Hume: O handlu

21 sierpnia 2013 Historia myśli ekonomicznej komentarze: 0

Autor: David Hume
Tłumaczenie: Stefan Zabieglik
Źródło: econlib.org
Wersja PDF

Esej przetłumaczony i opublikowany pierwotnie na nowakrytyka.pl
(
NOWA KRYTYKA 20—21 Rok 2007 ISSN 0867-647X)

 

Hume_O handlu Wielkość państwa i szczęście jego obywateli, które pod pewnymi względami mogą być traktowane jako niezależne, są powszechnie przyjmowane jako nieodłączne względem handlu. I tak, jak potęga narodu [the public] zapewnia osobom prywatnym większe bezpieczeństwo, co się tyczy ich działalności i majątku, tak i naród staje się silny proporcjonalnie do bogactwa i rozmiaru działalności handlowej osób prywatnych. Ogólnie rzecz biorąc, maksyma ta jest słuszna, chociaż nie mogę powstrzymać się od myśli, że może ona dopuszczać wyjątki i że często przyjmujemy ją zbyt pochopnie. Może się zdarzyć, że handel, bogactwo i przepych [luxury][4] jednostek zamiast powiększania siły narodu, będą przyczyniać się jedynie do zmniejszania liczebności jego armii i osłabiania autorytetu wśród sąsiadów. Człowiek jest istotą bardzo zmienną, podatną na wiele różnych poglądów, zasad i reguł postępowania. To, co może być prawdą, gdy trzyma się on jednego sposobu myślenia, okaże się fałszem, gdy opowie się za przeciwnymi obyczajami i poglądami.

Większość mieszkańców każdego państwa można podzielić na rolników [husbandmen] i rzemieślników [manufacturers]. Jedni parają się uprawą roli, drudzy przetwarzają surowce dostarczane przez tych pierwszych, produkując wszystkie towary konieczne do życia lub będące jego ozdobą. Gdy tylko ludzie wychodzą ze stanu dzikości, w którym żyją głównie z polowania i rybołówstwa, muszą podzielić się na te dwie klasy, chociaż początkowo liczniejsza część społeczeństwa zajmuje się rolnictwem [the arts of agriculture][5]. Z biegiem czasu i zdobywanym doświadczeniem metody gospodarowania doskonalone są tak, że ziemia może łatwo zapewnić utrzymanie nie tylko tym, którzy zajmują się bezpośrednio jej uprawą, ale także tym, którzy dostarczają im coraz więcej i coraz konieczniejszych wyrobów.

Gdyby ta nadwyżka rąk do pracy znalazła zajęcie w bardziej wyrafinowanych rzemiosłach, nazywanych powszechnie sztukami przepychu[6], przyczyniłaby się ona do większego poczucia szczęścia całego narodu [the happiness of the state], gdyż sztuki te dostarczają wielu ludziom okazji do czerpania przyjemności, których inaczej byliby pozbawieni. Ale czy nie można by zaproponować innego pomysłu na wykorzystanie tej nadwyżki? Czy władca nie mógłby rościć sobie do niej praw i zatrudnić jej we flocie lub armii, by zwiększyć zagraniczne posiadłości [dominions], szerząc sławę państwa wśród odległych narodów? Pewne jest, że im mniej pragnień i potrzeb przejawiają właściciele i dzierżawcy ziemscy [proprietors and labourers of land], tym mniej rąk zatrudniają. W rezultacie tego nadwyżki z ziemi mogą, zamiast utrzymywania kupców i rzemieślników, w większym stopniu wspierać floty i armie niż tam, gdzie potrzeba wielu sztuk do służenia przepychowi poszczególnych osób. Na tym, jak się zdaje, polega pewne przeciwstawienie pomiędzy wielkością państwa a szczęściem obywateli [the subject]. Państwo rozkwita najbardziej wtedy, gdy cała nadwyżka rąk do pracy służy ludziom [the public]. Wygoda [the ease and convenience] osób prywatnych wymaga, aby nadwyżka ta była zatrudniona w ich służbie. Jedni bowiem mogą być zaspokojeni jedynie kosztem drugich. Tak jak ambicja monarchy musi naruszać sferę przepychu jednostek, tak przepych jednostek musi osłabiać siłę monarchy i powstrzymywać jego ambicje.

Powyższy tekst stanowi wybrany fragment dzieła Hume’a. 
Całość wraz z wprowadzeniem Nowej Krytyki można przeczytać w wersji PDF.

 


[4]    [Z:] Angielski termin luxury (przepych, zbytek, luksus) oznacza skłonność do życia w bogactwie, wygodzie i wystawności, a także czerpanie z tego przyjemności. W eseju O doskonaleniu sztuki (Of Refinement in the Arts) Hume pisze: „Zbytek (luxury) jest słowem o nieokreślonym znaczeniu i może być rozumiany zarówno w dobrym, jak w złym sensie. Ogólnie biorąc zbytek oznacza wyrafinowane dogadzanie zmysłom i każdy jego stopień może być niewinny lub godny potępienia w zależności bądź od epoki, bądź od kraju, bądź od przynależności stanowej danej jednostki. Tylko komuś, kto ma umysł zaćmiony przez szał fanatyzmu, może przyjść do głowy, że dogadzanie sobie zmysłom lub folgowanie sobie w jedzeniu, trunku czy strojach jest samo przez się występkiem. […] Takie folgowanie sobie jest wtedy tylko występne, gdy czynimy to kosztem jakiejś cnoty, jak hojność czy miłosierdzie; tak samo są szaleństwem, gdy pchają człowieka do ruiny majątkowej i doprowadzają go do niedostatku i nędzy. Natomiast gdy nie ograniczają cnoty, lecz pozostawiają człowiekowi jeszcze dostateczne środki do wspomagania przyjaciół, krewnych i tych, którzy zasługują na jego hojność lub współczucie, wówczas są całkowicie nieszkodliwe i po wszystkie czasy uważane były za takie przez niemal wszystkich moralistów. […] libertyni pochwalają nawet występny zbytek i twierdzą, że przynosi on wielkie korzyści społeczeństwu, […] ci, którzy wyznają surowe zasady moralne, przeciwnie, potępiają nawet najniewinniejszy zbytek i przedstawiają go jako źródło wszelkiego zepsucia, nieładu i stronniczości w polityce wewnętrznej. Postaramy się wprowadzić pewne poprawki do tych dwóch krańcowych poglądów” [E, O doskonaleniu sztuki, 216–217].

[5]    Mons. Melon, w swym politycznym eseju o handlu [(…) Essai politique sur le commerce, rozdz. 22, s. 289. – H], potwierdza, że nawet obecnie, gdyby podzielić Francję na 20 części, 
16 tworzą robotnicy rolni, czyli chłopi, tylko dwie rzemieślnicy [artizans], jedna obejmuje prawo, Kościół i wojsko [military], a jedna kupców, finansistów i burżuazję [bourgeois]. Rachunek ten jest z pewnością bardzo błędny. We Francji, Anglii i właściwie w znacznej większości Europy połowa mieszkańców żyje w miastach, a nawet ci, którzy żyją na wsi, w większości, być może 
w jednej trzeciej, są rzemieślnikami. [Z:] Czwarta klasa według podziału Melona obejmuje te kategorie, które później Marks zaliczył do klasy kapitalistów. [M:] Jean-François Melon (1675?–1738), Essai politique sur le commerce (1734; wyd. 2. posze-rzone 1736; przekład ang. A Political Essay Upon Commerce, 1738).

[6]    [Z:] W oryginale: the arts of luxury. Angielskie art jest zwykle tłumaczone jako „sztuka” lub „umiejętność”. Słownik języka polskiego PWN jako jedno ze znaczeń słowa „sztuka” podaje: „[…] 3. umiejętność, biegłość w wykonywaniu czegoś; kunszt, mistrzostwo”. Przytacza także następujące przykłady jego użycia: „Sztuka aktorska, cukiernicza, drukarska, fryzjerska, jubilerska, krawiecka, kulinarna, lekarska, łowiecka, ogrodnicza. Sztuka pisania, rządzenia, podobania się. Sztuka życia. Sztuka wojenna (wiedza i umiejętność dotyczące przygotowania i prowadzenia wojny jako całości oraz poszczególnych jej operacji i walk; obejmuje strategię, sztukę operacyjną i taktykę). Sztuka czarodziejska, czarnoksięska, tajemna itp. magia, czary. Sztuki wyzwolone 
– przedmioty wykładane w szkołach w starożytnym Rzymie i w średniowiecznej Europie; dzieliły się na stopień niższy (gramatyka, retoryka i dialektyka) i wyższy (arytmetyka, geometria, astronomia i muzyka)”.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

David Hume

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *