McMaken: Jak „neutralność sieci” prowadzi do monopoli i korupcji

12 lutego 2020 Interwencjonizm komentarze: 2

Autor: Ryan McMaken
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Michał Gorzelniak
Wersja PDF

Poprzez narzucenie standardów neutralności sieci[1] na branżę telekomunikacyjną Federalna Komisja Łączności (Federal Communications Commission, FCC) starała się rozwiązać nieistniejący problem.

Mimo iż od 20 lat obserwujemy nieprzerwany wzrost dostępności usług internetowych, zwolennicy neutralności sieciowej dalej podnoszą, że jest ona potrzebna, aby zapewnić sprawiedliwy i równy dostęp to internetu.

Jednak gdy Komisja Łączności — pod presją administracji Trumpa —ogłosiła, że może wycofać się z popierania tej koncepcji, jej zwolennicy od razu podnieśli larum, iż neutralność sieci jest konieczna, by dostęp do internetu był tani i „sprawiedliwy”.

W rzeczywistości neutralność sieci nigdy nie umożliwiała sprawiedliwego czy łatwiejszego dostępu konsumentom, a stworzyła sytuację, która ogranicza konkurencję, wspomagając tworzenie monopoli przez większe firmy.

Zamiast zdać się na rynek w kwestii alokacji zasobów, neutralność sieci powoduje, że to w sferze politycznej zapadają decyzje o tym, co trafia do kogo. Tak nie osiągnie się sprawiedliwości czy neutralności.

Na rynku dobra i usługi są lokowane tam, gdzie jest na nie największy popyt. Tam, gdzie jest najwyższy popyt, tam są też najwyższe ceny.

W pewnych przypadkach oznacza to, że niektórzy konsumenci mogą płacić więcej za szybsze usługi internetowe niż inni.

Ale istnienie jakichś „luksusowych” usług internetowych nie ogranicza niżej wycenianych usług — tak jak produkcja luksusowych samochodów nie ogranicza produkcji samochodów klasy ekonomicznej.

Swobodna alokacja zasobów na wolnym rynku sprawia, że cały czas usprawnia się produkcję. Przykładowo jedzenie i odzież są tak tanie, że obecnie największym problemem zdrowotnym jest otyłość, a praktycznie nowe ubrania są wyrzucane. Podobnie sytuacja ma się z rynkiem elektroniki, która nieprzerwanie tanieje i jest coraz lepsza. Niegdyś potężne monopole telefoniczne upadły dzięki pojawieniu się telefonii komórkowej.

Jest to naturalną konsekwencją konkurencji rynkowej. W branżach bez systemowych barier wejścia dla producentów, gdy konsumenci mają swobodę wyboru, przedsiębiorcy muszą podążać za pieniędzmi, czyli za ludzkimi potrzebami. Jeśli tego nie zrobią, konkurencyjne firmy wejdą na rynek z innymi dobrami i usługami.

Jednakże nie jest to jedyny możliwy sposób produkowania dóbr i usług, alternatywą jest system oparty na decyzjach politycznych. Mamy wtedy do czynienia z państwem, które za pomocą siły rozdziela dobra i usługi. realizując swoje cele oraz cele osób będących przy władzy.

Apologeci neutralności sieciowej są święcie przekonani, że agencje rządowe są wolne od nacisków politycznych i kierowane zgodnie z interesem publicznym.

W praktyce jednak wszystkie próby kontroli wpadają w pułapkę regulacyjną[2]. W najbardziej wpływowych instytucjach rządowych zasiadają osoby związane z polityką. Lobbyści zostają prezesami urzędów, senatorzy lobbystami etc. W takiej sytuacji pewne jest, że organizacja będzie skorumpowana i status quo zostanie utrzymane.

Zauważa to także Douglas North, ekonomista nagrodzony noblem. Twierdzi on, że regulacje zmniejszają efektywność przedsiębiorstw i służą jedynie ludziom przy władzy. „Instytucje z reguły nie są tworzone dla efektywnej realizacji celów społecznych. Ich celem jest służenie ludziom mającym wpływ na stanowienie prawa”[3].

Nie dziwi, zatem fakt, że to mali dostawcy internetu zostali najbardziej poszkodowani w wyniku forsowania neutralności sieci. Ponad 20 z nich podpisało się pod listem do przewodniczącego FCC, z prośbą, aby ten zmienił niektóre z najbardziej dotkliwych przepisów.

Najwięksi dostawcy natomiast nie muszą nikogo prosić, mają cały sztab prawników i lobbystów, którzy dopilnują, aby problemy małych firm ich nie dotknęły.

Rządowe regulacje zawsze służyły do pozbywania się z rynku mniejszych firm. Neutralność sieci wpisuje się w tę tradycję.
 

Czytasz mises.pl?
Przekaż 1%!
KRS: 0000174572

 

[1] Neutralność sieci, zasada, zgodnie z którą dostawcy usług internetowych (ang. Internet Service Provider) i rządy nie nakładają żadnych ograniczeń na dostęp użytkowników do sieci(przyp. tłum.).

[2] Sytuacja, w której rządowa agencja zamiast kierować się interesem publicznym, służy interesom grupy wpływu, ang. regulatory capture (przyp. tłum.).

[3] https://www.broadcastingcable.com/news/smaller-isps-ask-pai-dispel-cloud-title-ii-165261

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Ryan McMaken

O Autorze:

Ryan McMaken

Ryan McMaken jest redaktorem naczelnym Mises Institute. Był ekonomistą Colorado Division of Housing w latach 2009-2014. Jest autorem książki Commie Cowboys: The Bourgeoisie and the Nation-State in the Western Genre.

Pozostałe wpisy autora:

2 Komentarze “McMaken: Jak „neutralność sieci” prowadzi do monopoli i korupcji

  1. (1) Zasada neutralności sieci oznacza, że każdy bit jest traktowany przez dostawcę internetu tak samo. Innymi słowy, niezależnie od tego, czy chcę zobaczyć stronę mises.pl, czy też pooglądać stronki porno, mój ISP traktuje obydwa te żądania identycznie, nie przyznając żadnemu z nich wyższego priorytetu.

    Dzięki tej zasadzie ISP nie ma możliwości np. lepszej obsługi Facebook-a, niż strony mises.pl.

    (2) Zwracam uwagę na to, jaki przekaz kulturowy dostarczają np. Netflix, Disney, czy filmy Hollywood. Jest to przekaz ideowy, lewicowy (mniej lub bardziej otwarcie). Znieśmy zasadę neutralności sieci, a ISP będą robić to samo.

    Nie mówię, że to dobrze, lub że to źle – tylko że tak właśnie się to skończy.

    (3) Obecnie wprowadzenie cenzury w internecie jest praktycznie niemożliwe. (To, co robią np. w Chinach, jest bardzo kosztowne, a efekty nadal daje się obejść, jeśli ktoś ma odpowiednią wiedzę.) Po zlikwidowaniu zasady neutralności sieci rządy będą mogły ingerować w politykę ISP, a przez to wprowadzenie takiej cenzury będzie mniej kosztowne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *