Autor: Mateusz Guzikowski
Wersja PDF

Książkę Rząd wszechmogący. Narodziny państwa totalnego i wojny totalnej można nabyć w naszym sklepie w formie elektronicznej lub drukowanej.

Prawdą jest, że masy nie myślą. Jednak właśnie z tego powodu podążają za tymi, którzy myślą.

Mises, Socjalizm

rząduI

Profesor Hayek w swojej znakomitej Drodze do zniewolenia, opublikowanej w 1944 roku, wieszczy naszej cywilizacji nieuchronną katastrofę — „grozi nam w pewnej mierze powtórzenie losu Niemiec. […] Chociaż jednak droga ta jest długa, to im dalej się nią podąża, tym trudniej z niej zawrócić”[1]. Czy teza ta, sformułowana przed ponad siedemdziesięcioma latami, nie wydaje nam się anachroniczna? Czy demokratyczne państwa Zachodu wyciągnęły poprawne wnioski z lekcji, jakiej udzieliła im historia?

Ekspansja państwa, opierająca się na wykorzystaniu aparatu przymusu i przemocy, ma charakter długotrwały, a przekształcenie demokracji w dyktaturę jest tylko nieuchronnym następstwem wieloletnich zaniedbań obywateli w wykazywaniu troski o zakres własnej wolności. Władza autorytarna w większości przypadków dana jest dobrowolnie. Najbardziej niebezpiecznym wariantem utworzenia dyktatury jest ten, w którym jednostki dobrowolnie wyrzekają się gwarantowanych im swobód, przekazując władzę hołubionemu przez siebie tyranowi. I choć (najprawdopodobniej) nie grożą nam krwawe rewolucje, to największe zagrożenia dla ładu demokratycznego stanowią zawsze zakusy autokratów i tyranów stylizujących się na demokratów i obrońców wolności oraz fantastów i chorych psychicznie opętanych żądzą władzy. W każdym społeczeństwie, nawet z niezwykle długą i bogatą tradycją ochrony podstawowych praw jednostki i ograniczonego zakresu władzy, jest ich bez liku.

Ustrój demokratyczny i właściwe jemu swobody obywatelskie nie są dane raz na zawsze — należy je pielęgnować, a o wolności te nieustannie zabiegać, patrząc władzy na ręce. Faktycznym zagrożeniem naszych czasów jest więc stopniowe porzucanie swobód demokratycznych i ideałów liberalizmu (również w sferze gospodarczej), które nieuchronnie musi prowadzić do przemiany demokracji w dyktaturę. Ten stopniowy proces dokonuje się na naszych oczach, a zmiany, jakie zachodzą w sferze wolności jednostki, są przez nas zupełnie niedostrzegane, zaś ich rola umniejszana. To, co wydaje się niemożliwe jeszcze dziś, jutro może stać się rzeczywistością.

Jak zauważa profesor Mises, jeszcze „sto lat temu niewielu ludzi przewidywało niezwykły rozkwit idei antyliberalnych, które zrodziły się w krótkim czasie. Idea wolności wydawała się być tak głęboko zakorzeniona, że nikt nie podejrzewał, iż jakiś ruch reakcyjny mógłby kiedykolwiek przyczynić się do jej wykorzenienia. Antyliberalizm pojawił się tymczasem pod płaszczykiem socjalizmu, komunizmu oraz planowej gospodarki, ponieważ otwarte atakowanie wolności byłoby przedsięwzięciem z góry skazanym na niepowodzenie”[2].

II

Odrzucenie ideałów liberalizmu może dokonać się w każdym społeczeństwie — żadne nie jest dostatecznie odporne na głoszone koncepcje totalitarne. W każdym bowiem społeczeństwie znajdują się masy, które podatne są na manipulowanie i demagogię. „Prawdą jest, że masy nie myślą. Jednak właśnie z tego powodu podążają za tymi, którzy myślą. Duchowe przywództwo ludzkości dzierżą ci nieliczni, którzy myślą samodzielnie; oddziałują najpierw na tych, którzy są w stanie objąć i zrozumieć myślenie innych; poprzez tych pośredników idee przechodzą na masy i stają się poglądem panującym w danej epoce”[3]. I to właśnie demagodzy, korzystając z dobrodziejstwa demokracji, jakim jest wolność słowa, głoszą hasła „antysystemowe” i najczęściej stają się tyranami. W każdym społeczeństwie znajdują się zwolennicy rządów „twardej ręki”, którzy gotowi są za cenę ograniczenia podstawowych wolności wziąć czynny udział w budowaniu kultu państwa i nieomylności wodza, który symbolizuje jego potęgę.

To prawda, że zwolennikami radykalnych poglądów stają się najczęściej mniej światli przedstawiciele danego społeczeństwa. Nie bez znaczenia pozostaje również poparcie dla radykalnych haseł inteligencji[4]. Inteligenci, obok mas, są szczególnie podatni na oddziaływanie idei antykapitalistycznych, ponieważ pracownik umysłowy zastanawia się „dlaczego kapitalizm nie wynagradza należycie jego pracy umysłowej, a rozpieszcza niewykształconych prostaków za ich pracę fizyczną”[5]. Prowadzi to do wniosku, że „niechęć inteligencji i inteligentów do kapitalizmu bierze się stąd, że w ich umyśle system ten utożsamiany jest z określonymi ludźmi, których czynią odpowiedzialnymi za własne klęski, mając im za złe ich sukcesy. Nienawiść inteligenta do kapitalizmu jest tylko maską ich zawiści żywionej wobec kolegów, którym się lepiej powiodło”[6].

Każdy, kto gardzi kapitalizmem i jego osiągnięciami, może być w istocie określony mianem jednostki aspołecznej, ponieważ opowiada się przeciwko systemowi, który pozwala jednostce w najlepszy sposób realizować zakładane przez nią cele. Charakterystyczne dla głosicieli haseł „antysystemowych” pogardzanie kapitalizmem „pomaga im ukryć przed sobą własną niższość i obwiniać „system” za własne niedoskonałości”[7]. Każdy „poszkodowany” w systemie kapitalistycznym szuka przy tym kozła ofiarnego, którego znalezienie pozwoliłoby mu poczuć się lepiej. Tu jednak istnieją dwie drogi przekształcenia owych antykapitalistycznych rojeń w decyzje i działania. „Głupiec ujawnia te uczucia w oszczerstwach i zniesławieniu, mądrzejszy nie traci czasu na osobiste szkalowanie. Przekształca swoją nienawiść w filozofię antykapitalizmu, aby zagłuszyć cichy wewnętrzny głos, który mówi, że doznane porażki są jego własną winą. Jego fanatyzm w popieraniu krytyki kapitalizmu jest w rzeczywistości spowodowany tym, że zwalcza własną świadomość fałszywości tej krytyki”[8].

To właśnie te jednostki, których nie brak współcześnie w każdym kraju, potępiają „formalizm pełnego procesu prawnego. Czemu przepisy prawa miałyby utrudniać rządowi wprowadzenie korzystnych metod działania? Czy to nie zakrawa na fetyszyzm, że najwyższe są prawa, nie zaś praktyczne konieczności? Zalecają oni zastąpienie państwa pod rządami prawa (Rechtsstaat) państwem dobrobytu (Wohlfahrtsstaat). W takim państwie dobrobytu paternalistyczny rząd miałby swobodę osiągania wszystkich rzeczy, jakie uzna za korzystne dla wspólnego dobra. Żadne „skrawki papieru” nie powinny krępować oświeconego rządzącego w jego wysiłkach promowania ogólnego dobrobytu. Wszyscy przeciwnicy muszą zostać bezlitośnie zgnieceni, aby nie mogli przeszkodzić korzystnym działaniom rządu. Żadne formalności nie powinny chronić ich przed zasłużoną karą”[9]. W ten sposób rząd, uzyskawszy pełnię władzy i kontroli nad działaniami jednostek, staje się rządem wszechmocnym. Z kolei w oczach jego gorliwych wyznawców, którzy oddają państwu bałwochwalczy kult, rząd, na którego czele stoi dyktator, staje się rządem wszechmogącym[10]. Profesor Mises dowodzi dalej, że każdy zwolennik takiego państwa dobrobytu jest potencjalnym dyktatorem, który marzy o wprowadzeniu własnego porządku (własnego, jedynego, słusznego planu), ponieważ w swojej chorej wyobraźni zakłada, że tylko on zna remedium na wszelkie bolączki w sferze gospodarczej, politycznej czy społecznej. Jednocześnie, wiedząc, że trudno jest mu przekonać do głoszonych poglądów co bardziej rozumnych obywateli, porzuca perswazję jako narzędzie zdobycia poparcia dla głoszonych przez siebie idei. W ten sposób pozostaje mu tylko jeden sposób na zdobycie władzy — jest nim przewrót, w którego następstwie to jemu — dyktatorowi — podporządkowany zostaje aparatu przemocy i przymusu. W ten sposób może swoje rojenia doprowadzić do logicznego końca.

Porzucenie demokracji najczęściej wynika z przekonania obywateli o niesprawności tej formy rządów. Nieustanne konflikty prowadzone na gremium parlamentarnym, trudności w uchwaleniu budżetu czy przyjęcia ustaw, przenoszą się na grunt międzyludzki — to, co korzystne jest dla rolników, natrafia sprzeciw ze strony przemysłowców i kapitalistów. To, co korzystne dla tych ostatnich wymaga naruszenia interesów właścicieli ziemskich i drobnych rolników. To właśnie ta niezdolność „ciał demokratycznych do tworzenia planu będzie prowadzić do coraz bardziej zdecydowanych żądań, aby rząd, albo jakiś pojedynczy człowiek, otrzymał uprawnienia do działania na własną odpowiedzialność”[11]. W przypadku braku możliwości osiągnięcia konsensusu „największą popularność zyskuje człowiek lub partia, która wydaje się wystarczająco silna i zdecydowana, by „ruszyć sprawy z miejsca”. „Silna” nie oznacza tu jedynie przewagi ilościowej — ludzie są niezadowoleni właśnie z nieefektywności większości parlamentarnej. Będą oni poszukiwać kogoś, mającego na tyle silne poparcie, by wzbudzić zaufanie, iż zdoła przeprowadzić to, co zechce. Tu właśnie pojawia się nowy typ partii, zorganizowanej na sposób militarny”[12].

Nie każdy może jednak zostać dyktatorem, jak też nie od razu mamy do czynienia z rządami jednej partii. Aby uzyskać pełną hegemonię i niczym nie skrępowaną władzę, tyran i jego zaplecze polityczne muszą wyeliminować opozycję[13]. Jednym ze skutecznych sposobów na osiągnięcie tego celu jest stworzenie własnych bojówek, działających na wzór formacji obronnych — regularnego wojska lub innych służb — które z czasem (po przejęciu pełni władzy przez partię) przejmują ich zadania, stając się jedynym elementem aparatu bezpieczeństwa publicznego — policją polityczną (służbą bezpieczeństwa), która zajmuje się identyfikacją prawdziwych i urojonych wrogów państwa, ustroju czy wodza[14]. Policja przestaje przy tym wyłącznie wykonywać zadania, które zwyczajowo z nią wiążemy — staje się narzędziem w mechanizmie ogólnogospodarczego planowania. Dzięki zaangażowaniu wszystkich służb bezpieczeństwa plan może zostać zrealizowany. Jak pisze profesor Mises na kartach Planowanego chaosu: „Te wszystkie dyskusje — państwo powinno zrobić to czy tamto — w ostatecznym rachunku oznaczają: policja powinna zmusić konsumentów do zachowania innego niż gdyby postępowali spontanicznie. W takich propozycjach jak: podnieśmy ceny towarów rolniczych, obniżmy zyski, zmniejszmy wynagrodzenia kierownicze, słówko my oznacza ostatecznie zawsze policję”[15].

Partię, która jest u władzy, tworzą najczęściej osoby o najgorszych cechach charakteru, nierzadko podlegające emocjom. Profesor Hayek podaje trzy argumenty, które przemawiają za tą tezą. „Po pierwsze, jest wielce prawdopodobne, że na ogół im wyższe wykształcenie i inteligencja jednostek, tym bardziej różnicują się ich poglądy i upodobania, i tym mniej jest prawdopodobne, że zaakceptują one jakąś jedną określoną hierarchię wartości. Na tej podstawie nasuwa się wniosek, że pragnąc znaleźć wysoki stopień uniformizacji i podobieństwa poglądów, musimy zejść w rejony najniższych standardów moralnych i intelektualnych, gdzie przeważają bardziej prymitywne i „gminne” odruchy i upodobania. Nie oznacza to, że większość ludzi ma niższe wzorce moralne, znaczy to jedynie, że ową najliczniejszą grupę ludzi o bardzo podobnych wartościach stanowią jednostki o niskich standardach. Jest to jakby najmniejszy wspólny mianownik, który łączy największą liczbę ludzi”[16]. Gdyby jednak nie osiągnięto liczby zwolenników pozwalającej na realizację założonego przez dyktatora planu, należałoby siłowo pozyskać poparcie brakującej liczby zwolenników. „Dyktator będzie w stanie zdobyć poparcie wszystkich uległych, którzy nie mają własnych zdecydowanych przekonań, ale skłonni są przyjąć gotowy system wartości, jeśli tylko wbija się im go do głowy wystarczająco często i dobitnie. To właśnie ci, których mętne i nie w pełni uformowane opinie łatwo ulegają zachwianiu, i którzy chętnie poddają się swym emocjom i namiętnościom, powiększają szeregi partii totalitarnej”[17]. Trzecią przesłanką jest „to, że ludziom łatwiej jest zgodzić się na program negatywny — nienawiść wobec wroga, zazdrość wobec tych, którym jest lepiej — niż na jakiekolwiek pozytywne przedsięwzięcie, wydaje się niemal prawem ludzkiej natury”[18].

III

Lordowi Actonowi przypisuje się znaną frazę dotyczącą oddziaływania władzy na tych, którzy ją sprawują — „Wszelka władza prowadzi do zepsucia, władza absolutna psuje absolutnie”. Ta żartobliwa, choć w pełni prawdziwa sentencja, niesie ze sobą istotny przekaz — mianowicie władza absolutna wymaga posiadania pełnej kontroli nad wszelkimi działaniami obywateli.

Ci, którzy sprawują władzę absolutną, nie tylko ulegają degeneracji, nieustannie chcąc powiększać zakres swoich zdobyczy. „Psucie absolutne”, o którym mówi Acton, należy bowiem dodatkowo interpretować w kategoriach szkodliwych działań podejmowanych przez tyranów, ingerujących we wszelkie sfery indywidualnych decyzji obywateli. Psucie to w szczególności dotyczy więc organizowania (planowania) działalności gospodarczej, co nieuchronnie prowadzić musi do wojen agresywnych lub polityki gospodarczej samowystarczalności. Właśnie w tym duchu powinniśmy interpretować wykład profesora Misesa zaprezentowany w Rządzie wszechmogącym.

Katastrofalnej sytuacji gospodarczej, w jakiej znalazła się u schyłku swojego istnienia III Rzesza nie byłoby, gdyby Niemcy — po klęsce w I wojnie światowej — ostatecznie wyrzekły się prowadzenia wojen i porzuciły doktrynę gospodarczego nacjonalizmu, jako kluczowego założenia w prowadzonej polityce gospodarczej. Te dwa elementy, jak dowodzi profesor Mises, stanowią główną przesłankę niemieckiej ekspansji terytorialnej i dążenia do światowej hegemonii. Gdyby nie sprawna propaganda idei nacjonalistycznych, dzięki której poglądy te zaczęły zyskiwać społeczną akceptację, Niemcy nie dotknęłaby największa tragedia w ich dziejach. Była nią porażka w II wojnie światowej, ze wszystkimi jej następstwami po stronie strat osobowych, zniszczenia mienia i dobytku milionów Niemców i wepchnięcia wschodniej części kraju w orbitę Związku Sowieckiego, z którego przywódcą Hitler walczył o dominium mundi.

Nie wszystkie dyktatury z konieczności prowadzą politykę podbojów terytorialnych. Większość współczesnych dyktatur zadowala się sprawowaniem kontroli nad terytorium własnego kraju. Historycznie rzecz ujmując, dążenia do podbojów terytorialnych zawsze wynikały z potrzeby zwiększenia przez władców stanu własnego posiadania. Dążenia te były jednak terytorialnie ograniczone. Dopiero wraz z odkryciami geograficznymi ekspansja terytorialna władców europejskich zaczęła wykraczać daleko poza kontynent. Jednak to w XX w. oba skrajnie destruktywne systemy — najpierw komunizm, a z czasem nazizm — ustami swoich przedstawicieli zaczęły głosić potrzebę panowania nad światem. Oba systemy różniła metoda osiągnięcia światowej hegemonii — komunizm dążył do przejęcia władzy nad światem za pomocą szeregu oddolnych, krajowych rewolucji proletariatu, zaś nazizm otwarcie głosił poglądy siłowego podboju nowych terytoriów, zdobycia większego Lebensraumu. Oba systemy nie odżegnały się od zastosowania wojny, jako środka służącego osiągnięciu zakładanego celu. Wszak to właśnie z tego powodu, owej — jak określa ją profesor Mises — „sprawiedliwej samoobrony” — Ludwik XIV, Napoleon I, Wilhelm II oraz Hitler i Stalin, prowadzili ekspansje terytorialne. „Rosji tak samo zagrażała Estonia czy Łotwa jak Niemcom Luksemburg czy Dania”[19].

Myli się ten, kto zakłada, że w „Rządzie wszechmogącym” profesor Mises poddaje analizie wyłącznie przypadek III Rzeszy. To prawda, że osią rozważań są narodziny państwa totalnego, którego istnienie nieuchronnie prowadzić musi do światowego konfliktu. Na kartach traktatu znajdujemy jednak wiele odniesień do sytuacji krajów Europy Środkowo-Wschodniej, które — zwłaszcza w przededniu wybuchu II wojny światowej — w pewnym stopniu zwróciły się w kierunku nacjonalizmu. I choć w Polsce — z uwagi na wybuch wojny — nie doszło do przejęcia władzy przez faszystów, miało to miejsce na Słowacji, Węgrzech i w Rumunii. We wszystkich tych krajach szczególnie silnie widoczne były tendencje nacjonalistyczne. Słowacy dążyli do uniezależnienia się od Czechów i stworzenia własnego państwa, prowadząc jednocześnie nacjonalistyczną politykę wewnętrzną, której ostrze wymierzone było w Rusinów. Węgrzy oczekiwali rekompensaty za upokorzenie, jakiego doświadczyli na mocy traktatu z Trianon, w postaci nabytków terytorialnych (gł. Siedmiogrodu). Rumuni — pozostający z Węgrami w otwartym konflikcie o rzeczony Siedmiogród — traktowali zamieszkujących kraj Węgrów jako element niepewny i wywrotowy, starając się w możliwie największym stopniu ograniczyć siłę żywiołu węgierskiego na spornych terytoriach. Podobne tendencje występowały również na Litwie, która nie mogła pogodzić się z siłowym wcieleniem Wileńszczyzny[20] do Polski. Z kolei Polska — zwłaszcza w II połowie lat 30. — starała się wydatnie osłabić zdolność mniejszości narodowych do separatyzmu, likwidując m.in. należące do nich szkoły podstawowe. W krajach Europy Środkowo-Wschodniej w przededniu wybuchu światowego konfliktu, widoczne były — tak w podejściu społeczeństwa, jak i rządzących — przybierające na sile tendencje nacjonalistyczne.

Rząd wszechmogący jest traktatem o zgubnym wpływie nacjonalizmu na warunki życia społeczeństwa, w którym nacjonaliści zwyciężają w bieżących starciach politycznych, a ich przedstawiciele wchodzą do ciał ustawodawczych i wykonawczych, stopniowo przejmując pełnię władzy. Jest również traktatem o takiej polityce wewnętrznej, której nieuchronnym następstwem jest wojna agresywna — wojna prowadzona z myślą o podboju, o zdobyciu Lebensraum. Z tego właśnie względu, pomimo upływu 73 lat od pierwszej publikacji, dzieło profesora Misesa i przedstawiona w nim argumentacja nie tracą na aktualności. Co więcej, stanowią ostrzeżenie przed zgubnymi skutkami przyzwolenia na nacjonalizm.

Traktat profesora Misesa ukazuje nam w pełni skomplikowany mechanizm stopniowego wykształcenia się dyktatury narodowosocjalistycznej w kraju, którego najwybitniejsi pisarze, muzycy i filozofowie na początku XIX w opowiadali się za liberalizmem i wolnościami obywatelskimi. Szeroki kontekst historyczny, w jakim Mises bada dzieje Niemiec i analizuje bieg wypadków historycznych, które doprowadziły do powstania dyktatury NSDAP oraz to, że poświęca nie mało miejsca zagadnieniu Europy Środkowo-Wschodniej, czynią z jego dzieła wielowątkowe studium analityczne. Szczególnie wartościowe są ostatnie rozdziały pracy, poświęcone sformułowaniu rekomendacji dla stworzenia pokojowego ładu w Europie i na świecie. Czytelnik znajdzie tam, znane nam z koncepcji polityki międzynarodowej marszałka Piłsudskiego, podejście federacyjne — Mises akcentuje konieczność powołania demokratycznego związku państw tej części Europy, który w istocie byłby ich konfederacją. Ten fragment pracy Misesa jest szczególnie oryginalny i niezwykle wartościowy, ponieważ dotyczy pokojowej koegzystencji narodów, które — a na gruncie prowadzonych rozważań nie może to zostać wykluczone — mogą w pewnym momencie swojej historii podążyć śladem Niemiec i prowadzić — kosztem innych, mniejszych państw — politykę dominacji i uzależnienia gospodarczego. Kraje te w okresie dwudziestolecia międzywojennego, a zwłaszcza w latach 30., ulegały tendencjom autorytarnym — niemal we wszystkich krajach tego regionu Europy mogliśmy zidentyfikować cechy charakterystyczne tej formy rządów. Warto odwołać się w tym miejscu do profesora Hayeka, który stwierdza: „do jakiego stopnia uznanie, choćby formalne, praw jednostki czy też równouprawnienia mniejszości, traci wszelkie znaczenie w państwie, które przejmuje pełnię kontroli życia gospodarczego, jasno wykazały doświadczenia różnych krajów Europy Środkowej. Tam właśnie pokazano, w jaki sposób można prowadzić bezwzględną politykę dyskryminacji mniejszości narodowych przy użyciu powszechnie przyjętych instrumentów polityki gospodarczej, bez pogwałcenia litery ustawy zabezpieczającej prawa mniejszości. Ucisk, jakiego dokonuje się za pomocą polityki gospodarczej, został znacznie ułatwiony przez fakt, że poszczególne gałęzie przemysłu i rodzaje działalności znajdowały się w dużym stopniu w rękach mniejszości narodowych, a zatem wiele kroków podjętych z pozoru przeciw pewnej gałęzi przemysłu czy klasie społecznej było w istocie skierowanych przeciw jakiejś mniejszości narodowej. W ten sposób niemal nieograniczone możliwości prowadzenia polityki dyskryminacji i ucisku stworzone przez takie z pozoru nieszkodliwe zasady jak „kontrola rządu nad rozwojem przemysłu” zostały w wystarczającym stopniu zademonstrowane wszystkim tym, którzy chcieli przekonać się na własne oczy, w jaki sposób w praktyce przejawiają się polityczne konsekwencje planowania”[21]. Porzucenie ogólnogospodarczego planowania, dyskryminacji mniejszości narodowych, wyrzeczenie się wojny jako metody rozwiązywania sporów międzynarodowych oraz nacjonalizmu gospodarczego, przywrócenie podstawowych praw jednostki, stanowią w obu traktatach — Drodze do zniewolenia i Rządzie wszechmogącym — niezbędne warunki, których spełnienie może uchronić ludzkość przed widmem kolejnej wojny.

IV

Rząd wszechmogący opublikowano po raz pierwszy w 1944 r. W tym samym roku do księgarni trafiła „Droga do zniewolenia” Hayeka, która nieomal od razu spotkała się z żywym zainteresowaniem opinii publicznej, spychając komplementarny względem siebie traktat Misesa na dalszy plan. Wyrażam głęboką nadzieję, że traktat ten — obok wspomnianej Drogi do zniewolenia Hayeka — stanie się źródłem wiedzy o procesach i mechanizmach prowadzących do przekształcania demokracji w reżim autorytarny, który — w konsekwencji — musi przeistoczyć się w państwo totalne; o nacjonalizmie — ideologii, bez której żadne państwo totalne nie może funkcjonować; o podatności ludzi na demagogiczne hasła, która prowadzi do zaakceptowania programu partii głoszących potrzebę całościowej reorientacji krajowej polityki, w postaci stworzenia państwa „bliskiego obywatelom”, państwa zaangażowanego — państwa wszechmogącego; o łatwości, z jaką ludzie dobrowolnie wyrzekają się swoich wolności, co prowadzi do ich całkowitego zniewolenia przez państwo; o zgubnych następstwach dyktatury jednostki, której rojenia o dominacji — nie tylko wewnątrz kraju, ale i pragnienie rozciągnięcia władzy na inne państwa, a z czasem zdobycie światowej hegemonii — prowadzą do wojny totalnej, sprowadzającej cierpienie wszystkich współobywateli.

Tytułem przestrogi niech będą słowa Misesa: „Może się zdarzyć, że faszyzm zmartwychwstanie bardzo szybko pod nową nazwą, z nowymi sloganami i symbolami. Lecz jeśli tak się stanie, konsekwencje będą bardzo dotkliwe. Bowiem faszyzm nie jest — jak trąbili faszyści — nową drogą życia. Jest to raczej stara droga ku zniszczeniu i śmierci”[22]. Podobnie rzecz ma się z innymi antyrynkowymi systemami i rozwiązaniami — dążą one do jednego — do ekspansji państwa kosztem uciemiężenia obywateli, do ograniczenia ich wolności, a przez to do zmniejszenia ich dobrobytu. W jaki sposób walczyć zatem z mentalnością antykapitalistyczną i hasłami, w których nawołuje się do zwiększenia roli państwa i kontroli nad działaniami obywateli? Nie tylko przedstawiając nieuchronność konsekwencji, do jakich prowadzi ekspansja państwa. Zdecydowanie ważniejsze jest przedstawienie programu pozytywnego, ponieważ „każdy ruch „anty-coś-tam” wyraża negatywną postawę, nie ma więc szansy powodzenia. Namiętne przemówienia często przyczyniają się do propagowania atakowanego programu. Ludzie muszą walczyć o coś pozytywnego, a nie tylko odrzucać zło, jakiekolwiek by ono nie było. Muszą bez zastrzeżeń aprobować program ekonomii wolnorynkowej”[23]. Dzięki temu zapobiegniemy wybuchowi III wojny światowej, której skutki po stronie strat ludzkich i rzeczowych byłyby niewyobrażalne i bez porównania większe niż w przypadku dwu poprzednich konfliktów światowych.

Każdą rewolucję i każdy przewrót poprzedza żmudna praca agitacyjna prowadzona przez „postępowców”. Otwarta konfrontacja rewolucjonistów z aktualnie rządzącymi jest tylko nieuchronnym następstwem przekonania odpowiedniej ilości współobywateli do swojego programu „naprawy państwa”, który w istocie sprowadza się do powierzenia rządowi pełnej kontroli nad poczynaniami obywateli. Dojście do władzy przywódcy ruchu antysystemowego, nawołującego do potrzeby zmian i reformy państwa, oznacza w istocie tryumf jego wizji państwa — tryumf państwa, w którym dzięki propagandzie staje się on tyranem nieomylnym, dzięki tajnej policji politycznej — tyranem wszechwiedzącym, a dzięki nieskrępowanej władzy, która została mu powierzona — tyranem wszechmogącym. Tyran staje się bogiem, oczekującym kultu, oznak szacunku, lojalności i gotowości bezgranicznego poświęcenia w imię wyznawanej ideologii i realizacji określonego planu. Musimy — w imię dobra własnego i naszych współobywateli, w imię wolności, które wspólnie wyznajemy, a bez których trudno wyobrazić sobie codzienność — chronić się przed zakusami niektórych demagogów, śniących o potędze, jaką daje sprawowanie najwyższego urzędu w państwie. Profesor Mises podsumowuje swój esej Planowany chaos w następujący sposób: to „rozum i idee determinują bieg ludzkich spraw. Aby powstrzymać dążenie do socjalizmu i despotyzmu, potrzebny jest zdrowy rozsądek i odwaga moralna”[24]. Niech to zdanie będzie zachętą dla każdego z nas do bacznego obserwowania otaczającej rzeczywistości.

dr Mateusz Guzikowski

Katedra Ekonomii Stosowanej

Szkoła Główna Handlowa w Warszawie

 

[1] F. A. von Hayek [2005], Droga do zniewolenia, Arcana, Kraków, s. 14.

[2] L. von Mises [2012], Mentalność antykapitalistyczna, Instytut Liberalno-Konserwatywny, Lublin, s. 97.

[3] L. von Mises [2009], Socjalizm, Arcana, Kraków, s. 402.

[4] „Najważniejszą nauką, jaką liberał musi wyciągnąć z sukcesów socjalistów, jest to, że to odwaga do głoszenia utopii pozyskała im poparcie intelektualistów, a przez to wpływ na opinię publiczną […]”. Zob. Hayek F.A. [2012], Intelektualiści a socjalizm, Prohibita, Warszawa, s. 35.

[5] L. von Mises [2012], Mentalność antykapitalistyczna, Instytut Liberalno-Konserwatywny, Lublin, s. 31.

[6] Ibidem, s. 27.

[7] L. von Mises [2005], Planowany chaos, Instytut Liberalno-Konserwatywny, Fijorr Publishing, Lublin-Chicago-Warszawa, s. 66.

[8] L. von Mises [2012], Mentalność antykapitalistyczna, Instytut Liberalno-Konserwatywny, Lublin, s. 24-25.

[9] L. von Mises [2005], Planowany chaos, Instytut Liberalno-Konserwatywny, Fijorr Publishing, Lublin-Chicago-Warszawa, s. 72.

[10] „W Niemczech i Włoszech naziści i faszyści rzeczywiście nie musieli sami wiele wymyślić. Sposoby działania tych nowych ruchów politycznych, które przeniknęły wszystkie sfery życia, zostały już wcześniej wprowadzone w obu tych krajach przez socjalistów. Socjaliści pierwsi urzeczywistnili w praktyce ideę partii politycznej, która obejmuje wszelką działalność jednostki od kołyski do grobu, roszcząc sobie prawo do kierowania jej poglądami we wszelkich sprawach i znajdując upodobanie w przedstawianiu wszelkich problemów jako kwestii światopoglądu partyjnego. […] To nie faszyści, lecz socjaliści zaczęli wcielać dzieci do organizacji politycznych, w okresie ich największej wrażliwości, by mieć pewność, że wyrosną one na dobrych proletariuszy. To nie faszyści, lecz socjaliści jako pierwsi pomyśleli o organizowaniu zajęć i zawodów sportowych, drużyn piłkarskich i turystyki w klubach partyjnych, gdzie członkowie nie mogliby się zarazić innymi poglądami. To socjaliści jako pierwsi położyli nacisk na to, by członkowie partii odróżniali się od innych sposobem pozdrawiania i zwracania się do siebie. To właśnie oni, organizując swe „komórki” i środki służące stałemu nadzorowaniu prywatnego życia, stworzyli prototyp partii totalitarnej. Balilla i Hitlerjugend, Dopolavoro i Kraft durch Freude, mundury organizacyjne i militarne formacje partyjne, to ledwie nieco więcej niż naśladownictwo dawniejszych instytucji socjalistycznych”. Zob. F.A. Hayek [2005], Droga do zniewolenia, Arcana, Kraków, s. 129-130.

[11] F.A. von Hayek [2005], Droga do zniewolenia, Arcana, Kraków, s. 81.

[12] Ibidem, s. 152.

[13] T. Snyder pisze: „Partie, które zmieniły w końcu kształt państw i wyeliminowały rywali, nie były wszechmocne od samego początku. Wykorzystały moment historyczny, aby uniemożliwić przeciwnikom czynny udział w życiu politycznym”. Zob. T. Snyder [2017], O tyranii. Dwadzieścia lekcji z dwudziestego wieku, Znak Horyzont, Kraków, s. 27.

[14] T. Snyder trafnie zauważa: „Kiedy uzbrojeni ludzie, którzy zawsze twierdzili, że sprzeciwiają się systemowi, zakładają mundury i zaczynają maszerować z pochodniami i zdjęciami przywódcy, koniec jest bliski. Gdy popierające przywódcę bojówki mieszają się z policją i wojskiem, jest już po wszystkim”. Zob. T. Snyder [2017], O tyranii. Dwadzieścia lekcji z dwudziestego wieku, Znak Horyzont, Kraków, s. 43.

[15] L. von Mises [2005], Planowany chaos, Instytut Liberalno-Konserwatywny, Fijorr Publishing, Lublin-Chicago-Warszawa, s. 27.

[16] F.A. von Hayek [2005], Droga do zniewolenia, Arcana, Kraków, s. 154.

[17] Ibidem, s. 154.

[18] Ibidem, s. 155.

[19] F.A. von Hayek [2005], Droga do zniewolenia, Arcana, Kraków, s. 55.

[20] Oficjalnie tzw. Litwy Środkowej.

[21] F.A. von Hayek [2005], Droga do zniewolenia, Arcana, Kraków, s. 101-102.

[22] L. von Mises [2005], Planowany chaos, Instytut Liberalno-Konserwatywny, Fijorr Publishing, Lublin-Chicago-Warszawa, s. 84.

[23] L. von Mises [2012], Mentalność antykapitalistyczna, Instytut Liberalno-Konserwatywny, Lublin, s. 112.

[24] L. von Mises [2005], Planowany chaos, Instytut Liberalno-Konserwatywny, Fijorr Publishing, Lublin-Chicago-Warszawa, s. 103.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Cytat:
  • Niechęć do standardu złota wynika z przesądu, że wszechmocny rząd jest w stanie stworzyć bogactwo ze zwykłych kawałków papieru. Ludwig von Mises
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W październiku wsparli nas:
Pan Michał Basiński
Pan Marek Bernaciak
Pan Wojciech Bielecki
Pan Bartosz Biernacki
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pan Mirosław Cierpich
Pan Marcin Dabkus
Pan Wojciech Dąbek
Pan Michał Dębowski
Pan Paweł Drożniak
Pan Tomasz Dworowy
Pan Wiktor Gonczaronek
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Karol Handzel
Pan Tomasz Hrycyna
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Sławomir Krawczyk
Pan Wojciech Kukla
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Państwo Magdalena i Marcin Moroniowie
Pan Igor Mróz
Pan Mateusz Musielak
Pani Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Arkadiusz Pierowski
Pan Mikołaj Pisarski
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Artur Puszkarczuk
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Jakub Sabała
Pan Adam Skrodzki
Pan Norbert Slenzok
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Tomasz Wojtasik
Pan Jakub Wołoszyn
Pani Mariola Zabielska-Romaszewska
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Pan Aleksander Żarnowski
Pracownik Santander Consumer Banku
Forum Obywatelskiego Rozwoju
Związek Przedsiębiorców i Pracodawców

Łącznie otrzymaliśmy 9 447,94 zł. Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!

Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>