Shostak: Dlaczego Estonia ma się znacznie lepiej niż reszta strefy euro?

20 listopada 2012 Pieniądz komentarze: 11

Autor: Frank Shostak
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Paweł Kot
Wersja PDF

Biorąc pod uwagę poważny kryzys gospodarczy w strefie euro, dziwi, że sytuacja gospodarcza jednego członka strefy jest dobra. Tym krajem jest Estonia. Średnia roczna stopa wzrostu realnego produktu krajowego brutto (PKB) w 2011 r. w Estonii wyniosła 8,4 proc. na tle 1,5 proc. w strefie euro. Do tej pory w 2012 r. Estonia odnotowała średni roczny wzrost w wysokości 2,8 proc. przy -0,2 proc. w całej strefie euro.

Zwróćmy też uwagę, że bezrobocie w Estonii w widoczny sposób spada: obniżyło się z 7,6 proc. w styczniu 2012 r. do 5,9 proc. w sierpniu. W przeciwieństwie do Estonii bezrobocie w strefie euro osiągnęło w sierpniu wysoki poziom. Z 10,8 proc. w styczniu br. podskoczyło do 11,4 proc. w sierpniu.

Za sukcesem Estonii stoi poważna restrukturyzacja gospodarcza, tj. likwidacja różnych nieproduktywnych działalności. Między trzecim kwartałem 2009 r. a pierwszym kwartałem 2011 r. średnia roczna stopa wzrostu wydatków rządowych wynosiła -7,4 proc. Mówiąc krótko, gwałtownie obcięto wydatki rządowe. Warto zauważyć, że to wyeliminowało różne błędne przedsięwzięcia, które wyrosły z wcześniejszych luźnych wydatków rządowych. Dodatkowo, dług rządowy Estonii jako procent PKB wynosi jedynie 6 proc. — dla porównania, w Niemczech wynosi on 81 proc. zaś w Grecji 165 proc.

Innym ważnym czynnikiem, który przywrócił życie estońskiej gospodarce, był spadek podaży pieniądza w okresie od maja 2008 r. do listopada 2009 r., co znaczy, iż podaż pieniądza zmniejszała się przez 19 miesięcy. Zauważmy, że średnia roczna stopa wzrostu miary monetarnej AMS (Austrian Money Suply) wynosiła w tym okresie -7,9 proc. Spadek podaży pieniądza zahamował transfer realnego bogactwa od działalności generującej bogactwo do niegenerującej bogactwa. Było to równoznaczne z wzmocnieniem przedsięwzięć generujących bogactwo i osłabieniem tych niegenerujących bogactwa. Z powodu przesunięcia w czasie efekt tego spadku podaży pieniądza jest nadal obecny w systemie, tj. nadal przynosi korzyści gospodarce.

Od drugiego kwartału 2011 r. rząd zmienił swoją politykę i rozpoczął masowe wydawanie pieniędzy. Średnia roczna stopa wzrostu wydatków rządowych między drugim kwartałem 2011 r. i drugim kwartałem 2012 r. wynosiła 11 proc. (przypomnę, że w okresie od trzeciego kwartału 2009 r. do pierwszego kwartału 2011 r. wynosiła ona -7,4 proc.). Co więcej, roczna stopa wzrostu podaży pieniądza wykazywała silny wzrost. Średnia roczna stopa wzrostu podaży pieniądza między grudniem 2009 r. a sierpniem 2012 r. wynosiła 8 proc. (dla kontrastu: między majem 2008 r. a listopadem 2009 r. wynosiła ona -7,9 proc.).

Zamiast trwać przy tym oczyszczającym procesie, rząd i bank centralny wybrały całkowitą zmianę swojego stanowiska, hamując proces uzdrawiania gospodarki. Odwrócenie stanowiska będzie prawdopodobnie chwilowo „działać”. Za jego sprawą pojawią się nowe działania o charakterze bańki, a te już istniejące jeszcze się wzmocnią. Pod względem realnego PKB jest całkiem możliwe, iż będziemy świadkami widocznego przyśpieszenia wzrostu. Jednak w pewnym momencie osłabienie generatorów bogactwa będzie odczuwalne i estońska gospodarka będzie cierpieć z powodu odwrócenia stanowiska w sprawach fiskalnych i monetarnych.

 

Podsumowanie i wnioski

Przypadek estoński pokazuje, że polityka, która likwiduje działalność o charakterze bańki, kładzie podwaliny pod zdrowy wzrost gospodarczy

Jakakolwiek próba odejścia od bardziej restrykcyjnej polityki fiskalnej i pieniężnej znowu sprowadza błędne, nieproduktywne działania i prowadzi do zubożenia gospodarczego.

Nie można wygenerować czegoś z niczego.

Wszystkie próby dokonania tego mogą jedynie skutkować katastrofą gospodarczą.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Frank Shostak

O Autorze:

Frank Shostak

Frank Shostak jest współpracownikiem naukowym Mises Institute. Jest też właścicielem firmy Applied Austrian School Economics, oferującej analizy i sprawozdania dotyczące rynków finansowych i globalnej gospodarki.

Pozostałe wpisy autora:

11 Komentarze “Shostak: Dlaczego Estonia ma się znacznie lepiej niż reszta strefy euro?

  1. Wytłumaczcie mi jedno. Jak policzymy podaż pieniądza w Estonii, gdy jest ona członkiem strefy euro? Co dałoby to, że nie drukują oni pieniędzy gdy byliby zalewani pieniądzem drukowanym w innych krajach strefy euro?

  2. Między krajami strefy euro istnieją często duże dysproporcje w zmianach podaży pieniądza. M3 rosło między 2003-2007 w Irlandii i Hiszpanii po 20-30% rocznie, podczas gdy w Niemczech wzrost nie przekraczał 10%. Wydaje się, że późniejsze gwałtowne załamanie gospodarek Irlandii i Hiszpanii przy dość sprawnym wyjściu z kryzysu Niemiec można tłumaczyć właśnie różnicami w tej dynamice. Jeśli istnieje handel zagraniczny, to oczywiście ekspansja kredytowa wpływa na wszystkich jego uczestników, ale chyba patrzenie na te zmiany w podaży pieniądza ma sens IMHO.

  3. To już któryś z kolei tekst Shostaka napisany na naprawdę miernym poziomie. To jest jedyny ekonomista szkoły austriackiej do którego mam zastrzeżenia. Przecież nawet nie wspomniał o tym, że o 20% wcześniej spadło PKB, podczas gdy UE o 5%… I jak to się ma do tezy z tytułu?

  4. Podsumujmy: Estonia uprawia austriacką politykę monetarną, pkb spada o 20%. Następnie zmienia politykę na bardziej keynesistowską, w efekcie pkb zaczyna wzrastać.
    Logicznym wnioskiem jest, że wcześniejsza polityka była katastrofą, przez którą Estonia straciła 6 lat (obecne pkb jest najbliższe temu pod koniec 2006 roku). Zmiana polityki na sensowną zaowocowała wzrostem (w 2012 na poziomie polskiego notabene – co po takim spadku wzbudza politowanie).

    Co stwierdza autor? Zmiana polityki była błędem, ponieważ doprowadziła do „złego” wzrostu po kilku latach recesji, który w nieokreślonej przyszłości miałby doprowadzić do (większej?) recesji, czego należy uniknąć, ciesząc się z recesji teraz. Dzięki temu (zapewne po 70% spadku, gdy estońskie pkb na głowę zrówna się z ukraińskim) gospodarka stanie się „oczyszczona” z nieokreślonego zła.

    Przypominam jeszcze, że aby wrócić do stanu początkowego po 20% spadku, gospodarka musi wzrosnąć o 25%, a nie o 20%. W optymistycznym wariancie zajmie to Estonii 5 lat.

    Co daje razem 11 zmarnowanych lat, a to wszystko w imię starych, obalonych teorii ekonomicznych. Smutne.

    PS Ciekawi mnie, ilu zmarnowanych ludzkich lat wymaga duch Misesa w ofierze aby uznać gospodarkę za „zdrową”. 20? 50?

    @MDebowski: prowadzisz wyklady KASE nt. stóp procentowych, a nie wiesz jak się mierzy podaż pieniądza? 😀

    1. Poprawka – „austriacka” teoria pieniężna nie polega na prostym „likwidacjonizmie”. To popularny mit, który przewija się w publicystycznych tekstach austriackich i jednocześnie jest powielany przez mądrych przeciwników ASE, którzy niestety wzorują się tylko na tekstach publicystycznych.

      Ani Mises, ani Hayek nie byli takimi „likwidacjonistami” i „deflacjonistami”. Mises bodajże w jednym miejscu mówił, że deflacja (jeśli chodzi o podaż pieniądza) jest taką receptą na inflację jak wrzucenie wstecznego biegu w samochodzie po tym jak się kogoś przejechało.

      „Likwidacjonistą” był Rothbard, ale tylko częściowo, ponieważ pojawia się to głównie w książce „Wielki kryzys w Ameryce”. Gdy jednak już sięgniemy do innych jego książek, to brzmi dużo mniej „likwidacjonistycznie” niż wcześniej.

      Nie mieszajmy „austriackiej makroekonomii” (która polega na wyjaśnianiu jak manipulacje stopami procentowymi prowadzą do generowania baniek) z „likwidacjonizmem”, który polega na rekomendowaniu polityki gospodarczej spontanicznego i niekontrolowanego bankructwa. Można być Austriakiem likwidacjonistą, albo Austriakiem nielikwidacjonistą, albo nie Austriakiem likwidacjonistą, albo nie Austriakiem nielikwidacjonistą.

      serdecznie pozdrawiam i dziękuję za pomysł na referat 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy