Smith: Stablecoiny mogą być początkiem pieniądza dekretowego 2.0

31 maja 2020 Kryptowaluty komentarze: 1

Autor: Sean Stein Smith
Źródło: aier.org
Tłumaczenie: Przemysław Rapka
Wersja PDF

Czy rozwijające się stablecoiny są nowoczesną innowacją, czy tylko powieleniem starych pomysłów, które zawiodły?

Kryptowaluty i kryptoaktywa wdarły się do głównego nurtu wraz ze spektakularnym ruchem w górę ceny bitcoina w drugiej połowie 2017 roku, a badanie z 2019 roku pokazuje, że ponad połowa Amerykanów ma świadomość, czym jest bitcoin.

Przy 750 000 bitcoinów zaangażowanych w transakcje w ciągu jednego, tygodnia września 2019 roku i w sytuacji, gdy 11% — około 36 milionów — Amerykanów posiada bitcoiny, pytanie brzmi: co dalej?

Bitcoin przestał ekscytować i spowszedniał, pozbawiając złudzeń o możliwości zmienienia przez niego sposobu płacenia w codziennych transakcjach. To rozczarowanie bitcoinem i obecny zwrot w stronę stablecoinów zostało spowodowane uświadomieniem sobie, jaki wpływ na rynek bitcoina ma zmienność jego ceny. Rozwój i wprowadzenie do użytku stablecoinów jest bezpośrednim skutkiem rozwiania wątpliwości przez euforię z 2017 roku co do możliwości wykorzystania bitcoina, jako faktycznej waluty.

Wzrost ceny z 2017 roku zwrócił uwagę na bitcoina i zwiększył liczbę jego posiadaczy, ale również pokazał słabość w modelu łańcucha bloków. Przeprowadzanie transakcji przez pierwotny łańcuch bloków bitcoina stało się zwyczajnie zbyt drogie, wolniejsze niż wcześniej i rozbiło powstającą społeczność użytkowników płacących bitcoinem w transakcjach detalicznych.

Na spektakularnym wzroście ceny w 2017 roku zyskali wcześniejsi użytkownicy i inwestorzy, ale zniszczyło to powszechne konsumpcyjne wykorzystanie bitcoina i było główną przyczyną podziału na bitcoin i bitcoin cash. To początkowe rozbicie z kolei poskutkowało kolejnymi podziałami w ramach bitcoina, które raczej odzwierciedlają preferencję producenta, a nie efektywne i zdecentralizowane transakcje finansowe.

Rozbicie rynku bitcoina i traktowanie kryptowalut przez HODLową społeczność jak inwestycji, a nie pieniądza, umożliwiło obecnym instytucjom finansowym stworzenie pierwszych platform peer-to-peer i mobilnych dla pożyczek i transakcji, takich jak Zelle czy Venmo.

Powstanie tych platform peer-to-peer skłania do zadania pytania: czy możliwe jest utrzymywanie aktywa w łańcuchu bloków i jednoczesne jego funkcjonowanie w ramach codziennego wykorzystania konsumpcyjnego i transakcyjnego?

W celu zaspokojenia tej potrzeby opracowano stablecoiny. Opracowane jako produkt znajdujący się w połowie drogi między zdecentralizowanymi kryptowalutami, jak bitcoin, a centralnie zarządzanym pieniądzem fiducjarnym, jak dolar amerykański, te hybrydowe instrument szybko się rozwinęły.

Jednak stablecoiny nie są tym samym, co tradycyjne kryptowaluty. Mogą doprowadzić do paradoksalnej sytuacji — wbrew intencjom twórców bitcoina — gdy nastąpi centralizacja kontroli nad kryptoaktywami w rękach tych instytucji, dla których blockchain miał być alternatywą.

Szczegóły mają znaczenie, szczególnie w przypadku kryptoaktywów.

Fakt, że każdy stablecoin, w tym także USDT, do dziś był emitowany przez prywatną organizację lub jest usankcjonowany przez państwo, zdaje się zapewniać większe poczucie komfortu regulatorom, instytucjom i potencjalnym użytkownikom. Stablecoiny na papierze zapewniają rozwiązanie obu problemów poprzez zachęcanie do powszechniejszego korzystania i poprzez uspokajanie wystraszonych regulatorów.

Gdybyśmy w tym miejscu zakończyli analizę, to argument ekonomiczny za wykorzystaniem stablecoinów jest jednoznaczny: obiecuje powszechne wykorzystanie na rynku i powstanie produktów ułatwiających dostęp do nowej klasy aktywów.

Istnieje jednak ryzyko, że w miarę uzyskiwania większej akceptacji i udziału,  rynek, wycena i zarządzanie stablecoinami skupi się w rękach kilku instytucji. Dlaczego to ma duże znaczenie, można wytłumaczyć w następujący sposób.

Jeśli firma wspierana przez państwo czy instytucja państwowa emituje kryptograficznie kodowaną walutę, zabezpieczoną i opartą na innych zewnętrznych aktywach lub gwarancjach, a decyzję o emisji dodatkowych jednostek podejmuje konkretny podmiot, to czy stablecoiny różnią się aż tak bardzo od obecnych walut fiducjarnych? Jeśli tak, co to oznacza dla przyszłości zarówno tradycyjnych kryptowalut, jak i stablecoinów?

Najpierw zajmijmy się głównym problemem: czy kryptoaktywa naprawdę funkcjonują tak, jak to się przedstawia? W swojej niedawnej wypowiedzi współtwórca Tether stwierdził, że nie jest konieczne, by każdy USDT (symbol Tether) miał rezerwę w postaci realnego dolara amerykańskiego. To wskazuje na potencjalne ryzyko. Jeśli stablecoiny nie są w rzeczywistości oparte na zewnętrznych aktywach, a raczej na obietnicy lub wierze, to czym się różnią od obecnych walut fiducjarnych?

Pomimo tego realnego ryzyka naruszenia etosu łańcucha bloków, rozwój przyspiesza. Branża stablecoinów z Tether na czele, który być może służy — i być może również będzie w przyszłości służyć — jako nieoficjalny zastępca banku centralnego w dziedzinie kryptowalut, wciąż błyskawicznie się rozwija. Obecnie we wrześniu 2019 roku wolumen transakcji na Tether na interwale 24-godzinnym jest równy ekwiwalentowi około 16 miliardów dolarów amerykańskich i chociaż USDT wciąż jest stablecoinem o największym wolumenie, kilku innych ważnych graczy agresywnie wkracza na rynek kryptoproduktów i usług, negocjując z regulatorami. Te produkty obejmują tworzenie ETF-ów inwestujących w krypto oraz usługi powiernicze powiązane z krypto, które same z siebie mogą zmienić rynek kryptowalut.

To skłania do zadania kilku pytań. Po pierwsze, dlaczego te stablecoiny są tak kuszące dla instytucji? I po drugie, czy wkroczenie na rynek już istniejących instytucji finansowych i technologicznych nie jest paradoksem w obliczu decentralizacyjnego etosu, jaki wiąże się z łańcuchem bloków i kryptoaktywami?

Sama nazwa stablecoinów wskazuje na główną wartość, jaką zapewnią środowisku kryptowalut. Ograniczona, a przynajmniej bardziej przewidywalna, zmienność cenowa mogłaby — w teorii — doprowadzić do powszechniejszego wykorzystania kryptoaktywów, jako realnej i trwałej alternatywy dla walut fiducjarnych. Właśnie to było celem wczesnych użytkowników, o czym należy pamiętać, i wciąż jest celem wielu posiadaczy kryptoaktywów.

Bazując na tych podstawowych wartościach, wykoncypowano, że zmniejszenie zmienności doprowadziłoby do zwiększenia ilości produktów finansowych opartych na krypto, co do dziś jest utrudnione w Stanach Zjednoczonych, gdzie w połowie września 2019 roku nie został dopuszczony na rynek żaden ETF dla kryptowalut. Regulatorzy wciąż powołują się na zmienność cen bitcoina, jako powodu odmowy utworzenia ETF dla kryptowalut. Fakt, że zmienność cenowa bitcoina spadła o ponad 50% od początku trzeciego kwartału 2019 roku, oraz że dokonuje się miliardów transakcji tygodniowo, wciąż nie przekonało nadzoru finansowego.

Jak na ironię ta zmniejszona zmienność, wielokrotnie przywoływana stabilność bitcoina, która wcześniej się pojawiała przy innych poziomach cenowych, może ostatecznie osłabić entuzjazm wobec stablecoinów.

Podsumowując to rozróżnienie, stablecoiny mogą: 1) wykazywać mniejszą zmienność; 2) poprzez mniejszą zmienność skłonić do rozwoju rynku i upowszechnienia użytkowego oraz 3) zwiększyć przejrzystość, ponieważ w rzeczywistości będzie istnieć osoba lub instytucja zarządzająca, odpowiedzialna za rozwiązywanie problemów. A więc przesunięcie w stronę centralizacji i integracji z obecnymi regulacjami również skutkuje swoistym paradoksem.

Łańcuch blokowy bitcoina, łańcuch, który stworzył cały ruch, na początku opracowano w celu ominięcia instytucji finansowych. Te same instytucje finansowe i nowe organizacje oferujące scentralizowane stablecoiny obecnie odgrywają coraz ważniejsze role w dyskusji o kryptoaktywach.

Dialog, zależność i zaangażowanie pomiędzy instytucjami finansowymi a rządami, które w wielu przypadkach zapewniają niebezpośrednie lub bezpośrednie zabezpieczenie, jest nieuniknioną i logiczną ewolucją, w miarę jak ta klasa aktywów finansowych rozwija się. Niektóre ramy instytucjonalne standaryzacji i zabezpieczeń dla inwestorów nie powinny być traktowane z wrogością, ale raczej jako znak powszechniejszej akceptacji i zrozumienia wartości łańcucha blokowego i kryptoaktywów.

Wciąż jednak istnieje problem. W miarę, jak stablecoin będzie się rozwijał i dojrzewał oraz będzie coraz powszechniej akceptowany, może być nie tyle motorem dla dalszych innowacji w dziedzinie kryptowalut, co zacząć oferować te same produkty w nowych opakowaniach.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Sean Stein Smith

O Autorze:

Sean Stein Smith

Sean Stein Smith - ekonomista AIER, skupiający się na łańcuchach bloków, kryptoaktywach i wpływie tych technologii na gospodarkę. Jest adiunktem na City Universtiy of New York (Lehman College), był członkiem Advisory Board of Wall Street Blockchain Alliance, gdzie był również członkiem zarządu Accounting Working Group oraz członkiem zarządu Emerging Technology Interest Group przy New Jersey Society of CPA. Jego prace cytowano w dziesiątkach publikacjach naukowych i praktycznych.

Pozostałe wpisy autora:

Komentarz “Smith: Stablecoiny mogą być początkiem pieniądza dekretowego 2.0

  1. Bitcoin 11 lat historii jako środek płatniczy.
    Złoto 6000 lat historii.

    Obecnie łatwiej jest użyć bitcoina jako środka płatniczego niż złota.

    W warunkach wolnego rynku istnialoby by duże prawdopodobieństwo, że bitcoin byłby już totalnie upowszechniony.

    Niestety żyjemy w warunkach takich a nie innych. Dla wolnosci zostalo bardzo mało miejsca. Zwłaszcza gdy w grę wchodzi duża kasa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *