Sieroń: Czy pandemia COVID-19 spowoduje zapaść globalnej gospodarki?

14 marca 2020 Bańki i kryzysy finansowe komentarze: 7

Autor: Arkadiusz Sieroń
Wersja PDF

  • Pandemia COVID-19 to przede wszystkim kryzys humanitarny, ale pociągający za sobą istotne implikacje społeczno-gospodarcze.
  • Przede wszystkim wzrosło prawdopodobieństwo recesji w 2020 r.
  • Wzrost gospodarczy powróci, gdy epidemia się skończy, ale możliwe, że ożywienie nie będzie miało kształtu litery V.
  • Stymulacja monetarna nie jest odpowiednią odpowiedzią na negatywny szok podażowy, którym w dużej mierze jest kryzys gospodarczy wynikający z pandemii.
  • W Polsce recesja jest mniej prawdopodobna, ale wzrost gospodarczy spowolni, zwłaszcza w pierwszym półroczu.

1. Wprowadzenie

Pandemie są jednymi z największych potencjalnych negatywnych globalnych ryzyk, szczególnie we współczesnym, wysoce zglobalizowanym świecie zintensyfikowanych podróży i integracji między krajami. Mogą powodować wysoką zachorowalność i śmiertelność, a także negatywne skutki społeczno-gospodarcze. Dość wspomnieć o czarnej śmierci, która zabiła kilkadziesiąt procent europejskiej populacji, czy o grypie „hiszpance”, na którą zmarło kilkadziesiąt milionów osób. Teraz świat walczy z chorobą koronawirusową (COVID-19), spowodowaną przez SARS-CoV-2, która, niestety, osiągnęła już status pandemii[1].

Wybuch nowej epidemii[2] wywołał poważne zaniepokojenie jej wpływem na globalną gospodarkę. Zakres opinii jest jak zwykle bardzo duży. Niektórzy analitycy twierdzą, że nowy koronawirus wywoła przeciągającą się globalną recesję, podczas gdy inni tonują emocje, argumentując, że nowy wirus zostanie względnie szybko powstrzymany, a globalna gospodarka szybko powróci do formy. Dowiedzmy się, gdzie leży prawda!

Chociaż epidemiologia to fascynująca dziedzina nauki, w niniejszym tekście walczę z grzechem pychy i nie wypowiadam się na tematy, na których się w ogóle nie znam, zamiast tego skupiam się na ekonomicznej stronie nowego koronawirusa[3]. Niemniej zdaję sobie, oczywiście, sprawę, że pandemia to przede wszystkim kryzys humanitarny. Dlatego kieruję wyrazy współczucia dla rodzin ofiar.

2. Ekonomia epidemii

Ogólnie rzecz biorąc, epidemia oddziałuje na gospodarkę dwutorowo. Po stronie popytowej następuje spadek wydatków konsumpcyjnych. Ludzie są chorzy lub starają się unikać choroby. Umieszczają się sami w kwarantannie i zostają w domu zamiast podróżować, chodzić do centrów handlowych, restauracji, kin itp. Branże turystyczne, transportowe i rozrywkowe będą zatem silnie dotknięte epidemią w krótkim terminie. Najlepszym przykładem efektu popytowego jest spadek popytu na ropę naftową (mniejsze zapotrzebowanie chociażby ze strony transportu) i spadek jej ceny, co przedstawia poniższy wykres.[4]

Wykres 1: Cena baryłki ropy naftowej WTI od marca 2019 do marca 2020 (w USD).

pandemia

Choć Keynes by się nie zgodził, spadek popytu nie jest jedynym, a być może i nie najważniejszym efektem pandemii. Owszem, spadek popytu zmniejsza wzrost PKB w krótkim okresie, jednak wydatki powinny wzrosnąć, gdy epidemia zostanie powstrzymana. Każdy szok jest, niejako z definicji, krótkotrwały. Oczywiście, nie wszystkie zakupy można po prostu przesunąć w czasie — niektóre pozostaną po prostu niezrealizowane, negatywnie oddziałując na PKB w krótkim okresie. Ale niższe wydatki konsumpcyjne nie powinny spowodować ogólnogospodarczej katastrofy, lecz popchnąć gospodarkę do nowej równowagi z niższymi cenami oraz nową strukturą cen, produkcji i konsumpcji (mniej podróży zagranicznych, więcej mydła). A wszelkich zaniepokojonych keynesistów uspokajam: zawsze przecież jest rząd skory do interwencji i zwiększenia wydatków na system opieki zdrowotnej i na szeroko rozumianą walkę z zagrożeniem epidemiologicznym[5].

Wydaje się więc, że wpływ epidemii na stronę podażową gospodarki jest ważniejszy. Przede wszystkim epidemie zmniejszają podaż siły roboczej. W większości przypadków tymczasowo, ponieważ niektórzy pracownicy chorują lub po prostu wolą pozostać w kwarantannie, niż iść do pracy. Obserwujemy to obecnie we Włoszech czy wcześniej w Chinach, gdzie kwarantanna została nałożona na miliony ludzi, w wyniku czego zmniejszyła się produkcja przemysłowa, jak sugeruje spadek wskaźnika Caixin China General Manufacturing PMI zaprezentowanego na poniższym wykresie.

Wykres 2: The Caixin China General Manufacturing PMI

pandemia

Gdy spada produkcja, a koszty stałe, czy często i pensje, należy wciąż pokrywać, gdy trzeba ciągle regulować długi, pojawiają się kłopoty i ryzyko bankructwa zwiększa się. Czymś innym są bowiem zaplanowane święta i urlopy, a czymś innym nieplanowane przestoje produkcyjne.

Możemy również podzielić koszty ekonomiczne pandemii na trzy główne kategorie: według opracowania Banku Światowego około 12 procent całkowitych kosztów pochodzi ze śmiertelności, 28 procent z powodu dużej absencji pracowniczej, ale aż 60 procent wpływu wynika ze zmian behawioralnych, czyli z tego, że ludzie starają się uniknąć zarażenia. Oznacza to, że nowy koronawirus nie musi być bardzo zabójczy i mieć współczynników śmiertelności tak wysokich jak Ebola, aby był ekonomicznie kosztowny.

Ponadto podczas pandemii wszystkie sektory gospodarki doświadczają zakłóceń, co może prowadzić do niedoborów pewnych towarów i wynikających z tych ich wyższych cen. Przykładowo, wiodący japońscy i europejscy producenci samochodów mają fabryki w prowincji Hubei, gdzie wybuchła epidemia, co negatywnie wpłynęło na globalne łańcuchy dostaw i produkcję samochodów[6].

Ograniczona działalność gospodarcza generuje również niższe dochody podatkowe. Ponieważ dzieje się to dokładnie wtedy, gdy rząd zwiększa wydatki, skutkuje to większym deficytem fiskalnym i zadłużeniem publicznym. A wiele rządów już obecnie jest nadmiernie zadłużonych. Przykładem jest Italia, której dług publiczny wynosi 135 proc. PKB (jak widać na wykresie poniżej) i — z powodu pandemii — może jeszcze wzrosnąć.

Wykres 3: Dług publiczny jako % PKB Włoch

pandemia

3. Ekonomiczne skutki koronawirusa

No dobrze, a tak konkretnie, to jak duże będą skutki ekonomiczne pandemii nowego koronawirusa? Nie jest łatwo to skwantyfikować, zwłaszcza że próba historycznych przypadków jest niewielka. Bank Światowy w linkowanym już wcześniej raporcie szacuje, że pandemia mogłaby zmniejszyć globalne PKB nawet o 4,8 proc. w scenariuszu najgorszym (pandemia podobna do grypy „hiszpanki”), 3,1 proc. w scenariuszu umiarkowanym (pandemia na poziomie grypy z 1958 r.) i 0,7 proc. w scenariuszu łagodnym (pandemia na poziomie grypy z 1968 r.)[7].

Początkowo komentatorzy porównywali COVID-2019 z SARS, co miało sens, biorąc pod uwagę typ wirusa oraz miejsce wybuchu epidemii. Tamta pandemia spowolniła tempo wzrostu realnego PKB Chin z 10,5 proc. w I kwartale 2003 r. do 8,9 procent w II kwartale 2003 r., ale odbiło ono już w następnym kwartale. Ze względu na niewielkie koszty SARS dla PKB Chin, inwestorzy przez długi czas lekceważyli nowego koronawirusa.

Niesłusznie. Wpływ ekonomiczny COVID-19 będzie znacznie większy niż w przypadku SARS. Wynika to z faktu, że rola Chin w światowej gospodarce znacznie wzrosła. W 2003 r. Chiny stanowiły jedynie około 8,3 procent światowej gospodarki, podczas gdy obecnie stanowią one około 19,3 procent, jak pokazuje poniższy wykres.

Wykres 4: Udział Chin (jako %) w globalnym PKB (wg PPP) w latach 1980-2024

Ponadto Chiny stały się silniej powiązane z resztą świata, w tym stały się istotnym elementem globalnych łańcuchów dostaw, by nie powiedzieć centrum przemysłowym[8], co może mieć istotne reperkusje dla międzynarodowych firm, jak podkreślono w komunikacie Apple z lutego, który wywołał panikę na Wall Street. Kolejna różnica polega na tym, że Chiny mają znacznie wyższy dług: całkowity prywatny dług (pożyczki i dłużne papiery wartościowe) wzrósł gwałtownie ze 102 procent PKB na koniec 2002 r. do 208 procent PKB na koniec 2018 r. Co więcej, pandemia COVID-19 pojawiła się podczas spowolnienia gospodarczego. W czasie SARS PKB Chin rosło około 10 procent rocznie, podczas gdy pod koniec 2019 r. wynosił on ok. 6 procent, jak widać na poniższym wykresie.

Wykres 5: Wzrost realnego PKB Chin w latach 1980-2019

No i wreszcie: obecna epidemia ma znacznie większy zasięg. W przypadku SARS było 8096 zachorowań w 37 krajach, a zainfekowanych nowym koronawirusem zostało już prawie 125 tys. osób w 118 krajach (dane na popołudnie 12 marca 2020 r.). Oznacza to, że perspektywy dla globalnej gospodarki w najbliższych miesiącach nie rysują się korzystnie, nawet jeśli epidemia w Chinach wygaśnie, a państwo środka wznowi w pełni produkcję i powróci do wcześniejszej ścieżki wzrostu gospodarczego.

Innymi słowy, w przeciwieństwie do poprzednich epidemii, które najczęściej dotykały słabo rozwinięte państwa (jak Ebola) tym razem jest inaczej. Najwięcej infekcji odnotowano w Chinach, we Włoszech, w Iranie, Korei Południowej, Francji, Hiszpanii i w Stanach Zjednoczonych — czyli, wyłączywszy Iran, w największych gospodarkach świata. Kraje te stanowią łącznie 45,5 proc. światowej gospodarki według PKB według parytetu siły nabywczej (54,5 proc. według nominalnego PKB)[9].

Warto pamiętać, że niektóre kraje flirtowały z recesją już przed wybuchem pandemii. Włochy i Japonia były na skraju recesji już w czwartym kwartale 2019 r., co pokazuje poniższy wykres. PKB Italii skurczyło się wtedy o 0,34 proc. w porównaniu do poprzedniego kwartału, podczas gdy gospodarka Japonii zmniejszyła się o 1,61 proc. na skutek podwyżki podatku od sprzedaży i potężnego tajfunu. Kolejny kwartał ujemnego wzrostu spowoduje techniczną recesję ósmej i trzeciej największych gospodarek świata (według nominalnego PKB)[10].

Wykres 6: Wzrost kwartalny realnego PKB Japonii (czerwona linia) oraz Włoch (niebieska linia) od Q4 2014 do Q4 2019.

pandemia

Gospodarka Stanów Zjednoczonych prezentuje się relatywnie lepiej. Ale nawet ona może nie mieć odporności na nowego koronawirusa. Biorąc pod uwagę odwrócenie krzywej dochodowości w ubiegłym roku[11] (oraz ponowne w tym), niepokojący sygnał wysłany przez IHS Markit Flash U.S. Composite PMI Output Index (który wskazał na spadek aktywności gospodarczej w lutym) oraz reakcję ludzi i władz na pandemię, analitycy coraz częściej rozmawiają nie o tym, czy recesja nastąpi, ale o tym, jak poważna ona będzie i jak szybko gospodarka z niej wyjdzie. Inwestorzy również pesymistycznie patrzą w przyszłość. Jak widać na poniższym wykresie, amerykańskie indeksy giełdowe spadły już o ponad 20 proc. od swoich niedawnych szczytów, rozpoczynając tym samym rynek niedźwiedzia.

Wykres 7: S&P 500 (linia niebieska, lewa oś) oraz Dow Jones (czerwona linia, prawa oś) od marca 2019 do marca 2020.

Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego, globalna gospodarka wzrosła o zaledwie 2,9 proc. w 2019 r. (najwolniejsze tempo od Wielkiej Recesji) oraz zaledwie 0,4 punktu procentowego powyżej poziomu uważanego za recesyjny[12]. Wszystko to oznacza, że szanse globalnej recesji w 2020 r. istotnie wzrosły (i to zakładając scenariusz łagodnej pandemii).

 4. Czy banki centralne uratują nas przed koronawirusem?

Nie. Serio, nie. Oczywiście będą próbować. Niektóre z nich już ścięły stopy procentowe. Jako pierwszy w krajach zachodnich z pomocą ruszył bohaterski Fed, który obniżył stopę funduszy federalnych 3 marca 2020 r. Uczynił to z gracją słonia w składzie porcelany, bowiem ściął stopy o 50 punktów bazowych, zamiast o zwyczajowe ćwierć punktu procentowego, i to na nieplanowanym posiedzeniu. Ta nagła decyzja nie tylko nie zatrzymała spadków cen akcji, ale wręcz zwiększyła niepewność na rynkach (inwestorzy pomyśleli: „skoro bank centralny działa tak silnie i pilnie, to znaczy, że sytuacja jest poważniejsza, niż sądziliśmy”), co widać na poniższym wykresie przedstawiającym CBOE Volatility Index. Wskaźnik ten pokazuje oczekiwania rynku co do zmienności indeksu S&P 500, będąc popularnym miernikiem strachu pośród inwestorów giełdowych.

Wykres 8: CBOE Volatility Index w 2020 r.

Ale załóżmy nawet, że komunikacja ze strony Fedu byłaby wzorowa. Czy amerykański bank centralny mógłby powstrzymać rozprzestrzenianie się wirusa? Zadać takie pytanie, to uzyskać odpowiedź. Ale czy paniczny ruch Fed naprawi chociaż zepsute globalne łańcuchy dostaw i wznowi zawieszoną działalność produkcyjną? Kolejne pytanie retoryczne. Polityka pieniężna jest bezsilna wobec szoków podażowych[13]. Jeśli przedsiębiorca nie może uzyskać niezbędnych półproduktów z Azji do swojej fabryki, albo gdy pracownicy nie pojawiają się w pracy, to czy stopy procentowe są o 50 punktów bazowych wyższe czy niższe, nie ma znaczenia. Ani Powell, ani Lagarde, ani inni bankierzy centralni nie mają żadnej mocy otworzenia zakładów produkcyjnych (i usługowych) zamkniętych z powodu kwarantanny czy zagonienia pracowników z powrotem do roboty, a konsumentów z powrotem do sklepów i biur podróży.

Zresztą załóżmy, że problem jest natury popytowej (jak zapewne będą argumentować politycy i bankierzy centralni). W jaki sposób obniżka stóp procentowych ma pomóc, jeśli jednocześnie zachęca się ludzi do pozostania w domu, a co za tym idzie, ograniczenia działalności gospodarczej? Jakie firmy zaczną więcej inwestować w okresie obniżonego popytu, zakłóceń w łańcuchach dostaw, spadających cen akcji oraz ogólnie podwyższonej niepewności?

Powtórzmy to jeszcze raz: skoro ultra niskie stopy procentowe nie pomogły ożywić wyjątkowo słabego wzrostu gospodarczego po Wielkiej Recesji, kiedy koronawirus bytował jeszcze tylko pośród nietoperzy albo łuskowców[14], to tym bardziej nie pomogą teraz. Koronawirus wpływa wszak na gospodarkę głównie poprzez zmianę zachowań ludzi — działania banków centralnych ich nie zmienią. Obniżki stóp procentowych dokonana zatem przez Fed, Bank Kanady i Bank Anglii[15] były niepotrzebne i nie pomogą gospodarce dotkniętej pandemią — mogą jednak nasilić wszystkie negatywne skutki niekonwencjonalnej polityki pieniężnej takie jak nadmierne zadłużenie czy firmy zombie.

5. Koronawirus a sprawa Polska

Polska gospodarka powinna w mniejszym stopniu odczuć skutki pandemii niż inne kraje europejskie. Po pierwsze, wynika to z tego, że w porównaniu chociażby do niemieckiej gospodarki Polska jest mniej zależna od eksportu i słabiej powiązana gospodarczo z Chinami. Po drugie, sektor turystyczno-rozrywkowy stanowi mniejszy procent PKB w porównaniu do krajów południowej Europy. Po trzecie, odpowiedź polskiego rządu na epidemię nie była, przynajmniej na razie, tak radykalna jak np. w Chinach czy we Włoszech. Po czwarte, wyższe tempo wzrostu gospodarczego w Polsce w porównaniu do Niemiec czy innych państw zachodnich stwarza większą przestrzeń przed pojawieniem się ewentualnej recesji.

Niemniej i tak prognozowane jest osłabienie wzrostu gospodarczego. W marcowym Raporcie o inflacji Narodowy Bank Polski obniżył wzrost polskiego PKB w 2020 r. z 3,6 do 3,2 proc. Jednak sam bank centralny dostrzega ryzyko wolniejszego tempa wzrostu w przypadku dłuższego i ostrzejszego niż założony przebieg epidemii koronawirusa. Biorąc pod uwagę, że scenariusz bazowy NBP — w którym epidemię udaje się opanować dość szybko, a jej przejściowe negatywne skutki ekonomiczne ograniczone będą głównie do Chin, gospodarek z nimi powiązanymi oraz do niektórych gospodarek europejskich — już teraz jest raczej myśleniem życzeniowym, można zaryzykować tezę, że wzrost gospodarczy w Polsce może spaść w tym roku poniżej 3 proc. Zawieszenie działalności oświatowej będzie oznaczało, że więcej pracowników zostanie w domu, aby opiekować się dziećmi, co negatywnie wpłynie na aktywność gospodarczą.

6. Skutki społeczne

Pandemie mogą mieć również znaczące konsekwencje społeczne. Pierwszym potencjalnym negatywnym skutkiem może być rozrost rządu, który będzie zwiększał swoje uprawnienia i wydatki w celu zwalczania tej i przyszłych pandemii, a także kolejne interwencje banków centralnych. Istnieje ryzyko, że rządy nie wycofają w pełni nadzwyczajnych uprawnień przyznanych sobie na czas zarazy. Drugim zagrożeniem jest nasilenie tendencji ksenofobicznych oraz protekcjonistycznych w postaci ograniczenia przepływu towarów i ludzi między krajami.

Jednak warto spojrzeć na pandemię z nieco bardziej optymistycznej perspektywy. W pewnym sensie olbrzymie koszty ponoszone przez współczesne państwa na walkę z koronawirusem pokazują, jak bardzo świat się wzbogacił i jak wzrosła wartość ludzkiego życia na przestrzeni ostatnich dekad. Dzięki wzrostowi gospodarczemu społeczeństwa mają środki na działania zaradcze, nawet tak drastyczne jak kwarantanna całych regionów. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu nikt by nie myślał o tak radykalnych działaniach w odpowiedzi na pandemię o umiarkowanym wskaźniku umieralności. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu obywatele wielu państw nie mieliby wyjścia i musieliby chodzić do pracy, nie bacząc na ryzyko.

Można też wyrazić nadzieję, że pandemia będzie miała kilka pozytywnych długoterminowych skutków i zwiększy świadomość społeczeństwa co do kilku ważnych rzeczy. Po pierwsze, epidemia powinna unaocznić kluczową rolę higieny dla zdrowia publicznego. Po drugie, pandemia jasno pokazuje niewydolność państwowej służby zdrowia w wielu krajach. Nie twierdzę, że w pełni prywatna opieka zdrowotna idealnie poradziłaby sobie z pandemią — ale obecny system, w którym służba zdrowia jest niedoinwestowana i często funkcjonuje przy granicy zdolności produkcyjnych, objawił swoją słabość[16]. Po trzecie, odwołanie zajęć szkolnych może skłonić do refleksji na temat roli przymusowej edukacji w obecnych czasach. Okazuje się bowiem, że największym problemem związanym z zamknięciem szkół nie jest brak lekcji, ale fakt, że rodzice będą musieli opiekować się swoimi dziećmi. Jasno pokazuje to, że w wielu przypadkach państwowa szkoła uczy jedynie przy okazji, ale przede wszystkim pełni rolę placówki opiekuńczej, aby rodzice mogli pracować i płacić podatki. Po czwarte, gdy minie kwarantanna, podczas której nagle rząd i uczelnie zachęcają do pracy zdalnej, politycy i pracodawcy mogą w końcu przejrzeć na oczy i zrozumieć, że w nowoczesnej gospodarce nie jest zawsze niezbędne odbijanie karty zakładowej w fabryce azbestu czy uczestnictwo w nieproduktywnych spotkaniach, ale możliwa jest w pełni produktywna praca, a także nauczanie studentów, na odległość. Pozostaje mieć nadzieję, że obserwacja ta doprowadzi do większego uelastycznienia rynku pracy i do rozwoju zdalnych form nauczania. Po piąte, pandemia pokazuje jak bardzo ważne są oszczędności — zarówno te prywatne, jak i publiczne — na czarną godzinę. W dobrych czasach rząd powinien notować nadwyżki budżetowe, zaś obywatele oszczędzać istotną część swoich dochodów, aby mieć fundusze na trudniejsze czasy[17]. Po szóste, epidemia powinna również unaocznić ludziom i firmom potrzebę dywersyfikacji. Chodzi mi tutaj zarówno o źródła dochodów, ale także o źródła dostaw. Problemem wielu firm było, że bazowały na jednym, azjatyckim poddostawcy.

7. Podsumowanie

Pandemia koronawirusa zwiększa szanse pojawienia się globalnej recesji w tym roku. Pierwszy kwartał będzie recesyjny. Walka toczy się głównie o drugi. Oczywiście gdy pandemia się skończy, gospodarka się odbije, ale w porównaniu do sytuacji sprzed miesiąca maleje szansa na szybkie ożywienie w kształcie litery V. Polityka monetarna tutaj nie pomoże — jeśli już, to potrzebne są działania oddziałujące na stronę podażową, czyli chociażby cofnięcie wprowadzonych przez USA i Chiny ceł i dalsza liberalizacja handlu, aby neutralizować zakłócenia w handlu międzynarodowym. Odroczenie terminów płatności podatków, a także przynajmniej powstrzymanie się od zwiększania obciążeń fiskalnych i administracyjnych, również mogłoby korzystnie wpłynąć na sytuację finansową przedsiębiorstw w czasie pandemii.

W Polsce prawdopodobieństwo recesji jest niższe. Wszystko jednak zależy od przebiegu pandemii i od kształtu krzywej epidemiologicznej. W modelu południowokoreańskim szczyt nowych zachorowań następuje niżej i szybciej, a kraj jako tako funkcjonuje. Jednak w scenariuszu włoskim wzrost nowych infekcji jest większy i dłuższy, wyższa jest też śmiertelność — co prowadzi do wprowadzenia de facto stanu wyjątkowego i znacznego ograniczenia aktywności gospodarczej. Obie krzywe epidemiologiczne prezentuje poniższy wykres.

Wykres 9: Liczba nowych dziennych infekcji COVID-19 we Włoszech (linia czerwona) i Korei Południowej (linia niebieska) w 2020 r.

Ponieważ Polska notuje przypadki koronawirusa od tygodnia za wcześnie jeszcze na spekulacje, którą ścieżką podąży kraj i jakie będzie miało to konsekwencje gospodarcze. Niepewność jest znaczna. Póki co dzienne przyrosty są umiarkowane, ale kluczowe będą najbliższe dni. Jako że nie osiągnęliśmy jeszcze szczytu epidemiologicznego, najgorsze przed nami. Ale później będzie lepiej.

 

Czytasz mises.pl?
Przekaż 1%!
KRS: 0000174572

1%

[1] https://www.who.int/dg/speeches/detail/who-director-general-s-opening-remarks-at-the-media-briefing-on-covid-19—11-march-2020.

[2] Dla wygody będę używał obu terminów („epidemia” oraz „pandemia”) zamiennie.

[3] Zainteresowanych epidemiologią nowego koronawirusa odsyłam do rzetelnych źródeł wiedzy na ten temat: https://www.who.int/, https://ourworldindata.org/coronavirus, https://www.worldometers.info/coronavirus/coronavirus-cases/, https://www.fast.ai/2020/03/09/coronavirus/.

[4] Oczywiście pandemia tłumaczy tylko część spadku cen, innym ważnym czynnikiem były działania podejmowane przez Rosję oraz OPEC.

[5] Przykładowo włoski rząd powiedział, że jest gotowy wydać 25 mld euro, zaś rząd Jej Królewskiej Mości obiecał już 30 miliardów funtów fiskalnej stymulacji: https://www.bloomberg.com/news/articles/2020-03-10/conte-calls-on-ecb-to-do-whatever-it-takes-against-coronavirus; https://www.cnbc.com/2020/03/11/uk-government-announces-12-billion-pounds-to-tackle-coronavirus-in-2020-budget.html.

[6] Warto pamiętać, że samochód składa się z kilkudziesięciu tysięcy części — brak którejś z nich może prowadzić do zastojów produkcyjnych. Łańcuch jest tak silny jak jego najsłabsze ogniwo.

[7] Wydaje się sporo, ale łączne skumulowane straty PKB w Gwinei, Sierra Leone i Liberii w latach 2014-2015 spowodowane przez wirusa Eboli szacuje się na ponad 10 proc. skumulowanego PKB (i to mimo „tylko” 11,300 zgonów): http://documents.worldbank.org/curated/en/524521468141287875/The-economic-impact-of-the-2014-Ebola-epidemic-short-and-medium-term-estimates-for-West-Africa.

[8] Chiny odpowiadają za ponad jedną czwartą światowej produkcji przemysłowej: https://www.statista.com/chart/20858/top-10-countries-by-share-of-global-manufacturing-output/.

[9] https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_GDP_(nominal),

https://www.imf.org/external/datamapper/PPPSH@WEO/CHN/FRA/DEU/IRN/KOR/ITA/ESP/USA.

[10] W Niemczech wystąpiła stagnacja w Q4 2019, ale nie zmienia to fundamentalnie kiepskich prognoz na pierwsze dwa kwartały roku.

[11] Pisałem o nim na łamach Obserwatora Finansowego.

[12] Owszem, 2,5 proc. nie wygląda recesyjnie na pierwszy rzut oka – ale tylko dla krajów rozwiniętych. Ponieważ wiele krajów rozwijających osiąga przeciętnie wyższe tempo wzrostu gospodarczego, poprzeczka recesyjna dla świata jest zawieszona wyżej.

[13] Nawet w literaturze głównonurtowej zwraca się uwagę, że polityka monetarna jest lepiej przygotowana do radzenia sobie z szokami popytowymi niż z podażowymi.

[14] Pochodzenie wirusa wciąż nie jest jasne: https://www.nature.com/articles/d41586-020-00548-w.

[15] Polska może dołączyć do tego grona – i to mimo tego, że roczna stopa inflacji w lutym 2020 r. była najwyższa od 2011 r.: https://strefainwestorow.pl/wiadomosci/20200313/prezes-nbp-rekomenduje-ciecie-stop-proc-w-rpp-zbiera-sie-wiekszosc-za-obnizka, https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ceny-handel/wskazniki-cen/wskazniki-cen-towarow-i-uslug-konsumpcyjnych-pot-inflacja-/miesieczne-wskazniki-cen-towarow-i-uslug-konsumpcyjnych-od-1982-roku/.

[16] Ostatecznie w działaniach mających na celu wypłaszczenie krzywej zachorowalności chodzi o to, aby przyrosty nowych zachorowań były na tyle niskie, by nie przeciążyły służby zdrowia.

[17] Przy okazji, warto zauważyć, że skoro globalny nadmiar oszczędności (ang. savings glut) jest tak istotnym problemem gospodarczym, odpowiadającym za niedobór popytu i sekularną stagnację, jak sądzi wielu ekonomistów głównego nurtu, to znaczne zawieszenie aktywności gospodarczej nawet na kilka tygodni nie będzie problemem, bo nadmiarowe oszczędności utrzymają firmy i gospodarstwa domowe przy życiu. Coś mi jednak podpowiada, że obecny kryzys pokaże, że ta koncepcja nie miała nigdy sensu.

Źródło ilustracji: Adobestock

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Arkadiusz Sieroń

Arkadiusz Sieroń - dr ekonomii, Uniwersytet Wrocławski, członek Zarządu Instytutu Misesa

Pozostałe wpisy autora:

7 Komentarze “Sieroń: Czy pandemia COVID-19 spowoduje zapaść globalnej gospodarki?

  1. Dziękuje! Bardzo rzeczowy artykuł. Przeczytałabym więcej na temat tego, jak ta pandemia odbije się na strefie Euro.

    1. Dziękuję! Dobre pytanie, na pewno zwiększy się dług publiczny, więc problemy krajów południowych, zwłaszcza Włoch, mogą wrócić na tapetę.

  2. 1.Pandemie mogą mieć również znaczące konsekwencje społeczne. Pierwszym potencjalnym negatywnym skutkiem może być rozrost rządu, który będzie zwiększał swoje uprawnienia i wydatki w celu zwalczania tej i przyszłych pandemii, a także kolejne interwencje banków centralnych.
    Ad 1. Jeżeli epidemia potrwa długie miesiące, to stawiam, że w życie na wielką skalę wejdzie dochód podstawowy. Ostatnio nawet Mankiw proponował 1000 $ dla każdego obywatela USA.
    2. Po drugie, pandemia jasno pokazuje niewydolność państwowej służby zdrowia w wielu krajach. Nie twierdzę, że w pełni prywatna opieka zdrowotna idealnie poradziłaby sobie z pandemią — ale obecny system, w którym służba zdrowia jest niedoinwestowana i często funkcjonuje przy granicy zdolności produkcyjnych, objawił swoją słabość.
    Ad 2. Panuje zgoda, że służba zdrowia jest niedoinwestowana. Wniosek w głównym nurcie dokładnie odwrotny – nie mniej tylko więcej pieniędzy na służbę zdrowia, i nie mniej tylko więcej państwowej służby zdrowia. Służba zdrowia w USA jest bardziej urynkowiona niż w innych krajach a radzi sobie fatalnie. Poparcie dla powszechnej opieki nigdy nie było w USA silniejsze.
    3. Po czwarte, gdy minie kwarantanna, podczas której nagle rząd i uczelnie zachęcają do pracy zdalnej, politycy i pracodawcy mogą w końcu przejrzeć na oczy i zrozumieć, że w nowoczesnej gospodarce nie jest zawsze niezbędne odbijanie karty zakładowej w fabryce azbestu czy uczestnictwo w nieproduktywnych spotkaniach, ale możliwa jest w pełni produktywna praca, a także nauczanie studentów, na odległość.
    Ad 3. Nauczanie na odległość nie jest tożsame z nauczaniem twarzą w twarz i go raczej nie zastąpi. Zob remote-learning-why-hasnt-it-worked-before-and-what-can-we-do-to-change-that/
    4. Po piąte, pandemia pokazuje jak bardzo ważne są oszczędności — zarówno te prywatne, jak i publiczne — na czarną godzinę. W dobrych czasach rząd powinien notować nadwyżki budżetowe, zaś obywatele oszczędzać istotną część swoich dochodów, aby mieć fundusze na trudniejsze czas.
    Ad 4. Nadwyżki w budżecie domowym czy w firmach a w finansach publicznych to dwie różne sprawy. W tym drugim przypadku nadwyżki to niższy wzrost PKB. Wnioski w głównym nurcie są takie, że państwa, nawet te bardzo zadłużone, są w stanie poradzić sobie z obsługą jeszcze większego długu – np. Olivier Blanchard odnośnie Włoch – a ekspansywna polityka fiskalna ma być kluczowa w obecnej sytuacji.
    Załóżmy, że epidemia potrwa długie miesiące – co rząd powinien albo raczej czego nie powinien Pana zdaniem robić? Powiedzmy, że odroczenie spłaty podatków nie wystarczy. Pozwolić upaść większości firm albo pozwolić na masowe zwolnienia? Co wtedy z pracownikami, którzy stracą pracę a nowej ze względu na epidemię nie będą w stanie znaleźć?

  3. @laik Amazon pilnie zatrudni 150 000 pipoli. Nie wiem jak branża turystyczna ale restauracje coś wymyślą bo ludzie jeść muszą a mało komu chce się gotować samemu. Może catering domowy? Nastąpią „zmiany zmiany zmiany” (jeśli przeżyjemy)

  4. Ta zapaść dawno już jest, ale jest non stop maskowana, reanimowana i skrywana poprzez kolejne pożyczki, zadłużenie się państw, rządów partyjnych i UE, etc. A tak w ogóle, to pojęcie tzw. globalizacji jest jak wydmuszka, puste, to jest tylko nowomowa lewicy, socjalistów, marxistowskich ekonomistów, gdziekolwiek są!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uwolnij
KRS: 0000174572
 
KRS: 0000174572