Carden: Kuba zdegradowana – „to nie był prawdziwy socjalizm!”

28 lipca 2021 Ekonomia międzynarodowa komentarze: 0

Autor: Art Carden
Źródło: aier.com
Tłumaczenie: Bartosz Pisarski
Wersja PDF

O ile Brytyjska Partia Socjalistyczna jest jakimś autorytetem w tej kwestii, to można już ogłosić oficjalnie: w świetle ostatnich antykomunistycznych protestów i niepokojów społecznych, Kuba została zdegradowana do miejsca, w którym „to nie był prawdziwy socjalizm” oraz przeklasyfikowana, obok ZSRS i innych nieudanych socjalistycznych eksperymentów, jako „w zasadzie kapitalizm państwowy”.

Rewolucja, jak się okazuje, wkracza w ostatni etap tego, co możemy nazwać Cyklem Niemietza, na cześć znakomitej i dostępnej do pobrania za darmo książki Kristiana Niemietza: Socialism: The Failed Idea That Never Dies (recenzuję ją tutaj oraz tutaj). Pierwszym etapem jest etap „miesiąca miodowego”, kiedy to sprawy zdają się iść w dobrym kierunku. W przeciwieństwie do tego, co mogą myśleć neoliberalni pesymiści, krótkoterminowe sukcesy wydają się udowadniać, że socjalizm jest wykonalny.

W drugim etapie, który Niemietz nazywa etapem „wymówek i gdybania”, rosnące socjalistyczne błędy są tłumaczone, jako skutki serii niefortunnych (oraz całkowicie przypadkowych) zdarzeń, jak warunki pogodowe w Związku Sowieckim oraz Zimbabwe. W przypadku Kuby, mówi się nam — jak słyszymy to już od sześciu dekad — że problemy kraju nie mają źródła w socjalizmie. One są tak naprawdę z powodu embarga nałożonego przez Stany Zjednoczone. Gdyby nie embargo, mówi się nam, reżim byłby stabilny, a socjalistyczna Kuba prosperowałaby.

Myślę, że embargo jest fatalnym pomysłem, który powinien zostać zarzucony w trybie natychmiastowym, gdyż dał on kubańskim komunistom wygodną wymówkę dla problemów ich kraju. Jednak embargo nie jest tym, co powoduje niedolę Kuby, a osoby winiące za wszystko sankcje nie dostrzegają faktu, że Kuba handluje całkiem intensywnie z resztą świata — w jaki inny sposób, wydaje Ci się, że kanadyjscy oraz meksykańscy handlarze nabywają kubańskie cygara, które następnie sprzedają amerykańskim turystom? To się nie dzieje, dzięki kubańskiemu odpowiednikowi Rhetta Buttlera z „Przeminęło z wiatrem”, który szmuglowałby je przez granicę. To się dzieje, ponieważ Kuba prowadzi nieskrępowaną wymianę handlową z całym światem. Podejrzewam, że amerykańskie embargo w istocie nie uderzyło w Kubę mocniej, niż bojkot „transgenderowych toalet” uderzył w Target[1].

Narracja o „embargu” nie ma również sensu w świetle marksistowskich twierdzeń dotyczących imperializmu i wolnego handlu. Z jednej strony słyszymy się, że kraje „peryferyjne” są biedne, ponieważ swobodnie handlują z krajami bogatymi, takimi jak Stany Zjednoczone i otwierają się na bezpośrednie inwestycje zagraniczne. Z drugiej strony dowiadujemy się, że Kuba jest biedna, ponieważ nie może handlować swobodnie ze Stanami Zjednoczonymi. Nie jestem pewien, jak to funkcjonuje bez dużej liczby dodatkowych założeń. Ta retoryka ignoruje również wyraźną i niewygodną prawdę, że kubański rząd ogranicza import i zniósł te ograniczenia tylko w przypadku żywności, leków oraz przyborów toaletowych „prowizorycznie” w reakcji na protesty.

Podczas ostatniego etapu Cyklu Niemietza niepowodzenia stają się zbyt ewidentne, by móc je zignorować czy usprawiedliwić, a kraj degraduje się do „nieprawdziwego socjalizmu”. Zachodni intelektualiści oddawali pokłony socjalistycznemu eksperymentowi Stalina, a dopiero po tym, jak stał się on oczywistą porażką, dowiedzieliśmy się, że: „tak naprawdę to nie był socjalizm, to był stalinizm, i gdyby tylko to Trocki był u władzy zamiast Stalina…”.

Obrońcy Kuby nieustannie chwalą jej programy walki z analfabetyzmem i służbę zdrowia, ale badanie dokonane w 2018 roku przez Gilberta Berdine’a, Vincenta Geloso i Benjamina Powella, pokazuje, że chociaż kubańskich danych dotyczących zdrowia nie można w pełni zaklasyfikować jako fake newsy, to jednak okazuje się, że nie są one zbyt precyzyjne. Nawet jeśli dane byłyby bez zarzutu, nasuwa się kolejne ważne i niewygodne pytanie: jeśli Kuba jest rajem dla pracowników, to dlaczego tak wielu ludzi próbuje za wszelką cenę wyjechać? Dane o migracji mówią same za siebie. Kuba może być azylem dla amerykańskich intelektualistów i dysydentów, ale ludzie przytłaczającą większością „głosują” przeciwko socjalizmowi oraz za kapitalizmem, w momencie, kiedy ryzykują życiem, aby uciec z Kuby do Stanów Zjednoczonych. Ci ludzie mogą nie być w stanie skonstruować rozbudowanego uzasadnienia, które satysfakcjonowałoby wielu intelektualistów, dlaczego preferują kapitalizm względem socjalizmu, ale pokazują swoimi działaniami, który system umożliwia im takie życie, jakie uważają za stosowne.

Ponadto tych kilka sekund spędzonych z wyszukiwarką Google podpowiada mi, że tak naprawdę przeprowadzenie się oraz podjęcie pracy na Kubie byłoby naprawdę, naprawdę trudne, a jeśli ta strona się nie myli: „uniwersytecki profesor może oczekiwać tam pensji w wysokości około 1500 CUP (około 68 USD miesięcznie)”, to ja zaczynam rozumieć, dlaczego tak wielu intelektualistów, zamiast ustawić się w kolejce do realizacji kolektywistycznego snu, wychwala zalety kubańskiego socjalizmu, siedząc w wygodnych biurach i fotelach w Stanach Zjednoczonych.

Moglibyśmy przez cały dzień debatować o zasługach i przewinach socjalizmu, o tym, czy Kuba jest czy nie jest „prawdziwym socjalizmem”, o tym, czy jej reklasyfikacja to degradacją czy awans oraz co intelektualiści myślą, że ludzie powinni robić i czego potrzebują. Możemy też jednak spojrzeć na marny dorobek socjalizmu i spróbować uczyć się z tego, co ludzie naprawdę robią oraz czego naprawdę potrzebują. Zaklinanie rzeczywistości, że kubańska rewolucja: „to tak naprawdę nie jest prawdziwy socjalizm”, nie zmieni faktu, że w ogromnej większości ludzie głosują za wolnością i przeciwko socjalizmowi.

 

[1] Jedna z największych pod względem przychodu sieci handlowych w Stanach Zjednoczonych — przyp. tłum.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Art Carden

Art Carden jest pracownikiem naukowym w American Institute for Economic Research. Jest również profesorem nadzwyczajnym ekonomii na Uniwersytecie Samforda w Birmingham, AL oraz analitykiem w Independent Institute.

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *