Niño: Mit Planu Marshalla wiecznie żywy

4 czerwca 2021 Ekonomia międzynarodowa komentarze: 0

Autor: José Niño
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Przemysław Rapka
Wersja PDF

Niektóre mity w polityce nie chcą umrzeć.

Klasa zarządzająca wciąż przypomina nam, że pomoc zagraniczna jest kluczowa dla wydźwignięcia krajów rozwijających się z biedy. Dzięki magicznej różdżce wydatków publicznych pieniądze są wysyłane krajom rozwijającym się z nadzieją, że dadzą im one impuls do wyrwania z ekonomicznej mielizny. Widzimy to też we własnym kraju, gdy politycy nawołują do wprowadzenia programów redystrybucji majątku, rzekomo w celu „inwestowania” na tych obszarach Ameryki, które są słabe gospodarczo. Z powodu uniwersalistycznego etosu amerykańskiej polityki, krajowa logika redystrybucyjna w nieunikniony sposób jest przenoszona na poziom międzynarodowy.

Mit pomocy zagranicznej jest wciąż żywy wśród polityków, wciąż zapatrzonych w Plan Marshalla — źródło inspiracji dla kolejnych programów pomocy zagranicznej. Plan Marshalla to program pomocy krajom zachodniej Europy po II wojnie światowej. Według powszechnego przekonania szybka odbudowa Europy po zniszczeniach II wojny światowej była w dużej mierze zasługą Planu Marshalla, którego całkowita wartość wyniosła, po przeliczeniu na dolary z 2018 roku, 100 miliardów dolarów.

Wzorując się na programie pomocy dla Europy Zachodniej, politycy regularnie szukają kolejnego regionu, na którym można przeprowadzić eksperyment. W trakcie spotkania grupy G-20 w 2017 roku, prezydent Francji Emmanuel Macron został zapytany o efektywność Planu Marshalla dla Afryki. Macron niespodziewanie wylał na koncept kubeł zimnej wody. Przywódca Francji stwierdził, że „Plan Marshalla był planem odbudowy, planem dla regionu, który już osiągnął pewną równowagę, granice i stabilność. Problemy Afryki są zupełnie inne, znacznie poważniejsze. To problemy cywilizacyjne”. Bezpośrednie stwierdzenie Macrona rozczarowało dziennikarzy, którzy liczyli na wyraz politycznego poparcia idei.

Komentatorzy polityczni nie musieli czekać długo. Gdy były sekretarz instytucji Housing and Urban Development, Julian Castro, ubiegał się o kandydaturę na prezydenta w 2020 roku, jednym z głównych punktów jego programu był Plan Marshalla dla Ameryki Środkowej — regionu nieustannie cierpiącego z powodu problemów politycznych i socioekonomicznych. Według byłego kandydata partii demokratycznej z 2020 roku, Plan Marshalla jest brakującym impulsem dla wydobycia z problemów Ameryki Środkowej.

Podzielę się swoimi wątpliwościami. Już wcześniej stwierdziłem, że pomoc zagraniczna nie jest złotym środkiem na rozwój gospodarczy świata. W rzeczywistości transfery zagraniczne mogą sprzyjać złym zachowaniom i wspierać reżimy, o których wiadomo, że są skorumpowane. Macron miał rację, twierdząc, że wprowadzenie planu Marshalla w Afryce nie zapewni tych samych efektów. Europa już wcześniej była rozwinięta i miała stabilne instytucje, zanim kontynent został zdewastowany przez II wojnę światową. Wystarczyło odbudować infrastrukturę i pozwolić ludziom powrócić do sektora prywatnego, by odtworzyli zasoby, które zostały zniszczone w trakcie II wojny światowej. Mówiąc wprost, Plan Marshalla nie tworzył nowej gospodarki, ale funkcjonował jako plan odbudowy, który miał przywrócić równowagę regionalną sprzed II wojny światowej. Europa już wcześniej posiadała wiedzę i kapitał zakumulowany w trakcie poprzednich dekad, który mógł być wykorzystany po II wojnie światowej, dzięki czemu Europa szybko mogła stanąć na nogi.

Podobnie jak w większości historycznych narracji z XX wieku, tak i w przypadku Planu Marshalla kilka kluczowych punktów jest przemilczanych. Wbrew temu, co twierdzi wielu historyków, Plan Marshalla nie był wyłączną przyczyną powojennego sukcesu gospodarczego Europy. Historyk Tom Woods twierdzi, że to liberalizacja gospodarcza w takich krajach jak Zachodnie Niemcy, w większym stopniu przyczyniła się do solidnego wzrostu gospodarczego niż Plan Marshalla.

Reformy gospodarcze Ludwiga Erharda, ministra gospodarki Niemiec Zachodnich, takie jak zniesienie kontroli cen i racjonowania, doprowadziły do cudu gospodarczego po II wojnie światowej. Pozostałe kraje, jak Austria i Grecja, które otrzymały również dużą pomoc per capita, rozwijały się znacznie gorzej, a ich rozwój przyspieszył dopiero po zakończeniu programu pomocowego. Wbrew temu, co piszą podręczniki akademickie, to zniesienie planowania gospodarczego z okresu wojennego było decydującym czynnikiem odpowiadającym za rozwój państw europejskich po II wojnie światowej, a nie Plan Marshalla.

Biorąc pod uwagę wszystkie czynniki, pomoc zagraniczna jest polityką poprawy własnego samopoczucia, która łechta ego politycznych dobrodziejów, a która przynosi suboptymalne rezultaty w realnym świecie — czyli miejscu od której politycy są oderwani. Z powodu instytucjonalnych braków w wielu regionach i ułomnej natury pomocy zagranicznej, Plan Marshalla da Ameryki Centralnej nie przyniósłby tych pozytywnych rezultatów, o których mówi Julian Castro. Wystarczy spojrzeć na korupcję w tym regionie. Według Corruption Perception Index przygotowywanym przez Transparency international w 2019 roku El Salvador, Gwatemala, Honduras i Nikaragua zajęły miejsca 113, 146,146 i 161 pod względem poziomu korupcji. Według Indeksu Wolności Gospodarczej organizacji Heritage Foundation w 2020 roku El Salvador, Gwatemala i Honduras w najlepszym razie zajmowały środek listy, na pozycjach 90., 73, i 93. Nikaragua zajmowała niechlubne 113 miejsce. Wysyłanie pomocy o współczesnej równowartości Planu Marshalla wymienionym krajom to wręcz proszenie się o pogorszenie i nawarstwienie się wspomnianych problemów.

Ameryka Środkowa ma problemy, ale może spojrzeć na inne kraje rozwijające się w poszukiwaniu rozwiązań. Na przykład Panama stała się jednym z bardziej niespodziewanych przykładów sukcesu gospodarczego na przestrzeni ostatnich trzech dekad — dzięki otwarciu gospodarki na handel i inwestycje zagraniczne. Obecnie Panama jest określana mianem Dubaju Ameryki Środkowej. Chile to kolejny przykład sukcesu, na którym mogłaby wzorować się Ameryka Środkowa. Ten kraj wyrwał się z objęć marksizmu i odniósł największy sukces gospodarczy w ciągu ostatnich 100 lat w Ameryce Południowej dzięki deregulacji, prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych i otwarciu gospodarki. Nawet Botswana, która znajduje się w części świata znanej z niestabilności, uwolniła się od stagnacji, która prześladuje kraje rozwijające się. Wprowadzając rządy prawa, chroniąc prawa własności i otwierając gospodarkę, wyprzedziła swoich subsaharyjskich rywali, jak Afryka Południowa czy Zimbabwe, które miały własne problemy gospodarcze, by później stać się symbolami hiperinflacji.

Gdy większość krajów rozwijających się sięgało po środki rozwoju zalecane przez keynesistów i marksistów, nie powinniśmy się dziwić, że podupadały. Wymyślne prace poświęcone polityce ekonomicznej nawołują do wprowadzenia zmian w programach pomocy, ale to nie wystarczy. Idea, że kraje rozwijające się mogą wyrwać się z narzuconych sobie samym kajdanom, nie jest tak naciągana, jak mogłoby się wydawać, dzięki tym kilku krajom, które zrezygnowały z interwencjonizmu. Pytanie brzmi: czy ich politycy zignorują zachodnie niedopracowane rady i zwrócą się ku rynkowi?

Kluczem do sukcesu gospodarczego nie jest technokratyczny program naukowy. Komediantka Jane Bussman spędziła lata w Afryce, starając się wymyślić, jak rozwiązać problem biedy w regionie. Po osobistym przekonaniu się o przekrętach przy pomocy zagranicznej, doszła do wniosków:

Jeśli chcesz pomóc krajowi, który przeżywa problemy, kupuj ich rzeczy. Zatrzymajcie się u nich na trzy dni i wydawajcie, wydawajcie, wydawajcie.

Ekonomista Joseph Salerno w prosty sposób ujął obserwację Bussman: „Innymi słowy, handlujcie (i inwestujcie) a nie pomagajcie”, a pomożecie przerwać to błędne koło biedy. W tym momencie kraje rozwijające się powinny skorzystać z rad komików, a nie elit, które nie rozumieją problemów tworzenia bogactwa.

Przynajmniej komicy rozumieją koncept tworzenia wartości. Tego samego nie można jednak powiedzieć o biurokratach z Międzynarodowego Funduszu Walutowego czy Amerykańskiej Agencji ds. Rozwoju Międzynarodowego.

Źródło ilustracji: Adobe Stock

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

José Niño

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *