Hülsmann: Mises o błędach niemieckiego socjalizmu

15 lutego 2020 Historia gospodarcza komentarze: 1

Autor: Jörg Guido Hülsmann
Tłumaczenie: Michał Kresak
Wersja PDF

Fragment I tomu Biografii Ludwiga von Misesa, którą można nabyć w formie ebooka lub drukowanej

Naród, Państwo i Gospodarka przedstawia racjonalistyczno-utylitarystyczną analizę trzech przejawów niemieckiego imperializmu: (1) minionego imperializmu związanego z ideą wielkiego narodu niemieckiego, (2) gospodarczego centralnego planowania podczas I wojny światowej (socjalizmu wojennego), które postępowało w kierunku pełnego socjalizmu oraz (3) imperializmu socjaldemokratów, kwitnącego pod hasłami syndykalizmu i dyktatury proletariatu.

Choć Mises nie sformułował definicji imperializmu explicite, można uznać to pojęcie za dokładne przeciwieństwo „samostanowienia, samorządu, autonomii”[1]. Demokrację liberalną ucieleśniają historycznie „idee roku 1789”, które postulują „najdokładniejsze i najpełniejsze” zastosowanie zasad „pełnej swobody przepływu osób i dóbr, najszerszej ochrony własności i wolności każdej jednostki” i „eliminację wszelkiego państwowego przymusu z systemu edukacji”[2].

Według Misesa socjalizm wojenny, który wcale nie pomagał Niemcom w prowadzeniu wojny, był jednym z pięciu fatalnych błędów, które doprowadziły Państwa Centralne do tak druzgocącej porażki[3]. Zwolennicy socjalizmu wojennego twierdzili, że wystarczającym powodem dla wprowadzenia centralnego sterowania na wszystkich poziomach gospodarki był fakt, że gospodarka niemiecka na początku wojny znalazła się w sytuacji krytycznej i stanęła przed wielkimi zadaniami. Lecz takie usprawiedliwienie opiera się na błędzie logicznym. To prawda — przyznawał Mises — że wystąpiła sytuacja krytyczna i że struktura produkcji z czasów pokoju musiała tak szybko, jak to tylko możliwe, dostosować się do warunków wojny. Ale z tego jeszcze nie wynika, że gospodarką musi sterować państwo. Prawidłowym pytaniem było, czy w dokonywaniu tych koniecznych dostosowań centralne planowanie jest skuteczniejsze niż wolny rynek. Mises doszedł do wniosku, że nie[4].

Wykazał też, że pozorne dobrodziejstwa socjalizmu wojennego to niebezpieczne złudzenie, spowodowane inflacją, jaka mu towarzyszyła. Wzrost wszystkich cen zafałszował kalkulacje ekonomiczne przedsiębiorców. Wyższe kwoty w księgach rachunkowych wypaczyły rachunki zysków i strat do tego stopnia, że wydawało im się, że osiągają oni zyski, podczas gdy tak naprawdę konsumowali kapitał. Mises rozprawił się też z szeroko rozpowszechnionym mitem, jakoby finansowanie wojny długiem państwowym było sposobem przeniesienia kosztów wojny na przyszłe pokolenia. Pogląd ten był, według niego, „całkowicie mylny”:

Wojnę toczyć można tylko obecnymi dobrami. Człowiek może walczyć tylko taką bronią, którą już ma pod ręką. Wszystko, czego potrzebuje do wojny, może czerpać tylko z bogactw, które już istnieją. Z ekonomicznego punktu widzenia to obecne pokolenie prowadzi wojnę i to ono musi ponieść całość jej materialnych kosztów.[5]

Powszechny brak zrozumienia gospodarczej natury wojennego centralnego planowania i jego konsekwencji odegrał ważną rolę we wprowadzaniu coraz pełniejszego socjalizmu, gdyż zapewniał mniejszy opór. Socjaliści również krytykowali wojenny system gospodarczy — po części dlatego, że nie chcieli, aby w umysłach szerokich mas socjalizm kojarzył się z wojną, a po części z własnego intelektualnego zakłopotania. Mises zaoponował:

[S]ocjalizm oznacza przeniesienie własności środków produkcji od osób prywatnych do społeczeństwa. Socjalizm oznacza właśnie to — i nic poza tym. Cała reszta jest nieistotna. Dla odpowiedzi na nasze pytanie sprawą zupełnie obojętną jest, na przykład, kto we wspólnocie socjalistycznej dzierży władzę: monarcha dziedziczny, cesarz czy demokratycznie zorganizowana całość społeczeństwa.[6]

W trzecim rozdziale Narodu, Państwa i Gospodarki Mises wskazał, że zamieszanie wokół charakteru socjalizmu wynika z faktu, że program partii socjalistycznych w Niemczech i w Austrii łączył w sobie trzy odrębne elementy: marksistowski socjalizm centralistyczny, syndykalizm (radykalny ruch na rzecz związków zawodowych) i ideę rządu demokratycznego.

Socjaliści opowiadali się za demokracją, ponieważ teoria Karola Marksa przewidywała, że socjalizm będzie oparty na rządach proletariackiej większości[7]. Ten element ich programu — zgodny zresztą z dawnymi postulatami klasycznych liberałów, które jednak niemieccy liberałowie porzucili — wzbudził szerokie poparcie dla sprawy socjalistycznej, nawet w kręgach burżuazji. Jednak rządy większości nie były główną ideą socjalizmu. Jedyną kluczową ideą socjalizmu była scentralizowana władza nad środkami produkcji w ramach dyktatury proletariatu. I ten właśnie postulat socjalistów należało poddać dogłębnej, rozumowej analizie, żeby zdecydować, czy socjalizm należy odrzucić: czy oparta na przymusie, centralna władza nad produkcją jest efektywniejsza niż prywatna własność środków produkcji[8]? Wszystkie inne zagadnienia były drugorzędne. Mises zauważył na przykład, że w 1919 roku nie trzeba było czekać, aż proletariusze staną się większością w Niemczech i Austrii, gdyż i tak większość społeczeństwa była już przekonana do socjalizmu. Jednak jeśli socjalistyczna idea centralnego planowania jest niepoprawna, wówczas żadnej ziemskiej władzy nie uda się utrzymać ustroju socjalistycznego.

Dyktatura proletariatu zamierza używać terroru do zduszenia w zarodku wszelkich ognisk opozycji. Socjalizm ma zostać za ustanowiony raz na zawsze, kiedy tylko zabierze się burżuazji jej własność i zniesie wszelką możliwość publicznej krytyki nowego ustroju. Oczywiście nie da się zaprzeczyć, że można tą metodą wiele osiągnąć, że można, przede wszystkim, zniszczyć całą cywilizację europejską — ale nie zbuduje się w ten sposób socjalistycznego porządku społecznego. Jeśli komunistyczny porządek społeczny gorzej nadaje się do osiągnięcia „największego szczęścia największej liczby ludzi”, niż system oparty na prywatnej własności środków produkcji, wówczas idei liberalnych nie zabiją nawet działania terrorystyczne.[9]

Mises wskazał, że argumenty za socjalizmem opierają się na przekonaniu, że jak już uda się osiągnąć stan wspólnoty socjalistycznej, jej członkowie będą się kierować zupełnie innymi motywami, niż dotychczas i zamiast realizować swoje własne interesy, będą myśleć tylko o służbie swojej społeczności. Jeśli jednak ktoś sceptycznie podchodzi do możliwości powstania takiego Nowego Socjalistycznego Człowieka i poszukuje ustroju, który godziłby ze sobą prywatne interesy naturalnych istot ludzkich z interesami większej społeczności, liberalizm już taki ustrój znalazł: własność prywatną[10].

Socjaliści już od dawna odwrócili się w swojej codziennej polityce od marksistowskiej ortodoksji, zostając raczej politycznymi przedstawicielami związków zawodowych, którymi Marks pogardzał jako „drobną burżuazją”. Orędowali przede wszystkim w przyziemnych sprawach dotyczących ich okręgów wyborczych, a swoje marksistowskie dziedzictwo podkreślali tylko w przemówieniach wyborczych. Jednak zarówno z teoretycznego, jak i z praktycznego punktu widzenia, program entuzjastów związków zawodowych był jeszcze gorszy niż marksistowski socjalizm. Niszczył bowiem podział pracy i ducha współpracy:

Syndykalizm celowo stawia na pierwszym miejscu interesy produkcyjne robotników. Czyniąc grupy robotników właścicielami środków produkcji (niekoniecznie oficjalnie, ale faktycznie owszem), nie znosi się własności prywatnej. Nie zapewnia się też równości. Zastępuje się tylko obecne nierówności w dystrybucji nowymi, ponieważ wartość kapitału zainwestowanego w pojedyncze przedsiębiorstwo albo sektor gospodarki żadną miarą nie odpowiada liczbie zatrudnionych tam robotników. Dochód pojedynczego robotnika ma być tym wyższy, im mniejsza jest liczba osób zatrudnionych w jego przedsiębiorstwie czy sektorze gospodarki oraz im wyższa jest wartość tamtejszych materialnych środków produkcji. Państwo zorganizowane syndykalistycznie nie będzie państwem socjalistycznym, lecz państwem kapitalizmu pracowniczego, gdyż właścicielami kapitału będą tam wyodrębnione grupy pracowników. Syndykalizm gotów uniemożliwić jakąkolwiek modyfikację struktury produkcji, nie zostawiając żadnego miejsca na rozwój gospodarczy. Całym swoim intelektualnym charakterem pasuje do wieku chłopów i rzemieślników, w którym relacje gospodarcze są stałe.[11]

Syndykalizm jest więc czysto destrukcyjny. Oznacza wyniesienie lokalnie zorganizowanej grabieży do rangi generalnej normy. Mises nie skupiał się jednak na wytykaniu jego moralnej niegodziwości, lecz krytykował jego niezdolność do utrzymania charakterystycznego dla współczesnej cywilizacji, wielkoskalowego podziału pracy. Syndykalizm był środkiem zupełnie nieprzydatnym do osiągnięcia największego szczęścia największej liczby ludzi.

 

[1] Mises, Nation, Staat und Wirtschaft, s. 37; Nation, State, and Economy, s. 46.

[2] Mises, Nation, Staat und Wirtschaft, p. 79; Nation, State, and Economy, p. 96. Natomiast zasada rządów większości była w jego oczach jedynie środkiem demokracji, a nie jej zasadniczym trzonem; zob. Nation, Staat und Wirtschaft, s. 36.

[3] Pozostałe cztery dotyczyły wojskowości i polityki. Błędy wojskowe: (1) założenie, że wojna będzie trwała krótko, (2) przecenienie idei nieprzerwanej ofensywy. Błędy polityczne: (3) nieprzewidzenie wojny na wszystkich frontach i (4) priorytetowe traktowanie w niemieckiej polityce interesów Junkrów z terenów na wschód od Łaby. Zob. Mises, Nation, Staat und Wirtschaft, s. 111 i nn.

[4] Jego poglądy na temat finansowania wojny wywarły wpływ na młodych wolnorynkowych ekonomistów okresy międzywojennego, takich jak Stefan Possony (Die Wehrwirtschaft des totalen Krieges [Gerold, Wien 1938]) czy Georg Holzbauer (Barzahlung und Zahlungsmittelversorgung in militärisch besetzten Gebieten [ Gustav Fischer, Jena 1939]), ale również na interwencjonistów, takich jak Adolf Lampe (Allgemeine Wehrwirtschaft [Gustav Fischer, Jena 1938]). Lampe wolał jednak „posługiwanie się rynkami” — sugerował, że działalność przedsiębiorcza powinna być sterowana centralnie.

[5] Mises, Nation, Staat und Wirtschaft, s. 137; Nation, State, and Economy, s. 168. Zmierzał do wyjaśnienia, że finansowanie wojny długiem (zamiast podatkami czy inflacją) jedynie przekształca przyszłą dystrybucję zasobów.

[6] Mises, Nation, Staat und Wirtschaft, s. 140; Nation, State, and Economy, s. 172.

[7] Mises zwraca uwagę, że niemieccy socjaliści przyswoili sobie zasady demokracji tylko dlatego, że do roku 1914 byli zawsze w opozycji i dlatego nie musieli ponosić odpowiedzialności za los Niemców na terenach wschodnich. Wraz z nadejściem I wojny światowej, kiedy doszli już do władzy w Niemczech i w Austrii, zaczęli powoli zmieniać nastawienie i poszliby zapewne w ślady niemieckich liberałów, lecz wraz z utratą wschodnich terytoriów problem wielonarodowościowych społeczności stał się nieaktualny. Zob. Mises, Nation, Staat und Wirtschaft, s. 105 i n.

[8] Zob. Mises, Nation, Staat und Wirtschaft, s. 152 i n.; Nation, State, and Economy, s. 185 i n.

[9] Mises, Nation, Staat und Wirtschaft, s. 169; Nation, State, and Economy, s. 206.

[10] Zob. Mises, Nation, Staat und Wirtschaft, s. 157 i nn. Później, opierając się na argumencie dotyczącym kalkulacji ekonomicznej w socjalizmie, wykazał, że problem leży w niemożliwości rozpoznania, jakie są interesy wspólnoty.

[11] Mises, Nation, Staat und Wirtschaft, s. 163 i n.; Nation, State, and Economy, s. 199.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Jörg Guido Hülsmann

Jörg Guido Hülsmann (ur. w 1966 r.) jest profesorem ekonomii na University of Angers we Francji.

Pozostałe wpisy autora:

Komentarz “Hülsmann: Mises o błędach niemieckiego socjalizmu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *