Sieroń: Polski (Nie)Ład, czyli błędna wizja rozwoju

20 maja 2021 Inwestycje państwowe komentarze: 5

Autor: Arkadiusz Sieroń 
Wersja PDF

  • Rząd Zjednoczonej Prawicy przedstawił program Polskiego Ładu.
  • Jest w nim mnóstwo propozycji, ale większość jest ogólnikowa i bez projektów ustaw nie nadaje się do rzeczowej analizy.
  • Jest kilka pozytywnych propozycji, jak podwyżka kwoty wolnej od podatku i drugiego progu podatku PIT.
  • Niemniej, jest też wiele negatywnych pomysłów, takich jak wzrost realnej składki zdrowotnej, dopłaty do kredytów mieszkaniowych czy dalsze oskładkowanie umów cywilnoprawnych.
  • Podstawowy problem z Polskim Ładem dotyczy nie konkretnych propozycji, ale jego ogólnego charakteru. Kontynuuje on bowiem model gospodarczy oparty na konsumpcji i redystrybucji dochodu. Rozszerza państwo socjalne i przypisuje państwu decydującą rolę w inwestycjach i wzroście gospodarczym.
  • Uderza również to, czego w raporcie nie ma — nie ma planu redukcji wydatków i uzdrowienia finansów publicznych czy planu wzrostu inwestycji prywatnych poprzez redukcję regulacji i reżimowej niepewności.

Wstęp

Przeczytałem uważnie program Polskiego Ładu. Cóż mogę o nim powiedzieć? Jest niezwykle atrakcyjny… pod względem graficznym. Zawiera też wiele intrygujących pomysłów, jednak większość z nich stanowi ogólniki, które trudno w sensowny sposób analizować.

Trzeba przyznać, że pośród bardziej szczegółowych propozycji znajdują się również te sensowne, jak np. podwyższenie kwoty wolnej od podatku oraz podwyższenie drugiego progu podatkowego. Instytut Misesa od dawna argumentuje, że obniżka podatków jest dużo lepszym sposobem na zwiększanie dochodów rozporządzalnych ludności niż kolejne programy socjalne. Zwłaszcza że kwota wolna od podatku jest w Polsce relatywnie niska na tle innych krajów, a drugi próg podatkowy zawieszony został na względnie niskim poziomie, i dodatkowo nie był podwyższany (korygowany nawet o inflację) od wielu lat.

Niestety mimo tych pozytywów (niektóre inne pomysły też wydają się ciekawe, ale są ogólnikowe) Polski Ład proponuje wiele szkodliwych rozwiązań społeczno-gospodarczych, przede wszystkim wzrost danin publicznych w formie liniowej składki zdrowotnej dla wszystkich bez możliwości odliczenia od podatku. Koncepcję tę wkrótce przeanalizuje szczegółowo Łukasz Jasiński w swoim tekście. W tym komentarzu pochylam się bardziej nad problemami z ogólną wizją stojącą za Polskim Ładem.

1. Po pierwsze, punkt wyjścia tego programu jest wątpliwy. W założeniu bowiem Polski Ład to „plan gospodarczej odbudowy” i „odpowiedź na największy kryzys w naszej powojennej historii”:

Chcemy jak najszybciej odbudować się po pandemicznych stratach i powrócić na tory rozwoju, którymi podążaliśmy 2-3 lata temu.

Jednak wielki plan odbudowy nie jest potrzebny, bo gospodarka i tak ma odbić istotnie w tym roku, osiągając poziom sprzed pandemii. Wydaje się zatem, że pandemia jest pretekstem do kolejnych interwencji państwa w gospodarkę.

2. Rzeczywiście, i po drugie, Polski Ład kontynuuje interwencjonistyczny program rządu. To państwo ma w niepewnym czasie „wyjść z inicjatywą i wziąć na siebie odpowiedzialność”. Osiągnąć ma to głównie poprzez wielkie projekty infrastrukturalne, gdyż „w czasie kryzysu państwo musi wziąć na siebie rolę głównego inwestora”. Jak czytamy w planie:

Via Carpatia, Via Baltica, Rail Baltica, rozbudowa Portu Gdańskiego, przekop Mierzei Wiślanej — to tylko wybrane projekty strategiczne, których realizacja po kryzysie pandemicznym stanie się kołem zamachowym gospodarki, dającym nowy impuls rozwojowy. Pomogą utrzymać miejsca pracy i złagodzić skutki dekoniunktury wywołanej przez pandemię.

Widać tutaj wyraźnie fascynację amerykańskim Nowym Ładem z jego wielkimi projektami. Niestety, naśladownictwo nie jest tutaj zbyt rozsądne, gdyż Nowy Ład był fatalnym programem gospodarczym, który przedłużył Wielki Kryzys.

Analiza ekonomiczna wykazuje, że projekty infrastrukturalne, choć mogą być korzystne w długim terminie, nie pomagają stymulować gospodarki w krótkim terminie ani nie zwiększają istotnie zatrudnienia. Jak pokazuje Valerie Romey w swoim niedawnym artykule naukowym, „wydatki na mosty, autostrady i infrastrukturę drogową, sugerują, że wydatki te prowadzą do braku zmian lub nawet spadku zatrudnienia w ciągu pierwszych kilku lat”.

Wynika to zapewne z tego, że mamy obecnie lata 20. XXI wieku i projekty infrastrukturalne są w dużo większym stopniu kapitałochłonne niż w latach 30. XX wieku. W polskim sektorze budowniczym pracuje niecały milion osób na wszystkich 16,1 mln pracujących, z czego zapewne większość przy względnie prostej budowie budynków mieszkalnych itp., a niewielka mniejszość przy zaawansowanych projektach infrastrukturalnych takich jak rozbudowa portu czy przekop Mierzei Wiślanej. Chodzi mi o to, że obecni bezrobotni (pomijając, że stopa bezrobocia jest względnie niska) nie mają prawdopodobnie odpowiednich kwalifikacji do pracy przy tych projektach.

W ogóle wydaje się, że opieranie rozwoju kraju na projektach infrastrukturalnych jest pieśnią przeszłości (albo zabiegiem marketingowym). Mogło to działać, gdy Polska była zniszczona po I, a później po II wojnie światowej i nie była nawet w pełni zelektryfikowana. Jednak obecnie Polska jest krajem rozwiniętym z niezłą infrastrukturą i dalsze tego typu projekty będą mieć ograniczony wpływ. Nie twierdzę, że nie warto rozwijać sieci autostrad i dróg szybkiego ruchu, tylko to za mało w świecie, w którym coraz więcej wartości dodanej ma charakter niematerialny. Trudno też sobie wyobrazić, że budowa lotniska w centrum polski, co do którego sensowności od początku istnieją kontrowersje, stanie się kołem zamachowym gospodarki.

Państwowe projekty charakteryzują się również nieracjonalnością ekonomiczną (rozdmuchanymi kosztami i marnotrawstwem środków ze względu na ograniczone kierowanie się rachunkiem ekonomicznych) oraz podatnością na presję polityczną i korupcję. Do tego dochodzi efekt wypychania oraz konieczność podwyżki podatków lub dalszego wzrostu długu publicznego na sfinansowanie projektów. Wszystko to sprawia, że pozytywne długoterminowe efekty wykazywane w Polskim Ładzie mogą w praktyce być istotnie mniejsze.

3. Po trzecie, Polski Ład kontynuuje błędną wizję rozwoju zawartą w Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju, czyli budowę „polskiego państwa dobrobytu” kierującego się „solidarnością i sprawiedliwością społeczną”. Problem polega na tym, że solidarność i sprawiedliwość społeczną w praktyce rozumie się jako redystrybucję dochodu od przedsiębiorców i klasy średniej (oraz wyższej) do klasy niższej, oraz od wszystkich do rodzin z dziećmi. Z kolei państwo dobrobytu rozumie się nie jako państwo zamożnych obywateli, lecz jako państwo obywateli uzależnionych od transferów socjalnych (państwo socjalne).

Zrozumiałe są aspiracje do osiągnięcia poziomu życia w krajach zachodnich, ale nie można wprowadzać elementów państwa dobrobytu obecnych w nich, będąc na niższym poziomie rozwoju. Dobrobytu nie buduje się poprzez wydatki socjalne napędzające konsumpcję, lecz poprzez stwarzanie odpowiednich warunków pod inwestycje prywatne. Tymczasem o tym Polski Ład niewiele mówi, skupiając się na inwestycjach państwowych oraz na dalszym rozszerzaniu i tak już rozdętego państwa socjalnego. Przykładowo, plan przewiduje wprowadzenie dodatkowego instrumentu finansowego dla rodziców (w wysokości 12 tys. zł na pokrycie kosztów opieki nad drugim dzieckiem pomiędzy 12. a 36. miesiącem życia) mimo że program 500+ nie przyczynił się do zwiększenia dzietności.

4. Po czwarte, Polski Ład proponuje rządowe dopłaty do wkładu własnego na mieszkanie

Przedstawimy program zwiększający dostępność do finansowania własnego mieszkania. Państwo będzie gwarantować do 100 tys. PLN wkładu własnego dla biorących kredyt lub przekaże dofinansowanie w wysokości do 160 tys. PLN dla osób korzystających z mieszkalnictwa społecznego czy też dla rodzin wielodzietnych (w zależności od liczebności rodziny). Będzie też pomagać w spłacie kredytu po urodzeniu się dzieci łącznie do poziomu 100 tys. PLN.

Nie jest jasne, dlaczego państwo ma dopłacać do kredytów i stymulować i tak już rozdmuchaną stronę popytową zamiast spróbować zwiększyć podaż mieszkań poprzez ułatwienie procesu ich budowy. Ani dlaczego państwo zachęca do zadłużania się, propagując niezrównoważony model gospodarczy oparty na długu i niskich stopach procentowych (ma dopłacać do kredytów mieszkaniowych, nie do mieszkań). Dopłaty do kredytów mieszkaniowych może spowodować dalszą presję na trwający wzrost cen nieruchomości.

5. Po piąte, państwo walczy dalej bohatersko z umowami cywilnoprawnymi. Zamiast jednak zmniejszać obciążenia podatkowe związane z umową o pracę (co częściowo robi poprzez podwyżkę kwoty wolnej od podatki, ale z kolei de facto podwyższa składkę zdrowotną), to planuje zwiększyć obciążenia związane z umowami cywilnoprawnymi:

Obok podwyższenia kwoty wolnej od podatku zlikwidujemy również problem umów śmieciowych, które pozbawiają wielu Polaków podstawowych praw, takich jak urlop czy spokojne korzystanie ze zwolnienia lekarskiego. Stabilna, dobrze opłacana i bezpieczna praca to cywilizacyjny standard, który musi stać się udziałem wszystkich Polaków (…) Ograniczymy wykorzystanie umów cywilnoprawnych, m.in. dzięki pełnemu oskładkowaniu umów zlecenia z perspektywą wprowadzenia jednego kontraktu na pracę.

Oczywiście, każdy chciałby mieć „stabilną, dobrze opłacaną i bezpieczną pracę”, ale nie można popełniać „błędu Nirwany” i porównywać umów cywilnoprawnych do ideału. Bo — jak wskazałem w tym komentarzu — najczęściej alternatywą dla umów cywilnoprawnych nie jest stabilna, dobrze opłacana i bezpieczna praca, ale bezrobocie. Na takich umowach pracują głównie młode przeciętnie nisko produktywne osoby, które dopiero zaczynają swoje kariery — pozbawienie ich umów cywilnoprawnych może ograniczyć im możliwości legalnego zarobkowania.

6. Po szóste, ważne jest nie tylko to, co w Polskim Ładzie jest zawarte, ale także to, czego nie ma. A nie ma planu redukcji wydatków oraz zadłużenia państwa. Nie ma także nic o tym, jak rząd planuje sfinansować wszystkie zapowiadane przez siebie programy. Nie ma również tego, jak rząd chce zwiększać stopę inwestycji krajowych inaczej niż poprzez inwestycje publiczne. Niewiele jest o zachęcaniu przedsiębiorców do inwestycji prywatnych, np. niewiele jest o znoszeniu barier regulacyjnych i nie ma niczego o ograniczaniu niepewności regulacyjnej stanowiącej ważną barierę dla inwestycji. Zamiast tego jest wzrost obciążeń fiskalnych dla wielu przedsiębiorców (choć przewidziane są pewne ulgi, np. na automatyzację).

Podsumowanie

Polski Ład rozczarowuje. Choć redukcja obciążeń podatkowych dla najmniej zamożnych osób oraz podwyższenie drugiego progu podatkowego jest godne pochwały, to Polski Ład przewiduje wzrost obciążeń fiskalnych dla samozatrudnionych (składka zdrowotna w wysokości 9 proc. bez odpisu od podatku to wzrost stawki podatkowej z 19 do 28 proc.) oraz dla wszystkich pracujących, którzy zarabiają powyżej ok. 6 tys. brutto miesięcznie (choć teoretycznie rząd ma wprowadzić ulgę dla klasy średniej neutralizującą wpływ większej składki zdrowotnej). Innymi słowy, progi podatkowe ulegają podwyższeniu, ale stawki podatkowe wzrastają o 7,75 podstawy wyliczenia tej składki do 24,75 i 39,75 proc., czyli do bardzo wysokich poziomów.

Co równie ważne, Polski Ład stanowi kontynuację dotychczasowej strategii gospodarczej ukierunkowanej na państwo socjalne i znaczną rolę państwa w gospodarce, które ma się zająć setkami zagadnień wymienianych w prezentacji programu. Ciągle ma dominować model gospodarczy oparty nie na inwestycjach prywatnych, lecz na stymulowaniu konsumpcji i redystrybucji dochodów.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Arkadiusz Sieroń

O Autorze:

Arkadiusz Sieroń

Arkadiusz Sieroń jest doktorem nauk ekonomicznych. Pracuje jako adiunkt w Instytucie Nauk Ekonomicznych na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego. Jest członkiem zarządu Instytutu Edukacji Ekonomicznej im. Ludwiga von Misesa oraz autorem książek Money, Inflation and Business Cycles: The Cantillon Effect and the Economy oraz Monetary Policy after the Great Recession: The Role of Interest Rates, a także autorem kilkudziesięciu publikacji naukowych. Jest stypendystą amerykańskiego The Ludwig von Mises Institute oraz zdobywcą 3. miejsca w The 6th International VERNON SMITH PRIZE for the Advancement of Austrian Economics.

Pozostałe wpisy autora:

5 Komentarze “Sieroń: Polski (Nie)Ład, czyli błędna wizja rozwoju

  1. Koszty tych reform kolejny raz niewspółmiernie poniosą samorządy, co oznacza dalszą centralizację i karanie nie-PiS-owskich regionów (wszak to rząd będzie rozdzielał ewentualne rekompensaty).

    Bawi za to pomysł „misia na miarę rządowych możliwości”, czyli odbudowy Pałacu Saskiego.

  2. Mnie pomysł odbudowy Pałacu Saskiego akurat się podoba, chociaż trochę pachnie Gierkiem (wtedy był Zamek Królewski) i wątpię, żeby został zrealizowany. A koszty, 1 mld to dużo i nie dużo, taki PFN ma budżet 0,5 mld, które idą na jakieś rejsy, jest wiec skąd brać, teoretycznie. Oby nie był z plastiku. W takim Berlinie Zamek Hohenzollernów odbudowano bez żadnego „ładu”.

  3. Gdyby w Polsce nie panował taki idiotyczny centralizm fiskalny, to wtedy władze Warszawy (np. po lokalnym referendum w tej sprawie) mogłyby same podjąć decyzję i sfinansować ten projekt. Tak to działa z większością projektów publicznych w Szwajcarii, gdzie 1/3 budżetu państwa jest wydawana na poziomie gminy, a kolejna 1/3 na poziomie kantonu.

  4. Akurat odnośnie nieskuteczności 500+ można polemizować – wpływ bardzo ciężko zbadać. A jeśli zacząć od czegoś badanie, od tego więc co mamy – stare prognozy GUS – to program jest sukcesem. Prognozy w oparciu o twardą statystykę zakładały niższą liczbę urodzeń niż miała faktycznie miejsce po wprowadzeniu programu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *