Autor: Ambroise Clément
Źródło: econlib.org
Tłumaczenie: Tomasz Kłosiński
Wersja PDF

Artykuł pochodzi z Cyclopædia of Political Science, Political Economy, and the Political History of the United States, wydanej pod red. Johna J. Lalora w roku 1881 nakładem firmy Merrill and Co.

Ekonomiści odrzucają dobroczynność państwowdobroczynnośćą jako powodującą nieporównanie więcej złego niż dobrego. To wystarczyło, aby oskarżyć ich doktrynę o wychwalanie egoizmu, krępowanie poczucia dobroczynności, niedocenianie wielkoduszności i oddania. Na szczęście oskarżenia te są tak samo głupie jak ohydne, co można bez trudu wykazać.

Najpierw przeanalizujemy argumenty wysunięte przez dwóch najwybitniejszych obrońców publicznej dobroczynności, Alphonse’a de Lamartine’a i Adolphe’a Thiersa. Lamartine mówi w swoim Le Conseiller du Peuple (Doradca ludu): „Czy braterstwo i dobroczynność są cnotami? Są. A zatem społeczeństwo powinno realizować te dwie cnoty; społeczeństwo nie powinno — jak chcieliby ekonomiści, którzy nie mają innej religii poza arytmetyką — uwolnić się od tych wielkich obowiązków i pozwolić, by nędza i śmierć zrobiły swoje”. Thiers w swoim raporcie dla francuskiego zgromadzenia ustawodawczego w sprawie pomocy publicznej czyni podobne rozważania: „Jeśli jednostka ma cnoty, to czy społeczeństwo nie może ich mieć? Według nas nie ma wątpliwości co do odpowiedzi. Nie możemy patrzeć na państwo jak na zimną, bezuczuciową, pozbawioną serca istotę. Zbiór członków narodu może być tak inteligentny, odważny, wytworny, może być tak ludzki i dobroczynny, jak i same jednostki”.

Czym jest społeczeństwo? Jeśli to zbiór członków narodu, jasne jest, że ten zbiór zjednoczy w sobie sumę wszystkich cnót posiadanych przez każdą z osób, które ten zbiór tworzą. Jeśli chce się spersonifikować ten zbiór i zrobić z niego wymyślony byt, nazywany społeczeństwem, absurdem jest przypisanie temu nieistniejącemu bytowi działań niezależnych od działań wszystkich członków tworzących ów naród. Jeśli jednak przez społeczeństwo rozumiemy rząd, kwestia zmienia się zupełnie; i nie dotyczy tego, czy dobroczynność, będąca cnotą jednostki, jest w równy sposób cnotą społeczeństwa, ale tego, czy właściwe, moralne i korzystne jest prowadzenie działalności dobroczynnej przez rząd, albo nawet czy w ogóle jest możliwe, by rząd praktykował dobroczynność. My twierdzimy, że nie. Oczywiście dobroczynność i braterstwo są cnotami tylko wtedy, gdy są wolne i spontaniczne. Państwowa, a zatem wymuszona, dobroczynność nie jest cnotą — jest podatkiem. A zatem poświęcenie narzucone niektórym na rzecz innych wyraźnie traci charakter dobroczynności. Ustawodawca nie ma w tym przypadku żadnej zasługi, ponieważ wszystko, co musi zrobić, to tylko oddać swój głos. Władza wykonawcza czy poborca podatkowy wypada tu jeszcze gorzej, ponieważ zamiast dawać, zachowuje część daru jako zapłatę za swoje usługi. Podatnik również nie ma zasługi, ponieważ oddaje pieniądze nie z własnej woli. Gdzież można doszukać się tu warunków koniecznych dla dobroczynności? — wspaniałomyślnego natchnienia, po którym następuje dobrowolne poświęcenie ze strony tego, który je odczuwa? To bardzo dziwny rodzaj dobroczynności, gdy czynów dokonują poborca podatkowy i policjant.

Ekonomiści, którzy według Lamartine’a nie mają żadnej religii oprócz arytmetyki, zawsze okazywali się pełni współczucia dla cierpień swoich bliźnich, tak głębokiego, jak gdyby sami je odczuwali; a jeśli spojrzymy na żywoty najbardziej wybitnych spośród nich — Quesnaya, Turgota, Malthusa, Smitha, J. B. Saya, Comte’a itd. — znajdziemy całą serię aktów szlachetnej bezinteresowności, oddania prawdzie, sprawiedliwości i tym niefortunnym klasom, godnym wsparcia przez wszystkich ludzi motywowanych prawdziwą filantropią.

Ekonomiści są szczególnie zajęci sposobami oddania dokładnej sprawiedliwości każdemu człowiekowi i zmniejszaniem nędzy poprzez działanie na przyczyny, które ją powodują; ale wiedzą, że środki zapobiegawcze nigdy nie będą wystarczające, aby ją wykorzenić: że w społeczeństwie zawsze będzie istniała rzesza osób absolutnie niezdolnych do zdobycia dla siebie wystarczająco dużo, by uciec od cierpień spowodowanych przez ubóstwo i których wsparcia nigdy nie można zapewnić bez pomocy bogactwa stworzonego przez innych; i że w związku z tym uczucia współczucia, życzliwości i dobroczynności zawsze będą nieodzowne; i że nie można przecenić znaczenia tych uczuć, gdy pojawia się kwestia pocieszenia w obliczu niezasłużonego nieszczęścia.

Ale ekonomiści zaprzeczają, że to dobroczynność publiczna jest środkiem wspierania i rozwijania tych uczuć. Wręcz przeciwnie, są przekonani, że ma ona tendencję do ich nieustannego osłabiania, wymazywania ich przez pozorne zmniejszanie ich potrzeby, przez dodawanie egoizmowi nowych pretekstów przeciwko hojności. Są przekonani, że działalność charytatywna prowadzona przez jednostki lub wolne stowarzyszenia byłaby szersza i silniejsza — proporcjonalnie do zmniejszania ingerencji państwa przy zbieraniu i dystrybucji środków pomocowych — ingerencja państwa powoduje tłumienie głównej zachęty do dobroczynności, a jednocześnie warunku, który najlepiej może zapewnić jej skuteczność, to znaczy niszczy ona bezpośrednią relację między dobroczyńcą a beneficjantem — osoby, którym udzielono pomocy, są zobowiązane do wdzięczności tylko prawu, to znaczy nikomu, a więc uczynienie udzielania pomocy czymś przymusowym dla tych, którzy ją świadczą, naturalnie zachęcają tych, którzy ją otrzymują, aby patrzyli na tę pomoc jak na należne im prawo. Pomoc traci całkiem charakter niepewności czy przygodności i biedne przyzwyczajają się niej, w coraz większym stopniu ulegając w życiu braku przezorności, lenistwu i innym przywarom, które produkują nędzę. W ten sposób dobroczynność publiczna wywołuje więcej zła, niż może wyleczyć.

Dobroczynność polega na interesowaniu się nieszczęściami innych oraz na czynieniu poświęceń, aby je zmniejszać. Kiedy jest swobodnie praktykowana, nie może stanowić zagrożenia; poświęcenia przyjmują na ogół proporcjonalne rozmiary do zasobów posiadanych przez osoby ich dokonujących, i nikt nie może na nie liczyć bezwarunkowo; nie mają one niekorzystnego wpływu na zapobieganie skutkom kar związanych z niewłaściwym postępowaniem i nawykami tworzącymi nędzę. Ale jeśli dobroczynność wymusza się mocą prawa, jaka będzie jej granica? Jaka część kar za nieroztropność i inne cechy pozostanie w mocy? To będzie zależało od opinii, dyspozycji i kaprysu ustawodawcy. Na przykład Lamartine chciał zobowiązać państwo do rozpoczęcia prac o wartości 500 milionów franków. Louis Blanc rozumiał powszechne braterstwo w szerszym znaczeniu. Chciał, aby wszystkie sklepy zostały przejęte przez państwo i oddane do dyspozycji związkom robotników. Przy innej okazji Barbès i Sobrier, „biorąc pod uwagę, że braterstwo nie jest pustym słowem i że powinno się manifestować w czynach”, chcieli nałożenia na kapitalistów podatku o wartości miliarda franków na rzecz robotników. Jest oczywiste, że jeśli raz przyjmie się taką zasadę braterstwa czy pomocy publicznej, jej konsekwencje nie mają żadnych granic i mogą rozszerzać się, dopóki połowa ludności nie zostanie okradziona na korzyść drugiej połowy.

Oto właśnie powody tego, iż ekonomiści odrzucają dobroczynność publiczną i sprzeciwiają się wszelkim środkom, które zmierzają do nadania jej większego zakresu. Daleko im jednak do chęci osłabienia samego poczucia dobroczynności czy powstrzymania dobroczynności swobodnie praktykowanej — twierdzą wręcz przeciwnie, że w ten sposób staje się ona bardziej intensywna i szerzej praktykowana — natomiast ingerencja prawna zamiast pobudzać dobroczynność, nieuchronnie ją wyczerpuje. Ekonomia polityczna nie akceptuje rządów państwowych ani w praktyce dobroczynności, ani w sprawach kościoła, ani w przemyśle. Utrzymuje i demonstruje jednak, że bez niefortunnych roszczeń rządów do kierowania tymi różnymi gałęziami działalności społecznej, powinniśmy być bardziej dobroczynni, bardziej religijni i bardziej przedsiębiorczy.

Jedna odpowiedź na „Clément: Prywatna dobroczynność”

  • Zapomniałem dodać, że ten artykuł jest z kolei przedrukiem z Dictionnaire de l’Economie Politique, wydanego w Paryżu w roku 1852. Piękne czasy, gdy liberalizm wciąż oznaczał wolność jednostki i dobrowolną solidarność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Cytat:
  • Gospodarka jest fenomenem społecznym, nie fizycznym. Gdyby politycy i ekonomiści przyjęli to do wiadomości, musieliby porzucić marzenia o możliwości pozytywnego wpływu na zjawiska gospodarcze. Krzysztof Dzierżawski
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W maju wsparli nas:
Pan Neil Abragimowicz
Pan Dominik Aromiński
Pan Marcin Bałazy
Pan Adam Banys
Pan Bartosz Baranowski
Pan Marek Barciński
Pan Bartosz Bartoszko
Pan Michał Basiński
Pan Kamil Becmer
Pan Konrad Berkowicz
Pan Marek Bernaciak
Pan Wojciech Bielecki
Pan Bartosz Biernacki
Pan Sebastian Bigos
Pan Artur Tadeusz Birczyński
Pan Karol Bisewski
Pan Arkadiusz Bodura
Pan Tomasz Boguszewski
Pan Rafał Boniecki
Pan Tomasz Borkowski
Pani Dominika Buczek
Pan Arkadiusz Bykowski
Pan Marceli Chałubiński
Pan Robert Ciborowski
Pan Artur Czerwiński
Pan Marcin Dabkus
Pan Wojciech Dąbek
Pan Kamil Deleżuch
Pan Marcin Dengus
Pan Michał Dębowski
Pan Tomasz Dorau
Pan Stanisław Duda
Pan Tomasz Dworowy
Pan Gniewomir Dziadek
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Eugeniusz Flibrant
Pan Jarosław Garbowski
Pan Grzegorz Gawinowski
Pan Marek Gazda
Pan Łukasz Gąsowski
Pan Hubert Gebler
Pan Marcin Głombica
Pan Marcin Gmaj
Pan Adrian Gołosz
Pan Wiktor Gonczaronek
Pan Maciej Gorzelak
Pan Daniel Góra
Pan Karol Grodzicki
Pan Stanisław Gruszka
Pan Jarosław Grycz
Pan Mariusz Grzebielucha
Pan Kamil Grzebyta
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Karol Handzel
Pan Jacek Hecht
Pan Andrzej Heydel
Pan Patryk Hołub
Pan Tomasz Hrycyna
Pan Stanisław Hyrnik
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Robert Iwaszkiewicz
Pan Marcin Jaczewski
Pan Bartosz Jakusz
Pan Mirosław Janisz
Pan Konrad Janiec
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Bartosz Jezierski
Pan Wojciech Jodłowski
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Dariusz Kabarciński
Pan Krzysztof Karp
Pan Paweł Kasprowicz
Pan Michał Kawa
Pan Piotr Kazimierski
Pan Rafał Kensy
Pan Michał Klich
Pan Tomasz Kłosiński
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Tadeusz Kominek
Pan Kamil Kopeć
Pan Jan Kosmala
Pan Tomasz Kowalczewski
Pan Rafał Kowalczyk
Pan Marcin Kowalewski
Pan Bartosz Kowalski
Pan Michał Kozar
Pan Antoni Kozielewski
Pan Andrzej Koźlik
Pan Daniel Marcin Krawieczyński
Pani Joanna Kruk
Pan Karol Krzysiak
Państwo Agnieszka i Łukasz Krzymowscy
Pan Mateusz Kućka
Pan Wojciech Kukla
Pan Tomasz Kułaga
Pan Marcin Kurzeja
Pan Mateusz Kuska
Pan Witold Kwaśnicki
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Szymon Loduchowski
Pan Maciej Lorenc
Pan Paweł Łagowski
Pan Adrian Łazarski
Pan Adrian Łukasik
Pan Mateusz Łukomski
Pan Jerzy Machowski
Pan Paweł Majdan
Pan Gracjan A. Majewski
Pan Tadeusz Malinowski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Mateusz Małż
Pan Maciej Matwiejczuk
Pan Adam Mazik
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pan Dawid Megger
Pan Miłosz Mirowski
Pan Paweł Młynarek
Państwo Magdalena i Marcin Moroniowie
Pan Igor Mróz
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Błażej Naczyński
Pan Tomasz Netczuk
Pan Łukasz Niedziałek
Pan Konrad Niemotko
Pan Dawid Nowak
Pan Paweł Nowak
Pan Filip Nowicki
Pan Marek Oleszko
Pani Karolina Olszańska
Pan Rafał Opryszczko
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Adam Pajęcki
Pani Maria Papis
Pan Wojciech Peisert
Pan Łukasz Piątkowski
Pan Iwo Pietrala
Pan Mateusz Pigłowski
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Rafał Podgórski
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Alfred Podstolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Tomasz Polkowski
Pan Andrzej Pondarzewski
Pan Maciej Przepiórka
Pan Artur Puszkarczuk
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Dominik Pytlewski
Pan Michał Rałowski
Pan Jacek Rusiecki
Pan Karol Rzepiela
Pan Jakub Sabała
Pan Michał Sałaban
Pan Mateusz Sawicki
Pan Maciej Seremek
Pan Paweł Sierzupowski
Pan Wojciech Siłko
Pan Jarosław Skoczylas
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Maksymilian Spik
Pan Rafał Staniec
Pan Jan Stasiczak
Pan Piotr Szewc
Pan Władysław Szewc
Pan Łukasz Szostak
Pan Michał Szymanek
Pan Maciej Szymański
Pan Adam Ślązak
Pan Marek Świerk
Pan Jan Maria Talar
Pan Tomasz Trocki
Pan Krzysztof Turowski
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Osman Waroński
Pan Piotr Warzecha
Pan Aleksander Adam Wegner
Pan Marek Wiatroszak
Pan Karol Więckowski
Pan Jacek Wilk
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Jacek Wołpiuk
Pan Michał Woźnikiewicz
Pan Paweł Wójtowicz
Pan Piotr Wrotny
Pan Tomasz Wyszogrodzki
Pan Karol Wyszyński
Pani Mariola Zabielska-Romaszewska
Pan Karol Zdybel
Pan Jakub Zelek
Pan Marek Zemsta
Pan Andrzej Zientek
Pan Dawid Zięba
Pan Aleksander Żarnowski
Pracownik Santander Bank
Łącznie otrzymaliśmy 29 345,82 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>