Rothbard: James Mill i libertariańska analiza klasowa

3 września 2012 Historia myśli ekonomicznej komentarze: 5

Autor: Murray N. Rothbard
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Paweł Kot
Wersja PDF

Tekst jest fragmentem książki Austrian Perspective on the History of Economic Thought

James MillTeoria konfliktu klasowego, jako klucz do historii politycznej, nie pojawiła się wraz z Marksem. W pierwszej dekadzie XIX w., po restauracji dynastii Burbonów, zainicjowało ją, jak zobaczymy poniżej, dwóch francuskich libertarian zainspirowanych J. B. Sayem, Charles Comte (zięć Saya) i Charles Dunoyer. W przeciwieństwie do późniejszej, zdegenerowanej teorii klasowej, wprowadzonej przez marksistów, teoria Comte’a-Dunoyera utrzymywała, że właściwa wojna klas zależy od tego, które klasy zdołają przejąć kontrolę nad aparatem państwa. Klasa rządząca to ta grupa, która zdołała przejąć władzę państwową; rządzonymi grupami są grupy opodatkowane i poddane regulacjom prawnym przez tych u władzy. Interes klasowy określa więc stosunek danej grupy do państwa. Władza państwowa — ze swoją zdolnością do nakładania podatków, egzekwowania władzy i regulacji oraz przyznawania subsydiów i przywilejów — jest instrumentem w tworzeniu konfliktów między rządzącymi i rządzonymi. Mamy więc „dwuklasową” teorię konfliktu klasowego, opartą na tym, czy dana grupa rządzi państwem, czy jest rządzona przez państwo. Z drugiej strony, na wolnym rynku nie istnieje konflikt klasowy, ale panuje harmonia interesów między wszystkimi osobami współpracującymi w społeczeństwie poprzez produkcję i wymianę.

James Mill rozwinął podobną teorię w latach 20. i 30. XIX w. Nie wiadomo, czy doszedł do niej sam, czy uległ wpływom francuskich libertarian; jednak jasne jest to, że analizie Milla brakowało licznych odniesień do historii Europy Zachodniej, które wypracowali Comte, Dunoyer oraz ich młody współpracownik, historyk Augustin Thierry. Każdy rząd — wskazywał Mill — jest kierowany przez klasę rządzącą, małą grupę, która zdominowała i wyzyskuje rządzonych, czyli większość. Ponieważ wszystkie grupy mają tendencję do działania w imię swoich egoistycznych interesów — zauważa Mill — czymś absurdalnym jest oczekiwać, aby rządząca klika działała altruistycznie dla „dobra powszechnego”. Podobnie jak wszyscy inni ludzie, rządzący wykorzystują istniejące możliwości dla własnego zysku, co oznacza ograbienie większości i przedkładanie swoich własnych lub sojuszniczych interesów ponad interes powszechny. Dlatego właśnie Mill używa zwykle terminu „złowrogie” interesy jako przeciwieństwa dobra powszechnego. Musimy zauważyć, że dla Milla i radykałów dobro powszechne oznaczało w szczególności leseferystyczny rząd ograniczony do minimalnych funkcji: policyjnej, obronnej i zarządzania wymiarem sprawiedliwości.

Mill — jako przodujący teoretyk polityczny radykałów, nawiązując do libertariańskich Commonwealth men z XVIII w. — podkreślał konieczność odnoszenia się do rządu z podejrzliwością i wywierania presji na ograniczanie władzy państwa. Mill zgadzał się Benthamem, że „jeśli rządząca elita nie zostanie powstrzymana, stanie się drapieżna”. Pogoń za złowrogimi interesami prowadzi do endemicznej „korupcji” w polityce, synekur, biurokracji i subsydiów. Mill narzekał:

 

Pomyśl o celu [istnienia rządu], jaki jest naprawdę w swojej naturze. Następnie pomyśl o dostępności środków ― sądach, policji i zabezpieczeniu przed obcymi najazdami. Po tym wszystkim pomyśl o opresji, jakiej poddaje się obywateli Anglii pod pretekstem ich zapewnienia.

 

Libertariańska teoria klasy rządzącej nigdy nie została ujęta jaśniej i silniej, niż w słowach Milla: „Istnieją dwie klasy; ci, którzy grabią, są w małej liczbie. To oni są rządzącą mniejszością. Druga klasa to ci, których się ograbia; jest ich wielu. Są poddaną większością”. Jak ujął inaczej poglądy Milla profesor Hamburger: „Polityka to zmagania między dwiema klasami ― chciwymi władcami oraz ich ofiarami”[1].

Istotną kwestią — podsumowuje Mill — było to, w jaki sposób pozbyć się tej grabieży: odebranie władzy, „poprzez którą grabiąca klasa zdołała wypełnić swoje powołanie, było zawsze wielkim problemem kwestii rządu”.

Poddaną większość Mill celnie nazwał „ludem” i to prawdopodobnie Mill zapoczątkował typ analizy, która ustawia „lud” jako klasę rządzoną w opozycji do „specjalnych interesów”. W jaki sposób można więc ograniczyć władzę klasy rządzącej? Mill myślał, że znalazł odpowiedź:

 

Ludzie muszą wyznaczyć strażników. Kto będzie pilnował strażników? Sami ludzie. Nie ma innej możliwości; bez tej ostatecznej kontroli, rządząca mniejszość będzie zawsze gnębić większość.

 

W jaki sposób jednak wszyscy ludzie mają być strażnikami? Na to odwieczne pytanie Mill miał odpowiedź, która stała się standardem w świecie zachodnim, ale nadal nie jest satysfakcjonująca: wszyscy ludzie mają wybierać reprezentantów, którzy mają zająć się kontrolą.

W przeciwieństwie do francuskich teoretyków libertariańskich James Mill nie interesował się historią i rozwojem państwa — interesowało go tylko to, co jest tu i teraz. W Anglii jego czasów rządzącą mniejszością była arystokracja, która utrzymywała władzę poprzez bardzo ograniczone prawa wyborcze i kontrolę nad zgniłymi okręgami wyborczymi, co pozwalało jej na wprowadzanie do parlamentu swoich przedstawicieli. Angielska arystokracja była klasą rządzącą; rząd Anglii był według Milla „maszyną wykorzystywaną przez arystokrację dla własnych korzyści”. John Stuart — syn i pilny uczeń Milla (w tym czasie) — argumentował na spotkaniach dyskusyjnych w Londynie, w stylu typowym dla ojca, że Anglia nie miała „mieszanego systemu rządów”, ponieważ znaczna większość członków Izby Lordów była wybierana przez „200 rodzin”. Te nieliczne arystokratyczne rodziny „posiadają absolutną kontrolę nad rządem i jeśli rząd kontrolowany przez 200 rodzin nie jest arystokracją, to takie coś jak arystokracja w ogóle nie istnieje”. Ponieważ taki rząd jest kontrolowany i kierowany przez niewielu, „wykorzystuje się go więc w interesie niewielu”.

To właśnie ta analiza doprowadziła Jamesa Milla do umieszczenia w centrum swojej aktywności politycznej celu osiągnięcia radykalnej demokracji, powszechnego głosowania w regularnych i tajnych wyborach. Taki był długoterminowy cel Milla, chciał jednak tymczasowo zadowolić się wprowadzeniem ― co marksiści nazwaliby później „postulatem przejściowym” ― Ustawy Wyborczej z 1832 r., która w dużym stopniu rozszerzyła prawa wyborcze na klasę średnią. Dla Milla rozszerzenie demokracji było ważniejsze niż leseferyzm. Proces detronizacji klasy arystokratycznej był sprawą bardziej fundamentalną, ponieważ leseferyzm miał być tylko jedną ze szczęśliwych konsekwencji zastąpienia arystokracji rządami ludu. (We współczesnym kontekście amerykańskim pozycja Milla byłaby trafnie nazwana „prawicowym populizmem”). Uznanie demokracji za główny postulat doprowadziło do tego, że w latach 40. XIX w. millowscy radykałowie utracili znaczenie polityczne, gdy odmówili zawarcia sojuszu z Ligą Przeciwko Ustawom Zbożowym, pomimo zgodności obu prądów co do wolnego handlu i leseferyzmu. Zwolennicy Milla uważali, iż ruch na rzecz wolego handlu był zbytnio powiązany z klasą średnią i odwracał uwagę od nadrzędnego celu reformy demokratycznej.

Zakładając, że lud zastąpiłby rządy arystokratyczne, czy Mill miał jakiś powód, by uważać, że lud będzie opowiadał się za leseferyzmem? Tak, i tu wykazał się pomysłowością w rozumowaniu: podczas gdy klasę rządzącą łączą jej oparte na wyzysku rządy, lud stanowi klasę innego rodzaju: jedynym interesem, który go łączy, jest pozbycie się specjalnych przywilejów. Z wyjątkiem tego masy nie mają żadnego wspólnego interesu, do którego mogłyby dążyć za pomocą państwa. Ponadto interes polegający na wyeliminowaniu specjalnych przywilejów jest wspólnym interesem wszystkich, a więc jest „interesem publicznym” — w przeciwieństwie do specjalnych czy złowrogich interesów niewielu. Interes ludu pokrywa się z interesem powszechnym, leseferyzmem i wolnością dla wszystkich.

Jak jednak wyjaśnić to, że masy nie zawsze opowiadały się za leseferyzmem? ― i że masy bardzo często lojalnie wspierały grabieżcze rządy niewielu? Oczywiście jest tak, ponieważ ludzie w tej skomplikowanej dziedzinie rządów i polityki państwowej cierpią na coś, co marksiści nazwaliby później „fałszywą świadomością” — czyli niewiedzą na temat tego, jakie są ich prawdziwe interesy. Wszystko zależy więc od tego, czy intelektualna awangarda — Mill i jego filozoficzni radykałowie — zdołają wyedukować i zorganizować masy, tak by ich świadomość stała się poprawna, dzięki czemu wykorzystają swoją wielką siłę do ustanowienia własnych rządów i wprowadzenia leseferyzmu. Nawet jeśli zaakceptujemy taką ogólną argumentację, zwolennicy Milla byli niestety zbyt optymistyczni co do możliwego tempa podnoszenia świadomości, a polityczne komplikacje we wczesnych latach 40. XIX w. doprowadziły ich do rozczarowania radykalną polityką i szybkiej dezintegracji ruchu radykalnego. Co ciekawe, chociaż przywódcy ruchu — tacy jak John Stuart Mill oraz George i Harriet Grote — deklarowali zmęczenie i porzucenie działalności politycznej, w rzeczywistości w zaskakującym tempie zbliżali się do wygodnego centrum wigowskiego, którym wcześniej pogardzali. Mówienie o utracie zainteresowania polityką było tak naprawdę maskowaniem utraty zainteresowania radykalnąpolityką.

 


[1]Joseph Hamburger, Intellectuals in Politics: John Stuart Mill and the Philosophic Radicals, New Haven 1965, s. 44.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Murray N. Rothbard

O Autorze:

Murray N. Rothbard

Murray Newton Rothbard (ur. 2 marca 1926, zm. 7 stycznia 1995) - ekonomista, historyk, filozof prawa i polityki. Uczeń Ludwiga von Misesa. Autor traktatu ekonomicznego "Man, Economy and State" (polskie wydanie: "Ekonomia wolnego rynku") oraz wielu innych książek i artykułów o ekonomii i historii. Jeden z twórców współczesnego libertarianizmu.

Pozostałe wpisy autora:

5 Komentarze “Rothbard: James Mill i libertariańska analiza klasowa

  1. @łysy, czy to możliwe że na złocie pękła bańka w 1981? Czy to niemożliwe, żeby historia sie powtórzyła? Czy przewidywania rynku są zawsze racjonalne i trafne?

  2. ad 2.

    Czy to naprawdę czysty przypadek i zbieżność nazw BITner i BITcoin?

    Coś mi się zdaję, że to jakiś sabotaż złota.

  3. Wszystko zależy od punktu widzenia. Jest taki punkt widzenia, z którego wynika i jest logiczne że na złocie jest bańka. Z innego punktu widzenia złoto jest świetną inwestycją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *