Huerta de Soto: Myśl ekonomiczna w starożytnej Grecji

11 sierpnia 2022 Historia myśli ekonomicznej komentarze: 0

Autor: Jesús Huerta de Soto
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Jakub Konończuk
Wersja PDF

Intelektualna odyseja, która podłożyła fundament pod rozwój zachodniej cywilizacji, rozpoczęła się w starożytnej Grecji. Niestety, greckim myślicielom nie udało się uchwycić kluczowych zasad spontanicznego ładu rynkowego i dynamicznego procesu społecznej współpracy, które ich otaczały. O ile musimy uznać wkład Greków na polach epistemologii, logiki i etyki, a nawet koncepcji prawa naturalnego, o tyle należy przyznać, że Grekom nie udało się dostrzec potrzeby rozwoju osobnej dyscypliny zajmującej się procesami gospodarczymi, skupiającej się na badaniu spontanicznego procesu społecznej współpracy, którą zarządza rynek.

Co gorsza, wraz z pojawianiem się pierwszych intelektualistów, powstała także symbioza i związek między myślicielami a rządzącymi. Od samego początku znaczna większość intelektualistów popierała państwo i umniejszała, a nawet krytykowała i oczerniała społeczeństwo handlowe, transakcje i rzemiosło, które kwitły wokół nich.

Być może nie powinno się oczekiwać, że już od samych narodzin filozoficznej i naukowej wiedzy Grecy będą w stanie opracować nawet podstawy ekonomii politycznej, dyscypliny wciąż należącej do jednej z najmłodszych, która stara się badać tak abstrakcyjne i trudne to do zrozumienia zjawiska jak spontaniczny ład rynkowy. Warto jednak zauważyć, że greccy filozofowie, podobnie jak współcześni intelektualiści, nie potrafili uniknąć naukowej pychy, która sprawiła, że uważali oni samych siebie za uprawnionych do narzucania swoim współobywatelom własnego puntu widzenia poprzez systematycznie stosowaną przemoc państwową.

Kontekst polityczno-historyczny

Opisane wyżej podobieństwo dotyczy nie tylko sympatii myślicieli względem państwa, ale także rywalizacji pomiędzy dwoma radykalnie różniącymi się poglądami na państwo i wolność osobistą. W rzeczywistości przez większość XX wieku świat i społeczeństwa były podzielone: z jednej strony występował światopogląd klasycznego liberalizmu, opierający się na ograniczonym państwie, poszanowaniu praw obywatelskich oraz osobistej wolności i odpowiedzialności (reprezentowanych, przynajmniej w pewnym stopniu, przez społeczeństwo amerykańskie); po drugiej stronie spektrum znajdował się socjalizm polegający na podporządkowaniu się państwu, które próbowało siłowo wdrożyć w społeczeństwie różne formy utopijnych pomysłów (podejście to w XX wieku reprezentował przede wszystkim Związek Sowiecki). W klasycznej Grecji również możemy dostrzec takie dwa zupełne przeciwieństwa.

Stosunkowo bardziej liberalne i demokratyczne były Ateny, które potrafiły wytworzyć kwitnącą sferę biznesu i rzemiosła splecionych wewnątrz spontanicznego ładu społecznej współpracy opierającej się na szacunku i równości wobec prawa. Natomiast w Sparcie, która było głęboko zmilitaryzowanym miastem, i w której wolność osobista praktycznie nie istniała, panowało przekonanie, że wszystkie zasoby muszą być podporządkowane państwu.

Wartym odnotowania jest, że większość wybitnych i szanowanych ateńskich myślicieli niezmiennie potępiało i umniejszało handlowemu porządkowi, który ich otaczał i wspierał, natomiast wykorzystywali oni każdą okazję, aby wychwalać państwowy totalitaryzm reprezentowany przez Spartę. Tak jakby intelektualiści tamtych czasów, zupełnie jak współcześni, nie mogli znieść faktu, że, pomimo iż uchodzili za mądrych, nie byli w stanie czerpać satysfakcjonujących owoców (w sensie ekonomicznym) z tego, co uważali za swoją wartość. Nie potrafili także oprzeć się pokusie narzucenia swoim współobywatelom własnych poglądów na to, co jest dobre, a co złe i konsekwentnie dążyli do dokonania tego poprzez wykorzystanie państwowych środków przemocy.

Zauważenie tej prawdy nie powinno doprowadzić nas jednak do błędnego wniosku, że relatywnie bardziej wolne polis również nie były ofiarami działań państwa. Przykładowo wielu polityków nie wahało się, aby uzasadniać imperialistyczną politykę Ateńczyków lub nawet, jak zrobił to Perykles w piątym wieku przed naszą erą, sprzeniewierzyć publiczne fundusze i przeznaczyć je na państwowe projekty[1]. Wielu polityków było także winnych prób przekonania obywateli, że ważnym jest podporządkowanie się jednostki woli państwa, aby pytać nie o to, co Ateny mogą zrobić dla ciebie, ale co ty możesz zrobić dla Aten.

Główną cechą dzieloną przez Sokratesa, Platona i Arystotelesa, trzech najwybitniejszych filozofów antycznej Grecji, była ich niezdolność do uchwycenia natury kwitnącego handlu i procesu wymiany. Co więcej, relatywnie bardziej wolne polis były podporządkowane politycznemu cyklowi, który, jakkolwiek dziwne i paradoksalne mogłoby się to wydawać, dalej oddziałuje na współczesne społeczeństwa. W praktyce okres większych swobód obywatelskich opierał się na spełnianiu materialnych postulatów, które nieuchronnie prowadziły do kryzysów: miasta padały ofiarami demagogii, a wzniecane przez małe grupy fale niezadowolenia społecznego miały na celu wykorzystanie jednej grupy społecznej  dla korzyści drugiej, domyślnie większej i mniej uprzywilejowanej. Społeczne, gospodarcze i polityczne tarcia ostatecznie doprowadzały do chaosu i konfliktów wewnątrz społeczeństwa, które były wykorzystywane, aby uzasadnić powiększenie zakresu władzy państwa, wprowadzanego w każdych historycznych okolicznościach przez pozbawionych skrupułów politycznych liderów, którzy zawsze nalegali, aby określać ich mianem „zbawców ojczyzny”.

Pewne zaczątki myśli ekonomicznej

Bardzo trudno jest poznać dokładne przemyślenia pierwszych greckich filozofów, ponieważ pism, jakich po sobie pozostawili, jest niewiele i są fragmentaryczne. Niemniej jednak istnieją dowody na podejmowanie kilku prób, które, gdyby były kontynuowane, mogłyby utorować drogę dla pierwszych teorii spontanicznego porządku rynkowego.

Przykładowo, już w ósmym wieku przed naszą erą Hezjod wskazywał w swoim poemacie, że niedobory są zawsze obecne w ludzkim działaniu i właśnie dlatego powinniśmy alokować dostępne nam zasoby możliwie efektywnie. W dalszej części wspomina on pewien rodzaj konkurencji, która wzniecana jest przez współzawodnictwo, i którą nazywa „dobrymi konfliktami”, określając ją witalną mocą przedsiębiorczości, która często pozwala przezwyciężać duże problemy powodowane przez niedobory zasobów. Co więcej, Hezjod uważał, że konkurencja jest możliwa tylko tam, gdzie dba się o sprawiedliwość i przestrzega się prawa, co sprzyja porządkowi i harmonii w obrębie społeczeństwa. W tym sensie Hezjod, i do pewnego stopnia Demokryt, był znacznie bliżej poprawnego ujęcia spontanicznego ładu rynkowego, niż w późniejszym okresie Sokrates, Platon, a nawet Arystoteles.

Oprócz Hezjoda powinniśmy poświęcić trochę uwagi sofistom. Pomimo złej sławy, którą cieszą się po dziś dzień, byli oni bez wątpienia dużo bardziej wolnościowi, przynajmniej w pewnym stopniu, niż wielcy filozofowie, którzy nadeszli po nich. W rzeczywistości sofiści sympatyzowali z handlem, motywem zysku i przedsiębiorczym duchem. Nie ufali także scentralizowanej, absolutnej władzy miast-państw. Choć należy przyznać, że okazjonalnie popadali oni w relatywizm podobny do tego reprezentowanego przez współczesnych postmodernistów, dalece wyprzedzili oni, pod względem dbania o ochronę indywidualnych praw przed władzą, późniejszych myślicieli sokratejskich. Na koniec musimy zauważyć, że maniera, z jaką naukowa zarozumiałość objawia się do dzisiaj w postaci poparcia większości intelektualistów dla idei państwowych, doprowadziła do systematycznego dyskredytowania sofistów. Uważając ich za niepoprawnych politycznie zawsze określano ich jako nielogicznych i nieuczciwych myślicieli.

W kolejnych latach bardziej współcześni myśliciele, tacy jak Protagoras z czasów Peryklesa, tworzyli teorie o potrzebie społecznej współpracy. Nie wchodzili natomiast w rozważania o „człowieku, który miarą jest wszechrzeczy”. Logiczną konkluzją, mówiąc językiem filozoficznym, płynącą z tej obserwacji mogło być naturalne wyłonienie się subiektywizmu i metodologicznego indywidualizmu, które stanowią nieodłączny punkt wyjścia dla każdej ekonomicznej analizy dotyczącej procesów społecznych. Również wielki historyk Tukidydes wydawał się mieć bardziej trafne spostrzeżenia na temat spontanicznej, ewolucyjnej natury porządku społecznego, niż wielu mu współczesnych oraz, co można dostrzec w jego zarysie mowy pogrzebowej Peryklesa, bardziej niż ktokolwiek inny podkreślał relatywnie bardziej klasycznie liberalną jakość życia w ateńskim społeczeństwie.

Na koniec warto wspomnieć także Demostenesa, wielkiego greckiego bohatera wolności walczącego z despotyzmem tyranii Filipa. Nie jest przypadkiem, że Demostenes zrozumiał zwyczajową, ewolucyjną naturę prawa i dlatego był w stanie odrzucić redukcjonistyczną dychotomię Greków, która rozróżniała między fizycznym (naturalnym) światem a w domyśle sztucznym światem praw i konwencji. Grekom nie udało się zrozumieć, że świat naturalny musi zawierać w sobie spontaniczny ład rynkowy i społeczne relacje, które stanowią przedmiot badań w ekonomii. Grecy wierzyli, że wszystko co związane ze społeczeństwem, zostało sztucznie i celowo ustanowione przez organizatorów (w roli których najchętniej widzieliby dyktatorów-filozofów, tak jak wymyślił to sobie Platon).

Subiektywistyczny punkt widzenia, na którym opierają się współcześnie wszystkie nauki ekonomiczne, może zostać dostrzeżony na przykład w definicji bogactwa, jaką Ksenofont podaje w swoim dziele „O gospodarstwie”, kiedy to definiuje własność jako „te rzeczy, które posiadający znajduje użytecznymi dla celów w swoim życiu”. Co więcej, Ksenofont mógłby być uznany za pierwszego badacza, który przedstawił teorię dynamicznej efektywności, polegającej na powiększaniu czyjegoś majątku poprzez wykorzystywanie go w biznesowych przedsięwzięciach (wypracował także teorią statycznej efektywności, która bazuje na unikaniu marnotrawstwa, i która, zdaniem Ksenofonta, może zostać osiągnięta, jeśli utrzymuje się rodzinny majątek w idealnym porządku).

Mimo wszystko, pomimo obiecujących początków i ogromnego wkładu w innych obszarach myśli filozoficznej i nauki (a być może właśnie przez to), greccy filozofowie popadli w fatalną pychę, która dotyka intelektualistów i naukowców. Dlatego też byli zupełnie ślepi na działanie rynków i ewolucyjnego charakteru porządku społecznego i łatwo wpadli w objęcia ideologii propaństwowej. „Politycznie poprawnym” stało się potępianie działalności handlowej i biznesowej ówczesnych im ludzi i bezlitosne krytykowanie bardziej klasycznie liberalnych myślicieli (sofistów i nie tylko).

Szczególnie niepokojące przykłady Sokratesa, Platona, a nawet Arystotelesa

Z punktu widzenia naszego zagadnienia zasadniczą cechą dzieloną przez Sokratesa, Platona i Arystotelesa, trzech najwybitniejszych filozofów starożytnej Gracji, była ich nieumiejętność uchwycenia natury tętniącego handlu i rynkowego procesu odbywającego się między różnymi grackimi miastami (zarówno w samej Grecji jak i w Azji Mniejszej oraz w reszcie obszaru śródziemnomorskiego). Gdy wypowiadali się na tematy związane z gospodarką, filozofowie ci opierali się raczej na swoich instynktach niż na obserwacjach czy rozumowaniu. Pogardzali pracą rzemieślników i handlarzy oraz umniejszali wadze ich zdyscyplinowanych, codziennych trudów.

Dlatego to właśnie ci filozofowie dali początek tradycyjnej opozycji intelektualistów wobec czegokolwiek dotyczącego handlu, przemysłu czy zysku płynącego z przedsiębiorczości. Ta „mentalność antykapitalistyczna” stała się powracającym motywem pośród „oświeconych” myślicieli w toku całej intelektualnej historii ludzkości od tamtego okresu, aż po dziś dzień.

Filozof Sokrates może posłużyć za wzorcową ilustrację paradygmatu intelektualnej opozycji wobec czegokolwiek, co dotyczy zysku z przedsiębiorczości, przemysłu czy handlu. Musimy zauważyć arogancki ton i fałszywą skromność prezentowaną przez Sokratesa podczas jego mowy obronnej przed sądem, mowy którą spisał później Platon. Nie pozostawia wątpliwości, że Sokrates wywarł negatywny wpływ na młodzież miasta Aten, których przyciągnął wyśmiewaniem sposobu życia i pracy ich rodziców, którzy bezinteresownie poświęcili się swoim uczciwym, codziennym wysiłkom na polach handlu i rzemiosła.

Sokrates uważał, że za cel życia należy obrać poszukiwanie „cnoty” rozumianej jako wzgarda wobec materialnych bogactw, a szczególnie wobec osiąganego na rynku zysku. Sokrates wykorzystywał każdą okazję, aby przechwalać się swoim ubóstwem. Idealizował również cnotę totalitarnego państwa Sparty, które ówcześnie reprezentowało idee przeciwne Atenom. W trakcie swojej mowy obronnej wyprowadził sędziów z równowagi twierdząc, że przysłużył się Atenom do tego stopnia, że zamiast być sądzonym, powinien otrzymać dożywotnią pensję opłacaną przez obywateli (w formie pożywienia dostarczanego mu przez państwo na cały okres jego życia).

Co gorsze statolatria Sokratesa była tak obsesyjna, że doprowadziła go do pomieszania prawa pozytywnego, tworzonego przez państwo-miasto, z prawem naturalnym. Uważał, że ludzie powinni podporządkować się prawu pozytywnemu tworzonemu przez państwo, nawet jeśli jest ono contra naturam[2], tym samym tworząc filozoficzne podstawy dla pozytywizmu prawniczego, na którym opierały się wszystkie tyranie, jakie wyłoniły się w historii świata.

Krótko mówiąc, z perspektywy naukowej teorii procesów rynkowych, spuścizna Sokratesa miała opłakane skutki. Rozpoczął i wypromował antykapitalistyczną tradycję intelektualną. Pokazał zupełny brak zrozumienia spontanicznego ładu rynkowego, choć to właśnie on stanowił źródło ateńskiej prosperity, która umożliwiła Sokratesowi i innym filozofom z jego szkoły na luksus niepracowania i poświęcenia się rozmyślaniom. W podziękowaniu za zapewnienie środowiska relatywnej wolności i prosperity Ateny otrzymały od Sokratesa jedynie pogardę i niezrozumienie.

Na koniec powinniśmy wspomnieć jego bardziej niż egoistyczne samopoświęcenie. Sokrates zdawał sobie sprawę ze swojego wieku i dolegliwości, nie byłby w stanie wiele dokonać przez te kilka lat, jakie by mu pozostały, gdyby zaakceptował wygnanie, jakie sędzia i oskarżyciele mu zaproponowali. Dlatego zdecydował się na opuszczenie tego świata, czyniąc z siebie ofiarę rzekomo opresyjnego systemu, podczas gdy jego śmierć była w rzeczywistości dokonanym w odpowiedniej chwili, skierowanym ku sobie samobójstwem popełnionym przez arogancki, uprzywilejowany umysł. Dokładnie tak, Sokrates starał się użyć własnej śmierci, aby zapewnić legitymację kultowi opresyjnego państwa, dyskredytując jednocześnie klasycznie liberalny indywidualizm.

Mając nauczyciela takiego jak Sokrates, nie jest zaskoczeniem, że Platon jedynie pogłębił błędne rozumowanie swojego mistrza. Platon dostarczył wysoce niebezpiecznych uzasadnień filozoficznych dla najbardziej nieludzkich ideologii państwowych, które były, pośrednio lub bezpośrednio, wykorzystywane przez każdego tyrana do uciskania ludzkości aż po dziś dzień. Platon był najczystszym ucieleśnieniem najgroźniejszego, intelektualnego grzechu, jaki naukowiec może popełnić: wykazywał się „zgubną pychę” wierząc, że jest mądrzejszy niż inni ludzie i na tej podstawie nadając sobie prawo do siłowego narzucania swoich przekonań.

Typowe dla Platona były ataki na własność prywatną, pochwała własności wspólnej, pogarda wobec instytucji tradycyjnej rodziny, wypaczone rozumienie sprawiedliwości, propaństwowa i nominalistyczna teoria pieniądza, jak również, przez pewien czas, wychwalanie jako ideału totalitarnego państwa Sparty. Wszystko to stanowi zbiór poglądów typowy dla intelektualisty, który uważa samego siebie za mądrzejszego i przewyższającego inne osoby, jednocześnie będącego zupełnym ignorantem w temacie zasad spontanicznego ładu rynkowego, które umożliwiają powstanie cywilizacji.

Co więcej, Platon stawia interes państwa ponad interesem jednostki i doprowadzając swoje poglądy do skrajności, próbuje wprowadzić swoją utopijną wizję państwowej tyranii w życie. Próby te zakończyły się dla niego i jego uczniów porażką zarówno w Syrakuzach, jak i w reszcie Grecji.

Na koniec warto wspomnieć, że nawet na polu epistemologii wkład Platona należy uznać w długiej perspektywie za szkodliwy. Jego domniemany esencjonalizm wprowadził tylnymi drzwiami surowy, pozytywistyczny historycyzm: w kwestiach społecznych próbował oderwać esencje idei od badań nad historią, tym samym kładąc podstawy dla historyczno-pozytywistycznej filozofii, która tak bardzo obciążyła rozwój nauk społecznych, czego skutków doświadczamy nawet dzisiaj.

Krótko mówiąc, Platon reprezentował intelektualny ideał aroganckiego naukowca, który chciałby zostać „inżynierem społecznym”, aby kształtować społeczeństwo wedle swojego kaprysu. Takie podejście było jeszcze bardziej widoczne w szkole matematyka Pitagorasa, który wierzył, że cnota polega na znalezieniu „równości” i „równowagi”, które nieustannie obserwował w swoich matematycznych formułach i zasadach, które jego zdaniem powinno się ekstrapolować na funkcjonowanie społeczeństwa.

Chociaż Arystoteles nie poszedł w kierunku socjalistycznych skrajności jak Platon, on także nie potrafił ująć w naukowych ramach spontanicznego ładu rynkowego. Filozof w służbie najgorszego dyktatora swoich czasów (Filipa Macedońskiego, który położył kres subtelnej sieci państw-miast, z których składał się starożytny grecki świat), Arystoteles był nauczycielem tyranicznego, pozbawionego skrupułów despoty, Aleksandra Wielkiego. Nie powinno budzić zdziwienia, że Arystotelesowi nie udało się uciec przed grzechem intelektualnej pychy, którą popełnili Sokrates i w szczególności Platon. Arystoteles również czuł nostalgię za modelem państwa Sparty i wszystkimi rzeczami, jakie reprezentował totalitaryzm tego miasta-państwa.

Prawdą jest, że nigdy nie przyjął skrajnych poglądów Platona, bronił własności prywatnej, a nawet intuicyjnie rozumiał subiektywistyczną teorię wartości, rozróżniając między „wartością użytkową”, „wartością wymienną” a ceną dobra. Potępiał jednak lichwę i nigdy nie zrozumiał zasadniczej wagi oprocentowania jako rynkowej ceny, która koordynuje zachowanie konsumentów, oszczędzających i inwestorów. Jego teoria sprawiedliwości jest szczególnie dezorientująca, ponieważ wyróżnia sprawiedliwość „dystrybutywną” i „komutatywną”, które mają niewiele wspólnego z zaadaptowaniem ludzkiego zachowania do ogólnych prawnych i moralnych zasad, i które, jako że mają być do siebie wzajemnie ekwiwalentne, po dziś dzień mieszają pojęcia w zagadnieniu dotyczącym tak ważnego tematu.

Co więcej, niemal idealnym zobrazowaniem porażki Arystotelesa w uchwyceniu funkcjonowania ewolucyjnego, spontanicznego ładu rynkowego jest jego przekonanie o tym, że żadne polis, liczące więcej niż sto tysięcy mieszkańców, nie będzie w stanie przetrwać, ponieważ władze nie będą potrafiły skutecznie go zorganizować. Arystoteles rozumiał polis jedynie jako samowystarczalny organizm zorganizowany odgórnie (autarkia), nie zaś jako historyczną manifestację spontanicznego procesu społecznej współpracy dokonywanego przez ludzi z krwi i kości, będących obdarowanymi wrodzonymi zdolnościami przedsiębiorczości. W końcu, Arystoteles podążał sokratejską tradycją niedowartościowywania pracy i zysku z przedsiębiorczości, które w anonimowy i zdecentralizowany sposób, wspierają powstanie zaawansowanych cywilizacji. Czynił to, chociaż to właśnie one umożliwiły jemu i innym filozofom przetrwać.

Arystotelesowi nie udało się także wyjaśnić powodu zachodzenia wymiany pomiędzy ludźmi. Błędnie założył on, że aby do niej doszło musi wystąpić „proporcjonalna obopólność” (błędna idea, którą Marks wykorzystał później jako podstawę dla swojej fałszywej laborystycznej teorii wartości i jej rozwinięcia, marksowskiej teorii wyzysku). Arystoteles był niechętny wobec bogactwa (polutos), krytykował zysk płynący z przedsiębiorczości[3] i umniejszał, a ostatecznie potępił kupców[4]. Krytykował także oprocentowanie (tokos), które uważał za nieuzasadnione tworzenie pieniędzy z pieniędzy.

W konsekwencji, jego niezdolność w zrozumieniu spontanicznie wyłaniających się instytucji, doprowadziła go do wniosku, że pieniądz czymś, co człowiek stworzył celowo (nie zaś czymś, co, jak jest w rzeczywistości, powstało w wyniku ewolucyjnego procesu). Z tego samego powodu nie mógł pojąć dlaczego popyt na pieniądz nigdy nie jest nieograniczony. Szczególnie kiedy weźmiemy pod uwagę błyskotliwość umysłu Arystotelesa, wszystkie te popełnione przez niego błędy ostro kontrastują z jego wielkim wkładem do innych nauka, a szczególnie na polu epistemologii.

Prawdą jest, że Arystoteles podzielał błędy Sokratesa i Platona, skoro tak jak oni nie rozumiał prawa zwyczajowego, zasad funkcjonowania rynków lub innych instytucji społecznych kształtowanych przez spontaniczny porządek, jak również nie potrafił wskazać różnicy między społeczeństwem obywatelskim a państwem (różnicy, którą rzymscy stoicy zdołali świetnie uchwycić dwa stulecia później). Niemniej jednak na polu epistemologii zasługi Arystotelesa są olbrzymie. Jego rozróżnienie między potencjalnością a rzeczywistością było wykorzystywane wiele stuleci później w celu wyjaśniania natury ludzkiej. Jego idea formy i jej konkretnej materialnej reprezentacji posłużyły za punkt wyjścia dla epistemologicznego rozróżnienia między teorią a historią i umożliwiły ich właściwe zastosowanie.

Pozostając bliżej zagadnień związanych z ekonomią, należy docenić arystotelesowskie podejście do subiektywistycznej teorii wartości, a szczególnie rozróżnienie między ideą wartości użytkowej (subiektywnej) a tą związaną z wartością wymienną (cena rynkowa wyrażona w jednostkach pieniężnych). Pozwoliło ono na położenie fundamentów pod stworzenie spójnej teorii łączącej subiektywny, wewnętrzny świat wartościowań z obiektywnym, zewnętrznym światem numerycznych kalkulacji, które umożliwiają rachunek ekonomiczny. W końcu, w kontrze do socjalistycznej wizji państwa Sokratesa, a zwłaszcza Platona, Arystoteles stworzył racjonalną obronę własności prywatnej, obronę, która, choć nierozwinięta i niekompletna, na wiele wieków pozostała najlepiej znanym filozoficznym uzasadnieniem własności prywatnej.

Krótka uwaga na temat taoizmu

Na sam koniec warto odnotować, że w tym samym okresie, w którym kształtowała się myśl grecka (między szóstym a czwartym wiekiem p.n.e.), w Chinach pierwsze kroki stawiały trzy wielkie kierunki intelektualne: tak zwani „legaliści” (którzy popierali scentralizowane państwo), zwolennicy konfucjanizmu (którzy rozrośnięte państwo tolerowali) i taoiści, którzy przedstawiali dużo bardziej liberalne podejście, niezwykle interesujące z punktu widzenia historyka myśli ekonomicznej. Zhuangzi (369-286 p.n.e.) posunął się do takich stwierdzeń jak „właściwy porządek powstaje spontanicznie, kiedy rzeczy zostają pozostawione same sobie”. Krytykując interwencjonizm rządzących, określa ich mianem „łupieżców”. Według Rothbarda, Zhuangzi był pierwszym anarchistycznym myślicielem w historii. W rzeczy samej Zhuangzi napisał, że świat „po prostu nie potrzebuje zarządzania; tak naprawdę nie powinno się nim zarządzać”.

Zhuangzi był przywiązany do indywidualistycznych, liberalnych poglądów Lao Tzu, ojca taoizmu, które rozwinął prowadząc je do najbardziej logicznych wniosków. W czasach Konfucjusza (od szóstego do piątego wieku p.n.e.) Lao Tzu twierdził, że władza uciskała jednostki, i że zawsze „powinno się jej bać bardziej niż drapieżnego tygrysa”. Dlatego też uważał, że właściwą polityką dla państwa jest „niedziałanie”, ponieważ tylko wtedy jednostka może się rozwijać i osiągać szczęście.

Dwa stulecia później historyk Sima Qian (145-90 p.n.e.) teoretyzował na temat przedsiębiorczości typowej dla rynków, które jego zdaniem opierały się na „czujnym oku poszukującym okazji”. Był propagatorem leseferyzmu i potrafił poprawnie wskazać na zjawisko psucia monety przez państwo, co powodowało spadek jego siły nabywczej (a co za tym idzie, wzrost cen).

Taoizm był rozwijany przez kolejne stulenia. Już w naszej erze odnajdujemy filozofa Bao Jingyana (początek czwarty wiek n.e.), którego historia państwa jest historią przemocy i opresji wobec słabszych. Państwo instytucjonalizuje stosowanie siły oraz pogarsza i intensyfikuje pojedyncze przypadki wykorzystywania przemocy, powiększając je do skali niewyobrażalnej w warunkach braku państwa. Bao Jingyan dochodzi do wniosku, że często przytaczany argument, że silna władza jest potrzebna, aby zwalczać chaos, jest pomieszaniem skutku z przyczyną. To właśnie państwo generuje przemoc i wypacza pojedyncze zachowania jednostek, które władzy podlegają. Wznieca w nich zachowania bandyckie i skłania do kradzieży.

Mocno kontrastując z poglądami greckich filozofów i innych zachodnich intelektualistów aż do dzisiejszego dnia, chińska myśl taoistyczna zawsze broniła indywidualnej wolności i zasad leseferyzmu oraz atakowała systematyczne i agresywne wykorzystywanie przemocy typowe dla władzy państwowej.

 

[1] Można zaliczyć do nich Partenon, który został zbudowany za środki zgromadzone w wielkim wysiłku przez inne polis, które być przeznaczone na cele obronne.

[2] Sprzeczne z naturą.

[3] Polityka, księga siódma.

[4] Polityka, księga trzecia i czwarta.

Źródło ilustracji: Adobe Stock

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Jesus Huerta de Soto

Jesús Huerta De Soto Ballester (ur. 1956 r.) jest jednym z najwybitniejszych reprezentantów szkoły austriackiej. Wykłada jako profesor ekonomii politycznej na Uniwersytecie Króla Jana Karola w Madrycie. Po polsku ukazało się kilka jego książek: "Pieniądz, kredyt bankowy i cykle koniunkturalne", "Socjalizm, rachunek ekonomiczny i funkcja przedsiębiorcza", "Szkoła austriacka, ład rynkowy, wolna wymiana i przedsiębiorczość" oraz "Sprawiedliwość a efektywność".

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *