Tucker: „Joker” i ideologia destrukcjonizmu

15 października 2019 Etyka komentarze: 2

Autor: Jeffrey A. Tucker
Źródło: aier.org
Tłumaczenie:  Michał Gorzelniak
Wersja PDF

„To film o jednym człowieku popadającym w szaleństwo — tylko tyle” — powiedział.

Dlaczego sprzedawca biletów wyrecytował mi ten tekst, że „Joker” to fikcja? Jego słowa brzmiały jak wyuczona formułka, najpewniej powtarzana każdemu klientowi, aby zapobiec potencjalnemu chaosowi, jaki według obaw niektórych ludzi mogą wywołać naśladowcy głównego bohatera.

Mimo wszystko takie podejście obsługi uspokoiło mnie, ponieważ nie jestem fanem tego typu filmów. Trzymam się raczej podbudowujących historii ze szczęśliwym zakończeniem. Tutaj już same recenzje przyprawiły mnie o gęsią skórkę. Wychodzę z założenia, że w życiu jest wystarczająco wiele cierpienia, żeby jeszcze bardziej psuć sobie humor.

Powierzchownie patrząc, sprzedawca ma rację, głównym bohaterem jest mężczyzna i do tego szalony. Powtarzałem jego słowa jak mantrę. Podczas seansu i długo po jego zakończeniu. Mimo mych usilnych prób doświadczyłem tego, o czym donosili inni widzowie. Film wprowadza człowieka w specyficzny klimat, narzuca aurę, której nie sposób się pozbyć. Emocje z projekcji zabierasz do domu, idziesz spać, myślisz o głównym bohaterze, budzisz się i widzisz tę cholerną twarz. Analizujesz film scena po scenie, akt po akcie, przypominasz sobie wszystko, emocje dalej są obecne i nagle wszystko nabiera sensu.

Oglądało się nieprzyjemnie, były to najtrudniejsze dwie godziny, jakie spędziłem w kinie. Mimo to uważam, że film jest perfekcyjny. Jest wciągający, każde ujęcie bezbłędne, a gra aktorska nie wygląda jak gra.

Sceny na ulicach, czy w metrze, gdzie pełno ludzi zmierzających na protest ma na sobie maski klauna, bogaty biznesmen startujących w wyborach na burmistrza i sprzeciw jaki wywołuje, czy też to w jaki sposób ta niestabilna i brutalna postać jest wyniesiona na piedestał, powodują, że teoria „to tylko jeden człowiek” jest trudna do utrzymania. Chcąc nie chcąc dochodzi się do wniosku, że chodzi o coś więcej, tylko o co?

Coś politycznego? Widziałem kłótnie na Twitterze, gdzie z jednej strony krzyczano, że to konserwatywne ostrzeżenie przed ekstremizmem politycznym, a z drugiej, że film jest gloryfikacją robotników występującym przeciw elitom.

Gdy weźmiemy pod uwagę wieloznaczność filmu i to, jakie emocje wywołuje w widzu, trudno uznać za właściwą którąś z politycznych narracji.

W związku z tym uznałem, że samemu spróbuję wymyślić alternatywną teorię, która będzie w stanie wytłumaczyć sens tego filmu. Zajęło mi to cały dzień, jednak w końcu doszedłem do zadowalającej konkluzji.

Problem zaczyna się w życiu osobistym, a dokładniej w porażkach tegoż. Gdy podczas seansu doświadczasz ich razem z bohaterem, masz nadzieję, że może jednak jeszcze nie jest stracony. Jest w stanie normalnie funkcjonować w towarzystwie swojej matki i dziewczyny, a jego relacja z nimi nie jest kompletnie dysfunkcyjna. Jednak przeciwności losu wciąż się piętrzą, spychając bohatera w odmęty szaleństwa — do punktu, w którym odrzuca życie jako takie i zaczyna czynić zło. Odkrywa, że daje mu ono siłę, poczucie własnej wartości, którym się zachłysnął.

Ideologię przyjętą przez Jokera możemy określić jako „destrukcjonizm”. Nie jest to tylko zamiłowanie do niszczenia, ale ideologia twierdząca, że jedynym celem człowieka powinno być zniszczenie wszelkiego stworzenia. Staje się ona swego rodzaju koniecznością w momencie, gdy czynienie dobra wydaje się niemożliwe, zastępuje religię i nadaje sensu życiu, które bez tego nie miałoby sensu. Osoba racjonalizuje zło , w ten sposób, że, poprzez zniszczenie skorumpowanego świata tworzy ona fundamenty pod budowę lepszego społeczeństwa przyszłości.

Tylko co ma być lepsze? To może być wszystko. Może to świat, w którym wszyscy maja po równo. Może to świat bez szczęścia, a może świat z uniwersalnym szczęściem. Może to świat bez wiary. Może to krajowa produkcja bez międzynarodowego handlu. Dyktatura. Brak patriarchatu, paliw kopalnych, gospodarka bez własności prywatnej i technologii, produkcja bez podziału pracy. Idealnie moralne społeczeństwo. Powstanie uniwersalnej religii. Cokolwiek to jest, jest antyliberalne i dlatego niemożliwe do utrzymania, a proponent tych zmian, próbując je wprowadzić, zmuszona jest do szukania „schronienia” w niszczeniu, a nie wzmacnianiu zastanego porządku.

Z powyższą koncepcją pierwszy raz spotkałem się w książce Ludwiga von Misesa Socjalizm. Wprowadza ją po wytłumaczeniu, dlaczego socjalizm jest niemożliwy do wprowadzenia, nawet w teorii. Twierdzi on, że skoro nie ma nic pozytywnego do zrobienia, żadnej realnej możliwości wprowadzenia idealnego ładu społecznego, jej apologeci są zmuszeni do odrzucenia swojej ideologii albo znalezienia satysfakcji w niszczeniu instytucji społecznych. Mises zauważa, że to podejście jest powszechne nie tylko u komunistów, ale także wśród polityków demokratycznych.

Możemy zatem dojść do wniosku, że destrukcjonizm jest narracją klęski przyjmowaną przez osoby zniszczone psychicznie. Joker przegrał w swoim życiu, więc jego celem stało się zniszczenie życia innych.

Dlatego właśnie lewicowo-prawicowa interpretacja filmu jest zbyt ograniczona. Obecnie politycy i media karmią nas szalonymi wizjami idealnego społeczeństwa, a „wizjonerzy” widząc bezsilność swych starań, wpadają we wściekłość, dehumanizując oponentów politycznych i planując, jak zniszczyć to, co do tej pory istniało — handel międzynarodowy, konsumpcja energii, różnorodność, czy ogólnie ludzki wybór .

Destrukcjonizm to druga faza nieosiągalnej wizji idealnego społeczeństwa. Jest dziwnie pociągający dla ruchów populistycznych chcących zagarnąć władzę. W końcu odkrywają satysfakcję płynącą z destrukcji — która sama w sobie staje się celem — ponieważ dzięki niej czują, że żyją, że nadaje sens ich życiu.

Bohater tego filmu to nie jakiś jeden szczególny człowiek, to my wszyscy. Joker jest tylko personifikacją szaleństwa i niebezpieczeństwa związanego z projekcją na resztę społeczeństwa osobistych niepowodzeń i nierealnych wizji, wspartych ideologią i przekonaniem, że konflikt jest jedynym sposobem na rozwiązanie naszych problemów.

Wszyscy powinniśmy zobaczyć ten film, aby zrozumieć motywy działań niektórych ludzi i do czego mogą oni doprowadzić. Świat jest pełen Jokerów i od stuleci taki był.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Jeffrey Tucker

Pozostałe wpisy autora:

2 Komentarze “Tucker: „Joker” i ideologia destrukcjonizmu

  1. Ależ ten pan Tucker jest wrażliwy (skoro film zrobił na nim takie wrażenie). A co do interpretacji – zabawne jest że powstała, wszak mowa jest tutaj o interpretacji dzieła rozrywkowego.

  2. Uwaga nie czytać jeśli nie widzieli, bo to spojlery.

    Nie trafia do mnie zdanie pana tuckera, że Joker to uosobienie destrukcjonizmu. Cały myk i magia tego filmu polega na tym, że 90% rzeczy „destrukcyjnych” które dzieją się w imię „jokera” staje się bez jego wkładu, po prostu dzieje się w około niego, a on może tylko na to reagować. Z tego właśnie w filmie słyszymy „my life is a comedy”. Cały film jest w pewnym sensie łamaniem czwartej ściany, gdzie joker realizuje, że on nie jest clownem dlatego, że opowiada żarty tylko dlatego, że żarty opowiadają jego samego. Widzi on zasłonę świata gdzie w obronie własnej zabija 3 ludzi, a efektem motyla bez jego wsparcia powstaje ruch klaunów którzy biorą te zabójstwa jako część swojej agendy. Nawet jego choroba psychiczna, jak on się dowiaduje jest prawdopodobnie wmówiona mu przez matkę oraz wszystkich dokoła, a śmiech to była po prostu jego reakcja obronna na lata pastwienia się nad nim. Dlaczego ten może być trudny do obejrzenia jest nie jakiś destrukcjonizm jako forma usprawiedliwienia porażki. Ci ludzi nie ponieśli porażki, kiedy wszystko w okół nich postanowiło zniszczyć ich samych to oni mogli tylko zostać antagonistami.
    Z czym się zagadzam, to to, że wykracza Joker poza ramy prawica-lewica. Ten film jest o wiele prostszy a zarazem prawdziwszy, ponieważ uderza w proste zachowania oraz niszczy „american dream” który stworzył antagonistów których jedynym przestępstwem na początku była realizacja, że tylko śnią. Akcja końcowa, gdzie joker mówi i uwaga spojler „you wouldn’t get this” kiedy zapytany z czego się śmieje, to ma on na myśli cały poprzedni film jakby był skeczem czy kabaretem. Społeczeństwo doprowadziło go do czegoś potwornego, ale nie jest to bycie szalonym, tylko realizacja, że szalonemu jest łatwiej żyć i spokojniej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy