Grobelny: Widmo inflacji krąży nad Polską i światem

27 czerwca 2022 Inflacja komentarze: 0

Autor: Maciej Grobelny
Wersja PDF

Praca nagrodzona II miejscem w konkursie na esej Instytutu Misesa 2022.

Z pewnością od kilku miesięcy inflacja jest jednym z najczęściej używanych pojęć ekonomicznych. Każdego dnia termin ten pojawia się w prasie, w radiu, czy w telewizji. Burzliwie o inflacji dyskutują ekonomiści, politycy, dziennikarze, jak i zwykli ludzie. Dla większości inflacja jest ona tożsama ze wzrostem indeksu cen dóbr i usług konsumpcyjnych, rzadziej, ze wzrostem indeksu cen produkcji sprzedanej przemysłu bądź innych działów gospodarki, a już niestety najrzadziej ze wzrostem podaży pieniądza.

Definicja serwowana wszech obecnie i do jakiej zdążono nas przyzwyczaić brzmi mniej więcej następująco: inflacja jest to proces wzrostu przeciętnego poziomu cen w gospodarce[1].

Jednak aby dobrze zrozumieć z jakim zjawiskiem mamy do czynienia warto przede wszystkim sięgnąć do samego źródła i znaczenia słowa inflacja. Zapożyczone z nauk medycznych słowo pochodzi od łacińskiego inflare, czyli nadmuchiwać, wdmuchiwać oraz inflatio, co oznacza nadęcie, wzdymanie, zwiększanie objętości, napompowanie[2]. Już to samo znaczenie pokazuje z czym mamy do czynienia. Niestety z upływem czasu pojęcie inflacji zaczęto używać głównie do opisów skutków nadwyżki pieniądza, czyli wzrostu cen, a nie do samego procesu dotykającego pieniądz[3].

Trudno się zgodzić z obecnie powszechnie panującą definicją, ponieważ wzrost cen jest skutkiem inflacji, a nie samą inflacją. Różnica ta jest bardzo ważna, bowiem jak wyjaśnił ekonomista Percy Greaves: „inna definicja to inna odpowiedzialność”. Jeżeli zdefiniujemy inflację jako wzrost cen to za jej winowajców będziemy obarczać koncerny paliwowe, czy prywatne przedsiębiorstwa, a kontrole cen za rozwiązanie, natomiast jeżeli wrócimy do klasycznej definicji, czyli inflacji jako zwiększania podaży pieniądza, czego konsekwencja jest wzrost cen zdajemy sobie sprawę, że tylko jedna instytucja może odpowiadać za proces inflacji i jest to Bank Centralny. Inflacja jest to zwiększenie ilości pieniądza, czyli w obecnym systemie monetarnym, po prostu dodruk pieniędzy. Bez znaczenia czy nazwiemy ten proces wprost dodrukiem, czy zagadkowymi terminami jak luzowanie ilościowe, czy Quantitative Easing, w skrócie nazywane QE. Dlatego przyznać należy rację tym ekonomistom, którzy uważają inflację za zawsze i wszędzie kwestię polityki monetarnej. To właśnie odpowiedzialni za politykę monetarną zwiększają podaż pieniądza, czyli powodują inflację, a w konsekwencji następuje wzrost cen. Oto prawidłowa kolejność. Z tego powodu tak istotny jest powrót do klasycznej definicji, jej znaczenia i konsekwencji.

Warto jeszcze rzucić okiem co na temat inflacji mówili przedstawiciele Austriackiej Szkoły Ekonomii. Pozwoli to zobrazować i zrozumieć obecne procesy jakie dotykają naszą gospodarkę i nasze portfele oraz ukazać koszty i skutki inflacji, które dokładniej zostaną opisane dalszej części.

Główny przedstawiciel Austriackiej Szkoły Ekonomii, Ludwig von Mises w „Ludzkim Działaniu” określił inflację następująco: „W badaniach akademickich istnieje tylko jedno znaczenie, które racjonalnie może być związane ze zwrotem „inflacja”: wzrost ilości pieniądza (w szerokim znaczeniu tego terminu, a więc włączając w to środki fiducjarne), który nie jest zrównoważony przez odpowiadający mu wzrost zapotrzebowania na pieniądz i który musi więc spowodować spadek obiektywnej wartości wymiennej pieniądza”[4].

Henry Hazlitt słusznie zauważył, że „inflacja została powołana do życia przez naszych przywódców przez ich własną politykę monetarną i fiskalną. Inflacja jest zawsze i wszędzie, wywołana głównie poprzez wzrost podaży pieniądza i kredytu”. Hazlitt słusznie domagał się powrotu do oryginalnego znaczenia terminu „inflacja”. Używanie terminu inflacji jako wzrost cen odwraca uwagę od prawdziwej przyczyny inflacji oraz od lekarstwa jakie mogłoby ją uleczyć[5]. Lekarstwem na inflację według Hazlitta jest powstrzymanie wzrostu ilości pieniądza i kredytu.

Według Jörga Guido Hülsmanna inflację możemy bowiem zdefiniować jako „nadwyżkę nominalnej ilości każdego środka wymiany powyżej ilości, która zostałaby wyprodukowana na wolnym rynku”. Hülsmann posuwa się aż do stwierdzenia, że „istota inflacji polega na tym, że zwiększa ona podaż pieniądza przez pogwałcenie praw własności”[6]. Jest to zresztą tożsame z tym, co pisał Murray Rothbard, gdy określał ją skutkiem „fałszowania pieniędzy”[7].

Natomiast według Friedricha Augusta von Hayeka, źródłem wszelkich zakłóceń równowagi ekonomicznej może być przede wszystkim pieniądz. Nikt tak jak Hayek nie oskarża pieniądza, a właściwie twórców polityki pieniężnej o ewentualne zakłócenia życia i rozwoju gospodarczego.  Z kolei Milton Friedman określił inflację jako podatek, który można nałożyć bez ustawy. Friedman udowodnił, że inflacja jest zjawiskiem wyłącznie pieniężnym, które w świecie pieniądza papierowego ma swoje korzenie w większym dodruku pieniądza przez władze państwowe, aniżeli wynikałoby z rzeczywistych potrzeb gospodarki. Trudno się nie zgodzić z Friedmanem, który uważał, że „inflację tworzy rząd i nikt inny, ponieważ tylko państwo ma monopol na maszynę drukarską i tylko państwo ma władzę tworzenia depozytów w banku centralnym[8].

Warto jeszcze przytoczyć słowa jednego z największych przeciwników Austriackiej Szkoły Ekonomii i niestety obecnego guru wielu ekonomistów i polityków – J. M. Keynesa. W jednej ze swoich prac bardzo trafnie opisał pojęcie oraz skutki inflacji: „Mówi się, że Lenin twierdził, że najlepszy sposób, aby zniszczyć system kapitalistyczny polega na psuciu pieniądza. Przez ciągły proces inflacji, rządy mogą skonfiskować, w tajemnicy i niepostrzeżenie, istotną część majątku swoich obywateli. (…) Lenin z pewnością miał rację. Nie ma subtelniejszego ani pewniejszego sposobu obalenia istniejącego porządku społecznego niż psucie monety”[9].

Tyle wstępu teorii i historii myśli ekonomicznej. Teraz przyjrzyjmy się współczesności. Cofnijmy się do kryzysu finansowego z 2008, kiedy to zarówno EBC, FED jak i wiele banków centralnych zaczęło prowadzić niekonwencjonalną politykę pieniężną zwaną luzowaniem ilościowym, w skrócie QE. Zazwyczaj samo QE polega na zwiększeniu podaży pieniądza poprzez skup papierów wartościowych na rynku, czyli jest niczym innym jak dodrukiem pieniądza.

Poniższe wykresy przedstawiają poziomy QE w EBC i FED od roku 2004. Jak łatwo zauważyć kryzys finansowy w 2008 rozpoczął permanentny proces luzowania ilościowego.

Źródło: https://fred.stlouisfed.org/series/BOGMBASE (dostęp: 14.05.2022)

Źródło: https://fred.stlouisfed.org/series/BOGMBASE (dostęp: 14.05.2022)

Pomimo ogromnego luzowania ilościowego przez EBC i FED, poziom inflacji po kryzysie finansowym z 2008 nie zmienił się znacząco. Jak widać na kolejnych wykresach zarówno w Unii Europejskiej jak i w USA poziom inflacji po 2009 r. mieścił się poniżej 4%, a w latach 2015-2017 nawet poniżej 1%. Po 2017 r. inflacja symbolicznie przekraczała poziom 2%. Dopiero w skutek prowadzonej polityki monetarnej i kolejnego luzowania ilościowego związanego z pandemią COVID-19 inflacja w końcu wystrzeliła w górę.

Inflacja w Unii Europejskiej w latach 2009-2022:

Źródło: https://tradingeconomics.com/european-union/inflation-rate (dostęp: 14.05.2022)

Inflacja w USA w latach 2009-2022:

Źródło: https://tradingeconomics.com/united-states/inflation-cpi (dostęp: 14.05.2022)

Ogromne masy dodrukowanych pieniędzy po 2008 r. praktycznie ominęły realną gospodarkę, czyli rachunki bankowe zwykłych ludzi i firm, a w efekcie nie przełożyły się na wzrost akcji kredytowej, konsumpcji i inwestycji. Nie da się bowiem ludzi zmusić do brania kredytów. Większość tych pieniędzy trafiły na rynki finansowe, podnosząc ceny papierów wartościowych i tworząc bańki spekulacyjne. Przesadna kreacja pieniądza jest zawsze zła dla gospodarki, ponieważ zamiast finansować działalności generujące realne bogactwo, wspiera się aktywności czysto konsumpcyjne. Kiedy takie działania spadną poniżej określonego punktu, następuje zetknięcie z trudną rzeczywistością co skutkuje spadkiem ogólnego poziomu aktywności gospodarczej. Poprzez zmniejszenie się liczby działalności generujących bogactwo, osłabia się zdolność do udzielania pożyczek. Realne środki na pożyczki również maleją czego skutkiem jest udzielanie kredytów „z powietrza”. Mamy wówczas do czynienia ze wzrostem podaży pieniądza i inflacją cenową[10].

Ostatnie lata stabilizacji gospodarczej doprowadziły do tego, że na świecie i również w Polsce praktycznie przestano szerzej dyskutować o inflacji. Wielu ekspertów zapewniało, że wchodzimy w nową erę permanentnej niskiej inflacji (deflacji) i niskich stóp procentowych (nawet poniżej 0%). Spowodowało to zakotwiczenie oczekiwań inflacyjnych na rekordowo niskich poziomach i zastosowanie niekonwencjonalnej, tzw. ultra luźnej polityki monetarnej.

Z pewnością obserwowane od kilku miesięcy wskaźniki inflacji mają charakter globalny. Niekontrolowany wzrost inflacji jest zauważalny dla niemal każdego państwa na świecie i dotyczy każdej waluty co pokazuje poniższy wykres prezentujący wysokość inflacji w Unii Europejskiej za marzec 2022.

Źródło: https://ec.europa.eu/eusurvey/runner/EstatUSS2022 (dostęp: 14.05.2022)

Podobnie sytuacja kształtuje się również w Polsce i niestety wszystko wskazuje na to, że nie prędko skończy się inflacyjne szaleństwo. Według najnowszych danych GUS w kwietniu 2022 ceny towarów i usług konsumpcyjnych w Polsce wzrosły o 12,4% w porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku. Co ciekawe mediana prognoz wyniosła 11,5%[11], a więc kwietniowy odczyt inflacji przewyższył rynkowy konsensus. Już oficjalnie drugi miesiąc z rzędu mamy do czynienia z inflacją galopująca, czyli przekraczającą 10% w skali roku. Widoczny spadek a lutym z 9,4% do 8,6% wynika przede wszystkim z obniżali VAT. Z pewnością ostatni wynik ponownie zwiększy presje na Radę Polityki Pieniężnej, która dalej dynamicznie będzie zwiększać stopy procentowe.

Inflacja w Polsce styczeń 2020 – kwiecień 2022

Źródło: https://tradingeconomics.com/poland/inflation-cpi (dostęp: 14.05.2022)

Wśród najszybciej drożejących towarów dominują paliwa i produkty spożywcze. Ceny opału w kwietniu były aż o 75,6% wyższe niż przed rokiem. Gaz ziemny podrożał o 49,2%, LPG o 43,4%, olej napędowy o 36%, a benzyna o 21,5%. Mocno w górę poszły ceny wielu podstawowych artykułów spożywczych. Drób przez ostatnie 12 miesięcy podrożał o 43,4%, cukier o 35%, tłuszcze roślinne o 33%, a wołowina o niemal 30% i ceny żywności o 12,7%[12]. Jednak ekonomiści są zgodni co do tego ze szczyt inflacji jest jeszcze przed nami. Według ostatnich prognoz BKG inflacyjny szczyt inflacji CPI sięgnie 13-14% i przypadnie na miesiące letnie.

Z pewnością głównych przyczyn inflacji nie należy szukać jak próbuje się nam wmówić w początkach pandemii COVID-19, czy w wojnie na Ukrainie.  Już od 2008 mamy do czynienia z permanentnym luzowaniem ilościowym co zostało jeszcze bardziej zwiększone wraz z wybuchem pandemii.

Przede wszystkim do głównych przyczyn obecnej inflacji należy zaliczyć czynniki wewnętrzne o których rządzący woleliby byśmy zapomnieli, mianowicie:

  1. Wysokie transfery socjalne wykonywane przez rząd w różnej postaci, np. tarcz antykryzysowych które miały wpompować do gospodarki 312 mld złotych[13], programów socjalnych, czy 13. i 14. emerytur i różnego rodzaju dotacji, subwencji;
  2. Opóźniania reakcja NBP w kontekście podwyżek stóp procentowych, które kończą się dynamicznymi ruchami obserwowanymi obecnie.

O ile celem tarczy antykryzysowej podczas epidemii COVID-19 miało być utrzymanie miejsc pracy i uchronienie większości przedsiębiorców przed upadkiem to należy zauważyć, że odbyło się to niestety ogromnym kosztem. Było to najpotężniejsze luzowanie polityki fiskalnej w historii polskiej polityki gospodarczej, w którego następstwie przedsiębiorstwa i gospodarstwa domowe odnotowały rekordowe oszczędności[14]. Tarcza finansowa spowodowała wykreowanie dodatkowych środków finansowych, kosztem deficytu w budżecie państwa, czy też w budżecie BGK (Bank Gospodarstwa Krajowego). Środki te w rękach Polaków obudziły dodatkowy popyt, wywierając presję inflacyjną. Realizacja założeń tarczy finansowej była tak naprawdę realizacją tzw. helicopter money,. Od stycznia 2020 roku do lutego 2022 roku podaż pieniądza M1 w Polsce wzrosła o 51%, co widać na poniższym wykresie:

Źródło: https://pl.tradingeconomics.com/poland/money-supply-m1 (dostęp: 10.05.2022)

Niestety również inflacja bazowa przyspiesza dalej, jej odczyt za kwiecie wynosi 6,9%, co oznacza, że bez uwzględniania koszyka cen żywności i energii ceny w gospodarce dalej niepokojąco rosną szybko, a wzrost cen przyspiesza

Inflacja bazowa w Polsce styczeń 2020 – kwiecień 2022

Źródło: https://tradingeconomics.com/poland/core-inflation-rate (dostęp: 14.05.2022)

Z pewnością nie można przejść całkiem obojętnie od czynników zewnętrznych. Wojna za naszą wschodnią granicą zmieniła bardzo dużo. Możemy wymienić tu cztery elementy:

  1. wzrostu popytu wewnętrznego w Polsce;
  2. wzrostu cen nawozów;
  3. spadku produkcji zbóż na Ukrainie i w Rosji;
  4. wzrostu cen energii[15].

Dwie z tych przyczyn są to szoki podażowe, które wpływają negatywnie na podaż żywności, natomiast wzrost popytu to po prostu nagły wzrost wydatków na dobra konsumpcyjne, których produkcja jeszcze nie wzrosła. Wyraźnie widać, jak ceny nawozów wzrosły tylko pod wpływem wojny. Ten trend wzrostowy może jeszcze trwać wraz z trwaniem wojny, więc koszty produkcji żywności będą rosły i szok podażowy wywołany zmianą kosztów produkcji żywności pogłębi się. Dodatkowo jak powszechnie wiadomo Rosja jest ważnym eksporterem surowców energetycznych. Zmniejszenie dostaw surowców energetycznych z Rosji do Europy oczywiście doprowadzi do wzrostu inflacji. Natomiast energia jest dobrem specyficznym, bowiem produkcja niemal wszystkiego wykorzystuje ropę, węgiel i gaz, ponieważ te zasoby służą do napędzania logistyki i dostarczania wszędzie energii elektrycznej. Z tego powodu wzrosty cen energii w dalszym ciągu będą uciążliwe, gdyż przełożą się na ceny wszystkich innych dóbr.

Niestety walka z inflacją w Polsce przypomina trochę przeciąganie liny. Ewidentnie widać, że NBP i rząd mają obecnie inne priorytety co widać po wykonywanych ruchach. NBP w walce z inflacją za pomocą wewnętrznych instrumentów jak stopy procentowe ma kilka zasadniczych problemów.

Po pierwsze rząd który nadal rozdaje pieniądze. Obecnie istnieje szereg różnego rodzaju tarcz i każda z nich generuje różnego rodzaju transfery fiskalne. Tarcza antyinflacyjna według szacunków PKO BP ma skutkować transferem 34 mld złotych. Na ten moment trudno sobie wyobrazić sobie powrót poprzednich stawek VAT na żywność, a to z kolei będzie przedłużane i wiąże się kolejnymi transferami. Niedawno premier ogłosił wdrożenie tarczy antyputinowskiej i plan pomocy dla kredytobiorców, do tego 13 i 14 emerytura wraz z wyższą niż przewidziano ustawowo waloryzacją emerytur. To jakieś 30-40 mld złotych wrzucone w rynek i to w obszarze, który bez dodatkowych wypłat kuleje przez  demografię. Wciąż utrzymywany program 500+ to 40 mld rocznie. Transfery na utrzymanie obywateli Ukrainy to kolejne ok 15-30 mld i dalsze dopłaty, dotacje i subwencje i inne transfery do gospodarstw domowych i firm. Tak znaczna ilość transferów i dokładanie kolejnych nie pomaga w walce z inflacją. Pieniądze od państwa zwiększają inflację w przyszłości i rozciągają ją na dłuższy okres. Niestety ten krótkoterminowy efekt będzie podtrzymywany z racji przyszłorocznych wyborów. Im bliżej wyborów tym więcej różnego rodzaju programów pomocniczych, a rola programów socjalnych rośnie w nadziei na dodatkowe głosy. Zatem RPP podwyższa stopy procentowe, aby wyciągnąć pieniądze z rynku, a rząd wtłacza je z powrotem, aby zaspokoić oczekiwania wyborców. I koło się zamyka, a każda obietnica rządu przekłada się na bardziej dynamiczne podwyżki stóp i ograniczone efekty tych podwyżek.

Drugim problemem NBP jest nadpłynność banków. Oprocentowanie depozytów w bankach nijak ma się do podwyżek stop procentowych. Banki są w większości nadpłynne, a to sprawia, że nie zależy im na ściganiu kapitału z rynku, dlatego oferta depozytów zmienia się bardzo powoli, a to sprawia ze przez długi czas bardziej opłacalne będzie wydawanie pieniędzy, a nie ich kumulowanie na rachunkach, a to pobudza inflacje. Zmniejszenie pieniędzy na rynku polega również na przyczynieniu na uatrakcyjnieniu ofert lokat i rachunków w ten sposób część kapitału ma wpłynąć z powrotem do banków i pobudzić akcję oszczędnościową. Na ten moment więcej z banków pieniędzy jest wypłacane niż wpłacane.

Trzecim problemem jest czas. Podwyżki stóp zwykle działają z opóźnieniem kilkuletnim. Dotychczasowe podwyżki nie przeniosły się na spowolnienie inflacji.  Problem wysokiej inflacji będzie się tylko pogłębiał a w konsekwencji zapłacimy za to wszyscy a najwięcej kredytobiorcy i oszczędzający.

Podsumowując skala kryzysów, poczynając od Wielkiej Depresji z 1929 roku, przez kryzys z roku 2008 i aż do obecnego nie byłaby tak ogromna, gdyby teorie głoszone przez Austriacką Szkołę Ekonomii należały do głównego nurtu ekonomii. Podejmowane działania przez banki centralne, doprowadziły do przeobrażenia się pieniądza i bankowości, w formę w której wszystkie waluty narodowe nie posiadają żadnej rzeczywistej wartości, natomiast za błędy i nadużycia banków koszty ponosi społeczeństwo. Produktem końcowym ewolucji pieniądza i bankowości centralnej jest ukryty podatek płacony przez obywateli, czyli inflacja. Wywoływana jest ona przez nieopartą na oszczędnościach ekspansywną politykę monetarną, która jedynie w krótkim okresie prowadzi do wzrostu gospodarczego, w długim natomiast do coraz potężniejszych kryzysów gospodarczych. Rząd może wpompować w gospodarkę dowolną ilość pieniędzy, ale nie może usunąć fundamentalnej rzadkości dóbr i magicznie wykreować nowych zasobów. Wzrost podaży pieniądza nie rozwiązuje tego problemu. Stąd prosty wniosek, aparat władzy nie może walczyć z inflacją. Inflację powinno przestać się powodować. W celu likwidacji tego problemu należy odebrać państwu możliwość drukowania pustego pieniądza. Wtedy podaż pieniądza jest zależna w całości od warunków rynkowych, a nie od sił politycznych, które realizują swoje własne potrzeby, nie potrzeby społeczeństwa.

BIBLIOGRAFIA

Monografie:

  1. Begg D., Fischer S., Dornbusch R., Makroekonomia, PWE, Warszawa 2007Buczyńska T. Makroekonomia – Podręcznik dla szkół i kursów; PWN, Warszawa – Łódź 2000
  2. Friedman M., Intrygujący pieniądz. Z historii systemów monetarnych, Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1963
  3. Hazlitt H., Inflacja, wróg publiczny nr 1, Fijorr Publishing, Warszawa 2007
  4. Hülsmann J. G., Etyka produkcji pieniądza, Instytut Ludwiga von Misesa, Wrocław 2014
  5. Keyne J. M., Ogólna teoria zatrudnienia procentu i pieniądza, PWN, Warszawa 2003
  6. Kumaniecki K. , Słownik łacińsko-polski, PWN, Warszawa 1977
  7. Mises L., Ludzkie działanie, Instytut Ludwiga von Misesa, Wrocław 2007
  8. Rothbard M. N., Tajniki bankowości, Fijorr Publishing, Warszawa 2016
  9. Urbaniak P., Podstawy ekonomii, Wydawnictwo EMPi2, Poznań 2010

Publikacje internetowe:

  1. https://archive.org/stream/economicconseque00keynuoft#page/202/mode/2up (dostęp: 25.04.2020).
  2. https://www.sii.org.pl/15325/analizy/newsroom/inflacja-w-polsce-przekroczyla-12-ceny-rosna-najszybciej-od-1998-r.html (dostęp: 14.05.2020)
  3. https://www.bankier.pl/wiadomosc/Inflacja-w-Polsce-w-kwietniu-2022-finalne-dane-8336000.html (dostęp: 15.04.2022)
  4. https://www.gov.pl/web/tarczaantykryzysowa (dostęp: 15.04.2022)
  5. https://finanse.gazetaprawna.pl/artykuly/8077926,w-bankach-mamy-juz-ponad-bilion-zlotych.html, (dostęp: 15.04.2022)
  6. Rapka, Co dalej z Inflacją https://mises.pl/blog/2022/04/06/rapka-co-dalej-z-inflacja/ (dostęp: 25.04.2022).

 

[1] Na przykład: T. Buczyńska, Makroekonomia – Podręcznik dla szkół i kursów; PWN, Warszawa – Łódź 2000, s. 51. P. Urbaniak, Podstawy Ekonomii, Wydawnictwo eMPi2, Poznań 2010, s.263; D. Begg, S Fisher, R. Dorbuch, Makroekonomia, PWE, Warszawa 2007, s. 212.

[2] K. Kumaniecki, Słownik łacińsko-polski, PWN, Warszawa 1977, s. 260.

[3] Ibidem, s. 8.

[4] L. von Mises, Ludzkie działanie, Instytut Ludwiga von Misesa, Wrocław 2007, s. 360.

[5] H. Hazlitt, Inflacja, wróg publiczny nr 1, Fijorr Publishing, Warszawa 2007, s. 23-24.

[6] J. G. Hulsmann, Etyka produkcji pieniądza, Instytut Ludwiga von Misesa, Wrocław 2014, s. 49-50.

[7] M. N. Rothbard, Tajniki bankowości, Fijorr Publishing, Warszawa 2016, s. 59–63.

[8] M. Friedman, Intrygujący pieniądz. Z historii systemów monetarnych, Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1963, s. 219.

[9] J. M. Keynes, The Economic Consequences of the Peace, https://archive.org/stream/economicconseque00keynuoft#page/202/mode/2up (dostęp: 25.04.2020).

[10] https://goldenmark.com/pl/mysaver/luzowanie-ilosciowe/ (dostęp: 05.05.2022)

[11] https://www.sii.org.pl/15325/analizy/newsroom/inflacja-w-polsce-przekroczyla-12-ceny-rosna-najszybciej-od-1998-r.html (dostęp: 14.05.2020)

[12] https://www.bankier.pl/wiadomosc/Inflacja-w-Polsce-w-kwietniu-2022-finalne-dane-8336000.html (dostęp: 15.04.2022)

[13] https://www.gov.pl/web/tarczaantykryzysowa (dostęp: 15.04.2022)

[14] https://finanse.gazetaprawna.pl/artykuly/8077926,w-bankach-mamy-juz-ponad-bilion-zlotych.html, (dostęp: 15.04.2022)

[15] P. Rapka, Co dalej z Inflacją  https://mises.pl/blog/2022/04/06/rapka-co-dalej-z-inflacja/ (data dostępu: 25.04.2022).

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Maciej Grobelny

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *