Salerno: Przedsiębiorca – prawda i wyobrażenie

5 lutego 2021 Kapitał komentarze: 1

Autor: Joseph T. Salerno
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Martyna Różycka
Wersja PDF

Wstęp

Ludwig von Mises, Friedrich von Hayek oraz Murray N. Rothbard byli głównymi architektami austriackiej teorii produkcji, która funkcjonuje dzisiaj. Wszyscy trzej uważali, że rola przedsiębiorcy w prawdziwej gospodarce rynkowej implikuje posiadanie własności, szczególnie kapitału. Jednak wielu — o ile nie większość — współczesnych myślicieli szkoły austriackiej rozumie przedsiębiorcę jako podmiot posiadający nadrzędną „czujność”, który podejmuje decyzje, ale nie posiada zasobów. Ten przedsiębiorca „w czystej postaci” zarabia poprzez „odkrywanie” i wykorzystywanie obiektywnie istniejących, ale wcześniej niezauważonych, możliwości. Rozumiemy przez nie arbitraż różnic cenowych pomiędzy komplementarnymi czynnikami produkcji a zyskiem, jaki przynosi ich wykorzystanie. Takie rozumienie jest uważane, w szerszym gronie ekonomistów przychylnych teorii austriackiej, za tę właściwą austriacką teorię przedsiębiorcy i zysku.

Celem niniejszej pracy nie jest ustalenie, co powinno być rozumiane jako „ta” teoria austriacka. Nie jest nim również przedstawienie kompletnej, alternatywnej teorii przedsiębiorczości. Jest nim udowodnienie, że w tradycji austriackiej, wywodzącej się z dzieł Carla Mengera, można znaleźć specyficzny tok myślenia, zgodnie z którym własność jest nieodzowną częścią charakterystyki przedsiębiorcy i czynności, jakie wykonuje w rzeczywistej gospodarce rynkowej.

W pierwszej sekcji, „przedsiębiorca w czystej postaci – skąd się wziął”, odpowiadam na pytanie dotyczące przedsiębiorcy, nieposiadającego żadnej własności. Obraz taki przedstawiony został przez Israela Kirznera i stał się kluczowy w austriackiej teorii ekonomii w ostatnich dwudziestu pięciu latach XX wieku. W sekcji pt. „Przedsiębiorca w czystej postaci: wyobrażenie” przedstawione zostały argumenty za tym, że mentor Kirznera, Ludwig von Mises, wprowadzając tak rygorystyczny model przedsiębiorcy, miał na celu izolację analityczną i określenie różnorodnych źródeł zysków w gospodarce rynkowej. Mises szczególnie przestrzegał przed zgubnymi konsekwencjami mylenia, zgodnie z jego własnym nazewnictwem, „półśrodka metodologicznego” bądź „konstrukcji myślowej” przedsiębiorcy w czystej postaci z bardziej złożonym konceptem „przedsiębiorcy-organizatora”. Ten ostatni termin został sformułowany, aby uchwycić złożoność działalności przedsiębiorczej w rzeczywistym procesie rynkowym. Koncept ten, który na potrzeby niniejszej pracy nazywany jest „przedsiębiorcą integralnym”, został przedstawiony i zestawiony z przedsiębiorcą Kirznera w sekcji „Przedsiębiorca integralny: przywódca pośród ludzi”. Praca kończy się sekcją zatytułowaną „Przedsiębiorca integralny: człowiek z możliwościami”, w której przeanalizowana została tradycja austriacka, zaczynając od Mengera, a kończąc na Misesie i Rothbardzie. Analiza ta oparta jest na badaniu rozwoju poglądu na temat funkcji przedsiębiorcy jako właściciela pewnej własności oraz produktywności i zysku przypisywanych tej funkcji. Głównym punktem tej sekcji jest identyfikacja trzeciej formy przychodów — obok czystego zysku i odsetek — przedsiębiorcy działającego w prawdziwym świecie.

Przedsiębiorca „w czystej postaci” — skąd się wziął

Jak już zostało wspomniane, koncept przedsiębiorcy jako podmiotu podejmującego decyzje oraz arbitrażysty, który nie posiada żadnej własności, został zapoczątkowany przez Israela M. Kirznera. W swojej już klasycznej pracy Konkurencja i przedsiębiorczość (w której „przedsiębiorcę w czystej postaci” określa mianem „przedsiębiorcy sensu stricto” — przyp. tłum.) następującymi słowami podkreślał, że „przedsiębiorca w czystej postaci” nie jest właścicielem:

Ważną kwestią […] jest to, że własność i przedsiębiorczość powinny być postrzegane jako całkowicie odrębne funkcje. Jeśli przyjmiemy założenie, że wszystkie elementy przedsiębiorcze zostały skoncentrowane w rękach przedsiębiorców sensu stricto, automatycznie uznamy, że właściciel aktywów nie może być przedsiębiorcą. Stricte przedsiębiorcze decyzje z definicji zarezerwowane są dla decydentów, którzy niczego nie posiadają. (Kirzner 1973: 52).[1]

Książka Kirznera spotkała się z entuzjastycznymi recenzjami najbardziej cenionych Misesowskich uczonych, takich jak Percy Greaves (1974), Henry Hazlitt (1974) i Murray Rothbard (1974). Jednak pomimo wielu pochwał, szczególnie za miażdżącą krytykę powszechnie akceptowanej czy też „ortodoksyjnej” mikroekonomii i całkowitego skupienia na rozumieniu konkurencyjności jako stanu równowagi, wszyscy trzej dobitnie skrytykowali Kirznera za próbę „rozwiedzenia” czystego przedsiębiorcy z własnością i, z konieczności, aktywną alokacją środków.

Greaves nie mógł zrozumieć, „jak przedsiębiorca może podejmować jakiekolwiek decyzje, nie będąc właścicielem, a więc nie mając kontroli nad tym, co dzieje się ze środkami wykorzystywanymi w danym procesie”[2]. Hazlitt wyrażał wątpliwości co do twierdzenia Kirznera jakoby przedsiębiorca był „osobą podejmującą decyzje, nie posiadając przy tym żadnych środków” czy stwierdzeniem, że „czynność całkowicie przedsiębiorcza nie wymaga posiadania środków” (cytaty, wraz z zachowaną kursywą, pochodzą z dzieła Kirznera). Hazlitt zauważył, iż osoba podejmująca ryzyko, wykorzystując cudzy kapitał, jest nikim innym jak „zatrudnionym menadżerem”. Twierdził on również, że przedsiębiorca nie tylko musi umieć dostrzegać okazje i być czujny, ale też „musi działać zgodnie ze swoimi przeczuciami”. Tak więc Hazlitt podsumował, iż przedsiębiorca musi „mieć kapitał” albo być „kapitalistą skłonnym do podejmowania niecodziennego ryzyka”[3].

Rothbard zrecenzował tę pracę w Journal of Economic Literature i opisał ją jako „przesiąkniętą podstawowym błędem”. Z jego punktu widzenia Kirzner prezentował „nieaustriackie, neoklasycystyczne spojrzenie na przedsiębiorcę jako osobę nieposiadającą żadnej własności, praktycznie istotę nieziemską, która nie posiada kapitału i której działania napędzane są tylko siłą jej przekonań i spostrzegawczością”. Kirznerowskie wyobrażenie przedsiębiorcy było dla Rothbarda niefortunnym odejściem od „podstawowego założenia ekonomistów austriackich, że przedsiębiorca i kapitalista stanowią jedność”[4].

Niestety ta prowokująca krytyka esencji Kirznerowskiego przedsiębiorcy, wysunięta niezależnie przez trzech wybitnych austriackich i Misesowskich uczonych, nie wywołała owocnej debaty. Zamiast tego została ona zepchnięta na bok przez inną kontrowersję spowodowaną przez książkę Kirznera — dyskusję zapoczątkowaną przez młodszych ekonomistów austriackich, głównie absolwentów bądź osób zaczynających swoją karierę akademicką, będących uczniami Ludwiga Lachmanna. Dotyczyła ona znacznie szerszej i bardziej mętnej kwestii, czy mechanizm rynkowy ma naturalną tendencję do równowagi, jak twierdził Kirzner czy też może czasem podążać w stronę nierównowagi, jak utrzymywał Lachmann[5]. Mimo że dzięki tej debacie mogliśmy poznać wiele interesujących poglądów, wprowadziła ona więcej napięć niż odpowiedzi i nigdy nie udało się jasno rozstrzygnąć tego konfliktu[6]. Co ważniejsze, pochłonęła ona wysiłek intelektualny i ukierunkowała cel badań Kirznera i czołowych młodych umysłów kiełkującego ruchu austriackiego od późnych lat 70. aż do połowy lat 80. XX wieku[7]. Być może najpoważniejszą konsekwencją tego sporu jest odciągnięcie uwagi od zasadniczego zagadnienia dotyczącego natury przedsiębiorcy w teorii ekonomii, którym zajmowali się początkowo Greaves, Hazlitt i Rothbard.

W latach 80. XX w. napisano kilka artykułów (High 1982, Rothbard 1985), których celem było podważenie teorii przedsiębiorcy Kirznera, jednak one także zostały zignorowane[8]. Nim się jednak ukazały, Kirznerowski bezwłasnościowy „przedsiębiorca w czystej postaci” stał się już częścią serca austriackiej teorii ekonomicznej, zwłaszcza jak ją rozumieli ekonomiści głównego nurtu przychylni ekonomii austriackiej.

Przedsiębiorca w czystej postaci — konstrukcja myślowa

Pisząc o swojej inspiracji do stworzenia modelu przedsiębiorcy w czystej postaci, Kirzner przypisuje zasługę postulatom Misesa: „W pracach Misesa można znaleźć zwięzłe przedstawienie idei, na podstawie których rozwinąłem swoją własną teorię roli przedsiębiorcy. To właśnie koncepcje Misesa położyły podwaliny pod tę teorię”[9]. W swojej pierwotnej recenzji Konkurencji i przedsiębiorczości oraz w późniejszych artykułach o teorii przedsiębiorczości Kirznera, Rothbard częściowo zgodził się z autorem w kwestii wskazania Misesa jako źródła przedsiębiorcy-nieposiadacza. Wyraźnie to zaakcentował, stwierdzając:

Istnieje pewna, nietypowa dla Misesa, niejasność w jego omówieniu przedsiębiorczości. Chociaż według niego przedsiębiorcę i kapitalistę łączy niepewność, w Ludzkim działaniu są pewne fragmenty traktujące tego pierwszego jako całkowicie odrębną jednostkę, nie tylko pod względem przewidywania działań kapitalistów i pracowników. Innymi słowy, w tekstach Misesa istnieje pewne uzasadnienie dla poglądów Kirznera.[10]

Rothbard całkowicie słusznie rozpoznał dwa, zupełnie różne byty, noszące miano „przedsiębiorcy” w Ludzkim działaniu. Dokładna charakterystyka przedstawiona przez Misesa, określająca pierwszego z nich jako „konstrukcję myślową czystego przedsiębiorcy” uciekła jednak jego uwadze. To właśnie ten fikcyjny model stał się podwaliną dla modelu przedsiębiorcy w czystej postaci Kirznera, a nie ten drugi, całkowicie różny, nazywany „przedsiębiorcą-organizatorem”, który posiada kapitał, zakłada firmy i lokuje środki na prawdziwych rynkach.

Zajmijmy się najpierw tą inwencją analityczną Misesa i celem, jakiemu posłużyła. Po raz pierwszy Mises wprowadził koncepcję przedsiębiorcy w czystej postaci w sekcji pt. „Integracja funkcji katalaktycznych”. Jej celem jest rozwinięcie tego, co sam nazywa „konstrukcją myślową dystrybucji funkcjonalnej”[11], która polega na oddzieleniu każdej z funkcji w gospodarce rynkowej i stworzeniu na ich podstawie specyficznych ról, które przynoszą zysk wyłącznie dzięki pełnieniu danej funkcji. Tak więc pracownik otrzymuje wypłatę dzięki temu, że rozdysponowuje swoją pracę. Kapitalista i właściciel ziemi otrzymują procent pierwotny poprzez powstrzymywanie się od konsumpcji i przeznaczenie kapitału oraz ziemi na proces produkcyjny jeszcze niesprzedanego produktu. W tym schemacie przedsiębiorca osiąga zysk lub ponosi stratę zależnie od prawidłowości jego przewidywania zmian w danych rynkowych.

Analiza tego myślowego schematu dystrybucji pozwala autorowi na omówienie zasad kształtowania się cen oraz określenie natury źródła zysków i strat. Można je później wykorzystać do wytłumaczenia historycznej bądź „osobistej” dystrybucji przychodu pomiędzy uczestnikami rzeczywistego rynku. W rzeczywistości podmioty działające w gospodarce rynkowej pełnią więcej niż jedną funkcję. Wszystkie decyzje podejmowane przez rzeczywistych właścicieli zasobów, w tym pracowników, skierowane są ku niepewnej przyszłości i, z racji tego, są przedsiębiorczymi spekulacjami. Wiążą się zatem ze wszystkimi wskaźnikami zwrotu z aktywów produkcyjnych. Nawet konsumenci narażeni są na niepewność, dążąc do zaspokajania przewidywanych przyszłych potrzeb[12]. Jak więc wskazał Mises, przedstawienie funkcji niepewności w postaci wymyślonego konceptu przedsiębiorcy w czystej postaci jest po prostu „metodologicznym środkiem zastępczym”[13]. Jest to narzędzie mentalne potrzebne ekonomistom do analitycznego wyodrębnienia źródła zysku i straty.

Mises pokazał, że zastosowanie koncepcji przedsiębiorcy w czystej postaci, który nic nie posiada, w innym sensie niż jego specyficzne użycie w myślowej konstrukcji dotyczącej rozkładu funkcji skutkuje sprzecznością logiczną. Jako przykład Mises podaje przedsiębiorcę w czystej postaci, który otrzymuje cały kapitał od jego właściciela w formie pożyczki pieniężnej, którą później inwestuje w dany projekt. W tym przypadku, według Misesa, przedsiębiorca jednakże:

[…] nadal nie ma żadnej własności. Jeśli odniesie sukces, zysk będzie należał do niego. Jeśli poniesie porażkę, stracą kapitaliści, którzy pożyczyli mu fundusze. Taki przedsiębiorca byłby w istocie pracownikiem kapitalistów, który spekuluje na własne ryzyko i zatrzymuje 100 procent zysków netto, nie bierze natomiast odpowiedzialności za straty. Jednak nawet jeśli przedsiębiorca jest w stanie sam zgromadzić część kapitału, a pożycza jedynie brakujące środki, sytuacja jest zasadniczo taka sama. Bez względu na to, jakie są warunki umowy, kapitaliści odpowiadają za pokrycie tych strat, których przedsiębiorca nie może pokryć z własnych środków. W praktyce kapitalista jest zawsze przedsiębiorcą i graczem.[14]

Tak więc tylko właściciele obciążeni są ciężarem niepewności, a posiadanie własności w każdej sytuacji tożsame jest z wystawieniem się na nią. A fortiori narażony na niepewność przedsiębiorca musi być właścicielem —przedsiębiorca w czystej postaci jest koncepcją sprzeczną.

Dodatkowo, Mises zauważa, że w ekonomii „termin przedsiębiorca wciąż ma inny sens niż ten, który wiąże się z konstrukcją myślową rozkładu funkcji”. W drugim znaczeniu termin ten odnosi się do tych, którzy nie tylko pasywnie ponoszą naturalne dla wszelkiej działalności konsekwencje niepewności, ale celowo chwytają okazje tworzone przez zmiany i niepewność, aby zarobić na życie. Mises zaznacza, że tacy przedsiębiorcy „koncentrują się szczególnie na osiągnięciu zysków z dostosowania produkcji do przewidywanych zmian, mają więcej inicjatywy i odwagi oraz są bardziej spostrzegawczy niż przeciętny człowiek, a więc […] są energicznymi pionierami rozwoju gospodarczego”[15]. Mises przyznaje, że używanie tego samego terminu do określenia tak skrajnych konceptów jest „niefortunne”. Sugeruje też, że termin „organizator” byłby bardziej wygodnym określeniem tego drugiego podejścia. Przystaje jednak na to „niejednoznacznie użycie” terminu „przedsiębiorca”, ponieważ jest przekonany, iż nie stworzy to żadnej „dwuznaczności” w rozwijaniu teorii ekonomicznej.

Sprawa jednak wyglądała inaczej. Mises był w błędzie i okazało się, że to podwójne znaczenie przypisywane terminowi przedsiębiorcy stało się źródłem wielkiego zamieszania we współczesnej teorii ekonomicznej. Zaproponowane przez niego określenie „organizator”, niezależnie od jego wartości teoretycznej, stało się nieodpowiednie, ponieważ jest ono teraz najczęściej używane dla określenia osoby, która zajmuje się zbieraniem funduszy na konkretne wydarzenie, np. mecz bokserski, produkcje teatralne czy koncerty rockowe. Z kolei termin „przedsiębiorca w czystej postaci” nadal pozostaje w użyciu w austriackiej myśli ekonomicznej w odniesieniu do nieosiągalnego wyobrażenia przedsiębiorcy pozbawionego kapitału i własności, używanego do czysto analitycznych celów. Tak więc można go skontrastować z prakseologicznie pełnym bądź „integralnym” przedsiębiorcą. Pełni on prakseologicznie niepodzielne role narażonego na ryzyko inwestora kapitału i jego właściciela. Zatem integralny przedsiębiorca aktywnie podejmuje ryzyko poprzez inwestowanie kapitału w zakup środków produkcji po aktualnie obowiązujących cenach. Następnie nadzoruje lub kieruje powstałym projektem inwestycyjnym bądź „firmą” do czasu, w którym produkt zostaje zrealizowany. W końcowej fazie produkt sprzedaje się na rynku za wcześniej oszacowaną sumę o wysokości wyższej niż wkład w jego realizację.

Przedsiębiorca integralny: przywódca pośród ludzi

Zanim przedyskutujemy charakterystykę i dochód przedsiębiorcy integralnego, musimy poczynić kilka wstępnych uwag. Przede wszystkim, porównując z przedsiębiorcą w czystej postaci, który jest uosobieniem wspólnego aspektu każdego podejmowanego działania, przedsiębiorca integralny to termin określający węższy koncept o mniej przejrzystych granicach. Jest on uwarunkowany przez łatwo zauważalny fakt dotyczący ludzkiej natury: ludzie różnią się pod względem umiejętności przewidywania i szybkiego dostosowywania się do zmieniających się warunków. Termin przedsiębiorcy integralnego ogranicza się do jednostek wyraźnie odznaczających się tymi cechami, i które, aby zarobić na życie, skłonne są, narażając się na utratę własności, podjąć ryzyko dostosowania produkcji do przewidywanych zmian rynku. Koncept ten odnosi się zatem do liderów wprowadzających na rynek nowe produkty bądź też zupełnie nowe metody produkcji już istniejących dóbr, pionierów odkrywających niewykorzystane rynki bądź źródła dochodów. Mises opisał to następującymi słowami:

Uczestnikami rynku są zarówno pionierzy, jak i ci, którzy jedynie naśladują sposób działania bardziej obrotnych członków społeczeństwa. Zjawisko przywództwa jest w wypadku rynku nie mniej realne niż w innych sferach ludzkiej aktywności. Siłą napędową rynku, elementem popychającym go ku ciągłym innowacjom i udoskonaleniom jest niepokój organizatora i jego dążenie do osiągnięcia możliwie jak największych zysków.[16]

Oczywiście, jak każda inna osoba, przedsiębiorca działa w świecie pełnym niepewności i może popełniać błędy. Istnieją również jednostki, które aspirują do miana przedsiębiorców, jednak nie posiadają wymaganych umiejętności. Dodatkowo, przedsiębiorcy są stale oceniani na podstawie umiejętności zaspokajania najbardziej naglących potrzeb konsumenckich po jak najniższym koszcie. Tak więc przedsiębiorca stale odnoszący korzyści zawsze może zostać wygryziony ze swojej pozycji przez nowego gracza, który stworzy całkowicie nowy przemysł bądź zrewolucjonizuje metodę produkcji w już istniejącym. To właśnie tłumaczy częste straty, a czasami nawet ruinę, przedsiębiorców — nawet tych, którzy wcześniej wykazywali się wolą, wizją oraz umiejętnościami przywódczymi w organizowaniu i kierowaniu firmami odnoszącymi sukcesy.

Zarówno termin przedsiębiorca w czystej postaci, jak i przedsiębiorca integralny odnoszą się do rzeczywistego działania. Ten drugi jednak ma węższe znaczenie, a rodzaj jego działania nie jest tak rygorystycznie określony. W prawdziwym świecie wszystkie działania podejmowane przez pracowników, właścicieli ziemi i kapitalistów mają charakter spekulacyjny bądź przedsiębiorczy. Powoduje to, że wszystkie pensje, czynsze i zwroty odsetek są połączone z przychodami i stratami. Koncepcja czystego przedsiębiorcy została stworzona w celach analitycznych, aby pozwolić badaczowi na odizolowanie tego uniwersalnego aspektu działania, jakim jest niepewność i jej wpływ na tworzenie się przychodów katalaktycznych, takich jak pieniężne zyski i straty. Sprawa wygląda zupełnie inaczej dla Misesowskiego przedsiębiorcy-organizatora, którego „nie można zdefiniować z prakseologiczną ścisłością”[17]. Jest tak dlatego, że model ten określa konkretną cechę ludzkiej sprawczości, powodującą to, że działania podejmowane przed jednostki różnią się od siebie. Tą cechą jest chęć i umiejętność zdobycia pozycji lidera w społecznym podziale pracy, dzięki promowaniu siebie na pozycję organizatora i zarządcy środkami produkcji. W praktyce wszyscy ludzie osiągający tę pozycję w gospodarce rynkowej muszą być kapitalistami i właścicielami, chociaż nie wszyscy kapitaliści są przedsiębiorcami integralnymi w naszym rozumieniu. Ten ostatni stawia czoła niepewności jako czemuś nieuniknionemu kosztowi dodatkowemu — poza wstrzymywaniem się od bieżącej konsumpcji — towarzyszącemu zyskiwaniu przychodów z odsetek od zainwestowanego kapitału. Na przykład ktoś wykupujący roczne ubezpieczenie bądź udział w funduszach obligacyjnych działa w sposób przedsiębiorczy, ale nie jest przedsiębiorcą integralnym.

To spostrzeżenie doprowadza nas do ciekawej kwestii metodologicznej. Koncepcja przedsiębiorcy integralnego nieuchronnie zlewa się z koncepcją kapitalisty (czy pracownika) nieposiadającego cech przywódcy, zadowolonego z dochodów z odsetek (bądź pensji). Nie ma możliwości, by ich rozróżnić z prakseologiczną dokładnością, bo w prawdziwym świecie wszystkie decyzje co do dyspozycji własności zawierają pewną dozę niepewności, a co za tym idzie, wszystkie dochody z czynników produkcji posiadają elementy zysków i strat. Jak zauważył Mises:

Wszyscy dążą do jak najlepszego zaspokojenia swoich potrzeb, a więc do jak największych zysków, które pozwoliłyby te dążenia zrealizować. Pod tym względem mentalność organizatorów, spekulantów i przedsiębiorców nie różni się od mentalności ogółu. Ich wyższość bierze się wyłącznie z większej siły psychicznej i energii. Są liderami przemian wiodących do postępu materialnego. Oni pierwsi zauważają rozziew między tym, co się robi, i tym, czego można by dokonać.[18]

Tak więc wszyscy kapitaliści-inwestorzy nie są przedsiębiorcami w węższym, mniej dokładnym rozumieniu. To właśnie dlatego „rynek zawsze pełen jest kapitalistów, starających się jak najkorzystniej zaalokować swoje fundusze, jednocześnie szukających nowych, pomysłowych uczestników, z którymi mogliby wykonywać najbardziej dochodowe projekty”[19].

Mises rozumie koncepcję „przedsiębiorcy-organizatora” analogicznie do pieniądza, który również nie może być zdefiniowany z prakseologiczną ścisłością, a jedynie dzięki osądowi historycznemu. Mises twierdzi, że pieniądz jest pojęciem nieprecyzyjnym, ponieważ „w jego definicji występuje wyrażenie »używany powszechnie«. Istnieją sytuacje graniczne, w których nie można rozstrzygnąć, czy środek wymiany jest używany »powszechnie« i powinien nosić nazwę pieniądza, czy nie. Jednakże nieścisłość w ustaleniu, czym jest pieniądz, w żadnym stopniu nie umniejsza precyzji definicji wymaganej przez teorię prakseologiczną, ponieważ wszelkie twierdzenia dotyczące pieniądza będą również obowiązujące w odniesieniu do każdego innego środka wymiany”[20]. Podobnie, pojęcie przedsiębiorcy integralnego nie jest jednoznaczne, a odnosi się do jednostki szczególnie zdolnej i chętnej do odniesienia korzyści z niedostosowania aktualnego sposobu produkcji do produkcji, która będzie w przyszłości najbardziej efektywnie zaspokajać popyt konsumentów. Jednakże dokładna prakseologiczna teza stosowana do pojęcia przedsiębiorcy integralnego, podatnego na niepewność z tytułu lokowania oszczędzonych funduszy przeznaczonych na produkcję, zanim produkt zostanie ukończony i sprzedany na rynku, odnosi się również do wszystkich tych, którzy inwestują oszczędności w gospodarce rynkowej. Mimo to jako przedsiębiorcę integralnego jesteśmy w stanie wyłonić na przykład Billa Gatesa. Nie możemy jednak stwierdzić tego w odniesieniu do krawca, który jest jedynym właścicielem swojego sklepu, ani do nauczyciela, który regularnie przeznacza część swojej wypłaty na fundusz emerytalny. Robimy to, wydając osąd oparty na przeszłości, określający nadrzędną zdolność przewidywania, żyłkę do interesów i zdolności przywódcze Billa Gatesa i innych jemu podobnych — widoczne we „wszystkich transakcjach rynkowych i odciskającym na nich swoje głębokie piętno”[21].

Przedsiębiorca integralny: człowiek z możliwościami

Opisawszy ogólną charakterystykę i status metodologiczny przedsiębiorcy integralnego, czas dokładniej przeanalizować jego szczególną rolę i dochód jako właściciela-nadzorcy firmy. Rola ta, jak już wcześniej wspomniano, w poprzednich latach była zaniedbywana w literaturze austriackiej. Widoczne jest jednak, że koncepcja ta pochodzi ze sfery austriackiej ekonomii. Przed zbadaniem poglądów Misesa, omówimy teoretyczne prace czterech jego poprzedników, które wpłynęły na jego przekonania.

Przed Misesem

W swoim dziele stanowiącym podwaliny ekonomii austriackiej, Carl Menger wymienił cztery aspekty „działalności przedsiębiorczej”. Pierwszy z nich to „zdobywanie informacji o sytuacji gospodarczej”. Zdawał on sobie sprawę (1981: 68), że produkcja to proces przyczynowy, nierozerwalnie związany z upływem czasu. Tak więc istotne informacje nie dotyczą „potrzeb istniejących w teraźniejszości”, a raczej „przyszłych potrzeb, które pojawią się po zakończeniu cyklu produkcyjnego, a których wystąpienie ludzie potrafią przewidzieć”. Informacje te dotyczą również technologicznego związku pomiędzy dobrami komplementarnymi używanymi w procesie produkcyjnym, a także do dostępnych zasobów różnych rodzajów teraźniejszych i przyszłych dóbr produkcyjnych oraz wyników ich zatrudnienia[22]. Drugą formą działalności przedsiębiorczej jest ekonomiczna kalkulacja zysków i kosztów, która umożliwia zapewnienie wydajności.

Menger podkreślał jednak, że te czysto intelektualne funkcje przewidywania rynku i kalkulacji ekonomicznej, które są podstawą planu produkcji, nie stanowią wszystkich istniejących działalności przedsiębiorczych. Dzieje się tak z uwagi na to, że przedsiębiorca jest przedsiębiorcą nie tylko dlatego, że „przeprowadza on rachunek ekonomiczny”, ale także dlatego, że „podejmuje decyzje co do produktywnego wykorzystania poszczególnych dób wyższego rzędu”. Tak więc w grę wchodzi kolejna cecha działalności przedsiębiorczej, którą jest „akt woli, dzięki któremu dobra wyższego rzędu […] zostają efektywnie wykorzystane w procesie produkcji”[23]. Akt woli wywiera wpływ na obiektywną rzeczywistość tylko poprzez strukturę dóbr inwestycyjnych kontrolowanych przez przedsiębiorcę, a co za tym idzie, będących jego własnością. Aby wprowadzić w życie cel jego działań, przedsiębiorca musi zatem podjąć czwartą funkcję przedsiębiorczą. Jest nią „nadzór nad przebiegiem produkcji, by wykonywana była ona w sposób możliwie najbardziej efektywny”. Tak więc przedsiębiorca nie może zaniechać bądź przekazać komuś innemu żadnej z funkcji należnych właścicielowi, nie rezygnując jednocześnie z osiągnięcia wyznaczonego celu.

Opinia Mengera odnośnie do gospodarującej jednostki odnosi się również do przedsiębiorcy: „Jej własność nie jest […] odgórnie ustaloną ilością dóbr, lecz bezpośrednim odbiciem jej potrzeb, powiązaną całością, której żadna część nie może być zmniejszona lub zwiększona bez wpływu na realizację celu, któremu służą”[24]. Innymi słowy, plany i cele, do których zmierza przedsiębiorca, nadają sens i strukturę złożonemu schematowi dóbr inwestycyjnych, które przekształcają je w jednolitą firmę. Jak każdy inny przykład własności, firma nosi znamiona osobowości właściciela kapitału. Bez dostrzegalnej siły, jaką jest jego osobista kontrola i nadzór, firma staje się aglomeracją dóbr pozbawionych sensu i struktury.

W swoim opus magnum Böhm-Bawerk skupił się prawie wyłącznie na analizie źródła i wyznaczaniu stopy procentowej. Całkowicie zaniechał rozwiązania problemu, jakim jest zysk przedsiębiorcy. Wiadomo jednak, że przyjął on punkt widzenia swojego mentora, Mengera, odnośnie do przedsiębiorcy-właściciela. Jednoznacznym dowodem wpływu nauczyciela jest oświadczenie autora na początku jego traktatu, w którym opisuje funkcję przedsiębiorcy, używając terminologii podobnej do tej zastosowanej przez Mengera:

Ale nawet, jeżeli nie bierze on [przedsiębiorca] udziału osobiście w procesie produkcji, to w każdym razie wydatkuje pewną ilość osobistej pracy w zakresie ogólnego kierunku, tworzenia planów dla dalszego prowadzenia zakładu, a przynajmniej w zakresie świadomej woli użytkowania swoich środków produkcji w określonym przedsiębiorstwie. Powstaje więc pytanie, czy wobec tego w ogólnym dochodzie, wypływającym z danego przedsiębiorstwa, nie należy rozróżniać dwóch kwot, jednej, ujmowanej, jako wynik wydatkowanego kapitału, jako dochód z kapitału, i drugiej, ujmowanej, jako wynik działalności przedsiębiorcy?[25]

W reszcie swojego traktatu Böhm-Bawerk rzuca światło na aspekt posiadania w działalności przedsiębiorczej poprzez wielokrotne odwoływanie się do „przedsiębiorcy-kapitalisty” — być może używając tego terminu po raz pierwszy w historii myśli ekonomicznej[26].

John Bates Clark przeanalizował funkcję przedsiębiorcy zarówno w „stanie równowagi”, jak i w „dynamicznych społeczeństwach”. To właśnie Clark stworzył koncept nieposiadającego przedsiębiorcy w czystej postaci w odniesieniu do warunków równowagi w celu analizy tworzenia się udziałów z zysków[27]. Wyjaśniając zjawisko zysku, Clark jasno pozbawia przedsiębiorcę roli kapitalisty i nadzorcy firmy. Zamienia ją w „funkcję czysto handlową, przedsiębiorcę płacącego za elementy produktu, a później sprzedającego go”. Clark przedstawił tę nową definicję „kosztem używania terminu przedsiębiorca w węższym, zwyczajowym znaczeniu”, wiedząc, że „w prawdziwym biznesie, jest pożądanym (bądź nawet wymaganym), aby osoba działająca jako przedsiębiorca włożyła trochę pracy i kapitału w firmę”[28].

Clark dostrzegł również, że logicznie rzecz biorąc, definicja ta sugeruje, że przedsiębiorca w czystej postaci jest niemalże niematerialnym bytem:

W warunkach równowagi funkcja przedsiębiorcy jest całkowicie pasywna […] Jeżeli chodzi o wpływ na jego dochodynie ma znaczenia, czy przedsiębiorca przebywa w obcym kraju czy w tym, w którym zlokalizowana jest jego działalność. […] Czysto handlowa operacja nadawania sobie tytułu własności produktu, a później oddanie go w inne ręce może być przeprowadzona z jakiegokolwiek miejsca. Przedsiębiorca, będący jednoczenie kupującym i sprzedającym, sam nawet nie podejmuje akcji kupna i sprzedaży […]. Zakup i sprzedaż realizowane są w jego imieniu, jednak nie wykonuje on żadnej akcji, która do nich prowadzi.[29]

Poprzez stworzenie koncepcji przedsiębiorcy w czystej postaci Clark starał się udowodnić, że kiedy wszystkie czynniki produkcji zostaną wykorzystane w najbardziej efektywny sposób, produkcja marginalna i wartość rynkowa każdego rodzaju pracy i kapitału zostają sprowadzone do „poziomu równowagi”. Jeżeli wszystkie wskaźniki dochodów czynników produkcji pozostają na „normalnym” lub statycznym poziomie, przedsiębiorcy zostają pozbawieni bodźca do ponownego lokowania środków, jako że ich zyski i straty są „zerowe”. Kiedy ceny są takie same jak jednostkowy koszt produkcji, wypłaty pieniężne przedsiębiorcy są równe jego przychodom. Tak więc Clark twierdzi, że rola przedsiębiorcy w „warunkach równowagi” jest rolą „uniwersalnego skarbnika”[30].

Według Clarka zmiana w gospodarce całkowicie przekształca naturę przedsiębiorcy:

W stanie dynamicznym przedsiębiorca porzuca swoją pasywną rolę. Podejmuje on nadrzędne decyzje, które powodują zmiany w biznesie […]. Taka działalność nie jest zwyczajną pracą, ale rzeczywiście działalnością produktywną, ponieważ lokuje ona pracę i kapitał tam, gdzie mogą wyprodukować więcej niż mogłyby bez wpływu przedsiębiorcy […].[31]

„Wpływ przedsiębiorcy” przypomina „akt woli” Mengera, w którym jego cele, plany i sama osobowość stają się częścią obiektywnej rzeczywistości dzięki posiadanej przez niego własności.

Clark bez wątpienia uważał przedsiębiorcę z teorii dynamicznej za aktywnego właściciela. Uważał „zysk przedsiębiorcy” i „dochód nadwyżkowy” za „synonimy”. Stwierdził, że „w stanie równowagi dochód nadwyżkowy nie istnieje, a w społeczeństwie dynamicznym obecny jest zawsze. Każdy przedsiębiorca uzyskuje zyski albo ponosi straty […]”. Przedsiębiorca ze środowiska dynamicznego musi dążyć do powiększenia wartości tej nadwyżki po opłaceniu dochodów czynników produkcji. Znaczy to, że „odpowiedzialności za podejmowanie długoterminowych decyzji dotyczących firmy nie można bezpiecznie powierzyć osobie z nadzoru bądź innego wysokiego stanowiska, a więc dochody, jeżeli jakiekolwiek, odpowiedzialna osoba powinna dostawać w formie zysków”[32]. Te przedsiębiorcze decyzje i nadzór są niezbędne do wyprodukowania nadwyżki dochodu brutto po opłaceniu kosztów czynników produkcji, „tworząc resztę lub nadwyżkę”.

Wiadomo, że prace Franka A. Fettera miały wpływ na teorię dystrybucji Misesa, szczególnie teorię odsetek (Fetter 1977). Nie mówi się jednak o tym, że opis przedsiębiorcy integralnego przedstawiony przez Fettera był najdokładniejszym aż do czasów jego utrwalenia przez Misesa. Fetter zaczął od opisania „zysku inwestycyjnego”, który rozumiał jako „przychód, który przypisać można tylko aktywnej inwestycji kapitału konkretnego przedsiębiorstwa”. Stopa bądź wysokość zysku inwestycyjnego „jest inna dla każdej firmy i dla każdej inwestycji”. Jest też „nadwyżkowa” po uiszczeniu wszelkich opłat kontraktowych oraz po oszacowaniu i odjęciu płacy menadżerskiej, nieprzedstawionej w umowie, a przeznaczonej dla właściciela. Innymi słowy, składa się więc z dwóch elementów: (1) stopy procentowej, czyli „utrzymującej się stopy preferencji czasowej”, która jest odzwierciedleniem „tego, co kapitał może osiągnąć samoistnie lub z pomijalnym stopniem nadzoru” i (2) nadwyżki ponad stopę procentową, przypisywanej do „udanej inwestycji”. Jednak czysta stopa procentowa może być wyizolowana wyłącznie w abstrakcyjnej analizie i nie może być oddzielona, nawet w teorii, od całkowitego zwrotu inwestycji bez odwoływania się do sztucznych założeń analitycznych, zakładających, że kapitał może być inwestowany bez pozytywnych osądów i nadzoru. Fetter to tłumaczy:

Niezależnie od tego, jak bardzo staramy się wyeliminować element osobistej usługi zarządczej z zysku, to zawsze w aktywnym zysku kapitałowym pozostaje ten element zarządzania inwestycją, połączony z byciem odpowiedzialnym za ryzyko finansowe. Zysk z inwestycji ma podwójny charakter: łączy ze sobą zysk kapitałowy i zysk z pracy. Cechą wyróżniającą zysk inwestycyjny […] jest dokładnie ta nadwyżka (deficyt) dochodu w aktywności kapitałowej w porównaniu do normalnie utrzymującej się stopy preferencji czasowej, która może być zabezpieczona przez konserwatywnego, pasywnego inwestora. To właśnie nadzieja na zysk większy niż zwykłe odsetki powoduje, że aktywni przedsiębiorcy podejmują ryzyko. Kwotę zysku można oszacować w odniesieniu do wartości przypisywanej inwestycji pasywnej, czyli czystego zysku z inwestycji, który jest charakterystyczny dla funkcji czystej inwestycji.[33]

Tak więc Fetter zasugerował jakościowe różnice pomiędzy „kapitalistą aktywnym” a „pasywnym inwestorem”, aby móc rozróżnić analitycznie czysty zysk od stopy procentowej. Zdawał sobie jednak sprawę, że w prawdziwym świecie jest to wartość stopniowalna. Pisał on:

Kapitalista aktywny i pasywny inwestor nie różnią się od siebie całkowicie, a jedynie względnie. Ten drugi nie jest i nie może być całkowicie wolny od ryzyka finansowego […]. Ryzyko, w mniejszym lub większym stopniu, obecne jest w każdej dziedzinie działalności ludzkiej […]. Nawet w najbezpieczniejszej inwestycji istnieje więc ten element ryzyka, będący elementem każdego przedsięwzięcia.[34]

Fetter używał terminu „przedsiębiorca”, aby opisać kogoś, kto w biznesie wykonuje funkcję „aktywnego kapitalisty-inwestycyjnego”. Z jego opisu jasno wynika, że niepewność jest nierozłącznie powiązana z własnością i kontrolą czynników produkcji. Przedsiębiorca podejmuje więc „ryzyko finansowe, będąc właścicielem różnych czynników produkcji oraz produktu, w który zostają przekształcone oraz opłacając koszty prawne związane z działalnością firmy. Czeka on na zysk, którego nie można ocenić z wyprzedzeniem, ponieważ jest zależny od wszystkich wahań na rynku”[35].

Fetter podkreślał również znaczenie zmiany w wartości zainwestowanego przez przedsiębiorcę kapitału jako konkretnego przejawu jego zysków i strat, twierdząc:

Przedsiębiorca inwestuje, by osiągnąć zyski. Przedsiębiorstwo jest inwestycją, przekształcaniem kapitału w konkretną formę bogactwa […] Osiągnięcie zysku jest jednoznaczne z uzyskaniem kapitału większego, niż został zainwestowany w przedsięwzięcie. Kapitał wrzucany jest do tygla, skąd wyłania się w nowych formach bogactwa, które mogą, ale nie muszą, być warte więcej niż koszty związane z tym procesem […]. Wahania rynku mogą pozbawiać nie tylko »zysku«, ale również zainwestowanego kapitału.[36]

Fetter opisał przedsiębiorcę jako lidera i propagatora, który przejmuje stery i ochoczo podejmuje ryzyko, którego inni nie chcieli podjąć, z nadzieją na pozyskanie oczekiwanego zysku. Zgodnie z jego poglądami przedsiębiorca „staje w pierwszym szeregu”, podczas gdy „pracownicy i kapitaliści pasywni obierają łatwiejszą pozycję, wolą bardziej bezpieczną strategię”. Przedsiębiorca bierze udział w „specjalistycznym podejmowaniu ryzyka” i działa jak „ekonomiczny bufor”, który „jako pierwszy odczuwa wpływ zmieniających się warunków”[37]. Stopień odnoszonych przez niego sukcesów zależny jest od określonych umiejętności i cech charakteru, które składają się na jego konkretną, historyczną osobowość, będącą częścią niekończącego się strumienia ludzkich działań. Fetter ubrał to w następujące słowa: „ekonomiczne przetrwanie przedsiębiorcy zależne jest od jego czujności, siły i asertywności”[38].

Podsumowując, Fetter uważa przedsiębiorcę za szczególnie „aktywnego” kapitalistę, który wydaje osądy i jako właściciel nadzoruje inwestycję swojego kapitału w ryzykowne projekty inwestycyjne, oczekując konkretnego zysku, który jest wyższy niż utrzymująca się stopa procentowa. Dodatkowo, uważa on, że wszystkie decyzje podjęte przez przyszłego przedsiębiorcę w próbie odniesienia zysku poprzez ryzykowne inwestycje oraz same rezultaty jego decyzji zostały ukształtowane przez posiadane przez niego rzadkie cechy osobowości. Clark i Fetter dobitnie porównali model przedsiębiorcy w czystej postaci z tym, który na użytek niniejszej pracy nazwany został przedsiębiorcą integralnym. Jednak wszyscy czterej przedstawieni ekonomiści badający to zagadnienie przed Misesem opisywali przedsiębiorcę jako kapitalistę i właściciela, który jest nieugięty, śmiały i narażony na niepewność.

Ludwig von Mises

Nawet jeśli rzeczywiście przedsiębiorca integralny pełni trzy analitycznie niezależnie funkcje — kapitalisty, właściciela i przedsiębiorcy w wąskim znaczeniu tego terminu — brakuje nam jednego dochodu. Kapitalista otrzymuje zysk w zamian za powstrzymanie się od konsumpcji i inwestycję oszczędności. Przedsiębiorca uzyskuje korzyści (ponosi straty) zależne od tego, jak dobrze (źle) jest w stanie przewidzieć i dopasować produkcję do przyszłych warunków. Jaki jednak dochód jest wynagrodzeniem za pełnienie funkcji właściciela-nadzorcy? Uproszczone twierdzenie, że nieprzemyślana, nienadzorowana inwestycja kapitałowa automatycznie generuje stałą stopę procentową, chociaż przydatne w określeniu natury i źródła czystego zysku, jest błędne i mylące. Trzeba je odrzucić przy rozpatrywaniu teorii dotyczących działalności i dochodów przedsiębiorcy integralnego. Jak już wiemy, rozważny wybór oraz stały nadzór nad projektem inwestycyjnym wymaga pewnej ilości energii i wysiłku zarówno intelektualnego, jak i fizycznego. Tej wyjątkowej „pracy”, która może być bardzo skomplikowana, nie da się rozdzielić od prawa własności danego dobra, a zatem nie można jej zlecić innym pracownikom. Co więcej, wlicza się w nią także koszt alternatywny.

Mises z pewnością odnosił się do funkcji właściciela wykonywanej przez przedsiębiorcę integralnego, ostrzegając: „Nie wolno mylić zysku i straty przedsiębiorcy z innymi czynnikami wpływającymi na dochody przedsiębiorcy”. Ostrzegał także: „Nie wolno mylić różnych funkcji, które splatają się w prowadzeniu firmy”[39]. Mises dokonał także rozróżnienia między tym co nazywał „specyficznym zyskiem przedsiębiorcy” a „quasi-wynagrodzeniem”, zarabianymi przez przedsiębiorcę. Ten drugi termin odnosi się do tej części zysku inwestycyjnego netto, którą przypisuje się zdolnościom technicznym i organizacyjnym przedsiębiorcy i może on — w przeciwieństwie do stawki regularnego wynagrodzenia — przyjmować wartość negatywną lub dodatnią. Przykładowo, przedsiębiorca może nie zdawać sobie sprawy, a co za tym idzie nie zabezpieczyć się od nieuniknionego, fizycznego zniszczenia wyników pracy powiązanego z procesem produkcyjnym inwestycji, na którą przeznaczył środki. Może również zatrudnić nieodpowiednie osoby do zarządzania procesem produkcyjnym, w który zainwestował. W obydwu przypadkach przedsiębiorca narażony jest na większe koszty pieniężne niż było to konieczne, a co za tym idzie, następuje adekwatna obniżka jego zysków pieniężnych. Jest to rezultat problemów, których nie był w stanie przewidzieć, a których mógłby uniknąć, gdyby posiadał większą wiedzę techniczną bądź lepiej ocenił wiedzę techniczną innych osób oraz gdyby jego zdolności były większe niż w rzeczywistości. I odwrotnie, przedsiębiorca mógłby uzyskać większy zarobek netto, gdyby posiadał większą wiedzę technologiczną bądź inną „rentę różnicową”, pozyskaną dzięki wiedzy o bardziej wydajnych czynnikach produkcji i znajomości ich najbardziej efektywnego zastosowania.

Stawki quasi-wynagrodzenia zależą od cech osobistych przedsiębiorcy-właściciela i można je nie tylko oddzielić analitycznie od czystego zysku przedsiębiorczego, ale między tymi dwiema formami zysku nawet może istnieć odwrotna zależność. Mises podkreśla, że porażka technologiczna w procesie produkcyjnym, wpływająca na oczekiwany produkt fizyczny „nie ma wpływu na specyficzny zysk lub stratę”. Mises następująco tłumaczy przyczynę takiego stanu rzeczy:

[S]pecyficzne zyski i straty przedsiębiorcy nie są związane z ilością fizycznego produktu, lecz zależą od dostosowania produktu do najpilniejszych potrzeb konsumentów. Mają one związek z tym, do jakiego stopnia trafne lub nietrafne były przewidywania przedsiębiorcy dotyczące przyszłego — z konieczności niepewnego — stanu rynku.[40]

Innymi słowy, na wąsko rozumianą funkcję przedsiębiorczą składa się mierzenie się z niepewnością oraz przewidywanie i szacowanie przyszłych warunków panujących na rynku. Natomiast nie ma żadnej nieunikalnej niepewności w szacowaniu (fizycznego) wyniku pracy procesu produkcyjnego, ocenie fizycznej produktywności personelu technicznego i różnie używanych środków produkcji, ocenie i wyborze menadżerów czy projektowaniu wydajnej organizacji. Wszystkie te czynności są zależnie od konkretnej (względnej) wiedzy przedsiębiorcy bądź jego ignorancji, od jego umiejętności i niekompetencji, przenikliwości i jej braku w stosunku do prawdziwych ludzi, rzeczy i praw natury. Reasumując, różni przedsiębiorcy, posiadający taki sam kapitał i taki sam dostęp do takiej samej ilości i rodzajów czynników produkcji, patrzący na przyszły rozwój rynku w bardzo podobny sposób, mogą uzyskać różną ilość produktu na jednostkę poniesionych kosztów.

Według Misesa pomimo tego, że funkcje radzenia sobie z niepewnością i posiadania własności można od siebie oddzielić analitycznie, a przychody wynikające z każdej z nich są od siebie niezależne, na rzeczywistym rynku prezentują się jako jednolita suma, od której zależy los przedsiębiorcy integralnego:

Przedsiębiorcy, którzy nie potrafią zapewnić swojemu przedsiębiorstwu technicznej wydajności na odpowiednim poziomie lub tacy, których ignorancja w sprawach dotyczących techniki powoduje błędną kalkulację kosztów, są wypierani z rynku, podobnie jak są eliminowani z niego przedsiębiorcy nie dość sprawnie wykonujący zadania związane ze specyficzną funkcją przedsiębiorcy. Może się zdarzyć, że przedsiębiorca będzie tak dobrze pełnił specyficzną funkcję przedsiębiorcy, że skompensuje straty wynikające z jego nieudolności w sferze technicznej. Może się również zdarzyć, że przedsiębiorcy uda się zrównoważyć straty powstałe w związku z brakiem specyficznych umiejętności przedsiębiorcy dzięki znakomitym umiejętnościom technicznym lub rencie różniczkowej będącej rezultatem większej produktywności stosowanych przez niego czynników produkcji.[41]

Nie chcąc nadać funkcji własności roli drugorzędnej bądź powierzchownej, Mises utrzymywał, że cechą odróżniającą przedsiębiorcę od menadżera jest posiadanie kapitału. Na przykład:

Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby społeczeństwo powierzyło troskę o jak najlepsze wykorzystanie dóbr kapitałowych ich właścicielom. Kiedy owi właściciele realizują określone przedsięwzięcia, ryzykują swoim majątkiem i pozycją społeczną. Zależy im na powodzeniu tych działań jeszcze bardziej niż ogółowi społeczeństwa. […] Gdy zaś menedżer ma całkowicie wolną rękę, powstaje zgoła odmienna sytuacja. Jego spekulacje wiążą się z ryzykowaniem cudzych pieniędzy. Patrzy na rzeczywistość z innej perspektywy niż ktoś, kto odpowiada za straty.[42]

Mises stwierdził nawet, że: „Dobrze prosperująca korporacja nigdy nie jest całkowicie kontrolowana przez zatrudnionych menedżerów. […] Swoich wspaniałych osiągnięć spółki akcyjne nie zawdzięczają pobierającej pensje oligarchii menedżerów. Autorami owych sukcesów byli właściciele istotnej części lub większości ich akcji”[43].

U źródła krytyki Misesa w stosunku do „socjalizmu rynkowego” leży to, że uznaje on, iż nie da się oddzielić funkcji własności od przedsiębiorcy. To właśnie niezrozumienie tej funkcji przez zwolenników socjalizmu rynkowego doprowadziło ich do całkowicie niepoprawnej interpretacji fundamentalnej natury ekonomii kapitalistycznej, którą usilnie starali się zastąpić inną. Bez przywilejów i obowiązków wynikających z posiadania własności, socjalistyczni menadżerowie nie są w stanie rozwiązać problemu kalkulacji. To samo tyczy się osób odpowiedzialnych za planowanie gospodarcze. Po przedstawieniu żywego opisu centralnej roli właścicieli kapitału przedsiębiorczego w gospodarce rynkowej, Mises podsumowuje:

Nasz problem [kalkulacji ekonomicznej] nie dotyczy działań menedżerskich, lecz alokacji kapitału do różnych branż przemysłu. […] Ci, którzy mylą przedsiębiorczość z zarządzaniem, nie chcą widzieć problemu ekonomicznego. […] Ci, którzy proponowali utworzenie quasi-rynku w systemie socjalistycznym, nigdy nie mieli zamiaru zachowywać giełdy papierów wartościowych, giełdy towarowej, obrotu kontraktami terminowymi, banków i kredytodawców jako quasi-instytucji. Nie można bawić się w spekulacje i inwestycje. Spekulanci i inwestorzy ryzykują własnym majątkiem, rzucają na szalę własny los, co sprawia, że zachowują się odpowiedzialnie w stosunku do konsumentów, najwyższych zwierzchników gospodarki kapitalistycznej. Zwalniając ich z tej odpowiedzialności, odbiera się im coś, co stanowi ich istotę. Przestają być przedsiębiorcami, stając się grupą ludzi, którym zarządca powierzył wykonanie swojego głównego zadania, jakim jest sprawowanie naczelnego kierowania wszystkimi sprawami. […] Wtedy właściwie […] oni stają się prawdziwymi zarządcami i muszą zmierzyć się z tym samym problemem, którego nie potrafił rozwiązać nominalny zarządca, to znaczy z problemem kalkulacji.[44]

Ta krytyka rynku socjalistycznego wyjaśnia dlaczego Mises tak ostro ostrzega przez myleniem konstrukcji myślowej przedsiębiorcy w czystej postaci nieposiadającego własności z rzeczywistym przedsiębiorcą, który posiada i kontroluje czynniki produkcji.

Murray N. Rothbard

Pomimo iż wywód Misesa stanowił ogromny krok w kierunku zrozumienia funkcji własności przedsiębiorcy, zabrakło w nim odróżnienia jej od funkcji pracy menadżerskiej, którą przedsiębiorca wykonuje we własnej firmie. Użył on mglistego terminu „quasi-wynagrodzenie”, aby określić wynagrodzenie wynikające z tej funkcji. Wprowadził jeszcze większe zamieszanie przyrównując „wyższe wynagrodzenie” do quasi-wynagrodzenia: „Przedsiębiorca sprawniejszy pod względem technicznym uzyskuje większe wynagrodzenie lub quasi-wynagrodzenie z tytułu pracy niż przedsiębiorca mniej sprawny […]”[45]. Może to właśnie ta nietypowa dla Misesa niejasność wyjaśnia, dlaczego Rothbard całkowicie zignorował wkład mentora w tę kwestię i kierował się założeniami Böhm-Bawerka. Rothbard zacytował część jego stwierdzenia, które przytoczono już w tej pracy, traktując je jako „jedno z tych bardzo twórczych, jednak zaniedbanych”. Nie używał też zaproponowanego przez Misesa terminu „przedsiębiorcy-organizatora”, zamiast niego stosując określenie „przedsiębiorca-kapitalista”, używane w pracach Böhm-Bawerka, dla którego „przedsiębiorca jest oczywiście kapitalistą i nie ma możliwości ich rozdzielenia [funkcji kapitalisty i przedsiębiorcy]”[46].

Rothbard rozpoczyna swoją dyskusję od skupienia na właścicielach biznesu, którzy muszą wykonywać dwie funkcje: (1) przedsiębiorców, czyli „funkcję podejmowania decyzji w warunkach niepewności w zmieniającym się świecie”, (2) kapitalistów, a więc „tych kierujących teraźniejsze fundusze do właścicieli czynników pracy oraz ziemi i zarabiających na tym procent”. Właściciele biznesu mogą również pełnić trzecią funkcję, menadżerską, za którą „uzyskują implikowaną płacę za pełnienie funkcji zarządczej, gdyż wykonują pracę, którą mogliby również wykonać zatrudnieni przez nich pracownicy”. Rothbard następnie zadaje kluczowe pytanie: „Czy biznesmeni-właściciele wykonują jeszcze jakąś funkcję, którą wykonywaliby też w gospodarce działającej jednostajnie, wykraczającą poza dostarczanie funduszy do tworzenia kapitału i ewentualną pracę zarządczą?”[47].

W celu udzielenia odpowiedzi na to pytanie Rothbard definiuje „funkcję decyzyjną lub funkcję właścicielską”. Wykracza ona poza funkcję dostarczania środków kapitałowych i można ją oddzielić od pracy menadżerskiej. Oznacza ona „ostateczną odpowiedzialność za produkcję i kontrolę nad nią” i zarządzanie produktem, który jest własnością przedsiębiorcy-kapitalisty dopóki nie zostanie sprzedany na rynku. Funkcji tej nie można oddelegować podwładnym, ponieważ w jej skład wchodzi odpowiedzialność za „ostateczne decyzje dotyczące jego własności i wybieranie najważniejszych menedżerów”[48].

Następnie Rothbard analizuje teoretyczne implikacje funkcji decyzyjnej. Jako że do tej funkcji należy szukanie i zatrudnianie menadżerów z kompetencjami oraz decydowanie, w który proces produkcyjny zainwestować, tak aby odpowiadał własnej wiedzy i umiejętnościom, to musi ona istnieć w gospodarce funkcjonującej jednostajnie. Na przykład kiedy Ray Kroc w wieku 52 lat założył restaurację McDonald miał 30-letnie szerokie, praktyczne doświadczenie w przemyśle, który zrewolucjonizował, jako że przez ten czas sprzedawał maszyny do robienia milk shake’ów w USA. Podobnie Sam Walton, który od 1940 roku pracował w wielu sklepach detalicznych, a w roku 1962 otworzył Wal-Marta i zrewolucjonizował rynek. Jak stwierdził sam Walton: „Nie zaczynałem jako bankier czy inwestor, nie robiłem nic poza obsługą klientów”[49].

Funkcja decyzyjna jest specyficzna dla każdej firmy i nosi znamiona jej egzekutora. Tak więc nie zarabia on „implikowanej wypłaty”, bo czynnik podejmowania decyzji nie może zostać zatrudniony, a co za tym idzie, nie istnieje rynkowa stawka, która pozwoliłby na wyliczenie kosztu alternatywnego. Raczej zyskuje „rentę z tytułu zdolności decyzyjnej”, która często równa się zdyskontowanej wartości produktu krańcowego tego czynnika lub „wkładowi w przychody firmy”[50]. Biorąc pod uwagę, że podejmowanie decyzji jest zdolnością idiosynkratyczną i nie sposób jej oddzielić od intelektu jednostki, różni się ona w zależności do osoby i generuje różne dochody, które nie mają tendencji równowagowej. Według Rothbarda „ta różnica wyjaśnia występowanie podziału na firmy «wysokokosztowe» i «niskokosztowe» w każdej branży i wskazuje, że różnice w wydajności firm nie są tylko funkcją efemerycznej niepewności, lecz istniałyby także w gospodarce działającej jednostajnie”[51]. Inaczej jest z punktu widzenia Misesa, który opisuje quasi-wynagrodzenie właściciela jako rentę różnicową Ricarda i nie określa, czy charakteryzuje je równowaga, czy nie. Rothbard uważa, że renta decyzyjna jest dokładnie określona (chociaż jej wysokość zależy od danej firmy) i istnieje w gospodarce funkcjonującej jednostajnie[52]. A więc nawet firmy marginalne, czyli wysokokosztowe, w danym sektorze przynosiłyby dodatnią rentę decyzyjną ich właścicielowi. Gdyby tak nie było, właściciel firmy:

[…] wykonywałby pewne funkcje — ponoszenie odpowiedzialności za ostateczne decyzje dotyczące jego własności i wybieranie najważniejszych menedżerów — nie otrzymując za to wynagrodzenia. […] wtedy właściciel nie będzie miał powodu, by dalej wykonywać te funkcje. Nie będzie chciał uzyskiwać fizycznie ujemnego wynagrodzenia, gdyż kontynuując prowadzenie działalności gospodarczej, wydatkowałby swoją energię, nie uzyskując nic w zamian.[53]

Przełom, który dokonuje Rothbard, polega starannym rozróżnieniu i analizie funkcji i dochodu właściciela firmy jako osoby podejmującej ostateczne decyzje i zarządcy swojej własności od jego funkcji i dochodu jako kapitalisty i przedsiębiorcy radzącego sobie z niepewnością na rynku.

Wnioski

Celem tej pracy było przedstawienie bardziej realistycznej analizy roli przedsiębiorcy w kształtowaniu i prowadzeniu procesów rynkowych niż ta funkcjonująca obecnie w ekonomii austriackiej. W tym celu przeanalizowaliśmy wkład badaczy wczesnej tradycji austriackiej, który pozwolił nam na utworzenie koncepcji przedsiębiorcy integralnego pełniącego trzy prakseologicznie nierozdzielne (nawet w teorii) funkcje. A więc jeśli ktoś ma zmagać się z istnieniem niepewności w wąskim rozumieniu przedsiębiorcy, musi przyjąć na siebie obciążenie spowodowane prawdopodobnymi stratami, a także musi być kapitalistą, inwestującym swoje fundusze w kupno czynników produkcji przed sprzedaniem produktu na rynku. Skoro jednak czynniki produkcji, proces produkcji i produkty pośrednie nie są jednolite, zainwestowany kapitał jest częścią unikatowej, konkretnej struktury konkretnego dobra, albo własności, której tworzenie następuje w danym przedziale czasowym, mając na celu maksymalne zwiększenie dochodu z produktu końcowego. Tak więc przedsiębiorca-kapitalista musi również działać jako właściciel, który stale podejmuje decyzje dotyczące nadzoru jego własności. Biorąc pod uwagę oczywiste limity kompetencji, zdolności, czasu i wiedzy konkretnego właściciela, te decyzje muszą uwzględniać zatrudnianie godnych zaufania, kompetentnych menadżerów oraz wybór procesów produkcji, które zależą od technicznych zdolności przedsiębiorcy-właściciela.

Taka integracja funkcji posiadania z funkcją kapitalisty i zmagania się z  niepewnością rzuca nowe światło na naturę i organizację przedsiębiorstwa oraz pozwala na nie spojrzeć z innej perspektywy. Firma zdaje się przedstawiać osobowość właściciela wraz z całym bagażem jego umiejętności poznawczych i charakteru. Każda organizacja jest ukształtowana pod wypływem unikalnych zdolności do podejmowania decyzji przez właściciela i jest tworem dynamicznym, zmieniającym się w wyniku decyzji przedsiębiorcy. Organizacja firmy jest też źródłem renty integralnego przedsiębiorcy. Zastosowanie przedstawionych w pracy spostrzeżeń powinno prowadzić do znacznie bogatszej teorii organizacji firmy.

Bibliografia

E. von Bohm-Bawerk, Kapitał i zysk z kapitału, Tom I, Kraków: Gebethner i Wolff, 1924.

E. von Bohm-Bawerk, Kapitał i zysk z kapitału, Tom II, Kraków: Gebethner i Wolff, 1925.

J. Clark, Essentials of Economic Theory: As Applied to Modern Problems of Industry and Public Policy, New York: Macmillan, 1918.

F. Fetter, Economic Principles, New York: Century, 1915.

F. Fetter, Capital, Interest, and Rent: Essays in the Theory of Distribution, M. Rothbard (red.),Kansas City, Mo.: Sheed Andrews and McMeel, 1977.

P. Greaves. Review of Competition and Entrepreneurship by Israel M. Kirzner, „Werifrei: A Review of Praxeological Science” 1974, vol. 1, ss. 17-20.

D. Gross, Forbes Greatest Business Stories of All Time, New York: Wiley & Sons, 1996.

H. Hazlitt, Review of Competition and Entrepreneurship by Israel M. Kirzner „The Freeman” 1974, vol. 24 (December), ss. 756-60. Dostępne: http://www.fee.org/pdf/the-freeman/issues/december%20 1974.pdf.

J. High, Alertness and Judgment: Comment on Kirzner, w: Method, Process, and Austrian Economics: Essays in Honor of Ludwig von Mises, I. Kirzner (red.), Lexington, Mass.: D. C., 1982.

R. Harrod, The Theory of Profit w: Economic Essays, R. Harrod, New York: Harcourt, Brace & Company, 1952.

I. Kirzner, Konkurencja i przedsiębiorczość, Warszawa: Fijorr Publishing, 2010.

I. Kirzner, Equilibrium Versus Market Process w: The Foundations of Modern Austrian Economics, E. Dolan (red.), Kansas City, Mo.: Sheed & Ward, 1976, ss. 115-25.

I, Kirzner, Uncertainty, Discovery, and Human Action: A Study of the Entrepreneurial Profile in the Misesian System w: Discovery and the Capitalist Process, I. Kirzner (red.), Chicago: University of Chicago Press, 1985, ss. 40-67.

L. Lachmann, On the Central Concept of Austrian Economics: Market Process w: The Foundations of Modern Austrian Economics, E. Dolan (red.), Kansas City, Mo.: Sheed & Ward, 1976, ss. 126-32.

L. Lachmann, On the Recent Controversy Concerning Equilibration, „Austrian Economics Newsletter” 1979, vol. 2: 6-7. Dostępne: http://www.mises.org/journals/aen/aen2_2_l.asp.

S. Littlechild, Equilibrium and the Market Process w: Method, Process, and Austrian Economics: Essays in Honor of Ludwig von Mises, I. Kirzner (red.), Lexington, Mass.: D. C, 1982, ss. 85-102.

C. Menger, Zasady ekonomii, Warszawa: Fijorr Publishing, 2013.

L. von Mises, Ludzkie działanie: traktat o ekonomii, Fundacja Instytut Ludwiga von Misesa, 2007.

G. O’Driscoll, 1977 Spontaneous Order and the Coordination of Economic Activities, „Journal of Libertarian Studies: An Interdisciplinary Review” 1977, vol. 1: 137-51.

G. O’Driscoll, M. Rizo, The Economics of Time and Ignorance, New York: Basil Blackwell, 1985.

M. Rothbard, Review of Competition and Entrepreneurship by Israel M. Kirzner, „Journal of Economic Literature” 1974, vol. 12: 902-04.

M. Rothbard, Professor Kirzner on Entrepreneurship w: The Logic of Action Two: Applications and Criticism from the Austrian School, M. Rothbard (red.), Lyme, N.H.: Edward Elgar Publishing, 1985, ss. 245-53.

M. Rothbard, 2017, Ekonomia wolnego rynku, tom II, Warszawa: Fijorr Publishing, Instytut Edukacji Ekonomicznej im. Ludwiga von Misesa.

J. Salerno, „Mises’s Favorite Anglo-American Economists”, Mises.org Daily Articles 2006, October 6. Dostępne: http://www.mises.org/story/2345.

G. Selgin, Praxeology and Understanding: An Analysis of the Controversy in Austrian Economics, „Review of Austrian Economics” 1987, vol. 2: 19-58. Dostępne: http://www.mises.org/journals/rae/ pdf/rae2_1_2.pdf.

G. Selgin, Praxeology and Understanding: An Analysis of the Controversy in Austrian Economics (przedmowa), Auburn, Ala.: Ludwig von Mises Institute, ss. 5-7, 1990.

L. White, „Entrepreneurship, Imagination and the Question of Equilibration”, wykład zaprezentowany podczas Austrian Economics Seminar na New York University, 1976.

L. White, The Austrian School and Spontaneous Order: Comment on O’Driscoll, „Austrian Economics Newsletter” 1979a, vol. 2 (Spring): 6-7. Dostępne: http://www.mises.org/joumals/aen/aen2_1_1.asp.

L. White, On the Recent Controversy Concerning Equilibration, „Austrian Economics Newsletter” 1979b, vol. 2 (Fall): 6-7. Dostępne: http://www.mises.org/joumals/aen/aen2_2_l.asp.

L. White, Mises, Hayek, Hahn, and the Market Process: Comment on Littlechild w: Method, Process, and Austrian Economics: Essays in Honor of Ludwig von Mises, I. Kirzner (red.), Lexington, Mass.: D. C., 1982, ss. 103-110.

 

 

[1] I. Kirzner, Konkurencja i przedsiębiorczość, Warszawa: Fijorr Publishing, 2010, s. 52.

[2] P. Greaves. Review of Competition and Entrepreneurship by Israel M. Kirzner, „Werifrei: A Review of Praxeological Science” 1974, vol. 1, s. 18.

[3] H. Hazlitt, Review of Competition and Entrepreneurship by Israel M. Kirzner „The Freeman” 1974, vol.24 (December), s. 758.

[4] M. Rothbard, Review of Competition and Entrepreneurship by Israel M. Kirzner, „Journal of Economic Literature” 1974, vol. 12, s. 903.

[5] Jak na ironię Kirzner (1976) i Lachmann (1976) przedstawili swoje znacznie różniące się poglądy w umieszczonych obok siebie rozdziałach w celu porównania w książce pod tytułem The Foundations of Modern Austrian Economics.

[6] George Selgin oświadczył, iż jego udział „był odpowiedzią na pozornie nierozstrzygalną debatę”, w której „epistemologiczne poglądy Ludwiga von Misesa nie były wystarczająco doceniane przez żadną ze stron”.

[7] Widoczne jest to w np. O’Driscoll (1977), O’Driscoll i Rizzo (1985: 71-91), White (1976, 1979a, 1979b, 1982), Lachmann (1979) i Littlechild (1982). Najbardziej pouczający wkład w tę debatę miał Selgin (1987).

[8] Kirzner (1985) nawiązywał do ostrej krytyki jego wyobrażenia przedsiębiorcy, wysnutej przez Hazlitta, Rothbarda i Higha. Zrobił to jednak w sposób sugerujący, że ich główna myśl skupiała się na fakcie, iż prawdziwy przedsiębiorca nie ponosi obciążenia z tytułu zysków i strat. Jednakże, jak zostało wnikliwie opisane przez Higha (1982), zasadniczą kwestią jest własność: „czy istnieje sens spekulowania odnośnie strat przedsiębiorcy, skoro jest on całkowicie odcięty od własności? Czy straty dotykają przedsiębiorcę, czy właściciela środków?”

[9] I. Kirzner, Konkurencja i przedsiębiorczość, Warszawa: Fijorr Publishing, 2010, s. 85.

[10] M. Rothbard, Professor Kirzner on Entrepreneurship w: The Logic of Action Two: Applications and Criticism from the Austrian School, M. Rothbard (red.), Lyme, N.H.: Edward Elgar Publishing, 1985, s. 249.

[11] L. von Mises, Ludzkie działanie: traktat o ekonomii, Fundacja Instytut Ludwiga von Misesa, 2007, s. 254.

[12] Trzeba jednak zauważyć, że w wypadku właścicieli wskaźników i konsumentów, zyski i straty przedsiębiorcze są bezpośrednio i całkowicie mentalne, a nie pieniężne. Na przykład pracownik, który przyjmie gorzej płatną pracę, chociaż lepiej płatna z taką samą charakterystyką niepieniężną jest dostępna; czy konsument, kupujący przedmioty trwałego użytkowania na kilka dni przed znaczną obniżką cen. Żaden z nich nie stracił wcześniej zainwestowanego kapitału. Ich strata przyjmuje formę zysku mentalnego, który odnieśliby w wypadku większego wynagrodzenia czy odłożenia zakupów na parę dni później. Chociaż te starty z pewnością mogą być (częściowo) wyrażone jako pieniężne obciążenie, nie mogą być traktowane jako prawdziwe umniejszenie kapitału.

[13] L. von Mises, Ludzkie działanie: traktat o ekonomii, Fundacja Instytut Ludwiga von Misesa, 2007, s. 254.

[14] Ibidem.

[15] Ibidem, s. 255.

[16] Ibidem, s. 256.

[17] Ibidem, s 256.

[18] Ibidem, s. 333.

[19] Ibidem, s. 117.

[20] Ibidem, s. 395.

[21] Ibidem, s. 256.

[22] C. Menger, Zasady ekonomii, Warszawa: Fijorr Publishing, 2013, ss. 68-71, 90-91.

[23] Ibidem, s. 160.

[24] Ibidem, s. 75.

[25] E. von Bohm-Bawerk, Kapitał i zysk z kapitału, Tom I, Kraków: Gebethner i Wolff, 1924, s. 8.

[26] Trzeba zauważyć, iż Böhm-Bawerk nie zaniechał całkowicie kwestii zysku przedsiębiorczego, ani nie ujął go pod funkcję własności. Opisał go bardziej jako produkt „nieskończonej liczby […] przeszkód cząstkowych, które hamują natychmiastowe dostosowanie się struktury produkcji do niekończących się zmian nękających gospodarkę. Powstałe na ich skutek złe dostosowania „są niewyczerpalnym źródłem, z którego nieustannie wypływają zarówno zysk przedsiębiorczy, jak i straty”.

[27] Clark był pierwszym, który sztywno określił urządzenie analityczne dystrybucji funkcjonalnej oraz pojęcie „stanu równowagi”, metodę izolacji i kolejnej analizy zmian ekonomicznych przy użyciu „praw spoczynku”. Mises przejął te koncepcje i nadał im kluczową rolę w prakseologicznej teorii ekonomii, nazywając je „konstrukcjami myślowymi”, np. „gospodarka jednostajnie funkcjonująca” i „końcowy stan spoczynku” (Salerno 2006).

[28] J. Clark, Essentials of Economic Theory: As Applied to Modern Problems of Industry and Public Policy, New York: Macmillan, 1918, ss. 119-120.

[29] Ibidem, s. 122.

[30] Ibidem, s. 126.

[31] Ibidem, s. 123-124.

[32] Ibidem, s. 154, 157.

[33] F. Fetter, Economic Principles, New York: Century, 1915, ss. 345-346.

[34] Ibidem, ss. 346-347.

[35] Ibidem, s. 346.

[36] Ibidem, ss. 349-351.

[37] Ibidem, ss. 347-348.

[38] Ibidem, s. 349.

[39] L. von Mises, Ludzkie działanie: traktat o ekonomii, Fundacja Instytut Ludwiga von Misesa, 2007, s. 290.

[40] Ibidem, s. 290.

[41] Ibidem, ss. 289-290.

[42] Ibidem, s. 303.

[43] Rzeczywiście Mises przypisywał „powstanie wszechpotężnej klasy menadżerskiej” i związanej z nią biurokracji już istniejących firm polityce interwencjonistycznej, a zwłaszcza podatkom konfiskacyjnym od przychodów, które zapobiegały tworzeniu się kapitałów nowych przedsiębiorców-kapitalistów. Clark również argumentował, że „nawet w największych korporacjach” menadżerowie powinni być właścicielami części kapitału i otrzymywać część dochodów. Ograniczenie władzy kapitalisty-akcjonariusza i przedsiębiorcy i zastąpienie ich przez „zatrudnionego człowieka” na „kontrolującej pozycji”, co spowodowane jest rozwojem korporacji, prowadzi do „zmniejszenia przychodów”.

[44] Ibidem, ss. 703-705.

[45] Ibidem, s. 290.

[46] Wydaje się, że na opinię Rothbarda wpłynął również nieco zaniedbywany, prowokujący esej o teorii zysku autorstwa Roya F. Harroda (1952).

[47] M. Rothbard, Ekonomia wolnego rynku, tom II, Warszawa: Fijorr Publishing, 2007, s. 346.

[48] Ibidem, s. 346.

[49] D. Gross, Forbes Greatest Business Stories of All Time, New York: Wiley & Sons, 1996, ss. 177-181, 268-273.

[50] M. Rothbard, Ekonomia wolnego rynku, tom II, Warszawa: Fijorr Publishing, 2007, s. 347.

[51] Ibidem.

[52] Mises w rzeczywistości napomina, że funkcja własności nie ma prawa bytu w gospodarce funkcjonującej jednostajnie. Odnosząc się do sprzeczności powiązanych z doprowadzenia konstrukcji gospodarki funkcjonującej jednostajnie do jej logicznych wniosków, Mises stwierdził: „z wyobrażenia gospodarki rynkowej nie da się usunąć przedsiębiorcy. Różne komplementarne czynniki produkcji nie spotykają się spontanicznie. Połączyć je musi celowy wysiłek ludzi dążących do określonych celów i powodowanych chęcią zwiększenia swego zadowolenia”. Z pewnością jednak, jak udowodnił Rothbard, te „celowe wysiłki” w celu zorganizowana czynników produkcji byłyby obecne w gospodarce funkcjonującej jednostajnie, ponieważ są niezbędnym elementem inwestycji kapitalistycznej i pozwalają na zarobek, który zwiększa poziom satysfakcji kapitalisty-właściciela.

[53] Ibidem, ss. 348-349.

Ilustracja: Adobe Stock

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Joseph Salerno

Joseph Salerno jest profesorem na Pace University w Nowym Jorku.

Pozostałe wpisy autora:

Komentarz “Salerno: Przedsiębiorca – prawda i wyobrażenie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wolność nie obroni się sama
KRS: 0000174572
 
KRS: 0000174572