocentowy wzrost popytu konsumpcyjnego doprowadził do stuprocentowego wzrostu popytu na dobra kapitałowe w danym roku, a następnie do jego spadku o 50 procent.

Argumenty przeciwko teorii akceleratora opierają się na  wykazaniu jej nierealnych założeń, wynikających z  krytycznego błędu logicznego, który pozwala na uznanie jej za całkowicie niewiarygodną..

 

1. Wąska specjalizacja w branżach przemysłu dóbr kapitałowych

Akceleracjoniści opierają swoją teorię na  analizie danego sektora dóbr kapitałowych, zaopatrującego dany sektor dóbr konsumpcyjnych i żaden inny. Tak więc spadek popytu konsumpcyjnego albo spadek tempa jego wzrostu natychmiast uderzają w część rynku dóbr kapitałowych, przez co w branży tychże dóbr zaczyna się faza „głodu”.

Gdzie jednak sektor dóbr kapitałowych jest tak wąsko wyspecjalizowany, by nie mógł służyć innym rynkom, być może po zmianie swojej infrastruktury? Czy mamy założyć, że biznesmeni pozostający pod presją ogólnych kosztów i maksymalizacji zysków ściskają kciuki, czekając aż popyt konsumencki ponownie uruchomi akcelerator? Naturalnie, akceleracjoniści zaprzeczają lub ignorują możliwość zmiany infrastruktury bądź zmiany rynków zbytu.

W wielu branżach przemysłu dóbr kapitałowych trendy do dywersyfikacji oraz komplementarności są oczywiste. Przykłady to: producent obrabiarek  rozpoczynający jednoczesną produkcję maszyn budowlanych i tekstylnych czy wytwórca artykułów chemicznych angażujący się w wytwórstwo płynów do prania i detergentów do zmywarek. Te trendy wyłamują się poza klasyfikację „sektorów”, na której opiera się akcelerator.

 

2. Brak wolnych mocy produkcyjnych w przemyśle dóbr konsumpcyjnych

Zwolennicy teorii akceleratora zakładają, że przemysł dóbr konsumpcyjnych działa przy krańcowej produktywności i nie ma wewnętrznych możliwości zwiększenia produkcji.

Jednak z reguły tylko garstka sektorów wytwarzających dobra konsumpcyjne nieustannie działa na najwyższych obrotach. Takie działanie zwykle oznacza operowanie poza punktem optymalnej efektywności oraz znacznie poza punktem maksymalnych zysków. Tak więc najczęściej, poza czasem wojny, gospodarka operuje z pewnymi niewykorzystanymi mocami produkcyjnymi, jakimś „luzem”. W normalnych warunkach u krańcowych i subkrańcowych producentów można znaleźć takie moce i to oni zaabsorbowaliby wzrost popytu konsumpcyjnego — oczywiście bez konieczności zakupu nowych maszyn.

Nawet efektywni i skuteczni producenci z chęcią rozważyliby inne możliwości zagospodarowania wyższego popytu konsumpcyjnego, zanim zdecydowaliby się na nowy sprzęt i wyższe koszta ogólne. Przykładowo, mogliby zatrudnić nową siłę roboczą, zdecydować się na nadgodziny, dodać jedną lub dwie dodatkowe zmiany, zatrudnić firmy z zewnątrz do przeładowanych działów itp. Że takie alternatywy są realne do wykonania bez dodatkowego sprzętu, udowadniają doświadczenia nawet najefektywniejszych firm.  Przykład: wytwórca samolotów dla linii lotniczych West Coast używał swoich maszyn do skrawania kół zębatych  tylko przez 16% czasu. Drukarnia gazet w Nowym Jorku używała swoich maszyn drukarskich  tylko przez 11% czasu. Koncepcja stuprocentowego wykorzystania całości sprzętu jest niemożliwa do obrony.

 

3. Przedsiębiorcy pełnią rolę robotów

Akceleracjoniści podzielają niebezpieczny pogląd wspólny wszystkim podejściom makro do problemów gospodarczych — a mianowicie przypisywanie jednostkowych i przedsiębiorczych decyzji (ludzkiego działania) stałemu czynnikowi opisanemu równaniem wziętym z powietrza. Takie zachowanie zarzuca przedsiębiorcom nieracjonalność, a wręcz impulsywność. Boulding opisał tę sytuację następująco:

 

Obraz firmy, na którym opiera się duża część naszej analizy, jest szorstki do bólu, i pomimo ostatnich uściśleń wciąż pozostaje ogromna luka pomiędzy schludnymi krzywymi ekonomistów oraz codziennymi problemami dyrektorów z krwi i kości
[2].

 

Akceleracjoniści uważają, że czasowy wzrost popytu na dobra konsumpcyjne automatycznie oznacza wzrost ilości dóbr kapitałowych. Jeśli by tak było, to przedsiębiorcy w danej branży produkującej dobra kapitałowe bezmyślnie zwiększaliby produkcję, narażając się na wyższe koszty ogólne, nie zwracając uwagi na przyszły popyt na dobra kapitałowe.

Prawdą jest, że przedsiębiorcy mogą się mylić (i mylą się) w przewidywaniach przyszłego popytu. Jednak koncepcja automatycznego reagowania na wzrost popytu, jak u kierowanych odruchami warunkowymi śliniących się psów Pawłowa, nie ma potwierdzenia. Zwiększona produkcja ma mniej wspólnego z ryzykiem skalkulowanym w odpowiedzi na wzrost obecnego popytu, niż z przewidywanym przyszłym popytem. Te przewidywania natomiast będą opierać się raczej na badaniach rynku, porównaniach cenowych, demografii, analizie kosztów, stabilności politycznej etc., niż na impulsie.

 

4. Stały poziom technologii

Nie jest niespodzianką, że akcelerator osiągnął szczyt popularności w czasie, gdy branżowe dzienniki pękały od terminów takich jak „długotrwała stagnacja” i „granice technologii”. (Dziś mówi się o „automatyzacji”. Najwidoczniej przeszliśmy z jednego krańca (zbyt mało technologii) na drugi — zbyt wiele.) Takie niezgrabne podejście do technologii nie współgra z historią. Nauka i postęp technologiczny nie zamierają podczas kryzysów. Du Pont przedstawił światu nylon i celofan w latach 30.

Popierający zasadę akceleracji muszą zminimalizować bądź zignorować wpływ technologii na wzrost produktywności, ponieważ, mimo wszystko, dokładny stosunek produkcji dóbr kapitałowych do dóbr konsumpcyjnych musi zostać zachowany, aby udowodnić działanie akceleratora. Technologia jednak niszczy ten stosunek. Postęp technologiczny służy nie tylko temu, aby zwiększyć ilość jednostek danego dobra kapitałowego poprzez lepszy projekt techniczny, lecz również poprzez udoskonalenie paliwa, wydobycia surowców, badań nad efektywnością pracy, rekonstrukcję układu produkcji taśmowej, etc.

Podczas gdy wzrost technologii jest nieregularny, nie może być wątpliwości co do jego ciągłości. Postęp zwykle „akceleruje” czynnik przestarzałości w amortyzacji i w ten sposób mąci w modelu akceleracji, który, ceteris paribus, przeocza nieprzewidywalną dynamikę technologii[3].

 

5. Arbitralne jednostki czasu

Zwolennicy teorii akceleracji muszą używać czasu jako ram odniesienia swojej doktryny. Najczęściej mowa jest o roku. Przyjęcie takiego przedziału czasowego zakłada jednak równomierny wzrost (lub spadek) popytu konsumpcyjnego w badanym okresie. Dlatego też nagłe przyrosty lub spadki popytu w trakcie danego okresu mogłyby podważyć sztuczne taksonomie akceleratora.

Na przykład okres od stycznia do grudnia może mieścić w sobie jeden szczyt popytu, natomiast okres od czerwca do lipca dwa. Akceleracjonista może uznać pierwszy okres za mający osiem procent wzrostu, a drugi za mający dziesięć procent, co  w dłuższym okresie może uśrednić do dziewięciu procent czy innej liczby.

Co więcej, w danej jednostce czasu akceleracjonista zakłada stały stosunek pomiędzy dobrami konsumpcyjnymi a kapitałowymi. Istnienie takiego stosunku (przy pominięciu kwestii postępu technologicznego) znaczyłoby, że cykle produkcyjne dla obu zestawów dóbr są idealnie zsynchronizowane. Taka sytuacja jest jednak rzadkością. Dobra konsumpcyjne mają zwykle krótkie cykle, a dobra kapitałowe długie. Produkcja dóbr kapitałowych może opierać się na zamówieniach złożonych we wcześniejszym „okresie”. Dwa następujące po sobie wzrosty popytu konsumpcyjnego mogłyby pociągnąć za sobą spadek popytu, co oznaczałoby anulowanie ostatnich zamówień na dobra kapitałowe. Napływ przygotowywanych dóbr nie jest nieodwracalny.

 

6. Odrzucenie prawa Saya

Poprzednie obiekcje wobec teorii akceleracji obracały się wokół krytyki założenia o „innych czynnikach niezmieniających się”. W skrócie chodziło o to, że z tyloma niezależnymi zmiennymi założenie ceteris paribus nie może się utrzymać.

Następujący kontrargument — dotyczący odrzucenia prawa rynków Saya — jest bardziej fundamentalny. Jeśli mówi prawdę, to uderza w samo serce zasady akceleracji i dowodzi jej nielogiczności.

Zgodnie z prawem Saya, źródło siły nabywczej znajduje się w produkcji — co oznacza, że podaż kreuje popyt — i w ten sposób ogólna nadprodukcja czy podkonsumpcja jest niemożliwa. Nie licząc zewnętrznych zakłóceń gospodarki, takich jak wojna czy susza, prawo Saya działa pod dwoma warunkami — elastycznych cen oraz neutralności pieniądza. Nie zaskakuje więc, że tak wielki akceleracjonista jak Keynes, który odrzucił elastyczność cen i domagał się inflacji, zaprzeczył prawu Saya i wskrzesił podkonsumpcję, przechrzczoną jako „funkcja konsumpcji” albo „skłonność do konsumpcji”.

Jeśli prawdą jest, jak twierdzą akceleracjoniści, że wzrost popytu konsumpcyjnego powoduje wzrost popytu na dobra kapitałowe, musi zostać przede wszystkim wyjaśnione, co powoduje wzrost popytu konsumpcyjnego. Jeśli akceleracjoniści zgodzą się, że wzrost popytu zależy od kapitału — lub, jak ujął to Böhm-Bawerk, „technicznej przewagi okrężnej produkcji” — będą zmuszeni przyznać, że, zgodnie z logiką, postawili wóz przed koniem, tj. że wzrost popytu musi być poprzedzony wzrostem kapitału.

Jeśli popyt może wzrosnąć bez uprzedniej produkcji nadającej mu sens, to bylibyśmy zapewne świadkami ogromnej i błyskawicznej industrializacji Indii. Popyt konsumpcyjny jest tam tak astronomicznych rozmiarów, że akcelerator może rozkwitać.

Prawo Saya skazuje na porażkę zarówno akcelerator, jak i jego następstwo — „popyt wtórny”. W „popycie wtórnym” znajduje się ziarnko prawdy. „Podstawowy” popyt konsumpcyjny ma wpływ na „drugorzędny” popyt na dobra kapitałowe. Ale kolejność powinna zostać odwrócona. Efektem popytu konsumpcyjnego nie jest popyt na kapitał per se. Dopóki istnieje preferencja czasowa, istnieje popyt na kapitał — jeśli tylko kapitał przynosi dochód z odsetek. Efektem „popytu wtórnego” będzie, jeśli jest wystarczająco silny, tylko zmiana „struktury” dóbr kapitałowych, nic więcej. Kapitał, jeśli nie napotka przeszkód, zawsze będzie napływał do najbardziej pilnych z najmniej zaspokojonych popytów. Haczyk polega na tym, że akumulacja kapitału — oszczędności  i inwestycje — musi nadejść przed „popytem wtórnym”. Tzw. popyt wtórny jedynie ukierunkowuje istniejące zasoby produkcyjne z ich obecnych sektorów na inne, bardziej opłacalne.

Gdy akceleracjoniści wyjaśniają cykle koniunkturalne, decelerację uważają za równie alarmującą jak akcelerację. Ten problem przedstawia Samluelson:

 

Łatwo dostrzec, że zasada akceleratora to potężny bodziec dla niestabilności gospodarki. Wszyscy znamy sytuację, gdy ludzie wciąż muszą biec, aby pozostać w miejscu. W świecie gospodarki sprawy mają się jeszcze gorzej: system, by pozostać w miejscu, musi biec w coraz szybszym tempie[4].

 

Aby bronić tej argumentacji, Samuelson, wraz z innymi akceleracjonistami, musi pominąć fakt, że spadek popytu konsumpcyjnego na jedne towary, wzmacnia popyt na inne towary. Tak więc zmiana struktury popytu konsumpcyjnego uwalnia czynniki produkcji wykorzystywane w  zawieszanych branżach produkcji dóbr kapitałowych na rzecz innych projektów. To niezaprzeczalnie wywoła bezrobocie frykcyjne czynników produkcji, ale będzie ono znacznie mniejszym problemem niż bezrobocie ogólne. Wizja popytu konsumpcyjnego zawsze akcelerującego, aby osiągnąć stabilność w przemyśle dóbr kapitałowych, pomija wymienność czynników produkcji.

Esencja tak kapitalizmu, jak i całego życia, to zmiany. Podczas gdy niektóre sektory przemysłu są w dołku, inne rozkwitają. Kapitał nie jest na zawsze przywiązany, można go zlikwidować i zastosować gdzie indziej. Kapitał nie czeka też bezczynnie, aż popyt konsumpcyjny „reakceleruje”. Wycofywanie i reinwestowanie kapitału, śmierć i narodziny firm, rozkwit przemysłu i jego kurczenie to procesy, które przystosowują podaż i strukturę kapitału do popytu na dobra konsumpcyjne. Samuelson pomija dynamikę kapitału w swojej statycznej, pomijającej zmiany, tezie akceleracji.

Prawo Saya przedstawia produkcję jako kontrolera konsumpcji. Akceleracjoniści odwracają tę kolejność. W ten sposób akceleracjonista Keynes chciał pobudzać popyt konsumpcyjny, zatrudniając bezrobotnych przy kopaniu dołów czy budowaniu piramid, mając na uwadze „siłę nabywczą” w rękach konsumentów. Bezprodukcyjna „siła nabywcza”, wg prawa Saya, jest pojęciem wewnętrznie sprzecznym, to tylko inflacja. W skrócie, fałszywa przesłanka o „popycie wtórnym” w teorii akceleracji doprowadziła do innych fałszywych przesłanek.

 

Wnioski

Z tego artykułu płyną cztery konkluzje. Po pierwsze, akcelerator to bezpodstawne narzędzie analizy ekonomicznej. Po drugie, prawo Saya wciąż nie napotkało godnego przeciwnika. Po trzecie, akceptacja teorii akceleracji prowadzi do błędnych wniosków w innych działach ekonomii. I po czwarte, akceleracjoniści muszą gdzie indziej szukać powodów cykli koniunkturalnych.

Istnieją dowody na to, że sektor dóbr kapitałowych podlega silnym wahaniom aktywności gospodarczej podczas cyklu koniunkturalnego. Jednak sektor dóbr konsumpcyjnych również podlega tym cyklom, nawet jeśli w mniejszym stopniu. Istnieje z pewnością korelacja pomiędzy oboma zjawiskami. Ale korelacja nie oznacza związku przyczynowo-skutkowego. Na tym polega główny błąd teorii akceleratora.

 


[1] J.M. Clark, Business Acceleration and the Law of Demand, „JPE”, Marzec 1917, s. 217-235; T.N. Carver, Principles of National Economy, 1921, s. 436-440; J.M. Keynes, Ogólna teoria…; R.F. Harrod, Trade Cycle, 1936.

[2] K.E. Bouslding, The Theory of the Firm in the Last Ten Years, „AER”, grudzień 1942, s. 801.

[3] Zob. J.R. Hicks, The Theory of Wages, 1932, s. 112-135. Mimo że to produkt uboczny jego teorii dystrybucji, Hicks stworzył teorię mogącą wesprzeć akceleracjonistów.

[4] P.A. Samuelson, Economics, wyd. 2, 1951, s. 391.

Jedna odpowiedź na „Peterson: Akcelerator a prawo Saya”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Cytat:
  • Debata na temat „planowania gospodarczego” nie dotyczy (…) tego, czy należy planować, czy też nie. Chodzi w niej o to, czy planowanie ma być centralne, czy planować ma jeden podmiot sprawujący władzę nad całym systemem ekonomicznym, czy też ma być podzielone pomiędzy wiele jednostek. Friedrich von Hayek
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W lipcu i sierpniu wsparli nas:
Pan Michał Basiński
Pan Marek Bernaciak
Pan Tomasz Bethke
Pan Wojciech Bielecki
Pan Bartosz Biernacki
Pan Paweł Bochnowski
Pan Rafał Boniecki
Pan Michał Brański
Pani Dominika Buczek
Pan Przemysław Buszka
Pan Mirosław Cierpich
Pan Szymon Curyło
Pan Maciej Czaplewski
Pan Maciej Czyż
Pan Marcin Dabkus
Pan Wojciech Dąbek
Pan Michał Dębowski
Pan Daniel Długozima
Pan Paweł Drożniak
Pan Tomasz Dworowy
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Mariusz Dziechciaronek
Pan Tomasz Gaździk
Pan Rafał Główczyński
Pan Sebastian Glapiński
Pan Wiktor Gonczaronek
Pan Marek Górecki
Pan Witold Grabowski
Pan Karol Grodzicki
Pan Tomasz Gruszecki
Pan Stanisław Gruszka
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Karol Handzel
Pan Tomasz Hrycyna
Pan Stanisław Hyrnik
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Michał Idec
Pan Tomasz Jabłoński
Pan Kazimierz Jacoń
Pan Łukasz Jasiński
Pan Piotr Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Sylwester Kozak
Pan Mateusz Kozłowski
Pan Krzysztof Kożuchowski
Pan Sławomir Krawczyk
Pan Krzysztof Krzaczkowski
Pan Wojciech Kukla
Pani Paulina Kurzyk
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Paweł Lewandowski
Pan Sławomir Majewski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Joanna Morawska
Państwo Magdalena i Marcin Moroniowie
Pan Igor Mróz
Pani Wanda Musialik
Pan Mateusz Musielak
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Wojciech Paryna
Pan Tomasz Pawlak
Pan Paweł Pietrasiński
Pan Mateusz Pigłowski
Pan Bartosz Pilarski
Pan Mikołaj Pisarski
Pan Dominik Pobereszko
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Arkadiusz Przybyłek
Pan Adrian Przybysz
Pan Artur Puszkarczuk
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Dawid Robaczyński
Pan Piotr Różański
Pan Jakub Sabała
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Karol Sobiecki
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Ryszard Staszowski
Pan Mikołaj Stempel
Pan Ryszard Strzelecki
Pan Dawid Szczepański
Pan Łukasz Szostak
Pan Grzegorz Sztemborowski
Pan Dariusz Szumiło
Pan Tomasz Tarczyk
Pan Jarosław Tyma
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Tomasz Wojtasik
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Mateusz Wójcik
Pan Adrian Wróble
Pani Mariola Zabielska-Romaszewska
Pan Karol Zdybel
Pan Jakub Zelek
Pan Marek Zemsta
Pracownik Santander Bank

Łącznie otrzymaliśmy 10 949,39 zł. Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!

Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>