Autor: Murray N. Rothbard
Tłumaczenie: Marcin Zieliński
Wersja PDF

Fragment książki Ekonomiczny punkt widzenia, którą można nabyć w formie elektronicznej lub drukowanej. Artykuł opublikowany po raz pierwszy w „The Free Market” w lutym 1993 roku.

stalowaKiedy tylko ktoś zaczyna mówić o „uczciwej konkurencji” lub o „uczciwości” w ogóle, przeciętny Amerykanin powinien pilnować swojego portfela. Gdy społeczne grupy nacisku odwołują się do „uczciwości”, oznacza to, że amerykańskim przedsiębiorcom musi zostać narzucony obowiązek zatrudniania lub awansowania przedstawicieli tej z nich, której akurat udało się zorganizować i zdobyć posłuch wśród polityków.

Kiedy przedsiębiorcy mówią o „sprawiedliwym handlu” lub „uczciwej konkurencji”, oznacza to, że naciskają na rząd, by ten użył przymusu do skartelizowania ich branży, ograniczenia produkcji, podniesienia cen i umożliwienia rozwoju innych nieefektywnych i niekonkurencyjnych praktyk.

Efektywny konkurent, który z powodzeniem umacnia swoją pozycję na rynku, z definicji angażuje się w „nieuczciwą konkurencję” i „nieuczciwe praktyki handlowe”. Oczywiście określenia te z definicji nie odnoszą się do dotacji otrzymywanych od rządu ani do praktyk kartelowych.

Ze wszystkich gałęzi amerykańskiego przemysłu to hutnictwo najbardziej konsekwentnie i z największym powodzeniem domaga się specjalnych przywilejów od rządu Stanów Zjednoczonych. Po 1969 roku przemysł hutniczy, napotkawszy nową konkurencję firm z Europy, które odbudowały się po drugiej wojnie światowej, lobbował z powodzeniem za wprowadzeniem kontyngentów na import stali, wskutek czego import stali został poważnie ograniczony, ceny gwałtownie wzrosły, a przemysłowi użytkownicy stali doświadczali powtarzających się jej niedoborów. Owe kontyngenty na import stali, siłą egzekwowane przez rząd Stanów Zjednoczonych, określano w orwellowskim stylu „dobrowolnymi ograniczeniami eksportu”, na które zgodziły się znajdujące się pod istotną presją rządy zagraniczne.

Kontyngenty importowe z założenia są zawsze tymczasowe, mają tylko pomóc amerykańskim firmom hutniczym odbudować się po kolejnym doświadczanym przez nich kryzysie, potem jednak oczywiście są odnawiane. W końcu wiosną 1992 roku pozwolono, by wygasły, ale nie wynikało to z wolnorynkowego zapału przemysłu hutniczego ani z przywiązania administracji Busha do idei „wolnego handlu”. Wręcz przeciwnie, przemysł hutniczy stwierdził, iż pod osłoną kontyngentów zdobył na tyle duży udział w rynku, że można zmienić formęochrony z kontyngentów ilościowych na wyższe cła, ponieważ kontyngenty nie powstrzymywały zbytnio napływu zagranicznej stali.

Bushowski Departament Handlu uznał, że kilkanaście krajów – Meksyk, a poza tym przede wszystkim kraje europejskie – „nieuczciwie” dotowały swoje firmy hutnicze i konieczne jest podniesienie ceł, by skompensować uzyskaną przez te firmy przewagę. W równaniu tym oczywiście nie uwzględniono faktu, że amerykańskie firmy same są szczodrze wspomagane przez rząd (np. przez specjalne pożyczki, dotacje na rozwój i gwarancje emerytalne). Cła na różne formy stali wzrosną teraz nawet do 90 procent. W rezultacie dziesiątki amerykańskich przemysłowych użytkowników stali, a w szczególności producenci różnego rodzaju narzędzi, firmy motoryzacyjne i budowlane, napotkają na wzrost kosztów i będą musieli ograniczyć produkcję. Odbędzie się to ze szkodą dla amerykańskich konsumentów i konkurencyjności amerykańskiego przemysłu w kraju i za granicą.

Co więcej, Departament Handlu i ostateczny organ decyzyjny rządu Stanów Zjednoczonych, czyli Komisja Handlu Międzynarodowego, orzekać będą jeszcze w kwestii dalszego podniesienia ceł na stal, by skompensować rzekomy „dumping” w wykonaniu 20 innych krajów, które sprzedają stal poniżej ceny, jaką rząd Stanów Zjednoczonych uznał za „uczciwą wartość rynkową”. Mówiąc normalnym językiem, jest to oczywiście „wartość” określona nie przez rynek, leczy na tyle wysoka, by nieefektywne firmy ze Stanów Zjednoczonych mogły łatwo konkurować.

Nie jest to żadna nowość, jeśli chodzi o przemysł hutniczy, który swój zgubny wpływ na amerykańskie życie polityczne wywiera od prawie dwóch stuleci. Podczas wojny 1812 roku amerykański przemysł żelazny, skupiony w Pensylwanii, skorzystał na odcięciu wymiany zagranicznej, dokonując ekspansji i zajmując miejsce naturalnie zajmowane przez import z Wielkiej Brytanii. Jednak po wojnie sztucznie przerośnięte i nieefektywne huty stali z Pensylwanii nie były zdolne konkurować z importem z Wielkiej Brytanii. W odpowiedzi przemysł żelazny z Pensylwanii stworzył pierwszy ogólnokrajowy masowy ruch na rzecz ceł ochronnych, a do przewodniczenia tej agitacji zatrudnił filadelfijskiego wydawcę gazet i właściciela drukarni Matthewa Careya, którego interesowało w szczególności wprowadzenie ceł chroniących go przed zagranicznymi drukarniami. Projekt ustawy o cłach ochronnych przedstawił w Kongresie Henry Baldwin z Pittsburgha, który sam był hutmistrzem.

Jeszcze w latach czterdziestych XIX wieku Partia Demokratyczna skutecznie udaremniała starania protekcjonistów z Północy i uznawała swobodę handlu. Jednak podczas wojny secesyjnej protekcjonistyczni republikanie, wykorzystując to, że ich partia kontrolowała Kongres, realizowali swój nacjonalistyczno-etatystyczny program gospodarczy oraz wprowadzili cła ochronne na żelazo, stal i inne towary przemysłowe.

Siłom protekcjonistycznym i radykalnym republikanom przewodził kongresmen z Pensylwanii, Thaddeus Stevens, który sam był hutmistrzem, zainteresowanym zmiażdżeniem popierającego wolny handel i przeciwnego protekcjonizmowi Południa. Podczas organizowanych przez niego co tydzień filadelfijskich spotkań pewien czcigodny ekonomista, Henry C. Carey, syn Matthewa i hutmistrz, podczas „nieszporów Careya” pouczał elity władzy z Pensylwanii, dlaczego powinny popierać pieniądz dekretowy, deprecjację greenbacków oraz cła ochronne na żelazo i stal. Carey tłumaczył zgromadzonym republikańskim ważniakom, hutmistrzom i propagandystom, że oczekiwana przyszła inflacja jest uwzględniana o wiele wcześniej na rynku walutowym niż na rynku krajowym, przez co w wypadku inflacji wartość dolara względem innych walut obniżać się będzie szybciej niż jego krajowa siła nabywcza. Dopóki zatem trwać będzie inflacja, deprecjacja dolara będzie działać niczym drugie „cło”, pobudzać eksport i zniechęcać do importu.

Argumenty przemysłu stalowego w każdym stuleciu były inne. W XIX wieku najpopularniejszy był argument o raczkujących gałęziach przemysłu: o tym, że nowy, młody, słaby i walczący o przetrwanie raczkujący przemysł amerykański nie może konkurować z rozwiniętym, dojrzałym i silnym brytyjskim przemysłem żelaznym, jeśli nie da mu się przynajmniej kilkuletniej ochrony, zanim będzie na tyle silny, by stanąć na dwóch nogach.

Oczywiście dla protekcjonistów „okres niemowlęcy” nigdy się nie kończy, a „tymczasowy” okres wsparcia przedłużany jest bez końca. Po drugiej wojnie światowej propagandziści przemysłu stalowego zaczęli używać innej fałszywej metafory biologicznej, mówiącej o zniedołężniałych gałęziach przemysłu. Według tego argumentu amerykański przemysł hutniczy zestarzał się i skostniał, korzysta z przestarzałego wyposażenia i potrzebuje kilkuletniej „chwili wytchnienia”, by się zreorganizować i odmłodzić.

Oba argumenty są równie błędne. W rzeczywistości ochrona jest równoznaczna z dotowaniem nieefektywnych firm i prowadzi do utrwalenia, a nawet spotęgowania nieefektywności chronionej gałęzi przemysłu, czy to młodej, czy to dojrzałej, czy to starej. Cła ochronne i kontyngenty strzegą nieefektywności i marnotrawstwa oraz prowadzą do nadmiernego wzrostu kosztów i dogadzania związkom zawodowym. W rezultacie chroniona gałąź przemysłu staje się trwale niekonkurencyjna. W rzeczywistości amerykański przemysł hutniczy był zawsze opieszały i niechętny wprowadzaniu technologicznych innowacji: czy to procesu Bessemera w XIX wieku, czy też konwertorów tlenowych w XX wieku. Konkurencyjne mogą być tylko firmy i branże narażone na konkurencję.

„Nieuczciwie” niskie ceny, czyli dumping, to nonsens spreparowany przez amerykańskie firmy, które przegrały z konkurencją. Gdyby jednak inny kraj był na tyle głupi, by stosować taką praktykę, to powinniśmy jak najszybciej próbować to wykorzystać, a nie karać go za to. Załóżmy na przykład, że Meksyk dziwnym zrządzeniem losu postanawia stosować „dumping”, rozdając stal za darmo albo biorąc tylko cent od tony. Zamiast tego zakazywać, powinniśmy temu jako amerykańscy nabywcy (którymi w tym wypadku są przemysłowi użytkownicy stali) przyklaskiwać i korzystać z okazji, dopóki istnieje. Zanim nadejdzie nieuchronny dzień, kiedy Meksyk zbankrutuje i zmieni swoją szaloną politykę, amerykańscy nabywcy i konsumenci będą mogli się cieszyć okazyjną bonanzą. „Dumping” jest szkodliwy tylko dla tego, kto go stosuje, dla nabywców natomiast jest zawsze korzystny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Cytat:
  • Nasze pokolenie zapomniało, że system prywatnej własności jest najważniejszą gwarancją wolności nie tylko dla posiadaczy własności, lecz w prawie równym stopniu dla tych, którzy jej nie posiadają. Friedrich von Hayek
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W lipcu i sierpniu wsparli nas:
Pan Michał Basiński
Pan Marek Bernaciak
Pan Tomasz Bethke
Pan Wojciech Bielecki
Pan Bartosz Biernacki
Pan Paweł Bochnowski
Pan Rafał Boniecki
Pan Michał Brański
Pani Dominika Buczek
Pan Przemysław Buszka
Pan Mirosław Cierpich
Pan Szymon Curyło
Pan Maciej Czaplewski
Pan Maciej Czyż
Pan Marcin Dabkus
Pan Wojciech Dąbek
Pan Michał Dębowski
Pan Daniel Długozima
Pan Paweł Drożniak
Pan Tomasz Dworowy
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Mariusz Dziechciaronek
Pan Tomasz Gaździk
Pan Rafał Główczyński
Pan Sebastian Glapiński
Pan Wiktor Gonczaronek
Pan Marek Górecki
Pan Witold Grabowski
Pan Karol Grodzicki
Pan Tomasz Gruszecki
Pan Stanisław Gruszka
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Karol Handzel
Pan Tomasz Hrycyna
Pan Stanisław Hyrnik
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Michał Idec
Pan Tomasz Jabłoński
Pan Kazimierz Jacoń
Pan Łukasz Jasiński
Pan Piotr Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Sylwester Kozak
Pan Mateusz Kozłowski
Pan Krzysztof Kożuchowski
Pan Sławomir Krawczyk
Pan Krzysztof Krzaczkowski
Pan Wojciech Kukla
Pani Paulina Kurzyk
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Paweł Lewandowski
Pan Sławomir Majewski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Joanna Morawska
Państwo Magdalena i Marcin Moroniowie
Pan Igor Mróz
Pani Wanda Musialik
Pan Mateusz Musielak
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Wojciech Paryna
Pan Tomasz Pawlak
Pan Paweł Pietrasiński
Pan Mateusz Pigłowski
Pan Bartosz Pilarski
Pan Mikołaj Pisarski
Pan Dominik Pobereszko
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Arkadiusz Przybyłek
Pan Adrian Przybysz
Pan Artur Puszkarczuk
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Dawid Robaczyński
Pan Piotr Różański
Pan Jakub Sabała
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Karol Sobiecki
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Ryszard Staszowski
Pan Mikołaj Stempel
Pan Ryszard Strzelecki
Pan Dawid Szczepański
Pan Łukasz Szostak
Pan Grzegorz Sztemborowski
Pan Dariusz Szumiło
Pan Tomasz Tarczyk
Pan Jarosław Tyma
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Tomasz Wojtasik
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Mateusz Wójcik
Pan Adrian Wróble
Pani Mariola Zabielska-Romaszewska
Pan Karol Zdybel
Pan Jakub Zelek
Pan Marek Zemsta
Pracownik Santander Bank

Łącznie otrzymaliśmy 10 949,39 zł. Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!

Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>