Autor: Murray N. Rothbard
Tłumaczenie: Marcin Zieliński
Wersja PDF, EPUB, MOBI

Fragment książki Ekonomiczny punkt widzenia, która ukaże się nakładem Wydawnictwa Instytutu Misesa — nadal można zostać mecenasem dzieła.

frankaMedia na całym świecie kazały nam znowu oglądać znany melodramat — tę samą nieprawdziwą historię z tymi samymi bohaterami i złoczyńcami.

Frank francuski, rzekomo szlachetna waluta, został „zaatakowany”. Przedtem, we wrześniu, celem ataków był funt brytyjski, a jeszcze wcześniej korona szwedzka. „Atak” jest zawsze gwałtowny i niespodziewany niczym atak rekina w wodach przybrzeżnych. Bohaterem jest premier lub minister finansów, który rozpaczliwie próbuje „bronić wartości” waluty.

Premier Francji Édouard Balladur przyrzekł obronić „silnego franka” (franc fort) lub upaść (czyli zrezygnować), próbując to uczynić. „Obrona” miała zostać przeprowadzona nie z pomocą karabinów i samolotów, ale rezerw twardych walut wydawanych przez Bank Francji oraz miliardów dolarów przeznaczonych w tym samym celu przez Bundesbank — niemiecki bank centralny. W wielu wypadkach instytucje międzynarodowe i Rezerwa Federalna pomagają w próbach utrzymania wartości „zagrożonej” waluty.

Skoro instytucje krajowe i międzynarodowe są bohaterami, to złoczyńcami są spekulanci, których „ataki” polegają na wymianie danej waluty — franka albo funta — na waluty uważane przez nich za „twardsze” lub solidniejsze, a więc w tym przypadku na markę niemiecką, a kiedy indziej na dolara amerykańskiego.

Rezultat jest zawsze taki sam. Po wielu tygodniach histerii i potępiania ataków spekulanci w końcu wygrywają, nawet jeśli premier lub minister finansów wielokrotnie obiecują, że do dewaluacji nigdy nie dojdzie. Korona, funt i frank w ten czy inny sposób na wartości straciły. Ich stara oficjalna wartość już nie obowiązuje. Rządy tracą mnóstwo pieniędzy, ale nikt — mimo przyrzeczeń — ze swojego stanowiska nie rezygnuje. Premier Balladur zachował urząd i twarz, poszerzając „dozwolone wahania” kursu franka.

I jak zwykle, gdy histeria już przeminie, a wartość franka, funta lub korony zostanie w końcu obniżona, każdy zaczyna sobie zdawać sprawę, doznając cudu świeżego spojrzenia, że gospodarka jest w lepszym, a przynajmniej w bardziej obiecującym stanie niż przed udanym przeprowadzeniem nikczemnego „ataku”.

Skąd ta ciągła podatność walut na ataki? Dlaczego to złoczyńcy zawsze wygrywają? I dlaczego sprawy zdają się mieć lepiej po „porażce” niż przed nią?

Odpowiedzi na te pytanie są w rzeczywistości dość proste. Wartość waluty jest określana tak samo jak wartość innych towarów: im większa podaż, tym mniejsza wartość, im większy popyt, tym większa wartość. Przed XX wiekiem waluty krajowe nie były niezależnymi towarami — definiowano je w odniesieniu do określonych wagowo ilości złota lub srebra (a czasami, niestety, również w odniesieniu do obu tych kruszców). W XX wieku, a szczególnie po tym, jak w 1971 roku zniesiono ostatnie szczątki standardu złota, każda waluta stała się niezależnym towarem. Podaż franków czy dolarów składa się ze wszystkich istniejących franków lub dolarów. Popyt na salda w tych walutach zależy w dużej mierze od oczekiwań względem tego, co stanie się z ich ceną czy też wartością.

A zatem im większą inflację wywołuje rząd, tym niższa będzie wartość jego waluty, przy czym ten spadek wartości będzie się odbywał na dwa sposoby: zmniejszy się jej siła nabywcza względem dóbr i usług oraz jej wartość wyrażona w pozostałych walutach. W związku z tym walut inflacyjnych dotyczyć będzie wzrost cen krajowych oraz spadek kursów wymiany wyrażonych w innych, mniej nadmuchanych walutach. Kiedy zaś waluta jest mocno nadmuchana, to następuje od niej „ucieczka” do twardszych walut, gdyż ludzie oczekują wzrostu inflacji.

Najlepszą i najmniej inflacyjną formą pieniądza jest światowa waluta złota. Ale w przypadku istniejących krajowych walut dekretowych, niewymienialnych na złoto, z pewnością najlepszym rozwiązaniem jest pozwolenie, by kursy wymiany na rynkach walutowych swobodnie się zmieniały, dzięki czemu rynki przynajmniej mogą się oczyszczać, zapewniając tym samym, że nie pojawi się niedobór lub nadmiar jakiejś waluty. Przynajmniej wartość walut odzwierciedla podaż i popyt.

Rządy chętnie stwarzają pozory, że wartość ich waluty jest większa niż w rzeczywistości. Jeśli Francja naprawdę chce franc fort, to tamtejszy bank centralny powinien zaprzestać zwiększania podaży franków na rynku. Tymczasem rządy zwykle chcą się cieszyć zaletami inflacji (wzrostem cen, wysokimi wydatkami rządowymi, dotacjami oraz tanimi kredytami dla swoich przyjaciół i sojuszników), a jednocześnie nie cierpieć z powodu utraty prestiżu. W konsekwencji rządy zwykle ustanawiają wartość swojej waluty na poziomie wyższym od kursu wolnorynkowego.

Ustanawianie przez rządy kursów wymiany sprowadza się do sztucznego zawyżania wartości ich waluty (wprowadzenia ceny minimalnej) i sztucznego zaniżania wartości twardszych walut (wprowadzenia ceny maksymalnej), jak dolar lub marka. Skutkiem tego jest nadwyżka franków lub koron i niedobór twardszych walut.

Aby utrzymać sztucznie zawyżony kurs wymiany, rząd i jego sojusznicy muszą wydawać (marnować) miliardy dolarów na działania w istocie równoważne podtrzymywaniu cen — a wreszcie, gdy rządowi skończą się pieniądze i cierpliwość, skończą się również możliwości kontynuowania tychże działań. A ponieważ waluta o zawyżonej wartości, gdy znajdzie się pod atakiem, może pójść tylko w jednym kierunku — w dół — to spekulanci mają sposobność osiągnięcia pokaźnych i pewnych zysków.

Obarczanie spekulantów winą za tego rodzaju kryzysy jest tak samo absurdalne jak obarczanie winą handlujących na czarnym rynku za wyższe ceny w przypadku wprowadzenia kontroli cen. Prawdziwymi złoczyńcami są domniemani bohaterowie, ci urzędnicy rządowi, którzy próbują niczym Kanut Wielki rozkazywać falom oraz utrzymywać sztuczne i fałszywe kursy wymiany.

Domniemani bohaterowie są dzisiaj jeszcze bardziej nikczemni niż zazwyczaj. Od 1979 roku europejskie rządy próbują utrzymać system stałych kursów wymiany pomiędzy swoimi walutami, ograniczając dozwolone wahania do 2,25 procent powyżej lub poniżej oficjalnego kursu, a od niedawna przygotowują się na wprowadzenie wspólnej europejskiej jednostki walutowej (ECU), emitowanej przez pojedynczy europejski bank centralny od 1999 roku.

Społeczności światowej przedstawiono wspólną europejską walutę i wspólny bank centralny jako gigantyczną „jednostkę wolnego handlu”, jednak w rzeczywistości był to wielki krok w kierunku scentralizowanego rządu w Brukseli. Był to krok w kierunku starego keynesistowskiego marzenia o światowej jednostce papierowej emitowanej przez Bank Rezerwy Światowej, zarządzany przez rząd światowy.

Na szczęście za sprawą oporów wobec traktatu z Maastricht, a następnie wycofania się Wielkiej Brytanii z Europejskiego Systemu Walutowego i wprowadzenia pozwalającego zachować twarz nowego systemu dopuszczającego bardzo szerokie wahania kursów wymiany ECU i keynesistowskie marzenie są właściwie martwe. Światowy rynek znowu wygrał z keynesistowskim etatyzmem, choć wydawało się, że przewaga jest po stronie establishmentu.

W przypadku Francji był jeszcze jeden złoczyńca potępiany przez wszystkich. Niemiecki Bundesbank, obawiając się inflacji w kraju w wyniku ogromnych dotacji dla Niemiec wschodnich, nie podejmował tak inflacyjnych działań, jak chciałaby tego Francja. Jednym z rozwiązań, dzięki którym Francja lub Wielka Brytania mogłyby się cieszyć zaletami inflacji i uniknąć kłopotów wynikających ze spadku wartości waluty, jest wywieranie nacisku na kraje mające twardsze waluty, by dokonywały u siebie inflacji, co ściągnęłoby te waluty do poziomu tych słabszych.

Na szczęście Niemcy, choć dokonały niewielkiej inflacji i zmarnowały miliardy na wsparcie dla franka, nie wywoływały inflacji nawet bliskiej temu, czego chcieliby Francuzi czy Brytyjczycy. Jednak z powodu prowadzenia dosyć rozsądnej polityki monetarnej Niemców potępia się za „samolubstwo”, gdyż nie poświęcili się w pełni „Europie” — czyli keynesistowskim inflacjonistom i dążącym do centralizacji władzy kolektywistom.

Gdy rozejrzymy się wokół i zobaczymy, że rządy i organizacje opiniotwórcze na całym świecie są opanowane przez żądnych władzy kolektywistów, możemy łatwo stracić nadzieję. Jednak na naszą korzyść działa pewna potężna siła. Wolne rynki nie tylko w długim okresie, ale często również w krótkim wygrywają z władzą rządową. Rynek okazał się potężniejszy od komunizmu i Gułagu. Choć podejrzanymi spekulantami mocno się pogardza, to dzięki nim rynek znów zatriumfował nad niewykonalnymi i niegodziwymi planami mężów stanu i międzynarodowymi keynesistami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Cytat:
  • Ekonomia nie może być wyrzucona do klas szkolnych i biur statystycznych, nie może być nauką ezoteryczną. Jest to filozofia ludzkiego życia i ludzkiej aktywności, odnosi się ona do każdego i do wszystkiego. Ludwig von Mises
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W maju wsparli nas:
Pan Neil Abragimowicz
Pan Dominik Aromiński
Pan Marcin Bałazy
Pan Adam Banys
Pan Bartosz Baranowski
Pan Marek Barciński
Pan Bartosz Bartoszko
Pan Michał Basiński
Pan Kamil Becmer
Pan Konrad Berkowicz
Pan Marek Bernaciak
Pan Wojciech Bielecki
Pan Bartosz Biernacki
Pan Sebastian Bigos
Pan Artur Tadeusz Birczyński
Pan Karol Bisewski
Pan Arkadiusz Bodura
Pan Tomasz Boguszewski
Pan Rafał Boniecki
Pan Tomasz Borkowski
Pani Dominika Buczek
Pan Arkadiusz Bykowski
Pan Marceli Chałubiński
Pan Robert Ciborowski
Pan Artur Czerwiński
Pan Marcin Dabkus
Pan Wojciech Dąbek
Pan Kamil Deleżuch
Pan Marcin Dengus
Pan Michał Dębowski
Pan Tomasz Dorau
Pan Stanisław Duda
Pan Tomasz Dworowy
Pan Gniewomir Dziadek
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Eugeniusz Flibrant
Pan Jarosław Garbowski
Pan Grzegorz Gawinowski
Pan Marek Gazda
Pan Łukasz Gąsowski
Pan Hubert Gebler
Pan Marcin Głombica
Pan Marcin Gmaj
Pan Adrian Gołosz
Pan Wiktor Gonczaronek
Pan Maciej Gorzelak
Pan Daniel Góra
Pan Karol Grodzicki
Pan Stanisław Gruszka
Pan Jarosław Grycz
Pan Mariusz Grzebielucha
Pan Kamil Grzebyta
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Karol Handzel
Pan Jacek Hecht
Pan Andrzej Heydel
Pan Patryk Hołub
Pan Tomasz Hrycyna
Pan Stanisław Hyrnik
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Robert Iwaszkiewicz
Pan Marcin Jaczewski
Pan Bartosz Jakusz
Pan Mirosław Janisz
Pan Konrad Janiec
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Bartosz Jezierski
Pan Wojciech Jodłowski
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Dariusz Kabarciński
Pan Krzysztof Karp
Pan Paweł Kasprowicz
Pan Michał Kawa
Pan Piotr Kazimierski
Pan Rafał Kensy
Pan Michał Klich
Pan Tomasz Kłosiński
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Tadeusz Kominek
Pan Kamil Kopeć
Pan Jan Kosmala
Pan Tomasz Kowalczewski
Pan Rafał Kowalczyk
Pan Marcin Kowalewski
Pan Bartosz Kowalski
Pan Michał Kozar
Pan Antoni Kozielewski
Pan Andrzej Koźlik
Pan Daniel Marcin Krawieczyński
Pani Joanna Kruk
Pan Karol Krzysiak
Państwo Agnieszka i Łukasz Krzymowscy
Pan Mateusz Kućka
Pan Wojciech Kukla
Pan Tomasz Kułaga
Pan Marcin Kurzeja
Pan Mateusz Kuska
Pan Witold Kwaśnicki
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Szymon Loduchowski
Pan Maciej Lorenc
Pan Paweł Łagowski
Pan Adrian Łazarski
Pan Adrian Łukasik
Pan Mateusz Łukomski
Pan Jerzy Machowski
Pan Paweł Majdan
Pan Gracjan A. Majewski
Pan Tadeusz Malinowski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Mateusz Małż
Pan Maciej Matwiejczuk
Pan Adam Mazik
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pan Dawid Megger
Pan Miłosz Mirowski
Pan Paweł Młynarek
Państwo Magdalena i Marcin Moroniowie
Pan Igor Mróz
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Błażej Naczyński
Pan Tomasz Netczuk
Pan Łukasz Niedziałek
Pan Konrad Niemotko
Pan Dawid Nowak
Pan Paweł Nowak
Pan Filip Nowicki
Pan Marek Oleszko
Pani Karolina Olszańska
Pan Rafał Opryszczko
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Adam Pajęcki
Pani Maria Papis
Pan Wojciech Peisert
Pan Łukasz Piątkowski
Pan Iwo Pietrala
Pan Mateusz Pigłowski
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Rafał Podgórski
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Alfred Podstolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Tomasz Polkowski
Pan Andrzej Pondarzewski
Pan Maciej Przepiórka
Pan Artur Puszkarczuk
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Dominik Pytlewski
Pan Michał Rałowski
Pan Jacek Rusiecki
Pan Karol Rzepiela
Pan Jakub Sabała
Pan Michał Sałaban
Pan Mateusz Sawicki
Pan Maciej Seremek
Pan Paweł Sierzupowski
Pan Wojciech Siłko
Pan Jarosław Skoczylas
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Maksymilian Spik
Pan Rafał Staniec
Pan Jan Stasiczak
Pan Piotr Szewc
Pan Władysław Szewc
Pan Łukasz Szostak
Pan Michał Szymanek
Pan Maciej Szymański
Pan Adam Ślązak
Pan Marek Świerk
Pan Jan Maria Talar
Pan Tomasz Trocki
Pan Krzysztof Turowski
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Osman Waroński
Pan Piotr Warzecha
Pan Aleksander Adam Wegner
Pan Marek Wiatroszak
Pan Karol Więckowski
Pan Jacek Wilk
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Jacek Wołpiuk
Pan Michał Woźnikiewicz
Pan Paweł Wójtowicz
Pan Piotr Wrotny
Pan Tomasz Wyszogrodzki
Pan Karol Wyszyński
Pani Mariola Zabielska-Romaszewska
Pan Karol Zdybel
Pan Jakub Zelek
Pan Marek Zemsta
Pan Andrzej Zientek
Pan Dawid Zięba
Pan Aleksander Żarnowski
Pracownik Santander Bank
Łącznie otrzymaliśmy 29 345,82 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>