Autor: Murray N. Rothbard
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Marcin Zieliński
Wersja PDF, EPUB, MOBI

Fragment książki Ekonomiczny punkt widzenia, która ukaże się nakładem Wydawnictwa Instytutu Misesa — nadal można zostać mecenasem dzieła.

keynesistowskieOd półwiecza keynesiści żyją marzeniem. Długo marzyli o świecie bez złota, w którym mogliby bez ograniczeń wydawać i wydawać, wywoływać i wywoływać inflację, wybierać i wybierać. Mają świat, w którym rząd i banki centralne mogą swobodnie wywoływać inflację, nie cierpiąc z powodu ograniczeń narzucanych przez standard złota. Wciąż jednak narzekają na to, że choć rządy narodowe mogą swobodnie wywoływać inflację i drukować pieniądz, to ogranicza je możliwa deprecjacja ich waluty. Gdyby na przykład Włochy wyemitowały ogromne ilości lirów, to lir straciłby na wartości względem pozostałych walut, a Włosi doświadczyliby gwałtownego wzrostu cen importowanych dóbr i zagranicznych zasobów.

A zatem keynesiści marzą o świecie, w którym byłaby tylko jedna papierowa waluta dekretowa, której emisją zarządzałby Światowy Bank Centralny. Nie ma żadnego znaczenia to, jak nazwiemy tę nową jednostkę walutową: Keynes chciał nadać zaproponowanej przez siebie na konferencji w Bretton Woods w 1944 roku jednostce nazwę „bancor”, Harry Dexter White, który był wówczas negocjatorem z ramienia Departamentu Skarbu Stanów Zjednoczonych, opowiadał się za nazwą „unita”, a z kolei londyński tygodnik „The Economist” zasugerował, by nowy światowy pieniądz nazwać „feniksem”. Każdy pieniądz dekretowy, bez względu na nazwę, śmierdzi z daleka.

Choć Stany Zjednoczone i ich keynesistowscy doradcy zdominowali międzynarodowy porządek monetarny po II wojnie światowej, to nie udało się im zrealizować w pełni keynesistowskie celu — zbyt wielka była zawiść wśród suwerennych krajów i zbyt silne były pomiędzy nimi konflikty. Dlatego też keynesiści, choć byli temu niechętni, musieli zadowolić się prowizorycznym międzynarodowym standardem dolarowo-złotym z Bretton Woods z elastycznie stałymi kursami wymiany i bez Światowego Banku Centralnego na czele.

Ponieważ keynesiści są ludźmi zdeterminowanymi i mającymi wytyczony cel, to nie zaprzestawali prób. By zastąpić złoto w roli międzynarodowego pieniądza rezerwowego, wprowadzili specjalne prawa ciągnienia, które jednak zakończyły się porażką. Prominentni keynesiści, jak Edward M. Bernstein z Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Robert Triffin z Uniwersytetu Yale przedstawili dobrze znane plany, które noszą ich imiona, jednak tych nie wprowadzono w życie.

Po upadku w 1971 roku systemu z Bretton Woods, uważanego przez prawie trzy dziesięciolecia za stabilny i wieczysty, keynesiści muszą znosić upokorzenia, jakimi są dla nich płynne kursy wymiany. Po objęciu w 1985 roku stanowiska sekretarza skarbu przez keynesistę Jamesa R. Bakera Stany Zjednoczone nie czuły się już zobowiązane do kontynuowania krótko przez nie realizowanej monetarystycznej polityki, która polegała na trzymaniu się z dala od rynku walutowego, i podjęły próbę zaprojektowania stopniowej transformacji międzynarodowego systemu monetarnego. Najpierw wielkie banki centralne miały podjąć skoordynowane działania w celu wprowadzenia stałych kursów wymiany. Cel ten został zrealizowany, początkowo potajemnie, a później otwarcie. Czołowe banki centralne obierały punkt lub strefę docelową na przykład dla dolara, a następnie kupując lub sprzedając dolary, manipulowały kursami wymiany tak, by pozostać w owej strefie. Ogromną trudność sprawiło im stwierdzenie, jaki cel powinny obrać, ponieważ faktycznie nie miały żadnej wiedzy na temat ustalania kursów poza tą dostarczaną przez rynek. Samo pojęcie sprawiedliwego kursu wymiany dolara jest równie bzdurne, jak idea „sprawiedliwej ceny” każdego innego dobra.

Pokusę dalszych niegodziwych działań da zapewne keynesistom powstanie w przyszłości Wspólnoty Europejskiej, którą planuje się powołać w 1992 roku. Keynesiści pod wodzą teraz już sekretarza stanu Jamesa Bakera zachęcali zjednoczoną Europę do przyjęcia wspólnej jednostki walutowej, którą miałby emitować ogólnoeuropejski bank centralny. Oznaczałoby to nie tylko powstanie w Europie międzynarodowego rządu w sferze gospodarki. Z pewnością bankom centralnym Stanów Zjednoczonych i Japonii relatywnie łatwiej będzie koordynować działania z przyszłym Europejskim Bankiem Centralnym, a później bez większych kłopotów przystąpić do zrealizowania długo oczekiwanego celu, jakim jest powołanie Światowego Banku Centralnego i stworzenie światowej jednostki walutowej.

Inflacyjne kraje europejskie, jak Włochy i Francja, pragną bardzo inflacji koordynowanej w skali europejskiej, co umożliwiłby kontynentalny bank centralny. Jednak kraje z twardą walutą, jak Niemcy zachodnie, są krytycznie nastawione do rozwiązań inflacyjnych. Czy można oczekiwać, że Niemcy zatem stawią opór ogólnoeuropejskim dążeniom? Dlaczego miałyby tego nie zrobić? Problem jednak w tym, że po II wojnie światowej Stany Zjednoczone mają ogromny polityczny wpływ na Niemcy zachodnie i wraz ze swoim sekretarzem odpowiedzialnym za sprawy zagraniczne, Bakerem opowiadają się stanowczo za monetarną jednością Europy. Tylko Wielka Brytania próbuje pokrzyżować keynesistom plany. Możliwe, że przywiązana do silnego pieniądza i niechętna wobec możliwości naruszenia jej suwerenności — a także znajdująca się pod wpływem monetarystycznego doradcy sir Alana Waltersa — Wielka Brytania będzie z powodzeniem i w nieskończoność blokować plan stworzenia Europejskiego Banku Centralnego.

W najlepszym razie keynesistowskie marzenie to bardzo ryzykowne przedsięwzięcie. Bardzo możliwe, że nie tylko z powodu sprzeciwu Brytyjczyków, ale również w wyniku zwyczajnych i licznych tarć pomiędzy suwerennymi narodami tego marzenia nie uda się nigdy zrealizować. Budujące byłoby również to, gdyby udało się zbudować wobec tego marzenia opozycję, która odwoływałaby się do zasad. Keynesiści chcą bowiem inflacji papierowego pieniądza, koordynowanej międzynarodowo i kontrolowanej w skali światowej: dostrojonej inflacji, którą można by wywoływać radośnie i bez ograniczeń, aż — ups! — cały świat doświadczyłby nieopisanej grozy galopującej hiperinflacji w skali globalnej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Cytat:
  • Można powiedzieć bez obawy o przesadę, że inflacja jest niezastąpionym środkiem militaryzmu. Bez niej skutki, jakie wojna wywiera na zamożność społeczeństwa, zaczynają być odczuwalne dużo szybciej i bardziej boleśnie. Ludwig von Mises
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W październiku wsparli nas:
Pan Michał Basiński
Pan Marek Bernaciak
Pan Wojciech Bielecki
Pan Bartosz Biernacki
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pan Mirosław Cierpich
Pan Marcin Dabkus
Pan Wojciech Dąbek
Pan Michał Dębowski
Pan Paweł Drożniak
Pan Tomasz Dworowy
Pan Wiktor Gonczaronek
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Karol Handzel
Pan Tomasz Hrycyna
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Sławomir Krawczyk
Pan Wojciech Kukla
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Państwo Magdalena i Marcin Moroniowie
Pan Igor Mróz
Pan Mateusz Musielak
Pani Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Arkadiusz Pierowski
Pan Mikołaj Pisarski
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Artur Puszkarczuk
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Jakub Sabała
Pan Adam Skrodzki
Pan Norbert Slenzok
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Tomasz Wojtasik
Pan Jakub Wołoszyn
Pani Mariola Zabielska-Romaszewska
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Pan Aleksander Żarnowski
Pracownik Santander Consumer Banku
Forum Obywatelskiego Rozwoju
Związek Przedsiębiorców i Pracodawców

Łącznie otrzymaliśmy 9 447,94 zł. Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!

Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>