Autor: Frank Hollenbeck
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Łukasz Norman
Wersja PDF

hollenbeck_Europa potrzebuje uwolnienia rynkuObecna strategia gospodarcza Europy polega na odwlekaniu decyzji, które już dawno powinny być podjęte. W niemal wszystkich krajach Starego Kontynentu poziom zadłużenia wciąż rośnie, a pojęcie wzrostu wydaje się zapomnianym wspomnieniem. Dzień, w którym przyjdzie Europie zapłacić za konsekwencje obecnej sytuacji, wkrótce nadejdzie. Kiedyś Rudi Dornbush ostrzegał: „Kryzys nadchodzi bardzo długo, ale gdy już nadejdzie, dzieje się to szybciej, niż byś się spodziewał. Tak właśnie było w przypadku Meksyku — kryzys nadchodził latami, by później uderzyć z dnia na dzień”.

By osiągnąć widoczne rezultaty, przywódcy najważniejszych krajów europejskich muszą mniejszą uwagę przykładać do programów oszczędnościowych, a bardziej skupić się na znoszeniu regulacji krępujących przedsiębiorców.

Zmiana prawa dotyczącego użytkowania terenu byłaby pierwszym, dobrym  krokiem, który wydaje się całkiem możliwy do zrealizowania nawet z perspektywy politycznej. Krok ten pozwoliłby właścicielom użytków rolnych na możliwość pozbycia się swych majątków, jeśliby podjęli taką decyzję. Francuskie ustawodawstwo dotyczące zagospodarowania przestrzennego jest idealnym przykładem wysoce nieskutecznego planowania w stylu znanym ze Związku Radzieckiego. Wszystko zaczęło się w 1967 roku, kiedy we Francji weszło w życie prawo nakazujące do wprowadzenia w największych francuskich miastach planów podziału terenu na poszczególne strefy. Mimo iż na początku ograniczono się do największych metropolii Republiki Francuskiej, przepisy te wkrótce zaczęły mieć zastosowanie do większości miast w tym państwie. Wspomagany przez przepisy Unii Europejskiej system regulujący kwestię terenów znacznie rozrósł się na przełomie lat 80. i 90. , kiedy to utworzono przepisy dotyczące terenów nadmorskich, stref wilgotnych, bioróżnorodności oraz stref ochrony przyrody. Działacze na rzecz ochrony środowiska walnie przyczynili się do wprowadzenia w życie wielu z tych przepisów.

Wszystkie wspomniane uregulowania prawne doprowadziły do stagnacji w przemyśle budowlanym. W latach 1997 — 2007 we Francji rozwijała się bańka na rynku nieruchomości. W odróżnieniu jednak od Hiszpanii, państwo ze stolicą w Paryżu posiadało bardzo mało gruntów pod budowę mieszkań, co było efektem przepisów dotyczących podziału na strefy. Ceny mieszkań w tamtym czasie wzrosły 140 proc., czyli o 90 proc. szybciej niż przychody gospodarstw domowych. Koszty w branży budowlanej wzrosły tylko o 30 proc., co każe sądzić, iż w tym okresie Francja miała do czynienia z dużym popytem na tereny pod zabudowę, a głównym winowajcą były przepisy zagospodarowania przestrzennego.

Współcześnie większość planów podziału strefowego posiada 15-letnią moc obowiązywania i w większości przypadków staje się nieskuteczna zaraz po ich implementacji. Na początku lat 80. na wprowadzenie korekt do owych planów potrzebowano dwóch lub trzech lat, obecnie trzy lata to absolutne minimum. Niemniej jednak, jeśli do akcji wkraczają grupy na rzecz ochrony środowiska, implementacja zmian może zająć nawet więcej niż dekadę. Od siedmiu lat wiele miasteczek walczy na drodze sądowej o pozwolenie na włączenie do planów 20 hektarów nowych, nadających się do wykorzystania gruntów. Kolejnym przykładem może być, składający się z dwudziestu miast, obszar metropolitalny Nantes (dziesiąte największe miasto we Francji), który potrzebował aż dziesięciu lat na opracowanie swojego najnowszego planu. Obecnie Nantes posiada 16 tys. hektarów powierzchni przeznaczonej na użytkowanie rolne, ale tylko 300 hektarów przeznaczone jest pod budownictwo w perspektywie następnych 15 lat. Jest to bardzo nieznaczna liczba, biorąc pod uwagę fakt, iż ten rozwijający się region zamieszkiwany jest przez prawie milion ludzi.

Ludzie kochają swoją wolność, ale obawiają się wolności innych. Planiści boją się, że wolny rynek doprowadziłby do anarchii oraz katastrofy ekologicznej, z kolei politycy uważają, iż konsekwencją wolnego rynku byłoby niekontrolowane rozrastanie się obszarów miejskich. W latach 50. oraz 60. rząd francuski utworzył 700 gett miejskich, które były odczłowieczonymi przedmieściami, jakie można również było spotkać w Związku Radzieckim. Brakowało w nich podstawowych obiektów użyteczności publicznej, jak: biblioteki, szkoły średnie itd. W warunkach wolnego rynku deweloperzy dostarczają rynkowi to, czego pożądają ludzie. Jeśli ludzie nie chcą mieszkać w domach przywodzących na myśl bunkry budowane w ZSRR, to obiekty takie nie będą budowane. Deweloperzy również popełniają błędy, ale robią to raz, a nie 700 razy.

Planiści boją się anarchii, ponieważ jest ona terminem określającym brak możliwości przewidzenia dokładnych zmian preferencji, które zachodzą na przestrzeni czasu. Niemniej jednak, działania wolnego rynku minimalizują wpływ anarchii. Ceny i zyski są najlepszym sposobem na dostarczenie zasobów, niezbędnych do produkcji pożądanych przez społeczeństwa dóbr i usług, przez co żaden planista rządowy nie może równać się z wydajnością wolnorynkowej alokacji zasobów.

Regulacje zagospodarowania przestrzennego są politycznym wyrazem wyżej wspomnianych obaw. Konsekwencją jest występowanie tzw. „kolesiostwa” w kapitalizmie, które ma się bardzo dobrze w warunkach obecnego środowiska ekonomicznego. Powiązane ze sobą jednostki uwzględniają osobiste korzyści podczas prac nad planami podziału terenów, po czym utrudniają dostęp innym, poprzez użycie barier regulacyjnych. Co więcej, coraz trudniej jest rządom zapewniać usługi, które mogłyby być dostarczane przez prywatnych wykonawców. Jest to efekt wprowadzanych od lat 80. przepisów europejskich. Francja ma w tej chwili ponad 30 tysięcy urzędników państwowych zatrudnionych na pełny etat, których jedynym zadaniem jest nadzorowanie firm konsultingowych, pobierających pieniądze za tworzenie drobiazgowych planów. Kapitalizm oparty na znajomościach i socjalizm to bardzo dobrzy znajomi.

Obecnie grunty pod budowę we Francji są 200 razy droższe niż użytki rolne. W pobliżu dużych miast liczba ta jest jeszcze większa i wynosi od 500 do 1000 razy. Właśnie tam znajduje się popyt! Wprowadzone uregulowania prawne nie pozwalają na jego zaspokojenie i to należy zmienić.

Odpowiednie reformy francuskich przepisów zagospodarowania przestrzennego zmniejszyłyby o 50 proc. koszty na rzecz rozwoju oraz doprowadziłyby do powstania boomu budowlanego w niemal każdym większym mieście we Francji. Położone po francuskiej stronie osiedla mieszkaniowe na przedmieściach Genewy rozrastałyby się jak grzyby po deszczu.

Działania tutaj opisywane wcale nie oznaczają, że powinniśmy zaprzestać egzekwowania praw związanych z ochroną środowiska. Nie można natomiast pozostawać biernym, zasłaniając się troską o środowisko. W wielu częściach Europy mamy do czynienia z ogromnym popytem na tanie obiekty mieszkalne, co według ekologów, przynosi szkody w postaci ton chemikaliów lądujących na grunty rolne. Łatwiejsza droga dla rodzin do zdobycia dachu nad głową nie wydaje się przedmiotem ich zainteresowania.

Są dosłownie tysiące podobnych działań, które mogą ożywić tempo wzrostu w Europie poprzez znoszenie pewnych barier. Zanim jednak to nastąpi, musimy przestać dywagować na temat „zwiększenia popytu”, „uelastycznienia prawa pracy” lub „zachęcania do zakładania przedsiębiorstw”, albowiem są to tylko puste slogany. Najwyższy czas, by przywódcy europejscy podjęli śmiałe kroki. W przeciwnym wypadku europejski pociąg może się wykoleić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Cytat:
  • Posiadanie środków produkcji nie jest przywilejem lecz społeczną odpowiedzialnością. Kapitaliści i właściciele ziemscy są zmuszeni posługiwać się swoją własnością w celu usatysfakcjonowania konsumentów. Jeżeli są oni powolni i niedołężni w wykonywaniu swoich obowiązków, wówczas są karani stratą. Jeśli nie pojmą tej nauczki i nie zreformują sposobu prowadzenia interesów, stracą swe bogactwo. Żadna inwestycja nie jest bezpieczna na wieki. Ludwig von Mises
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W październiku wsparli nas:
Pan Michał Basiński
Pan Marek Bernaciak
Pan Wojciech Bielecki
Pan Bartosz Biernacki
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pan Mirosław Cierpich
Pan Marcin Dabkus
Pan Wojciech Dąbek
Pan Michał Dębowski
Pan Paweł Drożniak
Pan Tomasz Dworowy
Pan Wiktor Gonczaronek
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Karol Handzel
Pan Tomasz Hrycyna
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Sławomir Krawczyk
Pan Wojciech Kukla
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Państwo Magdalena i Marcin Moroniowie
Pan Igor Mróz
Pan Mateusz Musielak
Pani Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Arkadiusz Pierowski
Pan Mikołaj Pisarski
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Artur Puszkarczuk
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Jakub Sabała
Pan Adam Skrodzki
Pan Norbert Slenzok
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Tomasz Wojtasik
Pan Jakub Wołoszyn
Pani Mariola Zabielska-Romaszewska
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Pan Aleksander Żarnowski
Pracownik Santander Consumer Banku
Forum Obywatelskiego Rozwoju
Związek Przedsiębiorców i Pracodawców

Łącznie otrzymaliśmy 9 447,94 zł. Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!

Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>