Benedyk: Ekonomia a zmiana klimatu

18 czerwca 2015 Ekonomia środowiskowa komentarze: 14

Autor: Mateusz Benedyk
Wersja PDF, EPUB, MOBI

zmiana klimatuPrzy dyskusjach o zmianie klimatu czasami padają także argumenty ekonomiczne. Jeśli bowiem emisja CO2 zwiększa temperaturę, to może się to wiązać np. z podniesieniem poziomu mórz i oceanów, czyli z zalaniem dużych połaci lądu. Taki scenariusz to oczywiście katastrofa także w sensie gospodarczym, bo oznaczałoby to destrukcję wielu cennych terenów i dóbr kapitałowych. Dlatego też wydawać się może, że polityka, która np. poprzez odgórne ograniczanie emisji CO2 zapobiegnie zalaniu ogromnych obszarów lądu, jest na dłuższą metę opłacalna. Ekonomiści od kilkudziesięciu lat próbują modelować zjawiska zmian klimatycznych i określać ich wpływ na gospodarkę. Dlatego też przy propozycjach zmian w polityce klimatycznej natrafimy nieraz na wyliczenia spodziewanych kosztów i korzyści różnych rozwiązań politycznych, które to wyliczenia mają wspierać i uzasadniać rządowe działania. Jeśli jednak przyjrzymy się tym modelom i wyliczeniom nieco dokładniej, to zauważymy, że ekonomiczne argumenty zwolenników ograniczania emisji CO2 są dużo słabsze, niż mogłoby się wydawać.

Modele

Ekonomiści skonstruowali tzw. zintegrowane modele oceny (Integrated Assessment Models), żeby szacować wpływ emisji CO2 i zmian temperatury zeń wynikających na zmiany w poziomie rozwoju gospodarczego. Wyniki symulacji przeprowadzonych wedle tych modeli są często podstawą do formułowania wniosków co do pożądanej polityki klimatycznej. Niestety, wnioski wynikające z tych modeli często drastycznie się różnią. Przytoczmy, za Robertem Murphym, porównanie oceny wpływu zmian temperatury na światowe PKB wedle trzech popularnych modeli (DICE, PAGE, FUND), jakie znalazło się w jednym z amerykańskich rządowych dokumentów.

zk1

Przykładowo — model FUND wskazuje, że ocieplenie o kolejne 3⁰C, będzie dla światowej gospodarki neutralne (a poniżej tej wartości wręcz korzystne)[1], podczas gdy inne modele wskazują na szkody rzędu ok. 2% światowego PKB.

Rozbieżność co do wyników to nie jedyny problem tych modeli. Ekonomista z MIT Robert S. Pindyck (nota bene zwolennik opodatkowania emisji dwutlenku węgla) w artykule Polityka zmiany klimatu — co mogą nam powiedzieć modele? odpowiada na postawione w tytule swojego artykułu pytanie w następujący sposób:

Bardzo niewiele. Skonstruowano liczne zintegrowane modele oceny (ZMO), żeby oszacować społeczny koszt węgla (SKW) [czyli zagregowany koszt emisji kolejnej jednostki CO2 np. tony — MB] i dokonać oceny różnych rozwiązań w zakresie zmniejszania emisji. Te modele zawierają wiele poważnych błędów, które sprawiają, że ZMO są prawie bezużyteczne jako narzędzia analizy rozwiązań politycznych: niektóre dane są arbitralne (np. stopa dyskontowa), lecz mają ogromny wpływ na szacunki SKW; opis skutków zmian klimatycznych w tych modelach jest tworzony zupełnie ad hoc, bez żadnych teoretycznych czy empirycznych podstaw; modele te nie mówią też nic o prawdopodobieństwie wystąpienia najważniejszego składnika SKW – katastrofy klimatycznej. Analizy polityki klimatycznej na podstawie ZMO tworzą wrażenie wiedzy i precyzji, lecz to wrażenie jest iluzoryczne i błędne.

Jak łatwo manipulować tymi modelami, może nam pokazać przykład wpływu jednego z czynników, o którym wspomina Pindyck — stopy dyskontowej. Ekonomiści, porównując pieniężne wartości wskaźników, dyskontują zwykle przyszłe wartości przez stopę procentową. Otrzymanie 1000 dolarów w roku 2050 jest obecnie warte znacznie mniej niż 1000 dolarów. Tak samo jest w przypadku ewentualnych strat — żeby pokryć stratę 1000 dolarów w roku 2050, trzeba odłożyć obecnie znacznie mniej niż 1000 dolarów. Dlatego przy liczeniu tzw. społecznego kosztu węgla (SKW) podaje się często wyniki dla kilku stóp procentowych, np. 3%, 5%, 7%. W Stanach Zjednoczonych SKW szacuje specjalna międzyresortowa grupa. Niespodziewanie w 2013 r. nie podała ona szacunków dla stopy dyskontowej rzędu 7%. Wzbudziło to podejrzenia wolnorynkowych think-tanków. Heritage Foundation dokonała więc własnych szacunków dla 2 z 3 modeli używanych przez amerykański rząd. Okazało się, że dzięki użyciu całkiem rozsądnego założenia o 7-procentowej stopie dyskontowej w modelu DICE SKW spada prawie do zera, co przedstawia poniższa tabelka.

zk2

Jeszcze ciekawiej sprawy mają się z modelem FUND. Zastosowanie 7-procentowej stopy dyskontowej powoduje wręcz, że społeczny koszt węgla jest ujemny aż do 2030 r. — innymi słowy, wedle logiki modelu i teorii za nim stojących, rząd powinien subsydiować emisję CO2.

zk3

Koszty i korzyści walki z emisją CO2

Jak pokazują powyższe akapity, modele ekonomiczne używane do usprawiedliwienia obecnej polityki klimatycznej mogą, przy dość rozsądnych założeniach, w istocie pokazywać, że emisja CO2 wcale nie jest szkodliwa z gospodarczego punktu widzenia. Co ciekawe, nawet jeśli przyjmiemy bardziej pesymistyczne wersje modeli — wskazujące na większe szkody z emisji dwutlenku węgla, to nadal analiza kosztów i korzyści może wskazywać, że nie warto ograniczać ocieplenia klimatu do 2⁰C, co często jest stawiane jako cel obecnej polityki klimatycznej[2].

Jedną z najważniejszych instytucji na świecie zajmujących się globalnym ociepleniem jest International Panel on Climate Change (IPCC), który regularnie publikuje kolejne raporty na temat zagrożeń związanych ze zmianami klimatu. Wedle najnowszego raportu wprowadzenie polityki ograniczania ocieplenia klimatu do 2⁰C kosztowałoby ok. 3,4% światowej konsumpcji w roku 2050 i ok. 4,8% światowej konsumpcji w roku 2100 (wprowadzenie podatków na emisję dwutlenku węgla czy ograniczenie skali działania niektórych gałęzi przemysłu niesie za sobą oczywiste koszty i autorzy tych raportów otwarcie to przyznają)[3].

Wedle szacunków IPCC do 2100 roku klimat ociepli się o mniej więcej 2,5⁰C, a najbardziej pesymistyczne szacunki mówią o ociepleniu rzędu 4,5⁰C. Jakie będą koszty takiego ocieplenia wedle naszych różnych ekonomicznych modeli? Szacunki oczywiście się różnią — poniższa reprodukcja wyników także pochodzi z raportu IPCC (s. 82).

zk4

Najbardziej pesymistyczne szacunki z powyższej tabeli wskazują, że ocieplenie rzędu 2,5⁰C oznaczają straty globalnego PKB rzędu 2,5%. Nawet jeśli uznamy, że ograniczenie ocieplenia do 2⁰C zlikwidowałoby wszystkie te szkody, to i tak do zniwelowania strat związanych z ociepleniem musimy poświęcić znacznie więcej (3,4% światowej konsumpcji w roku 2050 i ok. 4,8% światowej konsumpcji w roku 2100). Nawet jeśli przyjmiemy pesymistyczny scenariusz ocieplenia – rzędu 4,5⁰C, to i tak musimy poświęcić więcej zasobów na politykę klimatyczną niż przyniosłyby straty z ocieplenia rzędu 4,9⁰C (straty 4,6% PKB wedle szacunków Roson i van der Mensbrugghe kontra utrata 4,8% światowej konsumpcji).

Zakończenie

Modele ekonomiczne, mające rzekomo uzasadniać walkę ze zmianami klimatycznymi, przy drobnych korektach założeń pokazują brak szkodliwości ocieplenia, a obecne szacunki kosztów i korzyści implementacji polityki klimatycznej, polegającej na redukcji emisji dwutlenku węgla, wskazują na silnie destrukcyjne skutki takiej polityki. Warto też zauważyć, że w analizach problemów związanych ze zmianami klimatycznymi nie uwzględnia się kreatywnej i innowacyjnej części ludzkiej natury – tego, że ludzie coraz lepiej będą potrafić dostosować się do zmian klimatu. Ewentualne podniesienie poziomów mórz grozi przecież utratą majątków przez miliony ludzi — czy naprawdę nie znajdą się przedsiębiorcy, którzy znajdą skuteczne rozwiązania na uchronienie tych majątków? Czy firmy ubezpieczeniowe nie będą zainteresowane ograniczeniem szkód i nie podejmą ochronnych działań? Bodźce do działań zaradczych są duże, a jedynym problemem jest znalezienie efektywnych technicznie i kosztowo rozwiązań. Takich rozwiązań z pewnością nie znajdziemy, jeśli nie damy pola do popisu systemowi cenowemu, kalkulacji ekonomicznej i przedsiębiorczości. Teza, że ocieplenie klimatu jest szkodliwe dla gospodarki jest ekonomicznie kiepsko uzasadniona, a twierdzenia, że ograniczenie emisji dwutlenku węgla opłaci nam się ekonomicznie w dłuższej perspektywie, są wątpliwej jakości.

 

[1] Mówimy to o stratach/korzyściach netto – straty jednych będą rekompensowane w całości lub części przez zyski innych. Można np. spodziewać się, że Polska będzie raczej beneficjentem ocieplenia, bo np. wydłuży się czas wegetacji upraw, podczas gdy dla południa Europy ocieplenie może wiązać się m.in. z niebezpieczeństwem pustynnienia niektórych obszarów rolniczych.

[2] Wywody w poniższych akapitach są w całości oparte na analizach Roberta Murphy’ego dla Institute for Energy Research. Murphy od wielu lat wskazuje na kolejne luki w argumentacji zwolenników wprowadzania przymusowych rozwiązań dla problemów zmian klimatycznych, a jego artykuły na ten temat to zwykle połączenie błyskotliwości, przenikliwości i poczucia humoru. Gorąco polecam ich lekturę.

[3] IPCC WGIII AR5 Summary for Policymakers, s. 16,

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Mateusz Benedyk

O Autorze:

Mateusz Benedyk

Ekonomista i historyk; dyrektor generalny i członek zarządu Instytutu Edukacji Ekonomicznej im. Ludwiga von Misesa; od III 2014 r. do I 2018 r. prezes zarządu Instytutu, autor artykułów naukowych i publicystycznych dotyczących polityki pieniężnej, bankowości, polityki fiskalnej; stypendysta Summer Mises Fellowship w Ludwig von Mises Institute w Alabamie, USA.

Pozostałe wpisy autora:

14 Komentarze “Benedyk: Ekonomia a zmiana klimatu

  1. Sensowna prognoza pogody sięga góra dwa dni w przyszłość. A dalsze meteorologiczne przewidywania coraz bardziej przypominają wizytę u wróżki. Zresztą naukowcy świadomie wieszczą nadejście katastrofy dopiero za kilkadziesiąt lat kiedy będą już na emeryturze albo w zaświatach i nikt ich do odpowiedzialności nawet tylko symbolicznej nie pociągnie a co w między czasie skasują zapiją i zakąszą na rozmaitych konferencjach i grantach to ich. W obliczu braku jakiejkolwiek możności weryfikacji pojawia się brak odpowiedzialności za słowo. To tak jakby w pokerze zlikwidować słowo ‚sprawdzam’ wtedy każdy ma fula, karetę i pokera. Poza tym osobiście jestem zwolennikiem globalnego ocieplenia. Nienawidzę zimy i uwielbiam topić Marzannę. Więc jeśli będzie od tego cieplej, to mogę topić nawet bez kozery powiem pińćset.

  2. Nie wiem, czy tak można to określić, ale te całe wieszczenie apokalips ekologicznych to bardziej religia niż nauka. Może prof. Voegelin nazwałby to gnostycyzmem. Ten cały nachalny ekologizm (z ekofundamentalistami i ekowojownikami) przypomina stare ruchy heretyckie. Druga strona medalu to jak podchwyciły temat władze. Jakie mają lekarstwo? Regulacje i podatki! Niektórzy ekonomiści podaja dane ile za kilkadziesiąt lat bedą kosztować ekologiczne problemy podając jako straty PKB. A podatki i regulacje nie przyczyniaja się do strat PKB? Tak czy siak wygląda to na, że ruch z przed dziesięcioleci (z idea „zero wzrostu”) zbiera swoje żniwo.

  3. Zawsze chodzi o władzę i pieniądze,pieniądze i władzę-najlepszy na świecie film( jak do tej pory) pokazujący ten aspekt to” FARAON”. Cała reszta to gra pozorów.

  4. Co za brednie 😛 .Oczywiście nie piszę tu o jakichś regulacjach opłatach itp. bo to nie służy ograniczaniu ocieplenia klimatu ale nabijania kabzy co niektórym ale też na pewno likwidacja obowiązkowej jazdy na światach pojazdami byłaby bardzo korzystna 😛 .Autor tego widać nie ma zielonego pojęcia o następstwach zmian klimatu 😛 .Można takich posądzić o to ze są opłacani przez koncerny paliwowe 😛 .
    „Sensowna prognoza pogody sięga góra dwa dni w przyszłość. ”
    Czy ktoś tak mały rozumek ma że nie pojmuje że pogoda to co innego niż klimat?No i ja mogę wywróżyć że w Polsce będzie cieplejszy rok niż zwykle a tym bardziej średnia globalna na 2 metrach tam gdzie mierzą 😆 .

    1. Patrzcie – niby ZNAFCA, a nawet tekstu nie przeczytał. Komentarz dobitnie świadczy o tym, że naprawdę tekst nie został przeczytany. Także z powrotem do czytania i proszę nie pisać następnych komentarzy dopóki Kolega nie będzie po lekturze. Bez niej komentowanie to ideologiczne sekciarstwo i dziwaczne wyznania wiary. Radzę czytać uważnie, bo tekst jest O TYM CO MÓWIĄ OFICJALNE DOKUMENTY, a nie o jakimś kontrarianizmie. Wiedza nie boli. ZMIANA KLIMATU to fakt naukowy; tylko szaleńcy go kwestionują. Faktem naukowym jest również to, że EKONOMIA ZMIANY KLIMATU to jedna wielka ściema.

  5. Nasuwają się wnioski, że wiele dobrze znanych twierdzeń naukowych to w najlepszym wypadku wyolbrzymienia, jeśli chodzi o ich znaczenie biologiczne, a w najgorszym wypadku to zbiorowa iluzja podtrzymywana dzięki utrwalonym założeniom a priori (…) Sam pomiar jest zatem podatny na wpływ wcześniejszych założeń. To nie jest tylko cyniczna obserwacja. Tak działają ludzie ”, zauważa Leigh Simmons. http://nowadebata.pl/2011/07/16/dzisiejsze-fakty-to-jutrzejsze-mity/ http://www.tomaszgabis.pl/2012/11/19/nauka-uwiklana/

  6. główny problem polega na tym, że naukowcy uczestniczą w „pogoni za istotnością statystyczną”, wynajdując różne sposoby, aby uzyskane przez nich rezultaty spełniały warunek istotności – granicę 95 % ustanowioną przez Ronalda Fishera. „Naukowcy są tak zdeterminowani, aby spełnić ten magiczny warunek, że zaczynają grać liczbami. Próbują odkryć cokolwiek, co byłoby statystycznie istotne” uważa Ioannidis. Wyniki badań Crabbe’a są niepokojące, ponieważ oznaczają, że znacząca część gromadzonych w badaniach danych to zwykły chaos, tzw. „szum w eterze”. Hiperaktywność myszy w jednym z laboratoriów okazała się nie tyle nowym interesującym faktem, ile tzw. elementem odstającym (ang.outflier) bez znaczenia, produktem ubocznym niewidzialnych czynników, których ani nie znamy, ani nie rozumiemy. Jak na ironię to właśnie tego typu nadzwyczajne rezultaty mają największą szansę na opublikowanie.

  7. Lobby kombinuje jak tu wyciągnąć od podatników kasę dla siebie pod przykrywką jakże zacnej idei walki z emisją CO2 ale to ta sama grupa która tak krzyczy o ociepleniu ma w nim największy udział. Ciekawe, że państwa afrykańskie nie skarżą się na ocieplenie klimatu 😀

  8. Jestem rozczarowany większością komentarzy. Jestem zwolennikiem austriackiej szkoły ekonomii ale niestety zauważam, że dla niektórych szkoła austriacka = nauka w ogóle. Jeżeli jakakolwiek teoria naukowa mogłaby przy pewnych założeniach implikować interwencję w rynek to oznacza ze z gruntu jest niewłaściwa bo interwencjonizm to zło. Niestety, ale trzeba sobie uświadomić że teoria globalnego ocieplenia to nie teoria lewicowa jak wielu automatycznie myśli. Globalne ocieplenie to teoria opracowana przez klimatologów tak samo jak teoria ewolucji jest teorią opracowaną przez biologów, teoria względności jest teorią opracowaną przez fizyków, teoria wielkiego wybuchu jest teorią opracowaną przez kosmologów. To po prostu część współczesnej nauki, choć wiem, że zdecydowanej większości nie przekonam. Osoby które są zwolennikami austriackiej szkoły ekonomii i jednocześnie nie negują GO jak ja jest garstka. Co do kosztów walki z GO to w tym momencie wydaje mi się ( tak, to moje indywidualne odczucie) że trudno oszacować koszty i zyski walki/braku walki z GO na przestrzeni np. lat 2015-2100. Czy ktokolwiek w roku 1930 byłby w stanie dokładnie ocenić koszty/zyski, z danej polityki do roku 2015 w stosunku do sytuacji gdyby nie była ona prowadzona? Trudno ocenić z dzisiejszej perspektywy jakie PKB miałoby być w roku 2100 nawet gdybyśmy nie podejmowali działań interwencyjnych a co dopiero porównywać ten wariant z wariantem interwencyjnym. Niemniej jednak uważam że to działa na korzyść…wariantu interwencyjnego. Po prostu konsekwencje braku podejmowania działań są potencjalnie katastrofalne i niekorzystne w bardzo długiej skali czasu, choć to trudne (jeśli nie niemożliwe) do precyzyjnego pokazania na twardych danych ekonomicznych. Globalne ocieplenie ma to do siebie że trzeba podejmować decyzje z wielodekadowym wyprzedzeniem.

    1. Jeśli jesteś rozczarowany większością komentarzy to co mamy powiedzieć o Twoim, oderwanym od rzeczywistości komentarzu?

    2. Stwierdził Pan „konsekwencje braku podejmowania działań są potencjalnie katastrofalne i niekorzystne w bardzo długiej skali czasu”. Są dwa kłopoty z Pana tezą:
      1. „Potencjalna katastrofalność” (przepraszam za ten rzeczownik) to termin problematyczny, bo nie wiemy o tym, jak bardzo potencjalna jest ta katastrofa i nie mamy dowodu, że jest ważniejsza np. od katastrofy demograficznej (starzejące się społeczeństwo), katastrofy politycznej (bankructwo państwa), katastrofy gospodarczej (upadek systemów finansowych) i katastrofy dyplomatycznej (wojna z krajami innych cywilizacji). Śmiem twierdzić, że te katastrofy są dużo bardziej „potencjalne” niż „katastrofa” klimatyczna. Zatrzymanie wzrostu za cenę spowolnienia zmian klimatu te katastrofy przyspieszy.
      2. „Niekorzystne” – mocne słowo, którego słuszności trzeba dowieść. Jak liczyć tę niekorzystność? Po jakiej stopie dyskontowej, z jakimi wagami prawdopodobieństwa i wreszcie jak to przeliczać regionami. Wiele np. wskazuje na to, że Polska zyska na zmianie klimatu. W tym czasie część ludzi w Hiszpanii będzie potrzebować lepszej infrastruktury. W Holandii trzeba będzie zbudować więcej domów na wodzie, a w Skandynawii będzie mniej samobójstw. Jak to wszystko skalkulować? Nie można po prostu powiedzieć bez sensownego badania, że spowolnienie zmian (nawet nie zatrzymanie, bo zatrzymać się ich nie da!) będzie korzystne.

    3. Nikt nie kwestionuje fakt ocieplenia, ale wplyw czlowieka na nie. Zalozmy nawet, ze czlowieka wpluwa na zmiane klimatu to jakim trzeba byc durniem sadzac, ze obnizajac co2 o kilka procent zawroci ten process 🙂 ludzkosc daje sobie rade w wolnosci – jesli sie dusimy to nalezy przyspieszyc rozwijanie technologii alternatywnych robiac to Jak najszybciej spalajac dostepna energie a nie spowalniac tempo tym samym dluzej sie w tym dymie kiszac rozumiesz?

  9. Naukowcy specjalizujący się w odpowiedniej tematyce sklaniają się ku przyjęciu tezy o ludzkim wymiarze globalnego ocieplenia. Rozsądną postawą jest przyjęcie twierdzenia, że właśnie to jest bardziej prawdopodobne, choć nie na 100 %.

    „Niemniej jednak uważam że to działa na korzyść…wariantu interwencyjnego”

    Podobnie jak każda sytuacja wielkich przyszłych katastrof lub też wielkich pozytywnych wydarzeń (np. odkryć), które można zrealizować jedynie na przestrzeni dziesięcioleci lub stuleci i za pomocą wielkich środków. Trudno oczekiwać by ludzie nie specjalizujący się w danej dziedzinie i myślący w kategoriach głównie interesu własnego dobrowolnie skoordynowali tego typu przedsięwzięcia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *