Autor: Gerard Radnitzky
Źródło: cis.org.au
Tłumaczenie: Tomasz Kłosiński
Wersja PDF

Prof. Gerard Radnitzky był bliskim przyjacielem Hayeka.

Czy Hayek naprawdę był teoretykiem państwa „minimalnego”? W końcu uważał, że potrzebujemy państwa nie tylko jako ochroniarza, ale także jako dostawcę „dóbr publicznych”. To okazuje się problematyczne, jako że może wiązać się z konsekwencjami, których on sam by nie zaaprobował. Dla naszych celów wystarczy, że zdefiniujemy państwo jako ostatnią instancję władzy, przeciwko której nie ma odwołania do innej instancji. W skrócie: państwo jest terytorialnym monopolistą w zakresie stosowania przemocy. Dobrowolność lub jej brak (przymus) nie jest cechą definiującą państwo. Państwo byłoby państwem, nawet jeśli, wbrew faktom, umowa społeczna byłaby teorią dającą się obronić. Podstawowe pytania w odniesieniu do państwa to: czy może być uprawomocnione?; czy jest nieodzowne dla zewnętrznego i wewnętrznego bezpieczeństwa?; czy jest niezbędnym warunkiem wiązania umów (jako ostateczna egzekutywa)? (de Jasay 1997, ch. 8; Radnitzky 1997: 41-46).

Państwo ma swoje źródło w podboju. To, że pierwszy system państwowy jest despotyzmem, można wytłumaczyć faktem, iż komuś, kto jest silny militarnie, znacznie łatwiej jest rozwinąć ład oparty na przymusie niż dobrowolny porządek oparty na współpracy. Sytuacja anarchii, a nawet synarchii (kilka równie silnych grup), jest niestabilna. Prędzej czy później jednostka bądź grupa okaże się lepsza od swoich rywali pod względem zdolności organizacji przemocy. Wykorzysta ona wtedy tę władzę do ekstrakcji podatków od mieszkańców terytorium, na które jest zdolna rzutować siłę militarną bądź policyjną. Ekstrakcja podatków jest zatem najbardziej istotną cechą państwa.

Klasyczna funkcja państwa, funkcja obronna, wynika bezpośrednio z konieczności ochrony bazy podatkowej przed zewnętrznymi rywalami (innymi rządami) oraz przed rywalami wewnątrz (potencjalnymi rządami). Zewnętrzne i wewnętrzne bezpieczeństwo (to drugie przynajmniej wtedy, gdy zagrożona jest baza podatkowa) są bezpośrednimi produktami ubocznymi państwa. Niektóre inne dobra „publiczne” (dokładniej, dobra i usługi finansowane z podatków) są pośrednimi produktami ubocznymi państwa — dla przykładu, drogi potrzebne dla mobilności wojsk oraz dostępu do podatników. Każda z tych usług, jeśli jest oceniana jako użyteczna lub niezbędna przez tych, którzy je finansują, postuluje i legitymizuje opodatkowanie.

Jakie zmiany powoduje utworzenie państwa? O ile państwo trzyma się swojej klasycznej funkcji, ochrony własności, która z perspektywy Locke’owskiej obejmuje również ciało i życie, wydajność wzrasta ze względu na większe bezpieczeństwo praw własności niż w anarchii, a tym samym generuje mniejsze koszty wykluczenia. Jednostki w takiej sytuacji są zmotywowane do inwestowania w produktywne działania, jak produkcja i handel.

Główną różnicą pomiędzy sytuacją anarchii a porządkiem politycznie ustrukturyzowanym jest metoda redystrybucji: w anarchii przemoc lub groźba jej użycia są używane otwarcie, natomiast w systemie politycznie ustrukturyzowanym stosuje się subtelniejsze metody. W takiej sytuacji głównym nośnikiem redystrybucji od innych do siebie jest zaangażowanie w proces polityczny. Jednostki dotknięte przez legislację redystrybucyjną mają dwie główne możliwości. Mogą albo zaangażować się w proces polityczny w celu uzyskania zmiany legislacji czy zdobycia większej ilości „dóbr publicznych”, których pragną — w wyniku czego wzrośnie upolitycznienie — albo próbować obejść lub naruszyć przepisy, np. pracując w równoległej gospodarce bądź na czarno (Seldon 1998).

Prawo i legislacja

Wielki ekonomista i filozof polityczny, Friedrich A. von Hayek, atakował państwo i przestrzegał przed wtargnięciem prawa publicznego w sferę zarezerwowaną dla prawa prywatnego. Jako badacz prawa uznawał większą część twórczości ustawodawców za zaledwie legislowanie, a nie tworzenie prawa.

Prawo jest w zasadzie abstrakcyjną regułą regulującą gospodarowanie własności, w szerokim Locke’owskim sensie, a jego funkcją jest gwarancja wolności (prawo prywatne). We współczesnych zachodnich demokracjach pojawia się jednak nowy rodzaj prawa: prawo „publiczne” (w tym prawo konstytucyjne i administracyjne). Prawo publiczne nie jest tylko prawem — jest „wyższym” prawem. Kiedy wyłania się, następuje gradualna erozja prawa prywatnego, jako że prawo prywatne w coraz większym stopniu jest zastępowane przez prawo publiczne. Rząd „rządzony” przez prawo publiczne, skłania się ku stosowaniu swojej siły na potrzeby legislacji, tj. do tworzenia „pozytywnego” prawa cywilnego. Rozróżnienie pomiędzy prawem a legislacją staje się zatem niewyraźne.

Doprowadziło to do tego, co de Jasay nazywa „społeczeństwem przemiałowym” (redystrybucji wewnątrz środkowej warstwy, tak że „frajerzy” i „jeźdźcy na gapę” to w dużej mierze te same osoby), czyli państwa opiekuńczego i społeczeństwa wysokopodatkowego. Prawo staje się coraz bardziej nieprzewidywalne i, co za tym idzie, poszanowanie dla wszystkich praw jest systematycznie osłabiane. Promuje się przestępczość, ponieważ nie ma niezmiennego standardu „uprawnienia” i nie ma twardej definicji „przestępstwa”.

Państwo opiekuńcze stworzyło nowy rodzaj indywidualizmu — indywidualizm bez odpowiedzialności. Ryzyko związane z odpowiedzialnością producenta za produkt (product liability), ryzyko błędu w sztuce lekarskiej oraz niepoważne pozwy sądowe stanowią największy ciężar kosztu dla amerykańskiej gospodarki. To tylko jeden przykład głębokiego wpływu jurysprudencji na efektywność urządzeń społecznych. Równie ważny jest wpływ prawa na zabezpieczenie praw własności — a więc na stopień wykorzystania polityki do osiągania swoich redystrybucyjnych celów sprzyjania jednej części społeczeństwa albo faworyzowania jednego pokoleniu, nie licząc się z kolejnym. Wreszcie natura prawa ma efekt sprzężenia zwrotnego na środki swojego egzekwowania. Podczas gdy konwencja i zwyczaj polegają na nieformalnym i zdecentralizowanym egzekwowaniu, prawo pisane polega na centralnie zorganizowanej egzekutywie, z oczywistymi konsekwencjami dla powstałego ładu politycznego i społecznego. Ostatnio, w reakcji na ten rozwój sytuacji prężną branżą, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, stały się prywatne sądy arbitrażowe.

Globalizacja wzmocni pozycję „małych graczy” w ich wysiłkach uniezależnienia się, ponieważ demokracja może funkcjonować w małych jednostkach, społecznościach czy nawet Kantonach. Jednak to właśnie umiędzynarodowienie gospodarki daje znacznie więcej nadziei dla wolności niż jakikolwiek rewizje metody kolektywnego podejmowania decyzji. W przesiąkniętej medialnym przekazem masowej demokracji, państwo to — w niezapomnianych słowach de Jasaya — „mechanizm egzekwujący umożliwiający zwycięskiej koalicji wyzysk przegranej koalicji bez uciekania się do przemocy; złudzenie konieczności i wygody są oczywiście wsparciem wydajności tego procesu”. (Jasay 1997: 2, kursywa dodana). W większości przypadków, osoby wyzyskiwane („frajerzy”) i osoby czerpiące korzyść z redystrybucji (pasażerowie na gapę bądź goniący za rentą) są tożsame. Państwo zatem w tym samym czasie wyzyskuje podatników i jest wyzyskiwane przez grupy nacisku, które są dostawcami głosów.

Problem „dóbr publicznych” i opodatkowanie: rozwiązanie przymusowe

Hayek jest uważany za mistrza rządu „ograniczonego”. Jednakże określenie „ograniczony” ma niewiele sensu, o ile w ogóle ma jakikolwiek sens, bowiem nawet totalitarne państwo nie może być wszechogarniające. Użytecznym terminem jest w tym przypadku przymiotnik „minimalny”, jednak wciąż jest to określenie elastyczne i jego znaczenie musi zostać wyjaśnione.

Jaką rolę państwu przypisywał Hayek?

Za wyjątkiem niezachwianych libertarian, filozofowie polityczni i inni są zdania, że uspołecznienie niektórych środków produkcji, a mianowicie środków do produkcji bezpieczeństwa zewnętrznego i obrony narodowej, jest uzasadnione. Wszyscy oni utrzymują, że te ostateczne „usługi przemocy” powinny być w rękach rządu oraz twierdzą, iż jest to obszar, w którym koszty transakcyjne/ryzyka czynią całkowitą kontrolę agentów niezbędną. Hayek posuwa się znacznie dalej. Twierdzi, że państwo jest konieczne nie tylko dlatego, że gwarantuje bezpieczeństwo zewnętrzne, ale także dlatego, iż istnieją argumenty legitymizujące uspołecznienie środków produkcji względem wielu innych „wysoce pożądanych” usług.

Dla Hayeka mandatem państwa jest zapewnienie „publicznych” dóbr i usług: (i) w celu egzekwowania reguł „sprawiedliwego” postępowania, takich jak ochrona, zabezpieczenie własności etc. (klasyczny przykład dóbr „publicznych”); (ii) aby świadczyć dodatkowe „wysoce pożądane” usługi. Hayek uznaje takie usługi rządowe za zgodne z „liberalnymi” zasadami o ile „spełniane potrzeby są kolektywnymi potrzebami społeczności jako całości” (Hayek 1978, 1:111, kursywa dodana).

W jaki sposób możemy dowiedzieć się, jakie są potrzeby społeczności „jako całości”? Idea „potrzeb społeczności jako całości” niebezpiecznie zbliża się do Roussowskiej koncepcji „woli powszechnej” (woli „Ludu”, gdy ten nie jest w błędzie odnośnie tego, co „Lud” naprawdę chce). Takie podejście charakteryzuje kilka założeń: (i) możliwa jest agregacja indywidualnych preferencji do kolektywnego uporządkowania; (ii) istnieje sposób, dzięki któremu „Lud” może wyrazić i komunikować złożoność interesów i preferencji, zsumowanych w pewnej uzgodnionej procedurze; oraz (iii) najpowszechniej przyjętym sposobem ustalania, czego „Lud” naprawdę chce, jest metoda demokratyczna, w sensie rządów większości typu jeden-człowiek-jeden-głos. Niektórzy twierdzą, że jest to decyzja czy reguła, którą „Lud” dobrowolnie zaakceptował bądź (racjonalnie) zaakceptowałby: kontraktarianizm (de Jasay 1993: 85; 1997, rozdz. 1).

Założenia (i) oraz (ii) są jednak fałszywe, gdyż interesy w społeczeństwie są zawsze skonfliktowane. Jednostki są niepowtarzalne i nie mogą mieć identycznych interesów. Jeśli istnieje jednomyślność, to wybór społeczny traci swój sens. Założenie (iii) opiera się na teorii umowy społecznej, która jest nie do utrzymania. Jako że Hayek jest sceptyczny wobec wyżej wymienionego sposobu uprawiania demokracji, podejście to nie harmonizuje się z jego innymi poglądami w tym zakresie.

Hayek wierzy w możliwość stosownych ograniczeń konstytucyjnych wyboru społecznego. Jak pomocne jest owo podejście konstytucjonalistyczne? Pod suwerennością ludu nigdy nie można uzyskać odpowiedzi na kluczowe pytanie: quis custodiat ipsos custodes? Stworzenie konstytucji wolności jest relatywnie łatwe.

Ale w jaki sposób można rozwiązać problem natury praktycznej, problem znalezienia warunków, jeśli w ogóle takie można odnaleźć, zgodnie z którymi te ograniczenia konstytucyjne byłyby przestrzegane na tyle długo, aby zmieniły sytuację w jakikolwiek znaczący sposób? (de Jasay 1993: 87)

Hayek wydaje się nazbyt optymistyczny w tej kwestii. Pisze: Aby ograniczyć władzę jednego ośrodka, nie musi istnieć drugi ośrodek władzy” (1978: 93). Sugeruje on, że druga lub trzecia izba [parlamentu], stojąc ponad koalicjami partykularnych interesów, zapewniłaby takie ograniczenia i środki zabezpieczające.

Niemniej nie podaje on żadnych powodów, dla których opinia czy rządy tej izby parlamentu miałyby zostać przyjęte przez znaczącą część społeczeństwa w sytuacji, w której inne wpływowe grupy chciałyby wykorzystać kolektywne podejmowanie decyzji do unieważnienia ograniczeń konstytucyjnych.

Istotnie, wynalezienie takich środków zabezpieczających wydaje się problemem kwadratury koła (de Jasay 1993: 87). Partie polityczne przechwycą je tak szybko, jak zdobyły izby regionalne (Senaty). Przy okazji, James Buchanan i większość współczesnych ekonomistów szkoły wyboru publicznego jest winna tej samej naiwności względem sztucznych zasad powściągających władzę polityczną co Hayek.

Kto powinien zapłacić za dobra „publiczne”?

Podatnicy, rzecz jasna. Niektórzy z nich będą lubili wiele lub nawet wszystkie z dóbr i usług dostarczanych przez państwo, podczas gdy inni będą wobec nich obojętni, czuli wobec nich niechęć, a może nawet odrazę. Jednak wszyscy zostaną zmuszeni do płacenia za nie.

Hayek poucza nas, że odpowiadające działanie rządu „nie pociąga za sobą przymusu za wyjątkiem gromadzenia środków przez opodatkowanie” (Hayek 1978: 111, 144; 1960: 222). Jednak w dobie zaborczego, wysokopodatkowego państwa brak „»przymusu za wyjątkiem gromadzenia środków przez opodatkowanie« wygląda jak czarny humor z kamienną twarzą” (de Jasay l993: 84; Radnitzky 1994:79, 95). Do pozyskania środków w ten sposób rząd wykorzystuje cały przymus jaki ewentualnie jest mu potrzebny (de Jasay 1993: 84). Gdy potraktujemy taki przymus jako dopuszczalny „wyjątek”, to wobec czego liberał może kiedykolwiek się sprzeciwiać?

Hayek pozostawia nas bezbronnymi wobec socjaldemokratycznych koncepcji demokratycznego państwa opiekuńczego. Wszakże znaczna część, jeśli nie nawet większość, redystrybucji odbywa się nie jawnie za pomocą transferów, lecz ukradkiem za pomocą „publicznych” (a raczej finansowanych z podatków) dóbr i usług, regulacji oraz różnych środków protekcjonistycznych, jak subsydia (rodzaj podatku, który państwo egzekwuje przymusowo, aby zapewnić korzyści grupom interesu, tak, iż grupy te uzyskują prawo do funkcjonowania jako swego rodzaju „para-Skarb Państwa”). Hayek nie dostarczył nam ani pełnoprawnej teorii opodatkowania, ani nie dał nam praktycznego kryterium identyfikacji szkodliwych interwencji państwa — szczególnie „przerządzenia” (overgovernment), z którego powodu cierpimy wszyscy.

Hayek nie kwestionuje standardowej teorii dóbr publicznych: albo dobra „wysoce pożądane” nie mogą być zapewnione w wystarczającym stopniu, albo role społeczne podatnika oraz beneficjenta podatku są nałożone przez państwo i uprawnione przez rzekomą „umowę społeczną”. Nie bierze pod uwagę innych możliwych rozwiązań zgodnych z wolnym społeczeństwem, takich jak te przedstawione przez de Jasaya (1989), mianowicie (mówiąc prosto i dosadnie), że jeśli „produktywność” publicznego świadczenia jest dostatecznie lepsza od substytutów w formie dóbr prywatnych, ryzyko porażki może dla wystarczającej liczby osób przeważyć korzyści z jazdy na gapę. W tym wypadku dylemat więźnia, który jest kluczowym założeniem leżącym u podstaw standardowej teorii, może zostać przekształcony w grę, w której racjonalne jest dla niektórych poniesienie wkładu, nawet jeśli inni będą jechać na gapę, korzystając z wytworzonego dobra publicznego. Nowa gra pozwoliłaby na rozwiązania oparte na dobrowolnej współpracy. Uczestniczące w niej jednostki same wybierałyby role „frajera” i gapowicza.

Jednocześnie stanowi to sprawdzian dla twierdzenia, iż rozpatrywane dobro jest oceniane jako „wysoce pożądane” przez odpowiednią ilość osób, aby umożliwić jego produkcję na zasadzie dobrowolności. Jeśli, w celu powstrzymania jazdy na gapę, jako rozwiązanie problemu próbuje się wybrać państwowy przymus, to jazda na gapę zostaje wprowadzana ponownie w postaci nadmiernej konsumpcji (apetyt na dobra publiczne jest sui generis wiecznie niezaspokojony) oraz redystrybucji przez przerzucalność opodatkowania (tax incidence) (Radnitzky 1989). Elinor Ostrom (1990) przedstawiła analizy przypadków, w których problemy wspólnych zasobów są rozwiązywane przez organizacje dobrowolne (społeczności irygacyjne, rybołówstwo, etc.) zamiast za pomocą państwowego przymusu.

Udział średniego wynagrodzenia odbieranego jednostkom przez państwo jest zgrubną, ale użyteczną miarą stopnia przymusu w społeczeństwie. Przymus pozostaje przymusem, nawet jeśli, jak to czasami może się zdarzyć w państwie opiekuńczym, wielu lub większość z tych, których owy przymus dotyczy, wyraża na to zgodę.

Opowiadając się za coraz większym despotyzmem opiekuńczym, ludzie wydają się gotowi sprzedać się niewolę podatkową, jednocześnie oburzając się na coraz większe obciążenia podatkowe. Na szczęście domniemane uzasadnienie dla rządowych działań w oparciu o dostarczanie dóbr i usług publicznych zostało osłabione i w dalszym ciągu będzie osłabiane dzięki innowacjom technologicznym (McKenzie i Lee 1991: 223).

Poglądy Hayeka na opodatkowanie

Hayek odrzuca opodatkowanie progresywne nie ze względu na jego skutki ekonomiczne, ale dlatego, że nie jest to ogólna reguła, prawo, gdyż dyskryminuje jedną grupę w społeczeństwie — „dobrze zarabiających”, czy w ogóle pracowitych i ludzi sukcesu. Uważa za nieakceptowalne to, że opodatkowanie ma stawiać redystrybucję jako swój zdeklarowany cel (Hayek 1960: 289). Jednakże, jak już wspomniano, ważne są nie intencje, lecz konsekwencje polityk socjalnych, takie jak wpływ na obyczaje i postawy, np. miękka infrastruktura kapitalizmu (jak wykazano to w pracach Charlesa Murraya, zwłaszcza jego „Prawa niezamierzonych nagród”).

Ponadto wydaje się, że zabranie czegoś siłą osobie A, aby przekazać to osobie B, jest w sposób oczywisty samo w sobie niesprawiedliwe, nawet wtedy, gdy z pewnych powodów może zostać uzasadnione (jeśli pieniądze są przymusowo zabrane niewinnemu Piotrowi, aby oddać je równie niewinnemu Pawłowi, to ten ostatni przestaje być niewinny, stając się współwinny kradzieży.). Nie ma ani zasadniczych ograniczeń tego, o ile rząd może zwiększyć przychody, ani właściwej ochrony swobód gospodarczych.

Warto też spojrzeć na problem opodatkowania znów z Jasayowskiej perspektywy. Zainteresowanie podatników własnością, która należałaby do nich w sytuacji braku podatku, jest umniejszone. Własność jest zdefiniowana jako dowolna pożądana (materialna lub nie) rzecz, jako wartość bieżąca umniejszona o odpowiednią sumę z tytułu ryzyka i niepewności. Prawo jest siłą, która alokuje prawa własności. Zatem pojęcia takie jak „rządy prawa” stają się częścią miary ryzyka wszystkich uprawnień. Ekonomiczne skutki rabunku i opodatkowania w tym samym stopniu są, rzecz jasna, identyczne. Zdumiewające jest to, że państwa mogą zebrać w podatkach dużą cześć zasobów swoich poddanych — czy też raczej ofiar — bez angażowania zauważalnej przemocy, co bynajmniej nie czyni ich mniej przymusowymi (de Jasay 1997: 164).

Jak możemy to wytłumaczyć? Etatystyczne wyjaśnienie opiera się na tym, że jednostki są świadome (nawet lepiej — wierzą), że podporządkowanie się jest dla nich korzystne. Nawet pomimo faktu, że wiele tych „korzyści” to usługi, których niektórzy, a w wielu wypadkach większość, podatników wcale nie chce. Podatek „wielozadaniowy” jest zatem konieczny do osiągnięcia redystrybucji, której wielu nie popiera.

Dowodzenie, że wymiana polityczna jest dobrowolna oraz uzasadnianie kolektywnego wyboru stwierdzeniem, iż umożliwia on wymianę polityczną, jest wewnętrznie sprzeczne (de Jasay, 1997: 164). W ten sposób państwo funkcjonuje jako „mechanizm egzekwujący umożliwiający zwycięskiej koalicji wyzysk przegranej koalicji bez uciekania się do przemocy […]” (de Jasay 1997: 2).

De Jasay wyjaśnia podporządkowanie się, odnosząc się do faktu, że wspomniany przymus państwowy jest przykładem sytuacji, w której jednostka dosłownie „nie ma alternatywy” (1997: 168). Jeśli jednostka pozostaje na terytorium państwa zdefiniowanego jako terytorialny monopolista przemocy, to zostanie zmuszona do zapłaty niezależnie od tego, co zrobi —nawet na przykład pójście do więzienia nie zmieni sytuacji. To czyni przymus związany z opodatkowaniem specyficznym, ponieważ inne groźby przymusu dokonywane przez państwo pozostawiają jednostce rzeczywisty wybór między przestrzeganiem prawa a ryzykiem kary. To znów wskazuje, że opodatkowanie jest główną raison d’être państwa. Wynikają z tego niektóre dobra „publiczne”, takie jak bezpieczeństwo zewnętrzne (ochrona bazy podatkowej przed potencjalnymi rywalami i innymi rządami); udział państwa w zarządzaniu drogami (aby przemieszczać wojsko i zapewnić sobie dostęp do podatników); i jego zainteresowanie w odpowiednich prawach podatkowych (aby stworzyć legitymizację, lub jej pozory, dla omawianego przymusu).

W przypadku jednostki, która nie jest pozbawiona własności i która pozostaje na terytorium danego państwa, przymus sam w sobie — nie tylko jego groźba — jest obecny przez cały czas. Bo jeśli zignoruje żądania państwa, jeśli udzieli negatywnej odpowiedzi na narzucony mu wybór na metapoziomie, wywoła to ingerencję w jego sferę prywatności, odbierając mu przynajmniej jedną opcję z jego przestrzeni wyboru. Co prawda na obiektywnym poziomie istnieje swoboda wyboru między płaceniem a byciem zmuszonym do płacenia (za pomocą konfiskaty części bądź całości własności danej osoby) oraz uwięzionym. Taka wolność wyboru jest jednakże pozbawiona sensu. Dlatego też językiem potocznym powiedzielibyśmy wymownie, że w jego przypadku „nie ma alternatywy”.

Wnioski

W czasie twórczego życia Hayeka symbolem epoki był pełzający socjalizm. Jednak ten ekonomista przyczynił się zasadniczo do przemiany klimatu intelektualnego. Libertarianie krytykowali go za „miękkość” jego liberalizmu. Ale bądź co bądź, nikt nie zrobił więcej dla odrodzenia poszanowania wolności w naszym wieku, co Hayek. Wpłynął na bieg historii nie tylko swoimi wielkimi dziełami teoretycznymi, ale również na wiele praktycznych sposobów.

Odegrał on znaczącą rolę w powstaniu londyńskiego Institute of Economic Affairs (IEA) w 1957 r. Zostanie zapamiętany za utworzenie Stowarzyszenia Mont Pèlerin w 1947 r., które zmobilizowało światową liberalną inteligencję („liberalną” w sensie klasycznego liberalizmu i libertarianizmu) oraz uformowanie sieci wsparcia wielu inicjatyw, która doprowadziła do utworzenia ok. 80 wolnorynkowych think tanków wzorowanych na IEA (najmłodsze powstały w Europie wschodniej). Był inspiracją dla polityków silnych przekonań, jak Margaret Thatcher (poprzez Keitha Josepha) oraz prezydenta Ronalda Reagana. Strategia publikacji Hayeka była prawdopodobnie jedyną praktyczną postawą w tamtym czasie. Gdyby był tak bezkompromisowy jak Mises i inni libertarianie, nigdy nie udałoby mu się tak znacząco wpłynąć na cały świat.

W zakresie teorii, tak jak oczekiwałby od nas sam Hayek, nadal musimy pracować nad tymi tematami. Hayek nie dał nam teorii dóbr „publicznych”. Pozostawił nas bezbronnymi wobec popularnego mitu dóbr publicznych. Jest to szczególnie ważne z uwagi na ekosocjalistyczne wypaczenia w walce o czyste powietrze, lasy, etc., jako że wykorzystują to zadanie w służbie pełzającego socjalizmu („efekty zewnętrzne są ostatnią ostoją gospodarek centralnie sterowanych[1]). Nie stworzył ani teorii opodatkowania, ani nie rozwinął pełnoprawnej teorii dynamiki demokracji. Nie dał nam skutecznych sposobów obrony przed popularnym mitem demokratyzacji, a tym samym przeciwko zagrożeniu, że pełzający socjalizm wkradnie się przez tylne drzwi demokracji. Podsumowując, stanowisko teoretyczne Hayeka — czy naprawdę był teoretykiem państwa „minimalnego”? — może prowadzić do rezultatu politycznego, którego on sam by nie zaakceptował.

 

Bibliografia

de Jasay, A., „Public Goods: an Appetite that Feeds Itself” [w:] Economic Affairs, sierpień/wrzesień 1989.

de Jasay, A., „Is Limited Government Possible?” [w:] Radnitzky, G. Bouillon, H. (red.), Government–Servant or Master?, Rodopi, Amsterdam, 1993.

de Jasay, A., Against Politics: On Government, Anarchy, and Order, Routledge, Londyn,1997.

Hayek, F.A., Konstytucja wolności, PWN, Warszawa, 2006.

Hayek, F.A., New Studies in Philosophy, Politics and Economics, Routledge and Kegan Paul, Londyn, 1978.

McKenzie, R., D. Lee., Quicksilver Capital, Free Press, Nowy Jork, 1999.

Ostrom E., Dysponowanie wspólnymi zasobami, Wolters Kluwer, Warszawa, 2013.

Radnitzky, G., „Review Article of Anthony de Jasay’s Social Contract, Free Ride” [w:] The Cato Journal 9, 1989, ss. 268-270.

Radnitzky, G., „Hayek’s Contribution to Epistemology, Ethics and Politics” [w:] Frei, Ch., Nef, R. (red.), Contending with Hayek, Peter Lang, Nowy Jork, 1994, ss. 65-85.

Radnitzky, G. (red.), Values and the Social Order Vol. 3: Voluntary versus Coercive Orders, Ashgate (Avebury), Aldershot, 1997.

Seldon, A., The Dilemma of Democracy: The Political Economics of Over-Government, Institute of Economic Affairs, Londyn, 1998.

 

[1] Lal, D., „The Limits of International Cooperation” [w:] Wood, G. E., Explorations in Economic Liberalism: The Wincott Lectures, Macmillan Press Ltd, Londyn, 1996, s. 165.

2 odpowiedzi na „Radnitzky: Hayek o roli państwa – radykalnie libertariańska krytyka”

  • „Państwo byłoby państwem, nawet jeśli, wbrew faktom, umowa społeczna byłaby teorią nie do obrony”.

    Zdziwiło mnie to zdanie, więc sprawdziłem w oryginale:
    „The state would be a state even if, contrary to fact, social contract were a tenable theory”.

    Powinno zatem być:
    „Państwo byłoby państwem, nawet jeśli, wbrew faktom, umowa społeczna byłaby teorią możliwą do obrony”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Cytat:
  • Zły ekonomista widzi tylko to, co bezpośrednio uderza wzrok; dobry ekonomista patrzy także dalej. Zły ekonomista widzi tylko bezpośrednie konsekwencje proponowanego kierunku polityki; dobry ekonomista spogląda także na konsekwencje dalsze i pośrednie. Zły ekonomista widzi tylko skutki, jakie dana polityka przyniosła lub przyniesie pewnej konkretnej grupie; dobry ekonomista bada także skutki, jakie polityka przyniesie wszystkim grupom. Henry Hazlitt
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W lipcu i sierpniu wsparli nas:
Pan Michał Basiński
Pan Marek Bernaciak
Pan Tomasz Bethke
Pan Wojciech Bielecki
Pan Bartosz Biernacki
Pan Paweł Bochnowski
Pan Rafał Boniecki
Pan Michał Brański
Pani Dominika Buczek
Pan Przemysław Buszka
Pan Mirosław Cierpich
Pan Szymon Curyło
Pan Maciej Czaplewski
Pan Maciej Czyż
Pan Marcin Dabkus
Pan Wojciech Dąbek
Pan Michał Dębowski
Pan Daniel Długozima
Pan Paweł Drożniak
Pan Tomasz Dworowy
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Mariusz Dziechciaronek
Pan Tomasz Gaździk
Pan Rafał Główczyński
Pan Sebastian Glapiński
Pan Wiktor Gonczaronek
Pan Marek Górecki
Pan Witold Grabowski
Pan Karol Grodzicki
Pan Tomasz Gruszecki
Pan Stanisław Gruszka
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Karol Handzel
Pan Tomasz Hrycyna
Pan Stanisław Hyrnik
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Michał Idec
Pan Tomasz Jabłoński
Pan Kazimierz Jacoń
Pan Łukasz Jasiński
Pan Piotr Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Sylwester Kozak
Pan Mateusz Kozłowski
Pan Krzysztof Kożuchowski
Pan Sławomir Krawczyk
Pan Krzysztof Krzaczkowski
Pan Wojciech Kukla
Pani Paulina Kurzyk
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Paweł Lewandowski
Pan Sławomir Majewski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Joanna Morawska
Państwo Magdalena i Marcin Moroniowie
Pan Igor Mróz
Pani Wanda Musialik
Pan Mateusz Musielak
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Wojciech Paryna
Pan Tomasz Pawlak
Pan Paweł Pietrasiński
Pan Mateusz Pigłowski
Pan Bartosz Pilarski
Pan Mikołaj Pisarski
Pan Dominik Pobereszko
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Arkadiusz Przybyłek
Pan Adrian Przybysz
Pan Artur Puszkarczuk
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Dawid Robaczyński
Pan Piotr Różański
Pan Jakub Sabała
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Karol Sobiecki
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Ryszard Staszowski
Pan Mikołaj Stempel
Pan Ryszard Strzelecki
Pan Dawid Szczepański
Pan Łukasz Szostak
Pan Grzegorz Sztemborowski
Pan Dariusz Szumiło
Pan Tomasz Tarczyk
Pan Jarosław Tyma
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Tomasz Wojtasik
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Mateusz Wójcik
Pan Adrian Wróble
Pani Mariola Zabielska-Romaszewska
Pan Karol Zdybel
Pan Jakub Zelek
Pan Marek Zemsta
Pracownik Santander Bank

Łącznie otrzymaliśmy 10 949,39 zł. Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!

Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>