Wiśniewski: Zalety ekonomicznego myślenia w sytuacjach kryzysowych

2 kwietnia 2020 Społeczeństwo komentarze: 1

Autor: Jakub Bożydar Wiśniewski

Wersja PDF

W ostatnim czasie widać nad wyraz jasno, że właściwym nastawieniem w obliczu sytuacji kryzysowej nie jest ani programowo przekorna „antyeksperckość”, ani programowo czołobitna „proeksperckość”. Oba te nastawienia biorą bowiem swoje źródło w pysze — albo w pysze wynikłej z urażonej godności kogoś, kto nie życzy sobie, żeby pouczano go co do tego, jak należy żyć, albo w pysze wynikłej z miałkiego samozadowolenia typowego dla tych, którzy weszli w rutynę pouczania innych co do tego, jak należy żyć.

Jak się okazuje, niespodziewane wydarzenie o złożonych, dalekosiężnych skutkach jest w stanie łatwo przywołać do porządku zwolenników obu powyższych podejść. Jednocześnie dostarcza nam ono kolejnego potwierdzenia od dawna znanej prawdy, że zwłaszcza w sytuacji kryzysowej nic nie jest w stanie zastąpić zdrowego rozsądku, inaczej zwanego roztropnością czy też mądrością praktyczną. Ów przymiot charakteru z jednej strony nakazuje posiłkować się specjalistyczną wiedzą wtedy, gdy jest ona wymagana, ale z drugiej strony pozwala na zachowanie świadomości, że w ostatecznym rachunku każdy musi samodzielnie oceniać wiarygodność różnych źródeł owej wiedzy i brać pełną odpowiedzialność za jakość owych ocen.

Nawiązując bardziej konkretnie do bieżącej sytuacji epidemiologicznej, słyszymy już obecnie o co najmniej dwóch wzajemnie sprzecznych eksperckich zaleceniach. Zgodnie z pierwszym z nich, cieszącym się większościowym poparciem, należy pozostawać w ścisłej izolacji celem zapobieżenia rozprzestrzenianiu się wirusa, za to zgodnie z drugim z nich (stanowiącym wyraźne votum separatum) należy w stosownej mierze „żyć jak co dzień” celem stopniowego rozprzestrzenienia wirusa na jak największym obszarze, co ma sprzyjać sukcesywnemu budowaniu odporności wśród globalnej populacji i zapobiec nawracaniu pandemicznych szczytów. Co istotne, pod oboma powyższymi zaleceniami podpisują się zawodowi epidemiolodzy i wirusolodzy, w tym osoby zasiadające w ciałach doradczych przy rozmaitych politycznych decydentach. Ponadto oba te zalecenia tworzą całe spektrum różnych szczegółowych form proponowanej implementacji.

Wniosek wypływający z powyższych obserwacji jest następujący: „koordynacyjne działania” narzucane w sposób odgórny  przez  podmioty polityczno-biurokratyczne są równie zbędne i szkodliwe w sytuacjach kryzysowych, co w rutynie codziennego życia. Innymi słowy, żadne tego rodzaju działania nie ocalą nigdy nikogo przed nagłymi zagrożeniami o globalnym charakterze, i najgorsze, co w obliczu owych zagrożeń można zrobić, to zrezygnować z własnego osądu sytuacji i z wolności reagowania na bazie owego osądu. Można wręcz powiedzieć, że to właśnie w obliczu takich zagrożeń należy jak najusilniej zabiegać o pełne zachowanie (i jak największe rozszerzenie) jednostkowej autonomii.

Wyjątkowo nieodpowiedzialnym jest przy tym kapitulowanie w tym kontekście przed sugestią, że podporządkowywanie się zaleceniom podmiotów polityczno-biurokratycznych jest uzasadnione faktem, iż mają one na podorędziu szczególną wiedzę ekspercką. Na powyższym przykładzie widać bowiem wyraźnie, że różne tego rodzaju podmioty korzystają z zaleceń różnych ekspertów, którzy nie muszą się ze sobą zgadzać, ani na poziomie ogólnych rozwiązań, ani na poziomie szczegółowych propozycji ich wdrażania. Tym dobitniej widoczny staje się więc tutaj fakt, że w ostatecznym rozrachunku to zawsze wolna jednostka jest zmuszona do przyjęcia roli metaeksperta oceniającego w oparciu o własne intuicje i własny zdrowy rozsądek to, który z dostępnych ekspertów zdaje się oferować rozwiązania najlepsze.

Zasada ta, notabene, obala wszelkie sugestie z obszaru tzw. preskryptywnej ekonomii behawioralnej, zgodnie z którymi konsumenci korzystają na podporządkowaniu się eksperckim decyzjom w zakresie modyfikowania struktury dostępnych im opcji. Rzecz bowiem nie w negowaniu rozróżnienia na laików i ekspertów, ale w uświadomieniu sobie, iż to swobodnie działający laik — a nie żaden jego samozwańczy władca, opiekun, reprezentant czy przewodnik — jest osobą unikatowo predysponowaną do bycia ekspertem w wyborze ekspertów. Bo jakkolwiek nieroztropnie może on w tym kontekście postępować, to jedyną alternatywą wobec jego możliwej jednostkowej nieroztropności jest gwarantowana zbiorowa bezmyślność.

Opisywane tu podejście można z powodzeniem określić jako oparte na myśleniu ekonomicznym. Inaczej rzecz ujmując, jest to podejście posiłkujące się sztandarowymi narzędziami analizy ekonomicznej, takimi jak koszty alternatywne, niezamierzone konsekwencje, rozproszona wiedza czy scenariusze kontrfaktyczne. Wynika z niego zatem np. świadomość, że — zwłaszcza w przypadku tak złożonych i wielopłaszczyznowych zjawisk, jak rezultaty globalnej pandemii — nie istnieją żadne rozwiązania idealne, a jeśliby nawet takowe istniały, to nie byłyby one dostępne umysłowi jakiegokolwiek śmiertelnika. O ile więc zawodowy epidemiolog może dysponować w tym kontekście specjalistyczną wiedzą medyczną, może on nie zdawać sobie sprawy z gospodarczych konsekwencji konkretnych zaleceń wykorzystujących ową wiedzę — konsekwencji, które mogą w pewnym momencie podminować wykonalność danego rozwiązania również na poziomie medycznym.

To oznacza, że z punktu widzenia postronnej osoby kwestią zasadniczą jest tu nie tylko ocena wiarygodności poszczególnych ekspertów, ale także przepuszczenie ich propozycji przez filtr swojej znajomości gospodarczych realiów określonego środowiska. W tym sensie każdy plan zaradczy wdrażany w odniesieniu do wyzwań opisywanego tu kalibru musi stać się z konieczności ładem spontanicznym, budowanym oddolnie w oparciu o rozproszone informacje ogromnej rzeszy zaangażowanych osób. Warto też, żeby równolegle wdrażanych było wiele podobnych planów, tak aby relatywna skuteczność każdego z nich mogła być na bieżąco weryfikowana, zaś ich wykonawcy mogli się od siebie na bieżąco uczyć.

Trzeba również zwrócić uwagę na fakt, iż omawiana tu tematyka naświetla zasadnicze powiązanie między myśleniem ekonomicznym a myśleniem przedsiębiorczym. Przedsiębiorca, niezależnie od rozmiaru wyzwania, jakie przed nim stoi, nie może pozwolić sobie ani na paraliżującą panikę, ani na zaślepiającą brawurę. Zamiast tego musi on zachowywać świadomość niepewności przyszłych wydarzeń i na chłodno opracowywać w odniesieniu do nich rozmaite plany awaryjne przy wykorzystaniu immanentnie rzadkich zasobów. Głównym czynnikiem dyscyplinującym jest w tym kontekście obowiązek potwierdzania słów czynami oraz potwierdzania czynów stawianiem na szali nie tylko swojej zawodowej reputacji, ale przede wszystkim swojego prywatnego dobytku. Tylko w takim postępowaniu może się bowiem przejawiać autentyczna praktyczna mądrość, zaś szczególnie wyraziste okazje do podobnego postępowania stwarzają stany podwyższonego zagrożenia, kiedy to zawodzą wszelkie ustalone schematy i niedostępne są jakiekolwiek jasno określone kryteria optymalności.

Z kluczowej roli mądrości praktycznej w stanach powyższego zagrożenia wynika z kolei jeszcze istotniejsza rola wolności osobistej i decyzyjnej autonomii w tego rodzaju scenariuszach. Bez nich nie może być bowiem mowy ani o zachowaniu niezależności osądu w obliczu zalewu domniemanych opinii eksperckich, ani o powściąganiu odruchowej przekory w konfrontacji z rzeczywistymi głosami rozsądku. Innymi słowy, jedyną godną polecenia alternatywą wobec bezmyślnego robienia „tego, co każą” i bezmyślnego kontestowania „tego, co każą”, jest przemyślane robienie tego, co w ostatecznym rachunku wydaje nam się właściwe. Innej opcji nie ma — i powinniśmy cieszyć się z takiego stanu rzeczy.

Źródło ilustracji: Adobestock

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie darowizna_kwarantanna3-738x245.jpg

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Jakub Bożydar Wiśniewski

O Autorze:

Jakub Bożydar Wiśniewski

Pracownik naukowo-dydaktyczny Instytutu Nauk Ekonomicznych na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego oraz członek rady powierniczej Instytutu Misesa. Czterokrotny stypendysta amerykańskiego Ludwig von Mises Institute i trzykrotny stypendysta Institute for Humane Studies. Ukończył filozofię na Uniwersytecie Cambridge, doktorat z ekonomii politycznej obronił na King’s College London. Autor książek „The Economics of Law, Order, and Action: The Logic of Public Goods”, “Libertarian Quandaries” i “The Pith of Life: Aphorisms in Honor of Liberty”, a także licznych artykułów naukowych z zakresu ekonomii i filozofii.

Pozostałe wpisy autora:

Komentarz “Wiśniewski: Zalety ekonomicznego myślenia w sytuacjach kryzysowych

  1. Tak to jest siła pieniądza, potrzeby, pracy, działania, uzupełniana popytu, sprzedaży, konieczność przychodu/dochodu etc.! U nas w Polsce absurdalne, wysokie podatki, i od wszystkiego blokują to, stopuja tak jak zrobił to obecny rząd odgórnie karząc wszystkim siedzieć w domki czekać nie wiadomo na co?! Choć wielu ludzi, firm, prywaciarzy, na działalności pracuje, bo niby skąd jak ma mieć przychody/dochody, pieniądze na pensje, podatki, czyli chleb i rachunki i opłaty!
    Tzw.panstwowcy siedzą w domu, a mimo braku pracy i tak dostaną swoje pensje, pomimo również braku wpływów dla siebie, czyli do budżetu! Oto jest cała zgroza współczesnego socjalizmu, biurokracji i UE! Vide JKM, SM, SK etc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *