Atak na Ukrainę a prawo międzynarodowe

10 marca 2022 Polityka współczesna komentarze: 1

Wersja PDF

Wywiad z doktorem Michałem Stępniem z Katedry Prawa Międzynarodowego i Europejskiego Uniwersytetu Wrocławskiego

W sytuacji obecnej agresji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę zaskakująca jest bezprecedensowa reakcja niemalże całego zachodniego świata. Mimo wszystko w niedalekiej przeszłości mieliśmy już spory o ziemię w naszym regionie w związku z działaniami Rosji np. kwestię Krymu w 2014 czy Gruzji w 2008 r. – co jest wobec tego szczególnego w obecnej sytuacji, co odróżnia ją od poprzednich?

We wszystkich tych przypadkach mieliśmy do czynienia z naruszeniem przez Rosję integralności terytorialnej Ukrainy i Gruzji. Jednak skala agresji zbrojnej dokonanej przez Rosję przy udziale Białorusi wobec Ukrainy od 24 lutego 2022 r. i związany z tym rozmiar zbrodni przeciwko ludzkości, jakich dopuszcza się armia rosyjska, spowodował, że stosowana wcześniej argumentacja Rosji zakładająca, że chodzi o obronę mniejszości rosyjskiej żyjącej na Ukrainie i w Gruzji, całkowicie nie przystaje do sytuacji faktycznej, której świadkiem jest wspólnota międzynarodowa. W przypadku zajęcia Krymu siły zbrojne Rosji udawały, że nie są siłami zbrojnymi Rosji. To, jakie to były siły zbrojne, jest dziś całkowicie bezsporne, zatem owa „sztuczka” nie jest znacząca z prawnego punktu widzenia. W przypadku działań zbrojnych podjętych 24 lutego 2022 r. to, jakie siły zbrojne prowadzą działania zbrojne przeciwko Ukrainie, zostało oficjalnie ogłoszone przez władze rosyjskie.

Jakie fundamenty prawa międzynarodowego naruszyła Rosja, najeżdżając państwo ukraińskie? Dlaczego te fundamenty uznaje się w prawie międzynarodowym za ważne?

Mamy przede wszystkim do czynienia z dopuszczeniem się przez Rosję naruszenia integralności terytorialnej Ukrainy. Podkreślić należy, że uzasadnienie prowadzonej przez Rosję wojny napastniczej stale się zmienia – po części są to resentymenty historyczne. Nie powinno nas to jednak dziwić w przypadku państwa, które zdaje się być nieustanną ekranizacją „Roku 1984”. W dodatku prowadzona przez Rosję napaść zbrojna wiąże się z popełnianiem przez jej siły zbrojne licznych zbrodni wojennych oraz zbrodni przeciwko ludzkości.

Integralność terytorialna państw stanowi obecnie jeden z fundamentów funkcjonowania wspólnoty międzynarodowej wyrażony w art. 2 Karty Narodów Zjednoczonych (NZ). Zasada integralności państw połączona z zasadą pokojowego rozstrzygania sporów międzynarodowych powoduje, że forum dla rozwiązywania sporów terytorialnych powinny być sale sądowe sądów międzynarodowych. Pokój uznać należy za wartość kluczową dla prawa międzynarodowego – od ponad 90 lat zawojowanie terytorium nie stanowi ważnego tytułu prawnego nabycia terytorium. W systemie Narodów Zjednoczonych funkcjonuje Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości (MTS) i nie było żadnych przeszkód, aby z tej możliwości skorzystać. Dla przykładu mogę powiedzieć, że w latach 2004-2009 Rumunia i Ukraina wiodły spór sądowy, właśnie przed MTS, dotyczący granicy morskiej. Przedmiotem tego sporu były wody znajdujące się na wschód od sławnej już Wyspy Węży. Inną zasadą z naruszeniem, której mamy tu do czynienia to zasada suwerennej równości państw. Rosja wyraża pogląd, że przysługuje jej rzekomo prawo decydowania o tym, do jakich umów i organizacji międzynarodowych mogą przystępować sąsiadujące z nią państwa. Pogląd ten nie znajduje żadnych podstaw w obowiązującym prawie międzynarodowym. Równie dobrze Polska mogłaby zajmować stanowisko, że Rosja nie powinna być członkiem-założycielem Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej. Rosja podnosi również kwestię zmiany rządów w 2014 r. podczas Majdanu. Uzasadniana tak zbrojna próba zmiany rządu Ukrainy przez siły zbrojne Rosji stanowić będzie ingerencję w sprawy wewnętrzne innego państwa, która również nie jest dopuszczalna na gruncie prawa międzynarodowego.

Jak można oceniać obecną sytuację Ukrainy na tle Memorandum Budapeszteńskiego? Czy Ukraina miała jakieś mechanizmy jego egzekwowania czy raczej była naiwna je podpisując?

Wojna napastnicza prowadzona przez Rosję przeciwko Ukrainie stanowi bezsprzecznie naruszenie zobowiązań wyrażonych w Memorandum Budapesztańskim. Przeważa pogląd, że Memorandum Budapesztańskie nie było umową międzynarodową – wskazywać na mają na to sformułowania zawarte w treści Memorandum. W takim przypadku Memorandum miałoby stanowić umowę-porozumienie wyłącznie o charakterze politycznym, ale już nie prawnomiędzynarodowym.  Można też spotkać się ze stanowiskiem wedle którego  kategoria umów politycznych stanowi oksymoron, bo  porozumienie między państwami z definicji stanowi umowę międzynarodową – w przeciwnym razie żadna umowa międzynarodowa  z założenia   nie mogłaby obowiązywać , gdyż strony (i to wszystkie) musiałyby każdorazowo potwierdzić  jej moc obowiązującą.  Jednak prawnicy zajmujący się prawem międzynarodowych są podzieleni w stosunku do zagadnienia umów politycznych. Mogę powiedzieć, że bliższe mi jest drugie stanowisko, a więc uważam, że Memorandum stanowiło umowę międzynarodową. Jednak to jakie zobowiązania dla państw-sygnatariuszy wynikały z Memorandum  można również ustalić w oderwaniu od problematycznej kategorii umów politycznych i rozważań czy Memorandum stanowiło umowę międzynarodową czy też nie. Po pierwsze, Memorandum, w części która zakłada poszanowanie integralności terytorialnej Ukrainy, można traktować jako kolektywny akt jednostronny. Konstatacja że Memorandum nie stanowi umowy międzynarodowej nie wyklucza uznania tej części za wiążący kolektywny akt jednostronny. Po drugie, naruszenie wspomnianej części memorandum, tj.zbrojna  agresja napastnicza stanowi naruszenie Karty NZ. Zatem argumentacja, że Memorandum nie było wiążące i jako takie jest pozbawione mocy obowiązującej nie odnosi do tego, że część dotycząca integralności terytorialnej Ukrainy była po prostu odesłaniem do Karty NZ, a ta przecież obowiązuje. Rosja dopuszczając się agresji zbrojnej przeciwko Ukrainie, łamie szereg umów międzynarodowych, zatem nawet gdyby Memorandum Budapesztańskie było umową międzynarodową, to nic by to zmieniło.

Jedynym mechanizmem jaki można zastosować wobec państwa łamiącego w takim stopniu jak Rosja prawo międzynarodowe są właśnie sankcje kolektywne podjęte przez znaczną część wspólnoty międzynarodowej. W prawie międzynarodowym sankcja nie ma charakteru zinstytucjonalizowanego jak w prawie krajowym – nie ma czegoś takiego jak policja dla państw. Nie nazwałbym podpisania Memorandum przez Ukrainę naiwnym. Ostatecznie Rosja dopuszcza się rażących naruszeń postanowień Karty Narodów Zjednoczonych oraz norm prawa humanitarnego – ale czy to pozwala uznać za naiwne większość państw członkowskich Narodów Zjednoczonych?

Otrzymujemy informacje o stosowaniu przez stronę rosyjską „nielegalnej” amunicji i atakowaniu celów niemilitarnych. O co chodzi z tą „nielegalnością” i co na ten temat mówi prawo międzynarodowe?

Z przekazów nam dostępnych wynika, że Rosja używa broni kasetowej oraz bomb próżniowych. W przypadku broni kasetowej jej użycie jest dopuszczalne w tym przypadku. Zakaz jej używania ustanowiony jest na podstawie Konwencji o zakazie użycia amunicji kasetowej, jednak ani Rosja ani Ukraina nie są stronami tej konwencji, a zakaz użycia nie jest uważany za normę zwyczajową ponieważ wiele państw nadal tę broń stosuje. Jeśli zaś chodzi o stosowanie bomb próżniowych to ze względu na swoją siłę rażenia ich użycie na obszarach miejskich prowadzi do niedyskryminacyjnego ataku miast – zatem takiego ataku, który nie rozróżnia między celami wojskowymi oraz cywilnymi. Niedyskryminacyjne ataki miast są zakazane na podstawie I protokołu dodatkowego, którego stronami są obie strony toczącego się na Ukrainie konfliktu zbrojnego. Powyższe rozumowanie można oczywiście odnieść również do bomb kasetowych  Jednak, paradoksalnie, sam fakt przyjęcia przez część państw wspomnianej Konwencji dotyczącej zakazu użycia broni kasetowej oznacza, że obowiązywanie normy  zwyczajowej zakazującej użycia tej broni jest przedmiotem kontrowersji. Przyznać jednak należy, że stosowanie tej broni jest niehumanitarne. W każdym razie kluczowe jest to czy dany atak pozwalał rozróżnić cele cywilne od wojskowych czy też nie. Z tego co obserwujemy, w dostępnych nam przekazach,1 Rosjanie celowo atakują cele cywilne.

Prawo międzynarodowe mówi o prawie do secesji i samostanowienia – na jakich warunkach są one dopuszczalne? Czy można w ogóle porównywać na przykład sytuację tak zwanych republik separatystycznych w Ukrainie do np. sytuacji Kosowa?

Na gruncie prawa międzynarodowego istnieje stałe napięcie między integralnością terytorialną państw a prawem do samostanowienia narodów. Rzecz w tym, że to państwa mają prawo do integralności terytorialnej (i to również państwa mają również obowiązek poszanowania integralności terytorialnej innych państw). Natomiast prawo do samostanowienia narodów przysługuje narodom. Secesja to właśnie oderwanie od państwa terytorium przez ludność, które zamieszkuje to terytorium. Obie zasady, tj. integralność terytorialna państw oraz zasada samostanowienia narodów zdają się być w kolizji w przypadku secesji – nie jest to jednak oczywiste. Secesja nie stanowi naruszenia prawa międzynarodowego pod pewnym warunkiem – secesja musi się dokonać bez pomocy innego państwa. Inaczej mówiąc, secesja musi się dokonać wyłącznie przy udziale ludności zamieszkującej terytorium, którego dotyczy secesja. Taka secesja nie jest zakazana na gruncie prawa międzynarodowego. Nie jest również tak by państwo, którego terytorium jest przedmiotem secesji nie mogło się secesji przeciwstawić. Jeśli jednak ludność starająca się dokonać secesji podlega represji i odmawia się jej samostanowienia w ramach danego państwa to państwo to ma obowiązek zgodzić się na secesję. Nazywa się to remedial secession. Kluczowe jest to, że w takim przypadku danej ludności przysługuje prawo do secesji. Ma to skutek nie tylko wobec państwa-poprzednika ale, co jest nawet ważniejsze, również wobec całej wspólnoty międzynarodowej. W takim bowiem przypadku uznanie nowego państwa staje się o wiele bardziej legitymizowane i trudniej określić je mianem uznania przedwczesnego.

Gdyby się okazało, że secesja wiązała się ingerencją zewnętrzną innego państwa to oznaczałoby to, że secesja taka stanowi naruszenie integralności państwa – właśnie przez udział innego państwa. W takim przypadku mówi o „błędzie przy narodzinach”. Taka secesja nie prowadzi do powstania państwa w świetle prawa międzynarodowego i sytuacji takiej na daje się już naprawić (chyba, że przez powrót do stanu wyjściowego) albo na mocy wiążącej rezolucji Rady Bezpieczeństwa NZ.

Republika Krymska, Ługańska i Doniecka, wszystkie one powstały przy udziale wojski rosyjskich. Ich powstanie nie jest zatem przeciwstawialne ani Ukrainie, ani wspólnocie międzynarodowej. Przypadek Kosowa jest podnoszony w tym kontekście przez Rosję. Chodzi o przeprowadzoną przez siły NATO w roku 1999 operację Allied Force tj. operację bombardowania z powietrza Belgradu. Jednak ta ingerencja zewnętrzna została de facto zatwierdzona przez Radę Bezpieczeństwa NZ. Chodzi tu o jednomyślnie przyjęcie Rezolucji 1244(1999). Nawet gdyby uznać, że mieliśmy tu do czynienia z „grzechem przy narodzinach”, to ów „grzech” został zmazany, również przy poparciu Rosji jako państwa głosującego za tą rezolucją. Funkcję taką mogłyby pełnić Porozumienie Mińskie jednak zbrojna agresja Rosji spowodowała, że podnoszenie go przeciwko Ukrainie nie jest teraz możliwe.

Czy historia prawa międzynarodowego zna takie przypadki, że w wyniku konfliktu militarnego udało się jakiemuś krajowi „wyrwać” kawałek ziemi innego kraju, a sytuacja po relatywnie niedługim czasie się „unormowała”?

Ze względu na to, iż prawo międzynarodowe z definicji nie posiada rozwiniętego mechanizmu sankcji, zdarza się, że mamy do czynienia np. z secesją związaną z ingerencją zewnętrzną, która jednak nie napotyka takiej ożywionej reakcji, jak ma to miejsce teraz w odniesieniu do agresji zbrojnej jakiej dopuściła się Rosja przeciwko Ukrainie. W takim przypadku stan naruszenia prawa międzynarodowego, tj. istnienie nieuznawanej jednostki terytorialnej może ulegać stabilizacji. Państwo, kosztem którego powstała taka jednostka terytorialna, znajduje się w bardzo trudnym położeniu. Nie może de iure zrezygnować z tytułu do terytorium, którego zostało pozbawione de facto. Czyli nadal musi utrzymywać fikcję, że ludność znajdująca się w tej jednostce terytorialnej, to nadal jego obywatele. Jednak w takiej jednostce terytorialnej zaczyna funkcjonować nowy porządek prawny co oznacza, że na jej terenie powstają akty stanu cywilnego – ludność tam zamieszkała nadal przecież wchodzi w związki małżeńskie, konieczne jest wystawianie aktów zgonu i aktów urodzenia itd. Te akty stanu cywilnego stają się skuteczne zarówno przeciwko państwu, kosztem którego powstała ta jednostka terytorialna, jak i przeciwko innym państwom. Zasada ta wynika z opinii doradczej MTS w sprawie skutków obecności RPA w Namibii. Chodzi o to, że polityka nieuznawania sytuacji nielegalnych (a taką sytuacją jest właśnie jednostka terytorialna obciążona „grzechem przy narodzinach”) nie może wpływać na uznanie aktów stanu cywilnego, ponieważ gdyby podważyć skuteczność tych aktów to odbyłoby się to kosztem ludności zamieszkującej taką jednostkę terytorialną.

To stanowisko jest w pełni zrozumiałe, ale powoduje ono, że im dłużej trwa nielegalna sytuacja prawna, która wiąże się z powstawaniem aktów stanu cywilnego, tym trudniej prowadzić politykę nieuznawania, bo staje się ona coraz bardziej kontrfaktyczna. Prawo międzynarodowe nie wskazuje, po jakim czasie mogłoby dość do sanacji takiej nielegalnej sytuacji. Z czasem z taką jednostką nawiązywane są niekiedy stosunki quasi-konsularne.

Bardzo dobrą ilustrację stanowi tu sytuacja prawa Tureckiej Republiki Cypru Północnego. Ta jednostka terytorialna jest uznana za państwo jedynie przez Turcję, tj. przez państwo, którego ingerencja doprowadziła do secesji Cypru Północnego. Jak wiemy Republika Cypru jest członkiem UE. W protokole dotyczącym Cypru załączonym do traktatu akcesyjnego z 2009 r. stwierdzono, że Republika Cypru nie jest odpowiedzialna za przestrzeganie prawa UE na jej terytorium, które nie znajduje się pod jej efektywną kontrolą. Czyli de iure cała wyspa stanowi terytorium Republiki Cypryjskiej, ale jednocześnie przyznaje się, że de facto część wyspy nie jest pod kontrolą Republiki Cypryjskiej. W dodatku przecież ta sytuacja prowadzi do powstania wielu aktów stany cywilnego oraz czynności zmierzających do wywołania skutku prawnego (np. orzeczeń sądowych, decyzji administracyjnych). Republika Cypru nie może negować istnienia Tureckiej Republiki Cypru Północnego. Istnieją przecież posterunki graniczne, co zakłada wymuszoną współpracę na niskim szczeblu między funkcjonariuszami Republiki Cypru oraz Tureckiej Republiki Cypru Północnego.

Również sądy państw trzecich są konfrontowane z tą sytuacją. Oprócz kwestii aktów stanu cywilnego może pojawić się problem z zastosowaniem prawa prywatnego międzynarodowego. Oznacza, to że np. sąd polski, orzekając w sprawie z elementem obcym może uznać za prawo właściwe w sprawie prawo takiej jednostki terytorialnej. W wielu systemach prawnych wybór prawa właściwego przez sąd jest całkowicie oderwany od kwestii uznania międzynarodowego.

To powoduje, że w przypadku sytuacji nielegalnej, jaką jest secesja obarczona „grzechem przy narodzinach” i prowadzonej wobec takiej jednostki polityki nieuznawania, upływ czasu powoduje, że polityka nieuznawania staje się coraz bardziej kontrfaktyczna i coraz trudniejsza do prowadzenia. W pewnym momencie dochodzi do stabilizacji, która może trwać bardzo długi czas. Takie prowizoryczne status quo może być trwałe – gdy stoimy przed wyborem między sprawiedliwością oraz pokojem ten ostatni może być całkiem atrakcyjny.

Podsumowując zatem, czy w świetle prawa międzynarodowego możemy dokonać jednoznacznego osądu dotyczącego obecnej sytuacji w Ukrainie?

Podkreślę ponownie, gdyż to jest sedno sprawy: mamy tu do czynienia z agresją zbrojną, jakiej dopuściła się Rosja wobec Ukrainy. Uzasadnienie agresji ochroną tzw. republik ludowych (Donieckiej i Ługańskiej) polega na tym, że ta agresja zbrojna uzasadniona ma być zamiarem zmiany sytuacji niezgodnej z prawem międzynarodowym. Rosja dopuszcza się również licznych zbrodni wojennych oraz zbrodni przeciw ludzkości. Niedyskryminacyjne atakowanie miast, w ogóle samo kierowanie ataków na obiekty cywilne jest chyba tym, co najbardziej przemawia do wyobraźni. Rezolucja Zgromadzenia Ogólnego NZ z dnia 2 marca 2022 r. dotycząca agresji przeciwko Ukrainie zdecydowanie potępia działania Rosji (oraz udział Białorusi) jako niezgodne z zasadą integralnością terytorialną państw wyrażoną w Karcie NZ i wyraźnie oraz jednoznacznie stwierdza, że Rosja dopuściła się agresji w stosunku do Ukrainy. Rezolucję poparło 141 państw. 35 państw się wstrzymało, tylko pięć głosowało przeciwko. Potwierdza to, że zdecydowana większość wspólnoty międzynarodowej uważa działania Rosji wobec Ukrainy za całkowicie niezgodne z prawem międzynarodowym. Rezolucja pokazuje, że w zasadzie nikt nie bierze na poważnie stanowiska Rosji.

Wielu podkreśla, że owa rezolucja nie ma charakteru wiążącego. Jest to częściowo prawda. Jednak rezolucja przyjęta przez zdecydowaną większość wspólnoty międzynarodowej przy tak nikłym sprzeciwie stanowi legitymizację ustanawiania sankcji oraz prowadzenia polityki nieuznawania wobec ogłaszanych przez Rosję zmian terytorialnych. Musi to nam wystarczyć ze względu na brak autorytatywnego mechanizmu stwierdzania faktów w prawie międzynarodowym. Ostatecznie fakty muszą być stwierdzone przez państwa – i to jest właśnie przedmiotem Rezolucji.

Na koniec chciałbym zapytać o możliwość ewentualnych reparacji na rzecz Ukrainy. Już mówi się o funduszach na odbudowę po wojnie – czy można sobie wyobrazić taki scenariusz, w którym zamrożone lub wprost przejęte aktywa Rosji (np. rezerwy walutowe rosyjskiego banku centralnego) i rosyjskich oligarchów zostają przeznaczone na odbudowę i odszkodowania?

Reparacje wojenne są wynikiem traktatu pokojowego. Nie przypuszczam, aby Rosja miała zamiar zawrzeć taki traktat jako strona przegrana. Obecne sankcje oraz zajęcie mienia Rosji mają podstawy w prawie międzynarodowym. Normy prawa międzynarodowego złamane przez Rosję w wyniku zbrojnej agresji na Ukrainę mają w dużej części charakter erga omnes. Oznacza to, iż np. zakaz naruszania ingerencji terytorialnej jest zobowiązaniem, jakiego należy dotrzymać wobec całej wspólnoty międzynarodowej, a nie tylko jednego wybranego państwa. W takim przypadku odpowiedzialności dochodzić może nie tylko państwo bezpośrednio poszkodowane, ale również inne państwa – członkowie wspólnoty międzynarodowej.

Na podobnej zasadzie państwa mogą stosować środki odwetowe – co właśnie ma miejsce, bo do tego sprowadzają się właśnie sankcje. Praktyka pokazuje, że tego rodzaju kolektywne środki odwetowe były już stosowane (np. w stosunku do Serbii w 1998 r.) nigdy nie na taką skalę, jak ma to miejsce w przypadku Rosji. Dochodzenie odpowiedzialności w stosunku do państw, które odrzucają podstawowe normy prawa międzynarodowego okaże się zwykle bezskuteczne – w tym sensie, iż państwo dopuszczające się naruszenia prawa międzynarodowego w zakresie podstawowych norm prawa międzynarodowego nie będzie również skłonne do zaprzestania naruszania takich norm, jeśli nie zostanie zawieszone wykonywanie wobec niego zobowiązań ciążących na innych państwach. Nawet gdyby spór w tym zakresie został rozstrzygnięty przez sąd międzynarodowy to wyrok takiego sądu staje się kolejnym zobowiązaniem państw. Stąd konieczność zastosowania samopomocy.

Właśnie ze względu na skuteczność dochodzenia odpowiedzialności państwa przyjmuje się, że odpowiedzialności tej w przypadku norm o kluczowym znaczeniu dla całej wspólnoty międzynarodowej mogą dochodzić wszystkie państwa. Nie ma przeszkód, aby wykorzystać zamrożone środki dla celów odbudowy i pomocy Ukrainie. Byłoby to rozwiązanie celowe, które dodatkowo legitymizowałoby zastosowane środki odwetowe.

Należy dodać, iż o ile reżim odpowiedzialności państw w prawie międzynarodowym zakłada możliwość wyłączenia odpowiedzialności szeregiem okoliczności takich jak samoobrona, siła wyższa czy stan konieczności, to żadna z tych okoliczności nie zachodzi w przypadku zbrojnej agresji Rosji na Ukrainę. W dodatku nie jest możliwe wyłącznie odpowiedzialności w przypadku naruszenia fundamentalnych norm prawa międzynarodowego (określanych jako peremptoryjne normy prawa międzynarodowego).

Pojawia się również pytanie, czy można w procesie stosowania środków odwetowych zająć majątek oligarchów rosyjskich. Projekt Komisji Prawa Międzynarodowego dotyczący odpowiedzialności państw wyraźnie wskazuje, że postępowanie osoby można przypisać państwu, jeśli faktycznie osoba ta działała na podstawie instrukcji lub pod kontrolą państwa. Można by przez analogię argumentować za możliwością objęcia środkami odwetowymi kierowanymi przeciw państwu również mienie osób, których postępowanie przypisywalne jest temu państwu. To pozwoliłoby zająć majątek oligarchów znajdujący się na terytorium państw stosujących wobec Rosji środki odwetowe. Nie można wykluczyć, że Rosja zostanie uznana za państwo sponsorujące terroryzm, co pozwoliłoby użyć obowiązujące już umowy międzynarodowe dotyczące walki z finansowaniem terroryzmu.

Dziękuję za rozmowę.

Foto: AP Photo/Emilio Morenatti / East News

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Instytut Misesa

O Autorze:

Instytut Misesa

Instytut Ludwiga von Misesa ufundowany we Wroclawiu w sierpniu 2003 r. jest niezależnym i nienastawionym na zysk ośrodkiem badawczo-edukacyjnym, odwołującym się do tradycji austriackiej szkoły ekonomii, dorobku klasycznego liberalizmu oraz libertariańskiej myśli politycznej. Instytut został nazwany na cześć – naszym zdaniem najwybitniejszego ekonomisty XX w. – Ludwiga von Misesa.

Pozostałe wpisy autora:

Komentarz “Atak na Ukrainę a prawo międzynarodowe

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *