Cochran: Bernanke – kadencja porażek

11 października 2013 Bankowość komentarze: 1

Autor:  John P. Cochran
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Katarzyna Buczkowska
Wersja PDF

Cochran_Bernanke
Kadencja przewodniczącego Fedu, Bena Bernankego, kończy się pod koniec roku. Barack Obama w dosyć nieelegancki sposób wyraził swój zamiar zastąpienia go na tym stanowisku kimś innym, dodając, że „i tak pełnił je dłużej, niż chciał i niż sądzono, że potrwa jego kadencja”.

Pomimo prób obrony polityki Fedu za kadencji Bernankego przez Morta Zukermana w felietonie zatytułowanym „Mistreating  Ben Bernanke, the Man Who Saved the Economy”, polityka ta nie była, łagodnie mówiąc, dobra. Polityka stosowana przed kryzysem finansowym zwiększyła skalę zaciągnętego długu, utrzymała stopy procentowe na zbyt niskim poziomie przez zbyt długi czas, stając się przyczyną drugiego, tym razem katastrofalnego w skutkach, cyklu koniunkturalnego. Od tego czasu łagodna polityka Fedu polegająca na utrzymywaniu niskich stóp procentowych i zastosowaniu luzowania ilościowego opóźniła odbudowę gospodarki z powodu:

1. Powstrzymywania stóp procentowych przed śledzeniem poziomu rynkowego, co pozwoliłoby w lepszy sposób skierować rzadkie zasoby do użytku przynoszącego możliwie największy zysk[1];

2. Ułatwiania firmom uniknięcia koniecznej likwidacji i ponownego przydziału zasobów; oraz

3.  Przyczyniania się do zwiększenia niepewności politycznej, która, połączone z ekstremalną reżimową niepewnością, stanowi główną przyczynę trwającej wielkiej stagnacji za rządów Busha i Obamy.

Mainstreamową krytykę polityki Fedu, zarówno przed, jak i po kryzysie, można znaleźć na blogu „Economics One” Johna B. Taylora lub w jego książce „Getting Off Track: How Government Actions and Interventions Caused, Prolonged and Worsened the Finacial Crisis”. Analizę z perspektywy szkoły austriackiej przedstawia w wyżej wymienionym opracowaniu Salerno, a także archiwum Franka Shostaka, artykuł George’a A. Selgina „Guilty as Charged” lub mój własny, zatytułowany „Bernanke: The Good Engineer?”, w którym podsumowuję: „Obecna polityka monetarna Bernankego to tykająca bomba zegarowa. Roger Harrison następująco przedstawia ostateczne wyjście z tej sytuacji: »Jedyną nadzieją na utrzymanie długotrwałego, zrównoważonego wzrostu gospodarczego jest perspektywa decentralizacji systemu bankowego« ”.

Obraz przedstawiający, jak bardzo polityka Fedu za rządów Bernankego zbliża się do modelu „polityki mondustrialnej”, a nawet do coraz bardziej niebezpiecznej centralnie planowanej polityki monetarnej, można znaleźć w publikacji Jeffreya Rogersa Hummela w Independent Review, zatytułowanej „Ben Bernanke versus Milton Friedman: The Federal Reserve’s Emergence as the U.S. Economy’s Central Planner”. Hummel w następujący sposób podsumowuje większość aspektów postkryzysowej polityki Bernankego:

Podsumowując, pierwsza i druga faza polityki Bernankego okazały się jedynie łagodnymi wariacjami na ten sam temat. Prawie żadnego z działań Fedu podjętych w jednej czy w drugiej fazie nie można określić jako wysiłku zmierzającego do stymulacji czy stabilizacji popytu globalnego. Jakiekolwiek nie byłyby rzekome przesłanki, ostatecznie okazało się, że wszystkie działania były interwencją polegającą na aktywizacji produkcji, mającą na celu wspieranie instytucji finansowych. Helikopter Ben przekonuje, że jest gotów znów zastosować luzowanie ilościowe, jednak jego wypowiedzi na ten temat jedynie nadają niezwykle szeroko zakrojonym działaniom Fedu, polegającym na gromadzeniu ograniczonych zasobów oszczędności krajowych, pozory usprawiedliwienia. Opisując politykę Bernankego można dojść do wniosku, że bliższa była „ilościowemu zaciskaniu pasa”. W tym przypadku lepszym przydomkiem byłby „Bailout Ben”.

Niestety znów znaleźliśmy się w sytuacji, w której niezależnie od tego, jak szkodliwa była polityka Fedu, polityka monetarna może jeszcze bardziej zaszkodzić procesowi tworzenia bogactwa. Jak opisałem w liście do redakcji z 2010 r., kiedy Bernanke został ponownie mianowany na stanowisko przewodniczącego, jedynym uzasadnionym powodem jego reelekcji był fakt, że wybór kogokolwiek innego na jego miejsce przez administrację Obamy wyłoniłby przywódcę, którego działania najprawdopodobniej pogorszyłyby jeszcze politykę Fedu. Janet Yellen i Lawrence Summers to obecnie dwoje głównych kandydatów mających szansę objąć stanowisko przewodniczącego Fedu. Żadne z tych dwóch nazwisk nie wzbudza zaufania nawet w redakcji Wall Street Journal, wyrażającej swoją opinię w artykule z 29 lipca:

Prawdziwym problemem jest to, że ani pani Yellen, ani pan Summers nie wykazują co dla przyszłego przewodniczącego powinno być priorytetem chęci przywrócenia Fedowi niezależności poprzez zakończenie postkryzysowej interwencji w gospodarkę i skupieniu się na utrzymaniu stabilności cen.

Wszyscy pokładający wiarę w pieniądz mający pokrycie w złocie powinni drżeć zarówno przed perspektywą wyboru Yellen, jak i Summersa.

Janet Yellen, zapowiadana jako „najlepszy wybór dla Fedu” przez jego entuzjastę, Alana S. Blindera, głównego orędownika działań Fedu i zwiększenia stymulacji fiskalnej, została bardziej stosownie opisana przez Wall Street Journal:

Pani Yellen, zarówno w środowisku Fedu jak i poza nim, opisywana jest jako „gołąb monetarny”. Nie chodzi jedynie o jej wsparcie dla interwencji pana Bernankego od 2008 r. Śledzimy działania pani Yellen od 20 lat i nie jesteśmy w stanie przywołać żadnego krytycznego momentu, kiedy jej standardowa polityka nie polegała na rozbijaniu miski z ponczem [podkreślenie moje]. Wielu demokratów uważa, że Fed powinien utrzymać stopy procentowe blisko zera do 2016 roku, a pani Yellen jest ich kandydatką.

Summers tak naprawdę może okazać się nawet bardziej problematyczny niż Yellen. Jest architektem nieudanej stymulacji z 2009 roku i obrotowym graczem pomiędzy Wall Street a rządem, który jedynie podkreśli image Fedu jako centralnego ośrodka planowania i najprawdopodobniej będzie kontynuować ewolucję polityki monetarnej w politykę mondustrialną.

Czy polityka Fedu może się pogorszyć pod przewodnictwem Yellen lub Summersa? Zdecydowanie TAK. Niestety, przewodnictwo Fedu nie jest tu jedynym problemem. Instytucja, która opiera się jedynie na dobrym przywództwie, mającym uchronić przed szkodzeniem gospodarce, nie jest dobrą instytucją. Jeśli banki i inne instytucje finansowe nie powinny być „zbyt duże, żeby upaść”, również Fed nie powinien taki być. Mimo iż zdaniem zbyt wielu, Fed jest zarówno zbyt duży, jak i zbyt ważny, by upaść, jest on instytucją, która nie tylko mogłaby się okazać, ale już okazała się całkowitą porażką.

Podsumowanie mojego listu z 2010 r. jest nadal aktualne:

Według Washington Post Fed jest „instytucją, która służyła nam dobrze przez dziesięciolecia”. Jednak sprawa ma się całkiem inaczej. Fed został powołany w celu ochrony wartości dolara i unikania cykli koniunkturalnych. Od momentu powstania Fedu, rzeczywista wartość dolara spadła o ponad 87 procent, obecnie, w porównaniu z rokiem 1913, posiadając moc nabywczą o wartości niższej niż 13 centów. Już od połowy lat 90. nadmiernie rozrzutna polityka monetarna spowodowała lub ułatwiła powstanie dwóch istotnych okresów wzrostu i spadku koniunktury z towarzyszącymi im bańkami  — dot.com, a następnie na rynku nieruchomości. Wall Street Journal w artykule z 25 stycznia, który przedstawia argumenty przeciwko reelekcji Bernankego, częściowo z powodu współudziału Bernankego i Fedu w spowodowaniu ostatniego cyklu wzrostowego i spadkowego oraz kryzysu finansowego, nieświadomie podaje jedyny uzasadniony krótkowzroczny powód za utrzymaniem Bernankego na stanowisku; inni potencjalni kandydaci wydają się jeszcze gorsi. W dłuższej perspektywie, zamiast cieszyć się z istnienia Fedu i systemu bankowości centralnej, prawdziwa reforma finansowa, według F. A. Hayeka, zakładałaby poważne rozważenie propozycji „denacjonalizacji pieniądza”, wraz z ostatnią sugestią ekonomisty Richarda Ebelinga dotyczącą  rozwiązania Fedu.

 


[1] Joseph T. Salerno, “A Reformulation of Austrian Business Cycle Theory in Light of the Financial Crisis,” ss. 37-38. Ronald I. McKinnon wyraża podobne poglądy w “The Near-Zero Interest Rate Trap.” Jak podsumowuje: „Poprzez próby stymulowania popytu globalnego i redukcji bezrobocia, banki centralne za bardzo obniżyły stopy procentowe i nieumyślnie zniekształciły system finansowy [i rzeczywistą strukturę produkcji] w sposób, który powstrzymuje zarówno krótko, jak i długoterminowe inwestycje. Polityka mylnie określana jako stymulacja monetarna tak naprawdę powstrzymuje rozwój gospodarki”.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

John P. Cochran

Pozostałe wpisy autora:

Komentarz “Cochran: Bernanke – kadencja porażek

  1. Jaka tam reżymowa niepewność? Chyba reżymowa pewność, bo ja osobiście wiem zawsze czego się po Fedzie spodziewać, obojętnie kto jest jego szefem.
    Także autor się trochę zapędził.

    Reżymowa niepewność to dopiero by była gdyby szef Fed powiedział „a może by tak nie interweniować?”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy