Machaj: OFE nie jest tak naprawdę systemem kapitałowym

31 marca 2011 Audio komentarze: 26

Autor: Mateusz Machaj
Wersja PDF

Posłuchaj komentarza w wersji audio (mp3, 2,9MB).

Nie każdy aparat przemocy i przymusu jest nazywany państwem. Państwem jest nazywany ten, który jest na tyle silny, aby trwać przez jakiś dłuższy czas. Gang złodziei nie może zostać nazwany państwem, ponieważ jest relatywnie zbyt słaby, aby przez długi czas oprzeć się jakiejś innej organizacji. Państwo albo zniszczy gang, albo będzie go tolerować. W pierwszym przypadku gang nie jest państwem, ponieważ jego istnienie trwa krótko; w drugim przypadku nie jest państwem, ponieważ nie opiera się na własnej sile.
Ludwig von Mises

 

OFEOd czasu wprowadzenia reformy furorę zrobiło rozróżnienie systemów emerytalnych na „kapitałowy” i „repartycyjny”. Ten rozdział opiera się na tezie, że pobierane podatki w przypadku OFE „pracują” na obywatela, a w przypadku ZUS służą od razu do wypłaty świadczeń dzisiejszym emerytom. Maciej Bitner w swojej krytyce propozycji rządowej opowiada się za tym rozróżnieniem i zasadniczo broni obecnego systemu OFE. Tymczasem wszelkie problemy dotyczące nieefektywności publicznych podmiotów w gospodarowaniu cudzym mieniem nie biorą się ani z repartycyjności, ani z braku kapitałowości. Ich źródłem jest przymusowość i kartelizacja; a ZUS można potraktować jako system kapitałowy.

Zarówno w przypadku ZUS, jak i w przypadku OFE obywatel ma swoje indywidualne konto emerytalne. I w jednej, i w drugiej sytuacji obywatel gromadzi przez całe swoje opodatkowane życie „kapitał”, na którego podstawie będzie wypłacana jego emerytura. I w jednym, i w drugim przypadku ten kapitał jest zabezpieczany odpowiednimi „aktywami”. W przypadku ZUS zabezpieczenie wiąże się z ustawami, które gwarantują każdemu wypłacanie emerytury. W przypadku OFE zabezpieczenie wiąże się z obligacjami posiadanymi przez prywatnego pośrednika, a także parasolem ochronnym roztaczanym nad OFE. Jedno i drugie jest obietnicą ze strony państwa — zarówno obligacja, jak i ustawowe zobowiązanie.

Stąd jest zgubne odwracanie uwagi od problemu przez dywagacje o repartycyjności i kapitałowości. Oba systemy są kapitałowe, ponieważ w obydwu istnieje indywidualne konto emerytalne. W systemie ZUS nie ma żadnej umowy międzypokoleniowej; jest relacja prawna, której stroną jest państwo. Państwo zobowiązuje się, że za jakiś czas opodatkuje przyszłych podatników na rzecz przyszłego emeryta. O tym, że składki nie mają z tym związku, można się przekonać, patrząc na dotacje do ZUS, które uzupełniają braki składkowe. W tym względzie Maciej Bitner mija się z prawdą, gdy twierdzi, że w systemie z OFE „przyszli emeryci czerpiący dochody z zainwestowanego kapitału nie będą uzależnieni od wysokości składek obecnie pracujących”. Będą, ponieważ aby za jakiś czas spłacić obligacje państwa, które posiadają OFE, trzeba opodatkować przyszłych pracujących. Dorzućmy do tego nieunikniony kryzys finansów publicznych, a wraz z nim nieuchronne załamanie giełdowe — wynikłe z tego straty OFE pokryje budżet państwa, czyli aktualnie pracujący.

Dlatego jedyna możliwa sensowna dyskusja o wyższości jednego systemu nad drugim powinna się opierać na analizie dwóch różnych typów „aktywów”, którymi w obu przypadkach są obietnice państwa. Czy lepiej, żeby emerytura była podparta „aktywami” w postaci ustaw socjalnych, czy w postaci ustaw o otwartych funduszach emerytalnych, które z kolei są częściowo podparte obligacjami państwa?

Uczciwa odpowiedź jest następująca: nie wiadomo. Z punktu widzenia indywidualnej decyzji nie wiadomo, czy indeksowanie o nominalne PKB jest gorsze niż bezmyślne inwestowanie przez drogiego pośrednika w portfel obligacyjno-akcyjny. Oczywiście, dzisiaj dla obywatela lepsze byłoby posiadanie obligacji niż posiadanie obietnicy ustawowej, którą w zasadzie łatwiej złamać. Należy jednak pamiętać, że to nie obywatel posiada obligacje, lecz prywatny dzierżawca znajdujący się na ustawowej smyczy. Wbrew temu, co może się wydawać, państwo jest także w stanie jakoś oznakować obligacje (tak samo oznakować banknoty) i zawiesić spłatę tylko części z nich. I w końcu: wcale nie jest jasne, że kiedy za jakiś czas Polskę dopadnie grecki kryzys, bankrutujące państwo zaspokoi w pierwszej kolejności wierzycieli z rynku obligacji, a zignoruje roszczeniowo nastawione społeczeństwo. Państwo polskie z pewnością będzie miało kłopoty ze spłatą swoich zobowiązań.

Problem obecnego system emerytalnego polega na tym, że jest przymusowy i skartelizowany. Zarówno OFE, jak i ZUS nie stanowią dobrego zabezpieczenia dla emeryta ani nie prowadzą do makroekonomicznej stabilności. Prawdziwy system kapitałowy wymagałby dobrowolności w wyborze inwestowania składki i rozbicia kartelu. W tym momencie dywagowanie o wyższości OFE nad ZUS przypomina dywagowanie o wyższości prywatnego monopolu nad państwowym.

Istnieje jednak jeden ciekawy argument za utrzymaniem OFE, który przedstawił, o dziwo, sam minister Jacek Rostowski. Zaprezentował go nie wprost wraz ze swoim wykresem dotyczącym tego, w jaki sposób propozycja rządowa doprowadzi do zmniejszenia oficjalnego długu publicznego. Sęk w tym, że jest to tylko oficjalne zmniejszenie długu. Dlaczego? Otóż w propozycji rządowej obietnicę obligacyjną zastąpiono mniej precyzyjną obietnicą ustawową, która nie ma znaczenia dla rynków finansowych. Innymi słowy, minister Rostowski chwali się jawnie, że jego propozycja jest dobra, ponieważ zamiata problem pod dywan. W rzeczywistości bowiem przyszłe zobowiązania wcale nie zostają zmniejszone, lecz przestają być zawarte w wyemitowanych obligacjach.

Dlaczego jest to argument za utrzymaniem OFE? OFE unaocznia problem finansów publicznych, ponieważ w zasadzie zmusza do koniecznych reform i szybszego działania. Oznacza grę w otwarte karty. Natomiast zamiatanie pod dywan niestety nie rozwiązuje problemu, tylko go pogłębia i wiąże się z jeszcze poważniejszymi kłopotami w przyszłości.

 


Dołóż swoją cegiełkę do budowy wolnego rynku w Polsce, zostań mecenasem książki Tragedia euro Philippa Bagusa!


Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Mateusz Machaj

O Autorze:

Mateusz Machaj

dr hab. Mateusz Machaj - Instytut Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Wrocławskiego, założyciel oraz główny ekonomista Instytutu Misesa.

Pozostałe wpisy autora:

26 Komentarze “Machaj: OFE nie jest tak naprawdę systemem kapitałowym

  1. Najcelniejszy artykuł o OFE i ZUS jaki do tej pory przeczytałem! „(…) źródłem [problemów] jest przymusowość i kartelizacja” – podzielam tę opinię.

    Oczywiście dla mnie najlepiej by było, gdyby był tylko jeden ZUS/OFE, którym ja władam i wszyscy muszą przymusowo odprowadzać do mnie składki. Kto by tak nie chciał? Wsadziłbym takiego do więzienia albo w inny sposób pognębił.

  2. No i wreszcie artykuł na odpowiednim poziomie. Jedyna moja uwaga do dwóch ostatnich akapitów jest zbieżna z tym co napisałem w komentarzu do artykułu p. Bitnera: czy naprawdę nie potrafimy wymyślić tańszego sposobu na oglądanie naszych przyszłych problemów niż taki, który zjada 10% zgromadzonych i nieefektywnie zarządzanych naszych pieniędzy? Jeśli tak, to szczerze mówiąc zasługujemy na to, żeby być skubanymi w dalszym ciągu przez okupującą nasz kraj złodziejską III RP.

  3. Moje pytanie z poprzedniego artykułu

    ZUS i OFE to dwie części tego samego systemu, natomiast ZUS za pośrednictwem FRD potrafił robić to co OFE efektywniej, zatem pytanie brzmi po co mi dwa filary, skoro jeden z nich, choć nie jest to jego core work, robi to co drugi lepiej i taniej?

    odpowiedź: do takiego podjęcia decyzji politycznej w postaci obniżenia stopy zastąpienia, żeby się ludzie nie połapali; gdyby rząd zrobił to oficjalnie, ustawą, ogłosił w mediach, albo co gorsza, chciał to ukryć, a media to wyniuchały, to by miał …. Sajgon; a tak, drogą okrężną, za pomocą „prywatnych” OFE, zrobił to co chciał, nieźle na tym zarobił (kupno obligacji, wpływy z prywatyzacji), a „ciemny lud” to kupił:)

    pzdr

    pozdrawiam

  4. Pozwolę sobie podać dla przeciwwagi argument przeciwko wpłacaniu pieniędzy ze składek do OFEs w tej postaci, w której aktualnie instytucje te funkcjonują:

    Warto wspomnieć, że obsługa długu jawnego, który generują OFEs za pośrednictwem obligacji kosztuje podatnika niemałe pieniądze, podczas gdy zamiatanie problemu pod dywan uwalnia nas przynajmniej od tych kosztów. W końcu i tak pieniądze, które pożycza od OFEs skarb państwa nie są nigdzie inwestowane, a służą tylko do wypłacania obecnych emerytur. Czyli funkcja inwestycyjna do jakiej zostały powołane OFEs w gruncie rzeczy nie jest spełniona.

  5. Zmęczony dyskusją o OFE nie zamierzam jednak po nich płakać. OFE ani nie są dobrowolne, ani rynkowe, pieniążki dostają na zasadzie czy się stoi czy się leży… i od tego biorą prowizję. Problem pozostaje ciągle ten sam i zasadniczo jest zdefiniowany. Potrzebna jest reforma szeroko rozumianych finansów, przeregulowanego prawa, dokończenie prywatyzacji, ukrócenie ciągle licznych interesów grupowych, kilku jeszcze innych remanentów po ubiegłym systemie i budowy nowoczesnego państwa, a dostajemy jakieś cząstkowe, doraźne protezy. Wszyscy czujemy, że wyzwania są ogromne, a działań na miarę tych wyzwań ciągle brak.

  6. Zgadza się JM. Jedyna dla nas nadzieja jest taka, żeby drukowanie Bena przełożyło się na kryzys i żeby III RP zbankrutowała. Im szybciej to się stanie tym lepiej. Potem trzeba będzie jedynie doprowadzić do objęcia władzy przez prawdziwą prawicę. Dalsze trwanie w tym systemie doprowadzi nas do skrajnej ruiny, bo w ostatnich 20 latach wszystkie po kolei ekipy doprowadziły do tego,
    że Polska ma niemal 800 mld zł długu (w 1991 roku było to 50 mld zł), rozsprzedane najcenniejsze przedsiębiorstwa (prywatyzacja-ok, ale tu robię podsumowanie pewnych zmian), niemal 0,5 mln urzędników, armię w rozkładzie, policję w rozkładzie, system edukacyjny na fatalnym poziomie, o służbie zdrowia nie będę pisał, gdyż szkoda słów. Ponadto mamy dziurawe drogi wybudowane w minionej epoce (i kilkaset km nowych dróg), energetykę zbudowaną w minionej epoce, która już w przyszłym roku da się nam nieźle we znaki i PKP – trudno tu pisać cokolwiek więcej niż dramat. Ale za to mamy najwięcej aktów prawnych spośród wszystkich krajów nowej Unii uchwalonych w ostatnich 15 latach – tu bijemy wszystkich! Mamy też odłożone niemal 200 mld zł na poczet przyszłych emerytur, na które zgodnie z szacunkami będzie potrzeba kilka bilionów złotych (powinny być odkładane z prywatyzacji oraz nadwyżek budżetowych realizowanych za czasu, kiedy dwa największe wyże demograficzne były na rynku pracy (ten z lat 50-tych i ten z późnych 70-tych). Pozdrawiam.

  7. Panie Macieju, zadaje Pan zero-jedynkowe pytania, czym wpisuje się w styl dyskusji prowadzony przez tzw. (a raczej mało lubiany) mainstream. A wydaje mi się, że gdzie jak gdzie, ale w tej debacie są one najgorszą zmorą pozwalającą, że się wyrażę metaforycznie, sępowi i hienie deliberować nad podziałem jeszcze żyjącej choć ledwie dychającej gazeli, zagłuszając jej jęki.

    Pozdrawiam

  8. Ad 1,2,

    Dziekuje.

    Ad 4

    Zamiatanie problemu uwalnia nas od pewnych kosztow, ale tez przedluza ten problem. Prosze zwrocic uwage, ze przy zostawieniu OFE trzeba by juz siasc do spelniania kryterium 60% zadluzenia.

    Ad 7

    Macku – czy „popieram”, czy nie? Czy to ma znaczenie? Probuje pokazac, ze obydwa systemy sa fatalne i nie chce bronic ani jednego, ani drugiego. Dostrzegam „zalety” jednego i drugiego, ale widze ogromne koszty i zagrozenia zwiazane z jednym i drugim.

    Moim celem bylo pokazanie, ze jesli OFE sa „kapitalowe”, to tak samo „kapitalowy” jest ZUS. Sa tez „indywidualne konta”, naliczany „kapital” oraz „aktywa”, ktore „pracuja” na „ubezpieczonego” (obrabowanego).

  9. A ja bym nawet nie protestowała przed odkładaniem składek do ZUSu/OFE, ani gdyby wiek emerytalny przeciągnęli do 70 lat, pod warunkiem, że składki byłyby dziedziczone.

  10. Jeśli już “decydujemy” się na system emerytalny, to moim zdaniem dziedziczenia nie powinno być. Na kontach prywatnych, gdzie sami odkładami — naturalnie tak. W systemie, który żyje z podatków niespecjalnie mi się to widzi. Gdyż zawsze będzie tak, że wypłaci się tylko tyle na ile budżet pozwoli. Jedyną zależnością są moce wytwórcze pracujących i to ile podatków płacą. Dokładanie do tego systemu dziedziczenia komplikuje sprawę. Takimi sprawami, jak wspomniałem, powinien się zajmować rynek. Inaczej wpadniemy w pułapkę dodruku pieniądza i/lub narastania długu, gotując sobie nieuniknioną niewypłacalność. Co do OFE w końcu spostrzeżono się, by nie powiedzieć, że dokonano wiekopomnego odkrycia, że zakup obligacji generuje dług. Który będzie musiał być pokryty w przyszłości(no chyba, że…). Zatem znów w podatkach sami sobie sfinansujemy emerytury. Tak czy inaczej dziedziczone składki i tak nie będzie specjalnie zależeć od składki, lecz sytuacji, tu, teraz.
    Chyba najlepiej na tym polu wypadają emerytury kanadyjskie. Proste, bo dostaje je każdy, w takiej samej wysokości, od tego samego wieku (późnego), bez różnicy czy pracuje czy nie. Niestety żyjemy w takiej rzeczywistości, że po wielu latach komunizmu (a i zachodnie kraje specjalnie nie świecą tutaj przykładem) ukuło potrzebę istnienia takiego tworu. Społeczeństwo zatraciło chęci do zabezpieczania własnej przyszłości. To jest najbardziej dołujące. Nie “problem” demograficzny czy emigracyjny/imigracyjny ale zawłaszczenie przez państwo tej istotnej dla nas wszystkich sprawy jak dbanie o własną daleką przyszłość.
    Nie uważam aby to nieodwracalne, potrzeba by było jednak na to czasu. Ciągnąć państwowy system emerytalny. Taki w najprostszej postaci, “gwarantujący” jakieś wypłaty i nie zastępował u ludzi potrzeby zapewnienia sobie bytu na starość na własną rękę.

  11. ad 10. Tylko należałoby to zrobić stopniowa jak w Niemczech, powiedzmy co roku wydłużyć o 1 miesiąc ale w Polsce jak przyjdzie konieczność to od razu podniesie się wiek o kilka lat i zaskoczy „prawie emerytów”…

  12. @ PN
    Przepraszam Cię PN ale Twoje myślenie jest skrajnie naiwne i bardzo niebezpieczne. Gdyby Twój sposób podejścia do sprawy rozciągnąć na ogół społeczeństwa stalibyśmy się w 100% niewolnikami (już dziś nimi w połowie będąc). Dlaczego? Przez całe swoje życie byś zapier… w wieku 70 lat byś usłyszała, że z powodu trudności z utrzymaniem systemu na jakiś czas pieniądze te nie są dostępne dla dziedziczących, a następnie Twoje dzieci usłyszałyby, że dostaną jedynie 10% uzbieranej przez Ciebie kwoty jako zadośćuczynienie, ponieważ w systemie się nie poprawiło i jest kryzys światowy albo wybuchy na słońcu są tak małe, że Państwo ma extra koszty do pokrycia, albo… a już nie będę tworzył 🙂
    Także przemyśl Swoje podejście. Pozdrawiam.

  13. Misesa twierdzenie z początku mnie nie zadowola. Co to znaczy „krótko-długo”? Parę dni, miesięcy, lat? Czy 20 lat (tj. RP II i RPIII) to krótko, czy nie? No i czy panowanie mafii włoskich, które mają długą tradycję, nie można nazwać już państwem, choć ich zasięg jest ograniczony i zmienny?

  14. Dziwne, że fundusze inwestycyjne za zarządzanie portfelem obligacji biorą maksymalnie 0,5%, a OFEry za to samo przez długi okres brały 7 (a nawet 10)%. Tylko, że fundusze inwestycyjne są dobrowolne i taki mniej więcej jest koszt przymusu (czternastokrotnie większy od dobrowolnych funduszy).

  15. Wszystko co jest dobrowolne opatrzone jest walką o klienta, a reżimowe, przymusowe nie dość, że marża jest 10-20 razy wyższa to usługa marnej jakości. To samo tyczy się służby zdrowia (ta sama usługa u weterynarza jest kilka razy tańsza, a standard oczywiście wyższy), „darmowych” uczelni, transportu publicznego, systemu emerytalnego…

  16. Tytul mowi, ze OFE nie jest kapitalowe. A pierwszy, czy drugi paragraf, ze ZUS jest kapitalowe. Mysle, ze rozumiem, a co Ci biega, ale troche jednak zgubiles mnie jezykowo.

    To jest chyba takie nieporozumienie podobne do blednego przeciwstawiania socjalizmu jako przeciwienstwa kapitalizmu.

    Czyli, ze zwiazek radziecki (czy zus), sa kapitaliatyczne (kapitalowe) w tym sensie, ze zarzadzaja, a moze nawet czasami mnoza, kapital. A jednoczesnie sa socjalistyczne (repatriacyjne) w tym sensie, ze kapitalem nie zarzadzaja wolni ludzie.

    Czy o to Ci chodzi?

    Zgadzam sie natomiast, ze nie masz obowiazku zajmowac 0-1 stanowiska na temat propozycji rzadu. Bo to troche jak zastanawianie sie, czy lepiej miec raka czy Alzheimera.

  17. Acha, i nie cieszylbym sie tak jak ktos z komentujacych, ze reset jest juz za rogiem.

    Tym, co najbardziej lubia wizualizowac sobie ostateczny krach systemu panstwowego doradzam, nieproszony, a) cierpliwosc, b) rozwazenie realnych alternaty w sutuacji, gdy ogolny poziom zainteresowania filozofia i spoleczenstwem jest niski.

  18. @ 18

    Cierpliwość – jak najbardziej, czekamy już 10 lat, poczekamy jeszcze i następne 10.
    Realne alternatywy – nie istnieją niestety, gdyż nasi czerwoni okupanci (mający na wyłączność mass media) robią co chcą i nie liczą się w żaden sposób z nami. Trzeba już dziś przygotować się na upadek reżimu III RP (rozpisać sobie go w różnych wariantach) i rozpocząć przygotowania do objęcia przewodnictwa narodowi. Trzeba przygotować się już dziś, bo gdy gorące dni przyjdą (jest kwestią czasu kiedy, ale przyjdą) musimy mieć plan strategiczny i mgliste pojęcie o dobrej taktyce. Resztę będzie można dogadać „na gorąco”.

  19. Nie jestem ekonomistą, więc z góry przepraszam za – być może – naiwnośc pytania: czy Państwo nie mogłoby każdemu zatrudnionemu „odkładać” co miesiąc na depozycie bankowym zabezpieczonych w złocie lub innym kruszcu obligacji, w ilości ustalonej algorytmem, „potrącając” tę kwotę z podatku?

  20. @Mariusz.
    Mogłoby 🙂 Tylko… po co? Czy byłby to najbardziej wydajny system, czy nie byłoby ryzyka utraty tych pieniędzy (bo dziura budżetowa, bo wojna, bo pielęgniarkom trzeba dać na emerytury…), czy nie wolałbyś zbierać sobie sam?

  21. Spójrzcie, jak chytra i falsyfikująca rzeczywistość potrafi być retoryka komunistów. Poniżej wywiad z tow. Oleksym:

    Oleksy: Dziwię się Balcerowiczowi, że się staje takim wojownikiem. Szkoda też, że nie proponuje niczego nowego, tylko utrzymanie obecnego stanu. I jest jakby głuchy, w imię doktryny nietykalności rozwiązań rynkowych, na wszelkie argumenty. (…) A to był cały sens tego systemu OFE. Tak myślano – zabierzmy temu państwowemu systemowi.

    red. Karnowski: Bo on źle zarządza…

    Oleksy: Tak. Więc oddajmy to rynkowi, rynek to pomnoży i będziemy mieli wyższą emeryturę. I co się okazało? Na razie rynek pozabierał, ale nie namnożył. Nie ma palm, nie ma plaży w Egipcie.

    ——

    OFE = element doktryny wolnorynkowej i dowód na to, że rynek zabiera pieniądze biednym.

  22. @BR – warto dopisać, że OFE jest kartelem stworzonym ustawowo i ściśle regulowanym przepisami, z obowiązkiem inwestowania w papiery rządowe. Nie ma wiele wspólnego z doktryną wolnorynkową. Komuniści mogą tego nie rozumieć.

  23. DiesIrae
    Wolałbym zbierać sam, ale jak to sie przekłada na umiałbym? Emerytura w złocie zależna byłaby tylko od jego kursu. Emerytura uzbierana przeze mnie zależna byłaby od moich (naszych) umiejetności zbieractwa. Odpowiedź jest chyba prosta, co byłoby lepsze – złoto.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy