Autor: Jeffrey A. Tucker
Źródło: fee.org
Tłumaczenie: Karol Przeklasa
Wersja PDF


Jeffrey Tucker będzie prelegentem na VI Zjeździe Austriackim, 28-29 września 2018 r. w Krakowie. Rejestracja na wydarzenie:  https://zjazdaustriacki.mises.pl/


Artykuł z 15 września 2016 roku

tuckerSłowo „libertarianizm” uzyskało znaczną rozpoznawalność dzięki temu, jak dziwnie wygląda obecnie polityka. Według Google Trends częstotliwość jego wyszukiwania jest obecne najwyższa od dziesięciu lat.

Jest to dosyć długie słowo. Niewygodne w użyciu. Zawsze wymaga wyjaśnienia. W Ameryce oznacza zarówno partię, jak i ideologię, a spory na temat jego właściwego znaczenia wydają się nie mieć końca.

Jak dotąd nie spotkałem się z poważnym badaniem nad pochodzeniem tego terminu, które pozwoliłoby na lepsze zrozumienie jego znaczenia.

Dzięki projektowi archiwizacji Foundation for Economic Education mamy teraz na ten temat lepszy pogląd, który pozwala stwierdzić, że libertarianizm nie jest jakąś nową, dziwną ideologią z tajemniczymi zasadami i nakazami, a tym bardziej ograniczającymi wierzeniami. Pojawienie się terminu o dwadzieścia lat poprzedza założoną w 1972 roku Partię Libertariańską. Wszedł on  do użycia jako próba szerokiego ujęcia idei o bardzo starym rodowodzie.

Jeśli cofnęlibyśmy się o cały wiek do roku 1913, natrafilibyśmy na książkę Liberty and the Great Libertarians Charlesa Spradinga. Zawiera ona biografie wielu klasycznych liberałów, a także kilku radykałów, którzy w większości nie wydawali się przywiązywać zbyt dużej wagi do nowoczesnego, komercyjnego społeczeństwa. Sama książka jest dobra, lecz — na ile mogę stwierdzić — traktuje ona termin „libertarianin” jako synonim słowa „outsider”.

Niezależnie od kilku przypadków — m. in. H. L. Mencken określił siebie jako libertarianina w 1923 roku — termin pozostawał w uśpieniu przez następne pięćdziesiąt lat.

Wolnościowa diaspora

W obliczu końca II wojny światowej niewielka grupa zwolenników wolności próbowała zwalczyć i odwrócić trendy panujące w mediach, ośrodkach akademickich i rządowych. Podczas wojny administracja państwowa kontrolowała ceny i płace, nadzorowała system produkcji, ograniczała wolność słowa. Było to wszechstronne planowanie — nieróżniące się od tego w krajach, z którymi Stany Zjednoczone prowadziły działania wojenne.

Wydano wiele książek, w których nawoływano do zmiany tego stanu rzeczy. W 1943 roku Discovery of Freedom Rose Wilder, The God of the Machine Isabel Paterson i Źródło Ayn Rand. Rok później F. A. Hayek publikuje Drogę do zniewolenia, Ludwig von Mises Omnipotent Goverment i John T. Flynn As We Go Marchng.

Powyższe prace dały sygnał do odrzucenia dominujących do tej pory dążeń zmierzających do „planowanego społeczeństwa” — to właśnie dlatego Leonard Read w 1946 roku utworzył Foundation for Economic Education. Był to pierwszy instytut, którego działalność w całości poświęcono sprawie wolności.

Jak na razie nie wspomnieliśmy jeszcze nic na temat poglądów przedstawicieli tej grupy. Aby je zrozumieć, musimy cofnąć się do wspomnianego okresu. Wojna ugruntowała zmiany poczynione w ramach polityki Nowego Ładu i zadała duży cios środowiskom przeciwnym politycznemu angażowaniu się Stanów Zjednoczonych zagranicą. Środowiska opozycyjne wobec polityki Nowego ładu były całkowicie rozproszone, a atak na Pearl Harbor zepchnął ruch antywojenny do podziemia. Trauma wojny zmieniła wszystko. Prowolnościowa perspektywa była tak dalece wyparta z publicznego dyskursu, że straciła własną nazwę.

Przeciw łatkom

Jeszcze dwie dekady wcześniej większość z nich mogła śmiało określać się jako liberałowie, ale w połowie lat 30. został on w zupełności zawłaszczony przez opozycyjne środowiska. Pamiętajmy, że słowo „konserwatysta” — które posiadało ugruntowane znaczenie w Wielkiej Brytanii (odnoszące się do Torysów, którzy byli w znacznej mierze przeciwni klasycznemu liberalizmowi), ale nie w Stanach Zjednoczonych — tam jeszcze się nie wyłoniło: The Conservative Mind Russela Kirka został opublikowany dopiero w 1953 roku.

Nie bez powodu Leonard Reed oponował przeciwko przyklejaniu łatek prowolnościowej ideologii. System ideologiczny posiadający konkretną nazwę, zdaje się pośrednio wskazywać na sposób, w jaki powinno się zarządzać społeczeństwem i w jakim dokładnie kierunku powinno podążać. Natomiast to, co forsował Reed i inni, było tego dokładną odwrotnością: wolność dla każdej jednostki do odkrywania właściwej drogi, w nieustannie kształtującej się ewolucji społeczeństwa, która nigdy się nie kończy, w której nie ma końcowego stanu, lecz jedynie nieustanny proces. Słusznie uważali, że łatki odwracają uwagę od kluczowego problemu.

Potrzebujemy nazwy

Ale ludzie siłą rzeczy zawsze w jakiś sposób będą cię określać. Problem zaczął być irytujący dla pierwszej powojennej generacji, dlatego zaczęto szukać odpowiedniego samookreślenia. Niektórym podał się „indywidualizm”, jednak to wyrażenie nie podkreślało w wystarczającym stopniu znaczenia prosperującej społeczności oraz zawiłości i złożoności społecznej kooperacji jako rezultatu wolnego społeczeństwa.

Książka Kirka o „konserwatyzmie” pojawiła się w 1953 roku, jednak ta nazwa zirytowała wielu ludzi o silnie wolnorynkowych poglądach. Kirk niewiele wspominał o ekonomii, a nakreślany przez niego konserwatyzm, zdawał się wykluczać klasyczno-liberalną tradycję Hume’a, Smitha, Jeffersona i Paine’a. Zlekceważył również wkład XX-wiecznych obrońców wolności, którzy uświadomili sobie istnienie poważnego zagrożenia, zarówno z prawej, jaki i z lewej strony sceny politycznej.

W 1953 roku Max Eastman napisał piękny tekst w „The Freeman”, w którym przedstawił zamianę znaczeń terminów „lewica” i „prawica” na przestrzeni wieku i wyraził głębokie ubolewanie nad utratą terminu „liberalizm”. Eastman zasugerował nazwę „nowy liberalizm” dla odróżnienia od liberałów, którzy byli zwolennikami polityki Nowego Ładu. Jednak taka fraza była sztuczna, przestarzała i niezręczna w użyciu. Później próbował innych zwrotów, takich jak „konserwatywny liberał”, lecz i ten nie był pozbawiony wad.

Jesteśmy liberałami, ale tak się nie nazywamy

Wszyscy zmagali się z tym samym problemem. Zgodnie z prawdą powinni być nazywani liberałami, ale ten termin został zawłaszczony przez inne środowiska. Byli świadomi swoich poglądów, lecz nie posiadali dla nich nośnej, rozpoznawalnej i wyróżniającej się nazwy.

Rozwiązanie zaproponował Dean Russel — historyk i kolega Reada, który przetłumaczył wiele dzieł Frédérica Bastiata. W maju 1955 napisał brzemienny w skutki artykuł, w którym zaproponował użycie terminu „libertarianin”.

Wielu z nas nazywa się „liberałami”. To prawda, że termin „liberał” odnosił się kiedyś do osób, które respektowały prawa jednostki i wzdragały się przed użyciem przymusu. Lecz lewica przekręciła i zniekształciła tę niegdyś dumną nazwę, utożsamiając z nią ich program rządowych interwencji, państwowej własności i redukcji sfery wolności osobistych. W rezultacie ci, którzy wierzą w wolność, są zmuszeni za każdym razem tłumaczyć, gdy nazwą się liberałami, że mają na myśli liberalizm w jego niezniekształconym klasycznym znaczeniu. W najlepszym razie, jest to niezręczne i prowadzi do nieporozumień.

Sugeruję: Niech ci z nas, którzy są przywiązani do wolności jako znaku rozpoznawczego, niech wybiorą zaszczytne i stosowne określenie „libertarianin”.

A więc libertarianizm jest innym określeniem tego, co kiedyś nazywano liberalizmem - ni mniej, ni więcej. Nie jest to żaden nowy system myśli politycznej, ani żadna nowa ideologia, nowe odkrycie, ani odpowiedź na wszelkie problemy. To tylko propozycja, nic więcej jak nazwa, która opisuje tradycję o wielusetletniej historii, sięgającą nawet antycznych czasów.

Liberalizm to libertarianizm

Liberalizm to termin określający ogólne przekonanie, że wolność jest najlepszym rozwiązaniem każdego problemu społecznych interakcji. Innymi słowy, liberalizm wychwala wyższość wolności i odrzuca władzę polityczną, jako nieefektywną i moralnie korumpującą.

Russell doprecyzował zaproponowaną definicję. Libertarianizm „jest przeciwieństwem autorytaryzmu. Ściśle mówiąc, libertarianinem jest ten, kto odrzuca przemoc lub groźbę użycia przemocy — zarówno tę legalną, jak nielegalną — w celu narzucenia swojej woli lub światopoglądu jakiejkolwiek pokojowo nastawionej osobie.

Libertarianin uważa, że rząd powinien „pozostawić ludzi w spokoju, pozwalając im na samodzielne rozwiązanie ich własnych problemów i osiąganie celów”.

Libertarianin, konkludował Russell, „respektuje prawo każdej osoby do posiadania i cieszenia się uczciwie uzyskaną własnością - którą może wykorzystać, sprzedać, czy rozdać za darmo - ponieważ zdaje sobie sprawę, że ludzka wolność nie może długo przetrwać, jeśli te fundamentalne prawa zostaną odrzucone, lub nawet poważnie ograniczone. Libertarianin „wierzy, że potrzeby ludzi mogą być zaspokojone najpełniej w wyniku spontanicznych procesów przebiegających na wolnym i konkurencyjnym rynku” oraz „pokłada nadzieję w sobie i innych wolnych ludziach, dążących do prosperity i szczęścia w ramach społeczeństwa, gdzie nikt nie posiada władzy nad innym pokojowo nastawionym człowiekiem - nie może w żaden sposób narzucać swojego punktu widzenia lub pragnień. Podsumowując: „Celem libertarianina jest pokojowe współistnienie ze swoimi sąsiadami, tymi w okolicy i za granicą.

Wkład Chodorowa

Frank Chodorow pojawił się na scenie, publikując esej w „National Review” 20 czerwca 1956 roku, w którym doszedł do identycznego wniosku:

Obecnie na opakowaniu widnieje napis libertarianizm, lecz zawartość nie jest niczym nowym; wywodzi się z XIX wieku i aż do czasów Franklina Roosevelta była nazywane liberalizmem stronnictwem optującym za ograniczonym rządem i wolnym rynkiem. (Jeśli się nad tym zastanowimy, stwierdzimy, że w tym sformułowaniu jest nadmiar słów, gdyż samo pojęcie wolnego rynku wyklucza jednoczesne istnienie rozrośniętego rządu). Liberałowie zostali obrabowani ze swojego uświęconego tradycją imienia przez pozbawionych zasad socjalistów i etatystów, którzy żądni prestiżu tego słowa, zrobili wszystko by je przejąć dla siebie. Dlatego zostali zmuszeni do poszukiwań innej wyróżniającej ich filozofię nazwy. Znaleźli termin „libertarianizm” określenie wystarczająco dobre, lecz cokolwiek kłopotliwe w użyciu.

Wejście Reada

Nawet sam Leonard Read przekonał się do stosowania tej nowopowstałej nazwy. Użył jej w sławnym eseju z 1956 roku „Nie lewica, nie prawica”. Później, w 1962 r. Read napisał The Elements of Libertarian Leadership. Ponownie wyraził swoją opinię, że libertarianin nie jest niczym więcej niż innym określeniem liberała:

Termin libertarianin pozostaje w użyciu, ponieważ nie znaleziono żadnego lepszego słowa na zastąpienie terminu „liberał”, który został skutecznie zawłaszczony przez współczesnych etatystów. Jak długo liberalizm oznaczał wyzwolenie od autorytarnego państwa, był przydatnym i użytecznym uogólnieniem. Jego znaczenie obejmowało niewiele więcej niż liberalną fiskalną politykę rządu.

Różnice wśród libertarian

Niekończąca się walka o to, kto jest, a kto nie jest libertarianinem nie ma sensu.

Rozwiązanie tego problemu jest proste. Libertarianizm to szeroki wachlarz ludzi, których pierwszą zasadą moralną jest wolność. W swoich początkach libertarianizm obejmował konstytucjonalistów, zwolenników ograniczonego rządu, obiektywistów, anarchistów, lokalistów, agorystów, brutalistów, humanitarystów i być może również monarchistów. Łączył deontologów, konsekwencjonalistów i empirystów.

Nazwa ideologii mogła być stosowana do każdego, kto nie był zwolennikiem centralnego planowania. Nie odnosiła się do ciasnej doktryny, ale ogólnego kierunku, dokładnie tak jak sam liberalizm. Najważniejszą zasadą było przyznanie znaczenia i podmiotowości jednostce, oraz uznanie, że społeczeństwo nie potrzebuje żadnej nadrzędnej władzy, aby dobrze funkcjonowało.

Libertarianizm nie koniecznie musi się odnosić do ludzi o określonym i spójnym światopoglądzie. Powiedzmy, że optujesz za niskimi podatkami, legalną marihuaną, pokojem. Uważam, że w takim wypadku zgodnie z prawdą możesz się określać jako libertarianin, niezależnie od tego, jakie masz zdanie na inne tematy.

Dlatego niekończąca się wojna o to, kto jest prawdziwym libertarianinem, wynika z niezrozumienia sprawy. Istnieją lepsze i gorsze interpretacje, lepsze i gorsze argumenty, mniej lub bardziej trafne implikacje. Jest to zadanie dla każdego z nas — dowiedzieć się, kim się jest. Niezależnie od rezultatu, nikt nie może zarezerwować tego terminu tylko dla siebie. Jest tylu libertarian, ilu zwolenników wolności.

Oczywiście istnieje wiele problemów z samą nazwą, która jest zbyt długa i niezręczna. Jak na razie jest ona wystarczająca. Lecz zauważmy jedno: zwolennicy lewicy nie wydają się już korzystać z określenia „liberalizm” tak jak kiedyś. Obecnie preferują termin „progresywizm” — który jest również dla nich nieadekwatny.

Czy jest to równoznaczne z możliwością odzyskania określenia „liberał”? Być może. To byłoby coś. Powtarzam, odzyskajmy słowo „liberał”.

Jedna odpowiedź na „Tucker: Skąd się wziął termin „libertarianizm”?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Cytat:
  • Albo prywatna własność środków produkcji, albo głód i nędza dla wszystkich. Ludwig von Mises
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W lipcu i sierpniu wsparli nas:
Pan Michał Basiński
Pan Marek Bernaciak
Pan Tomasz Bethke
Pan Wojciech Bielecki
Pan Bartosz Biernacki
Pan Paweł Bochnowski
Pan Rafał Boniecki
Pan Michał Brański
Pani Dominika Buczek
Pan Przemysław Buszka
Pan Mirosław Cierpich
Pan Szymon Curyło
Pan Maciej Czaplewski
Pan Maciej Czyż
Pan Marcin Dabkus
Pan Wojciech Dąbek
Pan Michał Dębowski
Pan Daniel Długozima
Pan Paweł Drożniak
Pan Tomasz Dworowy
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Mariusz Dziechciaronek
Pan Tomasz Gaździk
Pan Rafał Główczyński
Pan Sebastian Glapiński
Pan Wiktor Gonczaronek
Pan Marek Górecki
Pan Witold Grabowski
Pan Karol Grodzicki
Pan Tomasz Gruszecki
Pan Stanisław Gruszka
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Karol Handzel
Pan Tomasz Hrycyna
Pan Stanisław Hyrnik
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Michał Idec
Pan Tomasz Jabłoński
Pan Kazimierz Jacoń
Pan Łukasz Jasiński
Pan Piotr Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Sylwester Kozak
Pan Mateusz Kozłowski
Pan Krzysztof Kożuchowski
Pan Sławomir Krawczyk
Pan Krzysztof Krzaczkowski
Pan Wojciech Kukla
Pani Paulina Kurzyk
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Paweł Lewandowski
Pan Sławomir Majewski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Joanna Morawska
Państwo Magdalena i Marcin Moroniowie
Pan Igor Mróz
Pani Wanda Musialik
Pan Mateusz Musielak
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Wojciech Paryna
Pan Tomasz Pawlak
Pan Paweł Pietrasiński
Pan Mateusz Pigłowski
Pan Bartosz Pilarski
Pan Mikołaj Pisarski
Pan Dominik Pobereszko
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Arkadiusz Przybyłek
Pan Adrian Przybysz
Pan Artur Puszkarczuk
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Dawid Robaczyński
Pan Piotr Różański
Pan Jakub Sabała
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Karol Sobiecki
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Ryszard Staszowski
Pan Mikołaj Stempel
Pan Ryszard Strzelecki
Pan Dawid Szczepański
Pan Łukasz Szostak
Pan Grzegorz Sztemborowski
Pan Dariusz Szumiło
Pan Tomasz Tarczyk
Pan Jarosław Tyma
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Tomasz Wojtasik
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Mateusz Wójcik
Pan Adrian Wróble
Pani Mariola Zabielska-Romaszewska
Pan Karol Zdybel
Pan Jakub Zelek
Pan Marek Zemsta
Pracownik Santander Bank

Łącznie otrzymaliśmy 10 949,39 zł. Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!

Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>