Machaj: Rozdział 2.7 podręcznika „Wolna przedsiębiorczość” – Konkurencja przedsiębiorcza a postęp gospodarczy

16 listopada 2015 Teksty komentarze: 0

Autor: Mateusz Machaj
Wersja PDF

Poniżej przedstawiamy wersję roboczą rozdziału siódmego działu drugiego „Przedsiębiorczość w teorii” podręcznika do przedsiębiorczości, opracowywanego w ramach projektu „Wolna przedsiębiorczość”. Tekst zostanie poddany skrupulatnemu opracowaniu redakcyjno-korektorskiemu, dlatego na obecnym etapie prosimy przede wszystkim o uwagi merytoryczne, dotyczące między innymi klarowności wywodu, poprawności rozumowania, łatwości języka czy trafności przykładów etc.

postęp#wzrost gospodarczy #postęp #innowacja #masowa produkcja #konkurencja

W rozdziale nauczysz się:

  • W jaki sposób przedsiębiorcze działania rozprzestrzeniają się na cały rynek.
  • Dlaczego pozornie ekskluzywne innowacje służą całemu społeczeństwu
  • Jaką rolę odgrywa w tym procesie konkurencja
  • Jak konkurencja napędza gospodarczy postęp

W poprzedniej części podręcznika omawialiśmy zagadnienie wzrostu gospodarczego. Zwróciliśmy uwagę na to, że gospodarczy postęp wynika przede wszystkim z zastosowanych przez przedsiębiorców innowacji. A więc konkretnych pomysłów gospodarczych na to, jak skutecznie zwiększyć zasób produkcji, albo jak skutecznie produkować wiele rzeczy, oszczędzając przy tym nakłady. W poprzedniej części mówiliśmy również o tym, że w procesie produkcji wymienia się umownie trzy czynniki produkcji: ziemię (z zasobami naturalnymi), kapitał (maszyny, półprodukty etc.) oraz pracę. Dokładanie każdego z tych czynników produkcji jest w stanie zwiększyć produkcję, ale będzie to czynić w sposób względnie wolny.

Pomyślmy chociażby o prostej produkcji rolnej, w której bardzo prostymi metodami i narzędziami produkujemy żywność. Zwiększenie terenów uprawnych pozwoli nam na wzrost produkcji. Dodanie kolejnych pracowników również. Podobnie jeśli wyposażymy ich w dodatkowe narzędzia tego samego typu co dotychczas. Każde zwiększenie pracy, ziemi i dóbr kapitałowych przełoży się jakoś na większą produkcję. Sęk jednakże w tym, że długookresowo takowe zwiększenie nie przełoży się w sposób gwałtowny, wykładniczy — taki, że będziemy znacznie, znacznie bogatsi. Aby tak się stało, musi zadziałać element przedsiębiorczy — musimy wymyślić i wprowadzić w życie jakieś rozwiązanie, które zwiększy produktywność kilkukrotnie. Albo poprzez lepszą organizację pracy, albo — co kojarzymy najczęściej z historią gospodarczą — poprzez sprytne wprowadzenie innowacji związanych z postępem naukowym.

Nowe rozwiązania naukowe są tylko początkiem poprawy sytuacji materialnej i skutecznego gospodarczego postępu. Po nich do działań wkraczają konkurujący przedsiębiorcy. Muszą przeorientować istniejące sposoby produkcji, zatrudnić pracowników, zakupić maszyny — tak, aby udało się skutecznie nowinki technologiczne zekonomizować. Następnie efekty tych działań wystawiane są na test konsumencki. Bowiem nie każda nowinka technologiczna jest automatycznie przekuta w rynkowy sukces. O efektywności poszczególnych rozwiązań decyduje finalnie wola konsumentów, a siłą napędową procesu rynkowej przemiany są działania konkurujących przedsiębiorców.

Jak działa konkurencja? Przedsiębiorca jest zawsze gotów zastosować takie rozwiązania, które pozwolą na przyciągnięcie do siebie większej liczby klientów. Dlatego z radością powita wszelkie unowocześnienia i poprawy jakości produktów, które przekonają jego odbiorców, że warto produkt zakupić u niego  zamiast korzystać z oferty rywali. Innymi słowy, przedsiębiorca zawsze — o ile jest to możliwe — jest gotów wyprzedzić innych przedsiębiorców w poprawie jakości produktu. Nie zawsze jest to możliwe, ale istnienie takowych zmian i bodźców do działań możemy zaobserwować na każdym niemalże rynku produktu. Czasami może nam się wydawać, że producenci nawet przesadzają z różnorodnością produktową. Jednakże ich decyzje są w rzeczywistości motywowane — nawet jeśli nietrafionymi — to racjonalnymi analizami.

Zwróćmy uwagę na przykład samochodu. Do lat pięćdziesiątych wieku dwudziestego samochody miały słabe systemy bezpieczeństwa. W tamtym czasie inżynierowie firmy Volvo wymyślili do dziś najskuteczniejsze narzędzie zmniejszania obrażeń przy wypadku, czyli trzypunktowe pasy bezpieczeństwa (trzymające człowieka w najmocniejszych miejscach ciała, czyli miednicy i klatce piersiowej). Nie był to jednak koniec rozwoju systemów bezpieczeństwa, a dopiero początek. Volvo zdecydowało się nie ograniczać innym dostępu do wynalazku i pozwoliło wszystkim producentom na korzystanie z patentu bez jakichkolwiek opłat. W efekcie wieloletniej ewolucji rynku systemy bezpieczeństwa znacznie udoskonalono, a konkurujące firmy samochodowe prześcigają się dziś w dostarczaniu coraz to nowszych rozwiązań (zauważalny przełom nastąpił kilkanaście lat temu, gdy coraz większą uwagę zaczęto poświęcać testom zderzeniowym). Obok pasów standardem są dzisiaj ich pirotechniczne napinacze uruchamiane w momencie zdarzenia — pas napina się, aby ciało człowieka nie ulegało zbyt łatwo sile bezwładności. Do pasów dołączone są poduszki powietrzne, które wraz z pasami sprawiają, że pasażerowie nie uderzają głową we wnętrze samochodu — bez pasów pasażerowie polecieliby na panel, ale nawet one mogą nie wystarczyć do ochrony przed uderzeniem głową w panel, albo boczną szybę. Dlatego mamy już nie tylko poduszki przednie, ale poduszki kolanowe, poduszki kurtynowe, poduszki boczne, czy nawet poduszki między pasażerami (aby unikać zderzenia głowami). Producenci eksperymentują nawet z poduszkami na zewnątrz samochodu, aby chronić pieszych w wypadków kolizji. W ciągu ostatnich lat rozwinął się bardzo również rynek fotelików samochodowych dla dzieci, których z powodu wzrostu i wagi standardowe pasy i poduszki praktycznie nie chronią wcale.

Nie musimy jednak patrzeć na systemy bezpieczeństwa. W samochodach bardzo wiele się zmieniło w innych aspektach. Jeszcze 20 lat temu kamera cofania w samochodzie, system nawigacji, czy też światła ksenonowe były szczytem luksusu zarezerwowanym dla aut najwyższej klasy. Obecnie te rozwiązania powoli stają się standardem średniej półki. A główną siłą o tym decydującą jest konkurencja między przedsiębiorcami, którzy szukają sposobów na jak najsprawniejszą produkcję — możliwie niskimi nakładami z możliwie największymi efektami dla konsumentów. I muszą się w tym spieszyć, bo inaczej mogą przegapić swój moment i stracić klienta dla konkurentów. Jednym z najlepszych tego typu przykładów ostatnich lat jest firma technologiczna Nokia. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych wieku dwudziestego był to potentat na rynku telefonii komórkowej. Z czasem szybko utracił swoją rynkową pozycję, gdyż nie nadążył z innowacjami. Firmę wyprzedzili konkurenci, którzy stworzyli znacznie lepsze produkty (z punktu widzenia konsumentów) w branży smartfonów. Nie inaczej było ze słynnym gigantem fotograficznym — Kodakiem. Mimo że firma sporo przyczyniła się do wymyślenia aparatu cyfrowego, to w wyniku konkurencyjnej batalii przegrała z innymi producentami i stanęła na skraju upadłości.

W powyższej przedsiębiorczej działalności dla firm kompasem wytyczającym kierunek działań jest zysk. Nie jest to jednak zysk polegający na podnoszeniu cen. Każdy przedsiębiorca chętnie sprzedawałby swoje produkty tak drogo, jak się da. Nie jest w stanie tego robić z powodu rynkowej konkurencji. Widzieliśmy to na przykładzie kawy i herbaty z poprzedniego rozdziału. Jeśli przedsiębiorca sprzedaje coś bardzo drogo, co można taniej wyprodukować, to oznacza bardzo wysokie zyski, większe niż innych branżach, co stwarza od razu bodziec dla innych firm do tego, aby skorzystać z okazji: wytworzyć taniej dany produkt i sprzedać go po niższych cenach, odciągając klientów od rywali. Skuteczna przedsiębiorczość rynkowa nie polega bowiem na wysokich cenach, lecz na takiej produkcji, która pozwala na wysokie zyski (w dłuższym okresie). Te zaś mogą być osiągane przy spadających kosztach i spadających cenach produktu. Podręcznikowy przykład tego to z roku na rok coraz tańsze produkty technologiczne.

To dlatego ogromny gospodarczy postęp, który się dokonuje wraz z zyskownością przedsiębiorstw, nie charakteryzuje się wcale wysokimi cenami. Pozostając w realiach branży technologicznej — pierwszy telewizor plazmowy kosztował kilkanaście tysięcy dolarów. W otoczeniu zastanej rynkowej sytuacji wyglądał trochę jak fanaberia dla bogaczy. Tak samo jednakże było kiedyś z nawigacjami GPS, telefonami komórkowymi, komputerami osobistymi, klimatyzacją, samochodem, lodówką, pralką, butami, perfumami… Każdy produkt na swoim początku był drogą zabawką dla najbardziej zamożnych.

Z czasem jednak przedsiębiorcy dostrzegali, że można je wytworzyć w większej ilości. A konsumenci tego produktu stają się zainteresowani jego kupowaniem. A ponieważ taka wola do zakupu istnieje, konkurujące firmy walczą o to, aby móc owe produkty wytworzyć możliwe najtaniej w danych warunkach ekonomicznych.  Ponieważ im oszczędniej te produkty wytworzą, tym taniej będą w stanie dostarczyć je odbiorcom i osiągnąć przy tym pokaźny zysk. Znakiem gospodarczego postępu jest to, że to, co wczoraj było uważane za luksusowe, staje się powszechne i dostępne dla mas.

 

Ramka: Ramka na dole strony 36 raportu http://stat.gov.pl/download/gfx/portalinformacyjny/pl/defaultaktualnosci/5501/13/1/13/oz_polska_1989-2014.pdf

Zadania:

  • Wyjaśnij rolę konkurencji dla wzrostu gospodarczego
  • Spróbuj opisać jakiś przykład innowacji w produktach
  • Wyjaśnij, jak przedsiębiorstwa mogą osiągać zyski przy spadających cenach

 

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Mateusz Machaj

O Autorze:

Mateusz Machaj

dr hab. Mateusz Machaj - Instytut Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Wrocławskiego, założyciel oraz główny ekonomista Instytutu Misesa.

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy