Lloyd: Czy nastąpił koniec ery globalizacji?

7 czerwca 2020 Ekonomia międzynarodowa komentarze: 0

Autor: Colin Lloyd
Źródło: aier.org
Tłumaczenie: Joanna Kruk
Wersja PDF

Artykuł z 29 marca 2020 r.

Podczas przemówienia zatytułowanego „Co kryje się za niedawnym spowolnieniem” („What is behind the recent slowdown?”) wygłoszonego w Berlinie 14 maja 2019 roku, Hyun Song Shin, doradca ekonomiczny oraz kierownik działu badań w Banku Rozrachunków Międzynarodowych (Bank for International Settlements, BIS) omówił słabnące globalne łańcuchy wartości (ang. global value chain, GVC) w sektorze produkcji towarów. Sektor produkcji jest kluczowy i wciąż stanowi 70% globalnego wolumenu handlu:

W czasie rozkwitu globalizacji w późnych latach 80, oraz w latach 90. XX wieku, sektor handlowy rósł w tempie dwukrotnie wyższym niż wzrastał PKB. Z kolei wzrost handlu wytwarzanymi towarami był napędzany przez wzrost znaczenia międzynarodowych przedsiębiorstw oraz rozwój globalnego łańcucha wartości, który złączył działalność produkcyjną firm na całym świecie.

Przedstawiona poniżej grafika pokazuje, jak w ciągu ostatnich dwóch dekad rozwój Chin zmienił strukturę światowego łańcucha dostaw:

Źródło: BIS, X Li, B Meng i Z Wang, „Recent patterns of global production and GVC participation”, [w:] D. Dollar (red.), Global Value Chain Development Report 2019, World Trade Organization i inni.

Patrząc przez pryzmat pracownika produkcji w kraju rozwiniętym, którego dobrobyt został zagrożony poprzez przewagę komparatywną związaną z dobrami importowanymi, wojna handlowa pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami pojawiła się z mocnym spóźnieniem. Jednak odwrót od procesów globalizacji handlu został zapoczątkowany na długo przed pojawieniem się obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Wykres zaprezentowany poniżej ukazuje spadek globalnego eksportu w porównaniu do światowego PKB, poczynając od kryzysu finansowego roku 2008:

Źródło: IMF, World Economic Outlook; World Trade Organization; Datastream; national data; obliczenia BIS.

 Hyun kontynuuje, opisując kruchość nieodłącznie związaną z globalnymi łańcuchami dostaw (podkreślenie własne):

Długie i skomplikowane globalne łańcuchy dostaw, z wieloma procesami dziejącymi się jednocześnie, wymagają większych zasobów finansowych, aby scalić wszystkie procesy produkcyjne. Bardziej łagodna polityka pieniężna działa niczym osłabienie grawitacji dla żonglera, który w takich warunkach może wyrzucić o wiele więcej piłek w powietrze, w tym „duże piłki” czyli dobra pośrednie o znacznej wartości. Niemniej jednak, kiedy ukryta wcześniej cena kredytu wzrasta, znacznie trudniej utrzymać równocześnie wszystkie piłki w powietrzu.

Kiedy polityka pieniężna staje się bardziej restrykcyjna (co zdarzyło się na początku ostatniego kryzysu finansowego) globalne łańcuchy wartości się kurczą. Produkcja jest ponownie ściągana do kraju lub w nim zapoczątkowywana. W ciągu ostatnich trzech miesięcy, gdy Chiny zmagały się z pandemią COVID-19, skracanie się globalnych łańcuchów wartości znacznie przyspieszyło. Znaczenie efektywności procesów przyćmiła ich odporność, ponieważ potrzeba pewności zburzyła wiele z Ricardiańskich fundamentów poprzedniego stulecia.

Wielu komentatorów przekonywało, iż globalizacja pozwoliła na zbytnią optymalizację światowej ekonomii. Wybiegając w przyszłość aż do końca obecnego załamania gospodarczego, pandemia może osiągnąć to, czego nie zdołały osiągnąć cła nałożone przez Stany Zjednoczone — kompletne przeorientowanie logistyki światowego handlu. Poniższa grafika przygotowana przez The Harvard Business Review uwypukla skalę zaburzeń na dzień 2 marca. Na tym etapie jedynie Chiny, Korea Południowa oraz Lombardia ogłosiły całkowite zamknięcie:

Źródło: Harvard Business Review, Resilinc

W artykule „Coronavirus Is Proving We Need More Resilent Supply Chains”, który towarzyszył tej grafice, autorzy, Tom Linton i Bindiya Vakil, rekomendują inwestowanie środków przedsiębiorstw na mapowanie i monitorowanie swoich dostawców na całym świecie. Opowiadają się też za włączeniem do użycia sztucznej inteligencji oraz przetwarzania języka naturalnego (ang. Natural Language Processing, NLP), których zadaniem byłaby pomoc w identyfikacji potencjalnych słabości i wąskich gardeł. Koszt mapowania i monitorowania jest znaczny, jednak korzyści związane z elastycznością mogą być usprawiedliwione poprzez oszczędności generowane w rezultacie redukcji zapasów oraz poprawą szybkości reakcji na gwałtowne zmiany popytu konsumentów.

W ciągu pierwszych tygodni stycznia 2020, przedsiębiorstwa, które zdecydowały się na mapowanie swoich łańcuchów dostaw już wcześniej wiedziały, które części oraz które materiały miały swoje źródło powstania w rejonie Wuhan i Hubei i w związku z tym mogły przejść obojętnie wobec gorączkowej pogoni za informacją w tym okresie oraz odpowiednio szybko zareagować.

Epidemia koronawirusa ponownie uczy nas, że solidny system monitorowania dostawców, który mapuje także głębiej położone zależności, jest podstawowym wymogiem dla dzisiejszych łańcuchów dostaw i specjalistów od wyboru dostawców.

W dniu 29 lutego The Economist w artykule „Covid-19 is teaching hard lessons about China-only supply chains” podkreśla słabości światowego łańcucha dostaw produktów farmaceutycznych. Autorzy dodają, że ogromna część światowej podaży antybiotyków pochodzi od grupy chińskich firm z siedzibą w Mongolii Wewnętrznej. Chiny są również światowym liderem w produkcji substancji czynnych.

Stabilność i zdolność do przystosowania się nie zostaną osiągnięte bezkosztowo, ale w nowym, wspaniałym, antykruchym świecie, obrona przeciw kolejnemu światowemu zaburzeniu ciągłości będzie główną doktryną nadzoru makroostrożnościowego. Jesteśmy na progu nowej epoki wspólnej redukcji łańcuchów dostaw.

Pojawił się też inny trend zauważalny przez ostatnie lata, który nabrał teraz dodatkowego rozpędu. Technologia przez znaczną część historii wypierała pracowników, a proces ten najprawdopodobniej przyspieszy w wyniku pojawienia się koronakryzysu.  Dla krajów rozwiniętych oszczędności wydatków płacowych powstałe w wyniku przeniesienia produkcji za granicę stopniowo się zmniejszały na skutek stopniowego wzrostu płac w krajach rozwijających się. Robotyka, uczenie maszynowe czy sztuczna inteligencja w krajach rozwiniętych będzie w dalszym ciągu wypierała pracowników niższego szczebla w krajach rozwijających się oraz w krajach pośrednich.

Adair Turner swoim eseju z lipca 2019 dla Project Syndicate „In Praise of Demographic Decline” zauważa:

Nasza rosnąca zdolność do automatyzacji pracy człowieka we wszystkich sektorach — w rolnictwie, przemyśle, usługach — sprawiła, że stały wzrost zasobu siły roboczej staje się coraz mniej istotnym narzędziem zwiększania dobrobytu. To dobra wiadomość dla większości świata, ale nie dla Afryki.

Autor kontynuuje sugerując, że dla krajów znajdujących się w niżu demograficznym automatyzacja procesów produkcji jest ekonomicznym dobrodziejstwem, podczas gdy dla krajów z rosnącą dzietnością jest to utrudnienie w podnoszeniu standardu życia mieszkańców.

Jak w przypadku wielu tendencji obecnych wśród krajów rozwiniętych, Japonia, w której zgony przewyższają urodzenia średnio o 1000 osób każdego dnia, przoduje we wprowadzaniu technologii przeciwdziałającej skutkom niżu demograficznego. Skracanie się globalnych łańcuchów wartości jedynie przyspieszy wprowadzanie innowacji w automatyzacji. Gdzie poprowadzi Japonia, tam podążą też inne rozwinięte gospodarki. Poniżej na wykresie zaprezentowano spadek ludności w wieku produkcyjnym dla największych sześciu krajów rozwiniętych:

Źródło: IMF, Organizacja Narodów Zjednoczonych.

Jeśli wierzyć poniższej tabeli, roboty przejmą znaczną część obecnego spadku wykorzystania siły roboczej:

Źródło: IMF, International Federation of Robotics

W swoim artykule opublikowanym przez IMF „Land of Rising Robots” z czerwca 2018 na temat Japonii, Todd Schneider, Gee Hee Hong oraz Anh Van Le stwierdzają:

[…] fala wielkich zmian bez wątpienia nachodzi i w ten czy inny sposób będzie mieć wpływ na niemal wszystkie zawody. Japonia jest względnie wyjątkowym przypadkiem. Mając daną populację i dynamikę zasobu siły roboczej, można stwierdzić, że korzyści netto, których źródłem jest zwiększona automatyzacja są wysokie, a mogą jeszcze dalej rosnąć. Takie rozwiązania technologiczne mogą być częściowym rozwiązaniem zadania długoterminowego wspierania produktywności i wzrostu gospodarczego.

Zmiany w rodzaju zatrudnienia, powodowane przez, jak określają niektórzy, Czwartą Rewolucję Przemysłową, będą gruntowne. Na grafice przygotowanej przez McKinsey próbuje się oszacować prawdopodobieństwo automatyzacji danych zawodów wykonywanych przez pracowników w Stanach Zjednoczonych:

Źródło: Mckinsey Global Institute

Wraz ze zjawiskiem kurczenia się globalnych łańcuchów wartości oraz rośnięcia kosztów związanych z przeorganizowaniem łańcucha dostaw, korzyści związane z obniżeniem kosztów poprzez automatyzację będą coraz mniejsze. Rodzima automatyzacja produkcji się poszerzy, a także, pod pewnymi warunkami, zastąpi obecne długie i kruche globalne łańcuchy wartości.

Przekształcenie globalnych łańcuchów dostaw w te o zasięgu bardziej lokalnym zajmie pewien czas. W związku ze zmianami w funkcjonowaniu spowodowanymi przez COVID recesja jest nieunikniona. Na poziomie gospodarstw domowych nastąpiła akumulacja zapasów. Aby się o tym przekonać, wystarczyło odwiedzić najbliższy supermarket — (w pewnym momencie — przyp. red.) półki zostały ogołocone z produktów niczym w scenach filmów dokumentalnych o zawodności gospodarki w ZSRS. Dla przedsiębiorstw jednak zapasy się kurczą wraz z wykorzystywaniem kolejnych części i istotnych komponentów. Wiele linii produkcyjnych jest teraz w fazie postoju, a napięcia są widoczne w skali globalnej. To przestało być jedynie zaburzenie natury ekonomicznej, ponieważ już zaczyna mieć wpływ na bezpieczeństwo naszego kraju. W Waszyngtonie i Brukseli zaczynają pojawiać się pytania o ryzyko związane ze zbytnim outsourcingiem do zbyt dalekich regionów i do zbyt małej liczby przedsiębiorstw.

W artykule opublikowanym w tym miesiącu w Foreign Affairs o tytule „The Pandemic is Exposing Market Vulnerabilities No One Knew Existed” Henry Farrell i Abraham Newman wskazują na to, że aby globalizacja była skuteczna z konieczności musi też być krucha. Geopolityka globalizacji doczekała się głębokich zmian, jednak dalej nie można stwierdzić, jak zmienią się zasady gry. Bez wątpienia można stwierdzić, że idea państw narodowych daleka jest od zapomnienia, a jest wręcz żywo obecna, natarczywa oraz pozostaje fundamentalnie egocentryczna. To, co wydawało się być gospodarczym i politycznym sojuszem, zostało szybko odsunięte na bok.

Dla inwestorów wyzwania w ostatnim czasie były ekstremalne. Ceny obligacji rządowych rosły, a później znów spadały wraz z materializowaniem się skali kosztów fiskalnych pandemii. Kursy akcji gwałtownie się załamały pomimo prób stabilizacji cen podejmowanych przez bank centralny. Nawet aktywa uważane za bezpieczne, takie jak złoto, nie zdołały zapewnić dostatecznej ochrony wobec powszechnych spadków spowodowanych zapotrzebowaniem na płynność.

Celem zachowania wartości regulatorzy wprowadzili możliwe do przewidzenia zakazy prowadzenia krótkiej sprzedaży na niektórych rynkach, a nawoływania do zamknięcia giełd pojawiły się na innych. W artykule „To Kill Markets Is the Worst Possible Plan” dla AIER, Richard Ebeling zgodnie z tytułem przekonuje, że niszczenie rynków jest najgorszym z możliwych działań. Obawiam się, że wiele z jego przewidywań, a jedynie kilka z jego rekomendacji ostatecznie się spełni.

W obecnej chwili, ogromna fala bodźców fiskalnych oraz perspektywa nadejścia kolejnych wydaje się powodować zatrzymanie na rynkach akcji. Na rynku są oferty o zjawiskowej wartości, zarówno w kontekście wypłat dywidend, jak i niskich wskaźników ceny do zysków, pośród dobrze zarządzanych, wypłacalnych przedsiębiorstw. Zwolennicy inwestowania w wartość, którzy czekali cierpliwie prawie przez dekadę, znajdą teraz bogactwo możliwości.

Wiele gorzej zarządzanych firm w końcu zaniknie pomimo zerowych stóp procentowych. Już teraz przedsiębiorstwa, który w ostatnim czasie wykupywały własne akcje, radzą sobie gorzej niż te, które decydowały się na wypłaty dywidend dla swoich lojalnych inwestorów. Wiek finansowej alchemii może jeszcze się nie zakończył, tak jak procesy globalizacji nie dotarły do nieodwracalnego końca, ale reguły walki zmieniają się w drastycznym tempie.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Colin Lloyd

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *