Autor: Marcia Christoff–Kurapovna
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Tomasz Kłosiński
Wersja PDF

kolebkiOd dawna trwa ciągła debata akademicka na temat tego, czy „starożytna gospodarka”, odnosząc się głównie do Grecji, w ogóle istniała. W dziedzinie zdominowanej przez Marksa, marksistów, XIX–wiecznego socjologa Maxa Webera i takich renomowanych uczonych jak Sir Moses Finley, obraz ekonomicznego świata greckich poleis jest czymś bardzo statycznym. Wyobrażamy sobie klasę próżniaczą leżącą nieopodal odzianych w sandały stóp oratora, podczas gdy niewolnicy opiekują się polami, chłostając woły zaprzężone w pług zakleszczony w błocie Jest to koncept „prymitywnej” gospodarki: pieniędzy zarabianych dla statusu, a nie na inwestycje; kredytów udzielanych na zakup niewolników, wojen prowadzonych dla zdobycia łupów, elit kontrolujących cechy rzemieślnicze i królów–tyranów utrzymujących pokój poprzez losowe rozdawnictwo dóbr.

Jest również starożytna epopeja o szlachetnym Odyseuszu gardzącym żeglarstwem dla zysku (choć nie na tyle, aby nie zebrać wszystkich zysków, jakie tylko mógł) i wielki Achilles rozważający odkrycie cennego skarbu, o ile tylko pomogłoby to oszacować jego osobistą arystokratyczną wartość. Na tych prostych fundamentach zostało oparte całe pole socjalistyczno–keynesistowskich poglądów na grecką gospodarkę, a tylko okazjonalnie libertariańscy uczeni, tacy jak Murray Rothbard i Jesús Huerta de Soto, mogli dorzuć swoje dwa słowa. Jednak w ostatnim czasie akademicy znaleźli o wiele więcej dowodów na postęp technologiczny i rynkowe uwarunkowania klasycznych poleis, niż wcześniej sądzono.

Biorąc pod uwagę, że zarówno w starożytnej Grecji (jak i renesansowych Włoszech) demokracja nie była niezgodna z arystokracją oraz że oligarchowie i tyrani niekoniecznie byli nieliberalni, można przedstawić wiele argumentów w obronie modelu gospodarczego miasta–państwa: 1) im silniejsze miasto–państwo, tym większa ekspansja przemysłowa i ekonomiczna; 2) własność prywatna została uznana za podstawową zasadę ekonomiczną; 3) standardy bankowe były względnie konserwatywne; 4), najbogatsze miasta–państwa były najbardziej dynamiczne społecznie; 5) konkurencja między miastami–państwami doprowadziła do nowoczesnej, przedsiębiorczej Europy; oraz 6), że wizjonerski tyran sprawując swoją władzę, prawie zawsze na pierwszym miejscu stawiał interesy.

Kiedy greckie poleis były najsilniejsze, nastąpiła przemysłowa, technologiczna i monetarna rewolucja

Pierwsza wielka rewolucja przemysłowa starożytnej Grecji miała miejsce około 500 r. p.n.e., w wyniku przeobrażenia władzy politycznej w regionalne społeczności demokratyczne, znane jako polis. Wielkie poleis — Ateny, Korynt, Teby i skolonizowane obszary Azji helleńskiej — zaczęły specjalizować się w produkcji przemysłowej w czterech obszarach: rolnictwie, przetwórstwie żywności, górnictwie i ceramice, które stały się źródłem bogactwa i ekspansji. Był to czas rewolucji technologicznej: narzędzia żelazne wykonane w Grecji w VI wieku p.n.e. były tak zaawansowane, że używano ich później do wyposażenia Rzymu i Egiptu ptolemejskiego. Umocnienie niezależnych poleis oznaczało również rozpoczęcie inwestycji w przemyśle przez zamożniejsze klasy społeczne, coś, na co wcześniej patrzono niechętnie. Wprowadzono bite monety — wynik nowego zainteresowania lokalnymi gospodarkami, które zaczęły się wtedy rozwijać. I wtedy, gdy bogactwo stawało się coraz powszechniejsze, nastąpił proces zaniku systemu arystokratycznego patronatu, który później zastąpiły stosunki gospodarczo–obywatelskie. Nastąpiła eksplozja międzyregionalnych powiązań handlowych między miastami–państwami.

Nawet Arystoteles bronił własności prywatnej

W przeciwieństwie do innych starożytnych społęczności tego czasu, większość starożytnej Grecji opierała się na społeczeństwie własności prywatnej. Filozofowie tacy jak Demokryt i Arystoteles silnie bronili własności jako prawa i konieczności. Widząc różnicę między prywatną gospodarką Aten a ścisłym kolektywizmem Sparty, obaj myśliciele stwierdzili, że ta pierwsza była wyższą formą organizacji gospodarczej. Arystoteles bronił jej na kilku płaszczyznach: po pierwsze, tylko własność prywatna dawała ludziom możliwość działania moralnego — aby praktykować, jak to ujął, „życzliwość i filantropię”; po drugie, argumentował, że była ona bardziej produktywna niż własność komunalna; po trzecie, że chociaż „Dobro” może być takie samo dla wszystkich ludzi, przyjemność jest różna, i tylko „wyłączne posiadanie” może ją umożliwić; po czwarte, że własność prywatna istniała zawsze i nie ma w tym przypadku; i po piąte, że w porównaniu do własności komunalnej własność prywatna bardziej motywuje do opieki, „trudu i staranności”. Jednak własność, jak utrzymywał wielki myśliciel, nie pozwala bogatym stać ponad prawem. Tam, gdzie własność prywatna była najbardziej powszechna — w ateńskim polis — demokratyczna organizacja prawna tego miasta–państwa nie pozwalała sądom opierać wyroków na podstawie posiadanej własności. Hierarchia oparta na własności prywatnej została podważona na rzecz demokratycznej równości.

Starożytna Grecja (i Rzym) utrzymywały wysokie standardy bankowe

Świątynie religijne, takie jak Apollina w Delfach, Artemidy w Efezie i Hery na Samos były „pierwotnymi bankami”, ponieważ uważano je za nienaruszalne, a zatem względnie bezpieczne schronienie dla pieniędzy; miały nawet własne milicje, aby je chronić. Jednak z dzisiejszego punktu widzenia najbezpieczniejszą rzeczą w tych bankach było to, że greccy bankierzy dążyli do utrzymania stuprocentowej rezerwy w depozytach na żądanie, jak zbadał to dogłębnie libertariański historyk Huerta de Soto. Banki nie były nawet uważane za źródła kredytu, a odsetki nie były dozwolone. Klienci dokonywali depozytów ze względów bezpieczeństwa i oczekiwali, że bankierzy zapewnią pieczę i przechowanie — tak jak dziś współcześni prywatni bankierzy szwajcarscy. Nie trzeba dodawać, że jeśli miały miejsce nieuczciwe działania, to opinia publiczna traciła zaufanie do tych banków, bankrutowały one i żadne „państwo” nie interweniowało, by je uratować. „Krótko mówiąc — pisał Huerta de Soto — bankowość opierała się na zaufaniu deponentów, uczciwości bankowców, na tym, że bankowcy powinni zawsze udostępniać deponentom pieniądze z depozytów na żądanie oraz na tym, że pieniądze pożyczone bankierom powinny być używane tak rozważnie i rozsądnie, jak to tylko możliwe”. Również rzymskie banki nie uważały, że mogą swobodnie korzystać z depozytów, jak chcą, ale są zobowiązane do pilnego zabezpieczenia tych depozytów, które nie wypłacały odsetek i nie były pożyczane nikomu.

Renesansowe miasto–państwo nagradzało talent i przedsiębiorczość

Elity włoskich miast–państw charakteryzowała zaskakująca mobilność społeczna, a możliwość uzyskania szlachectwa nie ograniczała się tylko do narodzin w odpowiedniej rodzinie . Status społeczny był zdeterminowany talentem, a słynny szwajcarski historyk Jacob Burckhardt nazwał to swoiste renesansowe zjawisko społeczne „narodzinami Jednostki”.

Co więcej, wielcy renesansowi humaniści aprobowali handel i prywatne dążenie do bogactwa, odrzucając franciszkański i stoicki ideał ubóstwa — w istocie, pierwsze pokolenie obywatelskich humanistów, jak Leonardo Bruni i Francesco Barbaro, pochwalało bogactwo jako warunek wstępny „aktywnej cnoty obywatelskiej”. Po raz pierwszy w historii i to wyłącznie w kontekście renesansowego miasta–państwa, wyłonił się „Homo oeconomicus” — taki jak flamandzko–toskański kupiec–szlachcic Francesco Datini, prawdziwy przykład paradygmatu od nędzy do fortuny.

Renesansowe miasto–państwo zachęcało do konkurencji i produkcji przemysłowej

Walka pomiędzy rosnącymi miastami–państwami doprowadziła do tak wielkiej konkurencji między nimi, że eksport zagraniczny zaczął znacznie przewyższać import z powodu gospodarczych bitew między tymi państwami, aby prześcigać się nawzajem. To nie przypadek, na przykład, że Florencja osiągnęła największą ekonomiczną i polityczną hegemonię w Toskanii, gdyż to miasto–państwo było najbardziej podatne na odcięcie od krytycznych linii handlu i dostaw żywności przez regionalnych rywali. Tyrani byli zwykle wizjonerami ekonomicznymi: zachęcali do tej rywalizacji — jak Viscontowie, Medyceusze lub Sforzowie. W bardziej republikańskich państwach, takich jak Florencja, powstały antytyraniczne i antyimperialne toskańskie ligi miejskie, które stały się strefami wolnego handlu między sobą.

W tym czasie rozwijał się handel wełną, solą, jedwabiem, oliwą z oliwek, a na scenie pojawił się współczesny przedsiębiorca, wyłaniając się z cechów rzemieślniczych średniowiecza. Tam, gdzie rozkwitały miasta–państwa, następowała modernizacja całej gospodarki: poprawiła się mobilność pracy, skodyfikowano suwerenność jurysdykcyjną, stworzono systemy transportowe i rozszerzono podział pracy. Niemal 500 lat później nowo zjednoczone Włochy będą bez przywództwa, a kraj zacznie się industrializować dopiero na przełomie XX wieku.

Małe było piękne — i produktywne

Niezwykle udanym przykładem epoki było miasto–państwo Lukka, która utrzymywała się jako ekonomiczna potęga w przemyśle jedwabniczym. Lider miasta–państwa, Paolo Guinigi, potomek jednej z najbardziej cenionych rodzin Lukki, promował handel marmurem karraryjskim, wytwarzanie wyrobów jedwabnych, a także zmodernizował system bankowy, jednocześnie uspokajając potężnych Viscontich w Mediolanie. Nie brakowało demokracji: otwarto dostęp do urzędów i wpływowych stanowisk. Na przykład Lukka z 1430 r. składała się z 97 obywateli: od elity kupieckiej przez doktorów prawa, po tkaczy, robotników z przemysłu skórzanego i rzeźników. We wszystkich klasach populacja składała się z niezależnych posiadaczy ziemskich.

Trzeba zawsze być ostrożnym, próbując dokonywać rozumowań wstecz — z współczesnej perspektywy ekonomicznej do zupełnie odmiennych warunków w czasach starożytnych lub średniowiecznych. Ale oszałamiająca historyczna ciągłość ludzkiej wiary w imperatyw prywatnej własności; w nagradzanie za pomysłowość i przedsiębiorczość; a także w rolę honoru w bankowości i handlu pozostają lekcjami, które wciąż powracają na nowo — w nadziei, że takie przekonania nigdy nie pozostaną tylko interesującymi anegdotami z przeszłości.

Źródło ilustracji: Unsplash.com, CC0 public domain

Jedna odpowiedź na „Christoff–Kurapovna: Kolebki kapitalizmu – miasta-państwa Grecji i Włoch”

  • Nic nowego. Francuski historyk gospodarczy Jean Baechler w swojej niezwykle ciekawej ksiazce „The Origins of Capitalism” (1975), twierdzil, ze zarysy charakterystycznych cech kapitalizmu mozna znalezc w calej historii ludzkosci oraz w wielu róznych kulturach. Jak wiemy dla Marksa kapitalizm byl „koniunkcja wlasnosci kapitalistycznej srodków produkcji z najemnym robotnikiem”, który nie ma wlasnego domu. Moglo to byc prawda w pelni rozwinietym kapitalizmie przemyslowym ery wiktorianskiej, kiedy to pisal Marks, ale sam kapitalizm, jak pisze Baechler, wyprzedzil to zjawisko. Kapitalizm nie moze byc od tak identyfikowany z rynkami, firmami, poszukiwaniem zysków, bankowoscia, wekslami, etc. – poniewaz wszystkie one znajduja sie w starozytnych cywilizacjach. „W starozytnej Mezopotamii istnialy Karum (…) osady kupieckie i domy handlowe, w których importerzy, eksporterzy, kupcy i bankierzy prowadzili swoje sprawy. Domy te funkcjonowaly równiez jako trybunaly handlowe (…) asyryjskie tablice z XX i XIX wieku p.n.e. z Kapadocji ujawniaja pelna siec handlowa prowadzona przez prawdziwych kapitalistów. Pomimo kontroli panstwa, a przynajmniej ingerencji panstwa, Karum prowadzil wlasna dzialalnosc handlowa i opracowal szereg instytucji, w ramach których dzialalnosc kapitalistyczna, o której mówi Max Weber, miala miejsce. Banki podejmowaly i udzielaly pozyczek; duze magazyny zgromadzily towar grup kupców; otwierano rachunki bankowe, w których wiekszosc operacji zostala przeprowadzona poprzez wielostronne bilansowanie rachunków (…) Na poczatku drugiego tysiaclecia p.n.e., w Ur, a nastepnie w Larsa, kapitalizm wydaje sie byc calkowicie wolny od kontroli panstwa. Prywatni przedsiebiorcy zastapili swiatynie i palac jako odsetki pozyczonych odsetek (33 procent rocznie); dokonali zaliczek na rzecz kupców hurtowych i kierowali importem miedzi (…) w szóstym do czwartego wieku p.n.e. (…) powstaly dzieki stowarzyszeniu kapitalistów w Nippur i Babilonie. Przyjmowali depozyty pieniezne, wydawali czeki, zaciagali pozyczki z odsetkami, a co najwazniejsze, bezposrednio uczestniczyli w zmianach gospodarczych, inwestujac w liczne przedsiebiorstwa rolne i przemyslowe” (Baechler 1975, s. 37-8). Podobnych przykladów mozna podac wiecej, poniewaz wystepowaly we wszystkich starozytnych agrarnych cywilizacji. Ale cywilizacje te patrzyly na „kapitalistów” jak w na zlo konieczne. Dzialalnosc handlowa byla powszechnie oceniana bardzo nisko. Bedac posrednikami w procesie gospodarczym, kupcy nie wytwarzali niczego w sposób namacalny i uwazano ich za pasozyty zaspokajajace potrzeby niewielkiej elity miejskiej. Ich bogactwu nie towarzyszyla akceptacja spoleczna czy sila polityczna. Zmienilo sie to najpierw w zachodniej czesci Eurazji w epoce sredniowiecza. Kapitalisci w koncu byli w stanie stworzyc gospodarke, w której poszukiwanie zysków stalo sie norma. Kapitalizm jako system gospodarczy powstal, gdy kupiec i przedsiebiorca ostatecznie otrzymali spoleczna akceptacje i ochrone przed „drapieznym panstwem”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Cytat:
  • Nie ma żadnego przypadku w historii gospodarczej całego świata, by poważnej i przedłużającej się inflacji nie towarzyszył, oraz której nie umożliwił – jeśli nie bezpośrednio spowodował – znaczny wzrost ilości pieniądza. Gottfried Haberler
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W lipcu i sierpniu wsparli nas:
Pan Michał Basiński
Pan Marek Bernaciak
Pan Tomasz Bethke
Pan Wojciech Bielecki
Pan Bartosz Biernacki
Pan Paweł Bochnowski
Pan Rafał Boniecki
Pan Michał Brański
Pani Dominika Buczek
Pan Przemysław Buszka
Pan Mirosław Cierpich
Pan Szymon Curyło
Pan Maciej Czaplewski
Pan Maciej Czyż
Pan Marcin Dabkus
Pan Wojciech Dąbek
Pan Michał Dębowski
Pan Daniel Długozima
Pan Paweł Drożniak
Pan Tomasz Dworowy
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Mariusz Dziechciaronek
Pan Tomasz Gaździk
Pan Rafał Główczyński
Pan Sebastian Glapiński
Pan Wiktor Gonczaronek
Pan Marek Górecki
Pan Witold Grabowski
Pan Karol Grodzicki
Pan Tomasz Gruszecki
Pan Stanisław Gruszka
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Karol Handzel
Pan Tomasz Hrycyna
Pan Stanisław Hyrnik
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Michał Idec
Pan Tomasz Jabłoński
Pan Kazimierz Jacoń
Pan Łukasz Jasiński
Pan Piotr Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Sylwester Kozak
Pan Mateusz Kozłowski
Pan Krzysztof Kożuchowski
Pan Sławomir Krawczyk
Pan Krzysztof Krzaczkowski
Pan Wojciech Kukla
Pani Paulina Kurzyk
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Paweł Lewandowski
Pan Sławomir Majewski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Joanna Morawska
Państwo Magdalena i Marcin Moroniowie
Pan Igor Mróz
Pani Wanda Musialik
Pan Mateusz Musielak
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Wojciech Paryna
Pan Tomasz Pawlak
Pan Paweł Pietrasiński
Pan Mateusz Pigłowski
Pan Bartosz Pilarski
Pan Mikołaj Pisarski
Pan Dominik Pobereszko
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Arkadiusz Przybyłek
Pan Adrian Przybysz
Pan Artur Puszkarczuk
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Dawid Robaczyński
Pan Piotr Różański
Pan Jakub Sabała
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Karol Sobiecki
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Ryszard Staszowski
Pan Mikołaj Stempel
Pan Ryszard Strzelecki
Pan Dawid Szczepański
Pan Łukasz Szostak
Pan Grzegorz Sztemborowski
Pan Dariusz Szumiło
Pan Tomasz Tarczyk
Pan Jarosław Tyma
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Tomasz Wojtasik
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Mateusz Wójcik
Pan Adrian Wróble
Pani Mariola Zabielska-Romaszewska
Pan Karol Zdybel
Pan Jakub Zelek
Pan Marek Zemsta
Pracownik Santander Bank

Łącznie otrzymaliśmy 10 949,39 zł. Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!

Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>