Feehan-Fitzgerald: Konkurencja walut w Somalii

16 października 2013 Konkurencja walut komentarze: 4

Autor: Finbar Feehan-Fitzgerald
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Mateusz Specht
Wersja PDF

konkurencja walut
Przez lata w ekonomii monetarnej toczyła się dyskusja na temat wiarygodności teorii, że bardziej stabilny system monetarny pojawi się wtedy, gdy system pozwoli działać równocześnie wielu walutom bez ograniczeń prawnych.

Z jednej strony, reprezentowanej przez Miltona Friedmana, uważa się, że powstanie i przyjęcie nowej waluty jest utrudnione — a jej zdolność do zastąpienia obecnej waluty będzie wyeliminowana przez efekty sieciowe lub koszty zamiany na nową walutę.

Ogólnie rzecz biorąc, efekt sieciowy powstaje wtedy, gdy zalety przedmiotu zależą od liczby innych osób z niej korzystających, Ponieważ pieniądze są wymagane ze względu na jego akceptację m. in. dla przyszłych płatności, pieniądze wydają się mieć efekty sieciowe.

Druga strona debaty, reprezentowana głównie przez Friedricha Hayeka, obwinia restrykcje prawne za zakaz przechodzenia na inne waluty w czasie, gdy obecny pieniądz jest źle zarządzany.

W idealnym systemie Hayeka nie ma zobowiązań umownych ze strony emitentów do odkupienia swoich papierów za podstawowe towary. Niepokryte, niewymienialne papiery byłyby wymieniane między sobą i między innymi towarami po zmieniających się kursach walutowych na otwartym rynku.

Hayek był przekonany, że konkurowanie o klientów zmusiłoby emitentów poszczególnych walut do utrzymania stabilnego kursu i powstrzymania się od zaangażowania w lekkomyślne praktyki monetarne.

Szyling somalijski
Większość ekonomistów podziela zdanie Friedmana. Nie było jednak do niedawna żadnej empirycznej możliwości sprawdzenia słuszności przeciwnego poglądu. Wszelkie przykłady złej polityki pieniężnej w przeszłości były niszczone przez znaczne ograniczenia prawne dotyczące stosowania innych walut.

Debata Hayeka z Friedmanem nie może zostać rozwiązana empirycznie, jednak realny przykład konkurujących ze sobą walut krążących bez żadnych ograniczeń prawnych miałby pewną heurystyczną wartość.

Realnym przykładem jest Somalia. Upadek Republiki Demokratycznej, na której czele stał Mohammed Siad Barre, w 1991 r. dał nam niepowtarzalną okazję zaobserwowania istnienia jednocześnie wielu walut przy braku jakichkolwiek ograniczeń prawnych.

Wraz z upadkiem rządu Somalii upadł Somalijski Bank Centralny. W wyniku braku centralnej bankowości w obieg weszły cztery nowe waluty: szyling somalijski, szyling Na’, Balweyn I i Balweyn II.

Od 1991 r. Somaliland, samozwańczy region autonomiczny, ustanowił własny bank centralny i ogłosił szylinga Sonalilandu prawnym środkiem płatniczym. Z tego powodu Somaliland i jego waluta będzie pominięty w naszych rozważaniach.

Z drugiej strony szyling Na’ wydaje się posiadać takie same efekty sieciowe, które dostrzegał Friedman. Wprowadzony po raz pierwszy w 1992 r. i wznowiony w 2001 r. krąży głównie w obrębie jednego klanu i nie udało mu się zyskać znaczącego oparcia gdzie indziej.

W 1997 r. przywódcy z południa kraju wyemitowali Balweyna I, który jest fałszywką pieniądza wydawanego przez bank centralny przed 1991 r. Podobnie administracja Puntlandu (jego centralny bank) wydała Balweyna II, kolejną fałszywkę szylinga somalijskiego sprzed 1991 r. Obie waluty, choć fałszywe, są powszechnie uznawane i wciąż emitowane.

Chociaż banknoty Balweyn mogą być odróżnione od siebie i od waluty sprzed 1991 r., społeczność somalijska traktuje je tak samo — a my będziemy je nazywać szylingiem somalijskim. Sugerowałoby to, że wszystkie trzy waluty, podobne w wyglądzie, ominęły problem efektów sieciowych lub kosztów zamiany ze względu na ich podobieństwo.

Na przestrzeni czterech lat szyling somalijski został zdeprecjonowany o szokujące 67 proc. Pomimo tego pozostał najczęściej używaną walutą w Somalii. Pytanie brzmi, dlaczego Somalijczycy wciąż korzystają z waluty, która przeżywa tak straszliwą inflację? Powód sprowadza się do kosztów sieciowych lub kosztów zamiany.

Należy pamiętać, że szyling somalijski to w zasadzie trzy waluty działające bez żadnych efektów sieciowych i kosztów zamiany. Czy istniała jakaś rywalizacja o udział w rynku wśród tych trzech walut? Krótko mówiąc, nie. Dlaczego?

Szyling somalijski to trzy waluty: szylingiem somalijskim sprzed 1991 r., Blaweyn I i Balweyn II. Spośród tych trzech walut szyling somalijski sprzed 1991 r. był najbardziej stabilny. Niestety nie był w dalszym ciągu produkowany i niemożliwe było spreparowanie fałszywek o wysokiej jakości. Brak wystarczająco wytrzymałych banknotów w obiegu nie pozwolił na zdobycie udziału w rynku. Liczba banknotów w obiegu stale spadała, ponieważ były zbyt wrażliwe, by używać je w handlu.

Balweyn I i Balweyn II z drugiej strony były spektakularnie niestabilne, szybko traciły na wartości i konkurowały o udział w rynku. Jednakże ten fakt nie pozwał na uregulowanie ceny żadnej z tych walut. Dlaczego? Stworzyło to szczególną sytuację, w której zamiast konkurencji między walutami ograniczającymi wysokość inflacji i renty menniczej zaistniała tragedia wspólnego pastwiska — sytuacji, w której istniała konkurencja o rentę menniczą z „tej samej” waluty. Albo emitenci tych walut mogli pomyśleć, że byłoby bardziej opłacalne sprowadzić wartość waluty, co się stało, do poziomu jej wartości użytkowej — czyli ceny swego papieru, tuszu oraz kosztów transportu.

Niezależnie od powodów, dlaczego Balweyn I i Balweyn II nie stały się bardziej stabilne ze względu na konkurencję, były jednak akceptowane wcześniej niż inne waluty. To pozostawia nas z pytaniem, dlaczego Somalijczycy nadal handlują, używając dwóch wewnętrznych walut w przeciwieństwie do innych lepiej zarządzanych walut działających wewnątrz i na zewnątrz Somalii? Cóż, trudno byłoby stwierdzić, że to ze względu na ograniczenia prawne.

Zamiast tego należy wywnioskować, że Somalijczycy po prostu przyzwyczaili się do obrotu za pomocą znanego sobie szylinga somalijskiego. Przestawienie się na inną walutę było pewną opcją, ale Somalijczycy odrzucili ten pomysł jako kosztowny i mało atrakcyjny.

Wnioski
W końcu jesteśmy zmuszeni przyznać, że „sukces” waluty Balweyn I i Balweyn II jest prawdopodobnie wynikiem efektów sieciowych lub kosztów zamiany, a nie ze względu na ich wyróżniającą się stabilność.

Choć należy podkreślić, że analiza empiryczna nic nie mówi o debacie pomiędzy Friedmanem i Hayekiem, możemy powiedzieć, że w tym wyjątkowym przypadku Somalii wydaje się, że Friedman miał rację i efekty sieciowe lub koszty zamiany w istocie uniemożliwiły uzyskanie udziału w rynku przez lepsze waluty.

[Głównym źródłem, na którym oparłem artykuł, było: „A Case of Private Supply of Money in Stateless Somalia” Jamila A. Mubaraka, Journal of African Economies, 11(3): 309-325.]

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Finbar Feehan-Fitzgerald

Pozostałe wpisy autora:

4 Komentarze “Feehan-Fitzgerald: Konkurencja walut w Somalii

  1. Chyba w złym kierunku idzie ta interpretacja sytuacji walutowej w Somalii. Tak naprawdę rolę walut pełni tam bardzo wiele dóbr (żywność, tytoń, alkohol, woda, paliwo, cukier, złoto, diamenty itp.). Pieniądze papierowe (które chyba wszystkie należy traktować jako fałszywki, gdyż są drukowane bez specjalnej kontroli kogokolwiek) pełnią jedynie funkcję uzupełniającą.

    Być może drukarze tych fałszywek starają się nie przesadzać, żeby móc jak najdłużej drukować ?

    Ale nie to jest ważne. Uważam, że ekonomiści zbyt dużą wagę przywiązują do strony pieniężnej gospodarki.

    Tymczasem problem pomiędzy keynesem a Hayekiem nie polega na takiej czy innej interpretacji roli pieniądza, tylko na tym, że keynes chce zasoby MARNOWAĆ, a Hayek chce poddać optymalizację wykorzystania zasobów siłom wolnorynkowym.

    Zauważmy, że taka interpretacja pomysłów keynesa jest w ogóle niezależna od tego, czy mamy gospodarkę pieniężno-towarową, czy tylko towarową z barterem !

    Gdyby nie było pieniądza, to idea interwencjonizmu keynesa polegała by na tym, że rząd odbierałby ludziom wyprodukowane przez nich dobra (jak to czynili bolszewicy), po czym redystrybuowałby te dobra do ludzi, pod warunkiem że w zamian robili by rzeczy bezsensowne lub wręcz szkodliwe.

    „Np.: masz tutaj bezrobotny człowieku 60 jajek, ale w zamian masz wybić 5 szyb na tej ulicy”.

    I to jest właśnie keynesizm !!!

  2. Widzę, że nie marnujesz okazji, żeby łupnąć Keynesa. Tekst zupełnie o czym innym, co nie przeszkodziło Ci w komentarzu przejść płynnie do ofensywy 😉
    A co do samego tekstu – ciężko nazwać teorię Friedmana i Hayeka debatą stron o konkurencyjnych poglądach, nie widzę konfliktu między nimi. Hayek próbuje tłumaczyć jak będzie funkcjonować konkurencja walut, gdy już do takiej równoprawnej konkurencji dojdzie, Friedman mówi, że trudno będzie nowym walutom do takiej konkurencji z walutą wcześniejszą, zakorzeniona na rynku dojść. Przykład Somali ciekawy, aczkolwiek opierając się na relacji autora (która jak wskazujesz jest niepełna) nie odważę się wyciągać żadnych wniosków.

    1. Jak to się stało ??? faktycznie nic nie ma w artykule o keynesie !!!

      Być może jestem za bardzo przewrażliwiony …

      Ale fragment o keynesizmie jest moim zdaniem bardzo ciekawy – gdyż wymyśliłem wspaniały przykład na to, że keynesizm jest w istocie IDIOTYZMEM, a tylko z powodu zaciemniającej roli pieniądza ludzie nie rozumieją jego istoty …

      „Gdyby nie było pieniądza, to idea interwencjonizmu keynesa polegała by na tym, że rząd odbierałby ludziom wyprodukowane przez nich dobra (jak to czynili bolszewicy), po czym redystrybuowałby te dobra do ludzi, pod warunkiem że w zamian robili by rzeczy bezsensowne lub wręcz szkodliwe.

      „Np.: masz tutaj bezrobotny człowieku 60 jajek, ale w zamian masz wybić 5 szyb na tej ulicy”.

  3. Hehe dobre, dobre. I ten cytat z samego siebie 😀
    Muszę jednak przyznać, że spostrzeżenie bardzo trafne. Ludzie bardzo często traktują pieniądz jak coś zupełnie innego niż pozostałe dobra (nawet wielu ekonomistów!). Każde dobro ma jakieś unikatowe właściwości i zastosowania – jednak wszystkie podlegają tym samym prawom. Pieniądz jest po prostu szczególnym przypadkiem dobra ekonomicznego, ma na tyle bogate zastosowanie, że teoria ekonomiczna musi być w jego przypadku uszczegółowiona, jednak nie znaczy to, że nie obowiązują go prawa ogólniejsze.
    Niektórym ten mit pieniądza zaciemnia obraz, więc warto pokazywać takie demaskujące przykłady.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy