Rothbard: Wstęp do pierwszego amerykańskiego wydania „Wielkiego Kryzysu w Ameryce”

9 stycznia 2013 Cykle koniunkturalne komentarze: 0

Autor: Murray Rothbard
Wersja PDF
Tłumaczenie: Marcin Zieliński, Witold Falkowski

Tekst stanowi część książki Wielki Kryzys w Ameryce

Rok 1929 Amerykanie zapamiętają jako rok ogromnej traumy, która miała olbrzymi wpływ na ich sposób myślenia. Przyczyny tego stanu rzeczy wydają się oczywiste. Zazwyczaj kryzys trwa nie dłużej niż rok albo dwa. W  tym czasie spadają ceny, zmniejsza się podaż kredytu, likwidowane są błędne inwestycje i następuje krótkotrwały wzrost bezrobocia, po czym powraca koniunktura. Recesja w latach 1920–1921 przebiegała według schematu znanego nie tylko z recesji w latach 1899–1900 i  1910–1912, ale też z  dotkliwych, choć krótkich, kryzysów w  latach 1907–1908 i 1819–1821[1]. Tymczasem Wielki Kryzys, który rozpoczął się w 1929 roku, trwał jedenaście lat.

Kryzys w 1929 roku pozostał w pamięci Amerykanów, gdyż towarzyszyło mu długotrwałe wysokie bezrobocie, mimo że ceny i  podaż pieniądza nie zmniejszyły się bardziej niż w trakcie wcześniejszych kryzysów. Podczas największych kryzysów przed 1929 rokiem bezrobocie rzadko osiągało 10 procent. Jednak w  1931 roku bezrobocie przekroczyło 20 procent i aż do wybuchu II wojny światowej wynosiło ponad 15 procent.

Badanie i interpretacja kryzysu za pomocą powszechnie akceptowanych metod datowania i analizy cyklów koniunkturalnych, które proponuje Krajowe Biuro Badań Ekonomicznych (National Bureau of Economic Research – NBER), wprowadziłyby nas w błąd. NBER ogranicza się do analizy procesów „ekspansji” i „wyhamowania”, a nie „koniunktury” i „kryzysu”, które pod względem jakościowym mają o wiele większe znaczenie. W  zależności od tego, czy w  danym miesiącu następowała poprawa, czy pogorszenie sytuacji gospodarczej, NBER określa go mianem okresu ekspansji bądź wyhamowania, przy czym każdy z tych okresów traktuje tak samo, niezależnie od jego znaczenia i zakresu zmian, jakie w nim zaszły. Z tego powodu NBER nie dostrzega właściwie długiego boomu w latach dwudziestych XX wieku, choć poświęca wiele uwagi nieistotnym kryzysom w latach 1923 i 1926. Można się zgodzić z NBER oraz innymi obserwatorami, którzy uważają, że najtrudniejszym okresem Wielkiego Kryzysu były lata 1932–1933, jednak „boom” w latach 1933–1937 przypadał na okres depresji, czego NBER nie odnotowuje, gdyż posługuje się nierealistyczną metodologią. Skoro bezrobocie sięgało wtedy ponad 15 procent, to niezbyt trafne jest nazywanie tego okresu „prosperity”. Nawet jeśli kryzys był już wtedy mniej bolesny, wciąż był kryzysem[2].

W  kręgach akademickich uznano, że winą za Wielki Kryzys należy obarczyć „leseferystyczny kapitalizm”. Zarówno ekonomiści, jak i laicy są zgodni co do tego, że w  latach dwudziestych mieliśmy do czynienia z „niezreformowanym kapitalizmem”, a kryzys pokazał, że staromodny leseferyzm nie może funkcjonować. Niestabilność gospodarcza i kryzysy występowały już w XIX wieku. Później jednak trudności gospodarcze pogłębiły się i nie można było dłużej tolerować istniejącego stany rzeczy. Rząd musiał podjąć działania w celu ustabilizowania gospodarki i rozwiązania problemu cyklu koniunkturalnego. Do dziś mnóstwo ludzi sądzi, że przyczyny Wielkiego Kryzysu tkwiły w systemie kapitalistycznym. Jeśli nowoczesne metody polityki fiskalnej, monetarnej i stabilizacyjnej nie uchronią kapitalizmu przed kolejnym poważnym kryzysem, zażądają oni wprowadzenia socjalizmu. Kolejny kryzys będzie dla nich ostatecznym dowodem na to, że nawet zreformowany i oświecony kapitalizm nie może sprawnie funkcjonować.

Tymczasem głębsza analiza pokazuje, że twierdzenia te nie znajdują uzasadnienia. W rzeczywistości opierają się one na nieuzasadnionym założeniu, że cykle koniunkturalne i kryzysy są skutkiem błędów wolnorynkowej gospodarki kapitalistycznej. Jeśli założymy, że tak właśnie jest – iż kryzysy są „endogeniczne” względem wolnego rynku – to będziemy mogli zrozumieć ludzkie reakcje. Jednym z pierwszych myślicieli, którzy przyczyn cyklów koniunkturalnych doszukiwali się w procesach rynkowych, był Karol Marks. W XX wieku niemal wszyscy ekonomiści bez względu na dzielące ich różnice – zwolennicy teorii Mitchella, Keynesa lub Marksa – przychylają się do tego poglądu. Spierają się oni w kwestii wyjaśnienia przyczyn tego zjawiska (choć należy zauważyć, że zwolennicy Mitchella nie mają żadnej teorii na ten temat), jednak są przekonani co do tego, że źródło cyklów koniunkturalnych tkwi w systemie kapitalistycznym.

W  opozycji do tych doktryn pozostaje jedna szkoła myśli ekonomicznej, uznawana przez niewielu ekonomistów i  właściwie szerzej nieznana. Według tej szkoły cykle koniunkturalne i kryzysy są skutkiem ingerencji w sferę monetarną. Opracowana przez tę szkołę teoria pieniężna mówi, że boomy i kryzysy są spowodowane przez ekspansję pieniądza i kredytu. Doktryna ta została po raz pierwszy przedstawiona w dość okrojonej postaci przez brytyjskich ekonomistów klasycznych ze szkoły obiegu pieniężnego na początku XIX wieku, a potem rozwinęli ją Ludwig von Mises i jego uczniowie w XX wieku. Chociaż doktryna szkoły obiegu pieniężnego cieszyła się ogromną popularnością w XIX wieku w Ameryce i Wielkiej Brytanii, to później usunięto ją z teorii cyklu gospodarczego i zaliczono do „teorii handlu międzynarodowego”. Jeśli dzisiaj ktoś przywołuje teorię pieniężną, to tylko po to, żeby ją wyśmiać, gdyż rzekomo jest zbyt uproszczona. Należy jednak pamiętać, że w  nauce prostota i wyjaśnienie wskazujące na jedną przyczynę określonego zjawiska jako takie nie są czymś nagannym. Przeciwnie, nauka preferuje raczej prostsze wyjaśnienia, o ile nie są gorsze od bardziej skomplikowanych. Nauka zawsze poszukuje „pojedynczej przyczyny” złożonych zjawisk, a jej sukcesy biorą się właśnie stąd, że znajduje tę przyczynę. Jeśli teoria jest wadliwa, to należy wskazać, jakie zawiera błędy. Nie możemy po prostu stwierdzić, że teoria jest błędna, gdyż wyjaśnia dane zjawisko, odwołując się do pojedynczej przyczyny lub przyczyn, które są poza wolnym rynkiem. Przyczyny danego zjawiska mogą być przecież egzogeniczne względem rynku! O poprawności teorii decyduje wyłącznie poprawność zawartych w niej rozumowań.

Analiza przedstawiona w tej książce oparta jest w całości na Misesowskiej teorii cyklu koniunkturalnego[3]. Teoria ta została przedstawiona w  części pierwszej. Poddano tam również krytycznej analizie najbardziej znane spośród teorii alternatywnych. Teorię tę przedstawiono jednak dość pobieżnie, gdyż jej pełne rozwinięcie można znaleźć w innych pracach. Teoria ta mówi także, że rząd powinien realizować inną politykę, niż to się powszechnie uważa. W drugiej i trzeciej części zastosowano ją do wyjaśnienia przyczyn kryzysu w Stanach Zjednoczonych w 1929 roku. Należy tutaj zauważyć, że nie wykorzystywałem faktów historycznych do „weryfikacji” tej teorii. Stoję na stanowisku, że fakty historyczne bądź statystyczne nie mogą być wykorzystywane do „weryfikacji” teorii ekonomicznych. W przeciwieństwie do zjawisk przyrodniczych, które można obserwować w warunkach laboratoryjnych, złożonych faktów historycznych nie da się badać, izolować i wykorzystywać do weryfikacji teorii. Fakty historyczne są zawsze determinowane przez wiele czynników. Aby wyizolować i  rozpoznać te fakty, potrzebujemy teorii opracowanej w stosunku do nich a priori[4]. Załóżmy na przykład, że w określonym czasie rosła cena cynku. Gdybyśmy chcieli się dowiedzieć, dlaczego jego cena wzrosła, to musielibyśmy posłużyć się teorią wskazującą na przyczyny tego stanu rzeczy, którą opracowalibyśmy przed rozpoczęciem badań. Wiemy, że cena może wzrosnąć z powodu oddziaływania jednego bądź kilku z następujących czynników: wzrostu popytu na cynk, spadku jego podaży, wzrostu podaży pieniądza, a  w  konsekwencji popytu pieniężnego na wszystkie dobra, oraz powszechnego spadku popytu na pieniądz. Skąd wiemy, która z tych teorii ma zastosowanie w  danym przypadku? Musimy przyjrzeć się faktom i  sprawdzić, która z  nich znajdzie zastosowanie. Jednak to, czy dana teoria znajduje zastosowanie w danym przypadku, czy też nie, nie przesądza o  jej prawdziwości bądź fałszywości. Nie można wyłącznie na podstawie faktu, że w  badanym okresie zmniejszyła się podaż cynku (lub się nie zmniejszyła), przyjąć (bądź odrzucić) twierdzenia, że spadek podaży cynku spowoduje ceteris paribus wzrost jego ceny. Zadaniem historyka gospodarki jest więc dobranie odpowiedniej teorii spośród tych opracowanych przez ekonomistów. To, czy teoria jest prawdziwa, czy też nie, można ustalić jedynie weryfikując przesłanki, na których się opiera, i logikę zawartego w niej rozumowania[5].

Pozytywiści – przedstawiciele najważniejszej obecnie szkoły metodologii ekonomii – są gotowi wzorem teoretyków nauk przyrodniczych przyjmować fałszywe przesłanki, jeśli wyciągnięte z nich wnioski po weryfikacji okażą się poprawne. Z kolei instytucjonaliści, którzy zajmują się tylko zbieraniem kolejnych faktów, właściwie odrzucają możliwość zbudowania teorii. Obie szkoły błądzą. Nie można stworzyć teorii, gdy się dysponuje wyłącznie mieszaniną danych statystycznych. Nie można również wykorzystywać danych statystycznych w celu weryfikacji teorii.

Podobne procedury dotyczą oceny skutków rozwiązań politycznych. Przypuśćmy, że jakaś teoria utrzymuje, iż dzięki wprowadzeniu w życie danego rozwiązania kryzys szybciej się skończy. Mimo że rząd postanowił zastosować się do tej teorii, sytuacja się nie poprawiła. Zarówno krytycy, jak i zwolennicy tej teorii będą interpretować ten stan rzeczy na swój sposób. Krytycy powiedzą, że brak poprawy dowodzi niepoprawności teorii. Z kolei jej obrońcy powiedzą, że rząd popełnił błąd, gdyż niezbyt zdecydowanie wprowadzał działania zalecane przez tę teorię. Teraz rząd powinien działać bardziej energicznie. Problem jednak tkwi w tym, że na podstawie badań empirycznych nie możemy stwierdzić, kto ma rację[6]. Jakiej empirycznej weryfikacji mielibyśmy dokonać, żeby rozstrzygnąć ten spór? Jak rząd powinien teraz postąpić? Żeby to orzec, musimy zweryfikować przesłanki, na których opierają się sprzeczne teorie, oraz prześledzić rozumowania oparte na tych przesłankach.

Takie rozważania metodologiczne stanowią fundament tej książki. Jej celem jest opis amerykańskiego kryzysu w  1929 roku i  pokazanie jego przyczyn. Nie zamierzam jednak przedstawiać tu wyczerpująco historii gospodarczej tamtego okresu. W związku z tym nie ma potrzeby zbierania i badania wszystkich danych statystycznych dotyczących gospodarki. Skupiam się tylko na procesach, które przyczyniły się do wybuchu kryzysu, a potem pogarszania się sytuacji gospodarczej. Mam nadzieję, że analiza ta okaże się pomocna dla przyszłych pokoleń historyków gospodarki, zainteresowanych gruntowną analizą lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku.

Badania nad cyklami koniunkturalnymi nie powinny polegać na analizie wszystkich zdarzeń gospodarczych z danego okresu. Krajowe Biuro Badań Ekonomicznych ma co prawda w pogardzie analizę a priori, lecz przyjmuje nieuzasadnione i aprioryczne założenie, że cykl gospodarczy należy traktować jako odzwierciedlenie całości działań gospodarczych w danym czasie. Bada ono wszystkie dane statystyczne dotyczące określonego czasu, do których jest w stanie dotrzeć. Badając cykle koniunkturalne, NBER naprawdę zajmuje się historią statystyczną danego okresu. Jeśli jednak zastosujemy metodologię Misesa i Austriaków, a nie instytucjonalistów, to nasze badania będą przebiegać zupełnie inaczej. Według tej szkoły należy najpierw rozpoznać przyczyny cyklu przez ustalenie ciągów przyczynowo-skutkowych, a nie rozpoczynać od analizy świata gospodarki w całej jego złożoności.

Przyjrzyjmy się teraz amerykańskiej gospodarce lat dwudziestych XX wieku, na którą oddziaływały dwie zupełnie różne siły, pozostające w konflikcie. Z jednej strony Ameryka cieszyła się wówczas prawdziwą koniunkturą, której fundamentem były oszczędności i inwestycje w wysoce produktywny kapitał. Dzięki temu wzrósł wtedy standard życia Amerykanów. Z drugiej zaś w tym czasie doświadczyliśmy również ekspansji kredytowej, skutkującej powstaniem chybionych inwestycji, a później kryzysem gospodarczym. Te dwie potężne siły – pierwszą z nich większość ludzi określiłaby jako „dobrą”, a drugą jako „złą” – były niezależne, ale łącznie tworzyły historyczne fakty. Wskaźniki cen, produkcji i handlu odzwierciedlają skutki oddziaływania wszystkich sił. Pamiętamy doskonale, jak wielkim błędem było samozadowolenie ekonomistów, finansistów oraz liderów politycznych w trakcie wielkiego boomu. Ci, którym wydaje się, że potrafią przewidywać przyszłość gospodarki z określonym, niewielkim marginesem błędu, powinni wyciągnąć wnioski z  tamtych wydarzeń. Nie należy drwić z  tych, którzy w  1929  roku wychwalali pod niebiosa nasz system gospodarczy. O ile chodziło im o pierwszą sprawę – prawdziwą koniunkturę, będącą konsekwencją dużych oszczędności i inwestycji – to mieli rację. Popełnili jednak poważny błąd, lekceważąc fatalne konsekwencje ekspansji kredytowej. W książce tej skoncentrujemy się na cyklu gospodarczym właśnie tego okresu.

Większość prac historycznych musi się ograniczać do określonego czasu. Nie inaczej jest w przypadku tej książki. Analizujemy tutaj lata 1921–1933. Lata 1921–1929 to okres boomu poprzedzającego Wielki Kryzys. Zajmujemy się poszukiwaniem jego przyczyn sprzed 1929 roku, które są odpowiedzialne za rozpoczęcie kryzysu. Lata 1929–1933 to okres długotrwałej wielkiej depresji, nadzwyczaj dotkliwej. Badając ten okres, skupimy się na działaniu czynników odpowiedzialnych za pogłębianie się i przedłużanie kryzysu.

Pełna analiza wymagałaby również uwzględnienia lat 1933–1940. Okres ten jest jednak lepiej znany i gruntowniej zbadany.

Moglibyśmy również zwrócić uwagę na okres sprzed 1921 roku. Wielu autorów doszukuje się źródeł Wielkiego Kryzysu w inflacji, której Stany Zjednoczonej doświadczyły podczas pierwszej wojny światowej i bezpośrednio po jej zakończeniu, a także w tym, że podczas recesji w latach 1920–1921 zlikwidowano zbyt mało chybionych inwestycji. Musimy jednak pamiętać o tym, że podaż pieniądza i ceny niemuszą wcale powrócić do poziomu sprzed boomu, aby proces likwidacji inwestycji zakończył się powodzeniem. Naszą analizę zaczniemy więc od jesieni 1921 roku, kiedy minął poprzedni kryzys. Zobaczymy, w jaki sposób ekspansja kredytowa od samego początku przyczyniała się do powstania zniekształceń w strukturze produkcji (być może na skutek tej ekspansji nie zostały zlikwidowane wszystkie błędne inwestycje powstałe podczas wcześniejszego boomu). Przeanalizujemy również rozwiązania polityczne wprowadzane w życie podczas kryzysów w latach 1920–1921 i 1929–1930, żeby zobaczyć, jak wpływały na ich długotrwałość. W  tym celu nie musimy badać okresu wcześniejszego ani późniejszego.

Bodźcem do napisania tej książki było przede wszystkim to, że ekonomiści nie zanalizowali należycie Wielkiego Kryzysu. W ogóle niewiele jest wartościowych książek poświęconych wyłącznie wydarzeniom zaistniałym w 1929 roku. Ta praca, zawierająca szczegółową analizę przyczyn kryzysu w 1929 roku w świetle poprawnej, prakseologicznej teorii ekonomii, ma szansę wypełnić tę lukę[7].

 


[1] Depresja w  latach 1873–1879 była pod wieloma względami wyjątkowa. Po pierwsze, miała łagodny przebieg, a po drugie, towarzyszący jej spadek cen był konsekwencją zmniejszania podaży pieniądza w celu powrotu do standardu złota obowiązującego przed wojną secesyjną. Na temat łagodnego jej przebiegu, zwłaszcza w przemyśle wytwórczym, zob. O.V. Wells, The Depression of 1873–79, „Agricultural History”, 11, 1937, s. 240.[2] Ponadto charakterystyczną cechą „zahamowania” koniunktury w  latach 1929–1933 było to, że trwało nadzwyczaj długo i było niezwykle bolesne, zwłaszcza jeśli się uwzględni poziom bezrobocia.

[3] Należy jednak podkreślić, że Ludwig von Mises nie jest w żaden sposób odpowiedzialny za kształt tej książki.

[4] Nie zaprzeczamy wcale, że fundamentalne przesłanki, na których budowana jest teoria ekonomii, tj. aksjomat działania bądź różnorodności zasobów, poznajemy doświadczalnie. Niemniej teoria ekonomii jest budowana a priori w stosunku do wszelkich innych faktów historycznych.

[5] Przedstawiona tutaj metodologia „prakseologiczna” jest sprzeczna z  obecnie obowiązującymi poglądami. Jej prezentację wraz ze wskazaniem literatury przed Jej prezentację wraz ze wskazaniem literatury przedmiotu można znaleźć w: Murray N. Rothbard, In Defense of ‘Extreme A Priorism’, „Southern Economic Journal”, styczeń 1957, s. 214–220; idem, Praxeology: Reply to Mr. Schuller, „American Economic Review”, grudzień 1951, s. 943–946; idem, Toward A Reconstruction of Utility and Welfare Economics, w: Mary Sennholz (red.), On Freedom and Free Enterprise, Princeton, N.J. 1956, s. 224–262. Najważniejsze prace metodologiczne tej szkoły to: Ludwig von Mises, Ludzkie działanie, tłum. W. Falkowski, Warszawa 2007; Mises, Theory and History, New Haven, Conn. 1957; F.A. Hayek, Nadużycie rozumu, tłum. Z. Siembierowicz, Warszawa 2002; Lionel Robbins, The Nature and Significance of Economic Science, London 1935; Mises, Epistemological Problems of Economics, Princeton, N.J. 1960; Mises, The Ultimate Foundation of Economic Science, Princeton, N.J. 1962.

[6] Gdyby z kolei gospodarka wyszła z kryzysu, to zwolennicy tej teorii twierdziliby, że stało się tak właśnie dzięki niej, a z kolei jej krytycy utrzymywaliby, że koniunktura powróciła mimo zgubnych rozwiązań wprowadzanych w życie przez rząd. Gdyby rząd tego nie zrobił, koniunktura wróciłaby szybciej i gospodarka by mniej ucierpiała. Jak możemy stwierdzić, kto ma rację?

[7]Wartościowe analizy kryzysu w  1929 r. można znaleźć tylko w: Lionel Robbins, Wielkie przesilenie gospodarcze, tłum. L. Krzyżanowski, Kraków 1937; C.A. Phillips, T.F. McManus i R.W. Nelson, Banking and the Business Cycle, New York 1937; Benjamin M. Anderson, Economics and the Public Welfare, New York 1949. W  tej ostatniej pracy nie poruszono jedynie problemu Wielkiego Kryzysu, ale przedstawiono historię gospodarczą XX w. Mamy ponadto książkę Thomasa Wilsona (jej wartość przecenia się), w której przedstawiono wyłącznie „oficjalną” interpretację Wielkiego Kryzysu: Fluctuations in Income and Employment, wyd. 3, New York 1948. Stosunkowo niedawno ukazała się książka Johna K. Galbraitha, The Great Crash, 1929, Boston 1955, w której autor dość powierzchownie opisuje sytuację na giełdzie przed krachem. Poza tym krótkie i nie do końca jasne analizy Wielkiego Kryzysu przedstawili Slichter, Schumpeter i  Gordon. I  to właściwie wszystko. Można co prawda znaleźć wiele analiz rzekomo „dojrzałej gospodarki” pod koniec lat 30. XX w., jednak nie traktują one bezpośrednio o Wielkim Kryzysie. Na temat kryzysu i Systemu Rezerwy Federalnej, zob. również O.K. Burrell, The Coming Crisis in External Convertibility in U.S. Gold, „Commercial and Financial Chronicle”, 23 kwietnia 1959, s. 5, 52–53.

 

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Murray N. Rothbard

Murray Newton Rothbard (ur. 2 marca 1926, zm. 7 stycznia 1995) - ekonomista, historyk, filozof prawa i polityki. Uczeń Ludwiga von Misesa. Autor traktatu ekonomicznego "Man, Economy and State" (polskie wydanie: "Ekonomia wolnego rynku") oraz wielu innych książek i artykułów o ekonomii i historii. Jeden z twórców współczesnego libertarianizmu.

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Podnieśmy stopę wsparcia!
KRS: 0000174572
 
KRS: 0000174572