Machaj: Abonament

20 czerwca 2010 Audio komentarze: 15

Autor: Mateusz Machaj
Wersja PDF

Posłuchaj komentarza w wersji audio (3,55MB)!

Niedawno w polskiej telewizji pojawiła się kolejna akcja propagandowa, która ma przypominać ludziom o konieczności płacenia abonamentu radiowo-telewizyjnego. Reklama skonstruowana w tak ciekawy sposób, jakby oczywiste było, że bez uiszczenia tej opłaty w ogóle nie ma się prawa włączać odbiornika. Sama reklama jest nakręcona całkiem profesjonalnie, ale natychmiast uderza ukryta w niej rzekoma oczywistość – bo niby dlaczego oczywiste jest, że jeśli za telewizor zamontowany w autobusie nie zapłacono abonamentu, to kierowca nie ma prawa włączyć meczu, czy filmu?

Nietrudno zauważyć, że abonament telewizyjny jest instytucją wybitnie inwazyjną, co zresztą było od lat skrupulatnie wytykane przez krytyków przymusowego poboru mienia na państwowe narzędzia propagandowe. Skoro firma zakupiła telewizor od prywatnego producenta, zakupiła odtwarzacz DVD i zakupiła płytę na rynku, to co do tego wszystkiego mają telewizja publiczna i radio? Dlaczego sam fakt posiadania telewizora ma się wiązać z koniecznością uiszczenia opłaty na te upolitycznione i proponujące na domiar złego niezbyt ciekawą ofertę programową molochy? W dobie internetyzacji, postępu technologicznego i rozwoju telewizji kablowej większość uzasadnień dla finansowania telewizji przez państwową kasę po prostu nie wytrzymuje ognia krytyki.

Oto przez lata uzasadniano konieczność istnienia abonamentu tym, że telewizja miała być jakoby dobrem publicznym, z którego ciężko wykluczyć tych niepłacących i korzystających. Nadawanie programu oznaczało, że każdy wyposażony w odbiornik mógł go odebrać i bez płacenia oglądać. Dlatego ustawa nie zabrania posiadania odbiornika bez opłaty w ogóle, lecz posiadania bez opłaty odbiornika, którego stan może wskazać na możliwość natychmiastowego z niego skorzystania (podłączenie do prądu, anteny etc.). Tymczasem przy obecnie dostępnej technologii nie ma absolutnie żadnego problemu, żeby ludzi niepłacących abonamentu wykluczyć z użytku. Wystarczy tak jak dostawcy kablówek, czy telewizji cyfrowych, dostarczać dekoder do domów, z którego korzystaliby tylko ci, którzy uiszczą należną opłatę abonamentową. W ten sposób telewizja stałaby się dobrem, z którego łatwo wykluczyć tych, którzy chcieliby ją oglądać bez płacenia abonamentu. Ci, którzy nie mieliby takiej ochoty, po prostu by dekodera TVP nie zakupili, a zamiast tego korzystaliby z odbiornika w innym celu (oglądania innych telewizji, grania na konsoli, korzystania z komputera etc.).

Zatem w tej sytuacji zwolennicy istnienia abonamentu pozostali pozbawieni czołowego argumentu, który im pomagał uzasadniać tę interwencyjną daninę. Wygląda na to, że zamierzają argumentować, iż ludzi trzeba zmusić do płacenia, aby telewizja mogła finansować programy, czy projekty kulturalne, którymi ludzie nie są zainteresowani. Sęk jednak w tym, że skoro nie są zainteresowani, to najwyraźniej mają ochotę na inne rozrywki takie jak pójście do kina, słuchanie muzyki, czy oglądanie klipów kabaretowych w Internecie. Zmuszanie ich do uiszczenia opłaty jest w tym wypadku tworzeniem kliki redystrybucyjnej i na pewno nie podniesie kulturalnego poziomu społeczeństwa. Zamiast tego potworzy skanseny kultury kiepsko sprzedawanej, na którą dużo ludzi nie zwróci uwagi.

Jeśli ktoś twierdzi, że bez abonamentu niektóre „wartościowe” programy musiałyby zniknąć z telewizji, to nie pozostaje nic innego jak stwierdzić: „tym gorzej dla tych programów, skoro potrzebują przymusowego zaboru mienia, aby istnieć”. Można sobie wyobrazić wiele niezwykle ciekawych dzieł sztuki, które mogłyby powstać, gdyby dało się okraść kilku milionerów, lub opodatkować dodatkowo kilka milionów ludzi. Moglibyśmy np. domagać się zrekonstruowania w największych polskich miastach siedmiu cudów świata – od piramidy Cheopsa po latarnie z Faros (w oryginalnej wielkości). Byłby to niewątpliwie niezwykle interesujący projekt artystyczno-architektoniczny, ale wszak nie uzasadnia to jeszcze wprowadzenia na ten cel masowych konfiskat mienia.

Niektórzy pewnie narzekaliby na to, że po zniesieniu abonamentu zniknąłby np. ich ulubiony program II polskiego radia. Być może tak by było (choć moim zdaniem istniałoby coś alternatywnego takiego jak RMF Classic; nie mówiąc już o całej masie stacji radiowych, które nadają w Internecie z lepszą jakością). Dlaczego jednak ma to być argument przeciw? Raczej jest to właśnie argument za tym, żeby znieść opłatę abonamentową, skoro trzeba zmuszać jednych ludzi do płacenia za coś, czego mają ochoty słuchać jacyś inni ludzie.

Rozwój technologiczny stwarza zatem okazję do tego, aby ponowić dyskusję nad koniecznością zniesienia abonamentu jako sposobu finansowania telewizji (finansowanie z budżetu praktycznie nic by tutaj nie zmieniło, a tylko przesunęło trochę ośrodki władzy). Zamiast wydawać pieniądze na reklamy, które mają promować płacenie abonamentu, czy wręcz zachęcać do donoszenia na niepłacących, telewizja powinna raczej zorganizować uczciwą debatę na temat tego, czy ten podatek telewizyjny jest rzeczywiście konieczny i uzasadniony.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Mateusz Machaj

O Autorze:

Mateusz Machaj

dr hab. Mateusz Machaj - Instytut Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Wrocławskiego, założyciel oraz główny ekonomista Instytutu Misesa.

Pozostałe wpisy autora:

15 Komentarze “Machaj: Abonament

  1. Z jednej strony trudno się nie zgodzić z krytyką abonamentu, z drugiej – końcowe stwierdzenia artykułu są płytkie i bardzo naiwne. Jeśli nie będzie wspierania kultury, nastąpi dalsza berlusconizacja mediów – górę wezmą niewymagające treści dla mas, takie jak serwisy plotkarskie, reality show, oraz konkursy smsowe.
    RMF Classic nie jest najlepszym przykładem alternatywy dla Dwójki – odtwarzanie muzyki z filmów i gier to nie jest muzyka klasyczna, nawet jeśli laikowi tak się wydaje, bo utwory są zaaranżowane na orkiestrę. W eterze nie można doprowadzić do wyboru pomiędzy RMF a Zet, bo to żaden wybór.
    Internet nie jest pełną alternatywą – odtwarzanie stacji internetowych w samochodzie jest dzisiaj niemożliwe bez drogiego sprzętu.
    No i na koniec – jeśli dofinansowanie kultury jest jak grabież mienia, to po co np. dofinansowywać również naukę? Na studia wyższe idzie ułamek społeczeństwa, po co wszyscy mieliby płacić za nierobów-magistrów?

  2. „Jeśli nie będzie wspierania kultury, nastąpi dalsza berlusconizacja mediów – górę wezmą niewymagające treści dla mas, takie jak serwisy plotkarskie, reality show, oraz konkursy smsowe.”

    Te tendencje już następują. Były od zawsze i zostaną na zawsze. To normalne, że ok. 70% danej społeczności posiada niezbyt wysmakowany gust, a 20% w ogóle nie ma refleksji na ten temat. W przeciwnym razie gust wysmakowany straciłby ten przymiot. Oglądając zaś telewizję publiczną, nawet przy pełnym przekonaniu o jej „misyjności z założenia”, trudno uznać, iż zapobiega ona „berlusconizacja mediów”. Więcej – ona sprzyja takiej degrengoladzie, ponieważ kolejne gangi robiące na nią skoki mogą użyć przymusu dla celów finansowania. Istnienie TVP w obecnej formie nie zapobiegnie niczemu, tak jak istnienie telewizji publicznej w ogóle. No….może poza kilkoma synekurami dla „tych, którzy są wysmakowani”.

  3. A czy nie było by taniej, gdyby państwo ogłaszało przetargi na wolnym rynku na programy misyjne?

    Czy prywatne stacje nie potrafią zrobić transmisji z koncertu symfonicznego, albo przygotować edukacyjnego programu dla dzieci?

    Dlaczego państwo musi w tym celu utrzymywać molocha, jakim jest TVP? Może chodzi o coś innego niż „misja”?

  4. eh.. najpierw należy rozstrzygnąć , czy jedni ludzie mogą użyć aparatu przymusu (państwa), by inni zapłacili za/dofinansowali ich ulubione programy. Jeśli tak , to kwestia uzasadnienia staje się wyłącznie (socjo)techniczna : misja , upadek kultury, co tam chcecie. ONI zawsze coś wymyślą . Jeśli zaś – w co wierzę -nie : to jaki sens ma dalsze roztrząsanie tematu ? Sam ubolewałbym ogromnie , gdyby zniknął II PR , ale nie zdecydowałbym się mimo to na trwanie w sytuacji , w której mają za to płacić ludzie , którzy melomanów mają za nieszkodliwych zgredów. Łatwo powiedzieć : „państwo ma rozwijać kulturę „.. ja jednak pytam : w którym momencie to rzekome zadanie państwa zdejmuje z niego obowiązek dbania o prawo własności – czyli moją kasę ? Tyczy to , oczywiście i wspomnianej nauki…

  5. @1 odnośnie płatnych studiów, w 100% popieram, powinny być w pełni płatne tak jak powinna być telewizja. To że studia sa nieodpłatne (co jest złe) nie znaczy że nie należy rezygnować z innej glupoty i rabunku – abonamentu.

  6. Warto tu dodać, że pieniądze przeznaczane np. na Polskie Radio to nie tylko pieniądze przeznaczone na funkcjonowanie tych stacji (czyli np. pieniądze na produkcję słuchowisk), ale też wydatki związane z utrzymywaniem takich podmiotów jak orkiestry polskiego radia.
    Zatem płacąc abonament nie finansujemy bezpośrednio jedynie radia i telewizji ale wydajemy pieniądze na rzeczy luźno z tym radiem czy telewizją związane.
    Druga sprawa to finansowanie archiwów. Przedstawiciele mediów publicznych twierdzą, że jest to kosztowne i zaniedbanie tego może spowodować utratę wielu wartościowych materiałów.
    Ja np. chciałbym mieć dostęp do wszystkich zgromadzonych nagrań Studia Eksperymentalnego Polskiego Radia. Wielu ludzi takich jak ja z chęcią poarchiwizowałoby to na swoich dyskach i z zapałem zajęłoby się przegrywaniem starych taśm na nowocześniejsze nośniki danych nie mówiąc już o wejściu w posiadanie tych oryginalnych taśm. Ale możliwości takiej pewnie nie ma…

  7. Celniejszym (tzn. bardziej przemawiającym dla nieprzekonanych) argumentem byłoby spojrzenie na program TVP. Czy do programów misyjnych należą Familiada czy Moda na Sukces o Telezakupach nie wspomijąc? Opis „Celownika” brzmi podobnie jak programy konkurencji. Programy kulturalne są ale nie w czasie w którym ktokolwiek może to oglądać („Dialog z Chopinem (Muzyczny Festiwal w Łańcucie 2010)” o 12).
    Pytanie jest czy nawet jeśli te programy są to czy społeczeństwo je ogląda i czy oglądałoby ich dużo mniej gdyby nie byłyby płatne (czy i tak ogląda je garstka zapaleńców gotowych za nie zapłacić – i tak zazwyczaj są gotowi siedzieć po północy). I czy ich o tyle więcej niż u konkurencji.

    PS. Czy nadal TVP Kultura jest kodowana?

  8. Ad 1
    „po co np. dofinansowywać również naukę? Na studia wyższe idzie ułamek społeczeństwa, po co wszyscy mieliby płacić za nierobów-magistrów?”

    Dobre pytania. Ja nie wiem po co. Jak ktoś chce komuś dać pieniądze na naukę albo na cukierki, to może to w każdej chwili zrobić. Po co do tego skomplikowane systemy fiskalne?

  9. I tu nasuwa się pytanie. Skoro tak naciskają o płacenie abonamentu (pamiętacie te „Żałobne” reklamy-nekrologi, że dziś porannych informacji nie będzie, bo nie ma kasy z abonamentu, itp., to skąd, do diaska, telewizja ma kasę na nowiutkie mercedesy – 18 szt., czy volvo – najnowsze modele, itp.? Nie wspomnę o pensjach. I to samo z Zusem. Resztę wniosków wyciągnijmy sami.

  10. Szczera prawda. Żadna telewizja publiczna w moim telewizorze nie jest oglądana. Zresztą skoro chcą abym płacił im za to że posiadam telewizor, niech mi go dadzą.
    pzdr

  11. należy pamiętać że alternatywą dla abonamentu jest finansowanie z budżetu. w tym przypadku płacić będą wszyscy niezależnie od tego czy telewizor mają czy nie mają i jak go używają

  12. Mnie od zawsze zastanawiało czemu abonamentu nie zastąpi się wpływami z reklam. Podejrzewam, że reklamy puszczane w trakcie filmów (tak jak ma to miejsce w każdej innej telewizji) dałyby TVP zastrzyk gotówki znacznie przewyższające obecne wpływy z abonamentu.

  13. TVP organizacyjnie to hybryda TV prywatnej i TV publicznej, bo czerpie zyski z reklam na takich samych zasadach jak TV prywatna (Polsat, TVN itp.) tyle, że nie może puszczać reklam w trakcie min. filmów
    Dla porównania powszechnie uznawana za najlepszą TV publiczną BBC (Wlk. Brytania) jest utrzymywana tylko z środków budżetowych. Tym dobitniej pokazuje to tylko jak ta organizacja TVP jest źle zarządzana kończąc ostatni rok na dużym minusie minimum 120 mln PLN, a mówiło się o 200 mln PLN, składając do Ministerstwa Skarbu Państwa wniosek o dotacje na straty. Kwestie legendarnej misyjności pominę, bo jaka jest to każdy widzi. Odnośnie ściągalności abonamentu to przy aktualnych i przyszłych możliwościach TV cyfrowej można zastanowić się, aby wprowadzić pakiet nieodpłatny – bez kolorów, oraz pakiet dla płacących – kolorowy. Biorąc poprawkę na mentalność naszych rodaków (Zastaw się, a postaw się.), chyba byłaby to skuteczniejsza opcja niż agitacja reklamą społeczną. Co nie zmienia faktu, że TVP aktualnie potrzebuje młodych głów ze świeżymi pomysłami na TV oraz doświadczoną kadrę menadżerską w branży TV, a nie panów z łapanki wg parytetu politycznego, jeśli sytuacja ma się zmienić i zamiast TV państwowej danej opcji politycznej, ma być w końcu TV publiczna. Ale czy aktualna i każda następna opcja polityczna ma w tym interes? Komentarz tutaj jest zbędny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *