Autor: Ludwig von Mises
Tłumaczenie: Mateusz Guzikowski
Wersja PDF

Fragment rozdziału 10. książki Rząd wszechmogący. Narodziny państwa totalnego i wojny totalnej (1944), którą można nabyć w naszym sklepie w formie elektronicznej lub drukowanej.

narodowegoGłówną ułomność koncepcji charakteru stosowanej jako wyjaśnienie stanowi przypisywana charakterowi trwałość. Przyjmuje się, że osoba lub grupa ma stały charakter, z którego wynikają wszelkie jej idee i działania. Przestępca nie jest przestępcą dlatego, że popełnił przestępstwo. Popełnił on przestępstwo, bo jest przestępcą. Fakt popełnienia kiedyś przez kogoś przestępstwa dowodzi więc, że jest on przestępcą, a to uprawdopodabnia jego winę w przypadku oskarżeń o kolejne przestępstwa. Doktryna ta głęboko przeniknęła postępowanie karne w kontynentalnej Europie. Państwo dąży do tego, aby udowodnić, że oskarżony popełniał przestępstwa już wcześniej. Obrona stara się go wybielić, pokazując, że jego wcześniejsze życie było wolne od występku[1]. A przecież człowiek, który popełnił już kilka morderstw, może nie być winnym popełnienia tego, o które jest oskarżany, a ktoś prowadzący się nienagannie przez sześćdziesiąt lat mógł popełnić odrażającą zbrodnię.

Koncepcja charakteru narodowego jest uogólnieniem cech występujących u różnych osób. Stanowi przede wszystkim wynik pochopnego i nierozważnego wnioskowania ze źle dobranej i niewystarczającej próby. Dawniej niemieccy mieszkańcy Bohemii spotykali niewielu Czechów poza kucharzami i służącymi. Uznali więc, że Czesi są służalczy, pokorni i posłuszni. Z kolei badacz czeskiej historii politycznej i religijnej uznałby ich raczej za miłujących wolność buntowników. Na jakiej jednak podstawie szukamy wspólnych cech u różnych osób należących do zbiorowości, która obejmuje z jednej strony Jana Husa i Jana Žižkę z Trocnova, a z drugiej lokajów i pokojówki? Kryterium stosowanym przy tworzeniu pojęcia klasy „Czechów” jest mówienie po czesku. Przyjmowanie, że wszyscy członkowie grupy językowej muszą mieć jakieś inne wspólne cechy, topetitio principii.

Najbardziej popularna interpretacja wyjaśnia, że panowanie nazizmu jest następstwem niemieckiego charakteru narodowego. Zwolennicy tej teorii przekopują się przez niemiecką literaturę i historię w poszukiwaniu tekstów, cytatów i czynów świadczących o agresywności, pazerności i żądzy podboju. Z tej wyrywkowej wiedzy wywodzą niemiecki charakter narodowy, by później z tak ustalonego charakteru wywieść wzbieranie fali nazizmu.

W istocie łatwo jest zebrać sporą liczbę faktów z niemieckiej historii i cytatów z niemieckich autorów, które wskazywałyby na wrodzoną skłonność Niemców do agresji. Jednak nie mniej łatwe jest zidentyfikowanie tych samych właściwości w historii i literaturze innych grup językowych, chociażby Włochów, Francuzów czy Anglików. Niemieccy panegiryści militarnego heroizmu i wojny nie byli wybitniejsi ani bardziej elokwentni od Carlyle’a i Ruskina, szowinistyczni poeci i pisarze znakomitsi od Rudyarda Kiplinga, zdobywcy bardziej bezwzględni i makiaweliczni od Warrena Hastingsa i barona Roberta Clive’a, a żołnierze bardziej brutalni od Williama Stephena Raikesa Hodsona.

Bardzo często cytaty wyrywane są z kontekstu, a przez to całkowicie zniekształcone. Podczas pierwszej wojny światowej brytyjscy propagandyści zwykli byli raz po raz przytaczać parę wersów z Fausta Goethego[2]. Zapominali jednak wyjaśnić, że postać, której wypowiedź przytaczali, czyli Euforion, była wzorowana na lordzie Byronie, którego Goethe podziwiał bardziej niż jakiegokolwiek innego ówczesnego poetę (z wyjątkiem Schillera), chociaż romantyzm Byrona nie pasował do klasycyzmu Goethego. Przywoływane wersy w ogóle nie odzwierciedlają zasad wyznawanych przez Goethego. Fausta wieńczy gloryfikacja produktywnej pracy. Myślą przewodnią jest to, że szczęśliwym może uczynić człowieka tylko samozadowolenie ze świadczenia przydatnych usług swoim bliźnim. To pochwała pokoju, wolności i — „burżuazyjnego”, jak zwali go z pogardą naziści — bezpieczeństwa. Euforion-Byron hołduje innemu ideałowi: nieustannemu dążeniu do celów niedostępnych istotom ludzkim, tęsknocie za przygodą, walką i chwałą, co kończy się niepowodzeniem i przedwczesną śmiercią. Absurdem jest zatem cytowanie jako rzekomego dowodu na niemiecki wrodzony militaryzm wersów, w których Euforion odpowiada na pochwałę pokoju wygłoszoną przez swoich rodziców pełną pasji apoteozą wojny i zwycięstwa.

W Niemczech, tak jak w innych krajach, byli piewcy agresji, wojny i podboju. Ale byli też ludzie im przeciwni. Największych Niemców próżno szukać w szeregach chwalców tyranii i niemieckiego panowania nad światem. Czy Heinrich von Kleist, Richard Wagner i Detlev von Liliencron są lepszymi przedstawicielami charakteru narodowego niż Kant, Goethe, Schiller, Mozart i Beethoven?

Koncepcja charakteru narodowego jest w sposób oczywisty arbitralna. Wyprowadzona jest z osądów, które pomijają wszelkie niewygodne fakty, przeczące założonemu dogmatowi.

Do ustalenia charakteru narodowego nie można również stosować metod statystycznych. Nie chodzi o to, by stwierdzić, jak Niemcy zagłosowaliby w przeszłości, gdyby mogli wybrać w referendum, jaki kurs polityczny powinien obrać ich kraj. Gdyby nawet badanie takie dało się przeprowadzić, jego wynik nie dostarczyłby żadnych przydatnych dla nas informacji. Sytuacja polityczna w każdym okresie przybiera wyjątkową formę — jest jednostkowa. Nieuzasadnione jest formułowanie na podstawie przeszłych wydarzeń wniosków do zastosowania w teraźniejszości. Wiedza o tym, czy większość Gotów poparłaby najazd na Cesarstwo Rzymskie albo czy w XII wieku większość Niemców opowiedziałaby się za oblężeniem Mediolanu przez Barbarossę, nie rozwiązałaby naszych problemów. Obecna sytuacja ma zbyt mało wspólnego z przeszłością.

Typowa metoda polega na wybraniu kilku znanych przedstawicieli narodu z przeszłości i teraźniejszości, a następnie uznaniu, że ich opinie i działania są reprezentatywne dla całego narodu. Metoda ta byłaby błędna nawet wtedy, gdyby ludzie byli na tyle skrupulatni, aby zestawić owe arbitralnie dobrane osoby z innymi, wyznającymi przeciwne idee i zachowującymi się inaczej. Nie można przypisywać tego samego znaczenia doktrynie Kanta i tezom pośledniego profesora filozofii.

Sprzecznością jest z jednej strony uznawanie za reprezentatywnych tylko ludzi sławnych i pomijanie pozostałych, a z drugiej zakładanie, że nawet ci arbitralnie dobrani jako sławni tworzą niezróżnicowaną grupę. Jedna osoba z tej grupy może tak dalece odznaczać się na tle pozostałych, jak sama grupa odróżnia się od reszty narodu. Setki wierszokletów i rymopisów nie przeważą nad jedynym w swoim rodzaju Goethem.

Można mówić o mentalności narodu w pewnej epoce historycznej, jeśli przez to pojęcie będziemy rozumieli mentalność większości. Jednak jest ona płynna. Niemiecka mentalność nie była taka sama w czasach średniowiecznego feudalizmu, reformacji, oświecenia, liberalizmu i obecnie.

Prawdopodobnie około 80 procent wszystkich niemieckojęzycznych Europejczyków jest dzisiaj nazistami. Jeśli pominiemy Żydów, Austriaków i niemieckojęzycznych Szwajcarów, będziemy mogli powiedzieć, że ponad 90 procent Niemców popiera dążenie Hitlera do światowej hegemonii. Nie można tego jednak wyjaśnić odwołaniem do charakterystyki Germanów przedstawionej przez Tacyta. Takie wyjaśnienie nie jest lepsze od nazistowskiej metody dowodzenia rzekomego barbarzyństwa współczesnych Anglosasów wskazaniem na egzekucję Joanny d’Arc, dokonaną przez brytyjskich osadników masową eksterminację tasmańskich Aborygenów i okrucieństwa opisane w powieści Chata wuja Toma.

Nie ma czegoś takiego jak stały charakter narodowy. Błędnym kołem jest wyjaśnianie nazizmu twierdzeniem, że Niemcy mają wrodzoną skłonność do przyjmowania jego zasad.

 

[1] Twierdzenia te nie odnoszą się do amerykańskiego postępowania karnego.

[2] Mises ma prawdopodobnie na myśli następujący fragment: „Ciągle śnicie o pokoju; / śnijcie tę glorię przygasłą. / Wojna! Wojna w wiecznym znoju / i zwycięstwo — moje hasło!” (Johann Wolfgang Goethe, Faust, cz. 2, tłum. Emil Zegadłowicz, Warszawa 1953, s. 254) (przyp. JL).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Cytat:
  • Nie ma dobrych podatków, są tylko mniej złe. Jean-Baptiste Say
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W październiku wsparli nas:
Pan Michał Basiński
Pan Marek Bernaciak
Pan Wojciech Bielecki
Pan Bartosz Biernacki
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pan Mirosław Cierpich
Pan Marcin Dabkus
Pan Wojciech Dąbek
Pan Michał Dębowski
Pan Paweł Drożniak
Pan Tomasz Dworowy
Pan Wiktor Gonczaronek
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Karol Handzel
Pan Tomasz Hrycyna
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Sławomir Krawczyk
Pan Wojciech Kukla
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Państwo Magdalena i Marcin Moroniowie
Pan Igor Mróz
Pan Mateusz Musielak
Pani Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Arkadiusz Pierowski
Pan Mikołaj Pisarski
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Artur Puszkarczuk
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Jakub Sabała
Pan Adam Skrodzki
Pan Norbert Slenzok
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Tomasz Wojtasik
Pan Jakub Wołoszyn
Pani Mariola Zabielska-Romaszewska
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Pan Aleksander Żarnowski
Pracownik Santander Consumer Banku
Forum Obywatelskiego Rozwoju
Związek Przedsiębiorców i Pracodawców

Łącznie otrzymaliśmy 9 447,94 zł. Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!

Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>