Vaz: Brazylijski problem taniego pieniądza

25 kwietnia 2017 Pieniądz komentarze: 2

Autor: Lucas Vaz
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Arkadiusz Sobiech
Wersja PDF

brazylijskiBrazylia doświadcza najpoważniejszego kryzysu gospodarczego od 70 lat — brak natomiast zgody co do przyczyn tej sytuacji. Prezydent Rousseff i Partia Pracy twierdzą, że jest to następstwem „kryzysu międzynarodowego”, istniejącym tylko w ich głowach cieniem kryzysu z roku 2008. Rzeczywistość jest jednak inna. Od czasu gdy urząd prezydenta w 2003 r. objął Lula Da Silva z Partii Pracy, państwo podążało drogą typowo keynesowskiego stymulowania gospodarki przez wydatki rządowe. Stopy procentowe stale obniżano, wartość udzielanych pożyczek rosła bezprecedensowo, oszczędności per capita spadły, a wydatki rządowe wciąż rosły.

Dla zwolenników interwencjonizmu państwowego krajowa gospodarka była niebem na ziemi. Nic dziwnego, że Paul Krugman, obrońca luzowania ilościowego w Ameryce, powiedział, że Brazylia nie była zagrożona recesją. Jednakże polityka ta, tak stanowczo broniona przez niektórych ekonomistów i biurokratów, doprowadziła kraj do strasznego położenia, w którym się obecnie znajduje.

Z punktu widzenia rządu brazylijskiego, trudno wyobrazić sobie gorszą sytuację: kraj zmaga się z recesją, która potrwa jeszcze przynajmniej 2 lata, agencja ratingowa Standard & Poor’s obniżyła ocenę Brazylii do poziomu śmieciowego, a skandal korupcyjny może doprowadzić do impeachmentu prezydent Dilmy Russeff. (Impeachment nastąpił w sierpniu 2016 roku, siedem miesięcy po ukazaniu się tego tekstu — przyp. tłum.) Musimy jednak zauważyć, że choć wszystkiemu winny jest rząd, wprowadził on jedynie w życie dominujące w kraju ideologie, czyli mieszankę marksizmu w polityce i na uniwersytetach, oraz keynesizm w ekonomii. Ta ideologia narodowa pochwala, ogólnie rzecz biorąc, całkowitą zależność ludzi od państwa. Krajowi ekonomiści i profesorowie akademiccy z dumą przyznają, że brazylijskie obciążenie podatkowe sięga obecnie 36% PKB i utrzymują, iż polityka państwa stworzy miejsca pracy i przyczyni się do dobrobytu.

Brazylia i austriacka teoria cyklu koniunkturalnego

Aby pojąć, co dzieje się w Brazylii, oraz dlaczego ekonomiści od dawna przewidywali obecną katastrofę, kluczowe jest zrozumienie austriackiej teorii cyklu koniunkturalnego, jako że rzuca ona jasne światło na ingerencje państwa w system monetarny i ekspansję kredytową — dwa narzędzia używane przez rząd brazylijski jako czynniki wzrostu gospodarczego — a których zastosowanie doprowadziło do kryzysu.

Jak zauważył Mises, „przyczyny cyklicznych fluktuacji koniunktury nie należą do sfery nieskrępowanego rynku, lecz wiążą się z ingerencją rządu w gospodarkę”[1].

Rzeczywiście, cykle „boomu” i „recesji” takie jak te w Brazylii, są generowane przez interwencje monetarne w rynek w postaci bankowej ekspansji kredytu. Są one zatem wynikiem centralnego planowania i interwencji państwa — przeciwieństwa wolnego rynku.

Istotne jest jednak rozróżnienie między bankową ekspansją kredytowej w formie pożyczek udzielanych przedsiębiorcom, a innymi formami ekspansji kredytowej. Pierwsze są zazwyczaj metodą państwa na stymulację gospodarki poprzez obniżenie stóp procentowych „poniżej poziomu, na jakim utrzymałyby się na wolnym rynku” i dlatego właśnie jest to tak istotne dla naszej analizy.

Na poniższym wykresie widzimy absurdalny wzrost wartości pożyczek (w milionach realów, walucie brazylijskiej) udzielonych przedsiębiorcom, w szczególności od 2006 r. (bardziej dynamicznym od 2008, gdy „walczono” z międzynarodowym kryzysem gospodarczym). Państwo próbowało wytworzyć niemożliwy do utrzymania boom gospodarczy. (Czerwona linia przedstawia pożyczki udzielone przez banki publiczne, a niebieska udzielone przez banki prywatne).

wykres nr 1. wartość kredytów udzielonych przedsiębiorcom w Brazylii

 

Ten nowy rodzaj kredytu nie byłby możliwy bez ingerencji państwa w tworzenie tzw. „boomu” gospodarczego. Ten boom sprawił, że przedsiębiorcy — jak opisuje to Rothbard w Wielkim Kryzysie w Ameryce: „Przedsiębiorcy, wykorzystując do tego nowo nabyte fundusze, podbijają ceny kapitału i innych dóbr produkcyjnych, co powoduje przesunięcie inwestycji z „niższych” rzędów produkcji (znajdujących się bliżej konsumenta) do „wyższych” (znajdujących się dalej od konsumenta) — z sektorów wytwarzających dobra konsumpcyjne do sektorów produkujących dobra kapitałowe”[2].

Ta zmiana kierunku inwestycji z dóbr konsumpcyjnych na dobra kapitałowe jest charakterystyczną oznaką boomu i wyjaśnia, w przeciwieństwie do innych teorii, dlaczego recesja w pierwszej kolejności dotyczy sektora dóbr kapitałowych. Na kolejnym wykresie widzimy, jak ten sektor został dotknięty w przypadku Brazylii. Zielona linia oznacza sektor dóbr kapitałowych, a wyraźny spadek miał miejsce podczas bardzo wczesnych stadiów recesji, pod koniec roku 2013.

wykres nr 2. wskaźnik produkcji przemysłowej wraz z kluczowymi składnikami

 

Warto również zauważyć, że spadek ten nastąpił tuż po ponownym podniesieniu stóp procentowych, po okresie najniższego ich poziomu w historii. Jak widać poniżej, rząd brazylijski obniżył stopy procentowe do bezprecedensowego poziomu, a gdy próbował je podnieść, by ograniczyć inflację powstałą wskutek polityki „łatwego pieniądza”, nadszedł kres boomu.

wykres nr 3. stopy procentowe w Brazylii

 

Jak zauważa Murray Rothbard (znów w książce Wielki Kryzys w Ameryce):

Przedsiębiorcy — wprowadzeni w błąd przez inflację kredytu — zainwestowali zbyt dużo w dobra kapitałowe wyższego rzędu, jednak te inwestycje byłyby uzasadnione tylko pod warunkiem, że preferencje czasowe obniżyłyby się i w konsekwencji wzrosłyby oszczędności. Kiedy fala inflacji obejmie całe społeczeństwo, wtedy zostaną przywrócone stare proporcje między konsumpcją i inwestycjami, a inwestycje w etapy produkcji odleglejsze od konsumpcji okażą się marnotrawstwem. Wyjdzie na jaw, że z powodu ekspansji kredytowej, która zafałszowała wolnorynkową stopę procentową, przedsiębiorcy popełnili błąd.[3]

Jak zauważył Mises w eseju pt. Polityka Trzeciej Drogi Prowadzi do Socjalizmu, musimy mieć na uwadze, że „próby obniżenia stóp procentowych poprzez ekspansję kredytową wywołują — to prawda — okres boomu gospodarczego”, który w Brazylii trwał głównie w okresie w latach 2006-2013. „Jednak tak wykreowana prosperita to jedynie sztuczny produkt rodem z cieplarni, który musi w sposób nieubłagany doprowadzić do załamania, krachu i depresji. Ludzie muszą zapłacić wysoką cenę za szaleństwo kilku lat łatwego pieniądza, ekspansji kredytowej i inflacji”. Aktualnie trwająca recesja nie jest zatem złem, z którym należy walczyć bardziej niż z polityką państwa. Recesja jest lekarstwem.

Jak widzieliśmy, większość zjawisk opisywanych przez austriacką teorię cyklu koniunkturalnego daje się zaobserwować w Brazylii. Trzeba zaznaczyć, że inne czynniki także odgrywały istotną rolę, przykładowo kurs dolara w stosunku do reala i zmniejszenie się chińskiego popytu na produkty z Brazylii. Jednak większość z nich jest do pewnego stopnia jedynie konsekwencją polityki, którą poddaliśmy analizie. Kwestią zasadniczą jest fakt, iż Brazylia przeszła przez wielką ekspansją kredytu i wzrost podaży pieniądza, oraz przez wiele lat niskich stóp procentowych. Kluczowa jest obserwacja, że w przeciwieństwie do innych wyjaśnień, „Misesowska teoria cyklu gospodarczego nie jest po prostu kolejną teorią, lecz wiąże się ściśle z ogólną teorią systemu gospodarczego. Teoria Misesa stanowi w istocie ekonomiczną analizę koniecznych następstw ingerencji w wolny rynek za pomocą ekspansji kredytu bankowego”[4].

Widzimy zatem, iż obecny kryzys jest po prostu wynikiem mieszania się przez państwo w rynek. Rysujący się dla gospodarki brazylijskiej scenariusz jest rzeczywiście straszny, lecz mamy powody, by wierzyć, że myśl ekonomiczna w tym kraju ulegnie nowym, obiecującym przemianom. Może być prawdą, że — jak powiedział Lord Keynes, „w dłuższej perspektywie wszyscy jesteśmy martwi” —, lecz jeżeli mamy wydobyć się z tego okropnego kryzysu,  rozwijać się i podnosić standard życia, „musimy wreszcie przekształcić państwowy kapitalizm w system wolnorynkowy”.

 

[1] Ludwig von Mises, Ludzkie działanie, tłum. Witold Falkowski, Instytut Misesa 2011, s. 479.

[2] Murray N. Rothbard, Wielki Kryzys w Ameryce, tłum. Marcin Zieliński, Instytut Misesa 2010, s. 7.

[3] Ibidem, s. 8.

[4] Ibidem, s. 2.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas

O Autorze:

Lucas Vaz

Pozostałe wpisy autora:

2 Komentarze “Vaz: Brazylijski problem taniego pieniądza

  1. Mam taką obserwację: gdyby dodruk pieniądza odbywał się na zasadach ekwiwalentnych (każdy dostaje tyle % dodruku ile posiada % obecnego pieniądza), to efekt dla gospodarki byłby teoretycznie zerowy.
    .
    Dopiero nierówny wypływ dodrukowanego pieniądza do obiegu w gospodarce powoduje zaburzenie wycen dokonywanych przez mechanizmy Wolnego Rynku i w efekcie kryzysy wywołane błędną alokacją zasobów.
    .
    Wyobraźmy sobie społeczeństwo, w którym ktoś stwierdził, że „brakuje domów”. W związku z tym politycy drukują pieniądz i tworzą w systemie bankowym specjalne kredyty na budowę domów. Efektem jest oczywiście nadpodaż domów i braki w innych obszarach. Ceny domów spadają poniżej wartości kredytowania (to po tym poznajemy, że alokacja była błędna) i system bankrutuje.
    .
    A teraz zadajmy sobie pytanie: DLACZEGO tak się dzieje ?
    .
    Otóż okazuje się, że tym ludziom brakowało nie tylko domów, ale także EFEKTYWNOŚCI PRACY, a ta zależy m.in. od dwóch czynników:
    – infrastruktury gospodarczej (sieć transportowa, telekomunikacja, energetyka itp)
    – bezpośrednie wyposażenie miejsc pracy
    .
    Oznacza to, że dodruk i system kredytów hipotecznych odebrał zasoby z tych dwóch obszarów i w ten sposób pogorszył efektywność pracy i ludzie nie byli w stanie niską efektywnością odpracować wartości domów.
    .
    To teraz drugie pytanie: czy byłoby możliwe wykorzystanie dodruku do budowy infrastruktury i doposażenia firm w maszyny ?
    .
    Otóż odpowiedź jest również NIE !!!
    .
    To ZYSK/STRATA powinny decydować, gdzie są alokowane zasoby, a nie ktoś tworzący system kredytów, gdyż w przeciwnym razie środki pójdą co prawda do firm produkcyjnych, a nie na konsumpcję, ale NIE DO TYCH FIRM, do których powinny ! A więc znowu będzie błędna alokacja.
    .
    Dopiero Wolny Rynek i możliwość bankructwa i straty powodują, że alokacja jest dokonywana właściwie. Ale po co wtedy jakikolwiek dodruk ???

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *