Thornton: Ameryka zaczyna palić, ale się nie zaciąga

6 marca 2013 Społeczeństwo komentarze: 12

Autor: Mark Thornton
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Marceli Szadowiak
Wersja PDF

legalizacja marihuanyJedynym pozytywnym aspektem kampanii prezydenckiej w USA ― poza tym, że już się skończyła ― jest postęp, który nastąpił w polityce narkotykowej. Marihuana została zalegalizowana w stanach Kolorado i Waszyngton. W stanie Massachusetts uchwalono prawo zezwalające na używanie jej do celów medycznych. Kilka głównych miast w stanie Michigan zdekryminalizowało marihuanę, a w Burlington w stanie Vermont przyjęto uchwałę popierającą jej legalizację. Jedynymi porażkami na tym froncie była nieudana próba zalegalizowania marihuany w stanie Oregon oraz medycznej marihuany w stanie Arkansas.

Wydarzenia te pokazują oszałamiający zwrot, który dokonał się od czasu wyborów do Kongresu w 2010 r., kiedy pomimo wielkich nadziei odrzucono w Kalifornii projekt (Prop 19) legalizujący marihuanę. Moje szczegółowe wyjaśnienie przyczyn porażki tzw. Propozycji 19 znajduje się pod tym linkiem. Była to, niestety, typowa historia zwycięstwa „koalicji baptystów i przemytników” — czyli tych, którzy sprzeciwiali się nowemu prawu z powodów światopoglądowych oraz tych, którzy zarabiali na czarnorynkowym handlu marihuaną.

W kontekście walki o legalizację marihuany Tom Angell — przewodniczący  LEAP (Law Enforcement Against Prohibition) — nazwał zwycięskie głosowania w stanach Kolorado i Waszyngton „historyczną nocą dla zwolenników reformy prawa narkotykowego”. Paul Armentano — wiceprzewodniczący NORML (National Organization Of Marijuana Laws) — traktuje te wydarzenia jak „punkty zwrotne” i zauważa, że „obydwie uchwały zapewniają dorosłym konsumentom konopi bezprecedensową ochronę prawną”. Zwraca również uwagę, że „aż do teraz żaden stan w najnowszej historii nie sklasyfikował konopi jako dozwolonego produktu, który zgodnie z prawem mogą posiadać i zażywać osoby dorosłe”. W swoim artykule napisanym dla stowarzyszenia Marijuana Policy Project Robert Capecchi nazwał stany Kolorado i Waszyngton miejscami „historycznych zwycięstw”, które „reprezentują pierwsze cegły wybite z muru prohibicji na marihuanę”.

Poniżej znajduje się lista wszystkich uchwał poddanych głosowaniu w 2012 r. (źródło: LEAP):

Kolorado Legalizacja marihuany Przyjęto
Waszyngton Legalizacja marihuany Przyjęto
Oregon Legalizacja marihuany Odrzucono
Massachusetts Legalizacja medycznej marihuany Przyjęto
Arkansas Legalizacja medycznej marihuany Odrzucono
Detroit w stanie Michigan Dekryminalizacja posiadania marihuany przez dorosłych Przyjęto
Flint w stanie Michigan Dekryminalizacja posiadania marihuany przez dorosłych Przyjęto
Ypsilanti w stanie Michigan Złagodzenie kar za posiadanie marihuany Przyjęto
Grand Rapids w stanie Michigan Dekryminalizacja posiadania marihuany przez dorosłych Przyjęto
Kalamazoo w stanie Michigan Otwarcie trzech punktów sprzedaży medycznej marihuany Przyjęto
Burlington w stanie Vermont Uchwała zalecająca legalizację marihuany Przyjęto
Montana Referendum ws. ograniczenia dostępności medycznej marihuany Duże szanse na przegłosowanie

 

Niektórzy z naszych czytelników mogą nie być zachwyceni perspektywą legalizacji, dekryminalizacji i dopuszczenia do obrotu marihuany i jej medycznej odmiany, lecz korzyści z tego są większe, niż można się spodziewać. Po pierwsze kryzys gospodarczy jest doskonałą okazją na przeprowadzenie tego typu reform. Bierze się to z kilku powodów natury ekonomicznej. Najbardziej oczywistą zaletą legalizacji marihuany jest możliwość jej opodatkowania, jak i również dochody z akcyzy i koncesji. Mogłaby ona również zapewnić nowe miejsca pracy, choć początkowy wzrost zatrudnienia i zarobków z tego tytułu byłby prawdopodobnie niewielki.

Znaczącą korzyścią byłoby zmniejszenie rozmiaru administracji państwowej. Prohibicja na marihuanę skutkuje setkami tysięcy zatrzymań, które angażują środki policji, sądów i więziennictwa. Kiedy władze Filadelfii zdecydowały się na złagodzenie kar i traktowanie palenia marihuany jak nietrzeźwości w miejscu publicznym zagrożonej mandatem w wysokości 200 USD, oszczędności w pierwszym roku od wprowadzenia zmian wyniosły 2 mln USD.

Jedną z najważniejszych zalet tego typu zmian jest to, że przyczyniają się one do tworzenia bardziej liberalnego społeczeństwa w rozumieniu Misesa. Prohibicja narkotykowa oznacza powszechną przemoc, uprzedzenia i tendencyjność w wydawaniu sądów. Legalizacja i liberalizm to własność prywatna i tolerancja społeczna. Jak pisał Ludwig von Mises:

 

Kluczową nauką płynącą z liberalizmu jest to, że współpracę społeczną i podział pracy można osiągnąć jedynie w systemie prywatnej własności środków produkcji, tj. w społeczeństwie rynkowym lub w kapitalizmie. Wszystkie inne zasady liberalizmu ― demokracja, osobista wolność jednostki, wolność słowa, tolerancja religijna i pokój między narodami — wynikają z tego podstawowego założenia. Można je zrealizować jedynie w społeczeństwie opartym na własności prywatnej. (Omnipotent Government, s. 48, tłum. własne)

 

Kluczową kwestią w wymiarze gospodarczym jest to, że więcej liberalizmu jest dobre dla przedsiębiorczości, rynku pracy i rozwoju gospodarczego. Legalizacja marihuany ― podobnie jak i np. małżeństw homoseksualnych ―  może wzbudzać sprzeciw pewnych osób, lecz gdy przedsiębiorstwa szukają miejsca na rozpoczęcie działalności lub rozwinięcie nowych działań to właśnie tego typu czynniki są brane pod uwagę — tak samo jak podatki, szkolnictwo, przestępczość itd. Stany, które konkurują ze sobą o najlepszych pracodawców oferujących najlepiej płatne stanowiska pracy, to te stany, które liberalizują swoje przepisy.

Dlatego też nie powinno nikogo dziwić to, że taki stan jak Waszyngton zalegalizował marihuanę, chociaż nie ma on w swojej historii tradycji aktywizmu na rzecz reformy prawa narkotykowego. Waszyngton musi konkurować z innymi stanami o programistów, inżynierów i techników dla zlokalizowanych tam takich firm jak Boeing i Microsoft. Nie należy się dziwić, jeżeli to, co stało się w Kolorado i Waszyngtonie, rozprzestrzeni się na inne stany w nadchodzących wyborach do kongresu.

Najważniejszym aspektem zwycięstw we wspomnianych stanach jest fakt, że ich mieszkańcy zbuntowali się i wyrazili swój sprzeciw wobec rządu federalnego i jego polityki prohibicji marihuany. Chcą oni pokierować swoje stany na drogę samodzielności bez współpracy z rządem federalnym. Jest więcej niż pewne, że urzędnicy federalni będą starać się zastraszyć lokalnych decydentów i przedsiębiorców, tak jak miało to miejsce w Kalifornii. Dążą oni do tego, aby strachem i przemocą utrzymać swoja władzę.

Jednak pod demograficznym i ideologicznym względem ich walka jest skazana na porażkę. Zwolennicy legalizacji są młodsi, sprytniejsi, lepiej wykształceni i lepiej zarabiają. Liderzy ruchu na rzecz reform nie postrzegają swoich działań jako promarihuanowe, lecz raczej jako antyprohibicyjne i są świadomi tego, że z reform wynikają korzyści dla opieki zdrowotnej, bezpieczeństwa publicznego i rozwoju gospodarczego.

Kiedy 20 lat temu wydano moją książkę pt. The Economics of Prohibition, często pytano mnie, czy według mnie marihuana powinna być i czy będzie zalegalizowana. Moją najczęstszą odpowiedzią było to, że legalizacja medycznej marihuany zacznie się za 10 lat, a zwykłej za 20, prawdopodobnie podczas kryzysu gospodarczego. W mojej jedynej prognozie, która ukazała się na piśmie, napisałem, że proces reform zacznie się na przełomie wieków. Jak się okazało, pierwszą reformą była legalizacja medycznej marihuany w Kalifornii w 1996 roku.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Mark Thornton

Pozostałe wpisy autora:

12 Komentarze “Thornton: Ameryka zaczyna palić, ale się nie zaciąga

  1. Ciekawe czy jakby zalegalizowali heroine czy inne twardy narkotyk to tez by sie autor tak cieszyl i wychwalal ‚liberalne’ stany i ‚spryt’ narkomanow.

  2. Oczywiście że tak. Wszystkie narkotyki powinny zostać zalegalizowane. Masz jakiś sensowny powód dla którego miałbyś mieć prawo zamknąć mnie do więzienia tylko dlatego że chcę zniszczyć sobie życie?

  3. Ja Cie nigdzie nie chce zamykac zeby potem musiec placic dodatkowe podatki zeby takich bezmozgow utrzymywac w wiezieniu. Owszem nie mialbym nic przeciwko pelnej legalizacji narkotykow pod warunkiem ze mozna zastrzelic bez ostrzezenia kazdego narkomana ktory wyjdzie na ulice tak jak sie strzela do bezpanskich psow. Bo nie zycze sobie zeby jakis cpun na glodzie zaatakowal moja zone albo dzieci bo mu braklo na dragi. Jak wolnosc to ‚swoim domku’.
    A autor ktory jest pozytecznym idoitom nich sobie lepiej poczyta o sprzedazy swierzego mleka w kaliforni ktora jest nielegalna. A wladze tego ‚liberalnego stanu’ nosza sie z pomyslem by kazde mleko oprocz tego ze musi byc obowiazkow pasteryzowane bylo do tego poslodzone rakotworczym aspartamem ‚dla zdrowia dzieci’.
    http://the-free-foundation.org/tst2-24-2013.html

  4. madbrain, mamy rozumieć że jesteś za strzelaniem do nikomu nic nie robiących ludzi na ulicy na podstawie arbitralnej oceny ich przystawania do społeczeństwa? Wiesz co Ci powiem… nawet Hitler starał się to robić bardziej w białych rękawiczkach, nie strzelał do ludzi na ulicy, tylko kulturalnie ich palił w piecach. Myślę że powinieneś przemyśleć metody, które proponujesz – i uczyć się od specjalistów, którzy przetarli Ci szlak. Pamiętaj, PR to podstawa 🙂

    PS. „Idiotą”, nie „idiotom”. W sumie dlaczego by nie strzelać na ulicy do ludzi, którzy nie opanowali języka polskiego na poziomie 3 klas podstawówki?

  5. Zawsze to samo. Najpierw zakazać posiadania broni, później leczyć za podatki i na końcu jest strach. Nie mam broni by się bronić, każdego muszę leczyć za własne pieniądze więc krok ostatni zakazać wszystkiego co szkodzi zdrowiu i może pobudzać agresję oraz zapłacić jeszcze więcej podatków na policję i wojsko. Z logiką nie ma to wiele wspólnego ale ci ca tego chcą nie mieli lekcji logiki a na pozostałych państwowych lekcjach spali.

  6. W pełni popieram takie akcje, a populizm wokół legalizacji narkotyków jest niesamowity. Głównie dlatego bo ludzie chcą mieć taką jakby kołderke bezpieczeństwa. Że „państwo coś robi”. Jednak rzeczywistości się nie oszuka, więc ludzie są skazywani, przestępczość rośnie. Jeszcze gdyby nie było państwowej służby zdrowia to nie miał bym tego 1% sprzeciwu (ale w 99% popieram). Bo legalizacja nie zadziała jak ludzie będą wiedzieć że nawet jak coś mi się stanie to mam „za darmo” służbę zdrowia. Pierwsza fala ćpunów by odeszła po 5 latach by to bardziej zniechęciło społeczeństwo niż karanie.
    Poza tym jeśli jesteś przeciwko legalizacji, zadaj sobie jedno proste pytanie. Czy spróbujesz heroiny tylko dlatego że jest legalna?WIększość z was odpowie nie. A nas z takim zdaniem jest mnóstwo tzn z 90% społeczeństwa.

  7. @Panika
    Zdanie takich lewakow jak Ty to ja mam w ‚serdecznym powazaniu’. Nie bede Ci tlumaczyl dlaczego ziemia jest okragla, bo to nie ma sensu. A z twoim smiesznym odniesieniem do Hitlera sie tylko wyglupiles. Bo guru lewakow Stalin zabil duuuzo wiecej ludzi niz Hitler tylko za to ze chciely byc wolni od wladzy sowieckiej. Zamiast wyszukiwac literowki lepiej postudiuj sobie troche historii.. chociaz lepiej daj sobie spokoj i tak nic z tego nie zrozumiesz. Bron dalej swoich ‚wolnosciowych’ przekonan az twoje lewackie wladze zapedza Cie do jakiegos kolchozu gdzie zdechniesz z glodu z pozytkiem dla gatunku ludzkiego.

  8. @madbrain
    Ma się rozumieć, że alkohol też powinien być zdelegalizowany, a alkoholików na głodzie należy odstrzeliwać? Pytam też, czy mam prawo prewencyjnie odstrzelić skinheada, który wyjdzie na ulicę, bo istnieje prawdopodobieństwo, że nie spodoba mu się mój wygląd i mnie zaatakuje? Jeszcze jedno pytanie – czy jeśli wyjdziesz na ulicę, to mam prawo Cię zastrzelić, bo zaślepiony poszukiwaniem narkomanów, możesz przypadkowo mnie zastrzelić?
    Wybacz, ale nie ma sensu dyskutować z kimś, kto osoby o poglądach anty-autorytarnych utożsamia z wielbicielami Stalina i „lewackich rządów”. Doczytaj, domyśl, otwórz swój umysł na inne możliwości, postaraj się podyskutować grzecznie i bez ad hominem, albo wróć na swoje nacjonalista.pl, czy co tam przeglądasz.
    Pozdrawiam!

  9. Opodatkować marichuanę. Nie ma co, piękny libertariański argument.
    Małżeństwa homoseksualne, sprawiedliwość społeczna, krzesła elektryczne. Kłania się znajomość pochodzenia słów u autora, trzeba dodawać przymiotniki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy