Sieroń, Benedyk: Wszystko co chcielibyście wiedzieć o inflacji, ale boicie się zapytać

18 stycznia 2022 Inflacja komentarze: 0

Autor: Arkadiusz Sieroń, Mateusz Benedyk
Wersja PDF

1. Ile wynosi inflacja?

Istnieje wiele miar inflacji. Tą najbardziej popularną jest inflacja konsumpcyjna (wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych, po angielsku Consumer Price Index, czyli w skrócie CPI). W Polsce mierzy ją Główny Urząd Statystyczny. Dla naszego kraju roczna stopa inflacji, która porównuje wskaźnik CPI w danym miesiącu do analogicznego miesiąca z poprzedniego roku, wyniosła w listopadzie 2021 r. 7,8 proc., co stanowiło najwyższe wskazanie od 2000 roku (zob. wykres 1), a w grudniu przyśpieszyła do 8,6% rdr.

Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych GUS-u.

2. Czym jest inflacja?

Inflację definiuje się obecnie jako wzrost ogólnego poziomu cen, czyli w uproszczeniu jako sytuację, w której ceny generalnie rosną. Możemy ująć to także od drugiej strony – inflacja to spadek siły nabywczej pieniądza – wachlarza dóbr, które możemy nabyć za jednostkę pieniądza.

3. Co jest przyczyną inflacji?

Ponieważ inflacja oznacza powszechny wzrost cen, to zachodzi ona, gdy w gospodarce podaż pieniądza – czyli powszechnego środka wymiany – rośnie szybciej niż popyt na pieniądz. Zatem inflacja pojawi się, gdy zwiększy się absolutnie ilość pieniędzy albo gdy spadnie popyt na pieniądz, np. z powodu powszechnego spadku ilości produkowanych dóbr i usług[1]. Normalnie taka sytuacja rzadko zachodzi, jednak negatywny szok podażowy może wystąpić na przykład w postaci konfliktu zbrojnego albo lockdownu w odpowiedzi na epidemię.

4. Czy zatem inflacją nie powinniśmy nazywać wzrostu podaży pieniądza?

Możemy podać wiele różnych definicji inflacji. Na przykład Rothbard inflacją nazywał wzrost podaży pieniądza większy niż wzrost zasobu metalu, na którym bazuje pieniądz. Mises z kolei trafnie zauważył, że pojęcia inflacji i deflacji nie należą do sfery prakseologii, lecz są raczej pewną konwencją. Ważniejsze zaś jest podawanie prawidłowego wyjaśnienia łączącego zmiany w podaży pieniądza z ich skutkami, czyli zmianami cen. Tak właśnie staramy się robić. Dzięki temu możemy komunikować się ze światem, który powszechnie przyjął konkretną definicję inflacji, a jednocześnie prawidłowo informować o przyczynach obecnej inflacji i możliwych krokach zaradczych.

5. Co spowodowało inflację w 2021 roku?

Pandemia Covid-19 oraz towarzyszący jej kryzys gospodarczy spowodowały z jednej strony spadek podaży dóbr i usług (początkowo usług, które nie mogły być świadczone z powodu ograniczeń sanitarnych, później także dóbr relatywnie do wzmożonego popytu na nie), a z drugiej znaczny wzrost podaży pieniądza. Przykładowo, według danych NBP, w Polsce wzrost podaży pieniądza M1 przyśpieszył z 14,3 proc. rok do roku w styczniu 2020 r. do 36,5 proc. w styczniu 2021 r. Innymi słowy: w tym okresie podaż pieniądza M1 wzrosła o ponad jedną trzecią (zaś M2 i M3 o ok. 17%). Początkowo ten wzrost podaży był mitygowany przez podwyższony popyt ludności na pieniądz. W obliczu wyjątkowo niepewnej przyszłości dużo sensu ma posiadanie jak największej części majątku w jak najbardziej płynnej formie – czyli w pieniądzu. Dzięki temu można łatwiej reagować na szybko zmieniające się warunki. Dlatego ludzie starali się mieć jak najwyższe realne salda gotówkowe, ograniczając swoje zakupy na inne dobra (przede wszystkim usługi). Wraz z poluzowaniem obostrzeń i postępem w dostępności szczepionek, popyt ten zaczął jednak wracać do poprzednich poziomów.

Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych Narodowego Banku Polskiego.

6. Czy inflacja to nieuchronna cena za walkę z kryzysem pandemicznym?

Nie do końca. Po pierwsze, rządy nie musiały ogłaszać lockdownów. Po drugie, tarcza gospodarcza mogła być bardziej ukierunkowana na zmniejszenie wydatków rządowych oraz obciążeń publicznoprawnych płaconych przez przedsiębiorców niż na ekspansję fiskalną i monetarną[2]. Zatem choć inflacja wynika z działań podjętych w odpowiedzi na pandemię i towarzyszący jej kryzys gospodarczy, nie można powiedzieć, że stanowi ona „nieuchronną” cenę do zapłacenia.

7. Czy zatem inflacja wynika z drukowania pieniędzy przez bank centralny?

Nie do końca. W normalnych czasach za większość podaży pieniądza odpowiada bowiem kreacja pieniądza przez system bankowy poprzez akcję kredytową. Jest ona sterowana do pewnego stopnia przez bank centralny, jednak technicznie to banki komercyjne kreują pieniądz. W roku 2020 w Polsce jednak w dużej mierze za wzrost szerokiej podaży pieniądza odpowiedzialna była raczej emisja długu (zadłużenie netto instytucji rządowych szczebla centralnego oraz zobowiązania z tytułu emisji papierów wartościowych takich instytucji jak Bank Gospodarstwa Krajowego oraz Polski Fundusz Rozwoju) skupowanego następnie przez bank centralny i banki komercyjne[3]. Wyjątkowo duży był też wzrost gotówki w posiadaniu ludności. W obliczu kryzysu ludzie rzucili się do bankomatów i kas bankowych i zwiększyli swój stan posiadania banknotów i bilonu z 223 mld na początku 2020 r. do 309 mld na początku 2021 r. Dla porównania pomoc dla firm przez BGK i PFR to w tym samym okresie około 150 mld zł, które zostały w dużej mierze zmonetyzowane przez NBP.

Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych Narodowego Banku Polskiego.

8. Dlaczego inflacja pojawiła się po kryzysie pandemicznym, a nie po kryzysie finansowym z lat 2007-2009?

W Polsce agregaty monetarne wzrosły znacznie gwałtowniej w odpowiedzi na kryzys towarzyszący pandemii niż na kryzys finansowy. Z kolei w Stanach Zjednoczonych po kryzysie finansowym wzrosła głównie baza monetarna, czyli tzw. wąska miara podaży pieniądza. Z kolei wzrost szerokiej podaży pieniądza po krótkotrwałym przyśpieszeniu pod koniec 2008 r. zaczął hamować, ponieważ akcja kredytowa banków komercyjnych była słaba, co wynikało z kryzysu bankowego, na który nałożyło się oddłużanie sektora prywatnego oraz bardziej restrykcyjne regulacje kapitałowe. Tymczasem gdy wybuchła pandemia, sektor bankowy był w relatywnie dobrej kondycji, zaś sektor prywatny zakumulował w niej istotne oszczędności. Warto również wskazać na odmienną realizację efektu Cantillona, to znaczy nowo kreowane pieniądze po kryzysie finansowym w większej mierze trafiały do sektora finansowego, zaś w trakcie pandemii do gospodarstw domowych oraz firm z sektora niefinansowego, a więc do tzw. sektora realnego, co mogło szybciej silniej przełożyć się na inflację konsumpcyjną. Do tego w kryzysie pandemicznym wystąpiły zaburzenia podażowe nieobecne w kryzysie finansowym.

Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych St. Louis Fed.

9. Czy inflacja jest przejściowa?

Politycy oraz bankierzy centralni długo utrzymywali, że inflacja ma jedynie charakter przejściowy, co miało wynikać wpierw z tzw. „efektu bazy”, czyli niskich odczytów inflacji w okresie porównawczym, a następnie z krótkotrwałych zaburzeń podażowych. Jednak ostatecznie przyznano (w tym uczynił tak Adam Glapiński, prezes NBP), że inflacja będzie miała charakter bardziej trwały.

10. Czy inflacja ma charakter wyłącznie podażowy?

Głównym argumentem za tym, że inflacja będzie przejściowa – nie licząc „efektu bazy” – było przekonanie, że inflacja wynika przede wszystkim z przerwanych łańcuchów dostaw i szeroko pojętych zaburzeń po stronie podażowej. Zakładano jednak, że „wąskie gardła” zostaną szybko wyeliminowane i sytuacja szybko się unormuje. Jednak te problemy po stronie podażowej miały swoje fundamentalne źródło w nadwyżkowym popycie, z którego zaspokojeniem nie nadążała i wciąż nie nadąża strona produkcyjna. Zwróćmy uwagę na powszechny charakter wzrostu cen (nie drożały wyłącznie półprzewodniki i powiązane z nimi dobra) oraz na to, że inflacja występuje wraz z ekspansją gospodarczą, nie stagnacją. Zatem obecna inflacja ma przyczyny monetarne, zgodnie z tym, co powiedział kiedyś Milton Friedman: „inflacja jest zawsze i wszędzie zjawiskiem monetarnym w tym sensie, że jest i może być generowana tylko przez szybszy wzrost ilości pieniądza niż produkcji”[4].

11. Czy wzrost stóp procentowych może nasilić inflację?

Pojawiają się pewne nieortodoksyjne głosy, że wzrost stóp procentowych może jedynie nasilić inflację, gdyż „rosnące koszty kredytu obrotowego przedsiębiorstwa będą usiłowały przerzucić na swoje ceny”[5]. Jest to oczywiście postawienie sprawy na głowie, gdyż wyższe stopy procentowe powinny przełożyć się na spowolnienie akcji kredytowej, a poprzez to na wolniejszy wzrost podaży pieniądza i niższą inflację. Taką nieortodoksyjną politykę wyznaje prezydent Turcji, który jest przekonany o możliwości walki z wysoką inflacją przy pomocy obniżek stóp procentowych. W konsekwencji stopa inflacji w Turcji przekroczyła już 21 proc., zaś turecka waluta jest najsłabsza od lat.

12. Czy reakcja NBP była odpowiednia?

Nie. Początkowo NBP straszył deflacją i utrzymywał, że inflacja będzie przejściowa. Twierdził też, że „inflacja nie ma negatywnego wpływu na zasobność portfeli Polaków”, dopiero niedawno prezes Glapiński przyznał, że inflacja nie jest przejściowa, lecz jest ona „uciążliwa”[6]. Podobnie zresztą zachowywał się Fed, który jeszcze w sierpniu 2020 r. zmienił swoją strategię monetarną na bardziej tolerancyjną względem inflacji[7], najwyraźniej nie dostrzegając ryzyka znacznego wzrostu inflacji (w grudniu 2021 r. de facto wycofał się z tej strategii). W konsekwencji bagatelizowania problemu inflacji przez NBP podwyżki stóp procentowych były spóźnione (nastąpiły dopiero, gdy stopa inflacji zbliżyła się do 6 proc.), zaś ścieżka podwyżek będzie bardziej stroma niż mogłaby być, gdyby RPP rozpoczęła podwyżki wcześniej. Niezbyt transparentna była też komunikacja NBP, jeszcze miesiąc przed pierwszą podwyżką prezes Glapiński utrzymywał, że podwyżka stóp byłaby „szkolnym błędem”[8].

13. Czy tarcza antyinflacyjna wyeliminuje inflację?

Nie. Tarcza antyinflacyjna może zahamować wzrosty cen wybranych dóbr i usług (głównie chodzi o energię i paliwa, na które zmniejszono przejściowo akcyzę), ale nie rozwiąże problemu inflacji. Dodatki osłonowe mogą wręcz problem pogłębić. Dlatego Instytut Misesa zaproponował swoją własną tarczę antyinflacyjną[9].

14. Czy wysoka inflacja w Polsce wynika ze wzrostu cen energii albo cen administrowanych?

Chociaż prawdą jest, że wzrosły ceny energii oraz usług administrowanych, to jednak warto zauważyć, że inflacja bazowa – tj. po wyłączeniu cen żywności oraz energii – również znacząco wzrosła. W listopadzie zwiększyła się ona do 4,7 proc., zaś inflacja po wyłączeniu cen administrowanych wzrosła do 7,5 proc., co pokazuje, że mamy do czynienia z ogólnogospodarczą, szeroką presją inflacyjną wynikającą z czynników monetarnych. Zresztą przy stałej podaży pieniądza wzrost cen jednych dóbr powinien zachodzić wyłącznie przy spadku cen innych dóbr. Mówilibyśmy wówczas jedynie o zmianie układu relatywnych cen, a nie o spadku siły nabywczej pieniądza. Inflacja jako taka nie może wynikać wyłącznie ze wzrostu poszczególnych komponentów ogólnego poziomu cen.

15. Czy wysoka inflacja w Polsce wynika z czynników zagranicznych?

Oczywiście ceny wielu dóbr są kształtowane na rynkach światowych i na nie polska polityka gospodarcza ma ograniczony wpływ. Niemniej mocniejszy kurs złotego ograniczyłby wzrosty cen dóbr płaconych w polskiej walucie. Zatem odpowiednie działania NBP oraz rządu mogłyby ograniczyć tzw. inflację importowaną. Omawiamy tę kwestię szerzej w naszej tarczy antyinflacyjnej[10].

16. Czy wzrost cen czynników produkcji powoduje inflację?

Często można spotkać się z argumentem, że inflację powoduje wzrost cen określonych czynników produkcji, takich np. jak surowce (głównie ma się tutaj na myśli ropę naftową) albo praca. Jest to jednak błędne rozumowanie. Wyższe płace oznaczają bowiem mniejsze zyski firm, więc chociaż pracownicy mogą konsumować więcej, pracodawcy mogą wydawać mniej. Generalnie płace podążają za wydajnością (czyli wzrost płac powinien następować po wzroście produktywności, działającym deflacyjnie). Jeśli zaś płace są ustalane powyżej stawek rynkowych, pojawia się bezrobocie, a nie inflacja.

Podobnie wyższe ceny energii wpływają na strukturę wydatków, ale przy niezmienionej podaży pieniądza nie mogą zwiększyć ogólnego popytu monetarnego. Zatem kiedy cena ropy naftowej albo gazu ziemnego rośnie, ludzie muszą wydawać więcej pieniędzy na te surowce (zakładając, że ich zużycie się nie zmienia), co pozostawia mniej pieniędzy na inne towary i usługi. Tak więc wartość pieniędzy wydawanych na dobra i usługi nie ulegnie zmianie. Zmieni się struktura cen względnych, ale powszechne wzrosty cen nie nastąpią.

17. Czy wskaźnik CPI dobrze mierzy inflację?

Nie do końca – dotyczy on zgodnie z nazwą jedynie dóbr konsumpcyjnych, więc pomija on na przykład ceny aktywów takich jak akcje czy nieruchomości. Siła nabywcza pieniądza zależy zarówno od cen dóbr konsumpcyjnych, jak i wszystkich aktywów, dóbr kapitałowych czy usług czynników produkcji. Niemniej wskaźnik CPI można traktować jako pewne przybliżenie zmian cen, z jakimi borykają się konsumenci. Oczywiście każdy ma inny indywidualny wskaźnik inflacji, a CPI wegan może poruszać się w innym kierunku niż CPI mięsożerców itd. Jeśli CPI jest liczone podobną metodą w różnych krajach, to może być podstawą do ostrożnych międzynarodowych porównań (stąd np. wiemy, że siła nabywcza tureckiej liry najprawdopodobniej obniża się szybciej niż polskiego złotego).

18. Czy umiarkowana inflacja jest symptomem zdrowej gospodarki?

Niektórzy uważają, że niewielka inflacja jest potrzebna gospodarce, porównuje się ją nawet do smaru w silniku auta[11]. Jest to błędna perspektywa, która wynika ze strachu przed deflacją[12]. Gospodarka nie potrzebuje rosnących cen do prawidłowego funkcjonowania. Co więcej, w dobrze funkcjonującej, powiększającej się gospodarce będzie zachodził wzrost produktywności i wynikający z niego spadek cen. Deflacja cenowa zachodziła w drugiej połowie XIX wieku, czyli w okresie znacznego wzrostu standardu życia, a bardziej współcześnie w Polsce od lipca 2014 r. do października 2016, zupełnie nie przeszkadzając krajowej gospodarce się rozwijać.

19. Jakie są skutki inflacji?

Inflacja oznacza spadek siły nabywczej pieniądza. Inflacja utrudnia oszczędzanie oraz kalkulację ekonomiczną i efektywną alokację kapitału. Inflacja oznacza także redystrybucję dochodu ze względu na efekt Cantillona (na wzroście ilości pieniądza relatywnie skorzystają jego pierwsi odbiorcy, tj. osoby, których dochody wzrosną wcześniej, przy jeszcze względnie niezmienionych cenach, natomiast późniejsi odbiorcy poniosą względne straty)[13], oraz na to, że osoby mniej zamożne gorzej sobie radzą z ochroną przed inflacją (a często ceny dóbr o relatywnie dużym udziale w ich koszykach konsumpcyjnych rosną relatywnie silniej).

20. Czy grozi nam hiperinflacja?

Hiperinflację zazwyczaj definiuje się jako okres skrajnie wysokiej inflacji, gdy stopa miesięczna inflacji przekracza 50 proc. Jesteśmy wciąż bardzo daleko od takiej sytuacji i obserwowany wzrost podaży pieniądza nie sugeruje takiego scenariusza. W 2021 r. tempo wzrostu podaży pieniądza w Polsce wyraźnie wyhamowało, co może oznaczać, że pod koniec obecnego roku lub na początku przyszłego inflacja może zacząć być mniej uciążliwa niż obecnie.

[1] Zob. więcej: https://mises.pl/blog/2012/03/29/machaj-krotki-przewodnik-po-teorii-pieniadza/.

[2] Tak Instytut Misesa proponował w swojej tarczy gospodarczej: https://mises.pl/blog/2020/03/27/tarcza-antykryzysowa-instytutu-misesa/.

[3] A także, choć w mniejszym stopniu, transfery z UE (euro są zamieniane przez na polskie złote kreowane przez NBP).

[4] Zob. https://mises.pl/blog/2021/10/12/sieron-inflacja-jednak-nie-przejsciowa/.

[5] Zob. https://www.obserwatorfinansowy.pl/bez-kategorii/rotator/wysokie-stopy-procentowe-nie-powstrzymaja-inflacji-fiskalnej/.

[6] Zob. https://businessinsider.com.pl/gospodarka/glapinski-zmieniam-retoryke-inflacja-nie-jest-przejsciowa/9c2b214.

[7] Zob. https://mises.pl/blog/2020/10/01/sieron-co-oznacza-nowa-strategia-fedu/.

[8] Zob. https://mises.pl/blog/2021/10/11/rapka-podwyzka-stop-procentowych/.

[9] Zob. https://mises.pl/blog/2021/12/15/benedyk-sieron-tarcza-antyinflacyjna-instytutu-misesa/.

[10] Zob. https://mises.pl/blog/2021/12/15/benedyk-sieron-tarcza-antyinflacyjna-instytutu-misesa/.

[11] Zob. https://www.obserwatorfinansowy.pl/bez-kategorii/rotator/inflacja-widziana-z-innej-strony/; https://www.obserwatorfinansowy.pl/bez-kategorii/rotator/inflacja-moze-byc-przejsciowa-ale-do-wyzszych-cen-trzeba-sie-przyzwyczajac/.

[12] Zob. https://mises.pl/blog/2014/09/29/rostowski-piec-mitow-deflacji/, https://mises.pl/blog/2014/09/05/lewinski-deflacja-%c2%ad-problem-ktorego/, https://mises.pl/blog/2018/07/05/thornton-apoplitoryzmofobia/.

[13] Zob. https://mises.pl/blog/2018/03/30/spotkanie-autorskie-z-arkadiuszem-sieroniem/.

Źródło ilustracji: Adobe Stock

 

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Arkadiusz Sieroń

O Autorze:

Arkadiusz Sieroń

Arkadiusz Sieroń jest doktorem habilitowanym nauk ekonomicznych. Pracuje jako adiunkt w Instytucie Nauk Ekonomicznych na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego. Jest członkiem zarządu Instytutu Edukacji Ekonomicznej im. Ludwiga von Misesa oraz autorem książek Money, Inflation and Business Cycles: The Cantillon Effect and the Economy oraz Monetary Policy after the Great Recession: The Role of Interest Rates, a także autorem kilkudziesięciu publikacji naukowych. Jest stypendystą amerykańskiego The Ludwig von Mises Institute oraz zdobywcą 3. miejsca w The 6th International VERNON SMITH PRIZE for the Advancement of Austrian Economics.

Pozostałe wpisy autora:

Mateusz Benedyk

O Autorze:

Mateusz Benedyk

Doktor ekonomii i magister historii; dyrektor generalny i członek zarządu Instytutu Edukacji Ekonomicznej im. Ludwiga von Misesa; od III 2014 r. do I 2018 r. prezes zarządu Instytutu, autor artykułów naukowych i publicystycznych dotyczących polityki pieniężnej, bankowości, polityki fiskalnej; stypendysta Summer Mises Fellowship w Ludwig von Mises Institute w Alabamie, USA;

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *