Autor: Wilhelm Röpke
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Justyna Szumiło
Wersja PDF, EPUB, MOBI

Większość z nas, a wszyscy z nas w większości przypadków, ma do czynienia z gospodarką rynkową jako określonym rodzajem ładu gospodarczego, „techniką gospodarczą”, a nie zaś „techniką” socjalistyczną. W przypadku tego poglądu ważne jest, aby nazywać jego zasadę konstrukcyjną „mechanizmem cenowym”. Poruszamy się tutaj w świecie cen, rynków, podaży i popytu, konkurencji, wskaźników płac, stóp procentowych, kursów walutowych i temu podobnych.

Jest to oczywiście słuszne — w pewnym stopniu. Istnieje jednak spore ryzyko pominięcia istotnego faktu: gospodarka rynkowa jako ład gospodarczy musi być powiązana z pewną strukturą społeczną oraz z odpowiednim jej klimatem umysłowym.

W wyniku sukcesu gospodarki rynkowej wszędzie tam, gdzie w naszych czasach ją przywrócono — szczególnie w zachodnich Niemczech — powstała, nawet w niektórych kręgach socjalistycznych, tendencja do interpretowania gospodarki rynkowej jako technicznego mechanizmu, który można wbudować w społeczeństwo będące, pod każdym innym względem, społeczeństwem socjalistycznym.

Gospodarka rynkowa staje się wówczas częścią kompleksowego systemu społecznego i politycznego, który w założeniu stanowi potężną i wysoce scentralizowaną machinę. W tym sensie sektor gospodarki rynkowej istniał od zawsze także w systemie radzieckim, ale wszyscy zdajemy sobie sprawę, że ten sektor to jedynie gadżet, urządzenie techniczne, a nie zaś żywy organizm. Dlaczego? Ponieważ gospodarka rynkowa jako dziedzina wolności, spontaniczności i swobodnej koordynacji nie może się dobrze rozwijać w systemie społecznym, który stanowi tego przeciwieństwo.

Prowadzi to do pierwszego z moich głównych twierdzeń: gospodarka rynkowa opiera się nie na jednym, ale na dwóch zasadniczych filarach. Obejmuje nie tylko swobodę ustalania cen i konkurencji (której zalety są obecnie niechętnie uznawane przez nowych socjalistycznych ekspertów ds. gospodarki rynkowej), ale opiera się także w równym stopniu na instytucji własności prywatnej. Taka własność musi być rzeczywista. Musi obejmować wszelkie prawa swobodnego dysponowania, bez których — jak wcześniej w narodowosocjalistycznych Niemczech i obecnie w Norwegii — staje się bezużytecznym narzędziem prawnym. Należy do nich dodać także prawo do zapisywania własności w spadku.

Własność w wolnym społeczeństwie pełni podwójną funkcję. Nie znaczy to jedynie, że indywidualna sfera decyzji i odpowiedzialności jest — jak się uczyliśmy jako prawnicy — odgraniczona od innych jednostek, ale oznacza to także, że własność chroni sferę indywidualną przed rządem i jego stałym dążeniem do wszechmocy. Stanowi ona zarówno poziomą, jak i pionową granicę. To właśnie ze względu na tę podwójną funkcję własność należy rozumieć jako warunek konieczny wolności.

Ciekawe i zasmucające jest to, w jakim stopniu przeciętny typ socjalisty jest ślepy na gospodarcze, moralne i socjologiczne funkcje własności, a w szczególności na tę konkretną filozofię społeczną, w której własność musi być zakorzeniona. W naszych czasach socjalizm poczynił wielki postęp w tej tendencji do ignorowania znaczenia własności. Można to zaobserwować nawet we współczesnej dyskusji o problemach związanych z przedsiębiorstwem i zarządzaniem, co czasem sprawia wrażenie, że właściciel własności to „zapomniany człowiek” naszych czasów.
Rola własności prywatnej
Intelektualne konstrukcje „socjalizmu rynkowego” stanowią dobry przykład tego, jak na skutek pominięcia funkcji własności prywatnej powstają największe mity. Owe mity można zauważyć już na poziomie zwykłej analizy gospodarczej. Jednak pragnę zasugerować, że to, co się tak naprawdę liczy, to cały klimat społeczny oraz forma i nawyki planowania życia.

Istnieje określona ideologia „lewicowa”, zainspirowana nadmiernym racjonalizmem społecznym, która stanowi przeciwieństwo konserwatywnej ideologii „prawicowej”, respektującej pewne rzeczy, których nie można dotknąć, zważyć lub zmierzyć, ale które mają najwyższe znaczenie. Prawdziwą rolę własności można zrozumieć tylko wtedy, kiedy zaczniemy postrzegać ją jako jeden z najważniejszych przykładów czegoś o znacznie szerszym znaczeniu.

Ilustruje to fakt, że gospodarka rynkowa jest formą ładu gospodarczego powiązaną z pewnym światopoglądem i modelem społeczno-moralnym, który — z braku właściwego terminu angielskiego lub francuskiego — możemy nazywać buergerliche (mieszczańskim — przyp. red.) w szerokim tego niemieckiego słowa znaczeniu. Jest on w znacznym stopniu pozbawiony pogardliwych konotacji, które wiążą się z przymiotnikiem „burżuazyjny”.

Tę mieszczańskość należy otwarcie uznać za podstawę gospodarki. Tym bardziej, że wiek marksistowskiej propagandy i intelektualnego romantyzmu odniósł zadziwiający i niepokojący sukces w rozpowszechnianiu parodii tej idei. W rzeczywistości gospodarka rynkowa może się dobrze rozwijać jedynie jako część i otoczona mieszczańskim ładem społecznym.

Gospodarka rynkowa może istnieć wyłącznie w społeczeństwie, w którym szanuje się pewne podstawowe rzeczy mające wpływ na całe życie społeczności. Są nimi odpowiedzialność indywidualna, szacunek do pewnych niezaprzeczalnych norm, uczciwe i poważne zmagania jednostki, aby iść naprzód i rozwijać swoje zdolności, niezależność związana z własnością, odpowiedzialne planowanie życia własnego oraz swojej rodziny, oszczędność, przedsiębiorczość, podejmowanie dobrze przemyślanego ryzyka, poczucie fachowości, właściwy związek z naturą i społecznością, poczucie kontynuacji i tradycji, odwaga do samodzielnego stawienia czoła wyzwaniom życia oraz poczucie naturalnego porządku rzeczy.

Tych, którzy uważają, że to wszystko jest godne pogardy i zalatuje ciasnotą umysłową i „reakcją”, należy poprosić o przedstawienie swojej własnej skali wartości oraz o powiedzenie nam, jakich wartości chcą bronić przed komunizmem bez zapożyczania tych idei.

To jedynie kolejny sposób powiedzenia, że gospodarka rynkowa zakłada społeczeństwo, które stanowi przeciwieństwo społeczeństwa „sproletaryzowanego” i społeczeństwa masowego — z jego brakiem stałej i koniecznie hierarchicznej struktury oraz z odpowiadającym mu poczuciem wykorzenienia. Niezależność, własność, indywidualne rezerwy, naturalne zakorzenienia życia, oszczędność, odpowiedzialność, rozsądne planowanie życia — wszystko to jest obce takiemu społeczeństwu. Niszczy ono te cechy — a przynajmniej do tego stopnia, że przestają one nadawać społeczeństwu ton. Jednak musimy zdać sobie sprawę z tego, że to są właśnie warunki trwałego i wolnego społeczeństwa.

Nadszedł moment, aby jasno zrozumieć, że jest to prawdziwy punkt zwrotny w filozofii społecznej. Następuje tutaj ostateczne rozdzielenie się dróg i nie ma możliwości obejścia faktu, że te idee i wzory życia, które w tej dziedzinie są ze sobą rozbieżne, decydują o losie społeczeństwa oraz tego, że są one nie do pogodzenia.

Kiedy już to przyznamy, musimy być gotowi zrozumieć jej znaczenie w każdej dziedzinie oraz wyciągnąć odpowiednie wnioski. Zadziwiające jest to, jak bardzo weszliśmy już w nawyki myślenia o zasadniczo niemieszczańskim (unbuergerliche) świecie. Jest to fakt, który ekonomiści także powinni wziąć sobie do serca, ponieważ są jednymi z najgorszych grzeszników.

Będąc oczarowanymi elegancją pewnego rodzaju analizy — tak często dyskutujemy przecież o problemach związanych z oszczędnościami i inwestycjami, hydrauliką przepływów dochodów, atrakcyjnością szerokich programów stabilizacji gospodarczej i bezpieczeństwa społecznego, zaletami reklamy lub kredytów ratalnych, korzyściami z „funkcjonalnych” finansów publicznych, rozwojem olbrzymich przedsięwzięć — nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że robiąc to, zapominamy o społeczeństwie, które jest już w dużym stopniu pozbawione opisanych przeze mnie mieszczańskich nawyków.

Szokujące jest to, jak daleko poruszają się już nasze umysły pod względem sproletaryzowanego, zmechanizowanego i zcentralizowanego społeczeństwa masowego. Jako że zapomnieliśmy myśleć pod kątem własności, niemal niemożliwe stało się dla nas rozumowanie w innych kategoriach niż dochody i wydatki oraz nakłady i wydajność. Stanowi to swoją drogą podstawę mojej fundamentalnej i nieprzezwyciężonej nieufności wobec ekonomii keynesowskiej i post-keynesowskiej.

Istotnie niezwykle ważne jest to, że Keynes zyskał sławę głównie dzięki swojej oklepanej i cynicznej uwadze, że „na dłuższą metę wszyscy jesteśmy martwi”. Nawet większe znaczenie ma fakt, że wielu współczesnych ekonomistów uznało to powiedzenie za szczególnie duchowe i progresywne. Jednak nie zapominajmy, że jest to jedynie powtórzenie sloganu Ancien régime z XVIII wieku: Apres nous le deluge. Zadajmy sobie pytanie, dlaczego jest to tak ważne. Ponieważ obrazuje zdecydowanie niemieszczańskiego ducha bohemy tego współczesnego trendu w ekonomii i polityce gospodarczej. Zdradza nowe beztroskie podejście do życia z dnia na dzień i do czynienia ze stylu bohemy nowego hasła dla bardziej oświeconego pokolenia.

Pochwala się zaciąganie długów, a oszczędzanie staje się zasadniczym grzechem. Życie nad stan — jednostki i państwa — jest tego logicznym następstwem. Jednak czy jest to czymś więcej poza Entbuergerlichung (alienacją społeczną — przyp. red.), wykorzenieniem, proletaryzacją i nomadyzacją? Czyż nie jest przeciwieństwem naszego pojęcia cywilizacji, które pochodzi od civis i Buerger?

Życie z dnia na dzień, stosowanie kolejnych środków  doraźnych, przechwalanie się, że „pieniądze nie mają znaczenia” — to wszystko stanowi istotnie przeciwieństwo uczciwej, zdyscyplinowanej i uporządkowanej idei oraz planu na życie. Dochód ludzi żyjących według tej dewizy mógł stać się mieszczański, ale ich styl życia jest nadal proletariacki.
Rozwijająca się idea
Niemożliwe jest, aby w krótkim artykule omówić wpływ tych zmian na wszystkie ważne dziedziny. Opisałem to pod względem własności prywatnej. Bardzo niepokojące jest to, jak ta idea coraz bardziej przenika do polityki gospodarczej i społecznej naszych czasów. Istotnym przykładem jest Mitbestimmungsrecht (współdecydowanie — prawo pracowników i przedstawicieli związków zawodowych do uczestniczenia w zarządzaniu przedsiębiorstwami przemysłowymi i tym samym do przejęcia niektórych funkcji właścicielskich) w zachodnich Niemczech.

Przedstawię przykład: dyrektor dużej elektrowni w Niemczech opowiedział mi, jak głupio poczuł się kilka dni temu, kiedy podczas negocjacji płacowych z przedstawicielami związków zawodowych miał do czynienia z tymi samymi ludźmi, którzy siedzą koło niego na spotkaniach członków zarządu elektrowni. Dodał, że struktura przedsiębiorstw w zachodnich Niemczech coraz bardziej zbliża się do struktury, którą wydawał się mieć na myśli Tito. I dzieje się to właśnie w tym państwie, które obecnie uważa się za model skutecznego przywrócenia gospodarki wolnorynkowej!

Kolejnym przykładem tego stopniowego zaniku znaczenia własności oraz odpowiadających jej norm, który można zaobserwować w wielu państwach, jest łagodzenie odpowiedzialności dłużnika. Przez swobodną procedurę prawną wiążącą się z egzekucją i upadłością w większości przypadków sprowadza się to — w imię sprawiedliwości społecznej — do wywłaszczenia wierzyciela. Nie ma właściwie potrzeby, aby w związku z tym przypominać wywłaszczanie nieszczęsnej klasy właścicieli domów poprzez kontrolę wysokości czynszów oraz skutki podatków progresywnych.

Zastosujmy nasze refleksje w kolejnej ważnej dziedzinie: pieniądze. Uznajmy, że szacunek do pieniędzy jako coś nienamacalnego jest — tak jak własność — podstawową częścią ładu społecznego i mentalności, która stanowi podstawę gospodarki rynkowej.

Aby to zilustrować, chcę opowiedzieć dwie historie, które zasięgnąłem z historii finansowej Francji. Pod koniec 1870 r. Gambetta — lider francuskiego ruchu oporu po klęsce II Cesarstwa Francuskiego — opuścił oblężoną stolicę balonem i udał się do Tours, aby stworzyć nową armię republikańską. Desperacko potrzebował pieniędzy i przypomniał sobie, że podziwiani przez niego wcześniejsi rewolucjoniści finansowali swoje wojny poprzez drukowanie i asygnaty. Poprosił przedstawiciela Banku Francji o wydrukowanie dla niego kilkuset milionów banknotów. Jednak spotkał się z kategoryczną odmową. W tamtych czasach takie żądanie uważano za tak ogromne, że Gambetta nie nalegał. Jakobiński podżegacz i wszechmocny dyktator pogodził się odmową przedstawiciela banku centralnego, który nie zaakceptowałby nawet zagrożenia bezpieczeństwa narodowego jako powodu do popełnienia zbrodni inflacji.

Kilka miesięcy później w Paryżu doszło do rewolucji socjalistycznej znanej jako Komuna Paryska. Rezerwy złota i banknoty Banku Francji były na łasce rewolucjonistów. Jednak pomimo tego, że bardzo potrzebowali pieniędzy, a pod względem politycznym byli pozbawieni skrupułów, rewolucjoniści silnie opierali się tej pokusie. W samym środku płomieni wojny domowej bank centralny i jego pieniądze były dla nich czymś świętym.

Znaczenie tych dwóch historii nie umknie nikomu. Nieuprzejmie byłoby pytać, co się stało z owym szacunkiem do pieniędzy w naszych czasach, w tym także we Francji. Przywrócenie szacunku i odpowiedniej dyscypliny w stosunku do pieniędzy oraz polityki kredytowej jest jednym z najistotniejszych warunków trwałego sukcesu wszelkich naszych starań ku przywróceniu i utrzymaniu wolnej gospodarki i — co za tym idzie — wolnego społeczeństwa.

11 odpowiedzi na „Röpke: Wolna gospodarka i ład społeczny”

  • Wytłumaczcie mi, czemu, pomimo ogromnej ekspansji monetarnej nie ma inflacji rozumianej jako wzrost cen w detalu?

  • Ekspansja monetarna nie musi się przekładać na wzrost wydatków powodujący inflację.

    Są czynniki deflacyjne, takie jak zapaść kredytowa, upłynnianie nietrafionych inwestycji (w tym zapasów), niechęć banków do udzielania kredytów itp.

  • Inflacja pojawia się wtedy gdy rosną pensje.
    Na razie kasa płynie na giełdy.

  • Inflacja może być też „przetrzymywana” w tej części, która potocznie nazywa się agregatem M3. Nadwyżka monetarna może być przez dłuższy czas przetrzymywana w papierach dłużnych o dalekiej zapadalności albo instrumentach pochodnych – nawet może być między nimi „przerzucana”, dając poczucie realizowania zysków w gospodarce. Ekspansje monetarne poczynione przez FED i EBC w trakcie ostatniego kryzysu to właśnie tego typu przypadek.

    • Kamil !!!! O czym ty BREDZISZ ???!!! Mylisz AKTYWA z PASYWAMI !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      .
      Jak ty sobie wyobrażasz „przetrzymywanie nadwyżki monetarnej w papierach dłużnych” ???!!!
      .
      Przecież jeżeli ktoś emituje papiery dłużne i w zamian dostaje PIENIĄDZE, to on te pieniądze NATYCHMIAST UŻYWA !!!!
      .
      Piszesz tak kompletną BZDURĘ, że aż nie wiem, jak to skomentować !!!
      .
      To tak, jak byś napisał, że „nadwyżka monetarna jest przetrzymywana w salonach samochodowych, bo salony emitują auta” …

      A co te salony robią z PIENIĘDZMI za te wyemitowane auta ? Chowają je w piwnicy ???
      .
      Weź ty się człowieku trzepnij porządnie w łeb i zacznij MYŚLEĆ, a nie BEŁKOTAĆ …

  • Poza tym wydaje mi się że eskpansja monetarna jest w dużej mierze wirtualna – tworzone są papiery o gigantycznym wolumenie i cenie (biliony dolarów) ale de facto nie trafiają one do „realnej gospodarki” czyli nie są wydawane na dobra konsumpcyjne czy nawet na realne inwestycje – są tylko obracane w wirtualnym świecie finansów. Dlatego nie ma to aż takiego wpływu na inflację.
    Mogę się mylić ze swoją teorią – jeśli tak – poprawcie mnie.

  • Fajny tekst, ale zwolennicy etyki burżuazyjnej nie powinni też lekceważyć argumentów osób zastanawiających się nad tym czy jak pisał Fukuyama liberalizm nie tworzy ludzi bez piersi, może i cnotliwych w drobnych rzeczach ale pozbawionych geniuszu, bohaterstwa, woli walki. Czy uczciwy i pracowity przedsiębiorca, cnotliwy według etyki burżuazyjnej umarłby za kapitalizm w razie wojny? Czy raczej uciekał do innego kraju ze swoim majątkiem? Czy względnie spokojne życie w świecie rynku nie sprzyja aby tworzeniu się osób moralnie przyzwoitych ale w żadnym razie nie moralnie wybitnych? A może to jednak zaleta?Nad tymi pytaniami warto się pochylić.

  • Istotnie tak jest i opisał to nie Fukuyama jako pierwszy, ale bodaj Schumpeter w swojej głośnej książce „Kapitalizm, socjalizm i demokracja”. Biznes wymaga pokoju (no, pomijając „zbrojeniówkę” ;-)) i stabilnej sytuacji politycznej (oraz prawnej). Inwestorzy nie chcą działać w sytuacji, gdy o 50 km dalej sukcesy odnosi partyzantka komunistyczna, żądna wywłaszczenia wszystkich „kapitalistów”. W takim wypadku faktycznie najprawdopodobniej duży kapitał ucieknie. Sprawa jest trochę inna z ludźmi zakorzenionymi w miejscu i czasie, mali przedsiębiorcy związani mocno z własnością, którzy mają też małe możliwości „przetransferownia się”. To jest właśnie jeden z wielu powodów, dla których Röpke czyni laudację na rzecz „małych” kapitalistów. Przykład Szwajcarii pokazuje, że można mieć uzbrojoną po zęby burżuazję i kułaków, jednocześnie zachowując pacyfizm i spokój dla biznesu :))) W myśl motta, si vis pacem, para bellum. Ale oczywiście, wielkie koncerny i korporacje, nie związane niczym oprócz pieniądza, nie będą „umierały za Gdańsk czy Thun”, to jasne.

  • Przedwojenna historia Polski pokazuje, że ludzie bogaci w pierwszym rzędzie stawali do obrony ojczyzny. A w historii socjalizmu znajdziemy takie przykłady jak masowe poddawanie się Niemcom obrońców Stalingradu, których bohaterstwo i wola walki były wspierane karabinami maszynowymi stawianymi im za plecami przez NKWD.
    Ucieczka za granicę wiąże się nie z ustrojem a ze stanem majątkowym uciekającego. Faktycznie w socjalizmie gdzie większość ma g… nie ma kto uciekać. Ale Ci co mają to uciekną jak z każdego innego ustroju. Po drugie bohaterstwo, wola walki i.t.p. wynikają z tradycji, patriotyzmu wpajanych przez rodziny w krajach o ustroju kapitalistycznym. W socjalizmie/eurosocjalizmie walczy się z ideologią narodową, tradycją na rzecz integracji ideowej, ponadnarodowej. W efekcie poparcie uzyskują politycy, którzy jawnie mówią o tym, że patriotyzm jest przestarzały (Palikot). I tacy ludzie mieliby za coś ginąć ? Wątpię.

  • @4 „Nadwyżka monetarna może być przez dłuższy czas przetrzymywana w papierach dłużnych o dalekiej zapadalności”.

    Jeżeli są państwowe to można nimi płacić praktycznie tak jak forsą.
    A nie wyłazi ?

    @ 5 „Poza tym wydaje mi się że eskpansja monetarna jest w dużej mierze wirtualna – ”

    Co to znaczy? Czyżby za „wirtualne” pieniądze nie można było kupić „realnej” kiełbasy albo nowej kurki na zimę?

    Chyba nasz długonosy nie będzie zadowolony z odpowiedzi.

  • Ad 7 i 8

    Panowie porównujecie do socjalizmu realnego, gdzie militaryzm był akurat duży i lud zagrzewany do walki i jakiegoś bohaterstwa. Wprawdzie w imię dziwnych ideałów, więc nie na wszystkich to działało.
    Ale np. w społeczeństwie tradycyjnym (podobnie jak w będącym baaardzo wypaczoną próbą nawiązania doń faszyzmie) ideałem było poświęcenie dla wyższego dobra, dla Boga, honoru czy nawet państwa. Żołnierze byli albo wyższym stanem albo otoczeni szczególną estymą. Kapitalizm sam w sobie, nie zmieszany z innymi systemami promuje raczej umiar, tolerancję, pilnowanie własnego interesu. I nie mówię, że to źle. Ale problem taki, że zniechęca do bohaterstwa czy wielkich poświęceń (większych niż oszczędzanie) – chyba istnieje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Cytat:
  • Jeśli ktoś walczy o wolny rynek i wolną konkurencję, nie staje w obronie tych, którzy są już bogaci, lecz zabiega o swobodę działania dla anonimowych ludzi, którzy niebawem zostaną przedsiębiorcami, a ich pomysłowość sprawi, że życie przyszłych pokoleń stanie się lżejsze. Ludwig von Mises
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W maju wsparli nas:
Pan Neil Abragimowicz
Pan Dominik Aromiński
Pan Marcin Bałazy
Pan Adam Banys
Pan Bartosz Baranowski
Pan Marek Barciński
Pan Bartosz Bartoszko
Pan Michał Basiński
Pan Kamil Becmer
Pan Konrad Berkowicz
Pan Marek Bernaciak
Pan Wojciech Bielecki
Pan Bartosz Biernacki
Pan Sebastian Bigos
Pan Artur Tadeusz Birczyński
Pan Karol Bisewski
Pan Arkadiusz Bodura
Pan Tomasz Boguszewski
Pan Rafał Boniecki
Pan Tomasz Borkowski
Pani Dominika Buczek
Pan Arkadiusz Bykowski
Pan Marceli Chałubiński
Pan Robert Ciborowski
Pan Artur Czerwiński
Pan Marcin Dabkus
Pan Wojciech Dąbek
Pan Kamil Deleżuch
Pan Marcin Dengus
Pan Michał Dębowski
Pan Tomasz Dorau
Pan Stanisław Duda
Pan Tomasz Dworowy
Pan Gniewomir Dziadek
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Eugeniusz Flibrant
Pan Jarosław Garbowski
Pan Grzegorz Gawinowski
Pan Marek Gazda
Pan Łukasz Gąsowski
Pan Hubert Gebler
Pan Marcin Głombica
Pan Marcin Gmaj
Pan Adrian Gołosz
Pan Wiktor Gonczaronek
Pan Maciej Gorzelak
Pan Daniel Góra
Pan Karol Grodzicki
Pan Stanisław Gruszka
Pan Jarosław Grycz
Pan Mariusz Grzebielucha
Pan Kamil Grzebyta
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Karol Handzel
Pan Jacek Hecht
Pan Andrzej Heydel
Pan Patryk Hołub
Pan Tomasz Hrycyna
Pan Stanisław Hyrnik
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Robert Iwaszkiewicz
Pan Marcin Jaczewski
Pan Bartosz Jakusz
Pan Mirosław Janisz
Pan Konrad Janiec
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Bartosz Jezierski
Pan Wojciech Jodłowski
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Dariusz Kabarciński
Pan Krzysztof Karp
Pan Paweł Kasprowicz
Pan Michał Kawa
Pan Piotr Kazimierski
Pan Rafał Kensy
Pan Michał Klich
Pan Tomasz Kłosiński
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Tadeusz Kominek
Pan Kamil Kopeć
Pan Jan Kosmala
Pan Tomasz Kowalczewski
Pan Rafał Kowalczyk
Pan Marcin Kowalewski
Pan Bartosz Kowalski
Pan Michał Kozar
Pan Antoni Kozielewski
Pan Andrzej Koźlik
Pan Daniel Marcin Krawieczyński
Pani Joanna Kruk
Pan Karol Krzysiak
Państwo Agnieszka i Łukasz Krzymowscy
Pan Mateusz Kućka
Pan Wojciech Kukla
Pan Tomasz Kułaga
Pan Marcin Kurzeja
Pan Mateusz Kuska
Pan Witold Kwaśnicki
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Szymon Loduchowski
Pan Maciej Lorenc
Pan Paweł Łagowski
Pan Adrian Łazarski
Pan Adrian Łukasik
Pan Mateusz Łukomski
Pan Jerzy Machowski
Pan Paweł Majdan
Pan Gracjan A. Majewski
Pan Tadeusz Malinowski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Mateusz Małż
Pan Maciej Matwiejczuk
Pan Adam Mazik
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pan Dawid Megger
Pan Miłosz Mirowski
Pan Paweł Młynarek
Państwo Magdalena i Marcin Moroniowie
Pan Igor Mróz
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Błażej Naczyński
Pan Tomasz Netczuk
Pan Łukasz Niedziałek
Pan Konrad Niemotko
Pan Dawid Nowak
Pan Paweł Nowak
Pan Filip Nowicki
Pan Marek Oleszko
Pani Karolina Olszańska
Pan Rafał Opryszczko
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Adam Pajęcki
Pani Maria Papis
Pan Wojciech Peisert
Pan Łukasz Piątkowski
Pan Iwo Pietrala
Pan Mateusz Pigłowski
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Rafał Podgórski
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Alfred Podstolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Tomasz Polkowski
Pan Andrzej Pondarzewski
Pan Maciej Przepiórka
Pan Artur Puszkarczuk
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Dominik Pytlewski
Pan Michał Rałowski
Pan Jacek Rusiecki
Pan Karol Rzepiela
Pan Jakub Sabała
Pan Michał Sałaban
Pan Mateusz Sawicki
Pan Maciej Seremek
Pan Paweł Sierzupowski
Pan Wojciech Siłko
Pan Jarosław Skoczylas
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Maksymilian Spik
Pan Rafał Staniec
Pan Jan Stasiczak
Pan Piotr Szewc
Pan Władysław Szewc
Pan Łukasz Szostak
Pan Michał Szymanek
Pan Maciej Szymański
Pan Adam Ślązak
Pan Marek Świerk
Pan Jan Maria Talar
Pan Tomasz Trocki
Pan Krzysztof Turowski
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Osman Waroński
Pan Piotr Warzecha
Pan Aleksander Adam Wegner
Pan Marek Wiatroszak
Pan Karol Więckowski
Pan Jacek Wilk
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Jacek Wołpiuk
Pan Michał Woźnikiewicz
Pan Paweł Wójtowicz
Pan Piotr Wrotny
Pan Tomasz Wyszogrodzki
Pan Karol Wyszyński
Pani Mariola Zabielska-Romaszewska
Pan Karol Zdybel
Pan Jakub Zelek
Pan Marek Zemsta
Pan Andrzej Zientek
Pan Dawid Zięba
Pan Aleksander Żarnowski
Pracownik Santander Bank
Łącznie otrzymaliśmy 29 345,82 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>