Tanous: Dlaczego południowokoreańska opieka zdrowotna radzi sobie lepiej z COVID-19 niż włoska?

17 marca 2020 Ekonomia sektora publicznego komentarze: 5

Autor: Matthew Tanous
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Jan Lewiński
Wersja PDF

Pierwotnie opublikowano na stronie: Disinthrallment.

Każdy z nas jest boleśnie świadom szerzenia się pandemii COVID-19, już w swojej wczesnej fazie zbierającej śmiertelne żniwo na całym świecie. Możliwość przemieszczania się wszędzie zaczyna być ograniczana, tymczasem ludzie próbują się przebadać, przygotowują się na czekające ich być może kwarantanny i martwią się o swoją pracę i rodzinę. Odwołuje się wydarzenia i zgromadzenia publiczne, a w niektórych przypadkach zamyka się całe kraje.

Ale pośród całej tej mnogości odpowiedzi na kryzys zarysowuje się też niejako eksperyment naturalny w dziedzinie reakcji publicznego systemu opieki zdrowotnej na tego rodzaju problem. Wydaje się, że wynik nie jest dla systemu usług zdrowotnych nader korzystny. Zobaczyć to można, przyglądając się dwóm przypadkom: Włoch i Korei Południowej. Gdy piszę ten artykuł 12 marca 2020 roku we Włoszech stwierdzono właśnie 15113 przypadków, a w Korei Południowej 7869. Jednak w Korei Południowej wzrost zachorowań wynosi około 100 przypadków dziennie i blednie przy liczbie 2500 nowych zachorowań każdego dnia we Włoszech. (Dane o rozprzestrzenianiu się nowego koronawirusa pochodzą z tej witryny śledzącej epidemię). Populacje Włoch i Korei Południowej są zbliżone wielkością (odpowiednio około 60 milionów i 50 milionów), przy czym południowokoreańska połowa Półwyspu Koreańskiego odpowiada mniej więcej jednej trzeciej powierzchni Włoch.

We Włoszech wzrost potwierdzonych przypadków ma charakter wykładniczy pomimo zamknięcia całego kraju, wprowadzenia godzin policyjnych i ograniczeń w podróżowaniu, a także wzmożenia wysiłków w zapewnianiu opieki zdrowotnej. Tymczasem mimo pojawienia się sekty, która w zasadzie celowo roznosiła chorobę, Korea Południowa świetnie sobie radzi w utrzymywaniu COVID-19 w cuglach. Ten stan rzeczy ma wiele przyczyn — część z nich łączy się bezpośrednio z faktem zdecydowanie większego uspołecznienia systemu opieki zdrowotnej we Włoszech.

System opieki zdrowotnej w Korei Południowej

Choć powszechne ubezpieczenie zdrowotne w Korei Południowej jest zapewniane przez państwowy monopol, to ubezpieczenie to nie określa cen na rynku opieki zdrowotnej. Szpitale i kliniki rutynowo obciążają pacjentów wyższymi rachunkami, niż przewiduje państwowe ubezpieczenie, dlatego też wielu Koreańczyków wykupuje prywatne ubezpieczenia pokrywające te różnice. Według Korea Bizwire z takiej postaci ubezpieczenia korzysta ośmiu na dziesięciu Koreańczyków, płacąc za to przeciętnie nieco ponad 120000 wonów (około 390 PLN) miesięcznie.

Opiekę zapewnia zespół szpitali będących w 94% własnością prywatną, które stosują model „opłata za usługę” bez bezpośrednich dotacji rządowych. Wiele tych szpitali jest prowadzonych przez fundacje charytatywne lub prywatne uniwersytety. Liczba prywatnych szpitali w tym kraju wzrosła w latach 2002–2012 z 1185 do 3048. I tak, w Korei Południowej na 1000 osób przypada 10 łóżek szpitalnych[1], co ponad dwukrotnie przekracza średnią dla krajów OECD (i niemal trzykrotnie przewyższa włoskie 3,4 łóżka na 1000 osób). Prywatne szpitale pobierają też o wiele mniejsze (między 30–85 procent) opłaty niż szpitale amerykańskie (od których często przed zbudowaniem wymaga się uzyskania urzędowego — zależnie regulacji stanowych — „świadectwa potrzeby”).

System opieki zdrowotnej we Włoszech

Natomiast włoskie szpitale publiczne lub typowe prywatne oferują operacje i hospitalizacje całkowicie bezpłatnie dla wszystkich pacjentów, niezależnie od ich dochodów. Koszty — w tym usługi lekarzy rodzinnych — w całości pokrywa krajowy system opieki zdrowotnej, Servizio Sanitario Nazionale (SSN). W przypadku większych publicznych ośrodków zdrowia oczekiwanie w kolejce może trwać miesiącami, a stosunkowo krócej w mniejszych prywatnych jednostkach z umowami o świadczenie usług za pośrednictwem SSN. Publiczni i prywatni dostawcy usług medycznych dają pacjentom możliwość „wolnorynkowych” bezpośrednich opłat, ale korzysta się z tego rzadko, więc wpływy z tego tytułu są znikome. Usługi ratownictwa medycznego są zawsze bezpłatne.

Czas oczekiwania i inne wskaźniki jakości są zdecydowanie gorsze na południu kraju, a pacjenci nierzadko udają się na północ po lepszą opiekę. Lekarze kończący włoskie uczelnie medyczne często szukają pracy za granicą, a urzędnicy odpowiadają na to ograniczeniami przyjęć na studia. Włoska opieka medyczna cierpiała na chroniczny niedobór pracowników, jeszcze zanim w kraj uderzył COVID-19. W ostatnich dekadach liczba szpitali nieustannie się kurczyła; tylko między 2000 a 2017 rokiem ich liczba spadła z 1331 do 1063. Płatności SSN na rzecz szpitali ustalono poniżej stawek rynkowych, aby oszczędzić na opiece zdrowotnej. Skutkiem było wszystko to, czego można się było spodziewać od de facto kontroli cen.

Podsumowanie

Dziś włoski system usług zdrowotnych został przytłoczony przez dziesiątki tysięcy przypadków COVID-19. Szpitale uciekły się do racjonowania usług, nadając wysoki priorytet młodszym pacjentom i zasadniczo zostawiając tych najbardziej zagrożonych samym sobie. Większość opinii publicznej uznała, że to po prostu wynik powagi zagrożenia. Jednak dowody świadczą o czymś innym. Wskazują, że sytuację znacznie pogorszyło uzależnienie od scentralizowanej przez państwo opieki zdrowotnej, która zarządza kosztami przez cenowe racjonowanie usług, zamiast korzystać z rynkowej kalkulacji. Chociaż Korea Południowa gwarantuje podstawowe zabezpieczenie zdrowotne, jest także jednym z najbliższych wolnemu rynkowi systemów, w pewnych względach nawet bliższym niż ten amerykański (zawierającym ogromną liczbę ograniczających podaż przepisów, które tylko podnoszą koszty i obniżają dostępność usług). To dlatego system południowokoreański poradził sobie tam, gdzie włoska opieka zdrowotna, wszak już wcześniej zmagająca się z brakami, zawiodła — sprawnie zmierzył się z pandemią i opanował ją bez zamykania całego kraju.

Gdyby amerykańscy oficjele zechcieli wygrać w starciu z problemem rosnącej liczby zachorowań w dużych miastach, powinni wziąć sobie do serca przykład Korei Południowej i przymierzyć się do uwolnienia rynku usług zdrowotnych zamiast przez spartaczenie monopolistycznego protokołu testów (który wcale nie musiał być monopolistyczny) utrudniać ludziom testy. Nie rozwiązałoby to natychmiast problemów wcześniejszych regulacji, ale na pewno ograniczyłoby wynikłe z nich szkody, jednocześnie pozwalając systemowi opieki zdrowotnej poradzić sobie z tego rodzaju kryzysami w przyszłości. Kolejną korzyścią byłoby ogólne obniżenie kosztów usług zdrowotnych.

 

Czytasz mises.pl?
Przekaż 1%!
KRS: 0000174572

1%

[1] Według danych OECD jest to 12,3 i 3,2 łóżka na 1000 osób odpowiednio dla Korei i Włoch. Autor w oryginalnym artykule dokonał prostego przeoczenia, przyznając Włochom aż 3,4 łóżka per capita zamiast na 1000 osób — przypis tłumacza.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Matthew Tanous

Matthew Tanous jest zawodowym programistą, we własnym zakresie zajmującym się ekonomią, historią, filozofią i wszystkim, co dotyczy nauki. Jest głównym autorem na blogu Disinthrallment.

Pozostałe wpisy autora:

5 Komentarze “Tanous: Dlaczego południowokoreańska opieka zdrowotna radzi sobie lepiej z COVID-19 niż włoska?

  1. Zaciekawiła mnie ta „sekta celowo roznosząca wirus” i postanowiłem sprawdzić źródło. Radzę przeedytować tę część artykułu bo to stwierdzenie ma się nijak do źródła. Taki „mis-fakt”?

  2. Warto też wspomnieć o wirusie MERS (MERS-CoV), który pojawił się w 2015 roku w Korei. Miał on zdecydowanie większą śmiertelność niż obecny CoVid – 19. Wygląda na to, że Korea dobrze odrobiła lekcję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *