[VIDEO] Mateusz Machaj – „Najważniejsze wydarzenie w historii świata”

25 kwietnia 2015 Filmy komentarze: 25

Ogólnopolska Konferencja „Państwo a Gospodarka na przestrzeni dziejów”, Uniwersytet Wrocławski, 17.04.2015 r.

Wykład inauguracyjny: dr Mateusz Machaj (UWr, Instytut Ludwiga von Misesa) – „Najważniejsze wydarzenie w historii świata”
Podziękowania dla Kamila Gałczyńskiego za przygotowanie materiału.

 

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Mateusz Machaj

O Autorze:

Mateusz Machaj

dr hab. Mateusz Machaj - Instytut Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Wrocławskiego, założyciel oraz główny ekonomista Instytutu Misesa.

Pozostałe wpisy autora:

25 Komentarze “[VIDEO] Mateusz Machaj – „Najważniejsze wydarzenie w historii świata”

    1. Ciekawe wyliczenie. Mnie zawsze interesowała droga jak kapitalizm „przesunął się” z Południa (półonocne Włochy) na Północ Europy (Niderlandy, a potem Anglia).
      PS. Wielka Brytania istnieje od ponad 300 lat. Trochę dziwne brzmią takie wyliczenia.

    2. Ale nie per capita, prawda? Zresztą to mierzenie PKB wstecz to dosyć śliska sprawa (stąd nie do końca spójne źródła – tak samo trudno szacować śmiertelność dzieci, między 0,44 a 0,6 jest jednak różnica)… tak samo jak śliskie jest mówienie, że dochód był taki sam przez setki lat, bo jednak postęp powolny, bo powolny, swoje robił. Można jednak pozwolić sobie na uogólnienie, że przez wiele setek lat ludność miała podobny poziom życia, a potem nagle mocne uderzenie.

  1. Fajnie, można wziąć pod uwagę wiele czynników, które mogły, ale nie musiały pomóc wyjaśnieniu gwałtownemu wzrostu bogactwa Zachodu lub jak to woli „europejskiego cudu”. Podejście instytucjonalne jest obecnie najbardziej popularne i można w nim wiele pomieścić. Fakt, że z pułapki maltuzjanskiej udało się uciec dzieki kapitalizomowi przemyslowemu, któremu towarzyszyla również kolejna rewolucja agrarna… Mnie zastanawia to co bylo wczesniej – a slowo ogólna „bieda” choc wydaje sie trafne, nic właściwie nie wyjasnia… Wprawdzie dostrzezono juz instytucje kapitalistyczne w swiecie starozytnym (Jean Baechler, The Origins of Capitalism) najmniej doceniany jest fakt tego co wydazyło się w sredniowiecznej Europie. Chodzi mi o pochodzie instytucjonalnym kapitalizmu jak miał miejsce w średniowecznej Europie już od X wieku (Roberto Lopez „The Commercial Revolution of the Middle Ages”, Harold Berman, Prawo i rewolucja), a który został przystopowany przez czynniki tj, ochładzanie się klimatu i epidemia – „czarna śmierć”. Zarówno Schumpeter (w swojej „Historii”), jak i J. R. Hicks (Teorii historii gospodarczej), piszą o rozwiniętych kapitalistycznych instytucjach i praktykach przed „protestancką rewolucją”. Kapitalizm kupiecki (nie mylic z merkantylizmem, jak nieraz podaj to w slownikach) istniał bardzo długo miał wiele problemów. Tak chodzi o wladzę. Wiele osób, które patrzy na „rewolucje protestanckie” tylko jako kwestie religijne, albo przez prace M. Webera popełnia błąd, ponieważ rewolucje te miały różne oblicza, a z większości tych eksperymentów silniejsza wychodziła władza, a ludzie częsciej tracili prawa i wolności. Reakcja na nie tez nie byla zbyt ciekawa (Martin Malia, Lokomotywy historii). To chyba tez wplywalo na to czemu nie rósł produkt na glowe?

    1. Niedawno prof. Kwaśnicki wspomniał o tzw. chwalebnej rewolucji lub sławetnej rewolucji (ang. Glorious Revolution), która była trzecią rewolucją w XVII wieczniej Anglii. Zadecydowała o powrocie do stanu porządku sprzed pierwszej rewolucji, przy jednoczesnej dozie pewnej liberalizacji. Jak uważają historycy, stan oligarchizacji sprzed 1640 r. został jednak utrwalony. Nie ma nic za darmo. Natomiast było to lepsze niż szaleństwa rewolucji 1640 i 1660.

      1. Ja skłaniam się ku tezie McCloskey (co zaznaczam w wykładzie). Prawdziwa rewolucja zaczyna się dopiero na przełomie 18 i 19 wieku.

  2. Panie Mateuszu, wykład obejrzę w wolnej chwili, tymczasem mam pytanie. Czy ma Pan opinie nt. prac dotyczących historii gospodarczej autorstwa F. Braudela?

    Pozdrawiam serdecznie

      1. Dziękuje za odp. Prawdę mówiąc nie wiem, cytował go kiedyś prof. Sowell więc wziałem pod uwagę jego książki ale biorąc pod uwagę ilość zaplanowanych lektur chciałem jeszcze zapytac kogoś o opinię.

        Pozdrawiam

  3. Fajny wykład, ale pozostawia trochę niedosytu. Wydaje mi się że dr. Machaj dobrze wytłumaczył ucieczkę z pułapki Maltuzjańskiej ale dalej nie wiem, co takiego się stało na przełomie osiemnastego i dziewiętnastego wieku, że zmieniło się postrzeganie burżuazji, przedsiębiorczości i innych instytucji nieformalnych, co z kolei umożliwiło tą ucieczkę.

    1. Musiały zmienić się idee, rozumienie relacji społecznych, musiała rozkwitnąć pochwała innowacyjności i burżuazyjnego przełamywania społeczeństwa zhierarchizowanego. Wiele społeczności do dzisiaj na świecie nie ma w sobie pochwały dla przedsiębiorczego ducha. I dlatego zostają w tyle.
      Jeśli pyta Pan o to, co „spowodowało” zmianę idei, to odpowiedziałbym, że idee są zmienną trochę daną ostatecznie. Tak jak przedsiębiorczości, nie da się ich w pełni zredukować do innych czynników, bo… human action 😉

      1. PS Aczkolwiek historia ewolucji tych idei może być ciekawa. W tym temacie nie czuję się kompetentny i z zaciekawieniem czekam na styczeń 2016, gdy McCloskey wyda o tym ostatnią część swojej trylogii.

        1. Jesli chodzi o pochwałę innowacyjności to ciekawa jest ksiązka austriaka Helmut Schoecka pt. „Zawiść”.

          Tytułowa zawiść to według autora coś co – jak każdy przyrodzony człowiekowi atrybut – można w pewnym zakresie wykorzystać konstruktywnie. Niemniej na dużą skalę jest to destrukcyjne zjawisko którego główną wadą jest ograniczanie indywidualnej inicjatywy która zawsze pociąga za sobą jakiegoś rodzaju nierówność ludzi a tym samym wrogie uczucia.

          Dopiero poskromienie zawiści polegające na pogodzeniu się z faktem że ktoś będzie nas w czymś (majątkiem,prestiżem) przewyższać, daje szanse na pojawienie się wybitnych jednostek. Te z kolei nie bojąc się o złośliwość „gorszych” mogą wprowadzać innowacje które z jednej strony wyniosą ich ponad resztę ale na dłuższa metę przysłużą się wszystkim.

          1. Znakomite skojarzenie. Dokładnie o tym samym myślałem czytając McCloskey – że zmniejszono zawiść w tych społecznościach (zgodnie z koncepcją Shoecka). Pozwolono bogacić się „burżujom” i osiągać nowy status społeczny. Do tego równoległe do ekonomii wchodzą osiągnięcia Francuzów: na handlu zyskują obie strony, ergo postęp dla wszystkich jest możliwy.
            Dlatego najważniejsze są IDEE. Przede wszystkim IDEE.

      2. Czy ktoś próbował mierzyć zależność poziomu przestępczości od poziomu jej powszechnego potępienia? Innymi słowy czy przestępcy wraz ze wzrostem tego potępienia znacząco zmniejszają swoją aktywność. Gdyby tak było w jakiś sposób potwierdzałoby to teorię, że aktywność przedsiębiorców w dużym stopniu zależy od akceptacji ich działalności.

  4. IDEE mają konsekwencje. Owszem. Mnie od dawna gryzie temat „Zachód i cała reszta”, z naciskiem na „europejski cud”, jak to nazwał Eric Jones. Ciekawy przegląd, choć nie ze wszystkim się zgadzam, dokonał Deepak Lal. Najpierw opisał to w „Unintended Consequence”, a następnie „Reviving the Invisible Hand”. Tam też jest o tym jak dokonała się zmiana postrzegania kupców itd. Co p. MM może powiedzieć na ten temat?

    PS. Wiem, że Deepak Lal nie lubi się ze ASE Misesa/Rothbarda, a sympatyzuje tylko z pogladami Hayeka.

  5. Spróbuję odpowiedzieć Danielowi. Nieformalne instytucje/idee szanujące przedsiębiorców były w UK obecne od dawna. Mało tego one zostały z czasem sformalizowane! Stanowiło to swego rodzaju tykającą bombę, która została odpalona na przełomie XVIII/XIX wieku przez jeden czynnik a mianowicie opowiednio wysoki poziom nauki umożliwiający radykalne zmiany w sposobie gospodarowania (wynalazki, innowacje). Ale skąd się wzięły te idee? Wyspy Brytyjskie od wieków były celem podbojów. Celtowie Brytowie Anglowie Rzymianie i ze trzy razy Vikingowie (minn. wnuk Mieszka I), zawodowy historyk mógłby dorzucić co nieco. I tak powstało społeczeństwo twardych drani, prawdziwych szafysynów, wojowników co w kaszę dmuchać sobie nie dadzą, stąd narodził się wzajemny szacunek – bo co będę zadzierał z sąsiadem jak on też umie machać mieczem więc skutki awantury niepewne, więc będę go szanował a on vice versa. Czym wyraża się najpełniej taki szacunek? Nietykalnością osobistą i majątkową. Stąd Magna Charta i inne dodawane przez wieki i rozszerzane na całe społeczeństwo prawa chroniące obywateli przed samowolą władzy. Teoretyczną podbudowę tej sytuacji dało oczywiście chrześcijaństwo, zlikwidowało ono też rozmaite tabu i uprzedzenia, obawy moralne, duchowe przed rozwojem. Tak więc cały klimat sprzyjający biznesmenom można streścić jako istnienie praw własności oraz ich faktyczne przestrzeganie. To wystarczy by rozmaici dziwacy zaczęli swobodnie kombinować jak np Dyson. Ale do tanga trzeba dwojga. Nietykalność musi dotyczyć ogółu społeczeństwa żeby był masowy zbyt, konsumpcja, którą mogłaby zgasić obawa przed ekspropracjami. Te warunki w UK były spełnione, było w miarę bezklasowe społeczeństwo (tam chyba w ogóle nie było pańszczyzny), równe wobec prawa (a np w PL zabicie chłopa a zabicie szlachcica przez chłopa to była różnica) i wszystko czekało tylko na Watta Arqwrighta i resztę ferajny. Natomiast kastowość, ahimsa niewolnictwo, głupie wierzenia itd to powstrzymywało starożytną Grecję, Chiny Indie i inne kraje przed rozwojem.

    1. Argument o priorytetowej roli poziomu nauki jest problematyczny, gdy weźmiemy pod uwagę, że:
      1. Anglia nie była najważniejszym centrum naukowym w tym czasie.
      2. Wiele elementów naukowych było znanych już znacznie wcześniej zanim zaimplementowano je bezpośrednio w postaci innowacji.
      3. Historycznie patrząc, to innowacje i postęp gospodarczy uruchomiły postęp naukowy (dopiero później, bliżej XIX wieku role się odwróciły).

    2. Historia Anglii, lub szerzej Wielkiej Brytanii, nie jest wcale taka bezkrwawa i prawa. Fakt, że wyspiarze czasami byli bardziej za indywidualizmem niz inne narody. To był „naród sklepikarzy”. Choć nie zawsze oznaczało to coś dobrego. Jak mawiał wielki zwolennik wolnego handlu Richard Cobden: „Nie dla wolnego handlu w podrzynaniu gardeł”. To się nie wizęło z niczego. Ojczyzna liberalizmu ma też mroczną historię. Z wielkimi przechyłami w bardzo złą stronę.

      PS. W XIX wieku przymysłowa klasa średnia popierała, przynajmnij od końca lat 1830-tych, „radykałów klasy średniej” w tym „szkołę manchesterską”. Natomiast opiniotówrcze londyńskie gazety i klasy polityczne, jak tylko mogły, wyśmiewały klasę średnią. Nawet sprzymierzeńcy szkoły manchesterskiej – filozoficzni radykałowie z J.S. Millem naigrywali sie z klasy średniej, zwłaszcza z przemysłowców z Lancashire. Może i Cobden ukradł i oczarował klasę srednią a póżniej robotniczą na kilkadziesiąt lat (40 lat), ale to co przyszło później zmiażdzyło szkołę manchesterską, a klasa średnia – i w biznesie, i w polityce podupadła. Tylko niektóre idee i instytucje przetrwały dłużej.

  6. Nierozróżniam tutaj nauki od wynalazczości innowacji itd wrzuciłem te sprawy do jednego worka dla ułatwienia. Chciałem powiedzieć że w UK istniał podatny grunt na zmiany rozwojowe, bo istniał wolny rynek i poszanowanie praw własności dla dość znacznej grupy ludności, która mogła stać się dzięki temu masą konsumencką a masa tej masy przekroczyła masę krytyczną konieczną do uruchomienia rozwojowego sprzężenia zwrotnego 🙂 dlatego właśnie nowości typu maszyna parowa mogły odegrać swoją rolę jako dźwignia rozwoju dobrobytu społecznego a nie ciekawostka jak w starożytności gdy tą maszynę wynalazł Heron. Innym czynnikiem mogła być wyspiarskość UK, po zjednoczeniu wyspy nie dało się łatwo wyszarpać większego kawałka pizzy sąsiadom, bo przeszkadzało morze, więc trzeba było rozwijać się niejako wewnętrznie a nie zewnętrznie nawet choćby poto by móc skutecznie prowadzić trudny podbój zamorski. Podobnie Singapor czy Hong Kong nie mogą sobie pozwolić na ekstensywną rozległą niską zabudowę podmiejską jak np Los Angeles i muszą intensywnie rosnąć w górę. Gdy Anglicy wyrąbali wszystkie swoje lasy i zabrakło drzewa, to nie prowadzali go z zagranicy tylko przestawili się na węgiel a stąd już było niedaleko do maszyny parowej.

    1. Anglia nigdy nie była bogata w lasy. Stan zalesienia strasznie ubogi. Jak niedawno czytałem poziom zalesienia wrócił do czasów sprzed Henryka VIII. To ładny mit. Taki urok Wyspy. Historia użycia węgla to inna bajka, i jak niektórzy twierdzą, strasznie przkłamana w podręcznikach do historii gospodarczej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy