Machaj: Rozdział 24. podręcznika „Wolna przedsiębiorczość” – Globalizacja i handel międzynarodowy

26 sierpnia 2015 Teksty komentarze: 0

Autor: Mateusz Machaj
Wersja PDF

Poniżej przedstawiamy wersję roboczą rozdziału dwudziestego czwartego podręcznika do przedsiębiorczości, opracowywanego w ramach projektu „Wolna przedsiębiorczość”. Tekst zostanie poddany skrupulatnemu opracowaniu redakcyjno-korektorskiemu, dlatego na obecnym etapie prosimy przede wszystkim o uwagi merytoryczne, dotyczące między innymi klarowności wywodu, poprawności rozumowania, łatwości języka czy trafności przykładów etc.

globalizacja#globalizacja #przepływ kapitału #kapitał zagraniczny #handel międzynarodowy

W tym rozdziale nauczysz się:

  • Czym są procesy globalizacyjne.
  • Jaką rolę odgrywa w nich przepływ kapitału.
  • Jaki związek ze wzrostem gospodarczym ma kapitał zagraniczny.
  • Jakie jest powiązanie przepływu kapitału z handlem międzynarodowym.

Pod pojęciem globalizacji najczęściej rozumie się proces zwiększania gospodarczej integracji między dotychczas mniej gospodarczo powiązanymi częściami świata. Przykładowo kraje z dalekiego wschodu zaczynają nawiązywać stosunki ekonomiczne z innymi odległymi regionami planety. Z jednej strony dotyczy to nawiązywania stosunków stricte handlowych, a więc eksportowania oraz importowania dóbr i usług. Eksportowanie to sprzedaż towarów poza wytyczone polityczne granice. Importowanie to z kolei kupowanie towarów spoza takowych granic. Z drugiej jednak strony integracja gospodarcza dotyczy nie tylko przepływu samych towarów, czy nawet surowców i półproduktów potrzebnych do produkowania. Dotyczy to także przepływu środków finansowych, nazywanym również przepływem kapitału. Oznacza to sytuację, w której przedstawiciele jednego rejonu geograficznego (lub politycznego) inwestują posiadane zasoby majątkowe w innym rejonie.

Powyższy, skrótowo opisany, proces występuje tak naprawdę ciągle od momentu, gdy ludzie zaczęli rozwijać się gospodarczo. Występuje już od sytuacji, kiedy niegdyś dwa odseparowane od siebie plemiona zaczęły wymieniać między sobą dobra i usługi. Proces ten był kontynuowany, gdy wykształcały się większe jednostki polityczne. Na przykład gdy na terenach polskich miasta położone na północy kraju zaczęły wzmacniać handel z miastami z południa. Procesem pogłębiania integracji było wytyczenie szlaków handlowych poprzez pustynie w Afryce, które pozwalały nawiązywać stosunki handlowe między Europą a Zachodnią Afryką.

Ponieważ proces przemian gospodarczych ulega ciągłym zmianom, to żadne rozwiązanie nie jest dane na zawsze. Pogłębianie integracji na skutek przemian ekonomicznych i technologicznych będzie zmieniać stosunki ekonomiczne. I tak świetność szlaków handlowych przez Afrykę została osłabiona przez portugalskie wyprawy, które pozwoliły na stworzenie alternatywnych tras morskich, a dotychczasowe osłabiły.

Tego typu przemiany, choć wiekowe i uznawane przez nas dziś za oczywiste, następują w podobny sposób w ostatnich dziesięcioleciach i będą następować w kolejnych. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu po drugiej wojnie światowej wchodząc do pomieszczenia w angielskim domu większość rzeczy była oznaczona jako „Made in England”. Dzisiaj wiele z nich jest produkowana poza granicami Wielkiej Brytanii, najczęściej przez firmy, które operują w wielu różnych krajach i korzystają z różnych rynków czynników produkcji. Niektórzy podnoszą zarzut, że takie uzewnętrznianie produkcji musi przynosić negatywnie konsekwencje w postaci trwałego wzrostu bezrobocia. Dane gospodarcze nie podzielają tych kasandrycznych wizji. O ile w danym sektorze zatrudnienie z pewnością może spaść, o tyle całkowicie długookresowe bezrobocie nie musi trwale wzrosnąć, jak pokazują przykłady wielu bogatych i rozwiniętych krajów, które krajowe przemysły upadły.

Przepływy kapitałowe są jednym z ważniejszych czynników w procesie gospodarczego wzrostu, a przede wszystkim gospodarczego nadganiania (ekonomiści nazywają to „efektem konwergencji”). Gdy kraj biedniejszy wchodzi na ścieżkę wzrostu gospodarczego, praktycznie zawsze współwystępuje to z napływem do niego kapitału, a w konsekwencji wzrostem pieniężnej wartości importu nad eksportem. Żeby zrozumieć tę zależność wyobraźmy sobie przypadek małej miejscowości, którą potraktujemy jako osobny mały kraj. Załóżmy, że do miejscowości przyjeżdża bogaty warszawski inwestor, który postanawia w niej stworzyć małą fabrykę mebli. W tym celu przyjeżdża ze swoimi pieniędzmi, by wykupić ziemię, zatrudnić budowlańców i przygotować fabrykę, a następnie ściąga potrzebne surowce produkcyjne i zatrudnia pracowników (oczywiście nie musi fizycznie przywieźć ze sobą pieniędzy, może je wydawać za pomocą przelewów bankowych).

Ten proces możemy śmiało określić mianem napływu kapitału. Wraz z nim następują dwa dodatkowe zjawiska. Po pierwsze, jak wspomnieliśmy, zwiększa się z tym napływem kapitału import towarów. Pieniądze, które ma w swojej dyspozycji inwestor, służą sfinansowaniu zakupu surowców i materiałów potrzebnych do stworzenia i prowadzenia fabryki. Część pieniędzy jest wypłacona na wynagrodzenia, a one z kolei są wydawane na różne produkty, nie tylko te w miasteczku, ale również na zakup innych towarów spoza. Zresztą większe zasoby nawet wydane w miejscowych sklepach i restauracjach będą oznaczać konieczność zwiększenia „importowych” zamówień przez tych właśnie właścicieli sklepów i restauracji. Dlatego w krajach rozwijających się niezwykle częstym i charakterystyczny zjawiskiem jest występowanie napływu kapitału zagranicznego połączone z deficytem handlowym (większa wartość importu nad eksportem). Jedno tak naprawdę musi pociągać drugie. Dlaczego? Ponieważ przewaga importu nad eksportem oznacza przewagę nie w jakiejś ilości fizycznej, tylko przewagę w kategoriach pieniężnych. Za import na przykład płaci się pół miliona dolarów, a na eksporcie zarabia się 400 tysięcy dolarów. Oznacza to, że skądś dany region musi mieć dodatkowe pieniądze, żeby więcej kupować (importować) niż sprzedawać (eksportować). Źródłem tego w naszym przypadku jest nasz hipotetyczny warszawski inwestor spoza miasteczka.

Po drugie, przy tym procesie następuje również wzrost płac lub/i wzrost zatrudnienia. Gdy kapitał napływa do miasteczka, to musi zmobilizować siłę roboczą do podjęcia u niego zatrudnienia. Może ich zwerbować albo już spośród osób pracujących, albo bezrobotnych. Może tego dokonać de facto tylko poprzez zaoferowanie im lepszych warunków, niż mają obecnie. Dla bezrobotnych praca nawet za małe pieniądze to i tak więcej niż brak jakiegokolwiek zarobku. Natomiast, aby zachęcić pracowników do opuszczenia swoich dotychczasowych miejsc pracy, inwestor musi im zaoferować wyższe płace lub lepsze warunki pracy (np. dodatkowe świadczenia zdrowotne, dowóz do pracy, wyżywienie w pracy etc.).

Nasz przykład małego miasteczka jest tylko pewnym myślowym eksperymentem, ale ta zasada działa w istocie w procesach globalizacji, które następują na świecie. Kraje biedniejsze doświadczają napływu kapitału zagranicznego, pojawia się deficyt handlowy, a wraz z tymi procesami powoli podnoszą się lokalne płace. Nie inaczej było i jest z Polską jako krajem rozwijającym się. Od lat dziewięćdziesiątych wieku dwudziestego Polska doświadcza niemal systematycznego napływu kapitału zagranicznego, a wraz z nim większej wartości pieniężnej importu nad eksportem. Warto przy tym zauważyć, że wyższa pieniężna wartość importu nad eksportem nie kłóci się z rozwojem samego eksportu, który w Polsce również rozkwita.

Oprócz tego wraz z napływem kapitału zagranicznego w Polsce podnoszą się płace. Szczególnie jest to widoczne, gdy zbadamy średnie płace w różnych województwach, branżach i na różnych szczeblach. We wszystkich przypadkach kapitał zagraniczny średnio płacił więcej polskim pracownikom niż kapitał krajowy (patrz ramka). Warto jednak zwrócić uwagę na to, że ta różnica się systematycznie zacierała od 2000 roku i krajowe firmy są w stanie stopniowo nadganiać z ofertami pracy, jeśli chodzi o warunki finansowe.

Z jednej strony jest to efekt samego wzrostu gospodarczego, ale z drugiej również efekt rozlewania się korzyści zagranicznego kapitału na gospodarkę. Warto bowiem zadać sobie pytanie, dlaczego kapitał zagraniczny jest w stanie płacić więcej niż kapitał krajowy. Różnica nie wynika bowiem tylko z tego, że zagraniczni inwestorzy są zasobniejsi w środki finansowe. Wynika również tego, że są w stanie tworzyć miejsca pracy, które dostarczają wyższą ekonomiczną wartość. Takie, które są bardziej „produktywne”. Dzięki temu, że pracownik wytwarza wyższą wartość, pracodawca zza granicy jest w stanie wypłacić mu wyższą pensję. Z czego to może wynikać? Czynniki mogą być różne. Zagraniczna firma ma powiązania międzynarodowe, ma dostęp do większych rynków, dostawców, odbiorców. Ma również najczęściej dostęp do lepszych technologii, a także do sprawdzonych i przetestowanych systemów zarządzania oraz organizacji działalności gospodarczej. To może również tłumaczyć częściowo, dlaczego firmy krajowe są w stanie nadganiać zagraniczne w oferowanych płacach — ponieważ takie czynniki jak technologia, zarządzanie, kultura organizacji, kontakty między firmami są czynnikami, z którymi krajowe firmy mogą się zapoznawać dzięki obecności na rynku firm zagranicznych. Czy to przez relacje z tymi firmami, czy to przez pracowników przechodzących między firmami albo samych polskich inwestorów uczących się od zagranicznych współinwestorów.

Na koniec warto w tym miejscu zaznaczyć, że nie każdy napływ kapitału zagranicznego działa w ten sposób. Działa on tak, gdy kapitał napływa w związku z przeprowadzanymi w danym kraju inwestycjami. Inaczej będzie na przykład, gdy kapitał wpłynie do kraju po to, aby kupić obligacje rządowe — tak jak to działo się w ostatnich kilkunastu latach w Grecji. Dlatego warto pamiętać o tym, że za słowem „kapitał” mogą się kryć zupełnie inne zjawiska. „Napływem kapitału” jest zarówno rozpoczęcie bezpośredniej inwestycji zagranicznej, na przykład postawienie fabryki przez koncern koreański w Polsce, ale tak samo jest nim napływ do kraju kapitału spekulacyjnego, który jest krótkoterminowy i nietrwały. Dlatego ocena procesów globalizacyjnych wymaga bardziej dogłębnej i kompleksowej analizy, której nie sposób dokonać w tym rozdziale. Dużo zależy od konkretnych uwarunkowań prawnych i charakterze przepływającego między krajami kapitału.

W procesach globalizacyjnych można dostrzec pewną prawidłowość dotyczącą unifikacji i regionalizacji jednocześnie. Przykładowo duże grupy kapitałowe posiadają sieci restauracji w wielu różnych krajach, podobnie jak sieci sklepów odzieżowych, co powoduje, że na pewnym poziomie nawyki żywieniowe i moda mogą się do siebie globalnie zbliżać mimo różnic kulturowych. Jednocześnie jedno z podstawowych narzędzi globalizacji — Internet — pozwala też mniejszym biznesom wyruszać na szerokie wody i podbijać bardziej wyrafinowane gusta. O wiele łatwiej jest funkcjonować sprzedawcom specjalistycznych herbat, nietypowym twórcom muzycznym, czy wyrafinowanym rzemieślnikom, i dotrzeć do swoich potencjalnych klientów. Dlatego globalizacja zawiera w sobie ogromny potencjał zarówno do ujednolicania jak i różnorodności.

 

Ramka: Czy wiesz, że firmy krajowe w Polsce płaciły w roku 2014 średnio 40% mniej niż firmy z kapitałem zagranicznym (raport Sedlak&Sedlak)? Różnice były widoczne w przypadku wszystkich województw, a także w przypadku wszystkich szczebli dochodowych. Oznacza to, że w firmach z dominacją kapitału zagranicznego średnio lepiej zarabiali nie tylko prezesowi i menedżerowie wyższych szczebli, lecz również pracownicy średniego oraz niższego szczebla.

Ramka 2: Tabelka wzrost średnich płac od 2000 w kilkudziesięciu rozwijających się krajach.

Zadania:

  • Wyjaśnij jakie są efekty napływu inwestycyjnego kapitału zagranicznego do kraju.
  • Czym jest deficyt handlowy?
  • Dlaczego przy wzroście gospodarczym dochodzi najczęściej do deficytu handlowego?
  • Dlaczego kapitał zagraniczny płaci średnio więcej pracownikom niż kapitał krajowy?
  • Czym jest globalizacja?
  • Czy globalizacja musi oznaczać ujednolicenie gustów?

 

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Mateusz Machaj

O Autorze:

Mateusz Machaj

dr hab. Mateusz Machaj - Instytut Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Wrocławskiego, założyciel oraz główny ekonomista Instytutu Misesa.

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *