Salerno: Mania na Galbraitha

7 maja 2013 Biografie komentarze: 2

Autor: Joseph T. Salerno
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Justyna Szumiło
Wersja PDF

Biorąc pod uwagę sprzedaż jego książek, można stwierdzić, że John Kenneth Galbraith był prawdopodobnie najczęściej czytanym ekonomistą XX wieku. Od publikacji jego pierwszego bestsellera pt. The Great Crash w 1954 r. aż po lata 80. amerykańska lewicowo-liberalna inteligencja i media z zapartym tchem oczekiwali i hucznie świętowali wydanie każdej nowej książki. Pomimo to większość techników ekonomistów — bez względu na swoje poglądy polityczne — nie traktowała jego pracy poważnie. Do lat 90. pracę Galbraitha całkowicie zdyskredytowali zawodowi ekonomiści. Lewicowy ekonomista Paul Krugman w swojej książce z 1994 r. pt. Peddling Prosperity określił Galbraitha jako prototyp lewicowego „przedsiębiorcy politycznego”, który — tak jak jego prawicowi odpowiednicy ze szkoły ekonomii podażowej — szukał odbiorców wśród decydentów i ludzi wykształconych, poza gronem ekonomistów akademickich.

Krugman w swojej książkę szydził z The New Industrial State, które uważa się za magnum opus Galbraitha. Zwrócił uwagę na jego błędne przewidywania dotyczące rozwoju gospodarki Stanów Zjednoczonych w kierunku większej dominacji ogromnych korporacji, które byłyby odizolowane od sił rynkowych, bez zahamowań manipulowałyby preferencjami konsumentów za pomocą reklamy oraz których powiązane ze sobą elity kierownicze i technologiczne (groźnie nazwane „technostrukturą”) mogłyby podejmować decyzje bez brania pod uwagę interesów akcjonariuszy. Krugman podzielał zdanie wcześniejszych krytyków akademickich, opisując The New Industrial State jako książkę, którą „można by spokojnie zignorować”.

Jednak zdyskredytowani ekonomiści — tak jak skompromitowani politycy — nigdy nie pozostają w niełasce na długo, szczególnie po śmierci. Dlatego w ciągu ostatniej dekady reputacja Galbraitha przechodziła coś w rodzaju rehabilitacji. Szczególnie wśród tych ekonomistów akademickich głównego nurtu, którzy nie są za bardzo świadomi szybko narastających porażek swojej dyscypliny w wyjaśnianiu rzeczywistości gospodarczej, Galbraitha coraz powszechniej postrzega się jako niezrozumianego myśliciela o postępowych ideach, którego pracę zbyt pochopnie odrzucono.

Na przykład laureat Nobla Amartya Sen pozytywnie oceniał Galbraitha, twierdząc, że „nie chwali się go wystarczająco”. W jednym z wywiadów Sen powiedział, że według niego praca Galbraitha przetrwa próbę czasu, a książka The Affluent Society świadczy o jego „świetnej intuicji”. Sen uważał, że książka „stała tak wielką częścią naszego rozumienia współczesnego kapitalizmu, że zapomnieliśmy, gdzie ma swój początek. To jak czytanie „Hamleta” i stwierdzenie, że jest pełen cytatów. Zdajesz sobie sprawę, skąd pochodzą”[1].

J. Bradford DeLong to ekonomista z Berkeley i były pracownik Departamentu Skarbu za administracji Clintona. Pisze także niezgrabnie zatytułowany i usypiający blog o nazwie Grasping Reality with Both Invisible Hands: Fair, Balanced, and Reality-Based: A Semi-Daily Journal. DeLong jest nawet mniej powściągliwy i wnikliwy niż Sen w wychwalaniu geniuszu Galbraitha. Twierdzi, że profesorowie historii umieją jedynie „wykorzystywać The Affluent Society i The New Industrial State (po polsku ukazał się wybór fragmentów z tych dwóch tytułów pt. Społeczeństwo dobrobytu. Państwo przemysłowe — przyp. red.) do nauczania o tym, jak gospodarka Stanów Zjednoczonych z połowy wieku zdominowała świat”. Według DeLonga każdy, kto chce nauczyć się czegoś o wielkim kryzysie, „powinien zacząć od The Great Crash; nie istnieje żadna inna książka o załamaniu rynku akcji w 1929 r., która byłaby równie krótka i przynajmniej w połowie tak interesująca”.

DeLong chwali nawet burzliwy i fatalny okres pracy Galbraitha na stanowisku zastępcy dyrektora w Office of Price Administration (urząd kontroli cen — przyp. tłum.) podczas drugiej wojny światowej, gdzie podobno dokonał cudu, kiedy to „uregulował cykl inflacji poprzez wypchnięcie produkcji znacznie ponad szacowany przez ekonomistów poziom produkcji potencjalnej, nie powodując tym samym wzrostów cen, które stanowiłyby zagrożenie dla mobilizacji gospodarczej”[2]. Pomimo tego, że tytuł wspomnianego bloga podwójnie promuje intelektualne zaangażowanie DeLonga w „rzeczywistość”, jego hymn pochwalny na temat kontroli Galbraitha nad drakońskimi cenami z czasów wojny świadczy o minimalnym kontakcie z gospodarczą rzeczywistością.

Ostatnio wybitni ekonomiści głównego nurtu o silnych skłonnościach do ekonomii behawioralnej także zaczęli wychwalać Galbraitha. Na przykład George Akerlof i Robert Schiller w przychylny sposób cytowali Galbraitha w swojej bestsellerowej książce pt. Zwierzęce instynkty. Odnoszą się do The Great Crash Galbraitha jako jednej z „ważniejszych relacji historycznych na temat baniek spekulacyjnych i panik” i uważają, że jest „pisana w bardzo podobnym duchu jak analiza [w ich własnej] książce”. Są pod wrażeniem odkrycia przez Galbraitha rzekomego związku przyczynowego pomiędzy tajemniczo rosnącym i malejącym występowaniem „złej wiary” — definiowanej jako „czynność gospodarcza, za którą, pomimo tego, że formalnie jest legalna, kryją się złowrogie zamiary” — a cyklami gospodarczymi[3].

Robert Frank to kolejny poważany ekonomista głównego nurtu, który darzy szczególnym upodobaniem ekonomię behawioralną i ma sentyment do Galbraitha. Twierdził, że stanowisko Galbraitha o tym, że gospodarka rynkowa systematycznie niewłaściwie alokuje zasoby pomiędzy prywatnymi i publicznymi sektorami „było słuszne z niewłaściwych powodów”. Frank uważa, że gdyby szkolenie Galbraitha opierało się na współczesnej teorii gier, byłby on w stanie lepiej odpierać zarzuty krytyków akademickich[4].

Istnieją prawdopodobnie różne powody tego rosnącego uwielbienia ekonomistów głównego nurtu dla Galbraitha. Jednak wierzę, że głównym powodem jest coraz większe niezadowolenie pośród ekonomistów z przemiany ekonomii w niezwykle zmatematyzowaną, przepełnioną modelami dyscyplinę, która nie mówi nam kompletnie nic o prawdziwym świecie, jak wyraźnie to pokazał kryzys finansowy. W porównaniu do jałowych i mechanistycznych „twierdzeń” współczesnej ekonomii nawet niesystematyczne i drobiazgowe rozważania Galbraitha są jak powiew świeżego powietrza, ponieważ przynajmniej są wyrażone jasno i odnoszą się do prawdziwych i istotnych zjawisk. Nie popieram oczywiście podejścia Galbraitha do ekonomii lub jego różnych opinii. Wręcz przeciwnie: jest to raczej próba wyjaśnienia nieuzasadnionych pochwał, które jego praca zaczyna zbierać od zawodowych ekonomistów.

Aby otrzymać dokładny obraz Galbraitha jako osoby i jego pracy, zwracamy się do ekonomistów będących mistrzami werbalno-logicznej teorii ekonomii, która osiągnęła szczyt popularności w latach 30. XX wieku. Dwóch wybitnych brytyjskich ekonomistów o bardzo odmiennych przekonaniach politycznych — Lionel Robbins i James Meade — było przesiąkniętych analizą gospodarczą, która wykorzystywała matematykę jedynie do przedstawiania przykładów i która miała na celu wyjaśnienie zjawisk gospodarczych poprzez ustalenie ich zasadniczych przyczyn przy użyciu logicznej dedukcji opartej na realistycznych przesłankach. Zarówno Robbins, jak i Meade w swoich osobistych dziennikach z okresu wojny dokonali oceny Galbraitha opartej na ich własnych przeżyciach z nim związanych[5]. Żaden z nich nie był pod szczególnym wrażeniem, jednak ich oceny Galbraitha nie mogły brać pod uwagę prac, dzięki którym stał się później sławny.

Przez większość lat 30. Robbins był zwolennikiem austriackiej szkoły ekonomii i inspirował się dziełami Ludwiga von Misesa i Friedricha A. Hayeka, z którymi blisko się zaprzyjaźnił. Pod koniec lat 30. — a szczególnie podczas wojny — Robbins był pod coraz większym wpływem Keynesa, którego poznał osobiście, jednak nadal pozostawał w większym stopniu ekonomistą nastawionym na rynek. Robbins nie miał zbyt dobrego zdania o bystrości umysłu Galbraitha i uznał go za naganiacza do polityki nowego ładu, pisząc:

Znałem swojego czasu Galbraitha — uczęszczał przez krótki czas na moje seminarium. Muszę powiedzieć, że wcale nie dziwi mnie to, co się stało, ponieważ zawsze uważałem go za głupiego gościa, o całkiem dobrych intencjach, lecz dosyć pedantycznego w stosunku do ekonomii nowego ładu — właśnie taki człowiek, który poruszy środowisko przedsiębiorców, a sam nie zyska żadnej zaskakującej zdolności zarządzania, dzięki której mógłby wyrównać stratę, której się sprzeciwiał[6].

Meade wraz z Bertilem Ohlinem otrzymał w 1977 r. Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii. Przez całą swoją karierę Meade był bardzo zaangażowany w kwestie nierówności dochodu i majątku oraz dużo pisał na ten temat. Meade był także zagorzałym zwolennikiem „polityki dochodowej”, tj. stałej kontroli płac i cen mającej stanowić sposób na „stagflację”, która według niego stała się cechą powszechną uprzemysłowionych gospodarek rynkowych[7]. Meade zatem w żadnym sensie nie był ekonomistą konserwatywną lub wolnorynkowym, a pod względem jego skłonności politycznych można by go wręcz uznać za fabiańskiego socjalistę lub socjaldemokratę. Mimo to, jeżeli chodzi o Galbraitha, podzielał zdanie Robbinsa. Tak pisał w jednym z wpisów w swoim dzienniku:

 

Później jadłem obiad z Galbraithem i jego żoną w Cosmos Club, a następnie udałem się do ich domu w Georgetown, aby porozmawiać. Jest „nieustępliwym” typem radykalisty — wierzy, że powinno pozwolić się Rosji na wcielenie do swojego terytorium Polski, Bałkanów i całej Europy Wschodniej w celu rozpowszechniania korzyści komunizmu; że perspektywy dla polityki amerykańskiej są czarne, ponieważ nawet jeżeli rząd Roosevelta wygra w następnych wyborach, socjaldemokratyczni zwolennicy nowego ładu stanowią obecnie grupę zmęczonych, ostrożnych, konserwatywnych socjaldemokratów itd. Myślę, że może być lekko zgorzkniały z powodu wyczerpującego doświadczenia w Office of Price Administration, gdzie doszło do nagonki na socjaldemokratycznych profesorów uniwersyteckich, wśród których był główną ofiarą.

W przypisie do powyższego wpisu wstawionym zaraz po słowie „komunizm” wydawcy dziennika piszą, że „Meade obecnie podejrzewa, że mógł błędnie zinterpretować poglądy Galbraitha, a Galbraith zaprzecza, aby kiedykolwiek miał mieć takie poglądy”[8]. Jednak niezależnie od tego, czy 47 lat później podejrzenia Meade’a dotyczące tego, co Galbraith miał lub nie miał na myśli, są dokładniejsze niż jego wspomnienie o tym, co Galbraith powiedział w dniu, w którym napisał ten wpis, jest nieistotne. Jasne jest, że Meade jako ekonomista nie był pod wrażeniem Galbraitha.

Możemy także zacytować poglądy dwóch austriackich ekonomistów na temat pracy Galbraitha — Friedricha Hayeka i Murraya Rothbarda — którzy po mistrzowsku zastosowali werbalno-logiczne podejście dedukcyjne w postępowej teorii ekonomicznej.

Hayek — współlaureat Nagrody Nobla w 1974 r. — obalił główną tezę Affluent Society Galbraitha w krótkim artykule, który opublikował w 1961 r. Galbraith twierdził, że większość potrzeb konsumentów wynika z „efektu zależności”, co znaczy, że zależą one od i powstały w samym procesie produkowania towarów, które miały je zaspokoić. Dlatego — według Galbraitha — naprawdę ważne potrzeby zaspokojono już w „społeczeństwie dobrobytu”, a jedynym prawdziwym problemem nie jest produkowanie większych ilości do konsumpcji indywidualnej, lecz rozsądna dystrybucja dostępnych zasobów do produkcji najbardziej potrzebnych rzeczy, a zwłaszcza większej ilości towarów zbiorowych i usług publicznych mających zostać zapewnionych przez państwo.

Hayek trafnie uznał to rozumowanie za współczesną wersję naiwnego rozumowania socjalistycznego po raz pierwszy przedstawionego przez szalonego socjalistę utopijnego Saint-Simona i jego zwolenników w połowie XIX wieku. Według nich problem związany z produkcją został rozwiązany, a wszystko, co pozostało, to problem związany z dystrybucją. Hayek pisał, że taka teoria jest „absurdalna”, a książka Galbraitha była „najnowszą formą tego starego twierdzenia”[9]. Hayek następnie w swoim krótkim artykule zgrabnie rozprawił się z teorią Galbraitha, udowadniając, że większość potrzeb w cywilizowanym społeczeństwie rzeczywiście zależy od (ale nie jest określona przez) istnienia towarów mających je zaspokoić. Nie tyczy się to tylko często cytowanego przez Galbraitha przykładu o samochodach, które mają za duże tylne błotniki. Nie byłoby popytu na literaturę bez wynalezienia prasy drukarskiej i produkcji książek; nie byłoby popytu na telefony komórkowe albo po prostu telefony, gdyby ich nie wynaleziono i wyprodukowano; nie byłoby popytu na szczepionkę przeciw chorobie Heinego-Medina, gdyby nie opracował jej Jonas Salk i nie wyprodukowały firmy farmaceutyczne itd. Dlatego Hayek przedstawił główne twierdzenie Galbraitha jako bezsensowne, ponieważ fakt, iż większość potrzeb „zależy” od produkcji towarów koniecznych do zaspokojenia ich, nie sugeruje, że rosnąca produkcja jest zbyteczna. Ze względu na jej zwięzłość i ciętość krytyka Hayeka na temat Galbraitha stanowi jeden z najznakomitszych przykładów obalenia teorii o charakterze ekonomicznym. Nie można sobie wyobrazić, aby w obecnych czasach ekonomista szkolony we współczesnych technikach budowania modelów byłby w stanie napisać taki artykuł.

Wreszcie pomówmy o opinii Murraya Rothbarda na temat pracy Galbraitha. Wielotomową rozprawę Rothbarda na temat ekonomii pt. Ekonomia wolnego rynku uznaje się po dzień dzisiejszy za najbardziej wyczerpujące i zaawansowane zestawienie teorii ekonomii w tradycji werbalno-logicznej lub „przyczynowo-realistycznej”, która ma korzenie w szkole austriackiej, we wczesnym amerykańskim neoklasycyzmie Johna Batesa Clarka i Franka A. Fettera oraz w London School of Economics z lat 30. XX wieku<[10]. Rothbard nie był pod wrażeniem stylu ani treści ekonomii Galbraitha. Pod koniec lat 70. w recenzji książek dotyczących inflacji i cyklu koniunkturalnego — z czego jedną z nich była książka Roberta Heilbronnera — Rothbard pisał:

O Robercie Heilbronnerze — tak jak o Johnie Kennecie Galbraicie — można powiedzieć, że przynależą do kategorii „popularnych ekonomistów”. Jest to ktoś, kto w rzeczywistości nie wie nic o ekonomii, ale udaje się mu napisać na ten temat serię bestsellerów, czytanych gorliwie i prawie wyłączne przez nie-ekonomistów, którzy ekscytują się ich głębią[11].

Rothbard następnie stawia Galbraitha jako wzór ekonomicznej ignorancji, opisując Heilbronnera jako „mało znaczącą postać, ponieważ wie on nawet mniej o ekonomii niż Galbraith oraz brakuje mu zjadliwej inteligencji (czerpanej, jeżeli nie ściągniętej, od Veblena) i arystokratycznego stylu życia sławnego przeciwnika dobrobytu”[12].

W innym artykule krytykującym The Affluent Society Rothbard zauważa, że Galbraith nigdy nie przedstawia obiektywnej normy, według której można ocenić sektor publiczny, czy osiągnął swoje optimum, co powoduje, że coraz więcej zasobów odprowadza się od konsumpcji indywidualnej, aby zasilać jego rozwój[13]. W rzeczywistości Galbraith kategorycznie zaprzecza, że istnieje test właściwej równowagi pomiędzy zaspokojeniem potrzeb indywidualnych i publicznych: „Odpowiedź jest taka, że nie można zastosować testu, ponieważ żaden nie istnieje… Obecne zaburzenie równowagi jest jasne… Wobec tego kierunek, w którym się poruszamy ku właściwym kwestiom, jest całkowicie zwyczajny”[14]. Galbraith nawet nie odwołuje się w sposób powierzchowny i pseudonaukowy do funkcji dobrobytu społecznego, ani do zasady kompensaty Kaldora-Hicksa — jego jawny i arbitralny osobisty kaprys wyraźnie stanowi wystarczającą normę do pokierowania społeczeństwem i gospodarką.

Rothbard ujawnia także wady i sprzeczności w innym z argumentów Galbraitha. Galbraith twierdzi, że wraz ze wzrostem standardów życia każde kolejne przyrosty towarów stają się coraz mniej warte. Jednak Galbraith jakimś sposobem dedukuje z tej prawidłowej zasady, że zaspokojenie dodatkowych potrzeb jest obecnie nic nie warte dla zainteresowanych jednostek. Jednak — jak zauważa Rothbard — nawet jeżeli nieuzasadniona dedukcja Galbraitha byłaby prawidłowa, to co z usługami rządowymi? Na przykład rząd Stanów Zjednoczonych rozwinął się znacznie szybciej niż sektor prywatny pod względem dochodu narodowego w XX wieku. To prowadzi do pytania Rothbarda: „Jednak jeżeli jest tak naprawdę, dlaczego wówczas „usługi” rządowe, które rozwinęły się w znacznie szybszym tempie, nadal miałaby na tyle wielką wartość, aby wymagać dalszego przesunięcia zasobów do sektora publicznego?”[15] Nie trzeba mówić, że odpowiedzi na to pytanie nie znajdziemy w książce Galbraitha.

Zatem Galbraith jest rzeczywiście — jak dobrze zauważył Robbins — „głupim gościem”. Co ważniejsze: jak to świadczy o stanie dyscypliny, której wybitni członkowie zaczęli go wychwalać i popierać jego doktryny?


[1]Amartya Sen, cytowany w Richard Parker, John Kenneth Galbraith: His Life, His Politics, His Economics, New York: Farrar, Straus and Giroux, 2005, s. 669.
[2] J. Bradford DeLong, „Sisyphus as Social Democrat” Foreign Affairs (May/June205).

[3] George A. Akerlof and Robert J. Schiller, Animal Spirits: How Human Psychology Drives the Economy, and Why It Matters for Global Capitalism, Princeton, NJ: Princeton University Press, s. 26, 177 n. 7, 181 n. 1.

4]Robert H. Frank, „Right for the Wrong Reasons: Why Galbraith Never Got the Prize”, New York Times (11.05.2006).

[5] The Wartime Diaries of Lionel Robbins & James Meade 1943–1945, ed. Susan Howson and Donald Moggridge, London: Macmillan (1990).

[6] Ibid. s. 61. Ostatnie zdanie odnosi się do bezceremonialnego zwolnienia Galbraitha ze stanowiska zastępcy administratora w Office of Price Administration (OPA).

[7] Odnośnie do życia i prac Meade’a zob. Mark Blaug, Great Economists since Keynes: An Introduction to the Lives and Works of One Hundred Modern Economists, New York: Cambridge University Press, s. 161-63.

[8] Howson and Moggridge, s. 153 przypis 74

[9] Friedrich A. Hayek, „The Non-Sequitur of the ‚Dependence Effect”, [w:] idem, Studies in Philosophy, Politics, and Economics, New York: Simon and Schuster, 1969, s. 313-17.

[10] Murray N. Rothbard, Man, Economy and State: A Treatise on Economic Principles with Power and Market: Government and the Economy, Scholar’s Edition, 2nd ed. , Auburn AL: Ludwig von Mises Institute, 2009.

[11] Murray N. Rothbard, „Boom! Crack! Crash!” Recenzja The Inflation Crisis, and How to Resolve It autorstwa Henry’ego Hazlitta (Arlington House, 1978); Beyond Boom and Crash autorstwa Roberta L. Heilbronera (W.W. Norton, 1978); Manias, Panics, and Crashes: History of Financial Crises autorstwa Charlesa P. Kindlebergera (Basic Books, 1978), Inquiry (30.10.1978), s. 21–22.

[12] Ibid.

[13]Murray N. Rothbard, „The Fallacy of the Public Sector”, [w:] idem, Economic Controversies, Auburn AL: Ludwig von Mises Institute (2011), s. 419–26.

[14] Galbraith cytowany w ibid., s. 423.

[15] Ibid., s. 425.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Joseph Salerno

Joseph Salerno jest profesorem na Pace University w Nowym Jorku.

Pozostałe wpisy autora:

2 Komentarze “Salerno: Mania na Galbraitha

  1. Kiedyś przeczytałem dużo książek Galbraith. Zazwyczaj miały świetne wprowadzenie, ale później się totalnie wypalały lub schodziły na inny temat. Takie miałem wrażenie po przeczytaniu jego historii pieniądza – ‚Pieniądz. Pochodzenie i losy’. Całkiem nieźle się czyta, ale zupełnie się z nim nie zgadzam. Ostatnio PTE wydało kilka prac tego ekonomisty. Moim zdaniem Galbraith to całkiem niezły pisarz, zdecydowanie gorszy polityk, kiepski ekonomista, ale za to lewicowy intelektualista pełną gębą. Ciekawie go opisał konserwatywny filozof Roger Scruton w ‚Intelektualistach nowej lewicy’.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy