Mathews: Ekonomia rynku róż

14 lutego 2016 Rynki surowców i towarów komentarze: 0

Autor: Don Mathews
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Jan Lewiński
Wersja PDF, EPUB, MOBI
róż

Walentynki. Oto dzień miłości, romansu i oczywiście! procesu rynkowego.

Dziś kochankowie z całych Stanów Zjednoczonych i Kanady, Meksyku, Australii, Polski i reszty Europy kupili swoim umiłowanym róże. To jeden z najpiękniejszych podarunków, choć są drogie szczególnie gdy nadejdą walentynki.

W całym kraju w ten dzień za róże damy nawet dwa razy tyle, ile zapłacilibyśmy kiedy indziej. Dlaczego w walentynki ceny róż są tak wysokie?

Gdy zapytasz o to samych zakochanych konsumentów mogą powiedzieć, że to wina kwiaciarek. Ale te odrzekną, że po prostu tyle płacą hurtownikom. Z kolei oni zrzucą odpowiedzialność na hodowców kwiatów, którzy znów stwierdzą, że to kwestia kosztów.

A jaki jest prawdziwy powód? Konsumenci.

Hodowcy zdają się mieć silne argumenty. Wskazują, że konsumenci są bardzo wymagający, gdy przychodzi do kupna róż. Amerykanie kupują ponad 60 procent wszystkich sprzedawanych róż tylko w ciągu trzech dni w roku: w walentynki, na dzień matki i na Święta Bożego Narodzenia.

A walentynki są najważniejszym z wszystkich dniem dla tego rynku. Zazwyczaj hodowcy róż sprzedają wtedy od 25 do 30 procent całej swojej produkcji.

Jak wielki to rynek? Amerykanie w walentynki 2002 roku kupili aż 130 milionów róż.

Hodowcy dobrze wiedzą, że zaopatrzenie rynku w 130 milionów kwiatów w ciągu jednego dnia, to nie są rurki z kremem. Ich produkcja to nie jest robota taśmowa, jak w przypadku wszelakiej maści fast foodów czy baniaków z olejem napędowym. To kwiaty wymagające czasu, troski, ciepła i słońca.

Większość róż na rynku pochodzi ze szklarni. W samych Stanach Zjednoczonych hodowcy róż, którzy zajmują się swoją działalnością na skalę komercyjną, jak wynika z danych ich związku Roses Inc. pracują na powierzchni szklarniowej o łącznej wielkości prawie 365 hektarów i zainwestowanym kapitale około 2,5 miliona dolarów na hektar.

Latem w szklarni na wzrost róży trzeba czekać około 30 dni. Ale w zimnych, ciemnych miesiącach, takich jak grudzień, styczeń czy luty, na ten piękny kwiat trzeba zaczekać od 50 do 70 dni.

Aby ogrzać rosnące właśnie przyszłe walentynkowe zbiory, trzeba dużo ciepła. Tak dużo, że zimowe opłaty za ogrzewanie szklarni przekraczają w Kalifornii 200.000 dolarów miesięcznie.

Wyzwanie stanowi też logistyka produkcji. Zaspokajając potrzeby sezonu świątecznego, hodowcy muszą jednocześnie przygotować się na zbliżający się ogromny popyt w dniu zakochanych.

To samo dotyczy logistyki dystrybucji. Harmonogram musi być dopięty na ostatni guzik, bo każda chwila jest kluczowa. Hodowcy i hurtownicy muszą na 5 dni przed walentynkami dostarczyć kwiaty do 26.000 kwiaciarzy i 23.000 supermarketów. Jeśli zrobią to zbyt wcześnie, wówczas róże mogą nie dotrwać do odpowiedniego momentu. Jeśli kwiaty dotrą na miejsce później, będzie już po wszystkim. Niewielu ludzi kupuje róże jeden dzień po walentynkach.

Nie ma wątpliwości co do tego, że pokonanie przeszkód stojących na drodze do zaopatrzenia rynku w ponad sto milionów róż w jeden dzień, jest wysiłkiem tytanicznym.

Lecz nie pomylmy skutku z przyczyną. Nie dlatego w walentynki ceny róż są tak wysokie, że koszty produkcji wskoczyły na wyższy poziom. To właśnie dlatego koszty produkcji wzrosły, że ceny róż znalazły się wyżej a to stało się przez wzgląd na ogromny skok wyrażanego w walentynki przez zakochanych konsumentów popytu na róże.

Gigantyczna potrzeba zdobycia róż pociąga za sobą równie wielką potrzebę zagospodarowania ziemi, pracy i kapitału niezbędnego dla ich produkcji. Ceny tych kwiatów rosną, a koszty hodowli kroczą za nimi. Producenci zgadzają się tak wiele płacić tylko tak długo, jak długo konsumenci są skłonni opróżnić swoje portfele.

W dniu zakochanych to konsumenci rządzą rynkiem. Tak jak i w innych chwilach.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Don Mathews

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy