Machaj: Rozdział 25. podręcznika „Wolna przedsiębiorczość” – Produkcja intelektualna i materialna

1 września 2015 Teksty komentarze: 0

Autor: Mateusz Machaj
Wersja PDF

Poniżej przedstawiamy wersję roboczą rozdziału dwudziestego piątego podręcznika do przedsiębiorczości, opracowywanego w ramach projektu „Wolna przedsiębiorczość”. Tekst zostanie poddany skrupulatnemu opracowaniu redakcyjno-korektorskiemu, dlatego na obecnym etapie prosimy przede wszystkim o uwagi merytoryczne, dotyczące między innymi klarowności wywodu, poprawności rozumowania, łatwości języka czy trafności przykładów etc.

wolna przedsiębiorczość#produkcja materialna #produkcja intelektualna #postęp gospodarczy #innowacje

W tym rozdziale nauczysz się:

  • O materialnej stronie produkcji
  • O intelektualnej stronie produkcji
  • O tym, jak postęp zmienia sposoby produkcji

W czasach ekonomii klasycznej dominowało ujęcie produkcji jako czegoś materialnego i fizycznego. Wspominaliśmy o tym w pierwszych rozdziałach. Szczególnie widoczne było to w ekonomii socjalistycznej, gdzie tworzenie produktu postrzegano przede wszystkim jako materialne przetwarzanie świata wkoło i mieszanie go z fizyczną pracą. Niemalże krew, pot i łzy miały odpowiadać za wytworzoną fizycznie wartość. W praktyce ekonomicznej jednak tworzenie produktu odbywa się głównie za pomocą pracy umysłowej. I nie chodzi tylko i wyłącznie o jego projektowanie, ale o same wykonywanie dobra, albo bezpośrednie świadczenie usług. Widać to na przykładzie w zasadzie każdego zawodu.

Zwróćmy uwagę na to, jak diametralnie zmieniła się produkcja wielu usług i towarów przez ostatnie dziesięciolecia. Dotyczy ona w zasadzie wszystkich zawodów. Przyjrzyjmy się chociażby zawodom bankowca, mechanika samochodowego czy lekarza. Bankowiec sto la temu, działający w jakimś mieście, musiał orientować się mniej więcej, który kredytobiorca jest godny zaufania, to jest jaka jest jego zdolność kredytowa (czyli możliwość spłacania pożyczonych pieniędzy). Oprócz tego bankowiec starał się monitorować potencjalne inwestycje, które mogą przynieść satysfakcjonujące zwroty na kapitale. Dzisiejszy bankowiec operuje dużo większą liczbą danych. Posługuje się daleko bardzo skomplikowanymi metodami szacowania zdolności kredytowej, ma do dyspozycji dużo bardziej zaawansowane narzędzia statystyczne. Ma także dostęp do znacznie skuteczniejszego przetwarzania danych i wyciągania z nich potrzebnych informacji.

Nie inaczej uległa zmianie ewolucja zawodu lekarza. Kluczowe było oczywiście pogłębienie wiedzy przez ostatnie kilkadziesiąt lat, które pozwoliło na dokładniejsze klasyfikowanie wirusów, bakterii i chorób, a następnie powiązywanie ich z konkretnymi metodami diagnostycznymi i terapiami. W efekcie rozwinęła się również farmacja. Oprócz niej nastąpił postęp w badaniach dodatkowych. Lekarz nie opiera się dzisiaj na badaniu klinicznym, ale zleca kolejne: rentgen, rezonans, USG. Wszystkie powyższe czynniki sprawiają, że współczesny lekarz musi lepiej się orientować w narzędziach ochrony zdrowia pacjenta. Oczywiście w branży medycznej powstawało dużo więcej specjalizacji. Jeden lekarz nie jest w stanie znać się na wszystkim. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet wyspecjalizowany lekarz musi mieć dużo większy ogląd sytuacji i dostępnych metod niż lekarz sprzed dziesiątek lat.

Równie dobrym przykładem jest zawód mechanika samochodowego. Kiedyś mechanikiem była osoba z wkrętakiem w ręce, która dobrze potrafiła sprawdzić wytrzymałość i funkcjonalność części mechanicznych samochodu. W tej chwili nasze pojazdy są znacznie bardziej skomplikowane. Mechanik ma do czynienia z zaawansowaną elektroniką samochodową i powiązanymi z nią elementami komputerowymi; skomplikowały się również części mechaniczne. I chociaż tutaj również wprowadzony został głęboki podział pracy i specjalizacja, to mechanik wie dużo więcej niż mechanik sprzed kilkudziesięciu lat. Musi być w stanie podłączyć komputer, przeanalizować diagnostykę komputerową i być w stanie zlokalizować problem, który niejednokrotnie dużo trudniej odnaleźć niż w znacznie prostszych samochodach.

Te tendencje do wzrostu roli pracy intelektualnej nad materialną są zauważalne w krajach, które doświadczyły wysokiego wzrostu gospodarczego. Co więcej, ponieważ dobra kapitałowe, wyprodukowane narzędzia, stają się bardzo powszechne w tych gospodarkach, to stają się relatywnie tańsze. Zaś na znaczeniu ekonomicznym zyskuje coraz bardziej praca intelektualna i to za nią przede wszystkim płacimy duże kwoty. Nie oznacza to jednak, że taka praca nie przynosi istotnej ekonomicznej wartości. Przeciwnie, to dzięki niej osiągamy coraz to lepszą efektywność w tworzeniu produktów i dostarczaniu ich w dużej ilości konsumentom.

Wyjdźmy od prostego przykładu trochę większego sklepu spożywczego. Właściciel tego sklepu nie tylko wystawia towar na półki, ale odpowiednio stara się je pogrupować tak, aby klientowi łatwiej było je odnaleźć. Sklep powinien być zorganizowany tak, aby sprawnie można było się po nim przemieścić z wózkiem bez konieczności zbytniego krążenia, czy wpadania na innych klientów. Kasy muszą sprawnie obsługiwać klientów, braki na półach powinny być szybko uzupełniane dostawami z magazynu, a w razie nagłego zwiększenia kolejki pojawia się system przesuwania pracowników np. od magazynu do drugiej kasy, która pozwoli szybciej obsłużyć klientów. Do tego dochodzą sprawy z zaopatrzeniem, dbaniem o media, dostawy wody, prądu, terminal do kart kredytowych…

To jest oczywiście trywialny przykład, który każdy z nas może dziś obserwować w większości sklepów. Ale jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych w Polsce tak było w niewielu sklepach. Sprawność obsługi klientów była na dużo słabszym poziomie, podobnie jak organizacja w dostarczaniu produktów. Zakupy były bardziej uciążliwe i trwały dużo dłużej. Zastosowanie wiedzy o tym, jak te procesy usprawnić, dało znaczną przewagę tym sklepom, które takie rozwiązania wdrożyły (potem podążyły następne). Wiedza o tym, jak realizować sprzedaż, nazywana know-how, jest trudna do przecenienia.

Analogicznym do tego przypadkiem jest przykład amerykańskiej linii lotniczej Southwest, która odniosła ogromny rynkowy sukces. Odróżnili się od swoich konkurentów tym, że skupili się na tym, aby tak zoptymalizować załadunek i rozładunek pasażerów, że mogliby wyraźnie szybciej obsłużyć klienta od swoich konkurentów. Szybciej usadzają pasażerów i szybciej przygotowują samoloty po wylądowaniu do przyjęcia pasażerów na kolejny lot. Skupienie się na aspektach zarządzania tymi działaniami doprowadziło ich do rynkowego sukcesu i sporych oszczędności czasu oraz zasobów. Zaś wiedza o tym, jak tego dokonać, okazała się bardzo dużo warta. To są przykłady dotyczące rynku detalicznego i sprzedaży finalnej. Ale teraz wyobraźmy sobie przypadek firmy samochodowej, która zamawia części z różnych firm i krajów stron świata, aby w jeszcze innym dokonać złożenia maszyny. Cały proces musi być uważnie zorganizowany, a na każdym etapie występuje kontrola jakości części oraz ich wykonania. Wiążą się z tym szeroko zakrojone działania logistyczne, związane z transportem tak części jak i samego samochodu, trafiającego do klienta. Sprawne zarządzanie produkcją to główne źródło sukcesu dla takiej firmy — aby z jednej strony produkt był odpowiedniej jakości, a z drugiej strony aby w miarę szybko dotarł do odbiorcy.

Dostępność do fizycznych materiałów staje się coraz mniejszym problemem. Zwłaszcza w krajach rozwiniętych, głównie za sprawą wytworzonych przez człowieka narzędzi. To, co staje się największym wyzwaniem, to skuteczne się nimi posługiwanie. Mówiąc „narzędzia”, mamy na myśli nie tylko fizyczne przedmioty, ale także dostępne metody zarządzania. Dlatego na przykład w Polsce rozwinęły się z sukcesem firmy konsultingowe, czyli po prostu doradzające innym firmom, jak powinny działać, aby być efektywnym. Jak szukać finansowania, jak zorganizować pracę, jak zatrudniać ludzi, jak ich zwalniać, w których departamentach jakich ludzi przyjąć oraz co im dodać do dyspozycji. Jak wymieniać informacje z klientami i dostawcami oraz które rozwiązania logistyczne wybierać.

Wszystkie te czynniki odgrywają tak dużą rolę w tworzonym produkcie, w tworzonej ekonomicznej wartości, że aspekty materialne stanowią jej mniejszą część. Nie oznacza, że jest to część w ogóle nieistotna. Oznacza to natomiast, że ta pozostała jest bardzo ważna i nie należy jej deprecjonować. Dlatego nie ma na przykład nic negatywnego w tym, że jakaś firma w Polsce nie produkuje samodzielnie wszystkich elementów produktu, które sprzedaje, obojętnie, czy mówimy o stoczni robiącej statki, czy firmie odzieżowej szyjącej ubrania. Decyzja o tym, aby część półproduktu wytworzyć w innym kraju jest często w pełni racjonalna i pozwala na zwiększenie efektywności np. poprzez obniżenie cen produktu, wykonanie go szybciej lub lepiej (przyczyny takie decyzji mogą być różne i zależą od konkretnego przypadku).

 

Ramka: Cechą charakterystyczną krajów rozwijających się jest w coraz większym stopniu zatrudnianie ludzi w sektorze usług.

Ramka 2: Rysunek procentowego zatrudnienia w poszczególnych sektorach gospodarki (rolnictwo, usługi, przemysł) np. dla Polski, lub USA itd.

Zadania:

  • Podaj na kilku przykładach zwiększenie znaczenia wiedzy w różnych zawodach.
  • Podaj przykłady pracy intelektualnej, która znacząco zwiększa wartość produktu.
  • Dlaczego intelekt odgrywa coraz większą rolę w tworzeniu dóbr?
  • Wyjaśnij błąd w rozumowaniu „montowanie jest gorsze od tworzenia”.

 

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Mateusz Machaj

O Autorze:

Mateusz Machaj

dr hab. Mateusz Machaj - Instytut Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Wrocławskiego, założyciel oraz główny ekonomista Instytutu Misesa.

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy