Murphy: Czy istnieje „paradoks zapobiegliwości”?

4 lutego 2022 Szkoła keynesistowska komentarze: 0

Autor: Robert P. Murphy
Źródło: econlib.org
Tłumaczenie: Przemysław Rapka
Wersja PDF

Aby zaradzić naszym obecnym problemom, ekonomiści sympatyzujący z nurtem klasycznym zalecają ograniczenie aktywności rządu, aby rynek mógł poradzić sobie sam. Ostrzegają, że „stymulacja” tylko odciągnie zasoby od sektora prywatnego, opóźniając odbudowę[1].

Ekonomiści keynesowscy twierdzą co innego. Twierdzą, że zagregowany popyt sektora prywatnego jest niewystarczający, aby zapewnić pełne zatrudnienie. Z tego powodu rząd musi zadłużać się i wydawać setki miliardów dolarów, aby domknąć „lukę popytową”. Keynesiści przyznają, że w trakcie okresu normalnego funkcjonowania gospodarki deficyty rządowe „wypierają” prywatne inwestycje. Twierdzą jednak, że obawy o koszty alternatywne są nieistotne w trakcie recesji, gdy wiele zasobów jest niewykorzystanych[2].

Zamiast zajmować się całą debatą w tym artykule, skupię się na kluczowym zagadnieniu: tak zwanym „paradoksie zapobiegliwości”. Według tej koncepcji to, co wydaje się być rozsądne i odpowiedzialne z punktu widzenia pojedynczego gospodarstwa domowego, może być zgubne dla całej społeczności. Ludzie naturalnie reagują na niepewność w trudnych czasach obniżaniem wydatków, aby powiększyć swoje oszczędności. A mimo to, według zwolenników paradoksu zapobiegliwości, gdy wszyscy starają się oszczędzać więcej w tym samym momencie, to z tego powodu maleją oszczędności i rośnie bieda.

W tym artykule krytykuję uproszczone rozumowanie, na którym opiera się ta doktryna i pokazuję, że z zapobiegliwością nie wiąże się żaden paradoks. Podstawą dla mojej krytyki jest dyskusja Rossa Robertsa z elokwentnym keynesistą Stevem Fazzarim w programie EconTalks[3]. Pozwalając jednemu z najlepszych i najinteligentniejszych adwokatów tego paradoksu omówić go, uniknę obalania chochoła. Jednak, jak przekonamy się, nawet twierdzenia Fazzariego ostatecznie padają.

Istota paradoksu: wydatek jednej osoby jest dochodem drugiej

Fazzari ilustruje paradoks zapobiegliwości, opisując rodzinę, która decyduje się zaoszczędzić więcej, mając nadzieję na sfinansowanie w przyszłości wakacji lub studiów swoim dzieciom. Aby to osiągnąć, rodzina rzadziej chodzi do lokalnej restauracji. Na początku wydaje się, że całkowite oszczędności społeczności wzrosły, ale Fazzari twierdzi, że stało się inaczej:

Decyzja naszej [hipotetycznej] rodziny o niejedzeniu w restauracji prowadzi do spadku dochodu — właściwie niszczy dochód restauracji. Jak restauracja dostosowuje się do tego? Jednym z możliwych sposobów dostosowania się do sytuacji — i prawdopodobnie najprostszym na potrzeby analizy — jest założenie, że dalej będą robić dokładnie to samo, to robili dotąd [pogrubienie dodane]. Tak więc pracownicy dalej otrzymują zapłatę, dalej konsumują, dochód restauracji jest niższy, ale wydatki restauracji i jej pracowników nie zmieniają się. Co to oznacza? To, że oszczędności restauracji muszą zmniejszyć się. Więc tak, rodzina, która zdecydowała się jeść w domu, zamiast w restauracji, oszczędza więcej, ale — dokładnie o tę samą kwotę — właściciel restauracji i jego pracownicy oszczędzają mniej (…). Tak więc początkową reakcją na spadek konsumpcji i wyższe oszczędności jednej grupy są niższe dochody, a z tego powodu niższe dochody drugiej grupy. Te zmiany kompensują się. Myślę, że właśnie to stanowi sedno tego, co keynesiści określają mianem paradoksu zapobiegliwości.

Ten zaskakujący skutek — dlatego nazywają go „paradoksem” — opiera się w całości na założeniu, które pogrubiłem w powyższej wypowiedzi. Fazzari pisze, jakby to założenie było nieszkodliwym uproszczeniem, ale jest wręcz przeciwnie, ponieważ założenie, że właściciel restauracji i pracownicy utrzymają swoją konsumpcję na niezmienionym poziomie odpowiada za dalszy ciąg rozumowania.

Fazzari ma rację, mówiąc, że decyzja rodziny o zmniejszeniu wydatków na restaurację wiąże się ze spadkiem dochodu właściciela restauracji. Dlaczego jednak mamy zakładać, że właściciel pozwoli na to, by cały ciężar nieoczekiwanego obniżenia dochodów spadła na jego oszczędności? Przed zaburzeniem właściciel restauracji prawdopodobnie oszczędzał małą część swojego dochodu. Być może za każdego dodatkowego dolara dochodu oszczędzał 10 centów i „wydawał” 90 centów. Dlaczego mielibyśmy zakładać, że jeśli jego dochód niespodziewanie spada o, dajmy na to, 200 dolarów miesięcznie, to właściciel restauracji odpowiedziałby obniżeniem swoich miesięcznych oszczędności o 200 dolarów i wydatków konsumpcyjnych o zero dolarów?

Powtarzając, założenie Fazzariego nie tylko upraszcza analizę — ono całkowicie odpowiada za wnioski. W zależności od stopnia obniżenia konsumpcji na skutek nieprzewidzianego spadku dochodów restauratora, nawet według rozumowania Fazzariego całkowite oszczędności w społeczeństwie wzrosną. Na przykład załóżmy, że gdy nasza rodzina wydaje o 200 dolarów mniej na restauracje i oszczędza te 200 dolarów na koncie oszczędnościowym, to restaurator reaguje, zmniejszając swoje wydatki konsumpcyjne o 175 dolarów i oszczędności o 25 dolarów. Nawet jeśli skupimy się na tych dwóch grupach, to stwierdzimy, że zagregowane oszczędności w społeczeństwie wzrosły o 175 dolarów, ponieważ rodzina oszczędza 200 dolarów miesięcznie więcej, a właściciel restauracji oszczędza o 25 dolarów mniej.

Gdy przestaniemy skupiać się wyłącznie na rodzinie i właścicielu restauracji, to zobaczymy, że wcale nie musi dojść do spadku dochodów (netto). W zależności od tego, jaka część dodatkowych 200 dolarów oszczędności zostanie wydana na dobra inwestycyjne, to czyjś dochód rośnie z powodu większej oszczędności rodziny. Co faktycznie zaszło, to przekierowanie wydatków rodziny od jednego sprzedawcy (restauratora) do innego sprzedawcy (być może budowniczego). W zależności od tego, jak nowy sprzedawca zareaguje na jego wzrostu dochodu, całkowite oszczędności społeczeństwa mogą wzrosnąć.

Prowadzący Russ Roberts zauważył to (około 26:45 minuty). Jednak Fazzari odrzucił możliwość zwiększenia wydatków inwestycyjnych, powtarzając swoje twierdzenie mówiąc, że błędem jest wyobrażać sobie, że w banku są jakiekolwiek dodatkowe pieniądze. Według Fazzariego bank nie ma dodatkowych 200 dolarów oszczędzanych co miesiąc przez rodzinę, ponieważ miesięczne oszczędności właściciela restauracji spadają o 200 dolarów.

Jednak, jak już twierdziłem powyżej, to jest bardzo mocne założenie i rezygnacja z niego obala argument Fazzariego. Tym założeniem Fazzari ustala „krańcową skłonność do konsumpcji” (KSK) właściciela restauracji w wysokości zera, co oznacza, że zmiany dochodu nie mają wpływu na jego konsumpcję. Jednak zamiast przyjmować to skrajne założenie, załóżmy że wszyscy w tym społeczeństwie mają KSK pomiędzy zerem i jedynką. Wskazuję z pewną ironią, że jeśli dodatkowo założymy, że każdym ma taką samą KSK i jeśli założymy również, że bank może pożyczać wszystkie nowe oszczędności w celu sfinansowania nowych wydatków inwestycyjnych[4], to wtedy w społeczeństwie nie ma jakichkolwiek zmian w dochodzie. W tego rodzaju eksperymentach myślowych łatwo jest pogubić się w nieskończonym łańcuchu wynikania — właściciel restauracji mniej wydaje, co oznacza niższy dochód pozostałych, którzy z kolei wydają mniej itd. itd. Ale jak przyjmiemy zasugerowane przeze mnie założenia, to cały ten bałagan porządkuje się dzięki symetrii. Innymi słowy, na każdą osobę, która traci dochód w wyniku początkowego spadku dochodu właściciela restauracji, przypadają osoby, których dochód rośnie (a przez to zwiększają one swoją konsumpcję) na skutek początkowego wzrostu dochodu budowniczego, na którego są wydawane dodatkowe oszczędności.

Jeśli sektor prywatny nie może zwiększyć oszczędności, to rząd nie może zmniejszyć oszczędności

Aby podkreślić słabość niejawnego założenia Fazzariego o KSK właściciela restauracji równej zero[5], wystarczy pamiętać, że keynesowski argument za deficytem publicznym opiera się na dodatniej KSK[6]. Na przykład jeśli rząd zdecyduje się pożyczyć i wydać dodatkowe 100 miliardów dolarów, to Fazzari myśli, że będzie to miało odwrotny wpływ od wzrostu oszczędności rodziny. 100 miliardów dolarów to dodatkowy dochód pierwszych odbiorców, którzy następnie wydają dużą część dodatkowych dochodów, tworzą dodatkowe dochody w gospodarce.

Zauważmy, że jeśli traktujemy scenariusz z rodziną i scenariusz z rządem jako tożsame, to nie zachodzi zjawisko keynesowskiego mnożnika. Pamiętajmy, jak Fazzari „udowodnił”, że próba oszczędzania przez rodzinę zostanie całkowicie skompensowana spadkiem oszczędności właściciela restauracji; oparł rozumowanie na założeniu, że restaurator nie zmniejszyłby swojej konsumpcji w odpowiedzi na spadek dochodu.

Dlatego, dla spójności wywodu, załóżmy, że osoby osiągające dochody dzięki wydatkom rządowym nie zmieniają swojej konsumpcji w odpowiedzi na wzrost ich dochodów. Dlatego dodatkowe 100 miliardów długu rządowego jest całkowicie kompensowane wzrostem oszczędności o 100 miliardów dolarów pierwszych odbiorców funduszy. Zauważmy, że mój argument to nie jest ekwiwalent ricardiański; czyli nie zwracam uwagi na to, że podatnicy mogą zwiększyć oszczędności w oczekiwaniu na wzrost podatków w przyszłości. Twierdzę, że przykład z restauracją Fazzariego pokazuje, że deficyt rządowy prowadzi do kompensacji wzrostu oszczędności i nie prowadzi do wzrostu zagregowanego popytu ponad to, co początkowo wydał rząd.

Fazzari „demonstruje” słabość prywatnych oszczędności i potęgę rządowego deficytu, zmieniając założenia między tymi dwoma scenariuszami. W pierwszym przypadku zakłada, że nagły spadek dochodów nie wpływa na wydatki właściciela restauracji. Natomiast w drugim przypadku zakłada (niejawnie), że nagły wzrost dochodów prowadzi do większych wydatków konsumpcyjnych pierwszych odbiorców funduszy rządowych. To te różnice w założeniach — nie naturalna efektywność działań rządowych — grają główną rolę w analizie Fazzariego.

Ponadczasowa analiza keynesowska

Nawet zatwardziały zwolennik paradoksu zapobiegliwości wzdraga się przed wykorzystaniem go w sposób absolutny. Mimo wszystko nowoczesny kapitalizm był w stanie funkcjonować latami bez kontrcyklicznej polityki fiskalnej. I z pewnością jest coś w powiedzeniu ludowym „grosz do grosza, a będzie kokosza” — nawet standardowe neoklasyczne modele wzrostu pokazują, że wyższa stopa oszczędności prowadzi do wyższego dochodu w długim okresie.

Możemy rozwiązać te wszystkie rzekome sprzeczności włączając, czynnik do analizy czasu. Aby zobrazować paradoks zapobiegliwości, Fazzari opiera się na statycznym modelu „obiegu okrężnego” gospodarki, w którym wydatki są równe dochodom (z powodu prostych operacji księgowych). Następnie aby przeanalizować skutki zmian — jak decyzja o zmniejszeniu wydatków w restauracji — Fazzari przechodzi do nowej, bezczasowej równowagi statycznej, o innym poziomie zagregowanych wydatków i zagregowanego dochodu.

Chociaż model obiegu okrężnego przydaje się do niektórych rzeczy, to jest kiepskim wyborem, jeśli chodzi o analizę zmian w oszczędnościach ponieważ, ze swojej natury, oszczędności dotyczą przyszłości. Aby przeanalizować oszczędności, należy uwzględnić czas, dzieląc gospodarkę na dyskretne okresy. Na przykład możemy sobie wyobrazić, że gospodarstwo domowe otrzymuje konkretną wielkość dochodu w momencie t1, który musi być podzielony między konsumpcję i oszczędności w t2. Księgowy truizm Fazzariego wciąż jest prawdziwy w tym świecie, ale niewielka różnica jest taka, że teraz całkowite wydatki ludzi (w tym inwestycyjne) w t1 stanowią całość dochodu w momencie t2.

W tym bardziej realistycznym modelu problemem gospodarstw domowych nie jest jednorazowa decyzja maksymalizowania użyteczności, dzieląc dany dochód między konsumpcję i oszczędności. Wręcz przeciwnie, gospodarstwo domowe musi brać pod uwagę cały wektor dochodów indeksowanych czasem — innymi słowy, prawdopodobnie osiągając różne dochody w momentach t1,t2,t3,t4  itd. — jak również cen indeksowanych czasem, i następnie maksymalizuje użyteczność, biorąc pod uwagę możliwość transferowania dochodu w przyszłość za pomocą oszczędności.

Dzięki tym bogatszym ramom teoretycznym możemy przeanalizować wpływ wzrostu oszczędności jednej rodziny, zmieniając wartości zmiennych, na które wpłynie zmiana. Na przykład konsumpcja rodziny w momencie t1 jest niższa niż t0, a oszczędności w t1 są oczywiście większe o 200 dolarów, niż w t0.

Podkreślam, że ten bogatszy, uwzględniający okresy model nie zakłada zdolności rynku do dostosowywania się do nieoczekiwanych zmian. Zaczynając od początkowej ogólnej równowagi — gdzie planowana konsumpcja w całym okresie życia każdej osoby jest doskonale spójna z planami wszystkich pozostałych osób — możemy wykorzystać uwzględniający okresy model, aby pokazać, że sytuacja robi się kiepska, jeśli zbyt wiele osób oddala się od początkowej równowagi. Z drugiej strony możemy opowiedzieć historię, w której siły rynkowe szybko ponownie zespajają wszystkie plany, zarówno pod względem osobowym, jak i dostępności zasobów i technologii. Chodzi mi o to, że model uwzględniający okresy przynajmniej pokazuje nam gdzie zaszło działanie i gdzie trzeba zająć stanowisko w kwestiach gospodarczych.

W szczególności model uwzględniający okresy pokazuje, że to nie zmiany wydatków jako takie mogą być problemem, ale tylko nieoczekiwane zmiany w wydatkach. Dla porównania, według znacznie bardziej uproszczonego modelu obiegu okrężnego Fazzariego wszelkie spadki wydatków prima facie zniekształcają gospodarkę. Na przykład ponieważ wydatki konsumpcyjne zawsze spadają w styczniu, to w styczniu zawsze będzie recesja. Jednak oczywiście nie to jest prawdziwym problemem; jedynym możliwym problemem dla sprawnego funkcjonowania rynku jest poświąteczny spadek wydatków konsumpcyjnych większy niż zakładany przez większość sprzedawców.

Kolejną korzyścią uwzględnienia czasu w analizie jest to, że pomaga nam pamiętać o tym, że obecne decyzje o oszczędzaniu wpłyną na przyszły dochód. Aby przekonać się o tym, powróćmy do pierwotnego scenariusza Fazzariego i załóżmy, na potrzeby wywodu, że dodatkowe 200 dolarów oszczędności miesięcznie gospodarstw domowych jest całkowicie kompensowane przez spadek oszczędności właściciela restauracji o 200 dolarów. Rozważając ten hipotetyczny scenariusz, Fazzari poprawnie zaobserwował, że wzrost oszczędności rodziny nie zwiększy zagregowanych oszczędności i w tym momencie zatrzymał swoją analizę.

Pociągnijmy tę analizę dalej i zobaczmy, co się stanie. Co miesiąc majątek rodziny rośnie o 200 dolarów (plus procent składany naliczany od pierwszego miesiąca zmiany) powyżej tego, co by było według „alternatywnego scenariusza”. W tym samym czasie, co miesiąc właściciel restauracji traci (co najmniej) 200 dolarów swojego majątku netto w porównaniu do pierwotnego scenariusza. Jest tak dlatego, ponieważ uporczywie nie chce obniżyć swojej konsumpcji w okresie t1, t2, t3 itd., chociaż jego dochód jest teraz o 200 dolarów niższy niż według pierwotnego scenariusza. Jeśli chcemy, możemy abstrahować całkowicie od banku i założyć, że każdego miesiąca rodzina dalej przekazuje 200 dolarów restauracji. Ale teraz, zamiast otrzymywać jedzenie, otrzymują papier dłużny.

Fazzari ma rację, twierdząc, że oszczędności netto nie wzrosły w tym scenariuszu. Ale co z tego? Rodzina chciała zaoszczędzić więcej i oszczędza więcej — co miesiąc powiększa swój zasób papierów dłużnych o 200 dolarów długu właściciela restauracji. Również to jest jasne, że ta sytuacja nie może trwać w nieskończoność. W pewnym momencie rodzina zwiększy swój absolutny poziom konsumpcji i w pewnym momencie właściciel restauracji musi zmierzyć się z rzeczywistością i ograniczyć swoją konsumpcję. Rodzina nie gromadziła papierów dłużnych dla zabawy; miało to na celu przesunięcie siły nabywczej w przyszłość. A żaden pożyczkodawca w rzeczywistości nie pozwalałby właścicielowi restauracji zwiększać nieoprocentowanego zadłużenia w nieskończoność.

Wnioski

Paradoks zapobiegliwości jest kluczową koncepcją keynesowskiej krytyki „klasycznej” diagnozy i recepty na walkę z recesją. Jednakże zwyczajowe wyłożenie paradoksu czasami obejmuje założenia, które nie tylko są nierealistyczne, ale również podminowują keynesowskie zalecenia fiskalne.

Paradoks zapobiegliwości opiera się na statycznym modelu obiegu okrężnego. Model ten nie nadaje się do przeanalizowania skutków nagłych zmian w decyzjach o oszczędzaniu, dla których, z samej swojej istoty, istotny jest czynnik czasu. Lepszymi ramami analitycznymi lub lepszym modelem byłoby podzielenie analizy na dyskretne etapy, w trakcie których gospodarstwa domowe mogą zwiększyć swój przyszły dochód, zmniejszając swoją konsumpcję we wcześniejszych okresach.

Keynesista wciąż mógłby opowiedzieć swoją historię za pomocą tego modelu. Chociaż teoretycznie deficyt rządowy mógłby przyspieszyć odbudowę, to w tym modelu międzyokresowym keynesistowska opowiastka byłaby znacznie bardziej skomplikowana.

Zamiast wskazywać na niewystarczający popyt zagregowany, keynesista musi pokazać, jak, na przykład, ogłoszenie w okresie t29, że 100 miliardów dolarów zostanie wydane na mosty i drogi w równych kwotach w okresach od t45 do t69, doprowadzi do tego, że właściciel restauracji utrzyma swoje wydatki konsumpcyjne, pomimo zmniejszenia wydatków jego konsumentów na posiłki u niego jeszcze w okresie t2. Co więcej, keynesista potrzebowałby pokazać, że plan wydatków finansowanych deficytem (ustalany w trakcie procesu politycznego) może skuteczniej przywrócić ogólnorównowagową spójność planów w długim okresie, niż standardowe mechanizmy rynkowe, jak ograniczenia budżetowe czy dostosowania cen.

Im bardziej urealniamy nasze ramy analityczne, tym bardziej wątpliwe stają się proponowane przez keynesistów rozwiązania. Mądrości klasyków wytrzymują krytykę Fazzariego; zapobiegliwość nie wiąże się z jakimkolwiek paradoksem. Po spekulacyjnym boomie, w trakcie którego ludzie konsumowali ponad swoje możliwości, właściwym rozwiązaniem dla wszystkich jest życie poniżej swoich możliwości, aby odbudować oszczędności. W takim scenariuszu rządowe próby zapobiegnięcia powstania oszczędności — poprzez zwiększanie swoich wydatki, co ma kompensować ten wzrost — zwyczajnie osłabiają odbudowę gospodarczą.

[1] Dobrym przykładem rozumowania osadzonego w nurcie klasycznym jest tekst Johna Cochrane’a „The monster returns”.

[2] Omówienie (i krytykę) współczesnego keynesowskiego poglądu, że „ekonomia recesji” zmienia zasady, zobacz mój artykuł „Does ‘Depression Economics’ Change the Rules?” (Mises Daily, Ludwig von Mises, 12.01.2009).

[3] Ta dyskusja została zatytułowana „Fazzari on Keynesian Economics” (EconTalk, 12.01.2009) i prowadził ją Russ Roberts.

[4] Oczywiście keynesista dyskutowałby z tym założeniem; twierdziłby, że w trakcie poważnej recesji nie ma znaczenia, jak nisko spadnie stopa procentowa. Zadłużanie się jest bezcelowe, jeśli ludzie nie kupują produktów twojej firmy. Jednak to jest temat na osobną dyskusję, a Fazzari nie opiera się na niej, gdy omawia paradoks zapobiegliwości.

[5] Oddając sprawiedliwość Fazzariemu, może twierdzić, że argument nie zależy od założenia, że KSK jest równe zero. Jeśli, dajmy na to, właściciel restauracji odpowie na spadek w dochodzie o 200 dolarów obniżeniem oszczędności o 50 dolarów i konsumpcji o 150 dolarów, wtedy — mógłby Fazzari argumentować — musielibyśmy uwzględnić spadek oszczędności innych ludzi, których dochody spadłyby z powodu spadku wydatków restauratora. Jeśli tak faktycznie stwierdziłby Fazzari, to wciąż w najlepszym wypadku udowodniłby, że zagregowane nominalne oszczędności nie wzrosły po decyzji o oszczędzaniu na wydatkach w restauracji. Ale nawet w takim przypadku ogólny spadek cen (skoro aż tyle osób wydaje mniej) oznacza, że realne oszczędności społeczności wzrosły; nie mamy do czynienia z paradoksem zapobiegliwości.

[6] W mniej więcej 42:20 Fazzari argumentuje za wydatkami rządowymi, które walczą z paradoksem zapobiegliwości, który trapi sektor prywatny. Jednak Fazzari zakłada, że nowe wydatki rządowe pochodzą z maszyn drukarskich, co wprowadza komplikacje, których chcę uniknąć.

Źródło ilustracji: Adobe Stock

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Robert Murphy

Amerykański ekonomista i konsultant związany z austriacką szkołą ekonomii. Tytuł doktora uzyskał na New York University, obecnie jest adiunktem na Texas Tech University. Współpracuje z licznymi amerykańskimi think-tankami. W ramach działalności w Independent Institute i Ludwig von Mises Institute angażuje się w liczne inicjatywy edukacyjne – prowadzi wykłady, kursy e-learningowe, pisze książki. To właśnie w ramach współpracy z tymi instytucjami powstały jego przewodniki ułatwiające lekturę najważniejszych dzieł ekonomistów szkoły austriackiej: "Ludzkiego działania" i "Teorii pieniądza i kredytu" Ludwiga von Misesa oraz "Ekonomii wolnego rynku" Murraya N. Rothbarda. Murphy jest także autorem podręcznika z ekonomii dla licealistów "Lessons for the Young Economist" i książki "Choice: Cooperation, Enterprise, and Human Action".

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *