Autor: David Gordon
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Radosław Świątek
Wersja PDF

Tekst ukazał się jako wprowadzenie do książki Hansa-Hermanna Hoppe From Aristocracy to Monarchy to Democracy

demokracjiHans-Hermann Hoppe jest mistrzem historii teoretycznej. Jak twierdzi:

nie jest moim celem angażować się w historię standardową tj. w historię napisaną przez historyków, lecz zaoferować logiczną lub socjologiczną rekonstrukcję historii, opartą na rzeczywistych wydarzeniach historycznych, ale motywowaną bardziej zasadniczo przez teoretyczne — filozoficzne i ekonomiczne — przesłanki.

Prace Carla Mengera i Ludwiga von Misesa na temat towarowego pochodzenia pieniądza są doskonałym przykładem tego, co Hoppe ma na myśli.

Realizując swój świetlany projekt, Hoppe znalazł się w opozycji do dominującego sposobu patrzenia na ewolucję rządów. Z tej perspektywy rządy na przestrzeni wieków stają się coraz bardziej demokratyczne. Rządy społeczeństwa są ostateczną formą rządzenia; gdy osiągną tę formę, historia, przynajmniej jeśli chodzi o rządy, kończy się. Ponadto ten historyczny ruch jest „dobrą rzeczą”. Jest to triumf wolności. Historia jest opowieścią o postępie.

Hoppe nie jest kompletnym pesymistą jak „ponury dziekan” W.R. Inge, który, w swoim słynnym wykładzie z 1920 roku, potępił „przesąd postępu”. Przeciwnie, Hoppe uważa, że w życiu gospodarczym, rewolucja przemysłowa umożliwiła ludzkości osiągnięcie bezprecedensowego poziomu dobrobytu.

W rządzeniu natomiast sprawy wyglądają zupełnie inaczej i tutaj Hoppe jest zdecydowanym przeciwnikiem postępowej ortodoksji. W tym obszarze historia jest dla niego raczej opowieścią o upadku — nie z ogrodu Eden, ale raczej z poziomu rozsądnego sposobu rozstrzygania sporów.

W jaki sposób racjonalnie myślący, szukający pokoju ludzie mogliby rozwiązać problem społecznego konfliktu? […] Co ludzie najprawdopodobniej zaakceptowaliby jako rozwiązanie : każdy jest, po pierwsze lub na pierwszy rzut oka, uznawany za właściciela — obdarzonego prawem wyłącznej kontroli wszystkich tych dóbr które już, faktycznie i jak do tej pory bezspornie, kontroluje i posiada. To jest punkt wyjścia. Jako ich właściciel, posiada uzasadnione, większe roszczenia do rzeczy, o których mowa, niż ktokolwiek inny, kto nie posiada tych rzeczy — i co za tym idzie, jeśli ktoś wchodzi w kolizję z kontrolą właściciela tych dóbr, to wtedy ta osoba prima facie nie ma racji i ciężar dowodowy spoczywa na nim. Jednakże, jak już pokazuje ostatnie zastrzeżenie, obecne posiadanie nie jest wystarczające, żeby mieć rację.

Hoppe zakłada, że wszyscy zgadzają się na odpowiednie zasady rozstrzygania sporów majątkowych:

Kryteria, zasady, stosowane przy rozstrzyganiu pomiędzy obecnym posiadaczem czegoś a roszczeniami innej osoby są wtedy jasne, i można bezpiecznie założyć, że zostanie co do tego osiągnięta powszechna zgoda pomiędzy realnymi ludźmi.

Podkreślmy, Hoppe widzi posiadanie jako uprzednie wobec państwa. Ludzie „w stanie natury” racjonalnie zgodzą się na odpowiednie zasady.

Fakt, że ludzie zgadzają się w tej materii, nie rozwiązuje wszystkich problemów. Zasady muszą być nadal stosowane do konkretnych kwestii. I tu pojawia się prawdopodobieństwo zaistnienia sporów. Jeśli ludzie kwestionują tytuły własności, to co wtedy zrobić? Hoppe sugeruje, że ludzie będą ciążyć w kierunku pewnych „naturalnych liderów”, uznanych za wiarygodnych, by decydowali w sposób bezstronny.

W celu rozstrzygnięcia swoich sporów oraz aby ugoda była długo respektowana i uznawana przez innych, ludzie zwrócą się do naturalnych autorytetów, członków arystokracji, do szlachty i królów. To, co mam na myśli, to po prostu to, że: w każdym społeczeństwie o minimalnym stopniu zróżnicowania kilka jednostek nabywa w sposób naturalny status elity. Ze względu na wybitne osiągnięcia w sferze bogactwa, mądrości, odwagi, lub ich kombinacji, niektóre osoby osiągają większy autorytet niż inni, a ich opinia i osąd wzbudzają powszechny szacunek.

Hoppe okazuje się tu być prawdziwym wyznawcą Jeffersona. W swoim liście do Johna Adamsa, napisanym 28 października 1813 r. Jefferson napisał:

Zgadzam się z Tobą, że istnieje naturalna arystokracja wśród ludzi. Podwalinami tego są cnota i talenty […] Naturalną arystokrację uważam za najcenniejszy dar od natury — dla edukowania, tworzenia wzajemnego zaufania i rządzenia społeczeństwem. I rzeczywiście, byłoby to niekonsekwentne, uformować człowieka do stanu społecznego, nie dostarczając wystarczającej cnoty i mądrości, aby móc zająć się troskami społeczeństwa.

Czy twierdzenia, które Hoppe wysunął, są czymś więcej niż tylko spekulacjami? Hoppe szukał w Europie feudalnej potwierdzenia swojego toku myślenia.

Feudalni panowie mogli opodatkować tylko za zgodą opodatkowanego; na swojej własnej ziemi każdy wolny człowiek był w takim stopniu suwerenem, tzn. ostatecznym decydentem, w jakim feudalny król był na swojej. […] Król podlegał pod prawo. […] To prawo było uznawane za wieczne. „Nowe” prawa były rutynowo odrzucane. Jedynym zadaniem średniowiecznego króla było stosowanie i ochrona „starego dobrego prawa”.

Może pojawić się oczywisty głos sprzeciwu ze strony czytelników, ale Hoppe jest na to przygotowany. To, co opisuje Hoppe, jest Utopią, „której nigdy nie było ani na morzu, ani na lądzie”. Średniowiecze było w rzeczywistości okresem ucisku na szeroką skalę. Hoppe odpowiada:

Ja tylko twierdzę, że ten [feudalny] porządek zbliżył się do naturalnego porządku poprzez (a) nadrzędność i podporządkowanie wszystkich jednemu prawu (b) brak jakiejkolwiek siły ustawodawczej oraz (c) brak jakiegokolwiek legalnego monopolu w zakresie sądownictwa i arbitrażu. I twierdziłbym, że ten system mógłby być udoskonalony i pozostać praktycznie niezmienny, poprzez włączenie do niego poddanych.

Niestety sprawy nie potoczyły się w szczęśliwy sposób. Zamiast tego, królowie zdobywali coraz więcej władzy. Rościli sobie prawo do władzy ostatecznej, odrzucając odwołania ze strony konkurujących władz na kontrolowanych przez nich terytoriach. Hoppe łatwo znajduje odpowiedź, dlaczego królowie mogli chcieć dążyć do zagarnięcia takiej władzy dla siebie, ale kolejne pytanie jest na pierwszy rzut oka zastanawiające. W jaki sposób królom udało się zdobyć władzę absolutną? Dlaczego zwolennicy starego arystokratycznego porządku tego nie udaremnili?

Hoppe oferuje dwuczęściową odpowiedź dla tej zagadki. Po pierwsze, król sprzymierzył się z ludem przeciwko arystokracji.

[Król] odwołał się do zawsze i wszędzie obecnego odczucia zawiści pośród „nieuprzywilejowanych” przeciw ich własnym „zwierzchnikom”, ich panom. Zaoferował im uwolnienie od zobowiązań wobec ich panów, by uczynić ich bardziej właścicielami niż lokatorami swoich gospodarstw, lub by „odpuścić” ich długi wobec wierzycieli, i w ten sposób mógł skorumpować publiczne poczucie sprawiedliwości wystarczająco, by uczynić daremnym arystokratyczny opór wobec jego panowania.

W tym uścisku władzy król uzyskiwał pomoc ze strony „nadwornych intelektualistów”. Prowadzili oni propagandę w imieniu króla, wspierając tezę, że to król reprezentował lud.

Popyt na „usługi intelektualne” jest zazwyczaj niski a intelektualiści, niemal od urodzenia, cierpią na znacznie zawyżone wyobrażenie o sobie i łatwo stają się zapalonymi promotorami zawiści. Król zaoferował im bezpieczną pozycję nadwornych intelektualistów, a oni odwzajemnili tę łaskę i stworzyli niezbędne zaplecze ideologiczne dla absolutnej pozycji króla.

W jaki sposób nadworni intelektualiści wykonywali swoja szkodliwą misję? Czynili to poprzez promowanie podwójnego mitu. Społeczeństwo było w stanie wojny wszystkich ze wszystkimi. Aby wyjść z tego stanu, lud umownie oddawał się pod panowanie absolutnemu władcy. W ten sposób mógł uciec przed tym chaosem.

Hoppe zdecydowanie odrzuca obie części tej historii, jak do tej pory powinno być oczywiste. Społeczeństwo rodzi się, nie w Hobbesowskim stanie natury, lecz raczej razem we wzajemnym uznaniu praw poprzez ludzi; i nie było żadnej umowy dającej królowi władzę.

Z pomocą nadwornych intelektualistów, monarchie w Europie zdobyły absolutną władzę, której pragnęły; ale odwołanie do ludu ostatecznie przywiodło je do zguby. Mit umowy pomógł przekształcić monarchię absolutną w konstytucyjną. I tę transformację Hoppe z żaden sposób nie uważa za postęp. Konstytucje skodyfikowały i sformalizowały królewskie prawo ustawodawcze i podatkowe.

W końcu i monarchia konstytucyjna przestała satysfakcjonować intelektualistów.

Paradoksalnie, te same czynniki, które wyniosły feudalnego władcę do roli absolutu a następnie króla konstytucyjnego, tj.: odwołanie do egalitarnych nastrojów i zawiść zwykłego człowieka wobec wyższych sfer […]pomogły również doprowadzić do upadku króla i utwierdziły drogę do innego, jeszcze większego szaleństwa; przejścia od monarchii do demokracji.

Gdy obietnice króla o lepszej i „tańszej” sprawiedliwości okazały się puste, a intelektualiści byli ciągle niezadowoleni ze swojej pozycji społecznej, jak to było do przewidzenia, intelektualiści obrócili te same równościowe uczucia, o które król wcześniej zabiegał w swojej walce ze swoim arystokratycznym przeciwnikom, przeciw samemu monarsze.

Z pomocą intelektualistów, władza ludu doprowadziła do zastąpienia monarchii; a jak powszechnie wiadomo, Hoppe twierdzi, że tej transformacji w żadnym wypadku nie można celebrować.

Przeciwnie. W demokracji przywileje były w zasięgu każdego, nie ograniczając się do książąt i szlachty — każdy mógł wziąć udział w kradzieży i utrzymywać się z łupu, jeśli tylko zostawał funkcjonariuszem publicznym.

Tak oto demokracja nie zakończyła grabieży monarchii, ale w rzeczywistości zwiększyła je.

Ale ponieważ król „posiada” monopol i może przekazać swój spadek następcy, którego wybierze, będzie uważał na konsekwencje swoich działań wobec jego kapitału.

Należy tu uniknąć nieporozumienia. Hoppe nie jest obrońcą monarchii absolutnej — jest daleko od tego. Twierdzi tylko, że demokracja taka jak obecnie, jest gorsza niż monarchia. Ale, nie zapominajmy, monarchia plasuje się dużo niżej niż najlepszy system — oparty na prywatnych prawach własności, w którym szanowani członkowie elit rozstrzygają spory.

Ten esej jest zatem prawdziwym mistrzowskim popisem. Akceptuje standardowy opis ewolucji rządu od feudalnej arystokracji do monarchii do demokracji, ale dokładnie odwraca typową ocenę tego procesu.

Chociaż Hoppe nie widzi tutaj postępu, to jednak nie zostawia nas w stanie rozpaczy. Szaleństwo z finansami demokratycznego państwa nie może trwać w nieskończoność; znajduje on podstawy dla nadziei w ruchu na rzecz mniejszych, zdecentralizowanych rządów.

Kryzys gospodarczy uderza i nadciągający krach pobudzi tendencje do decentralizacji, ruchy separatystyczne i secesjonistyczne, i doprowadzi do rozpadu imperium.

W ten sposób rozrost molocha może zostać odwrócony.

Ten esej stanowi doskonałe wprowadzenie do rozszerzonej rozprawy Hansa Hoppego na temat jego politycznej myśli zawartej w wielkiej pracy Demokracja: Bóg, który zawiódł. Hoppe jest jednym z najbardziej oryginalnych i ważnych teoretyków społecznych naszych czasów, a czytelnicy zyskają zrozumienie istoty jego poglądów na temat rozwoju rządu.

Źródło ilustracji: Pixabay.com, C00 public domain

Jedna odpowiedź na „Gordon: Hoppe o demokracji, postępie i państwie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Cytat:
  • Historia gospodarcza to w istocie dzieje przedsięwzięć rządów, które zakończyły się niepowodzeniem, gdyż zaplanowano je z całkowitym lekceważeniem praw ekonomii. Ludwig von Mises
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W czerwcu wsparli nas:
Pan Dominik Aromiński
Pan Michał Basiński
Pan Marek Bernaciak
Pan Wojciech Bielecki
Pan Bartosz Biernacki
Pan Kamil Bojdoł
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pan Mirosław Cierpich
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Paweł Drożniak
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Wiktor Gonczaronek
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Karol Handzel
Pan Tomasz Hrycyna
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Andrzej Jędruchniewicz
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Sławomir Krawczyk
Pan Wojciech Kukla
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Wojciech Langiewicz
Pan Kamil Ludwiczuk
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Państwo Magdalena i Marcin Moroniowie
Pan Igor Mróz
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Łukasz Niedziałek
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Łukasz Osileniec
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Mateusz Pigłowski
Pan Mikołaj Pisarski
Pan Dominik Pobereszko
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Artur Puszkarczuk
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Łukasz Szostak
Pan Michał Szymanek
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Jakub Wołoszyn
Pani Mariola Zabielska-Romaszewska
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Pracownik Santander Bank
Łącznie otrzymaliśmy 2 425,86 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>