Tovey: Społeczna funkcja nierówności ekonomicznych

15 listopada 2016 Ekonomia pracy i demografia komentarze: 2

Autor: Mark Tovey
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Karolina Olszańska
Wersja PDF, EPUB, MOBI

Artykuł z grudnia 2014 r.

nierównościNieskrępowany wolny rynek przyczynia się do powstawania nierówności ekonomicznych. Wolnorynkowcy zwykle przyznają, że faktycznie jest to mankament systemu, który w każdym innym aspekcie zasługuje wyłącznie na pochwały. Jednakże F.A. Hayek w jednym z rozdziałów Konstytucji wolności stwierdza, że nierówności ekonomiczne są kluczowe dla postępu społeczeństwa. Hayek wyjaśnia jak, kupując produkty luksusowe, o których przeciętny człowiek może tylko marzyć, ludzie bogaci nieświadomie wykonują niezwykle ważną funkcję społeczną. Nierówności ekonomiczne są tak istotne dla rozwoju gospodarczego, że według Hayeka, aby skutecznie doskonalić swoją gospodarkę, społeczeństwa egalitarne nie miałyby wyboru i musiałyby świadomie wrócić do systemu klasowego, od którego przecież tak bardzo chciały się uwolnić.

Podążając śladem bogatych

Niemożliwe jest, abyśmy byli w posiadaniu odpowiedniej ilości zasobów materialnych, żeby zrealizować wszystkie osiągalne innowacje w tym samym czasie: wspaniałych pomysłów jest zawsze więcej niż naszych fizycznych środków do ich urzeczywistnienia. Dlatego należy podjąć decyzję: którą ze ścieżek rozwoju wybrać? Z pewnością nie każdy pomysł może okazać się skuteczny na tyle, aby zrewolucjonizować życie konsumentów. A kto decyduje o tym, które innowacje zostaną wcielone w życie? Bogaci.

Nowo wyprodukowane innowacyjne dobra, które okażą się dostatecznie popularne na rynku, będą rozprzestrzeniać się wśród konsumentów stanowiących wyższe szczeble społeczeństwa, przez co zaczną się kojarzyć z dostatniejszym życiem. Już same w sobie będą atrakcyjne, ale dzięki temu skojarzeniu staną się jeszcze bardziej pożądane. W ten sposób bogaci stają się manekinami służącymi do eksponowania dóbr. Uboższa część społeczeństwa, podziwiając te „lepsze” produkty, dostrzega w nich konkretne przedmioty, do których posiadania może dążyć — już wyobraża sobie je w swoich domach.

Decyzje konsumpcyjne bogatszej części społeczeństwa nadają formę przyszłości. Nie jest ona już koncepcją czysto abstrakcyjną, a przybiera postać rzeczywistego przedmiotu, którym wedle oczekiwań uboższych konsumentów, kiedyś będą się cieszyć oni sami lub ich dzieci.

Oczywiste jest, że intencją bogatych jest wyłącznie zaspokojenie ich własnych, wygórowanych, potrzeb — przeglądając katalogi z produktami wykorzystującymi najnowsze technologie, wcale nie myślą o tym, by nadawać kierunek rozwojowi społecznemu. Mimo to, ubodzy śledzą ich poczynania i pragną podążać szlakiem, który został przez nich wyznaczony.

Rola bogatych jest więc jasna: stanowią oni rynek, który nowe i drogie technologie mogą starać się zaspokajać. Ich wydatki są siłą napędową, której potrzebują pionierscy producenci, a biedniejsi dokładnie śledzą dokonywane przez nich wybory, przez co bardziej dostatni styl życia rozprzestrzenia się, zachęcając przedsiębiorców do szukania mniej kosztownych sposobów produkcji danych dóbr oraz ich rozwoju. To z kolei skutkuje tym, że produkt staje się dostępny dla wszystkich. Ostatecznie to decyzje konsumpcyjne bogatych wyznaczają szlak dla tych uboższych. To bogaci kształtują horyzont, ku któremu zmierza społeczeństwo.

Dlaczego jest to zjawisko pozytywne?

Niniejszy artykuł rozpoczęło stwierdzenie, że ludzie bogaci, rozrzutnie wydając swoje pieniądze, nieświadomie wykonują ważną funkcję w społeczeństwie. Trzeba przyznać, że nie do końca wiadomo, jak można bronić tę tezę. Dlaczego mielibyśmy bardziej cenić stan rzeczy opisany powyżej, w którym to decyzje konsumpcyjne bogatych kierują rozwojem społeczeństwa? Aby docenić funkcję, jaką pełnią w społeczeństwie nierówności społeczne (a więc istnienie bogatych), należy najpierw wyobrazić sobie alternatywny scenariusz, w którym panuje całkowity egalitaryzm.

Ministerstwo ds. Badań i Rozwoju

To oczywiste, że społeczeństwo egalitarne, którego istnienie według definicji opiera się na braku różnic społecznych, nie zapewniłoby rynku dla rozwijających się, kosztownych, technologii. Dlatego w takim społeczeństwie konsumenci nie napędzaliby rozwoju technologicznego. Bez rynku wyższej klasy, na którym można by je sprzedawać, innowatorzy nie mieliby interesu w ich rozwoju — nie zarobiliby złamanego grosza dopóty, dopóki społeczeństwo nie osiągnęłoby takiego stopnia rozwoju gospodarczego, na którym dostęp do nowoczesnego produktu mieliby zapewniony wszyscy. Większość innowatorów mogłaby nie dożyć tego momentu. Może więc rząd byłby w stanie pomóc rozwiązać ten problem?

Załóżmy, że aby tego dokonać, stworzono Ministerstwo ds. Badań i Rozwoju, którego zadaniem jest zapewnienie rządowego sponsorowania innowacji. To właśnie to ministerstwo, pod nieobecność klasy zamożnych, przyznaje nagrody innowatorom, dzięki czemu nie muszą już długo czekać na kompensację ich geniuszu. W ten sposób rola bogatych zostaje całkowicie pominięta — dobra nigdy nie są dostępne wyłącznie dla uprzywilejowanej części społeczeństwa. Rząd zatrudnia grupę innowatorów, których produkty zostaną wprowadzone na rynek dopiero wtedy, gdy wszyscy jego uczestnicy będą mogli sobie na nie pozwolić.

Problem polega na ustaleniu, które innowacje zostaną sfinansowane i zrealizowane jako pierwsze. Kto ma podejmować te decyzje? W społeczeństwach, w których występują nierówności społeczne, jest to rola zamożnych. Ich decyzje konsumpcyjne podpowiadają producentom, które dobra luksusowe są najbardziej pożądane. Z perspektywy czasu i z obserwacji tego zjawiska, można stwierdzić, że rzeczywiście to oni są najlepiej wykwalifikowani do podejmowania takich decyzji. Ludzie bogaci żyją bowiem na bardziej zaawansowanym poziomie, ich obecny styl życia przewiduje to, co przyniesie nam przyszłość. Dlatego to właśnie oni są w stanie najdokładniej przewidzieć, czego będzie pragnął przeciętny człowiek w przyszłości. Tym samym potrafią najskuteczniej wyznaczać kierunek dla współczesnych innowatorów, którzy ze względu na ramy czasowe swojej pracy, skupiają się na przewidywaniu skali preferencji, które będą panowały w przyszłości.

Do zobrazowania tego zjawiska, posłużę się ekstremalnym (a może niestosownym) przykładem ubogiego chłopca z Zambii, którego poproszono o wybranie prezentu pod choinkę dla jego rówieśnika z amerykańskiej średniozamożnej rodziny. Wręczono mu w tym celu katalog zabawek z bieżącego roku. Chłopiec może rozumieć, że gra The Crew na konsolę PS4 zapewniłaby jego rówieśnikowi w USA moc przygód w wirtualnym świecie; rozumie też, że kolorowe tańczące wodne głośniki pięknie oświetlałyby jego pokój podczas słuchania muzyki; rozumie nawet to, że sterowany robot zabawiałby go tańcząc, mówiąc i rzucając frisbee. Jednak nie jest on dostatecznie poinformowany, aby podjąć decyzję co do rozłożenia tych zabawek na skali preferencji chłopca z Ameryki. Chłopiec z Zambii żyje na znacznie niższym poziomie materialnym, dlatego ciężko mu wyjść myślami poza jego własne, bardziej podstawowe, potrzeby.

Ludzie w społeczeństwie egalitarnym również mieliby trudności z myśleniem ponad ich bieżące, bardziej przyziemne aspiracje. W społeczeństwie nierówności społecznych, klasa bogatych żyje w warunkach, które wyprzedzają warunki reszty społeczeństwa. Potrzeby wynikające z ich dostatniego życia stanowią mapę dla tych, którzy urzeczywistniają rozwój społeczeństwa. Bez takiej klasy, innowatorzy nie potrafiliby przewidzieć, jak będzie się kształtowała skala preferencji społeczeństwa w przyszłości, dlatego nie wiedzieliby, jak skutecznie zaspokoić potrzeby kolejnych pokoleń.

Tak, jak wspomniałem we wstępie artykułu, jedynym sposobem na rozwiązanie tego problemu w społeczeństwie egalitarnym, byłoby jego samozniszczenie. Takie społeczeństwo byłoby zmuszone do sztucznego stworzenia grup społecznych, które żyłyby na wyższym poziomie niż reszta, po to, aby innowatorzy zatrudnieni w Ministerstwie ds. Badań i Rozwoju mogli się z nimi konsultować i aby ich skala preferencji pozwalała na ukierunkowanie rozwoju i produkcji. Hayek odnotował, że: „Różniłoby się to więc teoretycznie od sytuacji w wolnym społeczeństwie jedynie tym, że nierówności byłyby zaplanowane, oraz że wyboru określonych jednostek czy grup dokonywałyby władze, a nie bezosobowe procesy rynku oraz przypadkowość urodzenia i szans”[1].

Wnioski

W społeczeństwie nierówności społecznych, nawet na etapie, na którym innowacyjne produkty wciąż raczkują, a ich produkcja jest bardzo kosztowna, istnieje możliwość wystawienia ich na próbę rynkową. Rezultaty takich testów mogą być wykorzystane przez innowatorów i przedsiębiorców: porzucą oni projekty tych produktów, które okazały się nieatrakcyjne dla bogatszej części społeczeństwa, a skupią się na dalszym rozwoju tych, które cieszyły się popularnością wśród tej grupy. Rozrzutne wydatki zamożnych są więc dla innowatorów drogowskazem, który pokazuje im kierunek rozwoju — obecne preferencje bogatych są przecież wykładnikiem przyszłych preferencji przeciętnych ludzi. Jeżeli klasa bogatych nie istnieje, tak jak w społeczeństwach egalitarnych, nie ma nikogo, kto mógłby wskazywać jakie będą preferencje jutro czy pojutrze. Innowatorzy pozostają bez przewodników, błądząc w domysłach. Nie mają wskazówek, które pomogłyby im określić, które produkty spełnią oczekiwania człowieka przyszłości, a zatem częściej popełniają błędy i angażują czas oraz środki w bezwartościowe projekty, na czym tracą zarówno oni sami, jak i całe społeczeństwo.

 

[1] F. A. Hayek, Konstytucja wolności, Warszawa 2007, s. 58.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Mark Tovey

Pozostałe wpisy autora:

2 Komentarze “Tovey: Społeczna funkcja nierówności ekonomicznych

  1. Choć podziwiam próbę zmierzenia się z jakże ogromnym problemem nierówności społecznych wynikających z wolnego rynku, to chyba nie do końca mogę zgodzić się z argumentacją. Czy w społeczeństwie zupełnie egalitarnym, posługując się obrazowym przykładem chłopca z Zambii, nie byłoby przypadkiem tak, że chłopiec z Zambii mógłby ustalić preferencje chłopca z USA ponieważ obaj żyliby na takim samym poziomie? Z argumentu wynika trochę, że społeczeństwo doskonale egalitarne musi być ubogie.

    Retoryka podana w przykładzie opiera się na założeniu, że nie wszyscy mają tak samo dużo, w związku z czym priorytetem są preferencje tych co mają więcej. A może należy przyjąć, że w doskonale egalitarnym społeczeństwie wszyscy mają tak samo dużo w związku z czym liczą się preferencje wszystkich? (analogia do szklanki w połowie pustej/pełnej).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy