Moroń: Henry Hazlitt vs Plan Marshalla

30 listopada 2015 Historia gospodarcza komentarze: 0

Autor: Marcin Moroń
Wersja PDF, EPUB, MOBI

MarshallaHenry Hazlitt jest dziś powszechnie znany jako autor wydanej w 1946 r. Ekonomii w jednej lekcji  — pozycji, która w prosty sposób tłumaczy skutki rządowej interwencji w działanie gospodarki, i która zaraziła zainteresowaniem ekonomią wielu późniejszych zwolenników wolnego rynku. Jednak w latach 40. był on znany głównie jako dziennikarz publikujący teksty poświęcone literaturze oraz ekonomii w największych czasopismach w USA, takich jak „New York Times”, „Wall Street Journal” czy „Newsweek”.

W tym samym roku, w którym wydał swoją słynną książkę, Hazlitt rozpoczął współpracę z tygodnikiem „Newsweek”, w którym prowadził rubrykę zatytułowaną „Business Tides”, poświęconą tematyce ekonomiczno-politycznej. Do „Newsweeka” trafił on prosto z „New York Timesa”, skąd został po koleżeńsku „wyproszony” ze względu na swoją krytykę postanowień konferencji w Bretton Woods. Redakcja, jak i czytelnicy, mieli nieco inne zapatrywania na to międzynarodowe porozumienie dotyczące polityki monetarnej.

Nie był to pierwszy raz, gdy Henry Hazlitt został zmuszony do zmiany redakcji w związku ze swoimi poglądami — w latach 30., jako zagorzały krytyk New Dealu, musiał bowiem opuścić redakcję „The Nation”[1], na tle konfliktu z kolegami. To właśnie na łamach „Business Tides”[2], ukazały się jego liczne felietony poświęcone krytyce amerykańskiej pomocy zagranicznej dla Europy, udzielanej m.in. w ramach Planu Marshalla, których część dała początek wydanej przez niego jeszcze w 1947 r. książeczce p.t. „Will Dollars Save the World?”[3].

Plan Marshalla

Plan Marshalla — stworzony przez sekretarza stanu, gen. George’a Marshalla pod patronatem prezydenta Harry’ego S. Trumana — miał być elementem nowej amerykańskiej doktryny powstrzymywania, która polegała na niedopuszczeniu do wzrostu wpływów komunistów na świecie. W pewnym sensie zastąpił on również tzw. plan Morgenthau’a[4], przedstawiając nieco inną wizję powojennych Niemiec, choć nie dotyczył on wyłącznie tego kraju.

Pomoc w ramach planu, w postaci grantów i pożyczek, miała zostać udzielona w oparciu o zadeklarowane przez potencjalnych benficjentów potrzeby gospodarcze — w tym celu kraje, które zdecydowały się skorzystać z programu, powołały Komitet Europejskiej Współpracy Gospodarczej, który we wrześniu 1947 r. zaprezentował amerykańskiemu rządowi stosowny raport. W pracach komitetu nie brali oczywiście udziału przedstawiciele krajów komunistycznych — z perspektywy radzieckiej udział w Planie Marshalla wiązał się z udostępnieniem Zachodowi zbyt wielu danych dotyczących gospodarki państw bloku wschodniego. Tak więc na spotkaniu w Szklarskiej Porębie, we wrześniu 1947 r., przedstawiciele partii komunistycznych uznali cały program za próbę zniewolenia Europy przez USA.

Hazlitt rozpoczął polemikę z orędownikami Planu Marshalla, gdy tylko pojawiły się pierwsze wzmianki o zamiarze udzielenia pomocy gospodarczej krajom Europy. Pierwszy felieton jego autorstwa na ten temat ukazał się pod koniec marca 1947 r., wkrótce po ogłoszeniu przez Trumana zamiaru przejęcia brytyjskich zobowiązań pomocy greckiemu rządowi, walczącemu z komunistyczną partyzantką[5]. Kolejne teksty dotyczące Planu Marshalla ukazywały się przez cały okres jego działania, czyli do 1952 r., jednak wobec kontynuowania przez USA pomocy zagranicznej dla Europy, a także dla innych krajów świata[6], Hazlitt cyklicznie poświęcał tej tematyce miejsce w swojej kolumnie do 1966 r., kiedy to przestał prowadzić „Business Tides”[7].

Nietrudno się domyśleć, dlaczego wolnorynkowiec pokroju Henry’ego Hazlitta krytykował program spełniający w pewnym sensie rolę świadczeń socjalnych dla państw i ich gospodarek, oraz ingerujący w działanie rynków. Jednak dopiero lektura felietonów Hazlitta dla „Newsweeka” pozwala w pełni zrozumieć, jak złożonym zagadnieniem jest rządowa pomoc zagraniczna, jak wiele mechanizmów wprawia w ruch i jak wiele problemów może spowodować.

Błędne założenia

Hazlitt w pierwszej kolejności krytykował założenia leżące u podstaw chęci udzielania przez amerykańskie władze pomocy materialnej Europie. Przede wszystkim zadawał sobie pytanie, w jakim celu USA chce podjąć się zadania pomocy Staremu Światowi?

Od samego początku podstawowe cele Planu Marshalla były niejasne i zagmatwane. Jeśli ktoś wskazywał na stojące za nim ekonomiczne mity, mówiono mu, że jego cele były głównie polityczne. Jeśli zwracał uwagę na jego polityczne niedociągnięcia, mówiono mu, że to głównie plan gospodarczy. Próba dokładnego określenia celów Planu Marshalla przypomina przybijanie do ściany ciasta z kremem.[8]

Hazlitt odrzucał tłumaczenie, jakoby Plan Marshalla miał w jakiś sposób wspomóc walkę USA z komunizmem i zabezpieczyć Europę Zachodnią przed agresją ZSRR. Uważał, że to przede wszystkim projekt Paktu Północnoatlantyckiego, a więc wzajemne zobowiązanie sojuszników do obrony w razie agresji z zewnątrz, stanowi realne zabezpieczenie przed zagrożeniem, jakim był blok wschodni[9]. Ponadto wierzył w konieczność prowadzenia zdecydowanej i niezachwianej polityki wobec Stalina, gdyż polityka ustępstw jedynie wzmacniała jego pewność siebie i sprawiała wrażenie uległości lub słabości USA względem Sowietów[10].

Hazlitt negował także możliwość „przekupienia” zdradzających tendencje socjalistyczne Europejczyków — w jednym z felietonów stwierdził, że to nie bieda stworzyła w tych krajach zagrożenie komunizmem, ale kryzys ideowy, manifestujący się brakiem zaufania do wolnego rynku i wolnej przedsiębiorczości[11]. Wiele lat później, powracając do tego zagadnienia, pisał, że społeczeństwa wybierają między komunizmem a kapitalizmem w oparciu o przekonanie o tym, która z tych dróg poprawi ich status ekonomiczny[12]. W innym miejscu znajdziemy także jego stwierdzenie, iż doświadczenie dowodzi, że to bogatsze, przemysłowe kraje notują wyższe poparcie dla komunizmu niż te biedne, głównie rolnicze[13].

W kwestii walki z komunizmem Hazlitt uważał, że USA i kraje Zachodu powinny zacząć od odrzucenia jego założeń:

Jest pewne, że nigdy nie wygramy walki z komunizmem, jeśli rozpoczniemy od zaakceptowania jego podstawowych założeń, i odrzucimy nasze własne, jeśli porzucimy naszą wiarę w wolność osobistą oraz wolną przedsiębiorczość, aby przyjąć komunistyczną wiarę w rządowe planowanie i własność, we wszechwiedzę biurokracji i całkowitą dominację państwa.[14]

Hazlitt nie przyjmował do wiadomości argumentu mówiącego o tym, że PM ma na celu podniesienie standardu życia w Europie. Jeśli tak, to do jakiego poziomu miałby zostać on podniesiony? A może nie chodzi tyle o podniesienie standardów życia, co o wyrównanie dochodów? W takim jednak wypadku najbogatsze kraje Europy, Wielka Brytania i Francja, nie powinny otrzymywać największej porcji pomocy[15].

Odpierał on także argumentację, zgodnie z którą pomoc dla Europy leżała w gospodarczym interesie USA. Zgodnie z jej założeniami, gospodarka kraju miała rozwinąć się do takiego stopnia, że aby utrzymać istniejące miejsca pracy, amerykański rząd powinien skupować nadwyżkę produkowanych dóbr na rynku i rozdawać je zagranicą. Wynikłe z tego straty miałyby zostać pokryte z wyższych podatków.

W jednym z felietonów pomysł ten został przez niego nazwany wprost „czystym nonsensem”[16] — autor stwierdzał, że równie dobrze można by rozdawać „nadmiar” towarów ubogim Amerykanom albo, jeszcze lepiej, przekazywać im pieniądze ściągnięte z podniesionych podatków, tak aby sami mogli wybrać, które towary są im najbardziej potrzebne. W „Will Dollars Save the World?” autor szerzej opisuje mechanizm handlu międzynarodowego, w którym pozorne nadwyżki produkcji są w rzeczywistości przeznaczone na eksport, pokrywając w ten sposób koszty importu tych dóbr, które bardziej opłaca się produkować w innych krajach — stąd też handel międzynarodowy ma znaczenie dla jak najefektywniejszej globalnej alokacji zasobów[17].

Pomoc gospodarczą dla Europy tłumaczono nie tylko z punktu widzenia amerykańskiej polityki, ale również jako moralny obowiązek wobec zniszczonego wojną Starego Świata — Hazlitt w kilku felietonach odniósł się i do tego argumentu. Przede wszystkim zadawał pytanie, czy rzeczywiście problemy gospodarcze trapiące Europę wynikają z wojennych zniszczeń, czy może z bieżącej polityki tamtejszych rządzących?

Między kwietniem a czerwcem 1947 r. Hazlitt odbył podróż do Europy, odwiedzając Niemcy, Holandię, Belgię, Szwecję, Szwajcarię, Francję i Anglię. Z sytuacji gospodarczej każdego z tych krajów sporządził relację opublikowaną w „Business Tides”[18], a po powrocie napisał felieton podsumowujący politykę stosowaną, jego zdaniem, w dużej części krajów Europy Zachodniej[19]. Politykę tę ochrzcił mianem „schachtyzmu”, za Hjalmarem Schachtem, prezesem Reichsbanku i ministrem gospodarki III Rzeszy, odpowiedzialnym za sterowanie gospodarką w nazistowskich Niemczech.

„Szachtyzm” polegał na utrzymywaniu wysokich wydatków publicznych — na wojsko, opiekę społeczną czy subsydia do żywności — prowadzących do dużego deficytu budżetowego, wysokich podatków dla najbogatszych, zwiększania podaży pieniądza i utrzymywania niskich stóp procentowych w celu zaciągania tańszych kredytów na spłatę zadłużenia i stymulowania biznesu. Chcąc ukryć będącą skutkiem polityki pieniężnej inflację, oraz zaradzić wahaniom cen i płac, rząd wprowadza ich kontrolę. Kontrola cen prowadzi jednak do deficytu podstawowych towarów na rynku — zaburzona marża zysku sprawia, że producentom bardziej opłaca się produkcja towarów luksusowych; konsumenci z kolei, motywowani niską ceną, zwiększają konsumpcję towarów pierwszej potrzeby. Kolejnym posunięciem rządu staje się więc reglamentacja dóbr konsumpcyjnych i surowców.

Problemy dotykają również handlu zagranicznego — zwiększona podaż pieniądza prowadzi do stymulacji importu kosztem eksportu, który władze ograniczają, wprowadzając system pozwoleń na handel i obowiązek przeznaczania części produkcji na eksport (co zmniejsza podaż towarów na rodzimym rynku, i prowadzi do deficytów!). Nie podoba się to oczywiście rządom innych krajów, które broniąc interesów swoich eksporterów doprowadzają do podpisywania serii porozumień bilateralnych, których strony wzajemnie zobowiązują się do zakupu własnych towarów.

W tym miejscu warto dodać, że w przypadku Niemiec, które Hazlitt określał jako „główny problem Europy”[20], autor wymienił także kilka innych czynników wpływających negatywnie na odbudowę kraju, o których warto tutaj wspomnieć. Po pierwsze, Niemcy objęte były programem przymusowych przesiedleń ludności. Po drugie, cały kraj został podzielony nie tylko na zachód i wschód, ale na szczelne strefy gospodarczo-polityczne, będące pod kontrolą czterech głównych państw alianckich. Po trzecie, w momencie klarowania się idei Planu Marshalla w 1947 r. na terenie Niemiec wciąż miała trwać aliancka konfiskata dóbr, oraz tzw. plany „level of industry”. Plany te polegały na ograniczeniu wojennego potencjału przemysłowego Niemiec poprzez ustalanie limitów produkcyjnych dla przemysłu oraz demontaż maszyn w zakładach produkcyjnych[21].

Za przeszkodami w powojennej odbudowie Europy według zwolenników Planu Marshalla miały stać nie tylko zniszczenia wojenne, ale również tak zwany głód dolara, czyli deficyt dolarów, który miał uniemożliwiać import niezbędnych towarów z USA oraz innych krajów. Hazlitt nie negował istnienia samego deficytu dolarów, wskazywał jednak w swoich felietonach na to, że Europejczycy chcieliby po prostu kupować od USA więcej, niż ich na to stać. Innymi słowy, kraje Europy mają zbyt mało dóbr eksportowych, których sprzedaż za granicą mogłaby pokryć pożądany poziom importu. Jeśli więc nie uczynią niczego, aby zwiększyć swoją produkcję, jedynym sposobem na sfinansowanie importu w tych krajach będzie pomoc z zewnątrz, czyli z USA[22].

Hazlitt podawał również inną przyczynę „głodu dolara” — zawyżanie kursów własnych walut względem amerykańskiej waluty. Prowadziło ono, według niego, do sztucznej stymulacji importu ze szkodą dla eksportu, a także do sytuacji, w której wymienialny (jeszcze!) na złoto dolar, stawał się inwestycją samą w sobie, a nie środkiem umożliwiającym zakup dóbr za granicą[23].

Konkluzja Hazlitta jest oczywista — prawdziwych przyczyn problemów Europy należy szukać w polityce tamtejszych rządów, a wszelka pomoc powinna być udzielana w zamian za reformy, prowadzące do gospodarczej poprawy. Jednak w swoich tekstach Hazlitt zauważał, że stawianie warunków dotyczących polityki wewnętrznej innym krajom stanowi pewien wrodzony dylemat pomocy zagranicznej. Jak bowiem pisał, pomoc udzielona bezwarunkowo zostanie przeznaczona na subsydiowanie strat spowodowanych szkodliwą polityką „schachtyzmu”, z kolei pomoc obłożona warunkami może spowodować niechęć wobec USA w kraju przyjmującym ją[24].

Według Hazlitta wszelkie postawione warunki stałyby się źródłem oskarżeń o naruszanie suwerenności narodowej, a także napędzałyby antyamerykańską propagandę komunistów[25]. Ponadto, jak twierdzi w „Will Dollars Save the World?”, byłyby prawdopodobnie postrzegane jako hamulec odbudowy i zwykła przysługa dla Amerykan, stąd też wszelki rozwój gospodarczy zostałby przypisany polityce rządu, jako osiągnięty „pomimo reform [w celu spełnienia warunków pomocy zagranicznej — przyp. autora], a nie dzięki nim”[26].

Poza problemem warunków, którymi obłożone miałaby być kredyty i granty dla Europy, na łamach swojej rubryki Hazlitt zajął się również inny ważnym pytaniem — skąd wiadomo, ile pomocy potrzebuje Europa? Jesienią 1947 r. — po ogłoszeniu wspomnianego już raportu Komitetu Europejskiej Współpracy Gospodarczej, określającego potrzeby kontynentu — opublikował cały felieton poświęcony temu zagadnieniu[27]. Raport szacował konieczny do pokrycia deficyt środków zainteresowanych państw na ponad 22 miliardy dolarów.

Hazlitt uważał, że kwota podana w raporcie nie była miarodajna, gdyż pierwotnie wynosiła ona 29 mld dolarów i została zmniejszona pod naciskiem amerykańskiego Departamentu Stanu. W związku z tym przewidywał, że jeśli plan pomocy nie odniesie sukcesu, beneficjenci szybko wypomną Amerykanom, iż wymusili oni zaniżenie potrzeb kontynentu, tak aby łatwiej było „przepchnąć” Plan Marshalla przez Kongres, w związku z czym udzielona pomoc była nieadekwatna do zapotrzebowania.

W tym samym tekście autor zauważa jeszcze jeden problem związany z raportem. Określał on mianowicie dokładne kwoty deficytu handlowego, którego pokrycia potrzebuje Europa, na cztery lata do przodu. Hazlitt powątpiewał w możliwość dokładnego przewidzenia wartości deficytu z tak dużym wyprzedzeniem, gdyż wiązałoby się to z obliczeniami na podstawie arbitralnie ustalonych kryteriów. W „Will Dollars Save the World?” zastanawiał się, co miałoby być podstawą do obliczania deficytu dolara i niedoboru towarów na europejskich rynkach — przedwojenne poziomy konsumpcji, czy arbitralnie ustalone egzystencjalne minimum?[28]

Państwa biorące udział w pracach Komitetu same przyznały, że dane opublikowane w raporcie różnią się od wcześniejszych szacunków sprzed pół roku. Dlatego też Hazlitt stwierdza:

Skoro szesnastka krajów przyznaje, że wtedy nie udało im się ocenić [swoich potrzeb] sześć miesięcy do przodu, dlaczego mielibyśmy przypuszczać, że teraz udało im się ocenić prawidłowo [swoje potrzeby] cztery lata do naprzód?[29]

Stąd też Hazlitt nie wierzy w możliwość miarodajnego określenia poziomu deficytów dolara i niedoborów. Co więcej, jak stwierdza w swojej książce, to pomoc USA umożliwi na dłuższą metę istnienie deficytu dolara i niezbilansowanego handlu międzynarodowego, pozwalając obejść mechanizm, w ramach którego dochody z eksportu pokrywają wydatki na import[30].

Prywatna pomoc zagraniczna

Biorąc pod uwagę powyższe zastrzeżenia, Henry Hazlitt często postulował, aby zadanie pomocy zagranicznej złożyć na ręce prywatnego sektora bankowego, o czym pisał już w marcu 1947 r. — po zapowiedzi pomocy dla Grecji i Turcji[31] — stwierdzając, że sektor prywatny może swobodnie stawiać warunki rządom państw. W 1949 r. opublikował bardzo ciekawy felieton, którego główną częścią był fikcyjny dialog przedstawiciela rządu „Rurytanii” z prywatnym bankierem.

Rząd Rurytanii, chcący pozyskać kapitał zagraniczny, narzeka na niechęć inwestorów wobec swojego kraju. Bankier tłumaczy więc urzędnikowi, że jest to wynik własnej polityki wewnętrznej Rurytanii, która zniszczyła zaufanie inwestorów. Bankier radzi urzędnikowi, że aby przywrócić to zaufanie, rząd Rurytanii musiałby podjąć konkretne działania, które następnie wylicza. Lista obejmuje m.in. zabezpieczenie kapitału prywatnego przed konfiskatą i nacjonalizacją, utrzymanie niskich podatków, unikanie kontroli cen i płac, bezstronne egzekwowanie umów, oraz doprowadzenie do swobodnej wymiany i fluktuacji kursu własnej waluty. Urzędnik protestuje, stwierdzając, że takie warunki naruszają suwerenność jego kraju. Bankier odpowiada, stwierdzając, że rząd Rurytanii może prowadzić taką politykę, jaką chce, nie może jednak oczekiwać, że prywatni inwestorzy będą skłonni do dotowania socjalizmu.

W dalszej części dyskusji bankier tłumaczy również urzędnikowi, że pogoń kapitału prywatnego za zyskiem wcale nie opóźnia odbudowy kraju, a jedynie zapewnia maksymalizację wydajności produkcji. Zauważa także, że proponowane przez niego warunki mogą również pobudzić do działania krajowy kapitał prywatny Rurytanii.

Skutki pomocy

W swoich felietonach Hazlitt poświęcił także miejsce skutkom Planu Marshalla, działającego między 1948 a 1952 r. Zgodnie z jednym z jego najciekawszych wniosków, panujący w Europie kryzys mógł doprowadzić nie tyle do przejścia jej krajów na stronę komunizmu — jak uważali niektórzy — ale wręcz przeciwnie, do reform w kierunku wolnego rynku. Plan Marshalla, łagodząc skutki kryzysu wywołanego polityką zachodnioeuropejskich rządów, mógł więc jego zdaniem zniechęcać do podjęcia niezbędnych reform[32].

Hazlitt krytykował również porozumienia zawarte między USA a beneficjentami PM, jako niegwarantujące żadnych reform, a stanowiące jedynie deklarację obietnic odnoszących się „do celów, a nie do środków”[33], którymi można by zrealizować reformy.

W związku z tym Hazlitt wielokrotnie stwierdzał w swoich tekstach, że PM zamiast gwarantować dobre reformy, stanowi po prostu subsydiowanie złej, interwencjonistycznej polityki „schachtyzmu” na europejskim kontynencie[34].

Z biegiem czasu i w miarę trwania Planu Marshalla na łamach „Business Tides” zaczęły się również pojawiać teksty komentujące potencjalne i rzeczywiste skutki całego planu pomocy zagranicznej dla Europy Zachodniej. Hazlitt opisywał w nich głównie skutki wpływające na amerykańską gospodarkę i konsumentów. Plan Marshalla stanowił jego zdaniem nadmierne obciążenie dla rodzimego budżetu i podatników. Argumentował, że skoro niektórzy Amerykanie są biedniejsi niż niektórzy Europejczycy, program pomocy zagranicznej sprawia, że biedniejsi Amerykanie zostają obciążeni na rzecz tych Europejczyków, którzy są od nich bogatsi[35]. Hazlitt lubił także porównywać wysokość wydatków na całą amerykańską pomoc zagraniczną z rozmiarem deficytu budżetowego w bieżącym roku, który jego zdaniem należało zlikwidować. Dlatego też kilkukrotnie stwierdzał, że wyeliminowanie lub zmniejszenie pomocy zagranicznej pozwoliłoby na pozbycie się całego deficytu, a nawet osiągnięcie nadwyżki budżetowej[36].

Kolejnym skutkiem był wzrost inflacji w USA. Jak tłumaczył Hazlitt, sztuczne zwiększenie popytu na amerykańskie towary związane z przekazywaniem za granicę dolarów skutkuje sytuacją, w której większa ilość konsumentów „licytuje” tę samą ilość dóbr, co doprowadza do wzrostu ich cen[37]. Hazlitt uważał co prawda PM za marginalny czynnik — w porównaniu do wzrostu podaży pieniądza i kredytu, również związanego z polityką rządu — powodujący inflację, jednak był przekonany, że mimo to mógł on doprowadzić do dużego wzrostu cen. Aby to zobrazować, w jednym z felietonów użył przykładu aukcji dzieł sztuki. Jak tłumaczył, gdy dana osoba jest jedynym licytującym, jest w stanie kupić pożądane dzieło za relatywnie niewielką kwotę, jednak gdy bierze udział w licytacji przeciwko innym kupującym, cena dzieła może osiągnąć zawrotną wysokość[38].

Hazlitt nie pominął w swojej ocenie skutków PM jego wpływu na sektor prywatny. W felietonie „Salvation Through Squandering” z 1949 r.[39] zauważał, że każdy dolar wydany na pomoc zagraniczną to jeden dolar zabrany z kieszeni amerykańskich obywateli, w związku z tym taka pomoc wcale nie buduje dobrobytu, a jedynie stanowi transfer kapitału z jednego miejsca do drugiego. Co więcej, jak pisał w styczniu 1950 r., był to transfer z produktywnych przedsiębiorstw prywatnych do „dużo mniej produktywnych projektów kolektywistycznych”[40].

Pisząc o szkodach sektora prywatnego w 1953 r.[41], wspominał nie tylko o bezpośrednich stratach finansowych, ale także o negatywnym wpływie pomocy USA na „klimat inwestycyjny” krajów-beneficjentów — chodzi tutaj o wspomniane już wcześniej przeze mnie zniechęcanie tamtejszych rządów do podejmowania reform tworzących atmosferę przyjazną inwestycjom: utrzymywania niskich podatków, ochrony przed nacjonalizacją i konfiskatą, powstrzymywania się od kontroli cen i płac, oraz utrudniania transferu zysków i waluty za granicę. PM miał otwierać przed beneficjentami furtkę, która umożliwiała uniknięcie podejmowania takich reform.

Analizując konsekwencje PM, Hazlitt nie zgadzał się także z głosami, które przypisywały temu programowi odbudowę i ekonomiczny sukces Europy Zachodniej, który dało się obserwować od przełomu lat 40. i 50. Przede wszystkim twierdził, że brak było dowodów łączących szybką odbudowę i rozwój zachodniej części kontynentu z amerykańską pomocą[42]. Uważał również, że ważnym czynnikiem sukcesu byli sami Europejczycy[43].

Na początku lat 60. napisał, że zgodnie z historycznym doświadczeniem, szybka odbudowa z powojennych zniszczeń była pewną dziejową prawidłowością[44]. Hazlitt przypisywał więc duże zasługi w sukcesie gospodarczym Europy Zachodniej pokojowi. Prezentując swoje argumenty, wspierał się na poglądach XIX-wiecznego historyka Thomasa McCaulaya, który twierdził, iż ani zła polityka, ani wojny, nie są w stanie zniszczyć kapitału szybciej, niż ludzie są w stanie go odbudować dzięki swojemu dążeniu do wzbogacenia się[45].

Próba reformy Planu Marshalla

Felietony na łamach „Business Tides” nie ograniczały się wyłącznie do krytycznego spojrzenia na Plan Marshalla. Hazlitt proponował też praktyczne rozwiązania problemu pomocy dla Europy. Wspomniałem już wcześniej, o jego przekonaniu, iż pomoc udzielana bez postawienia beneficjentowi koniecznych warunków jest bezcelowa. Wspomniałem także o tym, że zgodnie z wizją Hazlitta to prywatny sektor bankowy powinien być odpowiedzialny za udzielanie pożyczek i inwestowanie w różnych krajach. Teraz chciałbym opisać propozycje reform mających zakończyć pomoc udzielaną w ramach Planu Marshalla.

W 1950 r. opublikował on dwa felietony poświęcone dokładnie temu zagadnieniu. W tekście „The Future of Foreign Aid”[46] krytykował dyskutowaną w Kongresie propozycję cięcia budżetu PM o ¼ w 1951 r. i całkowitego zlikwidowania programu w 1952 r. Uważał, że zmniejszenie funduszy o ¼ może zasugerować beneficjentom, że program będzie kontynuowany przez kolejne 3 lata. Był przekonany, że nagłe zakończenie programu — tzn. w momencie, gdy sumy udzielanej pomocy były jeszcze stosunkowo duże — zmusi europejskie rządy do znacznych zmian w budżetach. Zamiast tego proponował, aby fundusze przeznaczane na pomoc były zmniejszane w każdym kolejnym roku fiskalnym o 1/3, aż do zakończenia programu w 1952 r. W ten sposób, jak pisał, kraje Europy będą mogły stopniowo przystosować się do zmniejszającego się strumienia dolarów płynących z USA.

W opublikowanym miesiąc później felietonie Hazlitt kontynuował ten temat, podając trzy konkretne propozycje reform, nazwane odpowiednio Planem A, B i C[47].

Plan A zakładał zlikwidowanie biurokracji związanej z przydzielaniem funduszy w ramach Planu Marshalla[48], zmniejszanie funduszy przeznaczanych na cały program zgodnie z propozycją ze wspomnianego wcześniej felietonu (czyli o 1/3 co roku), przydzielanie ich pomiędzy poszczególne kraje według proporcji z 1950 r. i zakończenie całego programu w 1952 r. (po wcześniejszym poinformowaniu beneficjentów). Hazlitt uważał ten plan za najłatwiejszy do zrealizowania i niosący ze sobą najmniejsze ryzyko oskarżeń o próby ingerowania w politykę innych krajów.

Plan B miał umożliwiać postawienie beneficjentom warunków dotyczących ich polityki gospodarczej. Polegał on na zlikwidowaniu administracji związanej z PM i przekazanie całego programu pomocy Export-Import Bankowi[49]. Ten miałby udzielać pożyczek, których gwarantami mogłyby zostać te rządy europejskie, które spełniły pewne warunki. Hazlitt podał przykładową listę takich warunków:

  • pożyczki miałyby być udzielane wyłącznie przedsiębiorstwom, i to takim, które generują zyski w momencie ich uzyskania;
  • pożyczki na założenie nowego przedsiębiorstwa mogą być udzielane tylko w przypadku inicjatywy prywatnej, finansowanej w co najmniej 1/3 z kapitału lokalnego;
  • rząd chcący być gwarantem pożyczki musi mieć zbilansowany budżet, albo budżet z nadwyżką;
  • podaż pieniądza w kraju otrzymującym pożyczki nie może rosnąć szybciej niż fizyczny rozmiar produkcji, a rząd powinien utrzymywać swobodną wymienialność waluty;

Dodatkowo Hazlitt stwierdzał, że jeśli jakiś kraj nie „zgłosi się” po pieniądze z przydzielonej mu puli, fundusze te przejdą do puli dostępnej dla innych krajów. Pisał też, że choć Plany A i B nie mogą obowiązywać jednocześnie, to rząd USA mógłby początkowo wprowadzić w życie Plan A, aby dać rządom krajów-beneficjentów czas na podjęcie odpowiednich reform, zgodnych z wymaganiami Planu B.

Na koniec Hazlitt przedstawia Plan C, który nie jest alternatywą dla Planu A i B, ale osobną propozycją skierowaną do Wielkiej Brytanii. Polegał on na umorzeniu długu tego kraju wobec USA, wynoszącego prawie 3,75 miliarda USD, w zamian za rezygnację z dalszego otrzymywania funduszy w ramach PM. Dla Wielkiej Brytanii miałaby to być atrakcyjna propozycja, gdyż wartość pomocy, którą mogła otrzymać w przyszłości w ramach PM nie przekraczała 1/3 wartości długu, z kolei dla USA Plan C oznaczał nie tylko oszczędności, ale również wyeliminowanie potencjalnego źródła konfliktu w stosunkach dyplomatycznych.

W 1954 r., już po zakończeniu Planu Marshalla, Hazlitt zaprezentował jeszcze jedną propozycję reformy, wciąż trwającej, pomocy zagranicznej USA[50]. Stwierdził, że pomoc mogłaby zostać udzielana w formie oprocentowanych pożyczek, spłacanych co miesiąc przez maksymalnie 20 lat. Jego zdaniem taka forma pomocy przyczyniłaby się do znacznego zmniejszenia oczekiwanej wysokości otrzymywanych przez beneficjentów funduszy, oraz do lepszego ich wykorzystania[51]. Hazlitt stwierdzał, że system niewielkich comiesięcznych spłat spowodowałby, że do historii przeszłyby tłumaczenia polityków o problemach budżetowych, uniemożliwiających dłużnikom terminową spłatę długu.

Jak, mam nadzieję, udało mi się pokazać w niniejszym artykule, hazlittowska krytyka Planu Marshalla miała bardzo dogłębny i analityczny wymiar. Choć teksty publikowane w „Business Tides” wahały się w swojej długości między (przeważnie) jedną a (rzadko) dwiema stronami, to udało mu się uniknąć w nich powierzchowności i krytycznie przyjrzeć się amerykańskiej pomocy zagranicznej. W swoich felietonach pokazał kolejny wymiar, w którym rządowa interwencja w działanie mechanizmów gospodarczych, działających także ponad granicami państw, przynosi negatywne skutki — w tym wypadku zarówno dla kraju udzielającego pomocy, jak i dla jej beneficjentów. Prace Hazlitta poświęcone temu zagadnieniu mają szczególną wartość w zestawieniu z prezentowaną w szkolnych podręcznikach historią, w której amerykańska pomoc bezapelacyjnie doprowadziła do odbudowy i boomu gospodarczego w Europie Zachodniej.

Plan Marshalla zakończył się w 1952 r., choć USA w dalszym ciągu kontynuowała program pomocy nie tylko dla Europy, ale i dla rosnącej liczby państw spoza regionu[52]. Pieniądze amerykańskich podatników wędrowały więc również do Azji czy do Ameryki Południowej. Kontynuowana była również materialna pomoc wojskowa dla sojuszników USA, nawet tak wątpliwych jak Jugosławia. Choć po zakończeniu Planu Marshalla tematyka amerykańskiej pomocy zagranicznej zaczęła pojawiać się na łamach „Business Tides” coraz rzadziej, to Henry Hazlitt co jakiś czas podejmował jej temat, przypominając związane z nią zagrożenia, oraz kwestionując jej sens i cele.

 

Podobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj redakcję IM. Dzięki Twojej darowiźnie opublikujemy więcej wartościowych komentarzy, tłumaczeń i innych ciekawych tekstów.

 

[1] Obecnie jest to najdłużej nieprzerwanie ukazujący się tygodnik w USA. Pierwszy numer wydano w 1865 r.

[2] Po polsku można by przetłumaczyć ten tytuł jako „Fale biznesu”.

[3] H. Hazlitt, Will Dollars Save the World?, Nowy Jork, 1947. Tytuł można przetłumaczyć jako „Czy dolary ocalą świat?”.

[4] Opracowany przez amerykańskiego sekretarza skarbu w administracji Franklina Delano Roosevelta, Henry’ego Morgenthau’a, zakładał rozbicie Niemiec na kilka mniejszych jednostek oraz utworzenie z nich zdemilitaryzowanego państwa rolniczo-pasterskiego, pozbawionego przemysłu ciężkiego.

[5] H. Hazlitt, Six Principles of Foreign Aid, 31 marzec 1947, [w:] Business Tides: The Newsweek Era of Henry Hazlitt, pod red. Marca Doolittle’a, Auburn, 2011 s. 27–28. Książka dostępna bez opłat na stronie amerykańskiego Mises Institute pod adresem www.mises.org.

[6] Na przykład w formie programu Point Four, skierowanego do krajów rozwijających się i ogłoszonego w styczniu 1949 r.

[7] W ramach ciekawostki warto wspomnieć, że wśród trójki zastępującej Hazlitta w prowadzeniu rubryki znaleźli się: wolnorynkowiec Milton Friedman i keynesista Paul Samuelson. Trzecią osobą był Henry Wallich, profesor ekonomii uniwersytetu w Yale, pracujący w latach 1941–1951 w amerykańskiej Rezerwie Federalnej.

[8] H. Hazlitt, What Are We Trying to Do?, 28 luty 1948, [w:] Business Tides…, s. 117–118. Tutaj i w innych miejscach tłumaczenie cytatów mojego autorstwa.

[9] Ibid.

[10] H. Hazlitt, Dangers of Dollar Diplomacy, 12 lipiec 1948, [w:] Business Tides…, s. 88–89.

[11] H. Hazlitt, Can We Buy Off Communism?, 15 grudzień 1947, [w:] Business Tides…, s. 60–61.

[12] H. Hazlitt, Does Foreign Aid Aid?, 25 listopad 1963, [w:] Business Tides, s. 778–779.

[13] H. Hazlitt, How to Cure Poverty, 29 maj 1961, [w:] Business Tides…, s. 664–665.

[14]H. Hazlitt, How To Combat Communism, 21 czerwiec 1948, [w:] Business Tides…, s. 86.

[15] H. Hazlitt, What Are We Trying to Do?, 28 luty 1948, [w:] Business Tides…, s. 117–118.

[16] H. Hazlitt, The World’s Santa Claus, 21 lipiec 1947, [w:] Business Tides…, s. 43.

[17] H. Hazlitt, Will Dollars Save the World?…, s. 44–45.

[18] Dodam tutaj, że spośród odwiedzonych przez Hazlitta krajów jedynie Belgia została pochwalona za prowolnorynkową deregulację, która umożliwiła szybką odbudowę oraz przekroczenie przedwojennych wskaźników produkcji, a także plan stworzenia unii celnej z Holandią oraz Luksemburgiem, czyli Beneluxu. Więcej w: H. Hazlitt, Belgium: Experiment in Freedom, [w:] Business Tides…, s. 32–33.

[19] H. Hazlitt, Why Europe is in a Mess, 9 czerwiec 1947, [w:] Business Tides…, s. 36–38.

[20] H. Hazlitt, Why Europe is in a Mess, [w:] Business Tides…, s. 36–38

[21] Polski artykuł poświęcony Planowi Marshalla na Wikipedii podaje, że demontaż maszyn trwał aż do 1951 r., czyli prawie do końca trwania Planu Marshalla! Wikipedia podaje tę informację za: Dennis L. Bark, David Gress, A History of West Germany, Oxford, 1989.

[22] H. Hazlitt, Myth of the Dollar Famine, 18 sierpień 1947, [w:] Business Tides…, s. 46.

[23] Ibid.

[24] H. Hazlitt, Subsidizing Planned Chaos, 23 czerwiec 1947, [w:] Business Tides…, s. 39–40.

[25] H. Hazlitt, The Dilemma of Marshall Plan, 3 listopad 1947, [w:] Business Tides…, s. 55–56.

[26] H. Hazlitt, Will Dollars Save the World?…, s. 33.

[27] H. Hazlitt, How Much Does Europe Need?, 6 październik 1947, [w:] Business Tides…, s. 52.

[28] H. Hazlitt, Will Dollars Save the World?…, s. 48.

[29] H. Hazlitt, How Much Does Europe Need?

[30] H. Hazlitt, Will Dollars Save the World?…, s. 51–52.

[31] H. Hazlitt, Six Principles of Foreign Aid, 31 marzec 1947, [w:] Business Tides… s. 27–28.

[32] H. Hazlitt, Uncalculated Risk, 5 styczeń 1948, [w:] Business Tides…, s. 65.

[33] H. Hazlitt, Collectivism on Relief, 19 lipiec 1948, [w:] Business Tides…, s. 89–90.

[34] Ibid. A ponadto np. How We Subsidize Collectivism z licznymi cytatami z Wilhelma Röpke’go nt. plagi schachtyzmu (10 kwiecień 1950, s. 167–168).

[35] H. Hazlitt, Foreign Giveaway Grows, 11 czerwca 1951, [w:] Business Tides…, s. 219–220.

[36] H. Hazlitt, Spending Can Be Cut More, 1 czerwiec 1953, [w:] Business Tides…, s. 310; lub Handout or Investment, 10 kwiecień 1961, [w:] Business Tides…, s. 658–659.

[37] H. Hazlitt, Who Told Us What?, 10 listopad 1947, [w:] Business Tides…, s. 56.

[38] H. Hazlitt, Export Demand Lifts Prices, 17 listopad 1947, [w:] Business Tides…, s. 57.

[39] H. Hazlitt, 9 maj 1949, [w:] Business Tides…, s. 125–126.

[40] H. Hazlitt, Fifty Billions for Tribute, 20 luty 1950, [w:] Business Tides…, s. 161–162.

[41] H. Hazlitt, ‚Foreign Economic Policy’, 7 wrzesień 1953, [w:] Business Tides…, s. 321–322. Tekst ukazał się już po zakończeniu pomocy w ramach Planu Marshalla — odnosił się ogólnie do amerykańskich programów pomocy zagranicznej.

[42] H. Hazlitt, ‚Have-Not’ Countries, 4 sierpień 1958, [w:] Business Tides…, s. 531.

[43] H. Hazlitt, Day of Disillusion, 26 styczeń 1961, [w:] Business Tides…, s. 668.

[44] Ibid.

[45] H. Hazlitt, Progress vs. ‘Plans’, 19 październik 1959, [w:] Business Tides…, s. 587.

[46] H. Hazlitt, 16 styczeń 1950, [w:] Business Tides…, s. 157–158.

[47] H. Hazlitt, Future of the Marshall Plan, 27 luty 1950, [w:] Business Tides…, s. .162–163.

[48] ECA — Economic Cooperation Adminstration.

[49] Była to agencja rządu federalnego USA powołana w 1934 r. w celu udzielania pożyczek oraz ubezpieczania zakupów dóbr pochodzących z USA przez zagranicznych kontrahentów, nie będących w stanie uzyskać funduszy w prywatnych bankach ze względu na wysokie ryzyko kredytowe, jakie generowali.

[50] H. Hazlitt, Foreign Aid Forever?, 12 lipiec 1954, [w:] Business Tides…, s. 353–354.

[51] Jak pisał, tylko pożyczki, które trzeba spłacić, wykorzystywane są z uwzględnieniem gospodarności i wydajności, a także zaciągane tylko w takiej wysokości, jaka jest niezbędna (ibid.).

[52] Na przykład w ramach programu Point Four czy pomocy dla Japonii.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Marcin Moroń

Historyk, zastępca red. nacz. mises.pl

Pozostałe wpisy autora:

Nasi darczyńcy