Cheang: Pierwotna katolicka nauka społeczna – państwo jako rabuś

15 lipca 2015 Etyka komentarze: 2

Autor: Bryan Cheang
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Sylwia Golas
Wersja PDF, EPUB, MOBI

katolickaDziś wielu chrześcijan uważa za naturalne przyjęcie doktryny konserwatyzmu społecznego w kwestii polityki i porządku publicznego. Zauważalni są oni nie tylko podczas prowadzenia publicznych demonstracji przeciwko temu, co uważają za występki społeczne, Ale zwykle również dopominają się o odpowiednie ustawodawstwo, które ma regulować, kontrolować i zakazywać owych praktyk. Gorliwość religijną (która nie jest problemem per se) — taką jak ta, która przyczyniła się do prohibicji alkoholu w 1920 roku, obserwujemy również i dziś. Liczne rządy na całym świecie stworzyły prawo, które pokojowe i dobrowolnie odbywane czynności seksualne między osobami tej samej płci uznaje za przestępstwo. Chrześcijańscy liderzy i ruchy polityczne mają swoje zasady postępowania.

Według Normana Horna „chrześcijanie nie mają możliwości, by zharmonizować poglądy o charakterze politycznym i kulturowym, które przedstawiają w pozornie jedynym odpowiednym świetle. Brak zgodności leży w obszarze ich teologii dotyczącej państwa i prawa. To powoduje, że popełniają błąd w rozumowaniu, uważając, że to państwo powinno rozwiązać dany problem (poprzez większą ilość ustawodawstwa, większą ilość regulacji prawnych), a Kościół powinien jedynie stać spokojnie w szeregu”[1].

Pogląd ten zakłada raczej optymistyczną wizję możliwości i siły państwa w walce z grzechem i jego skutkami. Jak na ironię, sprzeciwia się to koncepcji św. Augustyna, wybitnego chrześcijańskiego teologa i filozofa, który zajmuje ważne miejsce w Kościele i historii Zachodu. Jako myśliciel miał niewątpliwie ogromny wpływ już u samego początku historii Kościoła.

W dziele Państwo Boże św. Augustyn wyjaśnia, że ludzkość dzieli się na dwie grupy: jedną należącą do państwa niebieskiego, drugą do ziemskiego. Państwo niebieskie składa się z tych, którzy kochają Boga ponad wszystko inne. państwo ziemskie natomiast, z tych, którzy kochają siebie samych, a ich działania są napędzane poprzez żądzę władzy.

Dwie miłości więc powołały dwa państwa: miłość własna, posunięta aż do pogardy Boga, powołała państwo ziemskie; miłość Boga zaś posunięta aż do pogardzania sobą, powołała państwo niebieskie […]. Tamto [państwo ziemskie] w osobach władców swych lub ujarzmionych przez siebie narodach opanowane jest przez żądzę panowania; w tym [państwie niebieskim] wszyscy służą sobie w miłości wzajemnej: przełożeni sprawują pieczę, a poddani okazują posłuch. [14:28]

Podążając tym tokiem, Augustyn twierdzi, że prawdziwa sprawiedliwość, która „dzięki temu, że służy Bogu, dobrze rozkazuje wszystkiemu, co podlega człowiekowi” jest po prostu nieobecna na ziemi z powodu grzesznej natury ludzkiej występującej w państwie ziemskim.

Mając to na uwadze, św. Augustyn przyrównał państwo do przestępczej bandy złodziei i rabusiów:

Czymże są więc wyzute ze sprawiedliwości państwa, jeśli nie wielkimi bandami rozbójników? Bo czyż i rozbójnicze bandy są czymś innym niż małymi państwami? Wszak i banda jest gromadą ludzi rządzących się rozkazami swe­go przywódcy, związaną przez ugodę o wspólności i rozdzielającą zdobycz wedle przyjętego przez się prawa. Gdy plaga ta przez napływ niegodziwych ludzi rozrasta się tak dalece, iż opanowuje niektóre okolice, zakłada swoje placówki, zagarnia miasta, ujarzmia narody, wówczas jawnie przyjmuje nazwę państwa, do czego się już cał­kiem wyraźnie przyczynia bynajmniej nie wyrzeczenie się chciwości, ale przydanie do niej bezkarności. Toteż udana i zarazem słuszna była odpowiedź jakiegoś pojmanego korsarza, udzielona sławnemu Aleksandrowi Wielkie­mu. Gdy bowiem król ten zapytał go, czym się powodował uprawiając rozbój na morzu, tamten z nieukrywaną zuchwałością odrzekł: „Tym samym, co i ty, uprawiając rozbój po całym świecie. Ponieważ jednak ja posługuję się przy tym małym okręcikiem, nazywają mnie rozbójnikiem, a że ty używasz do tego wielkiej floty, przeto zwą cię wodzem”. [4:4]

Oczywiście św. Augustyn nie był anarchistą. Pomimo tego, że polityki prowadzone przez państwa nie są doskonałe i brak w nich prawdziwej sprawiedliwości, wciąż mają, według niego, boski cel do wykonania. Ich podstawową funkcją jest zapewnienie odrobiny społecznego pokoju na ziemi, by zapobiec hobbesowskiej „wojnie wszystkich przeciwko wszystkim”.

Mimo że Augustyn nie krytykował państwa w sposób, jaki robił to Murray Rothbard — uważając, że to jedynie „rozrośnięty gang złodziei” — wciąż wyraźnie zaznaczał, że państwo nie było instytucją moralną samą w sobie.

Robert Dyson wnioskuje zatem:

Państwo jest wynikiem i wyrazem grzechu. Podobnie jak choroby, śmierć i wszystkie inne cierpienia tego świata są wynikiem upadku pierwszych ludzi [Adama i Ewy]. Ściślej, jest to wynik zmiany dokonanej w naturze ludzkiej i ludzkiej woli spowodowany przez ów upadek. Państwo nie jest, jak wcześniej było dla Platona czy Arystotelesa, naturalną częścią ludzkiego życia, czy naturalnym forum dla rozwoju i wyrażania charakteru oraz potencjału ludzkiego. To nienaturalne wystąpienie od utworzonego porządku[2].

Powinno to stanowić otrzeźwiające przypomnienie dla chrześcijańskich etatystów, którzy tak bezkrytycznie przyznają państwu pewne pozory autorytetu moralnego. Nie ma sensu w zwalczaniu grzechu przez z natury wadliwą instytucję, która sama w grzechu pozostaje. Musimy spojrzeć poza mistyczną aurę państwa i uświadomić sobie, że „cesarz” jest nagi. Gorliwość religijna pozbawiona poznania prawdy jest szkodliwa i kosztowna.

 

[1] Norman Horn, „How the Church can reasonably respond to same-sex marriage Simply put, in the face of social vices, they are drawn to whatever government-initiated public policies that are being perpetuated to curb them”, marzec 2013.

[2] R.W. Dyson, „The Political Theology of St. Augustine of Hippo”, [w:] Normative Theories of Society and Government, Edwin Mellen Press, Lewiston 2003.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Bryan Cheang

Pozostałe wpisy autora:

2 Komentarze “Cheang: Pierwotna katolicka nauka społeczna – państwo jako rabuś

  1. kto by pomyślał, że Augustyn z Hippony był takim niebezpiecznym ekstremistą?
    A bardziej serio: wiadomo, że „grzebiąc” w najstarszej literaturze pobocznej chrześcijaństwa łatwo też trafić na czystych komunistów – były obecne poglądy od Sasa do lasa . Z resztą to normalne w społeczności.

  2. Ale to nie jest dzieło poboczne chrześcijaństwa tylko traktat doktora Kościoła. Najważniejszego filozofa do czasu św. Tomasza. Papież Benedykt 16 uznał, że to najważniejsza praca św. Augustyna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy